Mój przedszkolny gender

Obiecałem sobie, że będę pisał więcej o tym, co tu w Kanadzie, niż o tym, co tam w Polsce. Mój obecny wpis będzie o moim przedszkolu, jednakże wywołany genderową dyskusją w Polsce. Przy okazji własnych rozmyślań włożę i swój kij w rozgrzebane, polskie genderowe mrowisko.

Chcę tylko zaznaczyć, że moje przedszkole funkcjonuje na zasadzie ogólnych wymogów bezpieczeństwa i nie jest sprofilowane z jakimkolwiek światopoglądem, oprócz tego mojego. Z zasady, że jestem feministą mojemu przedszkolu jest bliżej pewnie założeniom Gender.

W przedszkolu pracuję ja i Iza. To nadaje naszej pracy ciekawy balans. Ogólnie uważam, że facetów powinno się w jakiś sposób zachęcać do pracy w przedszkolach. Jestem przekonany, że przydałoby się odfeminizować ten sektor z równie pożytecznym skutkiem, jak sfeminizować niektóre sektory typowo męskie.

Bardzo starałem się, aby w przedszkolu była zachowana proporcja płciowa i jak na razie to się udaje. Nie wiem jak pracuje się w grupie, w której jedna płeć przeważa. W mojej grupie pracuje się dobrze, ale nie umiem powiedzieć czy rzeczywiście czynniki płciowe mają coś z tym wspólnego. Moim najważniejszym argumentem dotyczącym takiego składu grupy jest to, że wygląda to profesjonalnie. Z doświadczeń innych przedszkoli wiem, że rodzice nie chcą oddawać chłopców tam gdzie jest większość dziewcząt i odwrotnie.

Najbardziej identyfikuje nasze przedszkole z tematyką Gender to, że nie ma u nas podziału na zabawki dla chłopców i dziewczynek. Staramy się też, aby w przedszkolu nie było zabawek ze świata popkultury, która silnie narzuca dzieciom wzory zachowań. Nie zawsze się to udaje. Z zabawkowego wora dzieci kiedyś wygrzebały dwie figurki Batmanów. Od kilkunastu tygodni jest to najbardziej popularna zabawka, bez względu na płeć, choć pewnie żadne dziecko nie widziało nigdy tej postaci na ekranie. Odseparowanie dzieci od zabawek ze świata popkultury to nigdy nie dyskutowana zasada pomiędzy przedszkolem, a rodzicami. Jestem przekonany, że z obopólną korzyścią. Nie tylko ze względu na narzucane przez te zabawki stereotypowe wzorce, ale przede wszystkim ze względu na ochronę dzieci przed bezsensownym konsumpcjonizmem. 

W przedszkolu wszystkie dziewczynki i wszyscy chłopcy bawią się samochodami i samochody należą do najciekawszych zabawek. Bez samochodów przedszkole przestałoby chyba istnieć. Na drugim miejscu postawiłbym zabawę w kuchnię. Obok pełnego pudła z samochodami stoi pudło z akcesoriami kuchennymi. Krojenie, składanie i budowanie tortów (również z klocków) to zajęcie codzienne. Często na podwieczorek dzieci samodzielnie kroją jabłka i banany. Odfeminizowana w naszym przedszkolu kuchnia jest fascynującym polem rozwojowym. Pieczemy i dekorujemy ciastka, robimy pizze, nakładamy sobie porcje samodzielnie, wyrabiamy masę solną. Kuchnia jest u nas w pewnym sensie pracownią naukową.    

Lalki i pluszaki tworzą jedną kategorię. Bobas to bobas – niezależnie czy ludzki, niedźwiedzi, czy rybi. Nie wszyscy chłopcy interesują się bobasami, ale spore zainteresowanie wzbudza zawijanie ich w kocyki. Kocyki służą także do organizacji wyimaginowanych pikników, a także po narzuceniu ich na plecy zamieniamy się w rycerzy i rycerki. Zabawy lalkami nazwałbym przelotnymi. Zazwyczaj inicjują je dziewczynki, i jak to z dziećmi, pomysł na zabawę przelatuje prawie wszystkie dzieci jak domino. Główną częścią zabawy jest przewiniecie bobasa i przetarcie go chusteczką higieniczną. Potem ląduje on w kącie, lub na sofie, aż któreś z dzieci sobie znów o nim nie przypomni. Bobasom czasami dzieci czytają książeczki.

Książki to nasza specjalizacja. Teraz dzieci mają już ponad trzy lata, ale codzienne czytanie rozpoczynaliśmy od 16 miesiąca życia. Wszystkie dzieci kochają się w książkach i w naszej kategorii wiekowej znamy już 90% tytułów w języku angielskim i z 60% tytułów frankofonicznych z naszej lokalnej biblioteki. Trzeba też przyznać, że nasze książki są genderowo neutralne. Książki, które dostępne są w naszej bibliotece dotyczą głównie świata emocji i zachowań. Zarówno chłopcy jak dziewczęta mają w nich podobne zainteresowania i zwyczaje. Większość postaci to zwierzęta. Zwierzęta często nie mają imion, ale zauważyłem, że dba się o to, aby byli tam i chłopcy i dziewczęta, wujkowie i ciocie, dziadkowie i babcie. Ich role nie są szczególnie określone. Bardzo mocno wyrównane w historyjkach są role mamy i taty, szczególnie w kontekście zaangażowania w życie rodzinne i opiekę nad dzieckiem. To zresztą bardzo odzwierciedla rzeczywiste zaangażowanie rodziców w naszym przedszkolu.

Nigdy w naszym przedszkolu nie było zabaw typowo chłopięcych i zabaw typowo dziewczęcych. Malowanie, lepienie, sadzenie kwiatów i warzyw, budowanie mostu, układanie drogi, sprzątanie, jazda samochodem, tańczenie i śpiewanie są równie interesujące dla wszystkich. Najważniejsze, aby to było coś nowego, interesującego i angażującego. To samo dotyczy zasad motywacji i kar. Nie wyobrażam sobie w ogóle, aby w moim przedszkolu odbywało się to różnie ze względu na płeć dzieci.  

Klockami bawią się wszystkie i wszyscy, i bardzo to lubią. Puzzle to inna popularna zabawa i z miesiąca ma miesiąc dzieci po prostu zaskakują mnie swoimi zdolnościami. Sam osobiście jestem zadowolony z tych puzzli, bo to naprawdę rozwijający pomysł na zabawę – a jaki wyciszający J Ulubionym kolorem łyżeczek w przedszkolu jest różowy i fioletowy. Żaden inny kolor nie jest w tym przypadku interesujący. Zabieganie o zainteresowanie ich innymi kolorami nie dało rezultatów.

Kulturowo moje przedszkole jest niestety dość jednolite. Co to znaczy? Znaczy to, że wszystkie dzieci są białe, z wykształconych rodzin, z dość zbliżonym poglądem na świat i wartości. Wynikać, to może z tego,  że trzeba mieć troszkę cywilnej odwagi, aby oddać swoje małe dziecko w ręce faceta. No i ostatecznie profil przedszkola bądź co bądź był zbudowany w oparciu o taką niszę klientów, których teraz mam (cena i standardy pracy z dzieckiem).

To wszystko sprawia, że w przedszkolu nie ma sytuacji, w których dziecko powinno lub nie powinno robić czegoś ze względu na płeć. Zdania takie jak „chłopcy nie płaczą”, „księżniczki są grzeczne” nie padły u nas, z ust naszych ani rodziców. Zresztą same te stwierdzenia są puste, bo nie odnoszą się do przeżywanych przez dziecko emocji i nie pozwalają ani nam, ani dziecku zrozumieć co się tak naprawdę stało.

Nie jest moim zadaniem chronić nasze dzieci przed różnicami, jakie kulturowo i obyczajowo narzuca nam nasza płeć. Moje ponad dwuletnie doświadczenie pracy z małymi dziećmi podpowiada mi jednak, że na tym etapie życia wyznacznik taki jak płeć jest rzeczą drugoplanową. Oprócz trzymania się zasad gramatyki języka i tego jak dzieci są ubierane, nasze przedszkolne życie jest wolne od płciowej etykiety.

 

 

12 Comments

  1. kudron

    A mama myje naczynia

     

    Jak  to się zmieniło. Ja pamiętam jeszcze elemenatarze z obrazkami, gdzie mama myje naczynia, córeczka wyciera, tata czyta gazetę, a synek obok bawi się samochodem. Od początku mojego żeńskiego istnienia byłam przekonana, że pojazdy mechaniczne nie będą mnie słuchać a młotek i gwoździe to typowo męskie zabawki.

     

    Nie czułam się przez to jakoś uciskana do czasu aż świeżo poślubiony małżonek oznajmił mi, że jedne z cech męskich to nieumiejętność gotowania i obsługi pralki. Z tym gotowaniem to jeszcze rozumiałam, tym bradziej, że sama przypalałam jajka na miękko ale pralka to przecież techniczna sprawa, czyli męska.

     

    Ostatecznie nauczyłam się gotować dla rodziny a kiedy zachwyciły mnie kolorowe, ciekawie zaprojektowane narzędzia do majsterkowania, zaczęłam mieć ochotę np na samodzielne zrobienie półki. Myślę, że po wychowaniu w takim przedszkolu dzieciom obojga płci będzie się żyło lepiej. Wykonujecie kawał dobrej roboty.

     

    Pozdrowienia dla p. Izy

     
    Odpowiedz
  2. jantadeusz

    Nie to jest istotą gender

    Napisałeś Tomaszu „Najbardziej identyfikuje nasze przedszkole z tematyką Gender to, że nie ma u nas podziału na zabawki dla chłopców i dziewczynek.”

    Otóż, sądzę, że gdyby to tylko „podział na zabawki dla chłopców i dziewczynek” miał być istotą problemu gender, to zapewne nie warto byłoby o tym w ogóle mówić a już na pewno nie warto byłoby się spierać.

    Tu jednak nie o zabawki chodzi. Zdecydowanie nie o zabawki i nie o zabawy w kuchnię i nie o zabawy lalkami, etc. i z tego względu tytuł Twojego tekstu może wprowadzać w błąd, może zaciemniać, tuszować istotę problemu gender.

    Nie sądzę, że nadałeś taki właśnie tytuł z takim właśnie świadomym zamiarem.

    Ja nie jestem specjalistą od wychowania przedszkolnego, ale w kontekście Twojego tekstu, sam sobie zadaję pytania:

    Czy rzeczywiście w polskich przedszkolach, przed tym zanim zaczęło się mówić o gender, występowały jakieś sztywne, egzekwowane przez wychowawczynie, podziały na zabawki dla chłopców i dziewcząt.

    Czy rzeczywiście w polskich przedszkolach chłopcy nie mogą bawić się „ w kuchnię”, w kucharzy, w składanie i krojenie tortów, itp. jeśli są taką zabawą zainteresowani. Czy więc „kuchnia” w polskich przedszkolach była lub jest obecnie zastrzeżona wyłącznie dla dziewczynek.

    Czy rzeczywiście w polskich przedszkolach, zanim zaczęło się mówić o gender – chłopcy nie mogli czy też nie mogą bawić się lalkami i pluszakami jeśli byli taką zabawą zainteresowani, bo to było sankcjonowane przez wychowawców.

    Czy dziewczynki nie mogły lub nie mogą bawić się w „rycerki” , jeśli tego chcą.

    No i w końcu czy w polskich przedszkolach, zanim się zaczęło mówić o gender, występowały sytuacje w których dziecko „powinno lub nie powinno czegoś robić ze względu na płeć”, czy takie określone poprzez związek z płcią zachowania były narzucane lub wymuszane, przez pedagogów przedszkolnych.

    Tomaszu, nie musisz na te pytania odpowiadać, ja z dużym prawdopodobieństwem domyślam się, jaka jest prawdziwa odpowiedź.

     

     
    Odpowiedz
  3. elik

    Pytania i ….

    Panie Tomaszu – doceniam osobiste zaangażowanie w wychowywanie cudzych dzieci, lecz dzieci i młodzież należy chronić nie przed różnicami……., a tymi, którzy usiłują im czynić krzywdę. Zapewne takich chyba nie brakuje również w Kanadzie?…

    Ponieważ ideologia gender w wielu krajach ma już wymiar nie tylko przedszkolny, lecz również akademicki. W tej sytuacji może warto razem zastanowić się i na forum Tezeusza  rzetelnie odpowiedzieć:

    • Czym są naturalne różnice (inność) istot ludzkich, w tym płeć człowieka?…….
    • Dlaczego zagadnienia dotyczące płci i ich rodzajów stały się  nie tylko tematem rozlicznych publikacji, oraz różnych dyskusji, a nawet polemik, lecz również jednym z powodów  podziału w RP społeczeństwa?….

    Zbigniew

     
    Odpowiedz
  4. rzusto

    Mario,
    dziekuje za

    Mario,

    dziekuje za komentarz. Z tym gotowaniem to naprawde ciekawa sprawa. Do tej pory czesto spotykamy sie z Sergio z pytaniami, kto nam gotuje – bo przeciez nie mamy kobiety, ktora moglaby sie tym zajac. W przedszkolu to rowniez ja gotuje, choc i tak wszyscy mysla, ze to wlasnie Izy glowne zadanie. Wlasciwie w gotowaniu wszyscy widza najwieksze wyzwanie mojego przedszkolengo biznesu.

    Pozdrowie Ize, dzisiaj mamy wpolny obiad. A jak znalezc Wasza grupe na FB?

    Usciski 🙂 

    ***

    Janie,

    prosze nie odebrac tego zlosliwe, ale zadajac swoje pytania calkowicie pominales komentarz Marii. Wedlug mnie czesciowo to wlasnie ona odpowiada na Twoje pytania. W porowaniu z Toba, akurat ja znam sie na wychowaniu przedszkolnym i dlatego pisalem o zabawkach, bo to jednak o zabawki chodzi. Choc nie tylko. Przyznac jednak musisz, ze zabawki to jeden z najwazniejszych elementow zycia dziecka, ich dobor i stosunek do nich sa wedlug mnie kluczowe. W moim poscie pominalem jedna bardzo wazna kwestie. Komunikacje z dziecmi. Jak wazne jest to aby ona przebiegala na tym samym poziomie. To pojawilo sie przy komentarzu do wpisu Artura "Urodzinowe zyczenia dla Jezusa". To jest interesujace jak bardzo schemat komunikacji moze roznic sie ze wzgledu na plec. Czy w tym przypadku tak powinno byc? Jaki to ma wpyw na przezywanie wasnej tozsamosci przez Artura?

    Nie ganie polskich przedszkoli. Nie znam sie na nich. Uwazam, ze klamstwa, ktore opowiada ksiadz Oko i jemu podobni nalezy weryfikowac z realiami. Jestem przekonany, ze wiele roznic miedzy plciami ma u swoich podstaw wplywy kulturowe. Historia to potwierdza. Ciesze sie ze znalazlem grupe ludzi z ktorymi w pelnej zgodzie moge starac sie wychowac dzieci w ten sposob, aby w przyszlosci mogly ocenic swoja role w spoleczenstwie, bez zbednego przedzierania sie przez narzucone wzorce.

    Koncze bo wspomnienie ksiedza Oko, zjerzylo mi wlosy na glowie.

    Przy okazji dziekuje Tobie za wpis o Majdanie. Moj Sergio jest ze Lwowa i bardzo przezywamy to co sie dzieje na Ukrainie. Kazda forma wsparcia jest mile widziana. Pozdrawiamy Ciebie serdecznie.

    ***

    Panie Zbigniewie,

    prosze mi wybaczyc ale ja mam trudnosc z rozumieniem Panskich zalozen i pytan. Nie moge sie do nich odniesc. Pozdrawiam.

     

     
    Odpowiedz
  5. Jadzia

    Jan z L

    Napisałeś Tomaszu „Najbardziej identyfikuje nasze przedszkole z tematyką Gender to, że nie ma u nas podziału na zabawki dla chłopców i dziewczynek.”

    Otóż, sądzę, że gdyby to tylko „podział na zabawki dla chłopców i dziewczynek” miał być istotą problemu gender, to zapewne nie warto byłoby o tym w ogóle mówić a już na pewno nie warto byłoby się spierać.

    Tu jednak nie o zabawki chodzi. Zdecydowanie nie o zabawki i nie o zabawy w kuchnię i nie o zabawy lalkami, etc. i z tego względu tytuł Twojego tekstu może wprowadzać w błąd, może zaciemniać, tuszować istotę problemu gender. 

     

    Od zabawek sie wszystko zaczyna. Przede wszystkim zaczyna sie NIETOLERANCJA. Nietolerancja chłopczyka tulącego lalkę czy misia, lub bawiącego się w kuchnię. Nietolerancja dziewczynki, która bawi się w zderzenia samochodzików, kopanie piłki lub rzucanie do celu. Tak tak, odczułam to na wlasnej skórze. Niestety. Tak się wszystko zqaczyna. A wystarczyloby trochę tolerancji. I o to w tym wszystkim chodzi.

     
    Odpowiedz
  6. Halina

    Jan

    Bo to faktycznie nie w zabawkach rzecz. Chociaz nie watpie, ze zarowno rodzice, jak osoby dla ktorych praca z dziecmi jest zawodem, maja wieksza swiadomosc  co do jakosci oraz wlasciwego doboru przydatnych zabawek na kazdym etapie rozwojowym dziecka. Wazniejsza jest tresc zabawy i jej rodzaj.  Warto przyjrzec sie stosunkowi dziecka do przedmiotow uzytych w zabawie. Sa to bowiem pierwsze oznaki odpowiedzialnosci za czyny i rezultaty. Warto tez wsluchac sie w rodzaj komunikatow wydawanych przez dzieci w zabawie. Warto zapytac "jak sie bawiles", a nie " co robiles i czego sie nauczyles" W dobrze dobranej zabawie tematycznej-wystepuja wszystkie konteksty zycia: zadaniowy i kulturowy. Dziecinstwo jest okresem, w ktorym czlowiek gromadzi doswiadczenia niezbedne do wejscia w grupe spoleczna. To wlasnie zabawy, maja ogromne znaczenia dla nabywania przez dziecko kompetencji spolecznej,umiejetnosci myslenia; my-wy,wy-oni,nasze-wasze. A nade wszystko poszukiwania zgodnosci znaczenia z rzecza, a nie tylko przyjmowanie znaczenia. Podczas zabaw dzieci ucza sie ogolnych regul i norm wynikajacych z  przyjetej roli.  W roznych epokach historycznych, w  zaleznosci tez od warunkow bytowo-socjalnych ,tematy zabaw i przyjmowanie rol wygladalo w nieco odmienny sposob. Wiemy jak bawily sie dzieci przed wiekami. Jesli to kon byl glownym srodkiem transportu, byl postacia nr.1 w zabawach. A gdy mama byla praczka-bawilo sie dziecko bankami mydlanymi .Dziecko zmienia tez tematy swoich zabaw, w zaleznosci od konkretnych warunkow, w ktorych sie aktualnie znajduje. O ogromnej uwadze, z jaka dzieci obserwuja doroslych oraz ich zasobie doswiadczen- dorosly moze sie przekoanc, obserwujac ich zabawy. I taki podam przyklad.

    Dziewczynki bawia sie w dom. Podchodzi do nich chlopiec z pytaniem, czy moze przylaczyc sie do zabawy. Jedna dziewczynka wyraza zgode, pod warunkiem, ze wczesniej zrobi zakupy i posprzata, bo ona zajmuje sie teraz " dzieckiem". Chlopiec chcac bawic sie z dziewczynkami-przystaje na te warunki. Dalej zabawa toczy sie wedlug pomyslu dziewczynek. Pewne role i obowiazki wyplywaja z "tematu zabawy" 🙂

    Wszystkie dzieci chca, by wydarzenia szly w okreslonym kierunku i porzadku, co nie oznacza ,ze sa doprowadzone konsekwentnie do konca. Jeden chlopiec- worek z klockami zamienil w : "siatke z jablkami" i przyniosl zakupy " do domu" Inny sie wylamal i klocki staly sie puszkami od piwa. Zabawki moga spelniac pewne kryteria podobienstwa.wg. ich przeznaczenia w zyciu codziennym dziecka.

    Zabawy tematyczne sa malym widowiskiem-dziewczynki w kacikach kosmetycznyo-fryzjerskich prosza o ulozenie fryzury i wykonanie makijazu ,bo ida na przyjecie i chca wygladac ladnie. W "sklepie obuwniczym "pytaja o buty koniecznie na wysoich obcasach-bez wzgl na cene:)

    Postac lalki jest nierozlacznie zwiazana z zabawa w dom. Lalki otaczane sa troskliwa opieka, zabierane na spacer, po zakupy, w odwiedziny do babci. Dzieci lalki kapia, karmia, waza do lekarza. Dziewczynki czesza lalki, czego nie obserwowalam u chlopcow. Odnosi sie wrazenie, ze dzieci sa swiadome celu swej zabawy; zycie lalek rozkwita, absorbuje calkowicie mysli i uczucia dziewczynek-rozwija duchowosc. Misie i inne pluszaki ; sluza jako przytulanki-pocieszanki.  Obserwowalam tez  zabawe w "porod". Chlopcy od razu zorganizowali transport, lekarzy, znalazla sie tez  polozna. Mloda mama byla jednak zbyt przejeta i nalezalo wiec  zabawe delikatnie zakonczyc:)

    Ciekawe, co do powiedzenia na temat zabawy maja psychologowie ewolucyjni, biologia i nawet C.G.Jung. Wyrazaja bowiem poglad, iz zachowania zabawowe dzieci moga byc replika przeszlosci gatunkowych, wiec sa aktywizacja archetypow, swoistych atawizmow,do ktorych zalicza sie gonitwy, podchody,fascynacje ogniem,woda, tropieniem. Jednak wiadomo, ze pomimo faktu , iz zabawa byla obecna przed kultura, to  tylko czlowiek potrafi przekraczac swoja biologie w zabawach i poslugiwac sie mysleniem tworczym. Uczy sie swiata calym soba.

    pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  7. elik

    Jest Stwórca i…..

    @Tomasz Szóstek – proszę nie kompromitować się, bo w tej sytuacji pozostaje ufać i mieć nadzieję, że inni Panu pomogą pokonać trudności. A może również zniwelować ewentualny nadmiar zbędnych emocji (lęków, obaw), które zwykle ograniczają zdolność rozumienia, nawet podstawowych, czy elementarnych spraw i rzeczy.

    Takich choćby, jak to, że jest Stwórca i powołane do współ-życia na świecie, także w RP, czy Kanadzie  stworzenia, a Jego fenomenalnym dziełem ich rodzaj płci i inność, a nawet unikalność osoby.

    Natomiast nadzwyczajnym darem i naturalnym procesem jest kształtowana i rozwijana męskość i kobiecość istot ludzkich. Oby w odpowiednich (właściwych) warunkach, jakie Pan i Pani Iza zapewne stara się stwarzać swoim podopiecznym.

    Ps. Jego Opatrzność, oraz dojrzała męskość i kobiecość, także solidarność i heroizm wszystkich ludzi dobrej woli, czy odwaga, męstwo i inne przymioty ludzkie są dzisiaj b. pożądane na Ukrainie.

    Pozdrowienia serdeczne, dla Was troje i podopiecznych – Zbigniew

     
    Odpowiedz
  8. jantadeusz

    Wszystkim dziekuję.

    Za komentarze skierowane pod tą notką, do mojej wypowiedzi (do mojego komentarza) , wszystkim szczerze dziękuję. Wszystkie one (choć czywiście  każdy na inny sposób) są dla mnie ciekawe i pouczające. Są przecież treścią tej niezwykłej  (i być może unikalnej w skali całego kosmosu) relacji,  jaką jest dialog między ludźmi, wymiana myśli, poznawanie innego człowieka, jego doświadczenia i wiedzy.

    Biorąc pod uwagę treść tych wypowiedzi ,dodam, że umacniają mnie one w moim dotychczasowym postrzeganiu i rozumieniu zagrożeń związanych z treścią (ideologii ?) gender. Wiem, że dla mnie trudno będzie kiedykolwiek zaakceptować te wszystkie implikacje tej ideologii,  jakie miałyby być (a w jakimś zakresie już są) wdrażane w życiu społecznym i w strukturach instytucji społecznych. Nie chcę tego.

    Przede wszystkim dlatego, że patrzę na tą problematykę i ją oceniam z pozycji katolika. Być może więc nie ma możliwości uzyskania consensusu co do tych spraw z tymi wszystkimi, którzy odrzucają taki punkt widzenia. Bo chyba trzeba się zgodzić z tym, że rozmowa na temat kolorów będzie miała jakiś sens, tylko wówczas, jeżeli żaden z dwóch rozmówców nie jest daltonistą. I nie jest ważne w tym momencie, kto w tej naszej rozmowie na temat gender, jest tu daltonistą a kto nie jest.

    Nie chcę też tutaj, na forum blogowych komentarzy, bronić swoich poglądów na tą sprawę "za wszelką cenę" czy też "do ostatniej kropli krwi", bo to chyba nie zawsze jest dobre miejsce dla takiej postawy.

    Tomaszu, Jadziu, Halino, Zbigniewie – wszystkich Was pozdrawiam.

     

     

     
    Odpowiedz
  9. zefir

    twórcza zabawa to element biologii

     Zabawa to nie jest jakaś zaszłość gatunkowa, tylko ważny  element w rozwoju człowieka. Nie rozumiem jak można dokonywać podziału, i uznawać że coś co jest twórcze jest przekroczeniem biologii. Twórczość ludzka jest jak najbardziej zdeterminowana przez biologię. To dzięki tak rozbudowanym mózgom nasz gatunek osiągnął możliwość tworzenia kultury, ale i sama kultura, otoczenie może wpływać na mozg w pewnych granicach. Wracając zaś do zabawy, to ma ona wciąż znaczenie ewolucyjne, przystosowawcze. Ewolucja człowieka wciąż trwa. To prawda, że nie trzeba już polować, chronić się przed drapieżnikami itp. Ale teraz potrzeba czegoś innego, czegoś co pomoże w sukcesie i przetrwaniu w rozwiniętej cywilizacji. Nie żyjemy w zarośnietych lasami dżunglach, ale w dżunglach betonowych, populacjach złożonych z dużej liczby osobników. Inne umiejetnosci gwarantują sukces. Jest to np. umiejętność pracy w grupie a także nabywanie podstawowych umiejętności, które będą mogły zostać udoskonalone w dorosłym życiu w ramach potrzeby…

    Spodobał mi się przykład z przewijaniem dziecka. Znałem ojca, który brzydził się przewijać swoją córkę. Gdy była taka potrzeba zawsze robiła to jego żona, a gdy nie było żony i dziecko płakało dzwonił po moją mamę, żeby to zrobiła. Być może gdyby w przedszkolu bawił się w przewijanie lalki, nie miałby problemu z przewijaniem własnych dzieci w życiu dorosłym.

    Jan z L. Z na czym polega według pana ideologia Gender?

     

     
    Odpowiedz
  10. jantadeusz

    Zefir

    Zadałeś mi pytanie: " na czym polega według pana ideologia Gender?"

    Nie jestem w stanie dzisiaj zbyt obszernie odpowiadać na to pytanie. Jest niedziela. Dies Domini.

    Nieco pośpiesznie, odpowiadam więc pośrednio, wskazujac raczej dlaczego jestem przeciwnikiem geneder, zdecydowanym przeciwnikiem. Zaznaczam przy tym, że zmienię oczywiście wszystkie swoje niesłuszne poglądy na gender, niezależnie od tego jakie autorytety by się z nimi zgadzały, natychmiast po pierwszym odnotowanym na tej planecie (mowa o naszej ukochanej ZIemi) przypadku urodzenia dziecka przez mężczyznę.

    A jeśli chodzi o autorytety. Bardzo bliski jest mi sposób postrzegania i rozumienia gender, przedstawiony przez Ks.prof. Tadeusza Guza (KUL) w rozmowie opublikowanej w Naszym Dzienniku w dniu 26 września 2013 roku. W rozmowie tej Ks.profesor m.in. powiedział:

     

    1. Przyczynę sprawczą stanowi pierwotnie w metafizyce greckiej jako sam „Bóg”, natomiast w myśli chrześcijańskiej Trójosobowy Pan Bóg jako Stwórca, który stwarza pierwszych ludzi osobiście, a dopiero następne pokolenia powstają w kooperacji Boskiego Kreatora z już istniejącymi osobami ludzkimi, co doskonale odpowiada istocie dzieła stworzenia człowieka. Tutaj znajduje uzasadnienie nietykalność ontyczno-prawno-moralna osoby ludzkiej, jej godność oraz jej prawo do posiadania naturalnej płciowości, określonej przez Boga w planie i konkretnym akcie stworzenia tego poszczególnego człowieka.

    Oczywiście nie tylko ten fragment wypowiedzi ma zasadniczy wpływ na kształtowanie mojego stosunku do gender. Gdybym miał pisać o tym obszernie, musiałbym niewątpliwie wspominać o wielu innych kwestiach które się niejako na problematykę gender (przynajmniej w moim rozumieniu) nakładają. To byłaby m.in. kwestia znaczenia Rodziny, "cywilizacji śmierci", aborcji, eutanazji, eugeniki, wszelkich prób zastępowania Boga poprzez działania człowieka na tej ziemi. Zresztą o wielu aspektach i tak nie potrafiłbym napisać lepiej i ciekawiej, niż to co już zostało napisane w Tezeuszu, między innymi na Twoim blogu Zefir.

     

    No i dodam jeszcze tylko, że trudno jest się nie zgodzić, z treścią napisanego na temat gender listu Konferencji Episkopatu Polski na niedzielę Świętej Rodziny 29 grudnia 2013 roku.

    Pozdrawiam.

     
    Odpowiedz
  11. Halina

    Homo ludens, faber, creator

    Moze jak   przeczyta pan caly komentarz, to zrozumie , ze piszemy chyba o tym samym ? Naukowcy trafnie spostrzegli, ze zabawa nie jest wymyslem kultury tylko towarzyszyla czlowiekowi od zawsze. Niektorzy zas twierdza, ze w zaleznosci od tego, co wlozymy dziecku do raczki i w jaki kolorek go wystroimy ,zalezec bedzie jego ..no wlasnie co? Moze pan to wyjasnic jezykiem nauki ? Skoro chcemy  uznac i wykorzystac nauke do jakichs celow -nie mozna inaczej. Biologia i psychologia w pewnym sensie uporaly sie z fenomenem zabawy, czego nie uczyni nigdy  kultura…

    O pochodzeniu zabawy-napisalam to, co inni odkryli, ze zabawa jest starsza od kultury i towarzyszyla czlowiekowi od zawsze. Poza tym jako pedagog i psycholog dzieci mlodziezy z dosc dlugim stazem, posiadam wlasny dorobek. Zdaje sie, ze dosc jasno napisalam jaka rola spelnia obecnie zabawa w przystosowaniu sie czlowieka do zycia w spoleczenstwie i nabywaniu kompetencji spolecznych.  Myslenie tworcze  jest cecha charakterystyczna tylko dla czlowieka, wykracza ono np. w zabawie poza sfere czysta biologiczna. I to wlasnie sprawia, ze nie mozna porownac go do innych istot , stworznych przez Boga ( nature)-prosze wpisac to,co sie panu bardziej podoba. Tylko czlowiek nadaje napotkanym przedmiotom ( zabawkom) uzytek dzialania. W  ciagu kilku minut moze stac sie krasnoludkiem, pieskiem czy pociagiem, poniewaz posiada wyobraznie. Zabawa dziecka staje sie symboliczna duchowa..przeniakaja do niej wzorce doroslych i przedstawiaja ich zachowania znamienne dla danej epoki w ktorej zyje dziecko. Bo dziecko chce byc takie, jak dorosly, robi wiec to, co oni, tylko w zredukowanej skali. Zacznijmy wiec reformowac swiat- my dorosli-od siebie i wlasnej kultury. Zabawa jest odbiciem wlasnej historii dziecka. Zabawy, poniewaz sa powtarzalne-poszerzaja i wzbogacaja doswiadczenia pokolen, zachowujac ich pewna niezmiennosc. Wprowadzaja mlodego czlowieka w podstawowe formy istnienia biologicznego, psychologicznego i spolecznego. Na poziomie czysto biologicznym bawia sie kociatka, pieski, tygryski etc. Wyrazajac swoja radosc rowniez poprzez gesty np.machanie i merdanie ogonkiem. Dzieci rowniez maja potrzebe biologiczna rozladowanie w zabawie napiecia ruchowego oraz wyrazanie swoich emocji i uczuc . Poza tym juz we wczesnych etapach ontogenezy w kontakcie z przedmiotami wzbogaca swoje wiadomosci na temat otaczajacego swiata. Tak wiec Bog, dajac dziecinstwu  zabawe-dal podstawy do rozumnej wolnosci , tozsamoscii i indywidualnosci w kontekscie wspolnotowym. W tak rozumianym sensie zabawa jest madroscia ludzkosci i najpiekniejszym srodkiem wychowania czlowieka.To, w Co i Jak sie bawia dzieci, moze byc sygnalem ich preferencji. Niektore z nich warto i nalezy wzmacniac, z mysla o ich przyszlosci np.zawodowej. Zabawa jest procesem umozliwiajacym tworzenie osobistego poczucia tozsamosci w miare uswiadamiania sobie przez dziecko tego-kim jest i jakie skutki wywoluje jego aktywnosc w otoczeniu. Spoleczna funkcja zabawy daje dzieciom okazje do osobistego doswiadczania wielu zyciowych sytuacji oraz zwiazanych z nimi emocji.

     
    Odpowiedz
  12. eskulap

    @Tomasz

    Panie Tomaszu,

    >>Zdania takie jak „chłopcy nie płaczą”, „księżniczki są grzeczne” nie padły u nas, z ust naszych ani rodziców. Zresztą same te stwierdzenia są puste, bo nie odnoszą się do przeżywanych przez dziecko emocji i nie pozwalają ani nam, ani dziecku zrozumieć co się tak naprawdę stało.

     

    miło czytać o takiej postawie. To są zwroty nie tylko puste, lecz wręcz szkodliwe, bowiem nakazują dziecku by podporządkowało się stereotypowi i automatycznie rugowało niektóre uczucia. Rugować to coś więcej niż "nie odnosić się". Nie zauważona krzywda dziecka boli je, lecz krzywda zanegowana, zaprzeczona rujnuje orientację w świecie, bo zrywa więź, więź z opiekunem i samym sobą przez podważenie zaufania do własnych uczuć.

    Dlatego dobry wychowawca to człowiek empatyczny. Ale empatia sama nie wystarcza, po zrozumieniu uczuć dziecka wychowawca wie jak mądrze przeżyć te uczucia, jakie działania podjąć by je przepracować, by nie odciąć się od nich histerią, znieczuleniem, agresją. Daje przykład, który może stać sie wzorcem.

    Piszę o tym, lecz mam wrażenie że Pan to doskonale czuje ….

    pozdrawiam 🙂

    Eskulap 

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code