Tezeusz

Pielgrzymka życia

Pielgrzymka życia

Aneta Kucharczyk

Na początku sierpnia wszystkie polskie drogi prowadzą do Częstochowy. Młodzi, starsi, zdrowi, chorzy, na wózkach, w sandałach czy w adidasach (a nawet boso!) – mimo różnych niedogodności pokonują wyznaczoną trasę, dzielnie dążąc do celu.

Kilka dni marszu, stawiania czoła trudnościom, współdzielenia radości i smutków napotykanych przez nas braci i sióstr. Pielgrzymka jest jak życie. To codzienna modlitwa i codzienne upadki, zachwyt stworzeniem, szczęście i zmęczenie, stopniowe odkrywanie siebie prawdziwego – z całym swym bogactwem jak i nędzą. Nadzieja.

***

Pielgrzym to konkretny gość. Wie, Kogo prosi o pomoc. Ponieważ na ogół zdążył poznać już swoje możliwości, a właściwie najczęściej ich brak, zwraca się do Tej, której Syn nigdy nie odmawia. Z dziecięcą szczerością prosi Maryję o dobrą pracę z fajnym szefem, równie dobrego męża/żonę, uzdrowienie kolana, nawrócenie taty. Niestosowność w tej kwestii nie istnieje. Obowiązuje zasada: im prościej, tym lepiej. A że metoda działa, potwierdzają tysiące osób rokrocznie wychodzących na szlak. Pielgrzymka – dla jednych wakacyjna przygoda, dla innych rekolekcje w drodze. Tu właściwie leży sedno sprawy, bo od naszej motywacji zależy, co z tej kilkunastodniowej wędrówki wyniesiemy. Jeśli podejść do tego czasu „na serio”, może okazać się, że poza nowymi znajomościami (być może obiecującymi) i piosenkami (genialnymi!) mamy szanse nauczyć się kilku postaw, które po zaaplikowaniu do codziennego życia mogą uczynić je prawdziwie szczęśliwym. Które z pielgrzymkowych postaw warto przejąć i dlaczego? Po co wstawać o 5.00, dziękować za pomidorową, śmiać się z odcisków ? I czy więcej zawsze znaczy lepiej?

***

Modlitwa. Cennym nabytkiem popielgrzymkowym staje się chęć częstej modlitwy. Wybór środków bogaty: Rozważanie Słowa, Eucharystia, Adoracja, różaniec, śpiew (psalmy, horał, pieśni, piosenki) oraz tzw. lektura duchowa. O wcześniej przez siebie ustalonej porze, w wybranej formie, w ulubionym miejscu rezerwujemy czas dla sam na sam z Bogiem. Wiadomo, różnie z tym wychodzi. Jeśli przyczyna nie leży w pospolitym lenistwie, z pomocą przychodzi kreatywność. Znam ludzi, którzy podczas joggingu odmawiają koronkę albo podbiegają pod Kościół tylko po to, by skłonić głowę, inni czytają Mertona w tramwaju, ktoś po pracy wsiada na rower, by „skoczyć na dwudziestkę” do jezuitów. Paliwo, tlen, siła – spotkanie z Bogiem na modlitwie to niezbędny must have! Każdego sezonu.

Wdzięczność. Za to, co otrzymujemy od innych, za to, co sami jesteśmy w stanie im ofiarować, za nasze pragnienia serca, za pokój w tym sercu, za obecny kształt naszego życia. Wdzięczność także za to, czego – jak sądzimy – w danej chwili jest nam brak. Ktoś mądry zauważył kiedyś, że mamy dokładnie tyle, ile nam potrzeba. To prawda. Bóg to dobry ojciec. Wie lepiej, kiedy, jak, gdzie i co dla nas dobre. Gdy już nauczymy się żyć uważnie, dostrzegać codzienne ciche cuda wokół siebie, nieprzypadkowe sytuacje, napotykanych na naszej drodze ludzi, odkryjemy, że Ktoś za tym wszystkim stoi. Raczej nie my, bo my nawet nie śniliśmy o takich scenariuszach. Wdzięczność ma tyle twarzy!

Minimalizm. O, jakże trudno nam współczesnym zaprzestać ciągłego gromadzenia! Konsumpcjonizm chyba już na dobre zadomowił się w naszych umysłach – ku wielkiej uciesze przemysłu reklamowego, a ze szkodą dla nas szczęśliwym być i szczęście dać, tak mało trzeba nam i dużo tak (…)” – śpiewa Anna Jantar. Niby banał, a tkwi w tym wielka życiowa mądrość, o której chyba dzisiaj zapominamy. Ktoś zapyta: ale jak to, mam rzucić prace, studia, aspiracje? Pozbyć się drugiego samochodu? Niezupełnie. Raczej wypośrodkować między naszymi faktycznymi potrzebami a chęcią posiadania. Krótko mówiąc, niewiele mieć, by o to nie drżeć, nie przywiązywać się do niczego, od niczego nie być zależnym. Na tym polega prawdziwa wolność. Parafrazując, oczywiście można mieć 200 par butów i codzienny dylemat, które z nich założyć. Tylko czy wtedy można to jeszcze nazwać przyjemnością? Wracając do pielgrzymki, na tę zabiera się z regóły 2 pary butów i każdy jest szczęśliwy. Mieć akurat tyle, ile nam potrzeba – nie mniej, nie więcej – to wyzwanie na miarę XXI wieku.

Wsparcie. Prosić o pomoc i przyjmować ją jest rzeczą naturalną, choć niełatwą. Taka otwartość budzi jednak życzliwość i na ogół spotyka się z zaangażowaniem drugiej strony. Na pielgrzymce zdarzają się kontuzje. W tym miejscu wypada życzyć jedynie małych pęcherzy. Nie ma co rozpaczać, co prawda mamy teraz „pod górkę”, entuzjazm chwilowo spada, ale w końcu od czego mamy braci obok. Analogicznie w obliczu doświadczanych trudności, życiowych trosk trzeba nam otwarcie komunikować światu, że potrzebujemy pomocy. Dzisiaj pomagają nam, jutro my pomagamy innym. „Jedni drugich cieżary noście” (Gal 6,2) – mówi św. Paweł.

Odpoczynek. Nauczyć się wypoczywać jest dzisiaj dla niektórych wyzwaniem ponad ich siły. Bez telefonu, bez maili, w miejscu, gdzie możemy odetchnąć i nabrać ducha. „Reset” dla higieny ciała i ducha jest podstawą zdrowia psychofizycznego i wielką przyjemnością samą w sobie. Wspaniale, jeśli pozyskany czas przeznaczymy na wsłuchanie się w to, co dzieje się w naszym wnętrzu, w jego najważniejszym centrum, czyli w naszym sercu. To bardzo owocna inwestycja, a pielgrzymka jest do tego wspaniałym narzędziem.

***

Nasze życie jest nieustanną wędrówką. Na Jasną Górę można chodzić co roku, życie zaś jest jedno i to ziemskie więcej się nie powtórzy. Może właśnie dlatego w natłoku codziennej krzątaniny warto pytać siebie samych o jakość doczesnego pielgrzymowania. O to, w co inwestuję swoje wysiłki, w czym pokładam nadzieje. Czy obrane przeze mnie cele każdego dnia przybliżają mnie do upragnionej mety?

Aneta Kucharczyk

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code