Teksty Anselma Grüna OSB

Żyć pragnieniem

Żyć pragnieniem

Anselm Grün OSB

Pragnienie, która pobudza nas do działania i zdobywania, nie może być zaspokojone jedynie przez czysto ludzkie dobra. Swoje spełnienie odnajduje ono koniec końców w Bogu. To jest chyba najgłębszy sens słynnego augustyńskiego powiedzenia: „Niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie, mój Boże”.

Martin Heidegger opisuje człowieka jako istotę, która się troszczy, która zawsze i wszędzie przeniknięta jest troską o swoją przyszłość, o swoją egzystencję. Troska jest podstawowym określeniem człowieka.

Według św. Augustyna ludzką egzystencję określa nie tyle troska, co pragnienie. W swej istocie człowiek jest tym, który pragnie. A celem wszelkiego ludzkiego pragnienia jest ostatecznie sam Bóg. Nawet jeśli z pozoru wielu ludzi nie pragnie Boga, lecz raczej sukcesu i uznania, majątku czy bezpieczeństwa, wsparcia i miłości, to jednak ich pragnienie sięga o wiele dalej i skierowuje się ku absolutnej miłości i pewności, ku rzeczywistemu spełnieniu w życiu i ostatecznemu ukojeniu. Pragnienie, która pobudza nas do działania i zdobywania, nie może być zaspokojone jedynie przez czysto ludzkie dobra. Swoje spełnienie odnajduje ono koniec końców w Bogu. To jest chyba najgłębszy sens słynnego augustyńskiego powiedzenia: „Niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie, mój Boże”.

Modlitwa jest dla Augustyna drogą wejścia w kontakt z pragnieniem naszego serca, które często bywa przysypane przez codzienne troski i zajęcia. Kiedy się modlimy – jak sądzi biskup Hippony – nie musimy Boga o niczym pouczać, ani dyktować Mu, co powinien zrobić, jak to się nieraz dzieje w kościelnych modlitwach. Kiedy błagamy: „Przyjdź Królestwo Twoje”, Jego Królestwo przyjdzie, czy tego chcemy, czy nie. Nie musimy Bogu o tym przypominać. W tej modlitwie chodzi raczej o to, abyśmy na nowo ożywili w sobie pragnienie Królestwa Bożego. Augustyn jest daleki od magicznego postrzegania modlitwy, jakobyśmy mieli Boga do czegoś przymuszać. Modlitwa przemienia przede wszystkim nas samych. Prowadzi nas do ponownego uświadomienia sobie pragnienia naszego serca. I kiedy wyczuwamy to pragnienie na głębiach naszego serca, wówczas żyjemy prawdziwie jak ludzie. Bowiem nie jesteśmy wyłącznie ludźmi ziemi, lecz należymy także do nieba. Ludźmi, którzy są w drodze do niebieskiej ojczyzny.

Psalmy są dla Augustyna pieśniami pragnienia. Kiedy je śpiewamy, wzrasta nasze pragnienie niebieskiej ojczyzny. Kiedy lęk przed ciemnością i obcością świata ogarnia wędrowców idących pod osłoną nocy, wówczas zaczynają oni nucić swoje ojczyste pieśni. W ten sposób przepędzają lęk ze swego serca. Podobnie czynią chrześcijanie, uważa Augustyn. Będąc na obczyźnie śpiewamy psalmy jako pieśni miłości naszego kraju ojczystego. Wtedy rodzi się w nas przeczucie wiecznej ojczyzny. Śpiew wzmacnia nasze pragnienie ojczyzny i rozbudza je ciągle na nowo.

Interpretując zdanie z Psalmu 23 „Ante te est omne desiderium meum” – „Przed Tobą wszelkie me pragnienie, Augustyn rozwija myśl, że tylko pragnienie umożliwia nam nieustanną modlitwę. Taka modlitwa była celem życia mnichów, których zarazem nurtowało pytanie, jak powinniśmy modlić się bez ustanku. Augustyn pisze w tym kontekście: „Twoje pragnienie powinno być przed Nim, a twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie (Mt 6, 6). To pragnienie jest bowiem twoją modlitwą. I kiedy jest to trwałe pragnienie, wtedy i twoja modlitwa jest trwała. Apostoł nie mówi bowiem na darmo ‘Nieustannie się módlcie’ (1 Tes 5, 17). Czy bez przerwy zginamy nasze kolana? Czy skłaniamy nieustannie nasze ciało ku ziemi lub podnosimy bez ustanku nasze ręce ku górze? Czy św. Paweł ma to na myśli? Jeśli to nazwiemy modlitwą, wówczas – jak sądzę – nie możemy tego czynić bez ustanku.

Istnieje inna wewnętrzna modlitwa bez ustanku, mianowicie pragnienie. Cóż więc innego czynisz, kiedy każdego szabatu pragniesz Królestwa Bożego, jak nie modlisz się bez przerwy? Jeśli nie chcesz przerwać swojej modlitwy, nie przerywaj pragnienia, ponieważ twoje nieprzerwane pragnienie jest nieprzerwanym głosem twojej modlitwy”. Kiedy więc jesteśmy w kontakcie z naszym pragnieniem, wtedy modlitwy się, niezależnie od tego, co aktualnie robimy. Wówczas jesteśmy w relacji z Bogiem, ku któremu ostatecznie dąży nasze pragnienie.

Pragnienie nie jest ucieczką przed szarą rzeczywistością naszej codzienności. Pragnienie pozwala nam raczej lepiej znieść naszą rzeczywistość, ponieważ wiemy, że na tym świecie nie musi ono być w pełni uciszone. W ten sposób nie wymagamy zbyt wiele od naszego życia. My sami nie musimy być doskonali. Nasz zawód nie musi być najlepszym z możliwych. Nasza rodzina, społeczność, nasi współmałżonkowie, nasi przyjaciele – oni wszyscy nie muszą należeć do najbardziej idealnych, gdyż przekazują nam jedynie cząstkę pokoju i miłości. Nie muszą w pełni zaspokoić naszego pragnienia absolutnej miłości. Dzięki temu pragnieniu „odciążamy” naszą relację z nimi i możemy podchodzić do nich w sposób bardziej ludzki. Jeśli nie przeciążymy naszego zawodu przesadnymi oczekiwaniami, możemy wykonywać go owocniej niż wtedy, gdy ciągle ścieramy się z poczuciem niespełnienia naszych ambicji.

Na ziemi istnieje pewna konieczna rozbieżność pomiędzy oczekiwaniem a spełnieniem. Nasze oczekiwania wobec urlopu są zawsze większe, niż ich spełnienie. I nawet jeśli urlop spełni kiedyś nasze najśmielsze oczekiwania, wtedy to spełnienie rodzi kolejne oczekiwanie. Tutaj nigdy nie jesteśmy w pełni zadowoleni. Można cierpieć z tego powodu i pozwolić, aby rozczarowanie zagnieździło się na stałe w naszym sercu. Ale też można stłumić w sobie napięcie między oczekiwaniem a jego zaspokojeniem, kiedy, na przykład wynosimy nasze urlopowe doświadczenia pod niebiosa i przedstawiamy je w najpiękniejszych barwach. Często wyczuwa się, że w takich opowiadaniach dochodzi do przesady, aby nie trzeba było ustosunkowywać się do rzeczywistości. Niektórzy kurczowo trzymają się jedynie przedstawiania zewnętrznych przeżyć i pozbawiają się zdolności prawdziwego kosztowania rzeczywistości.

Duchowość oznacza dla mnie wchodzenie w kontakt z moim pragnieniem. Kiedy zdaję sobie sprawę z mojego pragnienia, wtedy doświadczam siebie jako człowieka duchowego, jako tego, kto swoją ojczyznę ma w niebie; jako tego, kto już na ziemi sięga swoim życiem transcendentnego wymiaru Boga. To uwalnia mnie z kolei z krążenia wokół samego siebie i mojego dobrego samopoczucia. Nie jest ważne, jak się właśnie czuję, czy wszystko jest w porządku, czy nie. Ani sukces, ani porażka w ostatecznym rozrachunku nie wypowiadają niczego o tym, jak żyję w duchu. Decydujące dla mnie jest to, na jakim poziomie żyję. Jeśli żyję moim pragnieniem, wtedy wszystko się relatywizuje i spokojnie mogę podejmować zadania, które życie stawia przede mną. Mogę pogodzić się z banalnością mojej codzienności. Mogę widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest, bez konieczności jej upiększania. I we wszelkim niepokoju i rozdarciu znajduję głęboki pokój.

Pragnienie nie jest ucieczką przed realnością tego świata, ani nie służy dewaluacji mojego świata do padołu łez. Raczej uczy mnie właściwego sposobu obchodzenia się ze światem. Jeśli nie rozgaszczam się w tym świecie na zawsze, czuję się wolny, aby kształtować go tak, żeby móc żyć w nim w sposób godny człowieka. Nie przywiązuję się zanadto do moich wyobrażeń, jak ów świat powinien wyglądać. I czuję, że jest we mnie coś, nad czym ten świat nie ma żadnej władzy. Jest we mnie coś z innego świata, czego żaden człowiek nie może mi odebrać. To przeczucie pozaświatowego pierwiastka we mnie, uwalnia od wszelkiej zagrażającej mocy świata widzialnego. Ponieważ wielu ludzi wypiera dzisiaj swoje najgłębsze pragnienie, są oni zagrożeni przez tysiące żądz. Żądza jest zawsze wypartym pragnieniem. Duchowość, która na powrót przemieniłaby nasze żądze w pragnienie, byłaby wielką sztuką. Ponieważ dzisiaj wszyscy mniej lub bardziej cierpimy z powodu naszych żądz, byłoby czymś niezwykle uzdrawiającym, abyśmy dzięki duchowości ożywili w sobie kontakt z naszym pragnieniem. Ono wiedzie nas ku temu, abyśmy „rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa” (Tt 2, 12-13). Ono pozwala nam żyć w sposób, który odpowiada naszej naturze – jako ludziom obdarzonym duchem i skierowanym ku Bogu.

Z niemieckiego przetłumaczył Dariusz Piórkowski SJ

Tekst ukazał się pierwotnie w niemieckim miesięczniku „Geist und Leben”. Przetłumaczony i opublikowany za życzliwą zgodą o. Grüna.

PRAGNIENIE – inne teksty na ten temat
Darek Piórkowski SJ, Zawsze czegoś w życiu pragnąłem
Ks. Marek Dziewiecki, Podsycanie pragnienia
Joanna, czas modlitwy

OCZEKIWANIA – inne teksty na ten temat
Tadeusz Gadacz, Oczekiwanie bez Nadziei
Alicja Karłowska, Nasza mitologia – każdy heros płacze w poduszkę

SPEŁNIENIE – inne teksty na ten temat
Barbara Dworek, Etyczne zagadnienia eugeniki
Dariusz Piórkowski SJ, Nić życia

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code