Rozważania niedzielne

XXVI Niedziela Zwykła

Spread the love

Czytania na dziś

Trudne nawrócenie porządnego człowieka

Małgorzata Frankiewicz

Pismo Święte, jak mawiają mądrzy ludzie, stanowi najlepszy podręcznik psychologii. Dzisiejsza Ewangelia jest tego dobrym przykładem. Jezus, przedstawiając w przypowieści dwóch synów, którzy reagują różnie na prośbę ojca, pokazuje dwa dość charakterystyczne ludzkie typy.

Pierwszy syn odpowiedział: „Idę, Panie”, lecz nie poszedł. Czy miał inne plany, a nie potrafił wprost odmówić ojcu? Czy naprawdę chciał pójść, ale po drodze wciągnęło go coś bardziej atrakcyjnego? Czy w ogóle nie przywiązywał wagi do tego, co mówi i obiecałby właściwie wszystko, nie poczuwając się później do żadnych obowiązków? Na pewno w każdym razie był to człowiek, który potrafił zrobić dobre wrażenie, przypodobać się, ale nie człowiek, na którym można by polegać. Takich ludzi najczęściej bardzo lubimy – i tacy sprawiają nam ostatecznie największy zawód.

Drugi syn odpowiedział ojcu, że nie chce pójść, ale później opamiętał się i poszedł. Zapewne miał inne plany, a propozycja ojca zaskoczyła go i w ogóle jako człowiek dość samodzielny nie życzył sobie, żeby ktoś narzucał mu cokolwiek. Nie bał się odmówić, bo nie zależało mu na doraźnym efekcie i na okruchach niezasłużonej akceptacji. Bronił przed ojcem swoich upodobań albo nawet własnej tożsamości, ale ostatecznie potrafił wznieść się ponad swój egocentryzm i docenić wyższą wartość, przyjąć poważniejsze wyzwanie.

Gdyby w tej opowieści był jeszcze trzeci syn, to może natychmiast zgodziłby się ochoczo pójść do winnicy i poszedłby, wykonując później wielogodzinną ciężką pracę ku zbudowaniu pozostałych braci i współpracowników. Nie ma tu jednak mowy o takiej wzorowej postawie, co tylko przypomina, że życie odbiega zawsze od ideałów, a splot ludzkich motywacji i działań bywa zwykle bardzo skomplikowany.

Te dwa nieświęte, nieidealne zachowania Jezus pokazuje arcykapłanom i każe im dokonać oceny. Wolą wybór drugiego syna, mimo że sami postępują raczej jak pierwszy, co Jezus im wytyka: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu”.

Arcykapłan postępuje gorzej niż celnik i nierządnica… To bardzo twarde słowa. Aż strach wyobrażać sobie, jaki zgiełk podniósłby się dzisiaj w mediach i okolicach, gdyby ktoś odważył się publicznie na tak prowokacyjną wypowiedź. A jednak Jezus nie zawahał się przed pokazaniem swoim współczesnym tej brutalnej prawdy, gdyż miał dla niej oczywiste uzasadnienie; źle postępuje ten, kto nie chce się nawrócić, kto nie słucha Bożego głosu, kto przyjmuje pokornie dawanych przez Boga znaków i nie uwzględnia ich w swoich decyzjach, lecz uparcie idzie własnymi ścieżkami, chociaż niekiedy może sprawiać wrażenie, że jest wręcz przeciwnie – źle postępuje nawet, jeżeli jest arcykapłanem, jeżeli ma różne tytuły, certyfikaty i godności gwarantujące związany z religią społeczny prestiż.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus przemawia jednak również do każdego z nas, którym tak łatwo uwierzyć we własną bezgrzeszność i mieć dobre samopoczucie, gdyż są przecież gorsi: ludzie z marginesu społecznego, niewierzący czy wierzący inaczej, znajomi, którzy nie potrafią uczciwie stawić czoła codziennym problemom itd. „Czy porządny człowiek musi się nawracać? Idę przecież, Panie, twoją drogą i nie powinieneś mieć mi nic do zarzucenia ani więcej ode mnie wymagać” – odpowiemy może, gdy zostaniemy wezwani, aby się nawrócić.

Jezus nie chwali celników ani nierządnic za ich grzeszne życie, lecz za to, że pragną zmian na lepsze, a nie zasklepiają się w samozadowoleniu, że są świadomi swoich błędów i nie boją się do nich przyznać, że wybierają Boga dla Niego samego, a nie dla uznania ze strony ludzi czy dla innych ulotnych korzyści. Boże, daj nam, porządnym ludziom, abyśmy zawsze mieli tyle wrażliwości, uczciwości i odwagi!

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code