z ostatniej chwili

Wszyscy chorujemy na zło… przede wszystkim ja. Inni- mamy “nadzieję”, że też, chyba, że ci inni dotykają złem nas (wtedy wiemy już wszystko).

Wiatr 29.06.95

Kiedyś chciałem żyć sobie z wiatru
pchany wolnym, niepotrzebnym powietrzem
ja
nie musiał i nie chciał nic
wiatrak!
a On i tak plątał we włosy ubóstwa
żeby poruszać wielkie- mi koła…
tak chodziło się dobrze

Bieda
przyszła do mnie jednak trochę niespodzianie
i od razu się zadomowiła
zawsze jej było tyle że za mało…
i tak poznawałem prawdę

Więc jestem już tylko don Kiszotem
trochę potarganym
dobrze jeszcze, że On wieje
mam nadzieję


więc potem pozostaje prawdziwa już tylko nadzieja
🙂

 

8 Comments

  1. awer

    Wiatr ciągle wieje. To

    Wiatr ciągle wieje. To istota jego obecności. Nasz istota? To wybór między złem a dobrem. Tylko pojęcia się z biegiem lat pomieszały. Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  2. awer

    Leszku.
    Życie jak

    Leszku.
    Życie jak równanie.
    (A co z planowaniem+działaniem+odgrzebywaniem+wąchaniem+co z wymyślaniem+unicestwianiem Tobie już niepotrzebnych myśli?+Ze sprzątaniem?)= refleksja w spojrzeniu ogólnym rodzi prawdziwe dla Ciebie zrozumienie. Gdzie miejsce na nadzieję?

     
    Odpowiedz
  3. Halina

    No trzeba mieć nadzieję,

    No trzeba mieć nadzieję, że się Leszek z tym całym “równaniem” uporasz-tu dla niej miejsce 🙂

    Szukamy , błądzimy, zawracamy, potem znowu trafiamy na szlak i idziemy przed siebie..A potem już zapominamy, po co właściwie ruszyliśmy w drogę, śmiejemy się z największych swoich dramatów, na swój własny widok wzruszamy ramionami.I już wiesz ,że nie jesteś najważniejszy, że nie spotkało Cię nic, co by nie było udziałem innych przed Tobą i po Tobie. Stajesz się taki zwykły, zwyczajny, najzwyczajniejszy. Potem staje się cud, że odzyskujemy wzrok. Wszystko widzisz ostro i wyraźnie, bo we właściwych proporcjach. Tę perspektywę wyznacza Bóg, Jego miłość do Ciebie.Twoja śmierć i zbawienie wieczne. I już czujesz się dobrze. I już wiesz, jak niewiele potrzeba.Tylko dlaczego to takie trudne? Zwłaszcza, że jutro też jest dzień i wszystko zaczyna się od początku, nową rozpoczniesz drogę..Don Kichota 🙂

     
    Odpowiedz
  4. leszek

    Dziękuję. Myśli

    Dziękuję. Myśli potrzebujemy, potem nie, a nadzieję można mieć. Sprawdziłem. Potem można przygotowywać się, by prawda, Bóg i nadzieja były w nas w pełni, na ile to jest możliwe. Targamy i czekamy, potem znów targamy i wyglądamy. Kłopot w tym swoim niedopracowaniu. I dlatego powiem jeszcze nieraz, żem daleko. I już czuję się lepiej.

     
    Odpowiedz
  5. Halina

    Leszek masz

    Leszek masz rację

    Nadzieję trzeba mieć nawet wbrew nadziei -jak mówi Pismo. Teraz pozostają nam: Wiara, Nadzieja,Miłosć-te trzy.Nadzieję mamy w Panu naszym, nadzieję mamy na życie wieczne. Bez nadziei nasze życie stałoby się beznadziejne. Niektórzy mylą nadzieję z mrzonkami, ale to dwie rózne sprawy.

    Ja też mam dużo nadziei w sobie, co nie oznacza stagnacji w moim życiu.

    pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  6. awer

    Nadzieje – zgadzam się,

    Nadzieje – zgadzam się, choć w życiu codziennym zbytnio nie zastanawiam się nad tym co będzie po. Przecież mam swoją wiarę. Teraz warto skoncentrować się nad dziś. Bo chyba to zawsze największe wyzwanie. Jak to niektórzy mówią:
    “nie ma przyszłości nie ma przeszłości jest tutaj i teraz”, a inni dodają: “chcesz byc szczęśliwy to bądź”, a moja mama powtarzała mi zawsze, że jak mi się nie chce wstawać bądź czegoś zrobić i nie mam już sił mam sobie mówić: Wstawaj leniu bo dostaniesz ty i ja.
    A my tacy sobie sami niedopracowani.
    Pozdrawiam 🙂

     
    Odpowiedz
  7. Halina

    Pięknie żyć nadzieją: to

    Pięknie żyć nadzieją: to co można zrobić jutro, przecież można i pojutrze, albo robić wszystko, żeby nic nie robić. Dzień powszedni mieć od święta, a święto na codzień. Ale można mieć nadzieję, że pojawi się ochota aby coś robić i dopracować to czy tamto 🙂

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code