,

Dlaczego chrzcimy niemowlęta? O wolności i wierze

Zastanawiając się ostatnio nad przyczynami słabości masowego katolicyzmu i głębokiej niechęci do Kościoła wielu ochrzczonych, którzy z niego odeszli, zadałem sobie pytanie, czy jedną z przyczyn kryzysu nie jest powszechna praktyka chrztu dzieci, w większości niemowląt, które są chrzczone i stają się członkami chrześcijańskiej wspólnoty bez możliwości podjęcia (jednoczesnej z chrztem) osobistej decyzji wiary. Czy ta paradygmatyczna alienacja fundamentalnego aktu wiary w kontekście radykalnie odmiennej niż w przeszłości współczesnej kultury wolności nie jest jedną z wewnętrznych przyczyn kryzysu chrześcijaństwa w świecie Zachodu?

Po raz pierwszy dotarło do mnie, że zasadniczą decyzję wiary w wypadku większości chrześcijan wielkich Kościołów podejmują w całości inni: wspólnota Kościoła i rodzice. Sprawa dotyczy nie tylko chrztu, ale tez dwóch pozostałych sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia: Eucharystii i Bierzmowania, przyjmowanych w Kościele katolickim i prawosławnym w wieku dziecięcym, a więc wtedy, gdy choć można już mówić o „zdolności do użycia rozumu”, trudno oczekiwać, aby była to decyzja w pełni samodzielna. Przestudiowałem dostępne mi źródła teologiczne, zarówno polskojęzyczne, jak i obcojęzyczne, by przyjrzeć się głębiej zagadnieniu zwanemu kontrowersją wokół „chrztu dzieci”.

Poniżej spróbuję przedstawić analizę najważniejszych argumentów za (lat. ang. paedobatism) i przeciw (lat. ang. credobaptism)  praktyce chrztu dzieci oraz własną ich ocenę. Dokonane studium teologiczne zagadnienia oraz towarzysząca mu osobista refleksja i modlitwa doprowadziły mnie do zmiany swej dotychczasowej opinii w tej sprawie. Dotąd przyjmowałem – dość bezrefleksyjnie – jako oczywiste, że chrzest dzieci w rodzinach chrześcijańskich jest teologiczną i eklezjalną oczywistością, nad którą nie warto się zastanawiać, a chrzest osób dorosłych dotyczy jedynie konwertytów albo członków mniejszych wspólnot chrześcijańskich, stanowiących marginalny nurt chrześcijaństwa.

Uważna analiza argumentów obu stron oraz towarzysząca jej refleksja nad przyczynami zapaści chrześcijaństwa i specyfiką współczesnej kultury, sprawiła, że w tej kluczowej kwestii zająłem obecnie stanowisko umiarkowanie pojednawcze. To znaczy: uważam, że chrzest dzieci nie jest konieczny do zbawienia (takie m.in. jest też stanowisko Karla Rahnera), a nawet może być przeszkodą dla autentycznego życia wiarą, zaś argumenty za chrztem osób zdolnych do świadomego przyjęcia wiary (niekoniecznie dorosłych) są przynajmniej godne rozpatrzenia. W praktyce wydaje się, że lepiej by było dopuścić obie formy chrztu jako równoważne, a nawet zachęcać pobożne rodziny chrześcijańskie (katolickie) do pozostawienia decyzji chrztu dzieciom, gdy osiągną odpowiednią dla tego ważnego aktu dojrzałość. Wychowując je jednocześnie w duchu chrześcijańskim lub/i katolickim w odpowiadającej ich wiekowi formie katechumenatu przedchrześcielnego.

Ankieta_ID=200622#

Chrzcić dzieci czy jedynie osoby wierzące? Prezentacja stanowisk

Choć historia kontrowersji odnośnie chrztu dzieci sięga czasów starożytnego chrześcijaństwa, zwłaszcza okresu między II-IV wiekiem, a jej nowożytną kulminacją są reformacyjne spory z anabaptystami, argumenty krytyczne wobec chrztu dzieci przedstawię w wersji najnowszej, najlepiej chyba sformułowanej przez wybitnego protestanckiego teologa XX wieku, Karla Bartha. Wysuwa on trzy zasadnicze argumenty przeciw chrzczeniu dzieci:

  1. Chrzest dzieci nie znajduje podstaw w Biblii. Wszystkie dowody wskazują, że chrzest dzieci stał się normą w post-apostolskim okresie, nie zaś w okresie Nowego Testamentu.
  2. Praktyka chrztu dzieci prowadzi do niepokojącego założenia, że jednostki stają się chrześcijanami w rezultacie ich narodzenia. Chrzest dzieci dewaluuje łaskę Boga i redukuje chrześcijaństwo do zjawiska czysto społecznego.
  3. Praktyka chrztu dzieci osłabia kluczowy związek pomiędzy chrztem a chrześcijańskim naśladowaniem Chrystusa. Chrzest jest świadectwem łaski Boga i oznacza początek ludzkiej odpowiedzi na tę łaskę. Dzieci nie są zdolne świadomie udzielić tej odpowiedzi, dlatego teologiczne znaczenie chrztu jest niejasne.

  Katolickie – i częściowo protestanckie – argumenty za chrztem dzieci są następujące:

  1. Chrzest dzieci ma biblijne podstawy. Tak bowiem można zinterpretować fragmenty Dziejów Apostolskich i Pierwszego Listu do Koryntian, w których jest mowa o tym, że całe „domy” przyjmowały chrzest, a więc prawdopodobnie włącznie z dziećmi (Dz 16, 15. 30; 18, 8; 1 Kor 1, 16). Ponadto praktyka chrztu dzieci od niepamiętnych czasów należy do tradycji Kościoła (dla katolików argument z tradycji i długotrwałości określonej praktyki kościelnej jest bardzo ważny), a jej wyraźne świadectwa pochodzą już z II wieku (KKK, 1252).
  2. Chrzest – podobnie jak Kościół – jest konieczny do zbawienia, dlatego, czym wcześniej zostanie udzielony, tym mniejsze ryzyko potępienia wiecznego. Chrzest dzieci gładzi grzech pierworodny i grzechy osobiste, wprowadzając dziecko do życia w Trójcy Boskich Osób i czyniąc z niego członka Kościoła, dzięki czemu jest zabezpieczone przed możliwością potępienia wiecznego w razie śmierci przed chrztem oraz może wzrastać w wierze i moralności wspomagane łaską Bożą.
  3. Wiara rodziców chrzestnych i wspólnoty Kościoła może niejako "zastąpić" wiarę nieświadomego dziecka, analogicznie jak grzech pierworodny dziedziczy się bez osobistej winy. Aby możliwa była wiara, wcześniej musi ona zostać ofiarowana przez łaskę Bożą, a tą jest właśnie chrzest. Według Orygenesa chrzest dzieci jest uzasadniony z racji uniwersalnej ludzkiej potrzeby życia w łasce Chrystusa, więc – w domyśle – Kościół, który zna tę potrzebę i wierzy w Bożą wolę zbawienia wszystkich ludzi, może z myślą o dobru dziecka, uprzedzić domniemaną decyzję chrztu, którą podejmie ono, gdy dorośnie.
  4. Chrzest dzieci stanowi kontynuację i zastępuje starotestamentalne obrzezanie, które wprowadzało niemowlę izraelskie do wspólnoty Ludu Wybranego, a obecnie w epoce chrześcijańskiej wprowadza je poprzez chrzest do nowej wspólnoty przymierza (św. Paweł, stanowisko protestanckie: Zwingli).

Różnice w rozumieniu podmiotu wiary. Próba zrozumienia

Różnice w obu stanowiskach zależą od bardziej fundamentalnych różnic doktrynalnych dotyczących: koncepcji Kościoła, sakramentu, zbawienia i łaski. Ja zajmę się wskazaniem głównie na różnicę w rozumieniu podmiotu wiary.

Dla zwolenników chrztu dzieci, zwłaszcza Kościoła katolickiego, zasadniczym podmiotem wiary – ale też wolności – jest wspólnota Kościoła, który stanowi konieczne i jedynie sensowne ramy dla urzeczywistniania wiary przez jednostki. Kościół, dzięki specjalnej łasce Chrystusa, zawsze wie lepiej, co jest dobre dla poszczególnych członków, a jednocześnie jest koniecznym i uprzywilejowanym kanałem łaski Bożej. Kościół, chrzcząc dzieci, czyni to w imieniu Boga i jest  jedynie Jego narzędziem. Dlatego Kościół może, a nawet powinien zastępować jednostkę – gdy jest jeszcze nieświadoma lub nie w pełni dojrzała – w kluczowych decyzjach wiary: przyjmowanie sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia, wejście do wspólnoty Kościoła. Chrzest dzieci w żaden sposób nie stanowi aktu kościelnej przemocy czy zniewolenia, a przeciwnie, umożliwia dopiero autentyczną wolność dziecka Bożego, możliwą dzięki uwolnieniu od grzechu pierworodnego i zapoczątkowaniu uczestnictwa w życiu Boga Trójjedynego. Ponieważ Kościół stanowi Mistyczne Ciało Chrystusa, ważne jest, by zabezpieczyć tę jedność wszczepianiem w to Ciało jego członków już w wieku niemowlęcym, by dzięki łasce Bożej i życiu w Kościele stawały się żywym elementem harmonijnej całości. Dziecko nie otrzymuje chrztu automatycznie, ale pod określonymi warunkami, mającymi zagwarantować, że zostanie mu zapewniona katecheza pochrzścielna, która doprowadzi je do osobistej decyzji wiary. Ponadto ta decyzja wiary zawsze jest uprzedzana darmową łaską Bożą, więc udzielając chrztu dziecku, daje się mu to, co i tak Bóg by mu dał, aby ta decyzja była w ogóle możliwa. Kościół, jakby mocą Chrystusa, „zabezpiecza” pewność tej łaski umożliwiającej późniejszą decyzję wiary. 

Dla przeciwników chrztu dzieci zasadniczym podmiotem wiary i wolności jest jednostka. Chrzest ma o tyle sens, o ile jest wyrazem osobowej wolności człowieka, niekoniecznie dorosłego, ale na tyle dojrzałego, iż posiada zdolność do kluczowych decyzji wiary. Ich kluczowym argumentem jest fakt, że w Nowym Testamencie chrzest zawsze był poprzedzany nawróceniem, a następnie stawał się znakiem początku bycia uczniem Chrystusa, a On sam przyjął chrzest Janowy w wieku dojrzałym, czyli ok. 30 roku życia. Kościół tworzony jest jako wspólnota nawróconych jednostek, które otrzymują indywidualną łaskę wiary i nawrócenia, a przez to stają się członkami wspólnoty uczniów Chrystusa. Chrzest nie jest przyczyną łaski nawrócenia – bo ta miała miejsce wcześniej – lecz jej znakiem i publiczną deklaracją wiary w Chrystusa w Kościele i wobec świata. Dlatego chrzest też nie gładzi grzechu pierworodnego ani grzechów osobistych, ponieważ zostały one zgładzone wcześniej, umożliwiając nawrócenie. Dla tych właśnie powodów przeciwnicy chrztu dzieci uważają ten chrzest za nieważny (pogląd ten został potępiony prze Kościół katolicki na Soborze Trydenckim, DS. 1625 nn.) i wymagają od kandydatów do swoich wspólnot powtórnego chrztu, który rozumieją jako pierwszy, właściwy i jedyny.

Uwagi końcowe.

Osobiście, zasadniczo podzielam stanowisko katolickie w sprawie chrztu: uważam, że chrzest niemowląt i dzieci jest ważny i godziwy, choć jego praktyka i obserwowana bezowocność chrześcijańskiego życia wielu ochrzczonych bez własnej woli budzi mój niepokój. Dlatego uważam krytykę Bartha za częściowo zasadną, zwłaszcza w punkcie 2 i 3. Wydaje się, że wbrew głębokim teologicznym argumentom za chrztem dzieci zbyt często w praktyce mamy do czynienia z naturalistycznym i magicznym rozumieniem chrztu, który w pojęciu rodziny często staje się po prostu uroczystą celebracją narodzin dziecka, nie zaś jego włączeniem w życie Trójcy i Kościoła. Ponadto, kluczowy argument za chrztem dzieci – uchronienie ich przed potępieniem wiecznym (choćby w złagodzonej formie) lub niepełną szczęśliwością wieczną – przestał być aktualny, po ogłoszeniu w roku 2007 przez watykańską Międzynarodową Komisję Teologiczną, poświadczonego przez Papieża dokumentu pt. „Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu”, w którym stwierdza się, że żywione przez 19 stuleci wątpliwości i obawy wobec losu tych dzieci są rozstrzygnięte pozytywnie w świetle współczesnego rozumienia miłosierdzia Bożego.

Wydaje się, że byłoby lepiej, gdyby człowiek mógł podejmować kluczową decyzję życia i wiary samodzielnie, z towarzyszącym mu wsparciem łaski Bożej i wiary Kościoła. Alienacja tej fundamentalnej decyzji na innych, choćby działali w zupełnie dobrej wierze, pozbawia chrzest fundamentalnej decyzji wiary i niejako staje się paradygmatem ubezwłasnowolnienia wierzącego. Współcześnie, gdy wolność i autonomia jednostki stała się fundamentalną wartością człowieka Zachodu – nawet, jeśli jest ona nadużywana – sam fakt, że ktoś inny podjął decyzję, która przynależy w istocie do konkretnego człowieka, częstokroć jest uważany za formę ubezwłasnowolnienia, a nawet zniewolenia i może budzić głęboki resentyment do Kościoła, poczucie braku osobistej odpowiedzialności za świadectwo wiary w Chrystusa i Jego Ewangelią, a nawet odrzucenie wiary w Boga. Wydaje się, że jeśli chcemy ożywić chrześcijańską nadzieję, powinniśmy bardziej zaufać Bogu, który jest nieskończenie większy niż Kościół i nie lękać się wolności człowieka, że pójdzie swoją drogą.

Oczywiście, że tradycja, która kształtowała się przez dwa tysiąclecia, nie może być zmieniana szybko. A w Kościele katolickim decyzje odnośnie tak kluczowych praktyk podejmuje zawsze Magisterium, które – o czym warto zawsze pamiętać – bierze również pod uwagę, co Duch Święty mówi Kościołowi poprzez sumienia, refleksje i praktyki swych wiernych. Trzeba – obecnie i w przyszłości – uszanować pragnienia i zwyczaje tych, którzy przyzwyczaili się do tradycji chrztu dzieci oraz uważają tę praktykę za ważną i owocną, a jednocześnie otwierać się w refleksji i praktyce na wspieranie dzieci, by mogły samodzielnie i bardziej dojrzale podjąć kluczowe decyzje wiary i chrztu. Już dziś można pogłębiać teologiczną refleksję o chrzcie, i szerzej o Kościele i sakramentach, tak aby nie tracąc skarbów tradycji, dowartościować głód wolności człowieka i jego pragnienie podmiotowości, również w sprawach wiary.

Jako wierzący mamy prawo i obowiązek zastanawiać się, jak stajemy się dziećmi Boga i członkami Kościoła i jaka droga byłaby lepsza dla naszych dzieci, aby uszanować ich osobową godność i wolność, a przez to współtworzyć Kościół osób, które znalazły się w nim z miłości do Chrystusa i wspólnoty, nie zaś dzięki ruchowi uświęconej tradycją inercji, tak przemożnej i oczywistej, że nie jesteśmy już zdolni zapytać o jej sens. Chrzest – podobnie jak i inne sakramenty – jest zbyt wielką łaską, byśmy nie chcieli uczynić jej prawdziwie owocną.  

Moje blogi na YouTube
 

 

14 Comments

  1. Kazimierz

    Chrzest świadomie wierzących

    Chwała Bogu, za ten odważny tekst, ja co do chrztu osób świadomie wierzących nie mam żadnych wątpliwości i uważam, że chrzest dzieci robi im dużą krzywdę.

    Zwłaszcza w kontekście tekstu z 2007 roku, gdzie protestanci już od dawna tak uważali, dzieci, które umierają idą prosto do Pana, do Niego należą.

    Pozdrawiam serdecznie Kazik J.

     
    Odpowiedz
  2. Malgorzata

    Chrzest czy wychowanie?

     

    W polskiej katolickiej tradycji dziecko musi być po prostu ochrzczone w Kościele katolickim. I sprawa jest prosta, jeżeli oboje rodzice są katolikami, nawet niekoniecznie praktykującymi, ale przynajmniej zapisanymi w parafialnych kartotekach i mającymi dobre układy z proboszczem. Wtedy rzeczywiście chrzest staje się celebracją narodzin dziecka i miłą okazją do rodzinnego spotkania. Nie jest to miejsce, by analizować bardziej skomplikowane sytuacje, z którymi każdy zetknął się nieraz. Może tylko wspomnę o jednym ładnym zwyczaju, gdyż wiąże się on z ogólnym przesłaniem mojego komentarza. Otóż na religijnych pograniczach (np. Śląsk Cieszyński, Białostockie) obowiązuje niepisana zasada, że w rodzinach mieszanych niezależnie od nakazów Kościoła katolickiego córki chrzci się i wychowuje w wyznaniu matki, a synów – po ojcu.
     
    Co po chrzcie? Nad tym niewielu się zastanawia. Już sam wybór chrzestnych rodziców, którzy powinni odpowiadać za religijne wychowanie dziecka, nie opiera się na ogół na ocenie religijności tych osób. Ważne jest najwyżej, czy chrzestny rodzic może otrzymać w swojej parafii stosowne zaświadczenie. A dalej religijność dziecka rozwija się odpowiednio do religijności jego rodzinnego domu…
     
    Tymczasem różne szkoły psychologii rozwojowej są zgodne co do tego, że pierwsze siedem lat życia dziecka jest najistotniejsze dla kształtowania się jego osobowości, także w zakresie religijnych doświadczeń. Dziecko wchłania wówczas klimat społecznego otoczenia bardziej niż to, co chce mu ono werbalnie przekazać. Wyniesione z rodzinnego domu skarby autentycznej religijności nie ulegają później łatwo zniszczeniu, ale też trudno w dorosłym życiu nadrobić powstałe wówczas braki.
     
    Nie mam zdecydowanego poglądu, kiedy powinien odbywać się chrzest. Jeżeli jednak będzie on udzielany niemowlętom, to na pewno inaczej powinny być rozłożone akcenty co do jego znaczenia i funkcji. Mocniej należałoby podkreślać nie sam oczyszczający charakter chrztu, ale odpowiedzialność rodziców, rodziców chrzestnych i całej wspólnoty parafialnej czy rodzinnej za wychowanie dziecka tak, aby mogło ono wytrwać w wierze. To jest rola katechetów i duszpasterzy, którzy moim zdaniem zaniedbują tego, aby przedstawiać chrzest dziecka jako zobowiązanie dorosłych.
     
    Odpowiedz
  3. jadwiga

    jest jeszcze aspekt niereligijny

    Mianowicie dawniej nie było spisów ludności. Najczesciej wiadomość –  kiedy ktoś się urodził – był zapisem tylko i wyłącznie w parafialnej księdze ochrzczonych. Dzieci nie rodziły się w szpitalach  – ale w chałupach, kobieta do zadnego lekarza nie chodziła, czesto rodziła rok po roku – nieznany był los takiego noworodka no bo kto sie miał nim zainteresowac  –  i jedynym sladem ze człowieczek przyszedł na swiat był własnie tenze wpis.

    Na tej podstawie można było wyliczyc ilość "dusz" w danej wsi a nawet ile ktoś ma lat.

    A gdy cofniemy się jeszcze dalej – czesto pierworodne dziecko poswiecano "bostwu" i po prostu mordowano czyli "składano w ofierze" , mordowano takze dzieci niechciane.

    Chrzest i wiara ze nieochrzczone dziecko pozbawia sie zbawienia ograniczało tego typu praktyki.

     
    Odpowiedz
  4. jadwiga

    Bartoszu

    tak naprawde nie tylko niemowlęta nie są w stanie wyrazic sprzeciwu.Czy zdarzyło ci się spotkac dziecko któte nie chce I Komunii? Bo takowe są ale nie są w stanie sprzeciwic się rodzinie.

    Podobnie jest ze slubem kościelnym, który czesto tylko dlatego się bierze, że tak chca niemłodzi rodzice, a ile jest wstepujacych do seminariów, czy klasztorów, bo tak wymarzyła sobie rodzina. Może obecnie – zjawisko jest juz rzadkie, ale – jest.

     

     
    Odpowiedz
  5. zibik

    Rzeczywiste przyczyny i uwarunkowania !

    Zastanawiając się i pisząc publicznie o rzeczywistych przyczynach obecnego stanu katolicyzmu, czy chrześcijaństwa, w tym o powodach radykalnej zmiany postaw wielu osób ochrzczonych w KK.

    Chyba zdecydowanie lepiej jest sformułować rzetelnie i odważnie najbardziej znaczące i groźne, oraz szkodliwe przyczyny i uwarunkowania istniejącego stanu, zamiast subiektywnych wniosków, czy kontrowersyjnych stwierdzeń. 

    Ewentualnie warto najpierw zachęcić czytających, do wspólnej i pogłębionej refleksji nad w/w problematyką, oraz zainicjować wykaz rzeczywistych, a nie domniemanych przyczyn tzw. kryzysu w rodzinach i wspólnotach KK.

    Po przeczytaniu tekstu nadal nie rozumiem, dlaczego akurat teraz "powszechna praktyka chrztu dzieci" ma być istotną przyczyną, czy wyjaśnieniem lub usprawiedliwieniem niezbyt zadawalającego stanu katolicyzmu, czy "chrześcijaństwa w świecie Zachodu" ?……

    Czyżby miała to być próba odwrócenia uwagi czytających osób, od innych istotnych uwarunkowań i znaczących przyczyn – zdecydowanie bardziej oczywistych, choć czasami zakamuflowanych, przez to ignorowanych, czy groźniejszych, dla osób, rodzin, czy wspólnot katolickich i chrześcijańskich ?…….

    Jakie racjonalne argumenty mogą kwestionować powszechną praktykę chrztu dzieci w KK ?…..

    Trudno takimi uznać przedstawione nam argumenty Karla Bartha, a tym bardziej innych mniej wybitnych teologów, czy filozofów lub specjalistów.

    Według mnie istotnymi przyczynami i uwarunkowaniami aktualnego stanu katolicyzmu i chrześcijaństwa, czy zmieniających się postaw wielu osób ochrzczonych w KK są m.in. stale istniejące i okresowo nasilające się działania destrukcyjne, deprawacyjne etc. złego ducha (szatana) i jego sprzymierzeńców, oraz zbyt pasywna, a nawet obojętna postawa wielu pasterzy KK, także nasza katolików i chrześcijan.

    "Współcześnie, gdy wolność,(a może swawola) i autonomia jednostki stała się fundamentalną wartością człowieka Zachodu…………….."

    Jakiego człowieka …….będącego bezbożnikiem, innowiercem, dzieckiem, czy niemowlęciem również ?……..

    Pozdrawiam serdecznie !

     

     
    Odpowiedz
  6. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Jeśli można, chciałbym zwrócić Pana uwagę na podstawowy problem chrztu niemowląt, jest on nie zgodny ze Słowem Bożym. Być może jest on powszechną praktyką, ale nie zmienia to faktu, że jest sprzeczny z tym co  Bóg mówi i skutki nieposłuszeństwa Słowu Bożemy powszechnie są widoczne. Masy ludzi nie odrodzonych duchowo, które zaliczyły kolejne "sakramenty" ale są bezbożnikami i ludźmi bez wiary, dlaczego? Proszę spróbować odpowiedzieć…

     
    Odpowiedz
  7. zibik

    Panie Kazimierzu !

    Proszę sobie pofantazjować i wyobrazić sytuację, kiedy większość rodziców (osób dorosłych) w RP, czy na świecie rezygnuje z przywileju, możliwości chrzczenia własnych dzieci w KK.

    Kto  wówczas byłby najbardziej zubożony i pokrzywdzony, a kto zadowolony i usatysfakcjonowany z takiego stanu ?……

    Ponadto zachęcam również Pana do poszukiwania i formułowania rzeczywistych, a nie domniemanych przyczyn obecnego stanu w Kościele Chrystusa, czy występujących zagrożeń w rodzinach, wspólnotach katolickich i chrześcijańskich.

    "Chrzest – podobnie jak inne sakramenty (w KK) – jest zbyt wielką łaską (Boga) byśmy nie chcieli uczynić jej prawdziwie (przydatną i) owocną"…………przyjmując i przekazując ją niezwłocznie naszym dzieciom (bliźnim).

    Cieszmy się i radujmy darami i łaskami Boga możliwie, jak najwcześniej, bo życie doczesne nie trwa zbyt długo !

     
    Odpowiedz
  8. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Myslę, że Jezusowi, ani Apostołom nawet przez myśl nie przeszło, aby chrzcic dzieci. Natomiast widzimy w Ewangeliach powszechną praktyke błogosławienia dzieci przez Jezusa i to jest Biblijny wzorzec.

    Co do chrztu Biblia jasno naucza w Ew. Marka i innych – "Kto uwierzy i da się ochrzcić zbawiony będzie, a kto nie uwierzy będzie potępiony" . Chyba jasno wynika z tego i wielu innych fragmentów, że warunkiem chrztu jest wiara katechumena, i jeszcze jeden wniosek z tego fragmentu, jeśli nawet ktoś był ochrzczony, a nie wierzy będzie potępiony – niestety. Każdy sam musi wybrać, czy będzie wierzył Słowu Bożemu, czy ludziom. Piotr kiedy stanął przezd Radą mówi osądźcie bracia sami kogo bardziej należy słuchać Boga, czy ludzi? I poszedł i głosił Jezusa, nie posłuchał przełożonych Synagogi aby zamilkł, a co byłoby , gdyby usłuchał…..

    Pozdrawiam Kazik J

     
    Odpowiedz
  9. zibik

    Ważność i owocność aktu chrztu !

    Owszem w Biblii jest jednoznacznie napisane, że koniecznym warunkiem zbawienia wiernego są jego wiara i ważny sakrament chrztu. Natomiast to, "że warunkiem (ważności, czy owocności) chrztu jest wiara (wiernego) katechumena" jest wymysłem osób podobnie myślących, jak Sz. Pan.

    Koniecznymi warunkami ważności sakrament chrztu świętego są : materia, forma i intencja. Wątpliwości najczęściej dotyczą materii i formy, a nie " wiary katechumena".

    Osobnym zagadnieniem jest owocność aktu chrztu, która może być mierna, czy wątpliwa, kiedy pojawia się obex (przeszkoda) np: przyjęcie niekatolickiego wyznania wiary. Według mnie ogranicza, obniża owocność, także świadome, dobrowolne i bezzasadne odwlekanie, przez rodziców (opiekunów) terminu chrztu własnych dzieci.

    Dzieci też są młodą latoroślą winnego krzewu, zbyt późno wszczepione mogą być źle lub gorzej "przechowywane, zabezpieczone". Starsze są  mniej zdolne, aby naturalnie współistnieć z krzewem winnym i właściwie rozwijać się.

    Z poważaniem Z.R. Kamiński

     
    Odpowiedz
  10. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Jak daleko człowiek (Kościół – wspólnota) musi odejść od Boga, aby tak fundamentalne prawdy ignorować.

    Wszak Jezus nauczał – po owocach ich poznacie – kogo – Jego uczniów i myśli Pan, że każdy ochrzczony niemowlak staje się uczniem Jezusa? Przecież to absurd – nieliczni podążają za Jezusem – maleńka trzódka, a co z resztą – po co było ich chrzcić, może żeby udowodnić innym Kościołom, że my tacy duzi, tacy wspaniali, ale niestety a może stety, ludzie już nie chcą być obłudnikami i jak nie wierzą, tak też i robią. Odchodzą od Kościołów i chyba to najlepsze co może być, niż wielka masa obłudników.

    Kiedy człowiek sam poszukuje Boga, kiedy przyjmie Jego (Chrystusa) zaproszenie, wówczas rodzi się na nowo do Królestwa Bożego i żaden rytuał tego nie zmieni. Musisz si na nowo narodzić mówi Jezus do Nikodema – Żydowskiego uczonego w Piśmie i dziś myślę że Jezus mówi do Polaków – musicie się na nowo narodzić – z wody (Słowa Bożego oraz chrztu) i Ducha Świętego (nie przez kolejny rytuał bierzmiowania) ale rzeczywiście z Boga, który żyje i który Jest . A nie Jest naszym wyobrażeniem o Nim. Kościól jak najbardziej może pomagać w poszukiwaniach, ale ich nie zastąpi, a nawet może zaszkodzić decydując za człowieka. Jeszcze kilka lat, a w Polsce będzie może 1% ludzi wierzących, ta mała trzódka. Gdyby dziś przyszły prześladowania z powodu Jezusa zobaczyłby Pan, kto naprawdę wierzy, a nie uprawia parodię. Kiedy ludzie mieliby kłaść swoje życie za wiarę w Jezusa – ilu dziś by się ostało?

    Pisze Pan –

    Owszem w Biblii jest jednoznacznie napisane, że koniecznym warunkiem zbawienia wiernego są jego wiara i ważny sakrament chrztu. Natomiast to, "że warunkiem (ważności, czy owocności) chrztu jest wiara(wiernego) katechumena" jest wymysłem osób podobnie myślących, jak Sz. Pan.

    No jakoś nie zauważam w Bibli, że warunkiem zbawienia jest chrzest, może Pan poda adresy Biblijne, bo ja widzę, że warunkiem zbawienia jest Łaska Boża okazana w Chrystusie i z tej Łaski wzbudzona wiara człowieka – zmiłowanie Boże nad człowiekiem.

    Odsyłam znów do Ewangelii Marka, kto nie uwierzy będzie potępiony, nie pisze nic o tym , że nie ochrzczony będzie potępiony.

    Pozdrawiam Kazik J

     

     
    Odpowiedz
  11. zibik

    Wszyscy powołani do życia potrzebują działania Ducha Świętego !

    Z zadziwiającą łatwością zmienia Pan argumenty, raz cytuje : "Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony……"(Mk 16,17), a w następnym komentarzu : "No jakoś nie zauważam w Bibli, że warunkiem zbawienia jest chrzest"

    Ponadto chyba ignoruje, nie uwzględnia Pan, że uprzywilejowanym miejscem i wydarzeniem, gdzie wszyscy wierni mogą doświadczać dobroczynne i zbawienne działanie Ducha Świętego są sakramenty (chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pojednanie z wezwaniem Ducha Świętego), a jedynym i pierwszym sakramentem dostępnym, dla niemowląt i dzieci jest chrzest.

    Jakim prawem można dzieciom odmawiać działania łaski Boga Trójedynego, w chwili dokonywania aktu chrztu świętego i później w ich życiu młodzieńczym ?…….

    Nieustannie wszyscy powołani do życia potrzebujemy przyzywania Ducha Świętego i Jego mocy, bo z natury jestemy potrzebujący i słabi. Jezus przecież obiecał, że proszącym Ojciec nie odmówi swego Ducha (Łk 11,13) 

    Ps. Proszę w konwersacji jedynie ograniczać się do aktualnie omawianych, poruszanych wątków, a nie pisać o tym co adwersarz myśli, czy sprawach i rzeczach powszechnie znanych, bądź oczywistych.

    Z poważaniem Z.R.Kamiński

     
    Odpowiedz
  12. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Pisze Pan –

    Z zadziwiającą łatwością zmienia Pan argumenty, raz cytuje : "Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony……"(Mk 16,17), a w następnym komentarzu : "No jakoś nie zauważam w Bibli, że warunkiem zbawienia jest chrzest" – Proszę zacytować cały werset, który brzmi – 15 I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! 16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. 17 Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; 18 węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».
     

    Choćby pobiezna analiza tego tekstu wskazuje na coś innego niż Pan sugeruje – przecież pokazywałem Panu, że warunkiem zbawienia jest wiara, która jest darem Łaski Boga, potwierdzona chrztem – wiara człowieka przyjmującego chrzest, nie jego rodziców, czy kogokolwiek, Bóg nie ma wnuków!

    Te wersety mówią wyraźnie o tym, że ten kto nie uwierzy będzie potępiony,  Marek nie pisze, że ten kto nie uwierzy i nie ochrzci się, ani ten kto się nie ochrzci będzie potępiony. Tym samy wskazuje na wiare, jako czynnik zbawiający – proszę czytać ze zrozumieniem. A więc człowiek wiary, który nie przyjął chrztu z różnych powodów jest zbawiony. Przecież Pański Kościół też tak wierzy, co wskazał w oświadczeniu z 2007 r , które Andrzej w tekście wspomniał w kwestii niemowląt.

    Pisze Pan – Ponadto chyba ignoruje, nie uwzględnia Pan, że uprzywilejowanym miejscem i wydarzeniem, gdzie wszyscy wierni mogą doświadczać dobroczynne i zbawienne działanie Ducha Świętego są sakramenty (chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pojednanie z wezwaniem Ducha Świętego), a jedynym i pierwszym sakramentem dostępnym, dla niemowląt i dzieci jest chrzest.

    Niestety nie mogę się z Panem zgodzić, że Duch Święty działa zbawiennie przez sakramenty te które Pan wskazał. Oczywiście, że chrzest osoby świadomie wierzącej jest potwierdzeniem przed światem i demonami, jak również wyznaniem wobec Chrystusa i Kościoła swojej przynależności do Boga, czego niemowlak nie jest w stanie ani zrozumieć , ani w nim uczestniczyc świadomie. Jeśli chodzi o bierzmowanie – czym ono jest – chrztem w duchu Świętym, zdaje się że tak – no to przytoczę Pany jeden z wersetów – Mat – 11 Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. 12 Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».
     

    A więc znów nawet pobieżna lektura Słowa mówi, że Duchem chrzci Jezus, a więc czy mozna z tego robić jakiś ceremoniał i setkami modlić się o chrzest w Duchu? Ile osób przezyło chrzest w Duchu z tej wielkiej ilości 1? Dwie ? Może, ale bez wiary i bez pragnienia Boga żaden sakrament nie ma znaczenia, bo Jezus patrzy na serce, a nie na tradycjonalene rytuały. Ja również modlę się o chrzest w duchu z ludźmi, ale nie zawsze to następuje, chociaż są to ludzie odrodzeni duchowo. Ponadto wracając do tekstu Marka – czy Pan wygania demony?

    Czy mówi Pan nowymi językami? itd, to są znaki jakie towarzyszyć mają uczniom, któremu z niemowlaków takie towarzyszą ?

    Nie wiem co to jest pojednanie w wezwaniem Ducha Świętego, jakas modlitwa pokutna?

    Prosze przyblizyć.

    Co do Eucharystii czyli jak to brzmi Biblijnie Pamiatki  Wieczerzy Pańskiej – I Kor. 11  23 Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem10, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb 24 i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę». 25 Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę»11. 26 Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie

    Jest ona szczególnym wydarzeniem w Kościele i należy jej się szczególne miejsce.

    Pozdrawiam Kazik J

     

     
    Odpowiedz
  13. zibik

    Przedmiot dyskusji i sporu !

    Przedmiotem dyskusji i naszego sporu jest jedynie to, kiedy akt chrztu jest najbardziej zalecany i pożądany u dzieci rodziców, będących współcześnie praktykującymi katolikami i chrześcijanami, a nie neopoganami, bezbożnikami, innowiercami, ateistami etc.

    W tej sytuacji niepotrzebnie Pan powtarza się i rozwodzi w swoich tekstach, nt. roli i znaczenia wiary, czy innych spraw, nie koniecznie aktuanych dzisiaj w XXI wieku.

    Przecież Św. Marek i inni Apostołowie, oraz wierni wyznawcy Boga Trójjedynego, także chyba my oboje wiemy, że dla ówczesnych i współczesnych pogan, oraz innowierców, bezbożników – osób dorosłych, a nie dzieci. Koniecznymi warunkami zbawienia były i nadal są  autentyczna wiara w Boga Trójjedynego i ważny akt chrztu.

    Pan i inne osoby ferują pogląd z wiadomych powodów, że nadal osoby dorosłe są bardziej predysponowane, do chrztu i wyboru właściwej wspólnoty religijnej, niż dzieci i ich rodzice.

    Kim według Pana najczęściej są osoby decydujące się na chrzest dopiero w wieku dojrzałym ?…..

    Naprawdę nie istotne jest to : – komu Jezus Chrystus zaufał i powierzył misję głoszenia Ewangelii ?…. "Idźcie na cały świat……….." albo to, że rodzice (opiekunowie) zawierzając Bogu Trójjedynemu i Kościołowi Św. , świadomie i dobrowolnie chrzczą i wychowują w wierze katolickiej i chrześcijańskiej swoje dzieci, aby uchronić, przed tymi – co w odpowiednim momencie skwapliwie i chętnie kaperują i przechwytują je (latorośle), do sekt, czy innych, niż katolickich, czy chrześcijańskich wspólnot religijnych, bądź wyznaniowych.

    P.s.

    Sz. Panie – przypominam, że Kościół Święty, którego założycielem na Ziemi jest Jezus Chrystus, nie jest Pana, czy mój, lecz Boga Trójjedynego.

    Nie wiem co upoważnia Pana np: do stwierdzenia, że "nie czytam ze zrozumieniem". Przecież doskonale odczytuję i rozumiem Pana teksty, a nawet intencje w nich ukryte.

    Z poważaniem Z.R.Kamiński

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code