,

Jak zostałam wizjonerką

A wy za kogo Mnie uważacie?

Mk 8, 29

 

Pierwsze zdarzenie miało miejsce wczesną wiosną tego roku. Modliłam się jak zwykle z rana w swoim pokoju, trochę chyba jeszcze przysypiając, ale już negocjując z Panem Bogiem, żeby dał mi siły na przeżycie kolejnego dnia, skoro znowu pozwolił mi go rozpocząć. A tu niespodzianka: widzę kilka niezapłaconych w terminie faktur i słyszę: „Najpierw ureguluj zaległości, a dopiero później będziesz mogła modlić się i prosić o cokolwiek”. Dodam, że nie były to faktury za żadne konkretne „ziemskie” usługi i że nie zastosowałam się do usłyszanej wskazówki, aby na razie zaprzestać modlitw i próśb.

Dziwaczność tej sytuacji zaskoczyła mnie, ale bieżące sprawy (między innymi konieczność opłacania rozmaitych faktur) spowodowały, że nie zastanawiałam się nad tym dłużej i szybko zapomniałam. Aż tu przed paroma dniami faktury znowu wplotły się niespodziewanie w moją modlitwę. Tym razem było to w przytulnym wiejskim kościółku, do którego od pewnego czasu jeżdżę na codzienną mszę św. Dziękowałam właśnie Bogu za różne otrzymane ostatnio łaski, gdy na pulpicie mojej ławki zobaczyłam – oczyma duszy, rzecz jasna – zadrukowany kawałek papieru z wyraźnie oznaczoną kwotą do zapłaty i terminem płatności. Przekaz był dla mnie jednoznaczny, więc pomyślałam od razu: „Sporo dobrego wydarzyło się w moim życiu, a teraz Pan Bóg wystawia mi fakturę. Dobrze przynajmniej, że trzycyfrowa kwota zmieści się w granicach moich finansowych możliwości”.

Świat, który nas otacza, nasza codzienność, nasze troski i zmagania kształtują naszą wyobraźnię także w kwestiach religijnych. Jedni spotykają Boga wśród burzy i wichru albo w krzewie płonącym na pustyni, inni  – poprzez piękno górskich krajobrazów, w ciszy i powolnej wędrówce obłoków, jeszcze inni – w ludzkich twarzach… Czy można spotkać Boga w pliku (niezapłaconych) faktur? Pewnie tak, tyle że to biznesowo zabarwione przeżycie misterium tremendum znacznie więcej mówi o przeżywającym niż o Bogu.

Po kolejnej fakturowej wizji musiałam więc wrócić do pytań z gatunku tych najbardziej zasadniczych: Kim jest dla mnie Bóg, a co za tym idzie, jak przedstawia się moja najważniejsza osobista relacja – relacja z Nim? Wstępna diagnoza taka sobie: drobnomieszczańsko i po kupiecku. W życiu nie ma nic za darmo i Bóg też oczekuje zapłaty. Chociaż z drugiej strony nawet poeta Jan Kochanowski zastanawiał się: „Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?” i rozważał opcję płacenia złotem…

Gorsza sprawa z tym, że faktury pojawiają się stanowczo zbyt blisko Boga, co grozi ich ubóstwieniem, a to już oznacza grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu. Mówiąc prościej i bardziej konkretnie, starania o to, aby wszystkim obszarom Tezeusza (fundacji, portalowi, księgarni, domowi) zapewnić materialne przetrwanie oraz związane z tym niepokoje i obawy rozrosły się do takich rozmiarów, rozpanoszyły się tak bardzo, że zdominowały i wchłonęły wszystko inne. Nawet Boga chciałyby zawłaszczyć, traktując Go mniej więcej na równi z dostawcą serwera czy firmą obsługującą leasing samochodu.

Nie ma co pocieszać się, że inni mają jeszcze gorzej, bo za stosem faktur nie przeczuwają w ogóle Boga, bo w biznesowym zabieganiu dawno zdążyli o Nim zapomnieć, bo zawsze kasa była, jest i będzie dla nich najważniejsza. Przypominałoby to typowe zachowanie ciężko chorego, który wmawia sobie, że pacjenci z sąsiednich szpitalnych łóżek są w jeszcze gorszym stanie. Fakt, może nie jest ze mną jeszcze tak źle, ale ostrzegawcze światełko już się włączyło. Otrzymywanie faktur od Pana Boga stanowczo nie jest pozytywnym znakiem na drodze wiary.

 

5 Comments

  1. Jadzia

    Bóg kocha bezinteresownie

    Podobno Bóg kocha bezinteresownie. Zatem dziwie sie Twoim skojarzeniom w wizji faktur za "boskie "usługi. Bog – o ile mi wiadomo – nie daje "cos za cos". 

     
    Odpowiedz
  2. fizyta29

    Jezus znalazl monete podatkowa…

    W pyszczku ryby. Jednak aby te rybe miec w rekach trzeba bylo trudu i sieci i lodzi (przepraszam za brak polskich trzcionek). Czlowiek wiec musi myslec po gospodarsku i byc pracowitym. Jednak koncem koncow  nasza wiara w Boza Opatrznosc musi byc zywa. Jezus mowil o tym by swoje ciezary przerzucic na Niego. Datego nie widze powodu by rozmowa o fakturach w czasie modlitwy od razu przyslaniala relacje z Nim.

    Ale dobrze jest takze znalezc kogos kto moze uniesc czesc naszych brzemion codziennych … Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  3. Malgorzata

    @Jadwiga

    Jadwigo!

    Ja też się dziwię takim skojarzeniom, a nawet jestem nimi zaniepokojona. 

    Bywa jednakże tak, że katechizmowa, teologiczna, filozoficzna wiedza rozmija się ze sferą podświadomych doznań, emocji, niekontrolowanych i spontanicznych wyobrażeń. O tym między innymi jest ten tekst.

     
    Odpowiedz
  4. Malgorzata

    @Paweł

    Pawle!

    Oczywiście, tematyka faktur w czasie modlitwy nie jest sama w sobie niczym złym, podobnie jak na przykład tematyka przetykania zlewozmywaka albo uruchamiania pieca gazowego przed jesienno-zimowym sezonem grzewczym. Jest jednak spora różnica między tym, że powierza się sprawę terminowej płatności faktur Bożej Opatrzności (nie zaniedbując przy tym własnych starań), a tym, że ustawia się Boga w roli wystawcy faktur.

     
    Odpowiedz
  5. fizyta29

    To chyba należy przyjrzeć się lepiej pieczęci…

     …na owej fakturze. Może nie jest to ta oryginalna – niebiańska. Czasami wydawać się może, że niesiemy na ramionach ciężar nie do udźwignięcia. I obwiniamy o to Boga. Tak naprawdę uciemy wtedy od Niego zamiast przyjść i położyć ten ciężar w Jego ramionach. 

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code