Wspólnotowa stajnia

 
Rozważanie na Wtorek II tygodnia Adwentu , rok B1
 

Rekol__Adwent_2014.jpg

 

W tegorocznych rekolekcjach zadaliśmy sobie mnóstwo pytań, które zapewne wynikają z potrzeby serca i życia w świętości przed Bogiem. Pragnęlibyśmy być czyści, święci, oddzieleni od grzechu, a odkrywamy, że jesteśmy słabi, że błądzimy, że nasza grzeszna natura często zwycięża. Cytat z Izajasza „Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić…?” (Iz 63, 17) jest przejmujący. To raczej zawołanie czy pytanie, a nawet zaproszenie do poszukiwania sensu owego błądzenia.

Nowy Testament odkrywa nam prawdy, które nieco inaczej komunikują nam owo błądzenie niż przedstawia to Stary Testament, który jest wołaniem narodu, często będącego z powodu swoich grzechów w niewoli. Nowy Testament pokazuje nam inną rzeczywistość, pokazuje nam życie w Chrystusie. Autorzy Nowego Testamentu wyraźnie nam wskazują, że świętość nie jest wynikiem naszego bogobojnego życia, ale Bożego działania w nas. To Duch Święty, zamieszkując w nas sprawia, że doświadczamy zmiany, oczyszczania, „przebóstwiania” z grzesznego człowieka w dziecko Boga. „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6, 23).

Stary Testament wskazywał na poszukiwania Boga, relacji z Nim i dał zakon, który określał wymagania Boże wobec swojego ludu, wymagania, którym nikt nie mógł sprostać. Zakon, który wskazywał na świętość Boga i na rzeczywistość Królestwa Bożego, pokazywał też naszą grzeszność i niemoc. Paweł apostoł odkrył, jak większość odrodzonych z Boga ludzi w pewnym okresie swojego życia, że jest bezsilny wobec grzechu, który wiedzie do śmierci. Pokazał nam, że odrodzenie duchowe niszczy śmierć: „Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie” (Rz 6, 7 – 11). 

Umarliśmy z Chrystusem i żyjemy w Nim. Oto dzieło Chrystusa, aby przez swoją śmierć zbawić tych, którzy Go szukają. Nie tych, którzy wypełniają obrządki religijne, liturgie, modły i nie wiadomo co, ale tych, którzy Go szukają całym swoim sercem. „A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, Objawię się wam – mówi Pan – odmienię wasz los. (Jr 29,13-14a)

To jest istota łaski, aby przylgnąć do Jezusa. W Nim mamy wszak wszystko. „W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem Jego; w miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej, ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez krew Jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski Jego, której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności” (Ef 1, 4 – 8).

A więc umarliśmy dla zakonu grzechu i odnaleźliśmy życie wieczne w Chrystusie, On jest gwarantem tego życia. Zrodzenie nasze w Bogu dokonuje się często w dramatycznych okolicznościach, podobnych do tych ze stajenki betlejemskiej. Właśnie tam, nie w pięknym domu, pałacu, zamku czy gdzie indziej, ale wśród zwierząt, w osamotnieniu rodzi się Syn Boży. Matka Jego, zwykła Żydówka, młoda dziewczyna, która powiedziała Bogu „tak”, teraz widzi owoc Boży, w otoczeniu pastuszków, swego męża, aniołów i zwykłych ludzi, których przywiodły dostrzeżone tylko przez nich niesamowite zjawiska. Podobnie i w naszym życiu chcemy sobie zasłużyć na Bożą łaskę, staramy się, wypełniamy religijne rytuały i myślimy, że to dzięki nim dostąpimy nieba. A Pan chce przyjść do stajni naszego życia, którą my chcemy zamaskować i ciągle mówić: „Panie, ale moje życie jest dobre…” Nie, życie każdego z nas jest stajnią, ale stajnią, w której może narodzić się Pan Jezus. On zamieniać będzie ową stajnię w życie poświęcone Jemu i to nie z powodu tego, co my uczynimy, ale z powodu tego, co On uczynił. „Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały – tak On swoje dzieło w nas będzie kontynuował i Jego praca nad nami nie ustanie” (J 15, 16).

W naszej wspólnocie pojawiają się osoby, które doświadczyły niedawno nowonarodzenia, osoby, które prowadziły życie, powiedzielibyśmy, normalne, nawet pełne poświęcenia. Ale gdy tych ludzi dotknął Pan, gdy zaczęli doświadczać nowego życia w Nim, to dopiero wówczas zauważają, że rzeczywiście ich dotychczasowe życie było stajnią. Inni powiedzieliby zapewne: „Nie, byłeś ok, o co ci chodzi?” Ale taka odrodzona osoba wie, że to, co teraz ma w Chrystusie i czego doświadcza, nie znajduje swojego odpowiednika w niczym z tego świata. To tak jak te gromady aniołów, które oglądali nieliczni w Betlejem, To ta atmosfera Bożej obecności i miłości, panująca nad stajenką i w stajence, której dziś obrazem powinna być wspólnota. Ma ona być właśnie taką stajenką, która przyciąga obecnością Pana, która nie musi być piękna, ale to, co najważniejsze w niej, to obecność Boga.

To we wspólnocie mamy mieć bezpieczeństwo przed obliczem Pana, aby zostawić swoje grzechy przy Jego stopach. To On umywa nam nogi. To tam znajdujemy podobnych sobie ludzi, którzy ponad wszystko ukochali Pana. To tam możemy znaleźć zachętę i radość, miłość i wiarę, współczucie i pomoc. Wspólnota to rodzina, w której Ojcem jest Bóg, a Jezus naszym bratem i przyjacielem. Tam Duch Święty jest naszym nauczycielem i tym, który nas wprowadza w obecność Boga, a także tym, który nam usługuje i zmienia nas. To nie my się musimy zmienić na jakiś model, ale to Bóg zmienia nas tak, abyśmy w miłości realizowali Jego wolę, Jego zamiary. Grzech został pogrzebany wraz z ciałem w chrzcie, który jest pieczęcią i potwierdzeniem naszego odrodzenia, świadomego wyboru Chrystusa w naszym życiu. To bliskość Chrystusa daje nam gwarancję tego, że nie zbłądzimy, a choćbyśmy zbłądzili, to Ojciec czuwa nad nami.

Tak więc nie wstydźmy się stajni, bo tam jest nasza rodzina, tam jest nasze życie. Niech żaden pałac nie zwiedzie nas i nie pociągnie nas tak, abyśmy obecność Boga w naszym życiu zamienili na jej brak dla blichtru i błyskotek naszych urojeń o Bogu i Kościele.

09Juszczak.jpg

Rozważania Rekolekcyjne

Rozważania Niedzielne

 

15 Comments

  1. arturah

    „Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić…?” Dlaczego zakrywasz.

    no właśnie czemu ?

    Dlaczego Bóg pozwalał błądzić i pozwala ?

    Bo człowiek jest wolny i może robić to co chce . Bóg do niczego człowieka nie zmusza choć pewnie wielu chciałoby aby tak było. Jednak wtedy to nie była by wolność. Zmuszać kogoś do czegoś nawet jeśli to jest dobre. Z drugiej strony trudno wyobrazić sobie kogoś kto nas miłuje a zachowuje się tak jakbyśmy byli mu zupełnie obojętni. Np w chwilach cierpienia wielu ludzi czuje opuszczenie przez Boga. Nie ma nikogo kto wychylił by się z za chmur i pocieszył. Człowiek pozostawiony sam sobie często błądzi , traci drogę do Boga i czuje się jak opuszczone przez Ojca i Matkę dziecko. Dlaczego Bóg pozwala na bładzenie w chwili cierpienia i nie pomaga tym którzy u Niego szukają ratunku? Np w obozach zagłady . Dlaczego wielu Żydów wołało do Boga a Bóg zachowywał się tak jak by go nie było. Dlaczego pozwalał aby człowiek w niego zwątpił ? Zwątpił w jego opiekę.

    Wielu ludzi którzy przeżyli holokaust do dziś nie potrafią sobie odpowiedzieć na to pytanie dlaczego ludzie którzy narodzili się po chrześcijańskiej stronie a byli żołnierzami niemieckimi dopuszczali się zbrodni na swoich braciach chrześcijanach. Dlaczego Bóg pozwalał na to by chrześcijanin mordował chrześcijanina?

    Dlaczego pozwalał na takie błądzenie, że niemiecki żołnierz który został ochrzczony i bierzmowany w kościele zabijał swojego brata , katolika w Polsce? Dlaczego Bóg pozwalał błądzić ochrzczonemu w kościele katolickim Hitlerowi?

    Dlaczego On zasłaniał swoją twarz?

    Hester Panim = zakrycie oblicza

    Księga powtórzonego Prawa 31: 17 W tym dniu gniew mój zapłonie przeciwko niemu, opuszczę go, skryję przed nim swe oblicze. Stanie się bliski zagłady i wiele nieszczęść, i klęsk zwali się na niego, tak iż powie wtedy: "Czyż nie dlatego, że nie ma u mnie mojego Boga, spotkały mnie te nieszczęścia?" 18 A Ja zakryję swe oblicze w tym dniu z powodu wszelkiego zła, które popełnił, zwracając się do obcych bogów».

    Co  to znaczy że Bóg pozwala na to że jego oblicze jest niewidoczne?

    Nierozumiem tego .

    Dlaczego On pozostawia ludzi w błędzie i to w tak wielkim błędzie jak mordy na dzieciach w obozach zagłady? Dlaczego On zakrywa swoje oblicze tak jak by Go nie było?

    Czy jedynym powodem jest to że ludzie odwrócili się od Boga?

    On stał się obojętnym na nasze błądzenie bo my staliśmy się obojętni na Jego osobę i wykopaliśmy sobie w zamian jego inne zdroje z których czerpiemy swoją pseudo religijność i wiarę?

    przecież w obozach zagłady było tylu sprawiedliwych ludzi i mu oddanych a mimo to On zakrywał swoją twarz i pozwalał błądzić tym którzy wychowali się w chrześcijańskiej europie. Przecież tak wielu Katilków i tak wielu protestantów po stronie niemieckiej walczyło przeciwko swoim braciom .

    pomyślałem sobie że on Bóg, obrócił swoją twarz albowiem gdyby spojżał wtedy na ziemię , to ziemia przestała by istnieć.

     

     

     

     
    Odpowiedz
  2. zk-atolik

    Pan Bóg łaskawy i miłosierny, a człowiek……

    Arturze – w pełni zgadzam się z Twoim przekonaniem, czy sugestią, że Pan Bóg łaskawy i miłosierny – w imię przyznanej ludziom wolności, pozwala w życiu doczesnym im błądzić i grzeszyć, a wszystkim złoczyńcom, nawet największym bezbożnikom, brabarzyńcom, czy zbrodniarzom – oddala wyrok sprawiedliwy i należną karę. 

    Ponieważ Bóg ich również kocha i pragnie, aby wszyscy skorzystali z szansy opamiętania się i nawrócenia, choćby w ostatniej chwili, a ich dusze zostały ostatecznie zbawione i razem z wszystkimi nie tylko świętymi  otrzymali lub zachowali życie wieczne.

    Natomiast zamiast nieuprawnionych dywagacji, wręcz absurdalnych hipotez, czy nawet stwierdzeń, że: "Bóg nie pomaga", czy "pozostawia ludzi w błędzie tj. nic nie czyni, aby ich wyprowadzić z niego i chyba także nie tylko wg. Twojego mniemania, aby zbawić ich dusze albo "zachowuje się tak, jakby Go nie było" etc.

    Może jednak lepiej razem rozważyć i ustalić:

    • dlaczego wiele osób czuje się nie tylko tak, jakby były opuszczone przez Boga, ale również osoby bliskie?...

    Ponoć zaburzona relacja osobowa, a tym bardziej zerwana więź człowieka z Panem Bogiem i wspólnotą Jego Kościoła, czy choćby osobami bliskimi – jest już dostatecznie czytelnym znakiem, sygnałem, że coś jest nie tak.

    Tu rodzi się kolejne pytanie:

    • czy u Pana Boga, a może u człowieka?….

    Ps. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkich błądzących, oraz poszukujących prawdy o Panu Bogu i człowieku.

    Szczęść Boże!

     

     
    Odpowiedz
  3. arturah

    ZBIGNIEWIE . Dlaczego Bóg pozwala nam Katolikom błądzić?

    Piszesz Zbyszku że zaburzona relacja osobowa, a tym bardziej zerwana więź człowieka z Panem Bogiem i wspólnotą Jego Kościoła, czy choćby osobami bliskimi – jest już dostatecznie czytelnym znakiem, sygnałem, że coś jest nie tak.

    Bywa jednak i tak że wielu ludzi ma relację z czymś co uważa że jest z Boga podczas gdy tak naprawdę Boga w tym nie ma i tu myślę tkwi przyczyna błądzenia.
    Wyobraź sobie kogoś kto całe swoje życie biega za takim bogiem który Bogiem nie jest.
    Trudno sobie nawet wyobrazić aby Bóg przyznawał sie do czegoś czego nigdy ludziom nie polecał czynić. Ludzie często wymyślają sobie takiego boga i "nakładają mu nawet szaty" w które On – Bóg prawdziwy nigdy by na siebie nie włożył.
    Np są religie które widzą Boga w Słoniu . Nie mam nic do słoni 🙂 ale dla Żyda to poprostu nie jest Bóg tylko poprostu stworzenie Boże.
    Istnieją również w Chrześcijaństwie takie praktyki które dalekie są (tak myślę ) od tego do czego Bóg mógłby się przyznać.
    Np w roku 364 r. – Na synodzie w Laodycei Kościół zabronił świętowania soboty. W Kanonie XXIX tegoż Soboru widnieje następujący zapis: "Chrześcijanie nie powinni judaizować i próżnować w sobotę, ale powinni pracować w tym dniu; powinni szczególnie uczcić Dzień Pański będąc chrześcijanami, i jeśli to możliwe, nie pracować w tym dniu. Jeśli jednak będą judaizować w tym dniu zostaną odłączeni od Chrystusa" (C. J. Hefele, History of the Councils of the Church).
    Patrząc na takie praktykowanie pobożności trudno jest sie dziwić że Bóg , odwraca swoją twarz, zakrywa swoje oblicze dla takiej formy pobozności. Przestaje namaszczać ludzi ktorzy popirają takie dekrety. Oczywiście ludzie żyjący podłóg takich dekretów mogą być nieświadomi tego co czynią i uważać się za wybrańców Bożych na ziemi  . Jednak jak wiemy z historii takie praktyki zawsze kończą się tym , że cierpi na tym Żyd.

    Pytasz Zbyszku czy u Pana Boga, a może u człowieka coś jest nie tak?…
    Myślę że wielu ludzi pada ofiarą patrzenia na osobę Boga przez pryzmat, który nie jest Boży.
    To tak jakby ktoś dał dla Apostoła Pawła   inne a Papieżowi  inne  okulary przez które spogląda na przykazania Boże  .
    Te same słowo , ale okulary każdy miałby  inne. Najlepiej jest spoglądać na Słowo Boże bezpośrednio przez osobę Ducha świętego jeśli ten Duch na człowieku spoczywa.
    Co jeśli jednak uważamy , że tego Ducha mamy podczas ustanawiania prawa  a tak naprawdę On nas opuścił bo nie przyznaje się do naszej rzekłbym religijności?
    Piszę tylko  obrazowo , nie bierz tego do siebie .
    Jednak gdy tak spoglądam na historię np jakiejś wspólnoty wiary to trudno nie rozpatrywać tego tak  daleko jak tylko się da aby dopatrzyć się korzenia od którego całe to pozwolenie na błądzenie nasze się zaczyna.

    Np  dana wspólnota wiary pożuciła właściwe podejście do Boga w zamian ustanawiając coś o czym Bóg nie powiedział. A jeśli On – Bóg  czegoś wpierw nie objawił swoim sługą prorokom ,  to jak ktoś może mieć czelność zmieniać Jego postanowienia?
    Jak można później stawać przed Bogiem i wymagać od niego by reagował na nasze bałwany ? Kiedy Izrael wędrował przez pustnię to gdy zbaczał od wyznaczonego mu przez Boga szlaku , to najpierw obrywał Mojżesz i otrzymywał stosowną reprymendę . Jeśli Mosze miałby w nosie to co mówi mu Adonaj – Pan i prowadził lud wg swojego "widzi mu się" , to czy mógłby się później dziwić że Bóg pozwala im błądzić ?

    Dam przykład z historii kościoła . Nie bierz tego proszę do siebie Zbyszku . Sam jestem Katolikiem ale patrzę wstecz i widzę że Bóg może pozwalać nam błądzić jeśli w pewnym momencie utrwaliliśmy w sobie niezbyt bożą wizję narodu wybranego a nasza miłość braci Żydów osłabła. Czy wiesz że  Siedemnasty sobór toledański w Toledo uznaje, że wszyscy Żydzi są niewolnikami – pretekstem była zaś działalność (ponoć rzekoma) antypaństwowa oraz znieważanie krzyża (dziś za znieważanie krzyża funkcjonują zdecydowanie łagodniejsze kary). Ich kapitały ulegają konfiskacie, zostają im też odebrane dzieci od siódmego roku życia wzwyż celem przymusowej katolicyzacji w rodzinach zastępczych, katolickich.
    Czy takie praktyki na Żydach nie mają odbicia w późniejszym wędrowaniu wyznania Katolickiego po manowcach. Czy wiele lat nie stracono na to by wreszcie dojść do  Soboru Watykańskiego II, który w roku 1965 !!! czyli dopiero w XX wieku] w wydanej deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (Nostra aetate) stwierdził, że śmierć Chrystusa była aktem dobrowolnym, podjętym w celu odkupienia ludzkości i że Żydzi nie ponoszą za to winy . Dokument ten, potępiający wszelkie formy antyjudaizmu i dyskryminacji, zwracał również uwagę, że wszystkie teksty liturgiczne, odnoszące się do Żydów należy bardzo ostrożnie interpretować, aby uniknąć tworzenia ich fałszywego obrazu. W 1994 roku podobne stanowisko zajął także Kościół ewangelicko-augsburski.
    Częstą, spotykaną również i w dniu dzisiejszym, przyczyną niechęci chrześcijan do wyznawców judaizmu stawały się oskarżenia Żydów o ponoszenie winy za ukrzyżowanie Chrystusa. Przeświadczenie to Kościół podpiera na Ewangelii wg Mateusza, gdzie napisano: „A cały lud zawołał: «Krew Jego na nas i na dzieci nasze»” (Mateusza 27:25).

    W III wieku naszej ery wielki filozof wczesnochrześcijański, Orygenes z Aleksandrii, w swoim komentarzu do tej ewangelii napisał: „Oni [Żydzi] są zatem winni nie tylko krwi proroków, lecz także krwi Chrystusa […] po wszystkie ich pokolenia, aż po kres czasów”.

    Przez stulecia wybitni myśliciele, pośród których byli biskupi i teologowie (m.in. Tertulian, św.Augustyn) interpretowali ten niesławny tekst jako zapowiedź kary, spadającej na Żydów za ukrzyżowanie Chrystusa.Oskarżenie Żydów o śmierć Jezusa jak żadne inne wywarło ogromny wpływ na stosunek chrześcijan do tej narodowości. Przez prawie 2000 lat ta absurdalna, przechodząca z pokolenia na pokolenie odpowiedzialność zbiorowa, wykorzystywana była jako usprawiedliwienie dla wielu antyżydowskich poczynań. Błędne interpretowanie Pisma Świętego prowadziło często do podtrzymywania starych uprzedzeń oraz przenoszenia ich na grunt aktualnych postaw społecznych.
    Dopiero Sobór Watykański II zmieniać zaczął takie nastawienie w moim bądź co bądź wyznaniu wiary , bo ja przeciez jestem Katolikiem.
    Tak więc czy można się dziwić że Bóg odwraca od nas swoją twarz i pozwala nam błądzić skoro sami się o to błądzenie prosimy? "DLaczego tak wiele ziaren musi umrzeć, aby ta trzcina znów zakwitła na nowo w Kościele ?".

    Moim Kościele.

     
    Odpowiedz
  4. zk-atolik

    C.d rozważań, dyskusji, odpowiedzi i….

    Arturze jestem wdzięczny za to, że usiłujesz racjonalnie argumentować, mądrze pytać i wprowadzać nowe wątki, także nie tylko ze mną nadal dyskutować, a nawet polemizować na forum Tezeusza. A jednocześnie jestem rozczarowany tym, że jednak stosujesz uniki i nie zawsze odnosisz się, do wielu wcześniej artykułowanych, bądź podnoszonych, czy polecanych treści, bądź linków, a wg. mnie istotnych i ważnych, także nie odpowiadziałeś na moje chyba  stosowne i znaczące ostatnie pytanie:

    • dlaczego wiele osób czuje się nie tylko tak, jakby były opuszczone przez Boga, lecz również osoby bliskie?….

    Na Twoje pytanie dlaczego?….. uprzednio napisałem chyba dostateczne zrozumiałe wyjaśnienie i adekwatną odpowiedź, a pytanie wraca niczym bumerang. Ponieważ ziarno nie zawsze pada na żyzną lub właściwie przygotowaną (uprawianą) glebę.

    Podstawową przyczyną choć nie jedyną błądzenia, także grzeszności i zwodzenia "wielu…", przez złego Ducha, czy innych ludzi wg. mnie jest wyłącznie to, że Pan Bóg uznaje i respektuje wolna wolę każdego człowieka, także narodu – mimo wszystkiego w dziejach ludzkości powstałego zła i tego, co opisałeś.

    Ponieważ wola, mentalność i intencja u ludzi bywa dobra – prawa (sprawiedliwa) lub zła – lewacka (zdeprawowana). Dlatego szereg Twoich przykładów z historii ludzkości, czy wspólnoty Kościoła powszechnego, odnosi się przede wszystkim, do błędnych albo powodowanych złą wolą jedynie wybranych (zwiedzionych) osób postaw, w tym przekonań, projekcji, także  wyborów i decyzji.

    Zgadzam się z Tobą, że wszelkie uogólnienia i oskarżenia m.in. dot. Polaków, czy Żydów albo chrześcijan, czy katolików nie są uprawnione, rzetelne, ani prawdziwe, sprawiedliwe i wiarygodne.

    Zgodzisz się chyba ze mną, że Bóg jest miłosierny i wszechmocny, dlatego nie pozwala złemu Duchowi, ani Jego sługom krzywdzić, czy zwodzić wszystkich tych, którzy Bogu Trójjedynemu bezwarunkowo i bezgranicznie ufają.

    • Co wg. Ciebie jest żródłem i przyczyną wszelkiego zła na świecie – dobrowolne zbliżenie i wielbienie Pana Boga, czy oddalenie i zapomnienie o Nim?……

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  5. arturah

    Dlaczego rzymsko katolicy czują się opuszczeni ?

    Zbigniewie 🙂

    pragnę poinformować Cię że poza pisaniem w Tezeuszu mam jeszcze inne zajęcia i nie zawsze mam możliwość odpowiadać na każde Twoje pytanie .  Jeśli masz większe oczekiwania co do mojego sposobu pisania  i odpowiadania na wszystko co poruszasz w swoich wpisach to będziesz za każdym razem rozczarowany moimi odpowiedziami

    Myślę, że każdy z nas wypowiada się na tyle na ile , po pierwsze jest mu w danej chwili dane, po drugie na tyle na ile jest w stanie ogarnąć temat po trzecie na tyle na ile ma czas.

    Możesz dopisać po czwarte :):)

    Widzisz Zbyszku ja piszę tak jak potrafię i to co w danej chwili czuję że muszę napisać. Jeśli Twoje pytania są dla Ciebie ważne to chętnie posłucham Twoich spostrzeżeń na ich temat . Poprostu rozwiń swoje pytania bo trudno mi ustosunkowywać się do pytań które stawiasz zwłaszcza jeśli nie znam fundamentu na którym te pytania w Twojej głowie powstały.

    Proszę nie oczekuj na to że będę odpowiadał na każde Twoje pytanie zwłaszcza jeśli nie wiem o co Ci tak naprawdę w tym pytaniu chodzi.

    🙂

    Kompletnie nie rozumiem Zbyszku Twojego pytania w którym piszesz :

    dlaczego wiele osób czuje się nie tylko tak, jakby były opuszczone przez Boga, lecz również osoby bliskie?….

    Jakie wiele osób?

    O jakie osoby Ci chodzi?

    Ja np czytając te twoje Zbyszku pytanie odrazu widzę obóz koncentracyjny w którym wiele osób czuło się opuszczonymi przez Boga ale również przez Papieża. Papież był dla wielu katolików zamęczanych przez hitlerowców osobą bliską duchowo. Dlaczego więc osoby wyznania rzymsko katolickiego zamęczane przez niemieckich rzymsko katolików z oddziałów SS  czuły się opuszczone przez Watykan w okresie holokaustu?

    Spośród 556 ustalonych przypadków zadeklarowanego przez esesmanów z załogi KL Auschwitz wyznania religijnego najliczniej reprezentowani byli katolicy, a następnie ewangelicy. Na trzecim miejscu znajdowali się wierzący bez sprecyzowanego wyznania (kategoria Gottgläubig). Wśród esesmanów należących do NSDAP najwięcej deklarowało przynależność do kościoła ewangelickiego.

    Jak widzisz Twoje pytanie można rozważać na różne sposoby.

    Miliony katolików poszło za jego ideologią Hitlera, która była sprzeczna z Pismem Świętym.
    Nie wystąpili z KK.
    Nadal praktykowali swoją religię co nie przeszkadzało im  popierać nazizm.
    Konkordat między rządem hitlerowskim a Watykanem podpisano 20 lipca 1933 roku.
    Książka Hitlera "Mein Kampf" nigdy nie została wpisana do Indeksu Ksiąg Zakazanych przez KK.
    Biskupi katoliccy oddawali hołd Hitlerowi, tylko nie zaprzeczaj, bo są na to wszystko dowody w postaci zdjęć, które mogę tutaj na forum wkleić.
    W czasie II wojny światowej papież Pius XII przyjął postawę bierną, co po wojnie stało się głównym zarzutem pod jego adresem.
    Nie wypowiadał się głośno na temat holocaustu, chociaż od 1943 roku miał rozeznanie na temat tego, co naprawdę dzieje się w obozach śmierci.

    Kiedy Eduardo Senatro, korespondent L’Osservatore Romano w Berlinie, zapytał Piusa XII, czy nie zaprotestuje przeciwko eksterminacji Żydów papież odpowiedział:
    „Proszę nie zapominać, że w armii niemieckiej służy wiele milionów katolików. Czy mam ich doprowadzić do konfliktu sumienia?”

    Mało tego, administracja watykańska umożliwiła wyjazd do Ameryki Południowej wielu zbrodniarzy wojennych.
    Pomogła im w ucieczce przed pocesem w Norymbergii.

    A po nieudanym zamachu na Hitlera, w listopadzie 1939 roku kardynał Faulhaber odprawił w monachijskim kościele Najświętszej Marii Panny, uroczystą mszę dziękczynną i wraz ze wszystkimi biskupami bawarskimi pogratulował Hitlerowi ocalenia.
    I na koniec……Hitler nigdy nie został ekskomunikowany.
    To są wszystko fakty historyczne.

    By uszczegółowić – protestantom również imponował Hitler. Większość skazanych w Norymberdze to protestanci. I to głównie dzięki głosom protestantów Hitler doszedł do władzy, nie zaś katolików.

    Hitler, był katolikiem, jednak jednak w wyborach popierali go  głównie protestanci, a katolikom nie specjalnie przypadł do gustu. Sam Hitler jako katolik zresztą, bardzo dobrze wypowiadał się o Marcinie Lutrze. Można jednak spojżeć inaczej na to czy rzeczywiście Papież ubezpieczył Katolików i czy On jako osoba bliska wielu kattolikom zadbał o ich spokój . Otóż
    Sam konkordat w 1933 nie jest żadnym aktem sojuszu czy poparcia dla kogokolwiek. W konkordacie chodzi o to by zadbać o katolicką społeczność i nie miało to żadnego związku z Hitlerem. Kościół też chciał podpisać konkordat z polskimi komunistami, właśnie po to by niejako zabezpieczyć wiarę katolików. Więc podpisanie konkordatu w 1933 można postrzegać jak najbardziej pozytywnie i nie widzieć dosłownie nic w tym złego by zaatakować papiestwo akurat w tym względzie, bo chyba każdy wierzący chce by wierzący w innych krajach mogli spokojnie a nawet bezpiecznie  wyznawać swoją wiarę konkordat niejako dawał im te prawa.

    Należy pamiętać o odpowiedzialności zbiorowej.

    Deklarując wiarę w nauki tegoż kościoła- utożsamiasz się z nim.

    Należało by więc Zbyszku zadać inne pytanie. Dlaczego wielu Katolików- ludzi którzy utorzsamiają się z Kościołem wyznania rzymsko Katolickiego czuje się w nim samotnie? Np jakiś człowiek w Kościele Katolickim jest samotny. Ksiądz idzie po kolędzie i widzi że ten człowiek jest samotny. Zaznacza w swoim papiórku że taki np Pan X jest sam , i co?

    Bierze koperte i wychodzi :):):)

    Pan X czuje się opuszczony i dalej samotny. Nie ma pomocy z nikąd.  Parafia go nie dostrzega. Tak jak by nie żył. Jak by nie był członkiem jednego ciała – kościoła. Czuje się taki człowiek coraz gorzej zwłaszcz gdy ksiądz chodzący po kolędzie spieszy się tak jak by mu się parafia paliła. Nie mam nic do księży bo oni mają poprostu durnowacie ustalony system na głowie i należałoby to zmienić by się jeden nie zacharował za wielu…ale wracając do tematu

    ludzie czują się opuszczeni Zbyszkku przedewszystkim przez ludzi. Ja wiem że Bóg , że te mistycyzmy i te modlitewki na brewiarzykach mogą wraz z różańczykami wypełnić ludzkie serce na jakiś czas ale gdy nie ma więzi między ludźmi to uważam że trudno nawet Bogu w pełni się objawić.

    Kościół , ten rzekłbym organizm funkcjonuje właściwie tylko wtedy gdy ludzie w tym organiźmie mają po co żyć. Znają swoje miejsce i czują się potrzebni. Ludzie czują się opuszczeni w Kościele dlatego że nie znają swojego w nim celu, zadania. Dziś ludzie mają zadania świeckie . Wychować dzieci tak by stali się cwani i przebiegli w świecie który ich otacza. Myślę że wielu katolików (może się myle) wychowuje swoje dzieci nie dla Kościoła ale po to by miały w życiu lepiej , tzn by miały możliwość dorobićsię szmalu i zapewnić sobie przetrwanie bo jeśli dziecko dorośnie a zostanie niedajboże same to poprostu zginie na chodniku pod stertą kartonów a przechodzący bracia katolicy będą mijać go niewiedząc o tym że to ich brat parafialny.

    i to jest opuszczenie przez ludzi

    a*

     
    Odpowiedz
  6. januszek73

    naprawdę tak

    Oj Arturze, a nie znasz przeciwnych aspektów ? Nie znasz tysięcy przypadków, gdy katolicy ratowali żydów i innych braci z opresji nazistowskich i stalinowskich ? Nie słyszałeś o tysiącach żydów ukrywanych w Watykanie i ratowanych przed zagładą ? Nie znasz innych wypowiedzi papieży na temat tych zbrodniczych ideologii ? 

    "Hitler był katolikiem", na pewno ? a może osobowością chorą, zranioną czy wręcz patologiczną ? Przestrzegał Hitler zaleceń kościoła katolickiego ? Nie znasz jego chorych pomysłów z dziedziny duchowości – różne zabobony i inne ? Hitler i Stalin nie zniszczyli do końca kościoła, bo chcieli obciążać winą ich samych, co widać też nieco w twoich wpisach. "Nie zapobiegli wojnie, to ich wina". Dla mnie to jest powiem szczerze – głupie myślenie. Tak jakby powiedzieć do pierwszych Chrześcijan – "nie zapobiegliście okrutnym prześladowaniom, to wasza wina". Widzisz błąd w myśleniu ? Ja widzę, natomiast inna sprawa to jakieś "pokaranie ludzkości za ich nieprawości i grzechy". Naprawdę "Bóg jest cierpliwy ale sprawidliwy", co nie znaczy, że to On posługuje się zbrodniarzami. Hitler nienawidził kościoła i katolików o czym z resztą wspominał ale ich wszystkich nie mordował, bo chciał ich wykorzystać do własnych niecnych celów. Prawdopodobnie kiedyś powiedział ? "będą mi potrzebni".

      Jeszcze jedno, bo krytykujesz żydów a może poczytasz nieco "talmud" i zobaczysz co tam wypisują ? Większość żydów to "talmudziści" – to są dopiero rasiści i ludzie "głupawi" – wystarczy wspomnieć, iż "zalecają kazirodztwo" i inne bezeceństwa a wszelcy Chrześcijanie to "goje".  "Goj" to najcześciej pojawiające się określenie w Talmudzie a "goj" jest przyrównany do naszego "gnoja". No i co ty na to ? Znajdź i poczytaj tę księgę, która jest uważana, za "świętą księgę Judaizmu", to może zmienisz nieco zdanie na pewne tematy ?

     
    Odpowiedz
  7. arturah

    Janusz
    Proszę Cię nie

    Janusz

    Proszę Cię nie przekręcaj tego co napisałem dogóry nogami.

    Wszystko ma swoją górę i dół.

     Swoją uwagę kieruję ku dołowi,  aby poprzez to dojść do góry.

    Zastanawiam się jak musiał czuć opuszczenie   katolicki Polak  do którego strzelał katolicki niemiec a Watykan co  na to …?

    Napisz proszę i podziel się Janusz jak wiele w tamtym czasie zrobił Watykan . Przecież nie o to mi chodzi by nie dać miejsca dobru . Pisz bracie a ja z chęcią posłucham choć wiem że co nieco zrobił . Jednak masz rację że należało by uzupełnić tą wiedzę wiec śmiało pisz a ja skorzystam . nie jestem przeciw temu by ukazywać dobro kościoła Katolickiego . Masz czas to napisz a ja przyjme to z wielka radością.

    Ja zastanawiam się nad ciemną stroną księżyca . Jak to było że na linii frontu w okresie wigilii zapadała na chwilę straszna cisza w której po obu stronach frontu ludzie śpiewali kolędę CICHA NOC a po niej strzelano do siebie jak by Boga nie było. Gdzie wtedy byli Biskupi niemieckiego kościoła Katolickiego?

    Stille Nacht! Heilige Nacht!

    Alles schläft; einsam wacht

    Nur das traute hoch heilige Paar.

    Holder Knab im lockigten Haar,

    Schlafe in himmlischer Ruh!

    Tak spiewali niemieccy katolicy  a później brali Żydów i mordowali . Mało tego . Oni nie tylko mordowali Żydów ale też swoich braci Polaków. Ja tego nie mogę pojąć jak mozna było na to pozwolić i dla tego o tym piszę .

     

    Przepraszam Cię Janusz za to że w moim opisie nie dość wyraźnie zaznaczyłem swoje intencje . Nie jestem przeciw kościołowi Katolickiemu jednak dostrzegam coś z czym muszę się w sobie rozprawić .

    Nie chodzi mi o to by krytykować Katolicyzm, ale o to by ukazać jak straszne jest to gdy Katolik musi znosić od Katolika zło . Czy mnie rozumiesz?

    Wyobraź sobie że ty jesteś Polak a ja Niemiec . Ty Katolik i ja Katolik i zaczynamy się ze sobą bić . Oczywiście nie miał bym z tobą szans bo jak widziałem na zdjęciach wyglądasz prima sort 🙂 mięśnie i wogóle klate masz bracie jak Szwarceneger …no ale idziemy na wojnę i co?

    Biskup widzi że stajemy na przeciw siebie i nic?

    Twój Polski biskup modli sie za Ciebie a mój niemiecki za mnie ? A Bóg?

    Co na to Bóg?

    Bóg zakrywa wtedy swoją twarz bracie Januszu . A później się dziwimy dlaczego Bóg dopuszcza że błądzimy? On nawet patrzeć nie chce na to jak ludzie którzy otrzymali chrzest w jednym kościele skaczą sobie do gardła. O to mi Janusz chodziło .

    Oczywiście że wśród Katolików było wielu wspaniałych Katolików  ktorzy ratowali Żydów .

    * w ostatnim akapcie coś nakręciłeś bo nie wiem o co Ci chodzi z tym kogo ja krytykuję:)

    Jeśli już to chyba raczej można wnioskować że krytykuję Katolików a nie Żydów  . Sprawdź proszę swój ostatni akapit .

    Zbigniew wie że nie jestem przeciw kościołowi Katolickiemu jednak uważam że każdy katolik musi znać swoją historię , musi znać swoją górę i swój dół. Po za tym nawet nie wiesz jak mnie to męczy . To pisanie wcale mnie nie bawi. Jest dla mnie wielkim cięzarem pisać o moim kościele w którym bądź co bądź działo się wiele zła.

    Dobro zwycięża i to jest ważne.

    …przebaczamy i prosimy o wybaczenie [dosłownie: udzielamy wybaczenia i prosimy o nie] jak mawiali Biskupi polscy do niemieckich .

    Jak myślisz Janusz dlaczego oni to do siebie mówili , co sobie mieli wybaczyć Katoliccy chrześcijanie ?

     

    Co do Talmudu to nie bedę się teraz na ten temat wypisywał. Jestem Katolikiem i trzymam się raczej Biblii .

    Oczywiście znam i wiem o co Ci chodzi . Zapewne chodzi Ci o fragmenty Sanhedryn 43a,
    Sanhedryn 103a i Berachot 17b,
    (Sanhedryn 107b i Sota 47a), Tosefta (Chullin 2:23), (Szabat 104b i Sanhedryn 67a)

    Szczególnie poszukiwane i cenione były takie fragmenty w żydowskich księgach, które chrześcijańscy teolodzy mogli uznać za obraźliwe wobec postaci Jezusa i propagandowo wykorzystać w sporze. W średniowieczu władze kościelne przymuszały Żydów do "przyznania", że takie fragmenty zawiera Talmud. Bardzo wcześnie, bo już w roku 525 strona chrześcijańska zarządziła cenurowanie Talmudu. Ta idea wróciła w czasach średniowiecza i trwała przez setki lat. Później Talmud był palony na stosach. W oskarżaniu ważną rolę odgrywali neofici – konwertyci porzucający judaizm dla chrześcijaństwa, znający hebrajski i aramejski, studiujący Talmud, jak np. Nicholas Donin z La Rochelle (ekskomunikowany przez rabina Paryża – Jehiela ben Josefa), który spowodował wydanie dekretu papieskiego nakazującego palenie Talmudu. W roku 1240 Donin – Żyd, który stał się franciszkaninem – oskarżał Talmud w publicznej "debacie" z rabinem Jehielem, który występował jako jego obrońca. Metody atakowania Talmudu stosowane przez Donina stały się wzorcem wykorzystywanym do dziś przez antysemickie teksty klerykalne.

    Postawa dominikanina Pabla Christiani – innego konwertyty z judaizmu na chrześcijaństwo – który brał udział w "debacie" z Nachmanidesem w Barcelonie w roku 1263, a później oskarżał Talmud przed papieżem Klemensem IV, doprowadziła do powstania komisji cenzurującej Talmud. Pretekstem stały się rzekome fragmenty, które miały zawierać wzmianki o Jezusie.

    Tak więc od czasów wczesnego średniowiecza do dziś pojawiają się stwierdzenia-zarzuty wobec judaizmu, że Jezus prezentowany jest w Talmudzie w niepochlebny sposób.

    Prawda jest jednak inna.

    ***

    a*

     

     
    Odpowiedz
  8. januszek73

    Nie wiem.

      Osobiście wychodzę z założenia, iż pewnych spraw nie da się zrozumieć – "dlaczego ludzie są sobie wilkami" ?. To bardzo skomplikowane, głównie z powodu wielu czynników a głównie wychowania w rodzinie.   Co z tego, że ktoś jest ochrzczony i ma pewne wzroce religijne, jeżeli jego wychowanie idzie w złym kierunku ? Co z tego, że ktoś ma wzorce Chrześcijańskie, jeżeli jego myślenie zostaje zmienione przez ideologiczną manipulację ?. Dobrze wiemy, że taka manipulacja i to "od kołyski" była wtłaczana dzieciom niemieckim i dobrze wiemy, że tak wychowanego lub zmienionego człowieka już nie dało się odwrócić i dla niego pewne niemoralne sprawy to była norma a nawet "chluba". Tak więc czemu tu się dziwić i czemu się dziwić, że ludzie z takimi ludźmi później walczą w obronnych wojnach i też ich zabijają ? (z resztą mają do tego prawo a nawet pewien obowiązek). Kościół w Niemczech w tamtych czasach nie miał wpływu na politykę i dlatego niejako dla przetrwania "słuchał wyższych władz". Oczywiście nie znaczy to, że się nie buntował i nie znaczy, że nie istnieli zbuntowani biskupi i księża, którzy schlebiali nazistom. Istnieli tacy a że kościół ich nie wychwycił, to inna sprawa – przecież to była "zamknięta kurtyna".

      Z resztą podobnie jest obecnie w Niemczech, przecież tamci biskupi często uprawiają swoistą samowolkę i dlatego będąc członkami kościoła, niejako z nim walczą. Natomiast nie zgodzę się, że przyczyna tkwi w "teologii kościoła", a zwłaszcza w dogmatach, lub innych zaleceniach. Non stop przewija się w Twoich wpisach Arturze, że przyczyna tkwi w złym podejściu do wiary i religii "nauczają o tym a nie o miłości". No i non stop, iż "Jezus nauczał o miłości". To też błąd 🙂 a nie nauczał o innych negatywach ? – nie wyrzucał ze światyni, nie "beształ uczonych i faryzeuszy" ?, nie złościł się na pewnych ludzi i na swoich uczniów ? Ano właśnie – Jezus miał ludzkie uczucia i je uzewnętrzniał i nie wstydził się tego, tak samo jak nie wstydził się chodzić do świątyni, tam przebywać, modlić się i nauczać. Dlatego też nie można generalizować, że "tylko nauczanie i przekazywanie miłości ma sens". Skąd inąd wiadomo, że istnieją grzechy pochlebstwa a w patologicznej formie przybierają one formę manipulacji – "bombardowania miłością". Kościół dobrze o tym wie i dlatego jest roztropny. Ano właśnie, ja dziwnym trafem zauważam roztropność kościoła a zwłaszcza jego chierarchów, co bywa też krytykowane. Ooo przypomniało mi się :-), ale roztropność jest cnotą a więc darem Ducha Świętego i to widać. Nie widzisz Arturze takiego daru ? Hmm. to "otwórz oczy" a właściwie inaczej :-), zamknij oczy na zło, a otwórz na dobro i bądź roztropny. Oooo właśnie – Jezus nauczał o roztropności a nawet przebiegłości , czego z resztą wszystkim życzę – amen (bo już za dużo napisałem :-). Dobrej nocy.

     
    Odpowiedz
  9. arturah

    Januszu

    Dzięki Janusz za odpowiedź . Z wielu Twoich zdań i myśli skorzystam . Są inspirujące.

    Oczywiście z wieloma bym polemizował .

    🙂

    Trzymajmy się .

    z Panem Bogiem przyjacielu.

    art.

     

     
    Odpowiedz
  10. zk-atolik

    Wyjaśnienie i cd. dyskusji

    Arturze – przepraszam, że dopiero teraz odpisuję na Twój wyjątkowo obszerny wpis. Cieszę się, że do dalszej dyskusji włączył się Pan Janusz i być może nowi czytelnicy, bo Twoje pytania, czy podnoszone kwestie i rozważane sprawy często są wyjątkowo trudne i nie zawsze należycie rozpoznane.

    Doskonale wiesz, że pisząc na forum własny tekst, czy wpis udostępniamy go nie tylko jednej osobie, czy interlokutorowi. Dlatego mimo świadomości, że aktywność w Tezeuszu nie jest Twoim, ani moim jedynym zajęciem. Mam czelność Ciebie prosić o jeszcze więcej, a nawet prowokować, do częstszego udziału w przedmiotowych tj. owocnych i wielu ubogacających dyskusjach, czy polemikach.

    Moje oczekiwania nie są, aż tak wygórowane, abym spodziewał się natychmiastowej, a tym bardziej każdej Twojej odpowiedzi, czy zawsze zadawalającego odniesienia, do prezentowanych zagadnień, czy rozważanych spraw. Jednak niech to, co piszesz albo tworzysz i dedykujesz mnie będzie również ku pożytkowi ogółu.

    Korzystając z Twojego przyzwolenia dopowiadam, że angażujemy się w różne sprawy przede wszystkim na tyle, na ile pragniemy, bądź b. chcemy. Ponieważ dzięki Panu Bogu mamy wolną wolę i zdolność dzielenia się z innymi tym, co od Niego już mamy albo nieustannie otrzymujemy, czy razem poznajemy, współtworzymy lub rozwijamy i doskonalimy.

    Szczęść Boże!

    Ps. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, oraz życzę dalszej wartościowej i owocnej dyskusji z innymi osobami, a do spraw pozostałych postaram się odnieść w następnym wpisie, o ile to będzie jeszcze konieczne.

     
    Odpowiedz
  11. zk-atolik

    Dlaczego ludzie są sobie wilkami?…..

    @Januszek73 – jeśli nie wiem to pytam, lecz akurat to pytanie wg. mnie nie jest właściwie sformułowane, bo to nie jest prawdą, że: "ludzie są sobie wilkami". Zachowując tę biblijną konwencję, chyba bardziej uczciwie i lepiej jest zapytać:

    • dlaczego jedni ludzie są wilkami, a inni pasterzami lub owcami?……

    Niefortunność pierwszego pytania polega na tym, że nie wszyscy ludzie są sobie wilkami, a tym bardziej w jednakowym stopniu, oraz są jeszcze na świecie duszpasterze i owce.

    Odpowiedź na drugie pytanie nie jest trudna, ani skomplikowana, bo tzw. wilki – to przede wszystkim mniejszość tj. ci, co sprzeciwiają się woli Pana i zbyt często ulegają pokusie złego Ducha, a nawet podpisując cyrograf rezygnują z wolnej woli i stają się sługami szatana np: przebierając się w owczą skórę i……

    Natomiast owce to większość, która stanowi wspólnotę Jego Kościoła i usiłuje z różnym skutkiem razem z Duchem Świętym i duszpasterzami wypełniać Pana wolę.

    Mam takie wrażenie, że Artura i również zbyt wiele innych osób prawych i dobrej woli – chyba najbardziej oburza, wręcz bulwersuje to, że Pan Bóg, także duszpasterze wspólnoty Jego Kościoła, postępują zupełnie inaczej, niż zły Duch tj. w doczesności nie dręczą, ani karzą wszystkich wilków, oraz nie pozbawiają wolnej woli owiec tj. wiernych i podopiecznych, ani jej im w żaden sposób nie ograniczają.

    Ponadto Pan wszystkim błądzącym, źle postępującym i zło czyniącym, ale nawróconym i skruszonym gładzi grzechy i wybacza popełnione występki i winy.

    Szczęść Boże!

     

     
    Odpowiedz
  12. arturah

    Janusz i Zbigniew

     

    Przepraszam że  nie napiszę wiele . Mam na głowie coś do zrobienia więc na razie nic nie przychodzi mi do głowy.

    Dziękuję Zbyszek za podzielenie sie wiedzą. Zawsze  warto  słuchać każdego człowieka bo człowiek człowieka uzupełnia . Każdy człowiek jest ważny. Nawet ktoś kto wydaje sie nam wrogi tak naprawdę może stać się narzędziem w ręku Boga.

    *

    polecam

    moje nowe foto  "wszystko ma swoje …

    arthei.blogspot.com/2014/12/perets.html

     
    Odpowiedz
  13. zk-atolik

    Wzajemne oddziaływanie osób i …….

    Arturze – jeżeli słuchać albo czytać to warto w skupieniu i uważnie. A w doczesnym bytowaniu człowieka, od chwili jego poczęcia, rzeczywiście trudno przecenić rolę i znaczenie wzajemnego oddziaływania osób, a szczególnie Pana Boga, czy rodziców i innych osób – nie tylko bliskich na dzieci i młodzież.

    Ponieważ Bóg nieustannie posługuje się istotami ludzkimi to wg. mnie absolutnie nie można ignorować, ani nie uwzględniać oddziaływania  jednych na drugich, także tych skrycie, czy jawnie uprzedzonych i wrogo usposobionych wobec chrześcijan, czy katolików, bądź bliźnich, czy choćby ludzi dobrej woli albo sióstr i braci innej narodowości.

    Polecane foto wraz z komentarzem jest nie tylko wyjątkowo refleksyjne, dlatego zapytam:

    • Czyżby wg. Ciebie umysł i zmysły człowieka np: wzrok zabsorbowane zakazanym owocem powodując uczucie rozkoszy, jednocześnie wywołują zanik pamięci, bądź jej ograniczenie?….

    Ps. To coś do zrobienia to chyba nie jest ów zakazany owoc.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  14. Kazimierz

    uprzedzenia i inne

     Tak ładnie sobie pogadujecie tu na moim profilu, 

    czytam wasze rozmowy, sa dla mnie również nauką czy refleksją. Co prawda daleki jest dla mnie sposób patrzenia, jaki też przewija się w  waszych wypowiedziach, tzn. klasyfikowanie czy szufladkowanie ludzi ze względu na wyznanie w jakim są, bo w moim przekonaniu to wogóle o niczym nie świadczy. W moim przekonaniu nie istnieje wogóle dyskusja o wpływie wyznania na moralność, czy etykę, jeśli nie dokona się w człowieku zmiana, którą biblia nazywa nowonarodzeniem. Jeśli człowiek nie doświadczył Chrystusa, to przypisywanie jego wiary do jakiegoś wyznania jest błędem, bo on wogóle nie jest Chrystusowy. Jest po prostu poganinem, no ewentualnie moze być Żydem. Nie ważne czy formalnie jest Muzułmaninem, katolikiem, protestantem, prawosławnym, hinduistą, czy buddystą – są w tym samym tłumie idącym do piekła, niestety. 

    Dopiero nowonarodzenie z Ducha Świętego daje życie wieczne. Jezus o tym wyraźnie mówi w Ewangelii Jana na przykład w 3 rozdziale. 

    Jakbym inaczej mógł traktować pewnego jegomościa z naszego miasta, jeśli nie błądzącego nieodrodzonego pieniacza.

    Otóż nasze miasteczko nie jest przychylne innym wyznaniom, ludzie często są napędzani przez księży katolickich do sekowania np. nas. Musieliśmy nie raz interweniować, bo ksiądz na religii nastawiał dzieci przeciko nam, mówiąc im, ze jesteśmy sektą, choć koleżanka ich chodzi do tej samej klasy i siedzi i słucha tego co ten wielebny mówi. Do mnie dzwoni proboszcz i krzyczy na mnie dlaczego nie przyjmuję kolędy, na rynku podpity katolik, chce nas bić, bo jak śmiemy w Chełmnie śpiewać pieśni chrześcijańskie bez zgody proboszcza. Dyrektor jednej ze szkół knuje misterny plan z proboszczem, nasyłając na nas policję, prasę itp. bośmy śmieli zaprosić młodzież z misji, która chodziła po mieście i rozmawiała z rówieśnikami o Bogu, wszak nie wolno! Zakonnice usilnie modlą się, aby dobry Bóg zabrał nas z tego miasta. Nie wiem skąd taki paranoiczny strach, przed garstą ludzi, którzy kochają Jzusa. Kolejny ksiądz na kolędzie mówi, do rodzica, dorosłych naszych wiernych, nie wiecie, ze dzieci wasze są w sekcie? Już tylko się uśmiecham i nie mam siły poraz setny komuś tłumaczyć, ze  nasz Kościół ma Ustawę z Państwem, ze jesteśmy legalni i prawni, ze mówiąc o nas sekta mogą odpowiedzieć przed sądem.

    Ostatnio jednak gorliwy katolik, być moze wraz z jakimś gorliwym księdzem wykorzystał naszą niewiedzę z prawa budowlanego. Otóz przenosząc się do nowego miejsca spotkań musieliśmy je wyremontować. Jedną z  rzeczy którą musieliśmy zrobić, była odbudowa komina, aby palić w piecu. Zakupiliśmy piękny nowiutki komin leiera i firma postawiła go pięknie na 4,2 m, co było 1,5 m nad dachem. Kominiarz zachwycony kominem, zamiast poprzedniego rozlatującego się, a takze późniejszej rury, która dyndała przy szczycie odebrał komin, spisał protokuł i było ok. Przez 1,5 roku, az tu nagle otrzymuję wezwanie jako Kościół na kontrolę PIB z powodu pana xxxx nazwanego z imienia i nazwiska, ze skarzy się, ze my ten komin zbudowaliśmy. 

    No coz formalnośc pomyślałem, stary był, postawiliśmy nowy, a więc chyba lepiej. Ale nasz adwersarz pewnie się na tym znał i wiedział, ze bez pozwolenia nie wolno, o czym my nie wiedzieliśły.  Panie nakrzyczały, chciały karać, albo legalizowac za 100 tyś, albo rozebrać. Szok, nie wierzyłem, ze moze być taki absurd. ten oto sąsiad rękami urzędników, którzy zyją z podatków, które płacę, spowoduje, ze Kościół zimą zostanie bez CO, bez wody i kanalizacji, gdyż trzeba wszystko pozamykać, aby nie zamarzło. Zostało jeszcze kilka dni, aby rozebrac nowiutki, roczny komin, oddać hołd biurokracji i złożyć zgloszenie o wymianie pieca i wymianie komina, poczekać swoje 30 dni i postawić go z powrotem. Kuriozum, nie mieszczace się w mojej głowie. Pewnie trzeba będzie wydac z 5 tyś, których nota bene nie mamy, zeby zaspokić sąsiada, który pewnie będzie rechotał z radości, kiedy będziemy rozbierać komin. 

    I tak oto wygląda miłość chrześcijan wobec drugich w tym malutkim, malowniczym, historycznym miasteczku. Coz na to powiecie drodzy panowie? 

    KJ

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  15. januszek73

    Już nie wiem czy to tutaj ?

    Tytuł specjalnie, bo już nie wiem kto mnie blokuje a kto nie :-). Ja tylko jedno, oczywiście do pastora, no bo pastor zarzuca księdzu, księżom jakieś działania negatywne na ich grupę. No cóż, a nie mogą mieć do tego poważnych podstaw ?, nie mogli słyszeć o nadużyciach i innych dziwnych sprawach ? Nie mogli słyszeć świadectw wielu ludzi, którzy zostali poranieni przez pewne wspólnoty ? Nie mieli prawa do obrony ? Jeszcze raz 🙂 (specalnie powtórzę), bo jeżeli czuli się jakoś atakowani obrażani, to nie mogli się bronić ? Nie mogli być roztropni, lub używać cnoty roztropności ? Kościół nie zna przypadków, gdy ludzie odchodzą do tzw. „nowych ruchów religijnych a potem mają poranione: umysły, ciała i dusze” ? Nie może kościół analizować takich przypadków ? Nie może kościół myśleć i analizować ? Ja tutaj nie mówię od razu, że grupa pastora musi być destrukcyjna, ale czy nie możemy wobec takich małych grup być roztropni ? Och, normalnie, zadałbym jeszcze 100 pytań :-), ale jedno pytanie. Proszę pastora (mówię to nie z chęci zemsty lub nienawiści), ale proszę mi wytłumaczyć taki fakt lub zjawisko :-). Wie dobrze pastor, że dyskutowałem, nieraz ostro, ale ogólnie w miarę kulturalnie (no oprócz pewnych emocji, które staram się kontrolować) z Bartoszem. No pewnie, że Bartosz miał i ma pewne zdanie na kościół, i pewnie też na mnie, ale proszę zauważyć. Proszę zauważyć, że nie zdażyło się aby mnie zablokował :-). No nie zdarzyło się a tutaj strasznie dziwnym trafem moje komentarze – te dotyczące jego malunku, nagle zostały usunięte. Pytam się dlaczego ? – a może najwięcej zirytowało go moja końcówka – „idę na mszę świętą.

    Ok to teraz pytanie do pastora – załóżmy, że w pewien sposób utoższamiam się z pastora wspólotą, no wie pastor – te: śpiewy, ręce, modlitwy spontaniczne, ip. No co, mogę jakoś uważać to za dobre, no i chodzę sobie do pastora wspólnoty, ale nie przestaję być katolikiem. Nagle postanawiam – „idę uwielbić Jezusa na mszy świętej”. No i co pastor na to ? Aaa, to już nie mogę robić ? Tak, nie mogę wielbić Jezusa na czymś z czymś się utoższamiam ? No a jeżeli ponownie chcę wrócić do pastora wspólnoty aby „wielbić Boga w/g schematów waszych” to co ?, no oczywiście mogę :-). Pytanie, do jakiego czasu mogę tak robić ? Dlaczego pytam, bo jeszcze nie zdarzyło się aby ktoś mną jakoś sterował w wierze, bo jestem wolny. No a tutaj nagle będzie mi doradzał lub odradzał mszę świętą ? No a jeżeli będzie odradzał, to nie zrobi podobnie do wypowiedzi księdza lub księży ? Gdzie leży różnica ? – a może inaczej czasem księża (którzy mogą być czasem pogubieni lub mający problemy osobowościowe), też popełniają błędy ? No a jeżeli porównać taki błąd, błędy do błędów pastora, pastorów, to nie można znaleźć analogii ? Nie mogę w pewien sposób: porównywać, badać, być roztropnym ?, a nawet przebiegłym na wzór Jezusowego „bądźcie przebiegli…………..” ? Nie mogę być roztropny i przebiegły ? Ach, echh, mnożą mi się „tysiące pytań” ale nie będę odpowiadał, chociaż na większość mogą jakoś próbować :-). Ech, pozdrawiam i p.s.

    „dotknął mnie dziś Pan – oczywiście Jezus”, no cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz w czasie komunii świętej ( tylko pleasse 🙂 , dla mnie ona jest i będzie ŚWIĘTA) 🙂 a więc proszę mi nie wmawiać inaczej. Echh idę sprzątać :-). Pozdrawiam

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code