Dlaczego nie „rzucę” kapłaństwa?

 Proste rozumowanie jeszcze prostszego księdza: 

Każdy z nas miałby wiele powodów, aby powiedzieć „dziękuję” i zwyczajnie wysiąść z Kościoła, a jako kapłani mamy ich zapewne o wiele więcej. 

Każdy z nas doświadczył trudności bycia w Kościele, wspólnocie i być może postanawiał sobie: nigdy więcej. 

Tylko że zaraz po takim myśleniu przychodzi pytanie: i co dalej, gdzie pójdę? 

Nie, nie jest to bezradność i rezygnacja. Nie jest tak, że kopać nie umiem, żebrać się wstydzę. W trudnościach, których mi nie brakowało i nie brakuje stawiam sobie pytanie: o co albo lepiej, o Kogo Ci chodzi? Bo jak szukam siebie, to potknę się o zwłoki Chrystusa zdjętego z krzyża. Dopóki szukam Jego, jestem spokojny. 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? Po prostu, bo On mnie chce jako księdza. Nieudolnego, grzesznego, wątpiącego…, ale ludzkiego z bijącym sercem. Nie sztywną tyczkę moralnych zasad, nie chama w sutannie albo dzieciaka szukającego, kto mu poklaszcze, ale człowieka, który wie, że wszystko jest łaską. 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? Bo choć nieudolnie ufam Jemu. Bóg jest i wierny, i nie cofa raz danego Słowa. Dał mi Słowo, że będzie ze mną, więc gdzie problem? Bóg wycofuje raz dane Słowo, zapomina o mnie? Mogę być spokojny, bo nawet, gdy ja nie jestem wierny, On jest wierny. 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? Bo dałem męskie Słowo Bogu, Kościołowi, Biskupowi. Dałem Słowo, że będę służył. A co to za sługa, który stawia warunki, czegoś żąda, dyskutuje… Sługa jest sługą, oddał się w ręce Pana. 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? Bo jestem to winien ludowi mi powierzonemu i nie mam prawa zabijać ich wiary. Gdy mam trudności, to myślę o kapłaństwie tak jak prosty człowiek, bez tej całej napompowanej teologii. Pamiętam moją pierwszą parafię (a kto nie pamięta pierwszej miłości), gdy miałem odprawiać pierwszy pogrzeb i w domu zmarłego rodzina upadła przede mną na kolana, i po kolei całowali mnie w rękę. Jeszcze się zdarza, że jakaś staruszka po spowiedzi pocałuje księdza w rękę. Głupie zabobony czy wiara w to, kim jest kapłan? Drugi Chrystus, Oblicze Boga… Czasami na modlitwie myślę o tych ludziach i uczę się szacunku do kapłaństwa. I jeszcze jedna droga mi osoba mawiała: ty księdza nie krytykuj, bo on tobie grzechy odpuści, a ty jemu nie możesz dać rozgrzeszenia. Nie rzucę kapłaństwa, bo kocham ten lud, bo uczę się od niego kochać i patrzeć na Chrystusa. 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? Bo to zwyczajna pycha: ja wiem lepiej, ja będę krytykował biskupa, papieża… Kim ja jestem, żeby się bawić w taką jajecznicę… ja…ja…ja? Jest coś więcej niż moje ja, moje prywatne szczęście, moje ambicje… Albo mi chodzi o Chrystusa, albo już przegrałem nie tylko kapłaństwo, ale i życie. Ja, mały człowiek, idę za Wielkim Bogiem, dlatego mam stawać się mały, aby to On mnie niósł… I tak aż do końca. 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa?  Bo Kościół od lat znosi mnie z moimi wadami i charakterem. Skoro ja nie jestem doskonały, to inni też mają do tego prawo. Sam nigdzie nie dojdę, dlatego potrzebuję słabego Kościoła słabych ludzi, aby przypominać sobie, że tu wcale nie chodzi o mnie… 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa?  Mam świadomość jaką moc ma  w rękach. Jego mocą przemieniam kawałek chleba w Ciało Chrystusa. Jego mocą uwalniam z grzechów. Jaką władzę mam w tych rękach! I jaką pokorę ma On, że oddaje się całkowicie tym moim kapłański dłoniom. Skoro Bóg całkowicie powierzył się moim dłoniom, to czyż ja mogę zrobić coś większego niż powierzyć się Jego dłoniom? 

Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? To prawda, że noszę skarb w naczyniu glinianym i popękanym. Jest takie japońskie chyba przysłowie, że popękane naczynie powinno być sklejane złotem. To moje popękane kapłaństwo ma jeszcze większą wartość. Kiedy Chrystus był największy i dokonał największego dzieła? Kiedy już nie mógł nic, kiedy nie mógł wypowiedzieć ani słowa, a tylko schylił głowę. Kiedy jestem słaby i popękany, to wreszcie On może działać. Dziękuję Mu za słabość, bo wiem, że tylko do Niego mogę przyjść po ratunek. 

Miałbym setki powodów, aby rzucić kapłaństwo, ale do kogo pójdę, kto mnie przygarnie i ocali? Wspomożenie nasze w imieniu Pana.

 

5 Comments

  1. zk-atolik

    Kto jest bardziej zobowiązany?…….

     Ks.Adamie – piękne jest Twoje świadectwo, czy wyznanie i wyjaśnienie – dlaczego?…………, lecz chyba równieź Ciebie i innych księźy, oraz wielu braci zakonnych, czy siostry zakonne lub ks.biskupów, czy o.zakonnych, a nawet osoby świeckie w Kościele RK – obecnie szczególnie interesuje, wręcz nurtuje jeszcze inna sprawa, czy kwestia. A mianowicie:

    • Kto jest bardziej zobowiązany, czy zobligowany tj. przełoźony, czy podwładny albo rodzic, czy dziecko?……., do spełniania przykazania – bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt5.48) 

    Szczęść Boźe!

     

     
    Odpowiedz
  2. januszek73

    No i prawidłowo.

     Ma ksiądz, wiele odwagi, ale też – "powalił przeciwnika na ziemię". Jedną z największych pokus jest właśnie odejście, pozostawienie kapłaństwa. Niestety, czasem się to udaje złemu duchowi, bo kapłani nie potrafią sprostać tej pokusie. 

       W filmie "Padre Pio", największą zasadzką szatana było, aby o. Pio (cyt. "przestał być księdzem), no i ciągle zły duch mu o tym "przypominał". Jednak o. Pio był na tyle silny i odważny, że te pokusy odrzucał a nawet dręczenie – złego – "olewał". O. Pio nieugięcie stał na straży swojego powołania i Chwała Bogu.

      Teraz trochę z innej "beczki", ale pamięta ks. słynne – "zdejmij te ciuszki i przejdź się i popytaj ludzi o Boga" (cytuję niedosłownie p. Juszczaka) ? Ja tam, to zapamiętałem, ale od razu wiedziałem, że to "sidła", które starał sie zarzucić zły, niestety poprzez najsłynniejszego – "blogowicza" na "Teze". 

      Ksiądz nie posłuchał tej pokusy i tym samym – "powalił przeciwnika na ziemię" – pytanie :-). Czy można podobnie powalać, inne pokusy, naszych tzw. "braci odłączonych" ? Ufam gorąco, że tak, tylko trzeba odróżnić, ziarno od plew a więc prawdziwy ekumenizm od tego "dzikiego". Oj zdaje mi się, że nie wszyscy to potrafią, ale ufam, że kapłan ma takie narzędzia, by wciąż i wciąż – "powalać przeciwnika na ziemię" – amen.

     

     

     
    Odpowiedz
  3. aniula

    Żaden ksiądz który porzuci kapłaństwo nie przestaje być księdzem bo kapłaństwo jest szczególnym Sakramentem, gdyby w kościele katolickim byli sami Janki Vianneye to dziś Europa nie wpadałaby w chore ideologie i nie przerabiałaby kościołów na restauracje,prawdziwe oddanie się Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym musi mieć coś z męczeństwa bo sam Mistrz już wydeptał tę ścieżkę. Łatwo uwodzi się mężczyzn w celibacie,dlatego powinniście szczególnie uważać na pewne,miłe kobiety,które nie chcą się odczepić bo one widzą w was facetów do wzięcia a wy już jesteście zaślubieni.
    Skoro Ksiądz lubi pożerać książki polecam „Ostrzeżenie z zaświatów” Bonawentury Meyera i „Czarną księgę masonerii” Guido Grandta oraz „Duch liturgii” kard.Josepha Ratzingera

     
    Odpowiedz
    1. Konsolata

      „Łatwo uwodzi się mężczyzn w celibacie,dlatego powinniście szczególnie uważać na pewne,miłe kobiety,które nie chcą się odczepić bo one widzą w was facetów do wzięcia a wy już jesteście zaślubieni.”

      Aniulu, kobieta nie jest narzędziem szatana ! To nie średniowiecze.Ksiądz ulega urokowi jak piszesz ” milej kobiety” wtedy, kiedy smak kapłaństwa zaczyna przemijać, kiedy przeżywa kryzys tożsamości. Księzy raczej nie uczy się w seminariach jak żyć w celibacie, a często i jak radzić sobie ze swoja seksualnością.Kobieta pojawia się jako odpowiedź na problemy w życiu kapłana i to problemy różnej natury.Ksiądz, który wie, czego chce, który realizuje się w powołaniu, nie sięgnie po ” pewna mila panią”. Nie rób z księży bezwolnych ofiar własnych instynktów. Sprawa jest bardziej złożona, niż ci się wydaje
      To prawda- ksiądz nie jest facetem do wzięcia, ale nie jest też zaślubiony, ponieważ śluby składają tylko zakonnicy. Dopóki jednak celibat nie przyjmie dla kapłana wymiaru Oblubieńczego, do czego wzywa Benedykt XVI w dokumencie Sacramentum Caritatis, będzie on narażony na strach przed sobą /powtarzam – strach przed sobą /:
      EUCHARYSTIA I KAPŁAŃSKI CELIBAT
      24. Ojcowie synodalni zechcieli podkreślić, że kapłaństwo służebne wymaga pełnego upodobnienia się do Chrystusa poprzez Święcenia. Szanując odmienną praktykę i tradycję wschodnią, trzeba potwierdzić głęboki sens kapłańskiego celibatu, który słusznie jest uważany za nieoceniony skarb, co potwierdza również wschodnia praktyka dokonywania wyboru biskupów tylko spośród tych, którzy żyją w celibacie, i okazywanie wielkiego szacunku wobec wyboru celibatu, jakiego dokonują liczni prezbiterzy. Bowiem w tym wyborze kapłana znajduje się szczególny wyraz oddania, które upodabnia do Chrystusa, oraz wyłączny dar z siebie dla Królestwa Bożego 75. Fakt, że sam Chrystus, wieczny Kapłan, przeżył swoją misję aż do ofiary krzyża w stanie dziewiczym, stanowi pewny punkt odniesienia dla zrozumienia sensu tradycji Kościoła łacińskiego w tej sprawie. Ponadto, nie wystarcza rozumienie celibatu kapłańskiego na sposób wyłącznie funkcjonalny. W rzeczywistości wyraża on szczególne upodobnienie stylu życia kapłana do samego Chrystusa. Taki wybór jest przede wszystkim oblubieńczy; jest utożsamieniem się z sercem Chrystusa Oblubieńca, który daje życie za swą Oblubienicę-Kościół. Nawiązując do wielkiej tradycji kościelnej, do Soboru Watykańskiego II 76 oraz do papieży, mych poprzedników 77, potwierdzam piękno oraz znaczenie życia kapłańskiego przeżytego w celibacie jako wyrazisty znak całkowitego i wyłącznego oddania Chrystusowi, Kościołowi oraz Królestwu Bożemu, i dlatego potwierdzam obowiązywanie celibatu w tradycji łacińskiej. Kapłański celibat przeżyty w sposób dojrzały, z radością i oddaniem jest ogromnym błogosławieństwem dla Kościoła i również dla całego społeczeństwa.

      Kobieta nie jest narzędziem szatana, a zdarza się, ze bywa ofiarą celibatu.

       
      Odpowiedz
  4. Konsolata

    Księże Adamie, Ksiądz zaprzecza sobie:

    „Dlaczego nie rzucę kapłaństwa? Bo Kościół od lat znosi mnie z moimi wadami i charakterem. Skoro ja nie jestem doskonały, to inni też mają do tego prawo. ”
    ” I jeszcze jedna droga mi osoba mawiała: ty księdza nie krytykuj, bo on tobie grzechy odpuści, a ty jemu nie możesz dać rozgrzeszenia.”

    To w końcu z Księdza niedoskonałości wypływa prawo do krytyki ze strony wiernych. Tak czy nie ? Kaplan ma ręce Chrystusa- zgadzam się, jest ” alter Christus” i działa ” in persona Christi- prawda. Zapłaciłam za zrozumienie tej prawdy wieloma latami mojego życia, ale uważam, że widząc w dłoniach księży ręce Chrystusa, mam prawo do konstruktywnej krytyki, bo ksiądz jest naczyniem glinianym i rozbić się może, a to często zauważają najpierw osoby postronne, a potem on sam dopiero.
    Też ucałowałabym twoją dłoń, ale zaraz puttem powiedziałabym ci, co mi się w tobie nie pobada.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code