Przewodnik w wierze…


Kościół katolicki inspiruje nas chrześcijan do rozważania  i pogłębiania wiary.

  Bieżący rok – Rok Wiary, ustanowiony przez Ojca Świętego Benedykta XVI, bardzo uwypuklił ten aspekt. Jednocześnie wczoraj rozpoczęły się XXVIII Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro- pod kierownictwem duchowym Papieża Franciszka. To skłoniło mnie do zastanowienia się nad  tematem wiary. Wiary, która jest wszczepiana i rozbudzana w trakcie naszego życia. Co decyduje o jej mocy, pogłębianiu…? 

Wydaje się, że właśnie Osoby-czyli przykład : słów, czynów, postaw życiowych, to najważniejsza sprawa dla/do budowania wiary-osobistej duchowości każdego z nas.  Patrząc wstecz- w czas dzieciństwa i wzrastania,  widzę takie Wzory Osób. Tych, Które mnie kształtowały wychowawczo, formacyjnie. Zapewne i zbieżna myśl wielu, że kluczową sprawą jest kształtowanie wiary w domu rodzinnym. To jest początek.

Jednak myślę, że środowisko dalsze, w którym wzrastamy,  daje nam ten ważny, priorytetowy ogląd-porównania,  a tym samym umocnienie formacyjne. Zacytuję tu polskie przysłowie :,, nie wykład a przykład".  W tym  jest sedno sprawy. Wiara to  ciągły proces. Wiara to działanie. Wiara to wspomnienia, a jednocześnie bieżący proces stałego się doskonalenia -osobowego i wzajemnie. Wiara to refleksje, ale i projekcja w przyszłość ( nad swoim życiem i tym co pozostawimy, ze swojego życia  w Życiu).

Moje refleksje łączą się ze wspomnieniami związanymi z macierzystą parafią. To tam odbyłam podstawową katechezę, uczestniczyłam w życiu parafialnym i obserwowałam  codzienną pracę Ojców i Braci zakonnych- Jezuitów. Dziś są Seniorami lub odeszli już… na wieczną służbę do Nieba.     Pragnę  wspomnieć Kilku z nich -dla mnie, dla moich bliskich -wyjątkowych w swoim zaangażowaniu, dla spraw Boga i ludzi.

Dziecko, młody człowiek szczególnie potrzebuje obrazów Osób, znaków Osób- wiarygodności.  Sądzę, że niepowtarzalną rolę w życiu i dla życia  każdego człowieka  wypełnia Kapłan-Ksiądz. To jest tak ważna i szlachetna funkcja, rola, że Nikt i nic  innego w świecie nie może jej zastąpić . Jestem o tym przekonana i wydaje mi się, że  właśnie czasy współczesne, najbardziej weryfikują tę myśl.  Pisząc … uświadamiam sobie- Ilu Ich, mądrych, dobrych, oddanych i zaangażowanych- powołaniu kapłańskiemu,  odeszło już od nas. Zostawili swój ślad życia, wzorów osobowych. Można stwierdzić, że już opuszcza nas pokolenie początku XX wieku.

 Moja wiara staje się mocniejsza i pełniejsza, dzięki Tym Przewodnikom przez życie- -myślę, że podobnie u każdego z nas. Dzięki wam Kapłanom, którzy jesteście stale z nami -w czasie i przestrzeni.  Dziś również technika, elektronika może służyć, pomagać w rozpoznawaniu i zgłębianiu swojej wiary. To wielki dar współczesności dla nas żyjących  tu i teraz; nas dążących do tego swoistego ,,wczucia się ", jak określała ten stan rozwoju duchowego,  św. Edyta Stein.

Pragnę jednak  sięgnąć do wspomnień .
Najwcześniejsze  wiążę z Bratem zakrystianem Kazimierzem, który od początku zorganizowania parafii,  pełnił tę funkcję/służbę,  kończąc ją jako Senior w tej samej placówce.  Pamiętam, gdy pewnego dnia wprowadził nas, jako maluchy- przed I Komunią św.- na zaplecze głównego ołtarza, gdzie można było uklęknąć i modlić się z bliska przed relikwią św. Andrzeja Boboli. Słuchaliśmy  opowiadania- które później pogłębiono w lekturze historycznej.  Także obserwacje Jego wyjątkowo starannej, oddanej pracy w służbie ołtarza, gdy codziennie musiał przygotować 7 ołtarzy do Mszy św. To było takie godne, poważne-  w odczuciu dziecka. Na uwagę zasługuje również wielka kultura współpracy Braci i Ojców, którą obserwowałam w tamtych latach.
Wcześniejsze…znane już z opowiadań,  to okres trudnej weryfikacji sił, odwagi, wierności służbie kapłańskiej Księży. Lata 50-te to czas, gdy Kapłani poddawani byli różnego rodzaju naciskom politycznym, o których możemy dopiero dzisiaj czytać w literaturze faktu historycznego.

W tym miejscu wspomnę O.Wiktora. Już nie żyje. Nigdy o grozie tamtych  wydarzeń nie opowiadał. Tym bardziej  należy podkreślić wyjątkowość Jego pracy, jako Kapelana więziennego.  Potem był Kapelanem w Domu Seniora. Okazywał niezwykłą cierpliwość, spokój i życzliwość swoim Podopiecznym, niosąc im codziennie Słowo Boże i posługę kapłańską. Gdy nadszedł koniec życia, spotkała go najtrudniejsza próba choroby nieuleczalnej. Z niezwykłą godnością- jako człowiek Kapłan, stanął wobec nieuchronności  śmierci. Dał przykład powagi, spokoju i godności -dla otoczenia naukę, z jaką  odchodzi/umiera Kapłan. Do ostatnich chwil swojej drogi życia, jak starotestamentalny patriarcha… czuwał nad  świętością kapłaństwa.  Szacunku dla słowa, szacunku dla ciała.  
 

Słowo Boże-nauka. Wspomnę  i wywołam   następne refleksje. Są one  związane z kazaniami.  Tak, kazania, homilie to były szczególne momenty kształtowania i umacniania w wierze. Przemyślane, wzbogacone przykładami z literatury, faktami biografii ludzi wyjątkowych, znanych i nieznanych- a dających ważne wzory do naśladowania. Szczególnie poruszały mnie kazania  Ojca Jana-profesora. Mówił pięknym językiem literackim. To była wspaniała polszczyzna -wyraźnie, z dykcją, piękną melodyką słów, głębią nauki moralnej. Wtedy, w kościele, była  cisza skupienia wewnetrznego… zasłuchanie – mimo że budynek ,,starej" kaplicy  zapełniony ,,po brzegi".  Pamiętam, jedno z nich zostało na lata w pamięci -było  wyjątkowe, tak to odczułam. Dotyczyło przykładu życia  pisarza R. Brandstaettera. Po latach, poszerzając lekturę i ,, wczuwanie " się w wiarę, zrozumiałam,  jak wielki talent -teologiczny i pedagogiczny, wybrzmiał w tamtym kazaniu. Zobrazowanie słuchającym -drogi i łączności  -Bóg ze Starego Testamentu i Bóg Ewangelii .

Następny kapłan to Ojciec Mirosław, wieloletni Proboszcz. On, jako jeden z pierwszych w Polsce, zajął się problemem małżeństw w związkach niesakramentalnych. Lubił też układać wiersze-sentencje, krótkie, refleksyjne,  trafiające do każdego serca. W 1994r.-Międzynarodowy Kongres Rodziny-dane mi było uczestniczyć w panelu, który przygotował O. Mirosław. Rodzina i jej funkcje to obszar  moich zainteresowań zawodowych. Mieszkałam już w innej parafii. Spotkanie miało szczególny wymiar porównania czasów dzieciństwa i dorosłości. Zobaczyć Osobę- nauczyciela wiary-Kapłana, który jest stale przykładem i przewodnikiem, w dążeniu do rozwoju, poprzez własny rozwój intelektualny i pełne, wiarygodne, klarowne obrazowanie swojego powołania duchowego. To kształtuje i umacnia.
 Czytając Jego autobiograficzne: ,, Moje przygody z literaturą piękną" można głębiej zrozumieć  piękną, a jednocześnie wymagającą drogę, jaką musi pokonać człowiek w służbie Bogu i ludziom …  taka buduje szacunek dla  słowa Kapłan i Dzieło.  Zostawił dorobek kilku książek i wieloletniej, bardzo intensywnej pracy duszpasterskiej w służbie rodzinie.
 
 Teraz wspomnienie o Ojcu Feliksie.  Jest  i zawsze będzie, równie  niepowtarzalnym  przewodnikiem wiary.  Ksiądz, filozof, z zamiłowania poeta.  Niezwykle pracowity jako proboszcz, spowiednik, przewodnik duchowy młodzieży studenckiej. Potem jako Senior kontynuował swoje duszpasterstwo w  Toruniu. Tu powstały jego wyjątkowe Konferencje  z 2005r., a skierowane do Kapłanów w dniach skupienia -w Roku Eucharystii,  wydane w książce pt: ,, Eucharystia w życiu kapłana". We wstępie czytamy: – ,, Jak światu potrzeba dziś świadków wiary, tak kapłanom i przygotowującym się do kapłaństwa potrzeba świadectwa szczęśliwych kapłanów" . Każdy następny rok, od jej wydania, coraz bardziej uwypukla mądrość myśli tam zawartych. To głęboka refleksja, nad znaczeniem kapłaństwa i powołania duchownego. Kluczowa moim zdaniem dla nas wierzących,  dla świata.

Wspomnienia dzieciństwa łączę z myślą o kwiatach. Kwiatach, które swoimi najpiękniejszymi barwami,  niech zawsze chwalą szlachetną pracę każdego Księdza,  Który oddany wiernie powołaniu.  Te kwiaty, o których teraz piszę to powojniki Brata Stanisława -ogrodnika. Pamiętam, że w latach 70-tych zaczynał zbierać odmiany irysów, później rozwinął hodowlę powojników. Mieszkańcy i okoliczni działkowcy  z wielką  radością odwiedzali i podziwiali te wspaniałe okazy. Byli też i pasjonaci kwiatów, którzy wzbogacali swoje ogródki w różne odmiany. Zawsze znajdowali radę u Brata ogrodnika. A On  w niewielkiej szklarni ( czyściutkiej i pełnej najróżniejszych okazów) umiał Ich pomieścić wśród roślin- ludzi zachwyconych tym pięknym darem przyrody, darem Boga.  Po wielu latach, okazało się, że Ten pracowity zakonnik – Ogrodnik, jest wyjątkowym profesjonalistą clematisów. Odznaczony wieloma prestiżowymi wyróżnieniami i medalami o znaczeniu światowym. Dziś nie ma Go wśród nas. Zostawił kwiaty. Między innymi powojnik o nazwie Kardynał Wyszyński.

 Swoją wypowiedź zakończę ostatnim  wspomnieniem. Jest jesień roku 1980. Prymas Polski kard.ks. S. Wyszyński przybył do parafii,  aby na uroczystej Mszy św. poświęcić kamień węgielny pod budowę Sanktuarium. Pamiętam Jego głos- mocny i przekonywujący. Głos, który scalał ludzi w jedną wspólnotę. Cisza i skupienie w czasie kazania, mimo że kaplica i ogród przykościelny  wypełnione uczestnikami. Kościół wypełniony wiernymi, również za budynkiem, aż na ulicy. Tu dociera  tylko głos Prymasa, polecenia liturgiczne i pieśń Kochanowskiego :,,Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary...", która zawsze była śpiewana w naszej parafii.  Pamiętam, płynie moja równoległa myśl, jak zrozumieć to co mówi Prymas- w nakazie społecznego zadania, zadania  każdego z nas. Osobiście stawać się lepszym człowiekiem dla siebie, a tym samym dla Wspólnoty.

Wspomnienia. Patrzymy  w refleksji na dotychczasowe życie. Człowiek analizuje, jak wypełnił swoje zadanie -ja i moja wiara. Te obrazy, te wzory służby kapłańskiej, dały mi podłoże dla pogłębiania wiary i odpowiedzialnego-osobistego, życia.
 

 

 

Komentarz

  1. Halina

    Chodzenie po tropach..

     Domini Canes – Psy Pańskie, idąc tropem Pana Boga, same zostawiają ślady. 
    O. Andrzej na ścieżce, którą szedł do Boga, zostawił mnóstwo tropów. 
    Intencją tego zakątka strony: "Chodzenie po tropach ” jest
    je udostępnić. W wielu książkach, które Ojciec czytał, pozostawił mnóstwo 
    podkreśleń rzeczy ważnych, wykrzykników, przemyśleń i notatek 
    na marginesach. Szkoda byłoby zostawić te książki zamknięte, 
    na półkach. Na stronie tej warto też przywołać cenionych przez 
    Ojca poetów, których wiersze cytował.

    http://www.jamna.dominikanie.pl/wspomnienie/chodzenie/chodzenie.html

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code