Chrześcijaństwo i inne religie świata

Minarety jak bagnety

Minarety jak bagnety

TOMASZ PONIKŁO

Jeśli chodzi o muzułmanów, Europa zaskakująco chętnie wskazuje na swoje chrześcijańskie fundamenty, a islam przyrównuje do ciała obcego.
Nieskora do tego na co dzień, przenosi ciężar konfliktu kulturowego, społecznego i politycznego na wymiar religijny.

29 listopada 57 proc. Szwajcarów głosujących w referendum opowiedziało się za zakazem wznoszenia minaretów (wysokich wież przy meczetach, z których muezin kilka razy dziennie wzywa do modlitwy). Dla jednych to znak sprzeciwu wobec islamizacji Europy, dla innych – podważanie demokracji i wolności religijnej.

Muezin pod Alpami

Z leżącej na ziemi flagi szwajcarskiej wyłaniają się baterie czarnych minaretów – tak wyglądały plakaty z hasłem „Stop!”, które przeciwnicy islamu rozwiesili przed refe-rendum. Widać nawiązanie do słów premiera Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, który w 1997 r. cytował w kontekście walki o prawa religijne w kraju tamtejszego poetę: „Nasze meczety są naszymi koszarami, nasze kopuły są naszymi hełmami, a nasze minarety są naszymi bagnetami”. Decyzję Szwajcarów Erdogan nazwał „znakiem ro-snących w Europie postaw rasistowskich i faszystowskich”.

W liczącej 7,5 mln obywateli Szwajcarii żyje ok. 400 tys. muzułmanów, w tym 50 tys. praktykujących. Wyznawcy islamu mają ponad 150 meczetów i cztery minarety. Inicjatorami referendum byli politycy z narodowo-konserwatywnej Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), zainspirowani przez swoją młodzieżówkę. Dziś cieszą się z sukcesu w 22 kantonach na 26, a pozostałe partie obawiają się uznania kraju za „prekursora islamofobii”. I konsekwencji takiej etykiety. Wizerunkowych – jako alpejskiego raju dobrobytu, gdzie w zgodzie żyją ludzie różnych narodowości, a rosnąca liczba imigrantów, dziś stanowiących 20 proc. społeczeństwa, nikomu nie przysparza kłopotów. I biznesowych – jak spadek liczby turystów czy zamykanie przez muzułmanów szwajcarskich kont.

Minister sprawiedliwości Eveline Widmer-Schlumpf uznała, że wynik odzwierciedla strach przed islamskim fundamentalizmem, ale sam zakaz nie jest sposobem „przeciwdziałania tendencjom ekstremistycznym”. Lewica zapowiedziała zgłoszenie sprawy do Strasburga. Sekretarz generalny episkopatu ks. Felix Gmür ocenił, że decyzja wynikająca z wyników referendum, którą rząd musi wprowadzić w życie, jest „sprzeczna z prawem do wolności religijnej i dążeniem do integracji imigrantów”. Podkreślał agresywność kampanii akcentującej zagrożenie terroryzmem i wskazał, że w Bazylei, gdzie żyje najwięcej muzułmanów, społeczeństwo odrzuciło zakaz. Podobnie w Genewie.

Zdaniem dwóch związków wspólnot islamskich w Szwajcarii, inicjatorom referendum udało się tylko „zmobilizować do swojej przekłamanej propagandy większość uprawnionych do głosowania, którzy nie mają do czynienia z islamem w Szwajcarii”. Związki wyraziły też wdzięczność za postawę innych partii i „siostrzanych religii – judaizmu i chrześcijaństwa”.

Konferencja Episkopatu oświadczyła bowiem, że „zakaz wznoszenia minaretów nie rozwiąże żadnego problemu kohabitacji z islamem”. Konieczna jest akcja edukacyjna i debata o relacjach państwa i Kościoła. Biskupi ostrzegli też, że wynik głosowania skomplikuje sytuację chrześcijan w krajach islamskich.

„L’Osservatore Romano” i dziennik episkopatu Włoch „L’Avvenire” porównały ostracyzm wobec wznoszenia minaretów do ostatniego wyroku Trybunału w Strasburgu w kwestii zakazu wieszania krzyży w instytucjach publicznych. Amnesty International wyraziła „wielkie zaskoczenie i rozczarowanie”. Przewodniczący międzynarodowej Ligi Arabskiej Amr Mussa spodziewa się, że zakaz będzie zniesiony na drodze prawnej. Wysoka komisarz ONZ
ds. praw człowieka Navi Pillay nazwała referendum „ewidentnie dyskryminującym”.

Kard. Jean-Louis Taran, odpowiedzialny w Watykanie za dialog z islamem, podkreśla, że „kwestia minaretów stawia pod znakiem zapytania zagadnienie właściwego rozumienia wolności religijnej”. Dodaje, że każda budowa świątyni przez mniejszość religijną może budzić niepokój, burzy bowiem urbanistyczną i kulturową jedność. „Nieco głębiej jednak leży problem statusu islamu w Europie” – skwitował przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego.

Islam i Europa

40 milionów muzułmanów w Europie to fakt. Tak samo jak antyislamskie nastroje.

W Wielkiej Brytanii mieszka ok. 2 mln muzułmanów (3 proc. ludności). Ich interesy reprezentuje Rada Muzułmańska Wielkiej Brytanii, skupiająca przeszło 500 organizacji. Istnieje 1,5 tys. meczetów i ok. 2 tys. medres – szkół koranicznych. Ile działa nieoficjalnie, nie wiadomo. Poza Londynem największe skupiska muzułmańskie znajdują się w Birmingham i Manchesterze. W obu miastach (a także w Leeds) demonstrowała utworzona w tym roku Angielska Liga Obrony zwalczająca radykalizm islamski i perspektywę wprowadzenia szariatu.
W 2008 r. burzę wywołał Rowan Williams, arcybiskup Canterbury i duchowy zwierzchnik Kościoła anglikańskiego, mówiąc, że wprowadzenie elementów szariatu „wydaje się nieuniknione”, gdyż ułatwiłoby muzułmanom pogodzenie lojalności wobec państwa z poczuciem przynależności do własnej kultury. Posypały się gromy, ale zrozumienie wyraził premier Gordon Brown.

Dziennik „Daily Mail” napisał po szwajcarskim referendum: „Bojąc się, by nie uznano nas za islamofobów, dopuściliśmy, by drogie nam tradycje tolerancji wykorzystali ekstremiści”. „Europejskie meczety powinny wtapiać się w krajobraz” – stwierdził na łamach „Timesa” Taj Hargey, imam z Oksfordu i przewodniczący Muzułmańskiego Centrum Edukacyjnego. Przypomniał, że minarety nie mają uzasadnienia teologicznego, a wyłącznie praktyczne. Muzułmanie w Europie powinni „pozbyć się bagażu dawnych ojczyzn i przeciwstawić się toksycznej radykalizacji wiary”.

„Pokusom ekstremizmu ulegają zwłaszcza młodzi” – zauważył Hanif Qadir, eksbojownik z Afganistanu, który odwodzi londyńskich muzułmanów od przemocy. W zeszłym roku rząd na pracę z młodymi muzułmanami przeznaczył 70 mln funtów (zdaniem specjalistów o wiele za mało). Postanowił też sfinansować powołanie i pracę zespołu ok. 20 muzułmańskich teologów, którzy mają zastanowić się nad miejscem i obowiązkami obywateli muzułmańskich.

W Niemczech – gdzie na 82 mln mieszkańców ok. 3,2 mln przyznaje się do islamu – istnieje 206 klasycznych meczetów z minaretami. Liczbę tzw. domów modlitwy – pomieszczeń umiejscowionych w mieszkaniach czy oficynach – szacuje się na ok. 2,6 tys. Chadecki polityk Wolfgang Bosbach, przewodniczący komisji spraw wewnętrznych w Bundestagu, stwierdził: „Trzeba uwzględnić z jednej strony zasadę wolności religijnej, a z drugiej fakt, że sposób artykułowania u nas przekonań religijnych powinien wpasowywać się w kontekst chrześcijańsko-okcydentalnego kręgu kulturowego”.

Socjaldemokraci i Zieloni reagowali poruszeniem: „W Szwajcarii podsycano lęk przed czymś, co naprawdę nie ma nic wspólnego z islamem” – mówiła posłanka Katrin Göring-Eckardt.
Jednak tu także pojawiły się konflikty, np. w Kolonii, gdzie trwał spór o projekt meczetu wysokiego na 36,5 m z dwoma minaretami po 55 m każdy. Mieszkańcy organizowali protesty, ale meczet, nieco mniejszy, powstał. Podobnie było w Berlinie czy Duisburgu.

W Berlinie od 1997 r. organizuje się tzw. dzień otwartego meczetu. Rząd powołał Konferencję Islamską: forum, w ramach którego dyskutują przedstawiciele wspólnot muzułmańskich i Kościołów chrześcijańskich, związków zawodowych, stowarzyszeń itp. „Rozmawiamy nie o sobie, ale ze sobą. To się sprawdza” – zapewniała Maria Böhmer, pełnomocniczka rządu ds. integracji.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Robert Zollitsch komentował szwajcarskie referendum: „Ten, kto wspiera wolność religijną w innych krajach dla członków swojej wspólnoty religijnej znajdującej się w sytuacji mniejszości, nie może jej ograniczać dla mniejszości religijnej we własnym kraju”.

W Holandii Geert Wilders, założyciel i przywódca Partii Wolności (PVV), przed rokiem umieścił w internecie film „Fitna” (konflikt), z tezą: islam to religia przemocy. W parlamencie wystąpił z wnioskiem o zakaz publikowania Koranu na wzór zakazu rozpowszechniania „Mein Kampf”. Otrzymał ochronę, bo dostaje pogróżki, ale sąd zadecydował, że odpowie za szerzenie nienawiści. Partia Wolności, która powstała 3 lata temu, ma w holenderskim parlamencie tylko 9 deputowanych, ale w wyborach do Parlamentu Europejskiego była druga, zdobywając 4 z 25 mandatów. Nikt nie wątpi, że jej rosnąca popularność wiąże się z podejściem do islamu.

Holandia z milionem muzułmanów uchodziła za wzór tolerancji i udanej integracji. Sytuację zmieniło morderstwo antyislamskiego reżysera Theo van Gogha w 2004 r. Fakt, że zabójca, Mohammed Bouyeri, urodził się i wychował w Holandii, rzucił cień na wiarę w integrację. Podpalanie meczetów po śmierci van Gogha pokazało, że górę biorą lęki i obawy. Członkowie grupy Hofsted, organizacji Bou-
yeriego, sądzeni za przygotowywanie zamachów, zostali skazani na więzienie – od roku do 15 lat. Bouyeri otrzymał dożywocie.

We Francji szef dyplomacji Bernard Kouchner powiedział, że „jest zgorszony” wynikiem referendum. Francja, gdzie społeczność muzułmańska liczy od 4 do 5 mln osób, czyli do 8 proc. obywateli, posiada 10 minaretów. W Marsylii do kwietnia 2010 r. ma powstać największy meczet w Europie z halą modlitewną na 7,5 tys. osób.

Sondaże opinii publicznej, Ifop dla „La Croix” i TNS-sofres dla „Le Figaro”, wskazują na niechęć Francuzów do symboli religijnych islamu. Politykom rośnie więc apetyt na przeforsowanie ustawy całkowicie zakazującej noszenia burek i nikabów na ulicach. Kraj od kilku tygodni pogrążony jest w debacie, której początek dał minister ds. imigracji i identyfikacji narodowej, Eric Besson: „Musimy się poważnie zastanowić, jak nasi goście wpływają na kształt Republiki” (zob. „TP” 48/09).
We Włoszech, gdzie mieszka ok. 700 tys. muzułmanów (1,2 proc. ludności), przedstawiciele rządzącej centroprawicy wyrazili satysfakcję z decyzji sąsiadów z północy: „Także cierpliwa Szwajcaria jest zmęczona szerzeniem się imigracji i islamu” – oświadczył szef senackiego klubu Lud Wolności Maurizio Gasparri.

Kard. Dionigi Tettamanzi podkreśla, by komentując wynik „wznieść się ponad emocjami”. Arcybiskup Mediolanu, miasta, którego władze zapowiadają analogiczne referendum, uczula, że nie chodzi o to, „czy ludzie zagłosują na »tak« lub »nie«; istotniejszą kwestią jest kampania edukacyjna i pedagogiczna poprzedzająca ewentualne referendum”.

A sondaż sporządzony dla „Leggo” wskazał na poparcie zakazu w wysokości 85 proc. Nando Pagnoncelli, dyrektor ośrodka badań opinii społecznej IPSOS, komentuje, że to wręcz „alarm społeczny”, pokazujący lęk przed islamskim fundamentalizmem. W opinii Issama Mujahida, rzecznika wspólnoty muzułmańskiej w Brescii, „Europa nie odrzuca minaretów, by bronić chrześcijaństwa. To nie jest problem religijny: to problem kulturowy i problem przejrzystości w życiu publicznym”.

W Polsce, gdzie żyje ok. 15-25 tys. muzułmanów – w tym od XIV w. Tatarzy – też widać dwa fronty. „Nasz Dziennik” przez rozmowę z Brunonem Gollnischem, wiceprzewodniczącym francuskiego Frontu Narodowego, chce uświadomić, że Szwajcarzy w obronie swojej tożsamości „bronią się przed dominującą poprawnością polityczną”. Publicysta „Polityki” Adam Szostkiewicz komentuje, że ani Szwajcarii, „ani Europie z jej retoryką wolności religii” taka polityka na zdrowie nie wyjdzie. W „Gościu Niedzielnym” ks. Adam Wąs ocenia referendum jako „nakręcanie spirali nienawiści”. Dla równowagi Fronda.pl uświadamia: „nie” dla minaretów nie jest zaskakujące. Sondaże internetowe, zdaniem portalu, w całej Europie „pokazują, że to dopiero początek”, bo „demografowie przewidują, że w 2025 r. jedna trzecia europejskich dzieci urodzi się w rodzinach muzułmańskich”.

26 stycznia obchodzimy Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce – to pionierska na kontynencie inicjatywa; działa też Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów.

Codzienność skrzeczy

Komentarze dotyczące muzułmanów w Europie są ostre, ale mało konstruktywne. Brak w nich autorefleksji nad polityką państw goszczących, brak odwagi, by uczynić w myśleniu krok w przyszłość. Publicyści wskazują na zerwanie przez Szwajcarów knebla politycznej poprawności, ale żaden z nich nie przyzna, że sam milczał, choć gremialnie obwiniają o zaślepienie polityków.

Włoski „Il Giornale”, wydawany przez brata Berlusconiego, nawołując do podobnego referendum, twierdzi, że obywateli oskarża się o rasizm za każdym razem, kiedy próbują zamanifestować niezadowolenie. Dziennik krytykuje Kościół za ocenę wyników głosowania: „To my będziemy bronić Jezusa, katedr, dzwonnic, chorału gregoriańskiego, fresków Giotta. Nie po raz pierwszy we Włoszech to świeckim przypada zadanie obrony Jezusa przed błędami kleru”.

Widać ciekawą tendencję: kiedy chodzi o muzułmanów, Europa zaskakująco chętnie wskazuje na swoje chrześcijańskie fundamenty, a islam przyrównuje do ciała obcego. Nieskora do tego na co dzień, przenosi ciężar konfliktu kulturowego, społecznego i politycznego tylko na wymiar religijny, ten zaś ma wypracować rozwiązanie dla konfliktu cywilizacyjnego. Sprawa tym sposobem zostaje wprowadzona na wysokie rejestry, pozostali umywają ręce, a codzienność skrzeczy.

Owszem, relacje między chrześcijaństwem a islamem są istotne, ale nikt poważny nie może się spodziewać, że na tej płaszczyźnie wypracuje się bieżące rozwiązania. Dyskusja pokazuje, że jak nie było pomysłu na koegzystencję – zazwyczaj w wyniku decyzji związanych ze strategią wobec imigrantów: edukacyjną, integracyjną czy socjalną – tak nie ma go nadal. Edukacja społeczeństw i wspólnot muzułmańskich w Europie – choć mało efektowna, czasochłonna i kosztowna – musi być priorytetem. Bo od sporządzania katalogów rozbieżności nie dojdzie się do rozwiązania.

Myśl chrześcijańska ma jednak „wyjątkową – i obawiam się, że dotąd nie w pełni przemyślaną i wykorzystaną – szansę komunikowania się »na dwie strony«: wykorzystania faktu, że posiada wiele cech wspólnych zarówno z islamem i judaizmem, z którymi chrześcijaństwo jest złączone w rodzinie »religii Abrahamowych«, jak i z »sekularyzmem« czy »laickim humanizmem« Zachodu, ponieważ kultura ta nieprzypadkowo wyszła z łona chrześcijaństwa” – mówił przed laty ks. Tomáš Halík na Sorbonie o przyszłości islamu w Europie. Jezus – Isa – jest tutaj nadal dyskretnym i gościnnym gospodarzem, o którym przypomniała sobie będąca na bakier z chrześcijaństwem Europa.

Współpraca: Teresa Stylińska, Joachim Trenkner, Wojciech Pięciak, Joanna Bątkiewicz-Brożek, Maciej Müller.

TOMASZ PONIKŁO

Tekst pochodzi z „Tygodnika Powszechnego”

„Podwójny, świąteczny numer „Tygodnika” już w kioskach:

Ks. Grzegorz Ryś: Dlaczego Bóg dzieckiem?

Ks. Alfons Skowronek: Pochwała stworzenia

Wigilie ks. Adama Bonieckiego

Tadeusz Sławek: Czego sobie życzymy?

Wigilijna opowieść Etgara Kereta

Rozmowa z nowym Prymasem Polski

A to wszystko pod okładką namalowaną dla „TP” przez Andrzeja Dudzińskiego
Wesołych Świąt!”

Zaprenumeruj e-tygodnik!

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code