Katecheza i słynne pytanie: „Czy seks jest grzechem?”

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;}

Od lat dokładnie analizujemy temat na katechezach i jest on stosunkowo prosty, co napiszę zaraz. A ja słuchając ostatnio wywiadu T. Karolaka-skądinąd bardzo fajnego aktora usłyszałam, że odrzuca Kościół( choć się nie zarzeka na przyszłość) i szuka w innych duchowościach(bo człowiek bez wiary, to jak nie człowiek). A dlaczego?-bo tak to tylko słyszał, że kobieta to grzech, przytulanie to grzech, seks t grzech itd…. a on się z ty mnie zgadza. No to jest nas już dwoje. Ja się też nie zgadzam(i pewnie parę autorytetów na czele z JPII by się dołączyło). Człowieku masakra- kto ci mówił o Bogu i jak to robił. Katecheci wszystkich stron łączmy się i zróbmy coś, by żaden człowiek z powodu kłamstwa o Bogu tak nie cierpiał. KTO DO LICHA STWORZYŁ SEKS ? BÓG więc ……….

……….no właśnie więc stworzył grzech? Oczywiście jest to pytanie retoryczne. Co więcej wyafirmował  seks do aktu, w którym poczyna się nowe życie i wyraża się najważniejsza relacja jaką jest miłość!!!!!!!!! No już lepiej nie można. Prawie jesteśmy współstwórcami. A tu w cywilizowanym świecie, 2000 lat po Chrystusie plecie się takie bzdury. Oczywiście z  młodzieżą rozkładamy temat na czynniki pierwsze, bo tak trzeba,by zrozumieć.

Spróbuję krótko.

 Przede wszystkim np.

  • woda jest darem, bez którego po 5 dniach umieramy- a jednoczesnie MOŻE topiĆ, zabijaĆ, niszczyć;
  • nóż jest  narzędziem cywilizacyjnym, niezbędnym w każdym domu- a jednocześnie MOŻE zabijać , niszczyć itd….
  • seks jest genialnym darem a jednocześnie MOŻE zabijać , niszczyć itd…

Kiedy seks może być zły:

Seks pozamałażeński( przed i poza) jest grzechem, czyli tym co niszczy i krzywdzi. I sprawa prosta jak drut.

Dla mnie jest taka, ale  na katechezie  potrzebujemy min z 3 godziny, by rozłożyć na czynniki pierwsze:

  • aborcję
  • zdrady
  • brak dzieci w rodzinach
  • rozwody
  • zranienia,
  • prstytucję
  • wykorzystania i dewiacje seksualne
  • pornografię
  • ciąże
  • choroby weneryczne, AIDS
  • niepłodność
  • szybkie małżeństwa
  • antykoncepcję
  • prawdziwą miłość
  • i parę innych

Jak dobrze pójdzie to z czasem trzeba to przeblogować. Pozdrawiam AS

 

Komentarze

  1. Jadzia

    problem jest troszkę inny

    Przede wszystkim np.
    woda jest darem, bez którego po 5 dniach umieramy- a jednoczesnie MOŻE topiĆ, zabijaĆ, niszczyć;
    nóż jest narzędziem cywilizacyjnym, niezbędnym w każdym domu- a jednocześnie MOŻE zabijać , niszczyć itd….
    seks jest genialnym darem a jednocześnie MOŻE zabijać , niszczyć itd… 

     

    I z tym się zgodzę. Woda jesat darem bez którego umieramy i pijemy wodę jak CZUJEMY PRAGNIENIE. Gdy nie czujemy pragnienia  i pić nam się nie chce, nie pijemy.Nie mamy ochoty na picie czegokolwiek. Organizm musi potrzebować płynów aby pić.

    O nożu nie pisze, bo to odbiega od tematu – 

    Seks stworzony został po to by się rozmnazac. Problem jest taki, że sposób rozmnażania jest bardzo skomplikowany i energochłonny. Nawet powiem abstrakcyjny. Bóg wiec stworzył pożadanie i namiętność, bo gdyby nie to pożądanie – nikt by tego nie robił, tak jak z tą wodą gdy pragnienia nie ma. Bo po co by tracić tyle energii jezeli sa ciekawsze sprawy na świecie?

    I ludzkość zakończyła by się na Adamie i Ewie. Wiec Bog stworzył poządanie, aby ludzie mieli ochotę na rozmnażanie. No i zaczyna się problem, jeżeli to pożądanie zaczyna byc tak duże jak pragnienie wody na Saharze…..

     
    Odpowiedz
  2. fajnakatechezaas

    ODPOWIEDŹ PROSTA-…

    Pożądanie to nie automat.Najważniejszym organem seksuanym jest mózg i to on kieruje czy mamy pożądanie na miara Sahary, albo go nie mamy.

     
    Odpowiedz
  3. ahasver

    Seks jest cielesny.

    A cielesność nie jest grzechem, choć dla kościoła temat ów stanowił nie tylko tabu, ale brudną kwestię do ascetycznego napiętnowania tak mniej więcej przez 1900 lat jego egzystencji.

    Miarą seksualności jest pożądliwość jako skutek interpretacji przez płat czołowy impulsu elektrycznego wysyłanego do narządu płciowego wskutek reakcji organu odpowiadającego za węch na feromony wydzielane przez gruczoły płciowe samca bądź samicy. Jednostki, których DNA jest predysponowane do dalszej przebudowy pod kątem odpowiadającym wzrostowi gatunku w kierunku zdeterminowanym przez czynniki biotyczne i abiotyczne dobierają się na zasadzie stymulacji, przede wszystkim zapachowej.

    Oczywiście można ten proces tłumaczyć kościołem, ponieważ tzw. miłość jako idea regulatywna wykreowana na poczet instytucjonalizacji i regulacji form seksualności rzeczywiście stanowi łatwy do podświadomej manipulacji aspekt ludzkiej organiczności. W ten sposób kościół zyskuje wdzięcznością ludzi, którym wszak nie mówi się już, że ten sam proces chemiczny zachodzi zarówno po jak i przed instytucjonalizacją seksualności w formie sakramentu małżeństwa. Rachunek jest dość prosty: Więcej pieniędzy na tacę.

    – Aborcja: Statystycznie instytucjonalizacja relacji partnerskich nie ma wpływu na procentowy wskaźnik osób decydujących się na aborcję. Ponadto płód do pewnej granicy nie posiada jeszcze w pełni rozwiniętego układu limbicznego odpowiedzialnego choćby za wegetatywne funkcje organizmu, zatem kryteria moralne w ocenie aborcji są na tyle nieostre, że ich wytyczanie jest wystarczająco arbitralne (aprioryczne), aby zostało zakwalifikowane jako ideologia. W szkole na ideologię miejsca nie ma.

    – Zdrada: Jednostki słabe i głupie potrzebują być może lęku przed siłą wyższą, aby nie zdradzać. Jednostki silne i mądre nie zdradzają bez względu na instytucjonalny status ich prywatnej relacji. Sprawa z resztą jest prosta: Jeśli nie ma małżeństwa, to nie ma zdrady małżeńskiej. Jak z resztą pięknie wyjaśnił to Georges Bataille w swoim "Erotyzmie": Temat tabu i zakaz są tylko przyczynkami do transgresji seksualnej organizmu. Status małżeństwa nie ma wpływu na chuć: Chce zdradzić, to i tak zdradzi.

    – Innych kwestii lepiej nie poruszać, zwłaszcza antykoncepcji, która sprawia, że seks staje się czystą przyjemnością bez konieczności redukcji mężczyzny do roli dawcy spermy, a kobiety – inkubatora na kolejnego wyznawcę. Antykoncepcja jest z resztą wyborem mądrym, racjonalnym, przez wzgląd na dobro ludzkości pozytywnym. Bez seksu organizm nie funkcjonuje odpowiednio i rodzą się dewiacje, jakich sporo ostatnio jest pośród księży, więc gdyby za każdym razem poczynały się dzieci, rozrastająca się ludzkość dorowadziła by do katastrofy ekologicznej.

    Myślę, że skoro źródłem nauczania katechezy jest nie tyle wiedza o religii, religijności i istocie wiary (bo wiedza zakłada nauczanie o wielu religiach i przedstawianie wielu punktów widzenia bez faworyzowania jednej opcji światopoglądowej) , tylko wymiana zawoalowanych w metodę pogadanki dogmatów bazujących na instytucjonalnej hierarchii odniesionej do moralnego autorytetu, to katecheci powinni zrzec się pretensji do zastępowania nauczycieli edukacji seksualnej, pedagoga szkolnego i nauczycieli biologii zwłaszcza, że hierarchowie kościelni jako autorytety katechetów z powodu celibatu raczej nie mają zielonego pojęcia o seksie (chyba, że mówimy o pojęciu w sensie abstrakcji), w każdym razie raczej nie powinni…

    Miejsce katechezy jest na salkach parafialnych, a nie w świeckiej szkole – jest tylko kwestią czasu sprawiedliwa regulacja tej sprawy.

     

     
    Odpowiedz
  4. Jadzia

    dziwne

    Pożądanie to nie automat.Najważniejszym organem seksuanym jest mózg i to on kieruje czy mamy pożądanie na miara Sahary, albo go nie mamy. 

    Dziwne. Ja wg ostatnich doniesien naukowych ( i nie ostatnich) wiem, że seks to nie mózg ale poziom pewnych hormonów, neurohormonów czy elektrolitów w organizmie. Np nawet poziom cukru decyduje o tym, wiadomo, że cukrzycy mogą mieć problemy, tak z seksem jak i z agresją. I to nie w mózgu tylko w całym organizmie, jest to reakcja komórek. 

    Tak jak z wodą. To komrki organizmu dają informacę czy są odwodnione czy zbyt nawodnione. Owszem mózg steruje naszym zachowaniem, ale o ile wiem to kora mózgowa. Natomiast kora mózgowa nie ma wpływu na reakcje nieświadome, – przynajmniej jezeli tak to w niewielkim stopniu –  jakim jest reagowaniew komórek. O tym juz dawno jest wiadomo.

     
    Odpowiedz
  5. pio

    Tym razem inaczej się

    Tym razem inaczej się zalogowałem :-).

    I będę wyśmiewał i drwił z szatana. Ale dupek jest głupi a tchórz ? No bo oczywiście mój komentarz zostanie usunięty.

    Ok. – szatan oczywiście WIE, ŻE KŁAMIE, on nawet gdy stara się mówić prawdę to kłamie, czego dowodem jest komentarz Bartosza. To wszystko to "stek ideologii". Ok, bo będzie riposta, ale podchodząc racjonalnie

    – TO PROSZĘ PODAJ WZORY CHEMICZNE POWYŻSZYCH REAKCJI, KTÓRE WARUNKUJĄ SEXUALNOŚĆ.

    AAA WŁAŚNIE – NIE PODASZ ? -no bo, jak można podać, jeżeli TEKSTEM LEPIEJ SIĘ MANIPULUJE.

    TO TERAZ BĘDZIE WPROST – GŁUPI JESTEŚ SZATANIE I TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ, TCHÓRZ……………………… 

    I MILION RAZY  TCHÓRZ I KŁAMCA.

     

     
    Odpowiedz
  6. ahasver

    Rozmowa z psychobiologiem i strukturalne wzory chemiczne.

    Natura dobrze to zaplanowała: od chwili pierwszego zauroczenia aż po starość we dwoje hormony rządzą naszym życiem miłosnym. Chronią nas przed zdradą i tworzą optymalne warunki dla wychowywania potomstwa.


    La Vanguardia: Czy myszy z pańskiego laboratorium potrafią pokazać nam, czym jest miłość?

    Ignacio Morgado (hiszpański psychobiolog): Pozwalają nam trochę lepiej zrozumieć, na czym ona polega. Amerykańscy naukowcy podzielili nawet swoje myszy na dwie grupy: monogamistów i poligamistów.

    Czy to oznacza, że niewierność zapisana jest w genach?

    Nie do końca. Niektórym myszom podano wazopresynę – ten hormon sprawił, że myszy-poligamiści przemieniły się w monogamistów. Skończyły się zdrady. Ten przykład pokazuje nam, w jakim stopniu neurochemia może mieć wpływ na nasze zachowanie i emocje. Nie chcę wystąpić tu w roli rzecznika determinizmu, ale miłość to także chemia.

    Wazopresyna:

    Do czego potrzebna jest nam miłość?

    Biochemia miłości stanowi istotny element wymyślonej przez naturę strategii. Zakochujemy się po to, by zwiększyć naszą sprawność reprodukcyjną, co nie zawsze oznacza, że czujemy się szczęśliwszymi ludźmi. Miłość tworzy trwałą więź między partnerami, a to daje im większe szanse na posiadanie potomstwa. W procesie ewolucji u ludzi zostały wyselekcjonowane geny, dzięki którym partnerzy pozostają ze sobą na stałe. Dzięki temu dzieci mają zapewnione większe bezpieczeństwo.

    A co z zazdrością?

    Zazdrość także odgrywa swoją ewolucyjną rolę, podobnie jak szczerość czy poczucie winy. Te emocje utrudniają nam decyzję o zdradzie. Szczerość sprawia, że stajemy się o wiele bardziej wiarygodni jako partnerzy.

    Jak się zakochujemy?

    Biochemiczna miłość rozpoczyna się od wydzielenia fenyloetylaminy, substancji podobnej do amfetaminy, wywołującej podniecenie. W kolejnej fazie dochodzi do zwiększenia produkcji estrogenów i androgenów, za co odpowiadają gonady. Prowadzi to do seksualnego pobudzenia. Fenyloetylamina wraz z dopaminą wywołują miłosną pasję i euforię typową dla osób zakochanych zanim jeszcze dojdzie między nimi do seksualnego zbliżenia.

    Fenyloetylamina:

    I cała reszta się nie liczy?

    Liczy się, ale mniej. To początkowe podniecenie prowadzi bowiem dodatkowo do zatrzymania produkcji niektórych substancji w mózgu. Na przykład serotoniny, która do chwili zakochania się odpowiadała za humor i emocje danej osoby… Części mózgu odpowiedzialne za logiczne myślenie zostają "wyłączone".

    Serotonina:

    Dochodzi zatem do ślepego zauroczenia.

    Tak, ale tylko w pierwszej fazie zakochania. Ta burza wkrótce ustąpi miejsca emocjom bardziej stonowanym, choć równie silnym. Uruchomiony zostanie za to system uzależnienia, w którym dochodzi do produkcji takich substancji, jak encefalina czy endorfiny. Uwalniają się one za każdym razem, gdy odczuwamy przyjemność, satysfakcję i zadowolenie. Tak właśnie wygląda druga faza procesu zakochiwania się w ujęciu biochemicznym.

    endorfiny (na przykładzie glutationu):

    Czy to oznacza, że związek w tej drugiej fazie staje się uzależniający?

    Tak, jego zerwanie powoduje większy ból i wywołuje reakcję podobną do tej, jaką przeżywamy po odstawieniu narkotyku.

    Stajemy się zatem uzależnieni od drugiego człowieka.

    Tak, z tym że oprócz reakcji biochemicznych mają na nas wpływ także normy społeczne. Społeczeństwo promuje albo paraliżuje nasze miłosne zapędy, podobnie jak to czynią hormony. Nadmiar testosteronu może prowadzić do rozpusty, fenyloetylamina skłania nas do związania się z ukochaną osobą, natomiast wazopresyna i oksytocyna to "neuronarkotyki" sprzyjające zachowaniom poprawnym społecznie. Wpływ tych substancji już zbadaliśmy, ale niewykluczone, że są też inne.

    testosteron:

    Pojęcie wierności zmienia się również w zależności od kręgu kulturowego, w którym żyjemy.

    Oczywiście, ale wiadomo, że generalnie kobiety cierpią bardziej z powodu romantycznego zauroczenia partnera, natomiast mężczyźni najgorzej znoszą zdradę seksualną partnerki. Jest tak dlatego, że zazdrość ma uchronić mężczyzn przed wychowywaniem cudzego potomka, natomiast zazdrość kobiety wynika z obawy, że mężczyzna pozostawi ją z dziećmi i przestanie się nimi interesować. Kultura rozwinęła obydwa rodzaje zazdrości u obu płci.

    A co z gejami?

    Homoseksualność wiąże się z pewnym bagażem genetycznym. I ze zdobytymi doświadczeniami.

    A rozwiązłość?

    Z biologicznego punktu widzenia jest uzasadniona, jednak jako sposób osiągania przyjemności w kulturze Zachodu wywołuje dyskusje. Nasze uczucie zadowolenia wynika z równowagi między tym, co racjonalne, a tym, co emocjonalne. Jeśli jesteś niewierny, osiągnięcie takiej równowagi staje się trudniejsze.

    A ponadto musisz zadowolić znacznie większą liczbę osób.

    Tak, a to jest zawsze źródłem stresu. Nie mówiąc już o łamaniu norm kulturowych i moralnych, jakie odziedziczyliśmy po naszych przodkach.(…)

     
    Odpowiedz
  7. pio

    No właśnie, pięknie Bóg

    No właśnie, pięknie Bóg "zaprogramował miłość", tylko człowiek to "wszystko poprzeinaczał".

    Ok. są jakieś tam uwarunkowania "które ciągną płcie", ALE to nie uwarunkowania są najważniejsze GDYŻ CZŁOWIEK MA WOLNĄ WOLĘ i może zrobić z TEGO DOBRA które DAJE BÓG – KASZANĘ, czego przykładem są BZDURNE KOMENTARZE do tego, czyli np.

    – "ewolucja to"

    – "ewolucja tamto"

    – "uwarunkowania ewolucyjne".

    Ok. to będę "dalej upierdliwy" – PROSZĘ PODAĆ WZÓR NA EWOLUCJĘ.

     

    I TAK GŁUPI JESTEŚ szatanie.

     
    Odpowiedz
  8. pio

    Ewolucja to w/g definicji 

    Ewolucja to w/g definicji  "przypadkowe mutacje dzięki którym powstaje nowa jakość".

    No i właśnie – KOD DNA JEST KODEM a nie przypadkiem, więc nie ma możliwości powstania "kodu z przypadku", jest to nawet matematycznie udowodnione a poza tym:

    "ci ludzie, którzy próbują udawadniać, że "coś jest ewolucyjne" to po prostu CZEGOŚ NIE WIEDZĄ.

    Boją się tej NIE WIEDZY ( a to przecież naukowcy) i dlatego WIERZĄ W EWOLUCJE.

    Proste "jak drut" – nie mogą powiedzieć "Bóg stworzył", no to "stworzyła ewolucja", no i właśnie znowóż "coś samo się stworzyło" – najpoważniejszy błąd filozoficzny "coś samo się stworzyło".

    BÓG JEST WIECZNY I NIESTWORZONY, jest ODWIECZNY, WSZECHMOCNY I MIŁOSIERNY

    TO MA SENS.  TO JUŻ NIE JEST WIARA ALE WIEDZA O BOGU, BO WIEDZA O BOGU TO

                                        T E O L O G I A.

    I JESZCZE JEDNO

    JEZUS CHRYSTUS PRZYSZEDŁ W CIELE

     
    Odpowiedz
  9. pio

     Ok, a co to ma wspólnego

     Ok, a co to ma wspólnego z tym "blogiem" ?, czyli "katecheza". A nie wiem 🙂

    Czasem jednak warto dać do myślenia – np. młodzieży 🙂

    Ok, to pytanie – 

    – "jak nie emocje, to moze ciągną nas w różne strony duchy ?"

    Tak mówił – np. św Ignacy – "to duchy oddziaływują przez emocje", i też "te emocje wzbudzają".

    Ok – dowód:

    Próbowałem wstawić obrazek i ciekawe czy się udało, ale TEN OBRAZ WZBUDZA EMOCJE, więc to "duchy ciągną w pewną stronę", a   DUCH TO NIE MATERIA. No i właśnie – duch to "byt, lub byty niematerialne".

     
    Odpowiedz
  10. ahasver

    Mutacja polega na modyfikacji obiektywnego układu elementów.

    Mutacje to inaczej modyfikacje. Modyfikacja to jednostkowe przekształcenie obiektywnego układu elementów posiadającego strukturę matematyzowalną w zależności od czynników biotycznych i abiotycznych. W tym wypadku są to zmiany zachodzące w obrębie sekwencji DNA. Przypadek nie jest tutaj rozumiany w potocznym tego słowa znaczeniu, tylko jako zdeterminowanie przez czynnik chaosu. Chaos nie jest również rozmiany w sensie potocznym, ponieważ ma wysoko harmonijną strukturę fraktalną i opisywany jest wzrorem:

    Sprzeczności między nauką i teologią nie widzę. Matematyka to inny zapis Logosu.

    Natomiast fakt, że Chrystus przyszedł w ciele tym bardziej potwierdza Jego zbawczą wobec cielesności misję.

    Czy nauka jest jak wiara religijna? Raczej nie. Może być traktowana jako wiara w sensie afirmacji, lecz nie jako wierzenie-w-coś. Wiara religijna polega na wierzeniu-w-jakiegoś-tam-spośród-wielu-bogów, natomiast nauka podaje dowody, przedstawia fakty, zatem nie oznacza wierzenia / domniemania, tylko konsensualną pewność co do aktualnej obowiązywalności danej teorii. Nauka jest czymś mistycznym i stanowi ludzkie, racjonalne Imago Świętości, dlatego jest wiarą, ale powtarzam jeszcze raz: Wiarą sensu afirmatio i fides, a nie ekstrapolacji własnych wyobrażeń na temat Boga w skonstruowane przez nas zaświaty.

    Mistyka nauki polega na tym, że każda naukowa struktura zawiera funkcję anonsowania pozostałych struktur i w tym znaczeniu odsyła do kontekstu całego wszechświata – pewnej nieobejmowalnej Całości;  nawet jeśli Całość owa jest czasoprzestrzennie skończona, z logicznego punktu widzenia musi być mistyczną tajemnicą, ponieważ warunkiem poznania pewnego zbioru Y jest wyjście poza niego i ustanowienie jako przed-miotu poznania. A to jak wiemy, jest niemożliwe, choćby dlatego, że poznanie jest intelligibilne wraz ze światem. Poznanie poznania jest sprzeczne. Dlatego samo poznanie jest już tym, co mistyczne. Mistyczny jesteś Ty, ja jestem mistyczny. Mistyczna jest materia. Chrystus przyszedł w ciele.

    Najbardziej odległe, niepoznawalne, tajemnicze, jest to, co najbliższe. Najtrudniej patrzeć na to, co najbliżej.

    A jednak:

    "O czym nie można mówić, o tym należy milczeć". /Ludwig Wittgenstein/

    Dlatego katecheza powinna odejsć ze szkół. Nauka mówi o tym, co odkryte. Na temat tego, czego nie zna, uroczyście milczy, zakładając tylko hipotezy do weryfikacji / falsyfikacji. Katecheza podaje gotowy zbiór pewników i dogmatów, których negacje od razu piętnuje jako grzech.

    http://www.youtube.com/watch?v=VMYhaYCRPsc

    Nauka przedstawia sobą wzruszające piękno. Prawda, że jest czymś ocierającym się o Świętość?

    Pozdrawiam.

    Bartolomeo

      

     
    Odpowiedz
  11. pio

    Jeszcze co do grzechu

    Jeszcze co do grzechu to:

    GRZECH JEST PEWNY.  Dlatego na katechezie naucza się o grzechu, bo grzech to:

    przekroczenie prawa Bożego i kościelnego.

    Ok. to będzie eksperyment – nie wierzysz Bartoszu – to zapytaj się dupka szatana, na czym mu zależy ?

    To jest proste – szatanowi zależy na "zwiedzeniu człowieka" aby popełniał grzech i grzechy, no a na czym to polega ?

    1 Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną.

    2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga na daremno.

    3. Pamiętaj abyś dzień święty święcił.

    4. Czcij ojca swojego i matkę swoją.

    5. Nie zabijaj.

    6. Nie cudzołóż.

    7. Nie kradnij.

    8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

    9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

    10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

    TO JEST PRAWO BOŻE, a nie dogmaty, także mówienie, że na katechezie "mówi się o dogmatach"

    jest manipulacją. Na katechezie uczy się o Bogu i jego prawie oraz sposobie lub sposobach poznawania i kochania Boga. Tak więc jest to NAUKA, a więc POWINNA BYĆ W SZKOŁACH. I niech tak zostanie AMEN.

     
    Odpowiedz
  12. pio

    Jeszcze co do „dowodó na

    Jeszcze co do "dowodó na istnienie Boga".

    Tak, Bóg "daje się poznać", bo inaczej Jezus nie ukazywał by się ludziom po swoim ZMARTWYCHWSTANIU.

    Tak samo Bóg daje się poznać MISTYKOM. Tak, tylko pytanie, kto jest mistykiem ? i w jaki sposób to się poznaje ? – Ano tutaj przychodzi znowóż teologia, gdyż mówi o tym kiedy i jak można to rozpoznać. Tylko jest pewien problem, bo "Bóg ukazuje się wybranym prorokom" i tyc proroków był trochę w historii kościoła.

    Tylko, jak odróżnić proroka autentycznego od fałszywego ? – jest jedno pewne kryterium – prawdziwy prorok prawie zawsze jest prześladowany. Te prześladowania są zewnętrzne i wewnętrzne, czasem prorok zostaje męczennikiem.  

    Ok. – w protestantyźmie też są "prorocy", ALE, bardzo mało z nich jest prześladowanych (chyba wyjątek to brat Roger). Z reguły prorokom fałszywym "BARDZO DOBRZE SIĘ POWODZI" i mają oni bogactwa i sławę. Prawdziwy mistyk ma:

    – wzgardę

    – poniżenie

    – prześladowanie (nieraz tortury)

    – wyszydzenie

    – niesłuszne oskarżenia

    – śmierć męczęńską

    Także prawdziwy prorok jest "odrzucony przez świat", ale NIE PRZEZ BOGA.

    Natomiast jeżeli chodzi o te "prześladowania wewnętrzne" to prorocy bardzo łatwo sobie z tym radzą – ot wystarczy "posłuszeństwo" i pewne znaki sakramentalne i tzw. "sakramentalia". No tak, ale ONI WIEDZĄ, jak się to używa – a my ? – no właśnie

                                                     TEGO TRZEBA SIĘ UCZYĆ 

     
    Odpowiedz
  13. ahasver

    Uczyć trzeba się tego, czego można się nauczyć.

    Zatem faktów nauki, a nie mniemań na temat tego, co niepojmowalne; w to można najwyżej wierzyć.

    Co do mojego nie-wierzenia: Nie stanowi ono wcale negacji wiary jako afirmacji. Nie odrzucam nauczania Chrystusa. Uważam jednak, że metafory, których używał poprzedzają i zwieńczają naukę, wymykając się instytucjonalnym dogmatom. Dogmatów rownież nie odrzucam. Uważam jednak, że ich interpretacja należy już do Indywiduum. 

    Wiara ma wymiar egzystencjalny, indywidualny. Nie oznacza to żadnego relatywizmu czy subiektywizmu. Jest to raczej pogłębienie obiektywnej, uniwersalnej zasady istnienia świata w wymiarze jego zastosowania w jednostkowej i niepowtarzalnej sytuacji, w której znajduje się każdy z bytów.

    Zrozumienie świata i wstąpienie na ścieżkę uniwersalnej wiary wiąże się z zadaniem sobie uniwersalnych pytań w kontekście własnej egzystencji.

    Na tym polega rozmowa Boga z każdym z nas osobno. 

    Nauka nigdy nie przeczyła teologii. Są to inne formy zapisywania się w świecie Świętości.

    Z przykazaniami Bożymi jak najbardziej się zgadzam. Uważam jednak, że przenikają one strukturę każdego z atomów. Każda z cząstek elementarnych stanowi jednak niezgłębione Uniwersum, którego otchłań każe nam przybrać postawę pokory wobec nauki i przestać doszukiwać się gotowych odpowiedzi. Każdy z faktów jest tymczasowym consensusem grupy naukowców, jednak przez wzgląd na zaskakującą uniwersalność matematyki nie mamy innego wyjścia niż przyjęcie owych tymczasowych rozwiązań. Dzięki ich tymczasowości możemy stawiać sobie pytania. Dzięki pytaniom głębia objawia się jako jeszcze głębsza. Nawet w delikatnej, powierzchniowej, ulotnej, materialnej tkance życia. Mistyka przenika skórę…

    Czy zadaniem człowieka na ziemi nie jest nauczenie się zadawania (przede wszystkim sobie) pytań?

    Czy polemika względem e być jakąś głębszą formą pokory względem Niego, a brak uzyskanych, ostatecznych odpowiedzi – sposobem odbycia pokuty?

    Moim skromnym zdaniem tak to właśnie jest…

    POKORA

    POKUTA

    Zadanie z okazji trzydziestki…

     
    Odpowiedz
  14. pio

    OOO, zgodzę się:POKORA I

    OOO, zgodzę się:

    POKORA I POKUTA, tylko pytanie co owo oznacza ? No sprawa jest prosta, "trzeba pokornie przyznać"

    "NIE DAJĘ RADY SAM"  pomóż mi JEZU. No a pokuta ? – a to już bardziej rozległe, bo ma ona 5 warunków.

    Ok, ale znowóż – czego to dotyczy ? – no właśnie MNIE I MOJEJ WOLNEJ WOLI.

    WOLA JEST WŁADZĄ DUSZY jest wolna, czyli to "nie neruoprzekaźniki" i inne substancje na nią wpływają, ale  JA WOLNĄ WOLĄ mogę podejmować DECYZJE. Ok bo "mówię ogólnie", ale np.:

    "no mam pokusy przeciw czystości i ulegam pokusom", ALE to nie "pociąg sexualny mną kieruje", PONIEWAŻ, jeżeli ulegam pokusie to jest to "NIEŚWIADOME", dlaczego ? – ano dlatego, że "W CZASIE DNIA NIE MAM POKUS". No i co ? – to mózg tym steruje ?, czy to DUCHY CIĄGNĄ moją wolę w odpowiednim kierunku ?  Ja nie mam wątpliwości – to DUCHY, ale nie mają one dostępu do mnie za dnia, w myśl słów:

    Powstało słońce płomienne

    I skłania serca do skruchy;

    Już nie ma miejsca do grzechu,

    Gdy świadkiem czynów jest światło.

    Niech wreszczie minie ślepota,

    Co wiedzie nas do przepaści

    I nasze kroki sprowadza

    Na bezpieczne bezdroża.

    Niech jasność darzy pogodą

    I nas uczyni czystymi

    Uchroni mowę od fałszu,

    A myśl od mrocznych zamiarów

    Niech cały dzień tak upłynie,

    By kłamstwa język nie głosił

    Niech nasze ręce, spojrzenia

    I całe ciało nie grzeszą.

    Bo ten co patrzy z wysoka,

    Spogląda w każdej godzinie

    I widzi nasze uczynki

    Od świtu aż do wieczora.

    Sławimy Ojca i Syna,

    I Ducha, Dawcę pociechy;

    Niech będzie chwała na wieki

    Naszemu Bogu i Panu. Amen.

     

    No i właśnie – TO JA MAM CIAŁO, A NIE CIAŁO MA MNIE.

    I TO JEST WOLNOŚĆ, WOLNOŚĆ WEWNĘTRZNA.

     
    Odpowiedz
  15. fajnakatechezaas

    Co do dyskusji.

    Nie czujecie, że w tej  dyskusji" utonęliście" w słowach. A pewne fakty, doświadczenia SĄ niezależnie od tego jak je ogadacie. Żeby nie było, ja studiowałam filozofię ze szczególnym wskazganiem na Heidegera, Schelera czy Husserla i skończyłam na Edycie Stein- tak jak ona waliłam w filozofie jak w mur i chetnie przemieniłabym się w Siostrę Benedykte od Krzyża( zakonne imie Edyty). Matematykę rozszerzoną zdałam na 98% a fizykę na 97% i broń Boże nie chwale się, tylko chcę powiedzieć,ze się nauki nie boję, ale sam fakt,że przed kodem DNA "klęka" każda nauka, procesor,naukowiec i inna dyscyplina dyskredytuje w moim mniemaniu  te naukowe dywagacje- z całym szcunkiem. Ile to razy jeszcze nauka będzie stwieredzała,ze sie " pomyliła i np najmniejsza czastka nie jest atom tylko np elektron………… apóźniej przeprosi,że kwarek itd -aha nie wiadomo czy przeprosi. Stwierdziłam, że w tym układzie stwierdziłam,ze wszystko o Bogu to jest wszystko o mnie, wszystko oczłowieku, wszystko o wszechswiecie i rzeczywiscie wszystko inne to marność. Dlatego katechizacja młodzieży to jest " więcej niż mogłabym się spodziewać". Pozdrawiam goraco- jak wam te wzorki pomogą to z Bogiem Ala S.

     
    Odpowiedz
  16. ahasver

    Wolność i determinizm.

    Dualizm duszy i ciała został symbolicznie przełamany w akcie zbawienia. Tym też różni się staro i nowo-testamentowe pojmowanie relacji pomiędzy Absolutem i materią świata. Dychotomia ciała i duszy należy do platońskiego i manichejskiego błędu logicznego. Podobnie struktura myślowa oddzielająca wnętrze od zewnętrza zakłada istnienie centrum odniesienia, niezależnej substancji oddzielonej od bytu; jest to błąd abstrakcji przez ekstrapolację, czyli umieszczania w zaświatach ludzkich wyobrażeń na temat Boga.

    Tymczasem tożsamość człowieka realizuje się pomiędzy wyobrażeniem wewnętrzności i zewnętrzności. Wskutek takich wniosków zmienia się wyobrażenie na temat wolności. Ta związana jest z pokorą względem owego "pomiędzy-bycia" (inter-esse); zrozumienie nierozdzielności ludzkiej jednostki od całościowego kontekstu wszechświata oznacza przyjęcie naturalnego determinizmu jako struktury, w której rozgrywa się akt człowieczej egzystencji.

    Relacja pomiędzy nieuniknionym wpływem świata i możliwą odpowiedzią nań człowieka, która jest zaledwie modyfikacją obiektywnej prawdy może być dwojaka w kontekście pojmowania wolności: 1) Albo wolność stanowi ucieczkę od nieuniknionej prawdy, zatem arbitralną dowolność, albo 2) zrozumienie, że poprzez determinację przez czynniki naturalne wyraża się jedyna możliwość bycia-w-świecie. W myśl tej drugiej części alternatywy wolność to nic innego jak uświadomiona konieczność. Z resztą w momencie, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że język przyrody jest inną wersją Pisma Świętego, różnica pomiędzy deterministyczną i wolitywną koncepcją ludzkiego postępowania zostaje zawieszona. 

    Człowiek jest tożsamy z Boskim Wszechświatem. Każdy z nas jest osobnym Uniwersum w Całości, Okamgnieniem (Augenblick) wszystkiego. Każdy z nas jest bramą Niebios, błękitną świętością. W związku z tym nie ma chyba potrzeby umieszczania ludzkiej wolności poza relacjami zachodzącymi w Kosmosie.

    Natura jest pryzmatem, poprzez który Bóg prowadzi życie człowieka.

    Tylko i wyłącznie pokora wobec Przyrody, szacunek względem wszelkiego stworzenia, a także biologii własnego organizmu wyraża postawę miłości do tego, co Mistyczne i próbę zrozumienia, co Bóg chciał nam poprzez Przyrodę powiedzieć…

     
    Odpowiedz
  17. Jadzia

    to się dołączę

     do dyskusji. 

    Ciekawa jest np modna ostatnio kwantowa teoria świadomości oraz – problem mózgów Boltzmanna….Nie podaję linków – bo to długie i zawiłe teorie, ale poszukać i poczytać mozna🙂 taaa nie tylko obrazków mi nie wkleja ale buziek równiez….

     
    Odpowiedz
  18. fajnakatechezaas

    Dodatek

    Aha i jak byście mi mogli coś DUZYMI LITERAMI wytłumaczyć na katechezę dla LO i GIM, nie dla mnie to będę wdzięczna.

    Fajnakatecheza

     
    Odpowiedz
  19. pio

    Dlaczego zalogowałem się,

    Dlaczego zalogowałem się, jako "pio" ? – a bo chciałem umieścić jego zdjęcia w tym blogu ale oczywiście jest problem z obrazkami :-).

    Ok. Nie zgadzam się w pełni z Bartoszem, bo człowiek "nie jest częścią wszechświata" (chociaż podchodząc jakoś tam naukowo to można mówić, że np. mamy w sobie te pierwiastki co we wszechświecie)". Ok – no mamy w sobie pierwiastki kosmiczne ale nie jesteśmy kosmosem, ponaddto NASZA ŚWIADOMOŚĆ jest właśnie niekosmiczna, ale więcej Boska a Bóg "żyje poza przestrzenią i czasem", tak więc nasza świadomość nie jest częścią kosmosu (zresztą istnieje pewne ciekawe sformułowanie, że "część przyjęta za całość to jest błąd). Jesteśmy natomiast "jakąś częścią przyrody", ale częścią szczególną, gdyż przewyższamy wszystkie stworzenia.

    Ok teraz przytoczę coś ciekawego – tzw. "kontemplację dla uzyskania miłości" i co ciekawe to najwięcej w niej jest mowy  O PRZYRODZIE i że "BÓG MIESZKA W STWORZENIACH", no jak to w końcu ? – w czasie czy poza czasem ?  No poza czasem ale to Bóg stworzył czas i przestrzeń i w tej przestrzeni umieścił stworzenia i "TCHNĄŁ ŻYCIE" – no a cóż to takiego ? My wiemy, że bez KODU DNA (informacji) nic nie może istnieć, tak więc KOD DNA można traktować, jako INFORMACJĘ OD BOGA i to "ta informacja utrzymuje życie". Co ciekawe – św Ignacy nic nie wiedział o tym ale to PRZEWIDZIAŁ, albo inaczej ON TO OTRZYMAŁ W OBJAWIENIU – od Boga. Ok, to komu Bóg objawia takie rzeczy ? – ano wybranym – np. był taki ciekawy ks. który nazywał się G. Mendel i to on sformułował "pierwsze prawa dziedziczenia" i chociaż później biologia molekularna poznała głębiej mechanizmy dziedziczenia, to te pierwsze prawa G. Mendla są bardzo przydatne, bo np. mówią o CECHACH i, że to CECHY SIĘ DZIEDZICZY. No i właśnie – co to znaczy nauka ?

    Ok.   KONTEMPLACJA (POMOCNA) DLA UZYSKANIA MIŁOŚCI.

    Uwaga. Najpierw wypada zaznaczyć dwie rzeczy.

    Pierwsza: Miłość winno się zakładać więcej na czynach niż na słowach.

    231

    Druga: Miłość polega na obopólnym udzielaniu sobie, a mianowicie na tym, aby miłujący dawał i udzielał umiłowanemu tego, co sam posiada, albo coś z tego, co jest w jego posiadaniu lub w jego mocy; i znów wzajemnie żeby umiłowany [udzielał] miłującemu. I tak gdy jeden ma wiedzę, żeby się nią dzielił z tym, co jej nie ma; i podobnie jeśli ma zaszczyty, bogactwa itd., aby jeden drugiemu wzajemnie udzielał.

    232

    Wprowadzenie 1. Ustalenie miejsca. Tutaj widzieć siebie, jak stoję przed obliczem Boga, Pana naszego, przed aniołami i świętymi, a oni wstawiają się za mną.

    233

    Wprowadzenie 2. Prosić o to, czego chce. Tutaj prosić o wewnętrzne poznanie tylu i tak wielkich dóbr otrzymanych [od Boga], abym w pełni przejęty wdzięcznością mógł we wszystkim miłować jego Boski Majestat i służyć mu.

    234

    Punkt 1. Przywieść sobie na pamięć dobrodziejstwa otrzymane – stworzenie, odkupienie, a także dary poszczególne, ważąc [i doceniając] z wielkim uczuciem [miłości], jak wiele uczynił Bóg, Pan nasz, dla mnie; jak wiele mi dał z tego, co posiada. A dalej, jak bardzo tenże Pan pragnie mi dać samego siebie, ile tylko może wedle swego Boskiego planu. A potem wejść w siebie samego rozważając, com ja z wielką słusznością i sprawiedliwością winien ze swej strony ofiarować i dać jego Boskiemu Majestatowi, i siebie samego z tym wszystkim, jak ten, co z wielką miłością ofiaruje coś drugiemu [tak mówiąc]:

    Zabierz, Panie, i przyjmij

    całą wolność moją,
    pamięć moją i rozum,
    i wolę mą całą,
    cokolwiek mam i posiadam.
    Ty mi to wszystko dałeś
    Tobie to, Panie, oddaję.
    Twoje jest wszystko.
    Rozporządzaj tym w pełni
    wedle swojej woli.
    Daj mi jedynie
    miłość twą i łaskę,
    albowiem to mi wystarcza. [Amen.]

     

    235

    Punkt 2. Zwrócić uwagę na to, jak Bóg mieszka w stworzeniach: w żywiołach, dając im istnienie; w roślinach, dając im życie i wzrost; w zwierzętach, dając im czucie; w ludziach, darząc ich rozumieniem. I we mnie także mieszka, dając mi być, żyć, czuć i darząc mię rozumem. A nadto uczynił mię świątynią [swoją], bom stworzony jest na podobieństwo i obraz swego Boskiego Majestatu. I znów wejść w siebie w podobny sposób, jak się to rzekło w punkcie pierwszym, albo w inny jaki sposób, jeśli uznam to za lepszy. I tak samo trzeba postąpić w każdym punkcie następnym.

    236

    Punkt 3. Rozważać, jak Bóg działa i pracuje dla mnie we wszystkich rzeczach stworzonych na obliczu ziemi. Znaczy to, że postępuje tak, jak ktoś pracujący. I tak w niebiosach, w żywiołach, w roślinach, owocach, trzodach itd., dając [wszystkiemu] istnienie, zachowując, darząc wzrostem i czuciem itd. Następnie wejść w siebie samego.

    237

    Punkt 4. Patrzeć [i rozważać], jak wszystkie dobra i dary zstępują z góry; jak moja ograniczona moc – od najwyższej i nieskończonej owej mocy z góry; i w podobny sposób sprawiedliwość, dobroć, miłość, miłosierdzie itd. tak, jak od słońca wychodzą promienie, jak ze źródła – wody itd.

     

    Po co to jest ? – Po to, żeby zrozumieć, że PAN BÓG TROSZCZY SIĘ O NAS i po to aby zrozumieć, że

    BÓG PRAGNIE NAM SIĘ UDZIELAĆ – jak ? No jeżeli nie było problemu aby to wszystko stworzyć, to jaki problem aby ZAMIENIĆ CHLEB W SWOJE CIAŁO I to ciało dać nam jako pokarm. Jaki to problem ? Nie ma dla niego żadnego problemu i to się dzieje – rzeczywiście i substancjalnie. No tak, ale ludzie tego daru nie chcą przyjmować – DLACZEGO ? Tu można bardzo dużo filozofować ale głównym powodem jest to, że "SZATAN ROBI WSZYSTKO aby nas zniechęcić do Jezusa eucharystycznego" – dlaczego tak rob ?

    Bo ON JEST ANTYOSOBĄ, jest wredną złością i nienawiścią i chce TYLKO ZŁA. Człowiek natomiast ulega jego pokusom, bo szatan "mami nas przyjemnościami życia".

    Ok. tak więc co można zrobić ? – ano jest MIŁOSIERDZIE BOŻE.

    Ok Jezu Ufam TOBIE.

     

     
    Odpowiedz
  20. pio

    Natomiast na katechezę

    Natomiast na katechezę proponuję BARDZO CIEKAWY FILM o O. Pio. Film jest bardzo dobry i do tego jest w nim spora doza humoru a więc może być przydatny dla młodzieży.

    http://www.youtube.com/watch

     

    No także można to puścić, ale nie wiem co "z prawami autorskimi" ? 🙂 – chodzi mi o publiczne odtwarzanie tego.

    Film jest bardzo ciekawy i wzruszający i dający do myślenia. Jest też trudny, bo ten "wredny szatan", no ale O Pio był niesamowicie mężny.

     
    Odpowiedz
  21. fajnakatechezaas

    dzięki
    A jak jesteście

    dzięki

    A jak jesteście tacy wow to skomentujcie moje inne posty juz jestem ciekawa co wymyslicie

    Troche ich jest w prawym dolnym rogu

     
    Odpowiedz
  22. aaharon

     Aharon mysli , że słowo

     Aharon mysli , że słowo seks – łac.sexus – płeć , nie musi być wytarte ze swojej rytualności . 

    polecam film pt "Niebezpieczna metoda"

    „Niebezpieczna metoda” poświęcona jest burzliwej przyjaźni ojców psychoanalizy: Zygmunta Freuda i Carla Gustava Junga, ale nikt tu nikogo nie morduje, krew pojawia się raptem w jednej krótkiej scenie zazdrości. Groza podszyta perwersją, tak uwielbiana przez Kanadyjczyka, obecna jest w słowach i w tym, czego idealista Jung (Michael Fassbender) dowiaduje się o ludziach, badając proces tłumienia przez nich mrocznych instynktów. Kluczowej wiedzy na ten temat dostarcza mu urodziwa Rosjanka (Keira Knightley), która trafia do jego kliniki z objawami seksualnej neurozy: jako dziecko była źle traktowana przez ojca, co teraz skutkuje panicznymi napadami lęku oraz dziwnymi upodobaniami – lubi być poniżana i bita podczas stosunku. Sprowokowany przez nią Jung przekonuje się, że blokowanie i wypieranie tego, co w człowieku naturalne i pierwotne – również w jego przypadku – nie ma sensu.

    Rozgrywający się w pięknych słonecznych plenerach ogrodów zamkowych pod Zurychem dramat tylko pozornie emanuje urokiem staroświeckich romansów. Pod spodem aż kipi od ciemnych, nieświadomych pragnień i zaburzeń psychicznych (ich diagnozę i leczenie niebezpieczną metodą Freud – Viggo Mortensen – nazywa ironicznie zarażaniem dżumą). Słabością filmu jest nieudana rola Knightley, której zachowanie i uroda zupełnie nie pasują do kreowanej postaci.

    zwiastun filmu  poniżej …

    zapraszam do Kin:)

    aharon*

    http://www.youtube.com/watch

    Ps. " Czasami trzeba zrobić coś niewybaczalnego , by  móc dalej żyć"

     
    Odpowiedz
  23. fajnakatechezaas

    Co do filmu.

    No  proszę, właśnie przedwczoraj obejrzałam go na Kinomaniaku i nie powiem podobała mi sie, alenie byłodkrywczy. Co  więcej ukazuje pomroki psychoanalizy, męczarnie jej twórców i był troche skanadalizujacy, bo chwytem jest połżczenie Freud-sex. No a poza ty wiemy jak skończył Jung- i tak wsystko ma jeden cel.

     
    Odpowiedz
  24. aaharon

    Fajnakatechezo:)

    A jak skończył Jung?

    Napisałas że cytuję:

    No a poza ty wiemy jak skończył Jung…

    No własnie jak?

    http://www.psychologia.net.pl/artykul.php

    ur. się w 1875 – zmarł w 1961 ….Przeżył 86 lat…więcej w linku powyżej …

    Przez całe życie towarzyszyła mu żona Emma Rauschenbach (1882-1955). Z małżeństwa z Emmą urodził im się jeden syn (Franz) i cztery córki (Agathe, Gret, Marianne, Helene). Doczekali się 19 wnucząt.

    Jung zmarł po krótkiej chorobie w swoim domu w Küsnacht 6 czerwca 1961 roku.

     

    pozdrawiam.

    a*

     

     
    Odpowiedz
  25. fajnakatechezaas

    Jung

    Ależ ja własnie twierdzę,że dobrze skończył, tzn na Bogu, poszukiwaniu Go, znalezieniu wg mnie:

    … Wywiad z Carlem Gustavem Jungiem (po angielsku). Pytany o wiarę w Boga, bez wahania odpowiada, że wierzy, a w zasadzie, że ciężko mu teraz wierzyć, gdyż wie, że Bóg jest ("I know")

    i na szlachetnym udanym życiu- po prostu dla mnie koniec nie jest pejoratywny.

    No wiesz dla mnie alfa i omega, to ON

    Jak mogło być inaczej z fajną katecheza.

    Pozdrawiam mocno,

     
    Odpowiedz
  26. aaharon

    Fajnakatechezo:):)

     Fajnakatechezo:):)
    Odniosłem wrażenie że miałaś coś innego na myśli w poprzednim swoim wpisie, stąd moje pytanie : "jak skończył Jung"…
    Dziękuję za wyjaśnienie.

    "Przyszedł" do mnie taki mały performance…

    Na dole napisałem taką małą sztukę bo myślę że fajnie nam to co piszemy wyszło i ułożyło się w coś ciekawego…Teksty poniżej są tekstami w których zamieniłem role tzn ja teraz gram Fajnąkatechezę a ty jesteś aharon:) no wiesz ja teraz zagram spryte a Ty pragnienie 🙂

    AHARON
    No proszę , właśnie przed wczoraj obejrzałem w Tezeuszu Fajny Blog autorstwa "fajnejkatechezy" i nie powiem podobał mi się , ale nie był odkrywczy. Co więcej pokazuje pomroki religijności , męczarnie jej twórców i był trochę skandalizujący , bo chwytem jest połączenie seksu i grzechu..No a poza tym wiemy jak skończyła "fajnakatecheza" – i tak wszystko ma jeden cel.

    PRAGNIENIE
    A jak skończyła "fajnakatecheza" ?
    Napisałeś cytuję :
    No a poza tym wiemy jak skończyła "fajnakatecheza"..
    No właśnie jak?

    Przez całe życie towarzyszył jej mąż Papież . Z małżeństwa urodziło się dwóch synów jeden miał na imię Katolicyzm a drugi Prawosławie:) ..i dwie córki jedna Ewangeliczka a druga córka Anglikanka …Doczekali się wielu wnucząt (Anabaptyzm, Adwentyzm, Kościoły Chrystusowe, Bracia plymuccy‎, Metodyzm, Unitarianizm,Pentekostalizm, Pietyzm, Ruch Ewangeliczny Chrześcijan itd…

    AHARON
    Ależ ja właśnie twierdzę że dobrze skończyła FajnaKatecheza , tzn na Bogu , poszukiwaniu Go, znalezieniu wg mnie :
    …wywiad z fajnąkatechezą (po łacinie :)). Pytana o wiarę w Boga , bez wahania odpowiada , że wierzy a w zasadzie , że ciążko jej teraz wierzyć , gdyż wie , że Bóg jest (łac. "scio")

    i na szlachetnym udanym życiu – po prostu dla mnie czyjś koniec nie jest pejoratywny
    No wiesz dla mnie alfa i omega, to ON

    Jak mogło być inaczej z fajną katechezą?.

    Pozdrawiam mocno

    CDN:)

    PS.
    "ja" tylko niosę pomoc jak w sex misji :):)

    filmik poniżej :
    http://www.youtube.com/watch

    Pozdrawiam teatralnie, nie pejoratywnie

    "Spryte" dla "pragnienia"

    aharonperformance* for tezeusz:):):)

    (fotografika aharon 2012 "przyprawia o rumieńce")🙂

     

     
    Odpowiedz
  27. fajnakatechezaas

    Słowo to nie wszystko

    Ja też mysle, że nam fajnie wyszło, tylko ty lubisz bawić się słowem, a mi juz trochę przeszło( nie powiem,ze całkiem, bo za tym stoi niezgłębione słowo "symbol") i ja CHCĘ, BY ZA SŁOWEM SZŁO ŻYCIE, doświadczenie, czucie…. no wiesz( "Słowo stało się Cialem..). Ale dzieki za "sztukę".

    AHARONIE TAK MIE INTRYGUJESZ,ZE POBAW SIĘ KOMENTARZAMI do innych moich postów, zresztą to dopiero poczatek- aż mnie zżera ciekawośc i zapewniam cię,że mdli mie jak mam kogoś na katechezie  chwytać na sex, chyba,ze to zycie. Pozdrawiam.

    Usmiałam się, bo na strone weszłam o 11.24

     
    Odpowiedz
  28. aaharon

    Fajnakatechezo:)

    Cieszę się że dajemy radę i widzimy ponad słowami coś więcej niż tylko słowa.

    A mnie zastanawia to skąd wiedziałem że widziałaś film Niebezpieczna metoda? 🙂

    chyba jestem jasnowidzem:):)

    żartuję * ale coś w tym jest …to tylko sztuka..trzymam ją blisko siebie by ze mnie nie wyleciała na Tezeuszu za mocno…ktoś kiedyś powiedział mi że zagarniam scenę pod siebie wiec ograniczam się w pisaniu jak mogę …gdybym tego nie czynił zasypał bym Tezeusza słowem jak śnieg który właśnie oglądam przez okno mojego domu…

    o komentarzach w Twoich blogach pomyślę ale nic nie obiecuję bo   Aborygenem  jestem, 
     uczynię co zechcę… przepraszam*

    Przyszły do mnie takie oto słowa : 

     

    Nie dotykać Ziemi?
     Nie widzieć Słońca?
     Nie pozostaje nam nic innego jak biec, biec, biec
     Biegnijmy,więc biegnijmy…
     Dom na wzgórzu zobaczymy
    Księżyc w bezruchu
    Cienie drzew
     Świadectwem dzikiej róży…. 

     
      Biegnij ze mną  Tezeuszu…
     
     Ciepły jest dwór Wielkiego Brata  na szczycie wzgórza
     Bogate salony i wygody w nim pod dostatkiem 
     miękie  są oparcia drogich krzeseł na które siadamy …
     A ty niczego się nie dowiesz dopóki tam nie wejdziesz…i nie zakosztujesz rozkoszy …bawienia się słowem…

     
     Biegnij ze mną Tezeuszu 
     Pewni banici żyją na brzegu Twojego  jeziora
     Córka "pastora" zakocha się w wężu
     Co żyje w studni przy drodze…


     Obudź się, "dziewczyno", jesteśmy w domu Tezeusza 
     

     Powinniśmy zobaczyć jego  bramy o poranku
    Powinniśmy być tam wieczorem

     
     
     Wkrótce…

    koniec sztuki…

    pa.

     

     

    ***

    Udział wzięli :

    Fajnakatecheza

    Aharon*
     

    muzyka 

    http://www.youtube.com/watch

    Klaus Schulze – The Theme : The Rhodes Elegy

    Fotografika aharon* "poza stadem" 2010. 

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  29. fajnakatechezaas

    Jednak sztuka

    A ja wierzę…….., że z komentarzy zrobisz swoja bezcenną sztukę, nie zawłaszczaj jej tylko dla siebie…. czekam z utęsknieniem, żeby nie powiedzieć no wiesz fajnakatechezo=wiara, nawet jakby głupi nazwał ją matką głupich oczywiscie parafrazując nadzieję), ale ja juz tak mam  PA

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code