SŁOWO - Dobra literatura

Wiersze Borysa Pasternaka

Świt

Borys Pasternak

OGRÓD GETSEMANE

W poświacie gwiazd, co obojętnie lśniły,
Był zakręt nocnej drogi pogrążony.
Droga po Górze Oliwnej się wiła,
A pod nią, w dole, płynął nurt Cedronu.

I była łąka, urwana w połowie,
Ażeby dalej zostać Drogą Mleczną,
I srebrnosiwe drzewa oliwkowe,
Chcące wyruszyć w podróż napowietrzną.

A potem był czyjś sad i mur, i pole.
Więc uczniów swych tam odprawiwszy, w ciemność –
Powiedział: „Dusza ma śmiertelnie boli,
Zostańcie i czuwajcie razem ze mną. ”

Pożegnał się już wcześniej, bez sprzeciwu,
Jak to się czyni z pożyczoną rzeczą,
Z wszechmocą cudów czynienia i dziwów,
Aby jak my, swą dolę nieść człowieczą.

A nocna dal sięgała ku krawędzi
Zagłady, ginąc w niebytu otchłaniach.
Przestrzeń wszechświata ziała pustką wszędzie,
I tylko ogród istnienie ochraniał.

I, spoglądając w otwarte otchłanie
Pustki bezbrzeżnej za murem Ogrójca –
„Oddal ode mnie kielich śmierci, Panie”-
Upraszał, w krwawym pocie, swego Ojca.

Kojąc modlitwą śmiertelny niepokój
Wyszedł za mur i ujrzał, jak uczniowie.
Snem utrudzonych zmorzeni głęboko,
Porozkładali się w przydrożnym rowie.

Zbudził ich, mówiąc „Pan chciał, byście żyli
W mych czasach — wy zaś leżycie bez pieczy.
Lecz oto z woli nieba przyszła chwila,
Gdy się grzesznikom odda Syn Człowieczy ”

Ledwo to rzecze, już nadciąga śmiele
Sług i włóczęgów zgraja, tłum zbójecki,
Z ogniem i mieczem. A Judasz na czele
Swój pocałunek przynosi zdradziecki.

Piotr miecz dobywa, by powstrzymać sforę,
I ucho słudze kapłanów usiecze.
Lecz słyszy: „Oręż nie rozstrzyga sporu.
Odłóż żelazo na miejsce, człowiecze.

Toć wszystkich swoich zastępów skrzydlatych
Ojciec nie pożałowałby Synowi,
Aby, nie tknąwszy nawet mojej szaty,
Bez śladu rozproszyli się wrogowie.

Lecz księga życia osiągnęła stronę,
Co droższa jest ponad świętości same.
Co napisane, ma być wypełnione,
Niechaj więc oto się wypełni. Amen.

Widzisz, bieg wieków jest niby przypowieść,
Gotowa jasnym wybuchnąć płomieniem.
By jej strasznego majestatu dowieść,
Do grobu zstąpię, pogodzon z cierpieniem.

Do grobu zstąpię i z martwych powstanę,
I tak jak tratwy, spławione głębiną,
Na sąd mój, niby barek karawany,
Stulecia wolno z ciemności popłyną.”

Przełożył Andrzej Drawicz

NIEDOBRE DNI

Gdy wjeżdżał do Jeruzalemu
W triumfie, ostatniej niedzieli,
Hosanna! – tłum wołał ku Niemu
I zieleń pod stopy Mu ścielił.

Lecz serca już stały się twarde,
A dni, co nadeszły – surowe.
I twarze z grymasem pogardy –
To koniec, ostatnie już słowo.

Ciężarem ołowiu na duszę
Niebiosa pochmurne nawisły,
Zebrali się faryzeusze,
Fałszywi, podstępni jak lisy.

I oto na sąd jest oddany
Łotrowski, i w tej samej chwili
Już lżą go z zapałem tym samym,
Jak pierwej Go wszyscy sławili.

A tłum na dziedzińcu w oddali
Przez wrota zaglądał ciekawie,
I jedni przez drugich się pchali,
Ażeby się przyjrzeć rozprawie.

Szept płynie przez ciżby szeregi,
Pogłoska z pogłoską się zmienia,
Dzieciństwo, ucieczka i Egipt
Snem stały się w jego wspomnieniach.

I wspomniał swój post na pustyni,
Królestwa i moc tego świata,
Widziane ze stromej wyżyny,
Którymi chciał skusić Go szatan.

I gody weselne tam, w Kanie,
Gdy wodę na wino przemienił,
I morze, przez które w tumanie
Do łodzi tak szedł, jak po ziemi.

Lepiankę, co dach miała z łozy,
Grób ciemny i tłumy nędzarzy,
I świecę, co zgasła ze zgrozy,
Gdy z martwych podnosił Łazarza…

Przełożyła Ewa Rojewska-Olejarczuk

ŚWIT

Znaczyłeś wszystko w moim losie.
A potem wojna i ruina
Na długo, długo w tym chaosie
0 tobie wszelki słuch zaginął.

Aż głos twój, głos twój, który zamarł, Po latach znowu mnie poruszył. Czytałem nocą twój testament, Ożyłem jak z omdlenia duszy.

Do ludzi spieszno mi, do tłumu,
W ranne krzątania i zajęcia,
I w tej gonitwie nierozumnej
Rad bym ich zmusić do klęknięcia.

I oto razem z nimi biegnę,
Jak gdybym po raz pierwszy wyszedł,
Na tę ulicę, całą w śniegu,
I na wymarłej jezdni ciszę.

Wstają i palą światła, piją
Herbatę, spieszą do tramwaju,
I miasto w ciągu kilku minut
Samego siebie nie poznaje.

Po bramach zamieć sieci wiąże
Ze spadających ptaków; wszyscy
Spieszą się, biegną, aby zdążyć
Na czas, nie zjadłszy, nie dopiwszy.

Ja za nich wszystkich czuję, za nich,
Jak gdybym cały był w ich skórze,
Taję, jak słońcem śnieg nagrzany,
To znowu się jak niebo chmurzę.

Ze mną są ludzie bez nazwiska.
Piecuchów, dzieci, drzew sąsiedztwo.
Jam zwyciężony przez nich wszystkich –
I tylko w tym moje zwycięstwo.

Przełożył Wiesław Karczewski

MAGDALENA I

Więc noc. Nadeszła noc z demonem.
Za durną młodość to zapłata.
Przyjdą – wie serce przestraszone –
Wspomnienia o niedobrych latach.
Przez mężczyzn ciało hołubione
Miałam nie wiedząc, co zatrata.
Ulicę nazywałam domem.

Brakuje minut kilkunastu
I zanim skończy się czekanie
Na ciszę grobu, wśród hałastry,
Na znak mojego pokajania
Me życie, czarę z alabastru,
U Twoich stóp rozbijam, Panie.

Gdzież ja bym teraz nie bywała,
Nauczycielu, Zbawicielu,
Gdyby u stołu nie czekała
Wieczność jak klient. Noc nastała.
W noc sieć rzemiosła splątywała
Kochanków mych, wciąż nowych wielu.

Wyjaśnij mi, co bywa grzechem,
Co piekło, śmierć, ogień siarczany.
To po to gapiom na uciechę,
Jak konar z drzewem powiązany,
Jam z Tobą — prosząc o pociechę.

Jezu, jeżeli stopy Twoje
Na moim utulę kolanie
I krzyż Twój poznam — minie boleść?
Belki, graniastych ramion dwoje.
Jak — oszalała — żal ukoję,
Gdy ciała czeka mnie grzebanie?

Przełożyła Dorota Chościelewska

___________________

Borys Pasternak (1) autor „Doktora Żywago” laureat literackiej Nagrody Nobla. Znany przede wszystkim dzięki ekranizacji powieści pod tym samym tytułem. Dobrej ekranizacji, Davida Lean’a z 1965 roku z Omarem Sharifem i Julie Christie w rolach głównych. Z przyjemnością oglądałam ten film wiele razy, ale chciałabym opowiedzieć o czymś innym. Parę lat temu udało mi się kupić książkę „Doktor Żywago”, na końcu były wiersze. Niezwykłe, proste słowa, ale z wielką mocą, z wielka pasją trafiające do mnie. Tłumaczenia są bardzo dobre, tak mi się wydaje, ponieważ nie udało mi się zdobyć oryginalnej wersji. Nie mam więc porównania, ale to co czytam, to co odbieram, trafia do serca i sprawia, że na nowo odkrywam wydarzenia znane z innej księgi, „księgi życia” – Ewangelii. Wśród wielu tomików wierszy, ten zajmuje szczególne miejsce i często doń wracam (2).

Beata Bogdanowicz

1. Borys Pasternak
2. „Doktor Żywago” – Borys Pasternak, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990, wydanie drugie.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code