Świętowanie

Co to był za ślub!

Ach, co to był za ślub

Wrzesień, październik – choć to już miesiące jesienne, nie brak w nich ślubów. Powroty wakacyjne sprzyjają temu, aby nowy rok rozpocząć z nowym życiem, nowym wyzwaniem, nową obietnicą. Choć jest to przede wszystkim wielki dzień dla pary młodej, dla tych dwojga, którzy składają sobie przysięgę wierności i miłości, nie można zapominać o rodzicach i bliskich, o przyjaciołach i wszystkich , którzy modlitwą wspierają młoda parę, aby wytrwała w swych postanowieniach.

Nie raz uczestniczymy w uroczystości ślubnej. Zawsze jednak ma ona inny wymiar, inny charakter. Inaczej odbieramy ślub brata, inaczej dalekiej krewnej, a jeszcze inaczej przyjaciela. Na naszą percepcję wpływa wiele czynników. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak sama świątynia, jej wystrój i klimat, może nas ukierunkować.

Chcę opowiedzieć Wam o ślubie, który odbył się tydzień temu w piękny wrześniowy dzień. Właściwie było to przed południem.

Tak właśnie, przed południem, o godzinie 10.30 rano. Spytacie pewnie: dlaczego tak wcześnie? I rozumiem Wasze zdziwienie. W Polsce z reguły miłość i wierność ślubuje się porą popołudniową, jeśli nie wieczorną, po to też, aby móc w nocy szaleć i do rana białego tańcować na weselichu. Otóż, powiem Wam, nie wszystkie pary młode wyznają taką zasadę i całe szczęście….Nie krytykuję tu zabawy, bo i ona służy rozprzestrzenianiu się radości, ale chce pokazać urok ślubu innego, bo dziennego, przejrzystego i napełnionego jasnością.

Najpierw sam kościół. Białe ściany, wysoko hen okna. Przestrzeń. Smugi światła przebijają się przez okna na sferę prezbiterium, krzyż jest oblany wręcz promieniami, a ołtarz spoczywa w odbiciu jego jasności. Ogromna przejrzystość. Aż dziw bierze! Jak to, aż taka jasność. Taka radość i nadzieja!
Tak, to wszystko prawda. Obraz ten dopełniają słowa ojca o Bożej obecności i o ewolucji. I wszyscy, którzy śpiewają bądź słuchają tylko „Duchu miłości wylewaj się na nas z przebitego serca Jezusa”, wiedza, że to słowa dla nich i dla młodych, którzy właśnie teraz przyoblekli się najmocniej w ducha miłości.

Przysięga nie jest zwykłą przysięgą. Jesteśmy świadkami czegoś niezwykłego. Ta dwójka obiecuje sobie wierność wobec Boga i to jest właśnie ta jej spójność i nierozerwalność. Wierność, miłość i „że cię nie opuszczę aż do końca”. Brzmi niby tak banalnie, ale z drugiej strony jakże wzniośle. NAJWAŻNIEJSZE JEDNAK wydaje się nawiązanie w nich do przyjaźni, do zrozumienia drugiego człowieka, umiejętności wybaczenia mu jego błędów. Jeżeli nie ma przyjaźni, nawet najbardziej wzniosła przysięga małżeńska nie rokuje szans na długowieczność.

I bądź dla swego przyjaciela najlepszym jakim być możesz
Jeśli poznać musi twe upadki, niechaj i wzloty twe pozna.
Khalil Gibran Khalil „Prorok”

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code