Kwartalnik "Homo Dei"

Tożsamość kapłana w nauczaniu Benedykta XVI

Spread the love

TOŻSAMOŚĆ KAPŁANA

W NAUCZANIU BENEDYKTA XVI

Ignacy Kosmana OFMConv

16 czerwca 2009 r. papież Benedykt XVI skierował do kapłanów list, którym
zainaugurował w Kościele Rok Kapłański [1]. Okazją ku temu stała się 150. rocznica dies natalis Proboszcza z Ars, św. Jana Marii Vianneya. W Polsce
rozpoczęcie Roku Kapłańskiego zbiegło się z obchodami milenijnymi dies natalis św. Brunona z Kwerfurtu, kapłana, misjonarza i męczennika (Giżycko, 21 czerwca 2009 r.). W obydwu wypadkach w dowodach osobistych, gdyby takowe posiadali święci Jan i Brunon, w rubryce „zawód”, można by bez wahania wpisać: „kapłan Chrystusowy”.

W tym miejscu rodzi się pytanie: Czy ksiądz współczesny z równym przekonaniem
mógłby w tak bezdyskusyjny sposób określić swoją tożsamość:
„kapłan Chrystusowy”? Czy kryzys tożsamości, który według Papieża skończył się już, naprawdę mamy za sobą? [2] Pytanie to jest jak najbardziej zasadne, gdyż sam Benedykt XVI zauważa, że zjawiska, które doprowadziły do powstania „duchowej pustyni”, nadal stanowią zagrożenie dla Kościoła i jego kapłanów [3]. Jedynym lekarstwem jest powrót do „pierwotnej gorliwości” i kapłańskiej tożsamości.

Nie sposób w krótkim artykule omówić wszystkich aspektów kapłańskiej
tożsamości. Autor w niniejszym opracowaniu ograniczył się do omówienia tylko niektórych, zasadniczych – jego zdaniem – cech, które najlepiej we współczesnym świecie identyfi kują kapłana Chrystusowego. Papież, stawiając
kapłanom za wzór św. Jana Marię Vianneya, zwrócił uwagę na szeregowego
kapłana Kościoła: na proboszcza. To proboszczowie w głównej mierze są odpowiedzialni za szerzenie królestwa Bożego na ziemi. W milionach konfesjonałów jednają człowieka z Bogiem. Z tysięcy ambon głoszą słowo Boże. Z drugiej strony, Kościół w Polsce u progu rozpoczynającego się Roku Kapłańskiego ukazuje wzór kapłana misjonarza: św. Brunona z Kwerfurtu. Jaki więc powinien być kapłan Chrystusowy? Co powinno stanowić o jego tożsamości?

Pytanie o tożsamość kapłana jest na czasie, i to nie tylko z powodu wspomnianego kryzysu. Wielu wiernych, widząc i rozumiejąc złożoność kapłańskiego posługiwania, coraz częściej poszukuje na swojej drodze „księdza z powołaniem”, w którym mogliby dostrzec duchowe rysy Chrystusa. W obecnym czasie może bardziej niż dawniej istnieje społeczne zapotrzebowanie na takiego właśnie kapłana. Laikat w tym względzie jest bardzo
wymagający. Kierowane do duchownych postulaty nie dotyczą rozwiązań w sferze materialnej kondycji parafii. Wierni czekają na kapłana, który jest „specjalistą” od spotkania człowieka z Bogiem, a nie od ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekują od niego świadectwa odwiecznej mądrości płynącej ze słowa objawionego [4]. Jakie cechy czynią kapłana rozpoznawalnym „na ulicy świata”, stanowią o jego tożsamości?

1.

Uczeń i przyjaciel Chrystusa

Kapłan, zwyczajny człowiek i zarazem nadzwyczajny w swej posłudze ksiądz, codziennie pokazuje światu Chrystusa, starając się do Niego przylgnąć myślami, wolą, uczuciami i stylem całego swego istnienia [5]. Kapłan, mimo wielkości swojego powołania, do końca życia pozostaje uczniem, który słucha swego Nauczyciela; codziennie wsłuchuje się w słowa Jezusa. Kapłan jako pierwszy idzie za Chrystusem, pierwszy poznaje uczucia Zbawiciela i przyswaja sobie Jego styl życia. Taki kapłan najlepiej służy zbawczej misji: głosi i buduje królestwo Boże. To budowanie dokonuje się tylko wtedy, gdy w kapłanie żyje Bóg, a on (kapłan) przynosi Go ludziom. Za takim kapłanem ludzie pójdą [6].

Kierowane do duchownych przez wiernych świeckich
postulaty nie dotyczą rozwoju w sferze materialnej
kondycji parafii. Wierni czekają na kapłana, który jest
„specjalistą” od spotkania człowieka z Bogiem,
a nie od ekonomii, budownictwa czy polityki.

Podczas święceń kapłańskich ma miejsce starożytny gest nałożenia rąk na głowę prezbitera, przez który Chrystus bierze go w swoje posiadanie, a tym samym zapewnia, że Jego dłonie będą go strzegły. Bycie w dłoniach Chrystusowych oznacza znalezienie się w przestrzeni Bożej miłości. Odtąd ręce kapłana są „przedłużeniem” rąk Chrystusa. Są to dłonie
namaszczone olejem, znakiem Ducha Świętego, zdolne do „zmagania
się” z tym światem, zdolne do „wzięcia go w swe ręce”. Nie jest to jednak zawłaszczenie dla siebie rzeczy czy ludzi. Ręce kapłana nie są symbolem władzy rządzenia, ale znakiem obdarowywania człowieka przez miłość. Kapłan staje się „pomazańcem Boga” [7]. Kapłan jest uwolniony z zależności światowych, jest do dyspozycji Boga, aby Jego mocą mógł pełnić posługę kapłańską wśród powierzonych sobie wiernych [8]. Sakrament kapłaństwa stanowi przypieczętowanie nowego stylu życia, jest radykalnym sposobem zjednoczenia z Chrystusem [9].

Kapłan to przede wszystkim „człowiek Boży” (1 Tm 6,11), który żyje w głębokiej przyjaźni z Chrystusem. Przyjaźń ta nie jest przyjaźnią z postacią tylko historyczną. Jezus jest jak najzupełniej realny, tu i teraz, obecny w swoim Ciele z krwi i kości, obecny w Kościele i w Eucharystii [10]. Tylko kapłan pozostający w relacji z Chrystusem żyjącym będzie mógł prowadzić ludzi do Boga i być uosobieniem Jego miłości. Tylko wówczas będzie mógł mówić in persona Christi [11]. Przyjaźń z Chrystusem to szczególny rodzaj poznania Boskiego Przyjaciela. Oznacza ona znajomość bardzo osobistą i bliską, płynącą ze słuchania Go w lectio divina. Jest to słuchanie (czytanie) nie naukowe, lecz duchowe, forma modlitwy. Dzięki niej kapłan staje się dojrzały uczuciowo [12], gotowy do poświęceń i chętny spełniać „życzenia” Chrystusa.

Dzięki modlitwie ksiądz przestaje być nieświadomym sługą [13]. Przyjaźń oznacza wspólnotę myśli i pragnień. Prawdziwy kapłan utożsamia się ze swoim Przyjacielem. Przyjaciół łączy „jeden duch i jedno serce i żaden nie nazywa swoim tego, co posiada, ale wszystko mają wspólne” (por. Dz 4,32). Ta wspólnota nie jest pojęciem abstrakcyjnym, ale rzeczywistością, komunią myśli, uczuć i pragnień [14].

Należeć do Chrystusa to nie niewola. Zgoda na pełnienie woli Chrystusa
stanowi o kapłańskiej radości i wolności i jest sekretem świętości [15]. Kapłan
jest głosicielem ewangelicznej radości. Radość jest „towarem deficytowym” we współczesnym świecie. Głosić i dawać świadectwo tej radości to istota kapłańskiego posługiwania [16]. Źródłem radości kapłana jest wiara, którą wnosi on do swej społeczności; ona jest jego mocą. Kapłan zaprzyjaźniony z Chrystusem rezygnuje z „samorealizacji”, bo realizuje w sobie Chrystusa: traci siebie, by siebie zyskać, by odnaleźć własne, ubóstwione człowieczeństwo [17].

Być przyjacielem Chrystusa znaczy również cierpieć dla Niego. Kapłan w obecnym czasie użycza swego ciała Chrystusowi, aby wciąż zbawiać świat; nosi cierpienie wiernych i dzieli ich ból we własnym ciele, tak jak to czynił Jezus. Jezus przyjął ludzkie ciało; człowiek – szczególnie kapłan – winien dać Mu swoje ciało. Dzięki temu Chrystus może przez wieki przychodzić na świat, by go przemieniać [18].

Benedykt XVI kładzie mocny nacisk na ascetyczny charakter życia kapłana,
ze szczególnym uwzględnieniem zagadnienia trzech rad ewangelicznych,
które winny być normalną drogą do osiągnięcia uświęcenia [19]. Ubóstwo kapłana nie wyklucza zarządzania znacznymi nawet kwotami pieniędzy na rzecz potrzebujących, świątyni czy różnorakich dzieł charytatywnych. Kapłan więc winien być bogaty dla innych i ubogi dla siebie. Jego życiową dewizę można sformułować następująco: „Dawać wszystko i niczego nie zatrzymywać dla siebie”, tak aby przy końcu móc powiedzieć: „Nie mam już nic” [20].

Od księdza wymaga się także czystości. Można powiedzieć, że ma to być czystość właściwa dla tego, kto dotyka Eucharystii i patrzy na nią z całą żarliwością, i z tą samą żarliwością daje ją wiernym. Powinna się ona przejawiać w zauważalnym przez wszystkich czystym spojrzeniu, spojrzeniu człowieka zakochanego w Jezusie Chrystusie. Z kolei posłuszeństwo kapłana winno się wyrażać w całkowitym przylgnięciu do codziennych wymogów swojej posługi. Proboszcz z Ars mawiał: Nie ma dwóch dobrych sposobów służenia Bogu. Jest tylko jeden jedyny: służyć Jemu tak, jak On chce, by Mu służono. Czynić jedynie to, co może być ofiarowane dobremu Bogu [21]. Można powiedzieć, że posłuszeństwo jest szczególną formą ubóstwa: kapłan oddaje swoją wolę Bogu Ojcu. Odtąd już nic nie posiada na własność, podobnie jak nie posiadał niczego posłuszny Ojcu Jezus.

2.

Proboszcz

Tożsamość kapłana wyraża się w pełnionej przez niego funkcji pasterza
powierzonej sobie grupy wiernych, zwłaszcza jako proboszcz. Ksiądz jest spośród ludu, ale też jest dla ludu. Odpowiada za lud przed swoim Ojcem, Bogiem. Odpowiedzialność to ogromna; wszak w pewnej mierze od jego posługi zależy zbawienie powierzonych mu wiernych. Świadomość tego, czym ksiądz jest, mogłaby go przyprawić o śmierć, ale – jak mawiał św. Jan Maria Vianney – nie z przerażenia, lecz z miłości22. Probostwo nie jest więc intratnym obiektem pożądania; trzeba się dobrze zastanowić przed podjęciem tego zobowiązania. Cena odpowiedzialności jest bardzo wysoka, niemniej nie może to przerażać [23]. Żniwo wciąż jest wielkie i wielu uczniów czeka na dobrego duszpasterza. Proboszcz jest nieodzownym pomocnikiem parafian w ich uczciwym życiu, w miłości bliźniego, tak aby stawali się dobrym zaczynem w społeczeństwie i „milczącymi misjonarzami” [24].

Osoba i misja kapłana łączą się ze sobą. Ma tu miejsce całkowita identyfikacja duchownego ze swą posługą. Zbawcze działanie kapłana ma być wyrazem
synowskiego „ja”, które stoi przed Ojcem w postawie miłosnego poddania się Jego woli – jak w przypadku Chrystusa. Proboszcz winien pragnąć takiego właśnie utożsamienia się z Chrystusem [25]. Nie może przedkładać niczego nad służbę Bożą. Ona jest najważniejsza, ona stanowi o jego tożsamości [26].

Posługa duszpasterska powinna uwzględniać wszystkich parafian, zarówno czynnie uczestniczących w życiu wspólnoty, jak i osoby, które się od niej oddaliły [27]. Proboszcz ma być jak ojciec – „wierny i roztropny”
(Łk 12,42), świadomy złożonej rzeczywistości Kościoła, który jest święty, ale składa się z grzeszników. Rozum bez wierności i roztropność bez rozumu są
niewystarczające, a czasami nawet szkodliwe.

Podczas święceń kapłańskich ma miejsce
gest nałożenia rąk na głowę prezbitera,
przez który Chrystus bierze go w swoje posiadanie,
a tym samym zapewnia, że Jego
ręce będą go strzegły. Odtąd ręce kapłana
są „przedłużeniem” rąk Chrystusa.

Posiadanie tylko jednej z tych cech czyni kapłana niezdolnym do przyjęcia pełni ojcowskie odpowiedzialności [28]. Być ojcem to przede wszystkim służyć temu, kto wzrasta, żyć dla niego. Ziemskim symbolem takiego ojcostwa jest św. Józef. Wszystko, co czynił, czynił dla Jezusa jako ojciec [29]. Proboszcz winien w nim widzieć obraz własnego ojcostwa, które dla swoich parafian zdolne jest do wyrzeczeń, cierpień, ofiary, do miłości bez pragnienia posiadania [30]. Łatwo zauważalnym przez parafian „obliczem” proboszcza jest jego
mieszkanie. Biografowie św. Jana Marii Vianneya podają, że skoro tylko przybył do Ars, wybrał na swe mieszkanie kościół; wchodził doń w porze jutrzni, a opuszczał jego mury po wieczornej modlitwie „Anioł Pański”.

Traktując ów hagiograficzny zapis metaforycznie, można zauważyć, że Proboszcz
z Ars zamieszkiwał, również od jutrzni po wieczorny „Anioł Pański”,
w Kościele rozumianym jako cały obszar jego parafii: odwiedzał chorych
i rodziny, organizował misje ludowe i regionalne święta, upiększał świątynię,
zbierał fundusze na dzieła charytatywne i misyjne, interesował się wykształceniem dzieci, zajmował się sierotami w założonym przez siebie instytucie Providence, tworzył bractwa i zachęcał świeckich do współpracy [31]. Parafian najlepiej uczy świadectwo życia proboszcza, któremu obca winna być „logika” władzy i kariery [32]. Słusznie zauważył Paweł VI: Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków niż nauczycieli, a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami [33].

3.

Powiernik, a zwłaszcza spowiednik

Nikt nie zna ludzi lepiej od proboszcza. To do niego często oni przychodzą,
bez maski i bez wykrętów, w sytuacji cierpienia, choroby, śmierci czy
w sprawach rodzinnych. Przychodzą do kościoła, na plebanię, do konfesjonału.
Żadna profesja nie daje takich możliwości poznania człowieka. W tym sensie kapłan może „studiować” człowieka, odkrywać jego wnętrze i głębię, a jednocześnie może lepiej poznawać samego siebie i uczyć się tego, jak być człowiekiem [34].

Szczególnym miejscem „zwierzeń” jest konfesjonał. Jest to również miejsce kapłańskiej ofiary. Duchowny ofiarowuje się za swoich wiernych nie tylko podczas Świętej Liturgii, ale również w konfesjonale. Dzisiaj, szczególnie
w zachodniej Europie, widoczny jest kryzys spowiedzi. W wielu krajach wierni
omijają konfesjonały, bo są puste, bez księdza. A ksiądz nie przychodzi, bo nie ma chętnych do spowiedzi. I koło się zamyka. Papież z naciskiem podkreśla, że konfesjonał nie może stać pusty. Konfesjonał nie jest tylko kościelnym meblem; bez względu na frekwencję penitentów trzeba w nim być.

Spowiednik nie może poddawać się rezygnacji, gdy jego parafianie omijają
obojętnie konfesjonał. Wcześniej lub później zainteresują się „przyjacielem Chrystusa” i zaczną przychodzić – po radę, wskazówkę, po rozgrzeszenie i pokutę, po zbawienie. Benedykt XVI, podając przykład Vianneya, pokazuje, że stała obecność spowiednika w konfesjonale przywodzi doń tłumy. Być może współczesny proboszcz obawia się właśnie tych szesnastu godzin pracy w konfesjonale? Nie jest tajemnicą, że wielu kapłanów nie lubi spowiadać. Powodem niechęci do konfesjonału może być też niewiara kapłana w „cud z Ars”: że w jego parafii może się zdarzyć, iż jego kościół stanie się wielkim „szpitalem dusz” [35].

Problem wydaje się jednak głębszy i dotyczy mentalności współczesnego
spowiednika. Chrystus nie czekał na grzesznika, lecz szukał go. Ceną tych poszukiwań było pozostawienie dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych dla jednego zagubionego. W rzeczywistości bowiem to nie grzesznik pierwszy przychodzi do Boga, by prosić Go o przebaczenie, ale to sam Bóg wychodzi mu
naprzeciw i sprawia, że ten zwraca się do swego Zbawiciela. W zbawczej logice i Bożej ekonomii to nie penitenci przychodzą pierwsi do spowiednika, to spowiednik wyrusza za nimi [36].

Kapłan zaprzyjaźniony z Chrystusem
rezygnuje z „samorealizacji”,
bo realizuje w sobie Chrystusa.

Rolą spowiednika jest uzmysłowienie człowiekowi, że Bóg cierpi z powodu
jego grzechów. To cierpienie powinno być widoczne, niemal ucieleśnione
na twarzy kapłana. Penitent na pewno to zauważy. To cierpienie jest w stanie
przeobrazić jego serce i życie, ukazać mu miłosierną miłość Pana, dać świadectwo o podstawowej prawdzie, że Bóg jest miłością (1 J 4,8). Bogiem nie należy straszyć grzeszników. Spowiednik musi odrzucić chęć utożsamiania się
wyłącznie z bezgrzesznymi. Z drugiej strony, powinien się wystrzegać indyferentyzmu, oswojenia ze stanem grzechu [37].

Spowiednik winien być nie tyle sędzią, ile nauczycielem i duchowym ojcem, wychowawcą. Z ludzką mądrością powinien łączyć głęboką duchowość, ożywianą stałym modlitewnym kontaktem z Chrystusem [38]. W momencie rozgrzeszenia spowiednik staje się świadomym pośrednikiem działania łaski. Z jednej strony, ukazuje rzeczywistość grzechu, z drugiej, odsłania moc Bożej miłości. Spowiedź jest duchowym odrodzeniem: penitent staje się „nowym stworzeniem”. W tym procesie wewnętrznej przemiany spowiednik nie jest jedynie biernym obserwatorem, lecz czynnym narzędziem Bożego miłosierdzia, jest persona dramatis. Udział w owym „dramacie” wymaga nie tylko duchowej i duszpasterskiej wrażliwości, ale również solidnej wiedzy teologicznej, moralnej i pedagogicznej [39].

Spowiadać znaczy również słuchać. I to słuchać dwóch głosów: z jednej strony, słuchać Boga, z drugiej, głosu człowieka, swojego bliźniego, parafianina. Do konfesjonału przychodzi człowiek ze swoimi problemami, które po części są też problemami kapłana; wszak jest on dzieckiem tego świata. Problemy te należy traktować poważnie, umiejętnie uzasadniając własną wiarę. To uzasadnienie nie może być tylko słowne, ale ma tkwić w głębi kapłańskiego życia: ma być świadectwem wiary [40]. Posługa spowiednicza jest najpełniejszą i najwyraźniejszą formą przekazywania ludziom Bożej miłości.

4.

Misjonarz

Jeśli Kościół jest misyjny, to kapłan jest taki niejako z urzędu. Benedykt XVI zwrócił uwagę na znamienny fakt, że uczestnicy sesji plenarnej Kongregacji ds. Duchowieństwa (16 marca 2009) ustalili następujący jej temat: „Misyjna tożsamość kapłana w Kościele jako istotny wymiar pełnienia tria munera” [41]. Także wobec rozpoczętego Roku Kapłańskiego w Polsce, w 1000-lecie dies natalis św. Brunona z Kwerfurtu, nie sposób nie zauważyć misyjnego charakteru kapłańskiego posługiwania.

Problem laicyzacji i dechrystianizacji coraz bardziej dotyka społeczności
parafialnych. Szerzy się relatywizm. Są odejścia z Kościoła, a jeśli nawet
wierni pozostają w łączności z parafią, to akceptują tylko niektóre części nauki
katolickiej. Stąd rodzi się postulat, by współczesnemu duszpasterstwu
parafialnemu nadać wymiar bardziej misyjny [42]. Na terenach parafii katolickich proboszczowie coraz częściej mają do czynienia z ludźmi o innej wierze i kulturze. W tej sytuacji kapłan jest zobligowany do „silniejszego” przekazu wiary, by w ten sposób nie tylko zaciekawić, ale i w miarę możności zaspokoić religijne pragnienia każdego człowieka [43].

Nawet w środowiskach zupełnie niechrześcijańskich świadectwo kapłana
nie jest bez znaczenia. Sami wyznawcy innych religii przyznają, że chociaż
się nie nawracają, to obecność chrześcijaństwa często kształtuje ich życiowe
postawy [44]. Jeszcze niedawno wszyscy poruszeni byliśmy misyjnym oddziaływaniem Jana Pawła II na społeczeństwa niechrześcijańskie. Proboszcz winien być misjonarzem ufności. Bóg nigdy nie opuszcza swego ludu, żyje, jest obecny i działa także w wymiarze parafii. Układanie i realizacja programów duszpasterskich powinny odzwierciedlać tę ufność w pełną i rzeczywistą obecność Boga we wspólnocie wiernych. Ta obecność niejako ją konsekruje i broni przed sekularyzacją [45].

Znamienne jest, że w Roku Kapłańskim za
wzór kapłana Benedykt XVI obrał proboszcza
z „zapuszczonej” parafii w Ars. W ten sposób
oddał hołd rzeszom proboszczów rozsianych
po całym świecie, misjonarzom Ewangelii na
swoich placówkach misyjnych – parafiach.

Proboszcza misjonarza charakteryzuje gorliwość i pokora. Gorliwość nie pozwala mu zachować Dobrej Nowiny dla siebie, każe z nią iść do wszystkich wiernych w parafii [46]. Pokora z kolei uczy umiaru i akceptacji własnych ograniczeń, uczy czynić to, co możliwe, a resztę pozostawia Bogu [47]. Głoszenie Ewangelii to przede wszystkim praktyka życia: słowo i świadectwo. Słowo musi być uwiarygodnione świadectwem, w przeciwnym razie stanie się dla ludzi jedynie
filozofią lub utopią, albo wręcz obłudą [48]. W pracy misyjnej na terenie parafii niezbędne jest kreowanie właściwego celu ludzkiego życia, którym nieodmiennie winna być świętość, ożywiana nieustanną modlitwą, pogłębiającą zażyłość z Chrystusem. Niezbędnym elementem misjonarskiej posługi kapłana jest gruntowne wykształcenie teologiczne, nieodzowna jest też znajomość historii narodów, kultur i religii [49].

Kapłan wykształcony w seminarium podobny jest do Trzech Magów – wraca do siebie, ale inną drogą. Nie świeci mu już gwiazda; ma światło w sobie
i nim się kieruje [50]. Czasami przychodzi pokusa, by zamknąć się w sobie [51], by „zostawić ludzi w spokoju”, by pozostawić ich takimi, jacy są, aby mogli na swój sposób dążyć do prawdy i odnaleźć własną autentyczność. Czy jednak nie jest to postawa obłudna? – zapytuje Papież. Jeśli kapłan odkrył i wierzy, że życie pełne i autentyczne możliwe jest tylko z Chrystusem i w Chrystusie, to czyż nie wyrządza on krzywdy drugiemu człowiekowi, jeśli pozbawia go możliwości odkrycia tej pełni egzystencji? Nie jest to bynajmniej kwestia retoryczna, ale pytanie o sprawę najistotniejszą – o sens życia człowieka na ziemi [52].

Trzeba sobie przy tym uświadomić, że świat obecnie ma właściwie dwie możliwe
propozycje odpowiedzi, którym przyszło rywalizować między sobą: są nimi
chrześcijaństwo i islam. Poza tymi dwiema zasadniczymi odpowiedziami
ludzkość otrzymuje setki „podpowiedzi” w postaci plagi sekt, które prezentują się jako odpowiedzi lepsze, łatwiejsze i bardziej elastyczne [53]. W tej sytuacji kapłan nie może zrezygnować z misyjnego wymiaru swojej tożsamości.
Wydaje się, że współczesny świat zaczyna rozumieć swój błąd materializmu
i teraz głosi tezę: „Musimy żyć, jakby Bóg istniał”. Taka sytuacja jest dla kapłana szansą, by przekonać świeckiego człowieka, że powinien on postępować moralnie, ponieważ Bóg naprawdę istnieje [54].

Zakończenie

Nauczanie papieskie w kwestii tożsamości kapłana jest przypomnieniem
o sprawach znanych, ale często zapominanych. Znamienne jest przede
wszystkim to, że w Roku Kapłańskim za wzór kapłana Benedykt XVI obrał
proboszcza z „zapuszczonej” parafii w Ars. W ten sposób oddał hołd rzeszom proboszczów rozsianych po całym świecie, misjonarzom Ewangelii na swoich placówkach misyjnych – parafiach. To głównie ich rękami pracuje Chrystus na ziemi; ich uszami wsłuchuje się w wielką spowiedź tego świata; ich sercami kocha i przebacza.

Pytanie o tożsamość kapłana to w gruncie rzeczy pytanie o proboszcza i jego posługę. Nie wszystkich proboszczów można nazwać przyjaciółmi Chrystusa. Zdarzają się najemnicy. Papież ledwie o nich wspomina, bo też nie warto się rozwodzić nad tymi godnymi ubolewania przykładami. Są oni powodem cierpienia Kościoła. Niestety, część kapłanów widzi w swoim stanie jedynie możliwość awansu społecznego. Dzieje się tak zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata. Powodem szczególnego zawstydzenia Papieża są nadużycia seksualne, jakich dopuszczają się niektórzy z duchownych [55].

Lekarstwem – według Benedykta XVI – jest nie tyle pedantyczne ujawnianie słabości swych [tj. Kościoła] sług, ile odnowiona i radosna świadomość wielkości Bożego daru, skonkretyzowanego we wspaniałych postaciach wielkodusznych duszpasterzy [56], których przecież jest bardzo wielu. Dlatego warto podejmować pracę nie tylko w służbie licznych nowych powołań, ale również w służbie odnowy tożsamości kapłanów już wyświęconych. A najpierw – w służbie odnowy własnego kapłaństwa.

Ignacy Kosmana OFMConv

O. dr Ignacy Kosmana (ur. 1960), franciszkanin, święcenia kapłańskie przyjął w 1987 roku. Pracował w duszpasterstwie parafialnym, a w latach 1992-1996 był proboszczem parafii w Niepokalanowie. Studia doktoranckie ukończył na KUL w Lublinie, wieńcząc je uzyskaniem w 2000 roku stopnia
doktora w zakresie homiletyki. Obecnie jest wykładowcą homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów w Łodzi–Łagiewnikach. W 2004 roku zainicjował Warsztaty Kultury Języka i Żywego Słowa w Niepokalanowie dla osób zakonnych i duchownych oraz świeckich. Jest dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie oraz przewodniczącym Zespołu Rekolekcyjno-Misyjnego Prowincji Warszawskiej Ojców Franciszkanów Konwentualnych. Opublikował trzy pozycje książkowe i blisko 40 artykułów.

Przypisy:

1. Benedykt XVI, List na rozpoczęcie Roku Kapłańskiego z okazji 150. rocznicy Dies natalis świętego Proboszcza z Ars, Wydawnictwo AA, Kraków 2009; tenże, Rok Kapłański będzie czasem pogłębienia misyjnego wymiaru kapłaństwa (16 marca 2009, do uczestników sesji plenarnej Kongregacji ds. Duchowieństwa), „L’Osservatore Romano” 2009, nr 5 (313), s. 51-52.
2. Tenże, Więź z Chrystusem fundamentem waszego życia i apostolatu (13 maja 2005, podczas spotkania z duchowieństwem diecezji rzymskiej w bazylice św. Jana na Lateranie), „L’Osservatore Romano” 2005, nr 7-8 (275), s. 11.
3. Tamże.
4. Benedykt XVI, Wierzcie w moc waszego kapłaństwa! (25 maja 2006, Warszawa), „L’Osservatore Romano” 2006, nr 6-7 (284), s. 16-17.
5. Tenże, List na rozpoczęcie…, dz. cyt., s. 6.
6. Tenże, Iść za Chrystusem znaczy przyswajać sobie Jego styl życia (8 września 2007, Mariazell, nieszpory w sanktuarium dla duchowieństwa, zakonników i seminarzystów), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 10-11 (297), s. 22-23; Rok Kapłański będzie…, dz. cyt., s. 51.
7. Tenże, Nasze ręce niech się staną rękami Chrystusa (13 maja 2006, Msza św. Krzyżma w Wielki Czwartek), „L’Osservatore Romano” 2006, nr 5 (283), s.11.
8. Tenże, Celebrując Eucharystię, kapłani torują drogę modlitwie współczesnych ludzi (9 kwietnia 2009, Msza św. Krzyżma w Wielki Czwartek), „L’Osservatore Romano” 2009, nr 6 (314), s. 19.
9. Tenże, tamże, s. 20.
10. Spotkanie Benedykta XVI z duchowieństwem diecezji rzymskiej, „L’Osservatore Romano” 2008, nr 3 (301), s. 41.
11. Tenże, Jesteśmy uczniami i misjonarzami Chrystusa, aby nasze narody miały w Nim życie (13 maja 2007, Aparecida, sesja inauguracyjna V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 9 (296), s. 40; Prośmy Boga, aby przyoblekł nas w szatę miłości (6 kwietnia 2007, Msza św. Krzyżma w Wielki Czwartek), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 5 (293), s. 21
12. Tenże, Nasze ręce niech się staną…, dz. cyt., s. 12; Wierzcie w moc…, dz. cyt., s. 17; Wy jesteście uczniami Chrystusa w dzisiejszym świecie (19 kwietnia 2008, Nowy Jork, spotkanie z młodzieżą w Seminarium św. Józefa), „L’Osservatore Romano” 2008, nr 6 (304), s. 24.
13. Tenże, Nasze ręce niech się staną…, dz. cyt., s. 12; Wierzcie w moc…, dz. cyt., s. 16.
14. Tenże, Naśladujcie Jezusa i bądźcie dobrymi pasterzami (29 kwietnia 2007, Światowy Dzień Modlitw o Powołania, Msza św. i święcenia kapłańskie), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 6 (294), s. 38.
1. Tenże, Więź z Chrystusem…, dz. cyt., s. 12; Niech Chrystus będzie dla was wszystkim (19 sierpnia 2005, na spotkaniu z seminarzystami), „L’Osservatore Romano” 2005, nr 10 (277), s. 19; Sługa musi być i wierny, i roztropny (18 marca 2009, Jaunde, nieszpory w bazylice Maryi Królowej apostołów), „L’Osservatore Romano” 2009, nr 5 (313), s. 26.
16. Tenże, Bądźcie sługami miłości (27 kwietnia, Msza św. i święcenia kapłańskie), „L’Osservatore Romano”
2008, nr 6 (304), s. 45.
17. Tenże, Celebrując Eucharystię…, dz. cyt., s. 20.
18. Tenże, Nasze ręce niech się staną…, dz. cyt., s. 12; Celebrując Eucharystię…, dz. cyt., s. 20.
19. Tenże, Sługa musi być…, dz. cyt., s. 27.
20. Tenże, List na rozpoczęcie…, dz. cyt., s. 22.; Iść za Chrystusem…,
dz. cyt., s. 23.
21. Tenże, List na rozpoczęcie…, dz. cyt., s. 41.; Iść za Chrystusem…, dz. cyt., s. 23-24; Kapłan musi czuwać, żeby świat był wrażliwy na Boga (20 marca, Msza św. Krzyżma w Wielki Czwartek), „L’Osservatore Romano” 2008, nr 5 (303), s. 7.
22. Tenże, List na rozpoczęcie…, dz. cyt., s. 9; Rok Kapłański będzie…, dz. cyt., s. 52.
23. Tamże.
24. Benedykt XVI, Blaski i cienie posługi w wielkomiejskich parafiach (26 lutego 2009, spotkanie Ojca świętego z duchowieństwem Rzymu), „L’Osservatore Romano” 2009, nr 4 (312), s. 14.
25. Tamże; Benedykt XVI, Rok Kapłański będzie…, dz. cyt., s. 51-52.
26. Tenże, Niczego nad służbę Bożą nie przedkładać (9 września 2007, Heiligenkreuz, spotkanie z cystersami w opactwie), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 10-11 (297), s. 29.
27. Tenże, Bądźcie apostołami nadziei (23 września 2005, do biskupów meksykańskich przybyłych z wizytą „ad limina Apostolorum”), „L’Osservatore Romano” 2005, nr 11-12 (278), s. 27.
28. Tenże, Sługa musi być…, dz. cyt., s. 26.
29. Tamże.
30. Tamże, s. 27.
31. Benedykt XVI, List na rozpoczęcie…, dz. cyt., s. 11,12.
32. Tenże, Bądźcie kapłanami według Serca Chrystusa (20 maja 2005, do Papieskiej Akademii Kościelnej), „L’Osservatore Romano” 2005, nr 7-8 (275), s. 17.
33. Cyt. w: Benedykt XVI, List na rozpoczęcie…, dz. cyt., s. 20.
34. Tenże, Blaski i cienie…, dz. cyt., s. 12.
35. Tamże, s. 16.
36. Tamże, s. 13.
37. Benedykt XVI, Wierzcie w moc…, dz. cyt., s. 16-17.
38. Tenże, Z gorliwością wypełniajcie ważną posługę w konfesjonale (19 lutego 2007, do spowiedników papieskich bazylik i członków Penitencjarii Apostolskiej), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 5 (293),
s. 43; Kapłan jest narzędziem miłosiernej miłości Boga (16 marca 2007, do uczestników kursu dla spowiedników zorganizowanego przez Penitencjarię Apostolską), „L’Osservatore Romano” 2007, nr 6
(294), s. 29-30. Kapłan zaprzyjaźniony z Chrystusem rezygnuje z „samorealizacji”, bo realizuje w sobie Chrystusa.
39. Spotkanie Benedykta XVI z duchowieństwem diecezji rzymskiej, dz. cyt., s. 42-43.
40. Benedykt XVI, Z wielką miłością do Chrystusa i Kościoła (13 maja 2005, na zakończenie spotkania z duchowieństwem diecezji rzymskiej), „L’Osservatore Romano” 2005, nr 7-8 (275), s. 14-15.
41. Tenże, Rok Kapłański będzie…, dz. cyt., s. 51.
42. Tenże, Więź z Chrystusem…, dz. cyt., s. 13.
43. Tenże, Z wielką miłością…, dz. cyt., s. 14.
44. Spotkanie Benedykta XVI z duchowieństwem diecezji rzymskiej, dz. cyt., s. 45.
45. Benedykt XVI, Bądźcie kapłanami…, dz. cyt., s. 28; Wierzcie w moc…, dz. cyt., s. 17; Kształtujcie chrześcijańską świadomość wiernych (list Benedykta XVI do biskupów hiszpańskich), „L’Osservatore Romano”
2006, nr 9-10 (286), s. 13.
46 Tenże, Kapłan musi czuwać…, dz. cyt., s. 6.
47. Tenże, Bądźcie ludźmi modlitwy i apostołami Chrystusa (14 września, Fryzynga, spotkanie z kapłanami i diakonami stałymi), „L’Osservatore Romano” 2006, nr 11 (287), s. 34.
48. Tenże, Blaski i cienie…, dz. cyt., s. 14.
49. Tenże, Bądźcie kapłanami…, dz. cyt., s. 17; Bądźcie znakiem odnowy dla ludu Bożego (19 lipca 2008, Msza św. z biskupami, duchowieństwem, seminarzystami, nowicjuszami i nowicjuszkami w St. Mary` s Cathedral), „L’Osservatore Romano” 2008, nr 9 (306), s. 23.
50. Tenże, Niech Chrystus…, dz. cyt., s. 20; Wierzcie w moc…, dz. cyt., s. 16; Bądźcie znakiem…, dz. cyt., s. 24.
51. Tenże, Wy jesteście uczniami Chrystusa…, dz. cyt., s. 23.
52. Tenże, Z wielką miłością…, dz. cyt., s. 15.
53. Spotkanie Benedykta XVI z duchowieństwem diecezji Aosta (Introd, 25 lipca 2005), „L’Osservatore Romano” 2005, nr 10 (277), s. 36.
54. Tamże, s. 39.
55. Benedykt XVI, Bądźcie znakiem…, dz. cyt., s. 23.
56. Tenże,

Źródło: Kwartalnik „Homo Dei” (II 2010)

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code