Serial z importu

Znalazłam kiedyś w Internecie stronę, która zachęca do modlitwy w oparciu o serwis informacyjny francuskiej telewizji TF1. Według autorów, gdy przeglądamy z modlitewnym nastawieniem aktualne wiadomości, pozwalamy, aby poruszyły nas sprawy świata i abyśmy odczuwając solidarność ze swoimi współczesnymi, nauczyli się mówić o Bogu z uwzględnieniem blasków i cieni naszej historii, a także rozpoznawali krok po kroku, jak Duch Boży działa w samym sercu świata.

Nie należe do łowców newsów, lekturę codziennych gazet zaczynam od ostatniej strony, a pora wieczornych telewizyjnych dzienników to krótki czas, gdy mogę spokojnie zdrzemnąć się na kanapie z kotem na kolanach. Pomyślałam więc od razu, że jest to wezwanie właśnie dla mnie. Abym nie zapomniała, że Bóg mojej religii objawia się w historii.

Właśnie rozpoczynam pisanie bloga, na którym chciałabym dzielić się tym, do czego dojdę w trakcie wspomnianego przedsięwzięcia. W polskich mediach mnóstwo jest teraz programów, które zaczerpnęły pomysł z zagranicy. Dołączam do tego nurtu, rozpoczynając swój “serial na licencji”. Nie wybieram na stałę żadnego konkretnego portalu informacyjnego i w ogóle zamierzam pozostawić sobie dość swobody, nie trzymając się ściśle francuskich wskazówek. Obiecuję tylko pewną systematyczność…

Na początek otworzyłam stronę TVN24 i właściwie bez dłuższego zastanowienia wybrałam wiadomość: “Ściągnij sobie Jana Pawła II” . Jest tam mowa o tym, że włoscy dostawcy telefonii komórkowej proponują nową usługę: ściąganie tapet z podobiznami świętych. Najpopularniejsza okazała się tapeta z kandydującym dopiero na świętego Janem Pawłem II, dalsze miejsce zajmuje ojciec Pio, następne święta Łucja, święty Antoni, święta Rita, święta Agata i święty Józef. Tapeta kosztuje 3 euro, a za dalsze 50 centów można otrzymać modlitwę do wybranego świętego. Wkrótce usługa ma trafić do Stanów Zjednoczonych, a także do Polski.

Pamiętam słoneczne wrześniowe popołudnie sprzed pięciu lat, gdy znalazłam się w San Giovanni di Rotondo, ukrytej w górach niewielkiej miejscowości, w której żył ojciec Pio. McDonald koło wznoszonego właśnie olbrzymiego sanktuarium potraktowałam jeszcze jako coś naturalnego. Gdy jednak, wyszedłszy ze skromnego starego kościółka, na przydrożnych straganach zobaczyłam zapalniczki i popielniczki z podobiznami ojca Pio, Jana Pawła II czy Matki Bożej, poczułam po prostu obrzydzenie. I pozostało mi dziękować Bogu tylko za to, że wokół stworzył tak piękne krajobrazy.

A dzisiaj był u nas ksiądz z wizytą duszpasterską. Przyniósł jakiś kolorowy obrazek, który leży teraz na stercie różnych druków reklamowych (np.z PZU, TP SA itp.) i właściwie nie bardzo wiadomo, co z nim zrobić. W najbliższą niedzielę miejscowy proboszcz przeczyta kolejne ściągnięte z Internetu kazanie. Gdy zacznie się Wielki Post, pani katechetka rozda miejscowym dzieciakom kolorowe plansze, na których będą nalepiały znaczki otrzymane po każdej Drodze Krzyżowej lub Gorzkich Żalach. Najwytrwalsi ułożą całość widoczku o pobożnej treści i w nagrodę otrzymają słodycze…

Moja estetyczno-religijna wrażliwość buntuje się przeciwko temu wszystkiemu. Nie mogłabym jednak powiedzieć z ręką na sercu, że tak nie powinno być. Ludzie potrzebują przecież rozmaitych punktów zaczepienia dla swoich zmysłów, wystawnej liturgii, plastycznej i muzycznej oprawy, gadżetów, które na co dzień przypominają o Niepojętym…

Może zamiast wybrzydzać, powinnam częściej bywać w kościele, staranniej przyklękać przed tabernakulum i w ogóle wyraźniej wykonywać rozmaite religijne gesty…

Strona, która zachęca do modlitwy w oparciu o serwis informacyjny francuskiej telewizji TF1:

http://www.ndweb.org/site/les%20news/index.html

“Sciągnij sobie Jana Pawła II” w TVN24:

http://www.tvn24.pl/0,1533673,0,2,wiadomosc.html

 

Komentarz

  1. Anonim

    I zgoda. Mnie tez denerwuje

    I zgoda. Mnie tez denerwuje zachecanie dzieci do chodzenia na gorzkie zale nalepkami i słodyczami. Pamietam równiez tak zachecano dzieci gdy moja córka szła do I Komunii – z kolei rozdawano srebrne łancuszki. Przypominało mi to czasy partyjne – zapisz sie do PZPR a dostaniesz talon na “malucha”.
    Skutek? No coz PZPR nie istnieje, a moja córka obecnie juz zamezna i majaca synka nie wzieła slubu koscielnego i nie ochrzciła dziecka.Nawet z nia na ten temat nie dyskutuje, jako ze jej argumenty dotyczace tego co robi koscioł sa w zasadzie nie do podwazenia…..

    Cytuje dalej

    “Abym nie zapomniała, że Bóg mojej religii objawia się w historii.”

    Wg mnie Bog w historii sie zupełnie nie objawia. Jezeli juz ktos czy cos sie objawia to tylko szatan…..

    I tak jest lepiej, teraz sprzedaje sie jak piszesz modlitwy, dawniej odpusty…..no coz w obecnych czasach gdyby te odpusty sprzedawano to przecietny człowiek byłby zawsze grzeszny za to posłowie by mieli odpuszczone wszystkie grzechy…za swoje poselskie diety…albo by jeszcze bardziej zadłuzyli budzet…..

    “Może zamiast wybrzydzać, powinnam częściej bywać w kościele, staranniej przyklękać przed tabernakulum i w ogóle wyraźniej wykonywać rozmaite religijne gesty?”

    No coz…ja od czasow lustracji w kosciele nie bywam na Mszy. Aby sie pomodlic wybieram pusty koscioł w przerwie pomiedzy Mszami. Coraz czesciej jednak koscioły sa zamkniete…..

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code