Wiara narodu a jedność wspólnoty

 „Chrzest narodu oznaczał radykalny przełom” – powiedział legat papieski kard. P. Parolin podczas obchodów 1050. Rocznicy Chrztu Polski. Losy naszego kraju są ściśle powiązane z procesem chrystianizacji na obszarze tworzącego się państwa. Nie da się ukryć, że Kościół odegrał znaczącą rolę w historii Polski, na co należy zwrócić uwagę. Spojrzenie na dzieje narodu w kontekście historii zbawienia wskazał w swojej ostatniej książce także św. Jan Paweł II (Pamięć i tożsamość).

Pochylając się nad przeszłością naszego kraju nie sposób nie zauważyć wpływu na rozwój państwa ze strony duchowieństwa jak np. tworzenie ośrodków rolnictwa, rzemiosła, kultury, medycyny, piśmiennictwa, czy rozkwit sztuki. To przedstawiciele Kościoła dokonywali uroczystego aktu koronacji nowo wybranego króla, uczestniczyli w zjazdach sejmu, a prymasowi przepadała funkcja interrexa po śmierci władcy. Kościół oddziaływał na budzenie wśród Polaków tożsamości narodowej, a w trudnym dla naszego kraju okresie stawał się oparciem i wspomagał zgnębiony naród udzielając pomocy zarówno materialnej, jak i duchowej.
W kontekście obchodzonej w bieżącym roku 1050. rocznicy tego istotnego wydarzenia, jakim jest Chrzest Polski wskazuje się na znaczenie chrześcijaństwa w życiu naszego kraju, jak i w kształtowaniu postaw jego mieszkańców. Wielu hierarchów zagranicznych w swoich wypowiedziach podkreśla przywiązanie naszego narodu do wartości chrześcijańskich i zachęca, by Polacy zachowali wierność tym korzeniom. „Każde pokolenie jest wezwane do twórczego czerpania z tradycji i wartości, aby otrzymany dar zaowocował na nowo w naszej epoce i w nowych okolicznościach” –  wskazywał podczas centralnych uroczystości w Poznaniu Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. P. Parolin.
W świetle tego jubileuszu w opinii publicznej nadal żywa pozostaje dyskusja o roli Kościoła w państwie, a szczególnie w życiu społeczeństwa. Liczni komentatorzy koncentrują się m. in. na aspekcie upolitycznienia Kościoła i wzajemnych zależnościach między władzą święcką, a kościelną. Mam wrażenie, że w imię źle pojmowanego rozdziału państwa od kościoła chce się zdyskredytować udział tego drugiego w kształtowaniu naszych postaw.
W jednym z programów publicystycznych prowadzący, o poglądach silnie liberalnych odnosząc się do obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju zaznaczył, że Polska odchodzi od wskazań Jana Pawła II, który to w swoim nauczaniu podkreślał rolę wspólnoty. Redaktor pochylając się nad tym problemem pytał retorycznie: „Czy teraz można powiedzieć, że Kościół buduje wspólnotę?” Trzeba przypomnieć, że Kościół zawsze będzie znakiem sprzeciwu dla tych, którzy nie szanują wartości Ewangelii i hołdują światowym nurtom (por. Łk 12, 49 – 53). Choć tego typu poglądy wywierają coraz większy wpływ na obraz współczesnego społeczeństwa także w naszym kraju. Ale przede wszystkim należałoby zastanowić się: jaką wspólnotę autor pytania miał na myśli? I czy powoływanie się na dorobek Jana Pawła II nie jest wynikiem własnych projekcji oraz dążeń do przeforsowania swoich wizji?
Zarzuca się, że głos Kościoła nie jest już głosem Jana Pawła II. Jakie zatem było spojrzenie polskiego papieża i, czy opinia tego świętego ma dla nas jeszcze znaczenie? „Postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością” – mówił Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski 3 czerwca 1991 r.
„Zarazem więc my, katolicy, prosimy o wzięcie pod uwagę naszego punktu widzenia: że bardzo wielu spośród nas czułoby się nieswojo w państwie, z którego struktur wyrzucono by Boga, a to pod pozorem światopoglądowej neutralności” (podczas tego samego przemówienia).
„Kościół respektuje słuszną autonomię porządku demokratycznego i nie ma tytułu do opowiadania się za takim albo innym rozwiązaniem instytucjonalnym czy konstytucyjnym. Wkład, który w ów porządek wnosi, polega na takim zrozumieniu godności osoby, jakie w całej pełni objawia tajemnica Słowa Wcielonego” – Encyklika „Centesimus Annus”.
Z kolei powołując się na nauczanie Soboru Watykańskiego II papież pisał: „W Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes czytamy: Wspólnota polityczna i Kościół są, każde na własnym terenie, od siebie niezależne i autonomiczne. Jednak i wspólnota polityczna, i Kościół, choć z różnego tytułu, służą osobistemu i społecznemu powołaniu tych samych ludzi. Służbę tę będą mogły pełnić dla dobra wszystkich tym skuteczniej, im lepiej prowadzić będą ze sobą zdrową współpracę, uwzględniając także okoliczności miejsca i czasu. Człowiek bowiem nie jest ograniczony do samego tylko porządku doczesnego, ale żyjąc w historii ludzkiej, integralnie zachowując swoje powołanie do życia wiecznego (n. 76). Tak więc znaczenie, jakie nadaje Sobór terminowi rozdział Kościoła od państwa jest bardzo dalekie, jakie usiłowały nadać mu systemy totalitarne” (Pamięć i tożsamość).
Jednocześnie papież zaznacza, że: „Świat jest dla Kościoła zadaniem i wyzwaniem. Jest nim dla wszystkich chrześcijan, a w szczególności dla katolików świeckich. Sobór postawił mocno sprawę apostolstwa świeckich, czyli czynnej obecności chrześcijan w życiu społecznym” (tamże). Z kolei pół wieku temu Prymas Tysiąclecia pytał: „Czy jako ludzie ochrzczeni urzeczywistniliśmy już w pełni ducha chrześcijańskiego w sobie i w naszym narodzie?”
Wobec przytoczonych wypowiedzi, należy zastanowić się, czy słuszne wydają się dążenia mające na celu zdyskredytowanie roli Kościoła w życiu publicznym? Udział ten regulują także dokumenty wydane i ratyfikowane przez władze świeckie.
Dzieje naszego kraju pokazały, że silna wiara Polaków pozwoliła im przejść przez trudne doświadczenia historii, dlatego sądzę, że również dzisiaj ta wiara i wspólne wartości pomogą wypracować współpracę pomiędzy osobami rożnych poglądów politycznych, bo – jak stwierdził w jednej z homilii obecny prymas Polski: „Siła owocowania drzewa zawarta jest w jego korzeniach. Odcięte od nich, przestaje przynosić owoce i samo szybko obumiera”.

 

 

Komentarze

  1. zk-atolik

    Należy zastanowić się i…….

    Sz. Pani Anno – po przeczytaniu choćby tylko tego akapitu: "Wobec przytoczonych wypowiedzi, naleźy zastanowić się, czy słuszne wydają się dąźenia mające na celu zdyskredytowanie roli Kościoła w źyciu publicznym?…

    Owszem są powody i naleźy zastanowić się, lecz przede wszystkim nad tym – czy wysiłki i starania wrogów i ich sojuszników wobec Kościoła RK ograniczają się tylko, do jego dyskredytacji?…..
     Przecieź ich aspiracje były i nadal są znacznie większe, a dąźenia o wiele bardziej "ambitne", takźe wszechstronne, wyrafinowane i rozległe, co dostatecznie ukazują dawne i współczesne dzieje świata, takźe Europy i Narodu polskiego, czy historia, kultura, nauka, religia, tradycja etc. wielu innych państw cywilizowanych albo koegzystencja struktur władzy Kościoła RK i państwa.
     
    Dlatego zastanawianie się nad słusznością zamierzeń i poczynań, tych nie zawsze ewidentnie wrogo, bądź napastliwie i agresywnie usposobionych osobników, czy środowisk jest nie tylko stratą czasu, irracjonalne, lecz i bez sensu. Tak samo lub podobnie trzeba traktować  intencje i czyny ludzi złej woli – wszelkie z nimi próby porozumienia i pojednania, czy współpracy,  a nawet dyskusji lub polemiki. Poniewaź tu nie ma miejsca na kompromisy, bo to jest odwieczna konfrontacja dwóch światów tj. zwolenników prawości i dobra, oraz nikczemności i podłości.

    Szczęść Boźe!
     
     
     
     

     

     

     
    Odpowiedz
  2. zk-atolik

    Na co zwrócić uwagę?….

     "Nie da się ukryć, źe Kościół odegrał znaczącą rolę w historii Polski, na co naleźy zwrócić uwagę."

    Sz.Pani – przede wszystkim w Kościele KK nie ma potrzeby cokolwiek znaczącego ukrywać, czy przemilczać lub zatajać, bo to nie wspólnota Kościoła, lecz jej wrogowie – sojusznicy szatana, czy oponenci mieli i nadal mają wiele powodów, aby tak postępować i tworzyć zupełnie inne wspólnoty, czy środowiska lub struktury i organizacje tajne.

    Natomiast warto, a nawet trzeba, wręcz naleźy zwrócić uwagę, źe w histori Polski, takźe Europy i świata jednak m.in. dzięki powszechności netu –  w/w mogą lub usiłują coraz mniej skutecznie nadal lansować własną "historię", czy narrację. Ponadto ukrywać, czy trywializować ich nie tylko znaczącą, lecz i cyniczną, wyrachowaną, oraz podłą, nikczemną rolę jaką odgrywają, czyli celowo tj. świadomie i dobrowolnie wypełniają za tzw. srebrniki.

    Natomiast Kościół KK nigdy nie występował w ich teatrze i nie grał roli na scenie świata, a tym bardziej w charakterze donatora, czy reźysera lub aktora, lecz zawsze wypełniał misję zgodną z Ewangelią i 10 Przykazaniami Boźymi.

    Polski KK wg. mnie potrzebuje nie tylko coraz więcej wiarygodnych świadków, lecz i uzbrojonego w doktrynę ramienia świeckiego.

    Ps.  Wielu pisarzy, publicystów – autorów tekstów wiodących to egoiści i egocentrycy, a uwaźni i aktywni czytelnicy to altruiści zainteresowani przede wszystkim faktami i obiektywną prawdą. Choć trafiają się po obu stronach wyjątki.

    Szcześć Boźe!

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code