Chleba naszego powszedniego

Króluję w domu

Króluję w domu

Moja codzienność, to dom, w którym króluję.

Joanna Nosal

Mój mąż pracuje zawodowo, pracuje dużo, pracuje od lat.
Utrwalił się system, że on jest poza domem, a ja w domu. Wprawdzie na początku naszego małżeństwa pracowałam, ale to było jeszcze we Wrocławiu. Przenieśliśmy się do Oławy tuż przed urodzeniem naszego syna i właściwie od wtedy jestem w domu. Najpierw był to urlop macierzyński, wychowawczy, potem następny urlop macierzyński i wychowawczy… a potem już bezrobocie, z powodu zredukowania mojego stanowiska w firmie we Wrocławiu. Zresztą moi pracodawcy nie mieli zamiaru przyjmować do pracy dojeżdżającej matki trojga dzieci spodziewając się wszystkiego najgorszego…

Pracuję więc w domu.

Jestem koordynatorem działań, animatorem, strażnikiem, dyspozytorem i siłą sprawczą. Pilnuję, doglądam, organizuję, mobilizuję i strzegę… Wstaję pierwsza i najchętniej pierwsza bym się kładła… ale czekam dla przyzwoitości i ustępuję pierwszeństwa drobiazgom.

Moje zajęcia, to budzenie i kładzenie spać, karmienie i pilnowanie. Przypominanie i sprawdzanie, dodawanie odwagi i przestrzeganie przed niebezpieczeństwem, pocieszanie, wysłuchiwanie i nudzenie…

Gotuję, sprzątam, piorę, prasuję, załatwiam sprawy w urzędach, kupuję różności, wymyślam menu, wysyłam życzenia w imieniu całej rodziny, wykonuję kurtuazyjne telefony, składam życzenia osobiste, kupuję kwiaty i prezenty dla wszystkich potrzebujących. Pilnuję rocznic, imienin, jubileuszy… Organizuję święta rodzinne i podejmuję całą rodzinę. Przypominam o zajęciach pozaszkolnych i uroczystościach państwowych. I o regularnej spowiedzi. Doglądam staranności odrabiania zadań i współpracuję ze szkołami i przedszkolami w dziele współwychowywania młodego pokolenia. Chodzę na wywiadówki. Reprezentuję rodzinę w czasie mniejszych i mniej ważnych wystąpień, oglądam przedstawienia szkolne i przedszkolne. I męczę i dręczę i dociskam i egzekwuję.

Ale nade mną jest instancja nadrzędna. Ciało wspierające i doradcze. Gotowe włączyć się w każdej chwili, w razie niedomagania któregoś z systemów. Gotowe rzucić okiem na funkcjonowanie systemów i zracjonalizowanie ich działania… Jest to ciało finansujące całość i koordynujące moje działania koordynujące. Instancja najwyższa Głowa Rodziny. On reprezentuje rodzinę na zewnątrz. Do niego można się odwołać jako do instytucji sprawiedliwości i sędziego pokoju. On wymierza kary w sprawach wagi państwowej. On inicjuje zbiorową rozrywkę i zachęca do oderwania się od codzienności.

Codzienność składa się z gugola drobiazgów. Czasami jestem nimi przywalona i brakuje mi tchu i radości. Czasami jestem znieczulona… Ostatnio najczęściej cieszę się pokojem. Są takie dni, kiedy wszyscy jesteśmy przegrani po ciężkiej walce między sobą… są jednak takie dni, jak dzisiejszy (i one są częściej) że wszystko się układa. Chwile przeplatają się ze sobą, tworząc misterną plecionkę szczęścia powszedniego. Mamy siebie nawzajem do kochania i jak nigdy korzystamy z tego. Te chwile są cenne drogocenne. Doceniamy to wtedy, kiedy nie możemy się dogadać. Jest nas garstka ludzi o silnych osobowościach, mocno egocentrycznych indywidualistów… Pięcioro i pies. Nie trudno o sytuacje napięcia i walki. Ale po burzy słońce. I tak w kółko. Troska o pokój, bo niepokój i radość z pokoju, kiedy nadchodzi. Troska o bliskich, kiedy daleko i troska o pokój, kiedy blisko… Troska o porozumienie, kiedy go brakuje i próby porozumienia, kiedy się oddalamy. Troska o wytrwanie w dobrym i troska o wyplenienie zła, kiedy się pojawia… Troska o przyszły kształt naszego życia, o owoce naszej pracy wychowawczej. Troska o środki do bycia i troska o jakość bycia… I tak od troski do troski przez codzienność.

Więcej o autorce –> prezentacja Joasi

Polecamy również blog Joasi –> Dziennik z podróży

O poszukiwaniach przez Joasię „Kobiety Dzielnej” można przeczytać tutaj: –> Do dnia przyszłego śmieje się…

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code