Przeżywanie Piękna

Darek

Dla mnie piękno to przede wszystkim muzyka

Dariusz Piórkowski SJ

Dla mnie piękno, to przede wszystkim muzyka i to klasyczna. Ale nie tylko. Lubię też jazz, muzykę filmową, niektóre kawałki rocka. Na ile siebie znam, muzyka oddziałuje na mnie bardziej niż obraz, rzeźba, kształt, architektura. A to związane jest pewnie z niedostatecznie rozwiniętą wyobraźnią przestrzenną.

Św. Augustyn mawiał, że pokój jest ciszą wytryskującą z porządku. Jeśli już moje serce tęskni za pokojem to w dziedzinie estetyki najwyraźniej wyczuwam porządek w muzyce. W Krakowie często chodziłem do filharmonii. Podobnie na mojej praktyce w Berlinie. Ale Berlińska Filharmonia i wielkie sławy, wspaniałe wykonania tego nie da się porównać z Krakowem.

W codzienności muzyka klasyczna jest dla mnie dużym ukojeniem. Lubię też pisać, (ale nie czytać) słuchając muzyki. W jakiś przedziwny sposób melodie i rytmy pobudzają we mnie twórczość. Nie jestem teoretykiem muzyki, Nie znam się na tych wszystkich fachowych określeniach, ale w kontekście rozważań nad naszą stroną i wspólnotą, zadałem sobie pytanie: Czy muzyka może nas tak ukształtować, że stajemy się lepsi dla naszych bliźnich? A może muzyka to jedynie same estetyczne i nieopisywalne doznania? Czy wrażliwość na piękno i kulturę czyni nas bardziej wrażliwymi na potrzeby drugich?

Jeśli założymy, że piękno jest innym obliczem dobra, które dotyka w nas tego, co najbardziej ludzkie i wyzwala w nas najskrytsze pragnienia, tak często nienazwane, ale pulsujące w głębi duszy, to można powiedzieć, że słuchanie muzyki nas przeobraża. Sam się nieraz pytam, dlaczego słucham Mozarta, Bacha, Schuberta i wielu innych kompozytorów? Co nas ku tej muzyce przyciąga? Cóż takiego budzi w ich dziełach nasz podziw i uznanie?

Ja, jak już pisałem, odczytuję w muzyce jakimś trudno uchwytnym zmysłem ład i harmonię. Muzyka jest dla mnie głównym punktem wyjścia do wszelkiej refleksji nad pięknem. Nie jest ona jedynie zbiorem swobodnie następujących po sobie nut i dźwięków. Jestem tutaj dość staroświecki w rozumieniu piękna, które dla mnie jest uporządkowaniem, jest nasyceniem naszej tęsknoty za jednością.

Ponadto piękno jest przeciwieństwem rozproszenia i chaosu. Piękno to wcielenie odwiecznej jedności, ku której dążymy, której pożądamy. Kiedy zachwycają nas przepiękne tony i melodie wówczas nasze pragnienie wewnętrznego scalenia i jedności spotyka się z ukrytą pod postacią utworu ekspresją owej jedności. Nie wyczuwamy jej jednak zmysłami. Zmysły są jedynie pośrednikami. Można delektować się muzyką dla relaksu, czy nawet z pobudek czystego snobizmu dla dobrego tonu.

Muzyka porusza również nasze uczucia. Kiedy zatrzymamy się na tym poziomie piękno nie przeniknie do naszej głębi. Dopiero w chwili przekroczenia magii uczuć i przeżyć piękno zaczyna formować naszego ducha. Oczywiście bez uczuć i zmysłów nie sposób w ogóle mówić o jakimkolwiek słuchaniu. Może zabrzmi to jak paradoks, ale muzyki trzeba słuchać w ciszy, w kontemplacji, w poddaniu się wobec przychodzącego i pragnącego zamieszkać w moim sercu dobra. To są rzadkie momenty, ale się zdarzają. Myślę, że następuje to wtedy kiedy nie oczekuję od muzyki zaspokojenia moich potrzeb, kiedy po prostu słucham bezinteresownie. Wówczas otwierają się we mnie zupełnie inne kanały, przez które wpływa do duszy jakieś nowe światło, jakieś ciepło. Trudno to opisać ponieważ dzieje się to tak niepostrzeżenie i niepozornie.

Aby dobro w postaci piękna mogło nas kształtować musimy stać się bierni, zupełnie bezbronni. Co to znaczy być formowanym przez piękno? Piękno poszerza nasze serce, nasze wewnętrzne widzenie, odbija się niejako w naszej duszy. Dzięki temu nosimy w sobie jego obraz, które pomaga nam dostrzegać je szędzie. Piękno ukryte jest w całym stworzeniu, w najwymowniejszy sposób w człowieku. Piękno obecne w Drugim przyzywa nas i odsłania się. Odwołuje się do naszej bezinteresowności.

Kiedy spotykamy Drugiego również możemy zatrzymać się na poziomie uczuć, potrzeb, niezaspokojenia, oczekiwań. Wrażliwość na piękno pomaga nam jednak przebić się przez skorupę naszej zewnętrzności, pozwala dostrzec drugiego w innej perspektywie nie jako przeciwnika i intruza, lecz jako miejsce uosobienia piękno. Ostatecznie tym Pięknem jest sam Bóg mieszkający w niepojęty sposób w każdym człowieku. Słuchanie muzyki jest wielką sztuką.

Uważam więc, że wrażliwość i otwartość na piękno przemienia duszę, charakter i postawy człowieka. Podobnie zresztą z wszelkimi innymi przejawami kultury wysokiej. Dużo by pisać o literaturze, ale o tym innym razem.
Powrót

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code