Pogoda Ducha – opcja dostępna

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}

Bardzo wiele wysiłku potrafią niektórzy ludzie włożyć w różnorakie działania zmierzające do zabicia własnej pogody ducha.

Pierwszy krok stanowi zazwyczaj sprecyzowanie swoich oczekiwań względem innych osób, ich życia, wizerunku, postępowania itd. w kontekście uformowania rzeczywistości zewnętrznej pod kątem osiągnięcia celów co do których nie posiadają żadnych praw, gdyż cele te zakładają manipulację życiem innych. Wymagają tym samym od życia realizacji swoich oczekiwań. Uważają, że osiągną ten cel i zdobędą swoje własne Mount Evetest, gdyż są ludźmi wielkimi o powszechnym i niepodważalnym autorytecie.

To właśnie w tym miejscu tkwi kluczowy punkt błędu i początek drogi do unicestwienia pogody ducha a w rezultacie do stania się śmiesznym w przypadku, gdy te iluzje zostaną odkryte przez innych. Wtedy przeżywane uczucie rozczarowania często popycha do upartości a nawet do nikczemności w obronie założonych oczekiwań.

Tacy ludzie uzależniają swoje życie i swój wizerunek od własnych iluzji. W rzeczywistości nie są ludźmi wolnymi, gdyż ich wizja „wolności” tak naprawdę opiera się na oczekiwaniach wobec innych a nie na tych, które sprecyzowali wobec własnego życia. Wszystkie oczekiwania mające warunkować ich prawość, autentyczność i racje ukierunkowali na innych, którzy według ich iluzji muszą potwierdzić swoją >małość< i >nieudolność< . Od tego też uzależniają swoje życie.

Zadowolenie z realizacji tego rodzaju oczekiwań nie ma nic wspólnego z pogodą ducha i autentyczną radością z życia. Jest to raczej satysfakcja z postawienia innych w egoistycznie zaaranżowanym własnym wytworze wyobraźni na temat innych. Fałszywe poczucie bycia „wszechmocnym”.

Dopiero oczekiwania względem samego siebie mogą pozwolić na życie w harmonii z samym sobą. Są źródłem wewnętrznej radości, wtedy też jest możliwa wdzięczność za wszystkie miłe niespodzianki, które przynosi nam życie. Wytworzone iluzje na temat życia i innych ludzi tez mogą przynieść niespodziewane efekty, ale nazywając subtelnie – niezbyt radosne. Wtedy znowu rozpoczyna się bieganina za swoją „racją” i argumentowanie słuszności swoich oczekiwań wszędzie gdzie tylko można. Ale tacy ludzie nie widzą, że już dawno są poza zasięgiem zdrowego rozsądku i powszechnie przyjętych norm istniejących wśród ludzi świadomymi wartości życia. Dla wierzących jest ono największym darem Boga.

Pierwszym, który wysunął swoje oczekiwania wobec innych był ten, który wpełznął do Raju, aby negocjować z Ewą swój autorytet. Argument miał potężny – ubrany w to samo kłamstwo używane od wszechczasów: „będziecie jak Bóg” – jeśli spełnisz MOJE oczekiwania względem CIEBIE, nie te względem SIEBIE o których mówił ci Bóg.

Pismo Święte nie wspomina o terminie zakończenia  negocjacji zapoczątkowanych w Raju. Sam główny „negocjator” nadal z niewysłowioną aktywnością gromadzi sobie równie prężnych kontrahentów.

Autentyczność i realizacja oczekiwań względem siebie to sztuka, która nie spada z nieba. Nie jest to łatwe, ale w swojej treści bardzo proste: Każde życie pochodzi od Boga i tylko On o nim decyduje. W zamierzeniu Stwórcy każdy ma żyć swoim życiem. Wszelkie „manewry” rozciągające się na życie innych wykluczają możliwość istnienia pogody ducha, zwłaszcza wtedy, gdy chcą władać obszarami dostępnymi tylko Stwórcy.

 

17 Comments

  1. elik

    Podziękowanie i gratulacje.

    Pani Ewelino szczerze dziękuje i gratuluję – tekst piękny, wartościowy, prawdziwy (realistyczny, jednoznaczny), wyjątkowy i jakże optymistyczny (opcja dostępna), aktualny, pouczający, pożyteczny i potrzebny.

    Cytuję: Bardzo wiele wysiłku potrafią niektórzy ludzie włożyć w różnorakie działania zmierzające do zabicia własnej pogody ducha.

    Czy tylko własnej?……

    Dla Pani i innych zainteresowanych: http://www.apostol.pl/modlitwy/rozne/modlitwa-o-pogod%C4%99-ducha

    Szczęść Boże!

    Życzę Pani wiele dalszych błogosławieństw i łask Bożych, oraz sukcesów edytorskich i przede wszystkim owej pogody ducha Zbigniew

     
    Odpowiedz
  2. jadwiga

    z jednym warunkiem

    Dopiero oczekiwania względem samego siebie mogą pozwolić na życie w harmonii z samym sobą. Są źródłem wewnętrznej radości, wtedy też jest możliwa wdzięczność za wszystkie miłe niespodzianki, które przynosi nam życie.(…)Autentyczność i realizacja oczekiwań względem siebie to sztuka, która nie spada z nieba.

    Warunek ten to to, że realizacja siebie jest zgodna z oczekiwaniami grupy, ziemskiej grupy ludzi, w której się istnieje. Jezeli jest z jakichs przyczyn inna –  człowiek jest niszczony. Bez zrozumienia dlaczego jest inny. Wtedy jest bardzo trudno o pogodę ducha. Albo traci się siebie albo się jest wyalienowanym.

     
    Odpowiedz
  3. 3adwersarz

    prognoza pogody

    Pogoda- według definicji meteorologicznej -to chwlowy stan atmosfery. Na jej ukształtowanie, mają wpływ nadciagające niże i wyże baryczne. To one kształtują pogodę.Również zależy ona od klimatu.

    Odnosząc to porównanie do stanu ducha -należy podkreślić, iż stabilny klimat /nasza osobowość/

    zapewnić może nam względnie sprzyjającą pogodę ducha. Ważna jest umiejetność przystsowania sie do przezycia w warunkach kiedy nadciagają niże lub wyże zmieniając warunki naszej egzystencji.

     

     
    Odpowiedz
  4. elik

    Co wystarczy?

    @Antoni

    Pański wpis może wielu czytelnikom sugerować, że aby zapewnić sobie "wzgłędnie sprzyjającą pogodę ducha", i prawdopodobnie wielce pożądaną osobistą pomyślność, szczęśliwość i radość życia – wystarczy "umiejętność przystosowania się……..".

    Jednak w nas bardzo często tkwi głęboko to, co trudno calkowicie wyplenić, a można określić jako swoisty chwast tj. zachowawczość i nieufność wobec tego, czego jeszcze nigdy nie poznaliśmy, ani doświadczyliśmy i zaznaliśmy.

    Dlatego wg. mnie musimy czasem przebić twardą skorupę naszej przeciętności, a nawet wyzwolić się z uporczywej grzeszności, także lenistwa, głupoty, prostactwa, opieszałości, etc., czy permanentnego smutku lub ezystencjalnego rozczarowania tzn. stanu, w którym nie tylko ślepniemy, lecz również coraz bardziej zatracamy tj. dusimy i umieramy z pragnienia.

    To wszystko, aby radykalnie zmienić lub naprawić jednak wymaga chyba nie tylko owej "umiejętności przystosowania się", lecz również otwartości serca (serdeczności) i światłości umysłu, szczególnej motywacji i determinacji, a także innych koniecznych umiejętności, predyspozycji i uzdolnień, a przede wszystkim żarliwej modlitwy, do Pana Boga łaskawego i wszechmogącego, oraz sporo własnego trudu i wysiłku.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  5. 3adwersarz

    prognoza pogody

    Pogoda ducha to stan ducha, który jest dynamiczny i podlega takim samym prawom jak inne procesy zachodzące w naszym organizmie i poza nim.Chyba nie do końca możemy mieć wpływ na ich przebieg.

    Niektórzy widzą związek pomiedzy datą urodzenia a charakterem człowieka, który ma niewatpliwy wpływ na stan ducha i relacje ludzi pomiędzy sobą. I chyba coś w tym jest., skoro ludzie spod znaku Bliźniąt są tak

    zmienni, a spod znaku Koziorożca- tak uparci. Nie wiem, czy wiara w ten rodzaj determinacji astrologicznej nie jest grzechem. A może dostęp do tej wiedzy astrologicznej, aczkolwiek obiektywnej, powinen być opatrzony klauzurą tajności  dla osób wierzących, której złamanie skutkuje trwaniem w stanie grzechu.

    PS. Mam nadzieję, iż nie zostanę posądzony o wiarę w gusła i promocję wrózbiarstwa, które uważam jednoznacznie za nie do zaakceptowania przez wierzacych ze wzlędu na rodzaj źródła z którego korzystają wróżki.

     
    Odpowiedz
  6. jadwiga

    Antoni

    Pogoda ducha to stan ducha, który jest dynamiczny i podlega takim samym prawom jak inne procesy zachodzące w naszym organizmie i poza nim.Chyba nie do końca możemy mieć wpływ na ich przebieg.

    Niektórzy widzą związek pomiedzy datą urodzenia a charakterem człowieka, który ma niewatpliwy wpływ na stan ducha i relacje ludzi pomiędzy sobą.

    To juz ja bym stwierdziła, ze jest to bardziej prozaiczne.Stan i pogoda ducha zalezy od naświetlenia i nasłonecznienia organizmu, znana wszystkim jest depresja sezonowa i leczy to się światłem.Wiadomo także, iż częste noszenie okularów przeciwsłonecznych działa depresyjnie. Równiez stan ducha  żalezy od tego czy ktos jest głodny czy po posiłku ( Polak jak głodny to zły a jak syty to leniwy), wyspany czy niedospany. Według tego ta sama psychologicznie sytuacja może wywoływac diametralnie rózne nastawienia i reakcje u człowieka.

     
    Odpowiedz
  7. misjonarz

    “Eeee tam” . 
    Marta Robin –

    "Eeee tam"

    Marta Robin – nagle w swoim życium "dostała awersji do światła", a pomimo wszystko zachowywała niesamowitą pogodę ducha. Oczywiście, że człowiek tak, jak i cała przyroda nie może istnieć bez energii słonecznej, ale ta energia nie jest całkowicie determinantem psychiki i ducha człowieka.

    O ile jakoś wpływa na psychikę to zupełnie nie ma wpływu na duszę człowieka a tym bardziej na ducha, gdyż Bóg, anioły i oczywiście demony nie istnieją w postaci "materialno energetycznej". No ale to trzeba "zrozumieć". Niestety do niektórych osób zupełnie nie przemawia fakt, że Bóg "ingeruje w losy człowieka i świata". To jest właśnie ten problem "czy Bóg troszczy się o świat i ludzi" ? Troszczy się, tylko pytanie czy tą troskę człowiek chce przyjmować ?

     
    Odpowiedz
  8. 3adwersarz

    ad @misjonarz

    Bóg troszczy się o nas  /to tak po ludzku sądząc/ ale również troszczy sie o nas szatan.

    Tak więc ludzkość narażona jest na rozdarcie w tym dwubiegunowym świecie- dobra i zła.

    Potrzebne są kursy , które pozoliłyby na nabywanie umiejętności podążania ku Bogu i odwracania sie od szatana. Być w sferze oddziaływania Boga i czuć Jego Ojcowską opiekę – to warunki sprzyjające zbawieniu.

     
    Odpowiedz
  9. Halina

    Brak pogody ducha

     oznacza brak poczucia własnej wartości. Ludzie dowartościowani, mający pozytywny obraz własnej osoby, charakteryzują się dobrym samopoczuciem, spokojem ducha, optymizmem. Nie muszą manipulować innymi w celu osiągnięcia swoich celów. Podstawowe pułapki w relacjach, to brak zaufania do siebie i innych, niska lub zawyżona samoocena, pycha, podejrzliwość. Mamy prawo szczerze wyrażać swoje oczekiwania wobec innych, ale według siebie stosować taką samą miarę. Człowiek musi jasno precyzować czego chce od życia, umieć właściwie przedstawić swoje oczekiwania, ale pamietać również, że to człowiek jest ważniejszy niż oczekiwania względem niego. Jeśli traktujemy ludzi podmiotowo, dostrzegając ich indywidualność nie dojdzie do złych, blokujących, czy manipulujących relacji;ciemiężyciel-ofiara, w którym snujemy żądania wobec innych, i od ich spełnienia uzależniamy swoje samopoczucie. Ludzie o takiej mentalności wciąż obwiniają innych , wydarzenia i sytuacje, unikając tym samym odpowiedzialności za swoje życie; zamiast wejrzeć w siebie i odkryć przyczynę swoich frustracji.

    Człowiek może wzmacniać w sobie stan swojego ducha, w dużej mierze zależy od kontekstu i tego, czego wcześniej doświadczył.

    " Dopiero oczekiwania względem samego siebie, mogą pozwolić na życie w harmonii z samym sobą"-mogą, o ile nie będą zawyżone lub zaniżone. To chyba najmądrzejsza modlitwa w takiej sytuacji;

    " Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę, odwagi abym zmieniał to, co mogę zmieniać i mądrości, abym odróżnił jedno od drugiego"

     
    Odpowiedz
  10. misjonarz

    Ja bym mocno dyskutował na

    Ja bym mocno dyskutował na tym tematem. Ale nie będę , bo tego nie da się udowodnić bo to jest "właśnie stan ducha", a "duch wieje kędy i jak chce". Już kiedyś o tym pisałem "pewne wspólnoty, które są wręcz ekstatyczne w swoich zachowaniach i modlitwach są bardzo pogubione i smutne". Natomiast wielu świętych, którzy przeżywali kryzysy i tzw. "noce zmysłów i noce ducha" byli bardzo pogodnymi ludźmi.

    Wielu świętych "wylewało litrami łzy" a pomimo tego zachowywali pogodę ducha, baaa "wielu świętych szło na śmierć męczęńska wręcz z uśmiechem na ustach". Jezus mówił dużo o radości i stary testament też dużo o tym pisze, ale może to być nierozumiane, bo nierozumiane są stany duchowe człowieka a zwłaszcza tzw. "POCIESZENIE PRZEZ ŁZY". Tego psyhologia nigdy nie zgłębi bo jest to sfera DUCHA. Tak oddziaływuje Duch Święty na ludzi – np. w/g słów Jezusa "błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni"., albo (bodajrze św Paweł) pisał "cieszcie się chociaż  teraz musicie doznać nieco smutku".

    Często wylewam łzy (niczym kobieta w stanach zmienionego nastroju ) i co ? to oznacza, że jestem smutny i depresyjny ?, to oznacza, że "jestem niezrównoważony" ?, niezintegrowany psychicznie ? Jestem rozbity wewnętrznie ? Oczywiście psycholog mógłby to tak określić, ale on nie jest zgłębić tajników mojego serca i mojej duszy – tam dostęp ma tylko Bóg. Nadmienię, że nie mam melancholijnego usposobienia jestem typowym sangwinikiem. No i co ? sprzeciwiam się sobie ?, użalam się ? Jaki jestem ?

    Ja myślę, że jestem CORAZ WIĘCEJ WOLNY, a ta wolność wynika również z obdarowywania łaskami ( w tym pocieszeń przez łzy).  Niech tak pozostanie, dopóki On, czyli Jezus będzie tak chciał.

    Jezu ty często płakałeś nad ludzkością i światem, pomóż nam rozumieć swoje uczucia i to co przez te uczuci TY mówisz do nas amen.

     
    Odpowiedz
  11. Halina

    Misjonarz

     Ty też nie jesteś w stanie zgłebić tajników mojej duszy:) A kto powiedział, że człoowiek, który płacze, smuci się jest niezintegrowany, czy niezrównoważony? Sądzisz, że integracja polega na wyzbyciu się ludzkich uczuć? Człowiek często nie może zmienić zycia, ale siebie samego TAK . Każdemu cierpieniu można nadać znaczenie, a porażki zamienić we wzrost. Nasze życie może być smutne, wesołe, fantastyczne, straszne, gorzkie, słodkie, łatwe, trudne, ale jest czym jest. Możemy zmienić jednak nasz stan duszy, naszą postawę, stosunek do życia. Tu nie trzeba psychologa, żeby wiedzieć , iż trzeba od czasu do czasu dać upust swoim emocjom i wypłakać swoje żale-przyjacielowi, spowiednikowi, psychologowi, a najlepiej Bogu. My chrześcijanie mając nadzieję na życie wieczne, możemy stworzyć w nas magazyn pogody ducha, nie zważając na otaczającą nas rzeczywistość. Pogoda ducha, to nie chwilowy nastrój, wesołkowatość-to życiowa postawa, którą człowiek wybiera-czasami pomimo wszystkich smutków i trosk., ponieważ żyje z optymizmem i miłością. Jak nie masz w sobie pogody ducha, to co dasz innym? swoje zgorzknienie? To dobrze, ze nie masz melancholijnego usposobienia, ale płacz nie jest tylko udziałem smutasów. " Jest czas radości i czas smutku, miczenia i mówienia etc-wszystko ma swój czas. Tak jak życie rodzi się ze smierci, tak radość  przychodzi często po głebokim smutku.

     
    Odpowiedz
  12. misjonarz

    Sprawa ze stanami duchowymi

    Sprawa ze stanami duchowymi jest trochę skomplikowana, gdyż istnieją  łzy i Łzy.

    Specjalnie to podkreśliłem bo to czy są wylewane ? i jakie są wylewane ? zależy od stanu duszy.

    Św Ignacy rozróżniał:

    – ludzi, którzy przechodzą od jednego grzechu ciężkieg w drugi

    – ludzi, ktorzy usilnie oczyszczają się z grzechów

    Teraz w zależności od tego mówił, że człowieka może:

    – pocieszać dobry duch

    – pocieszać zły duch

    Gdy człowiek trwa w grzechu ciężkim to "wyobraża sobie przyjemności życia" (to podsuwa mu zły duch), natomiast dobry duch: "kłuje i gryzie sumienie". Jeżeli dusza jest wrażliwa i otwarta no to może się otworzyć na Boga ale to kosztuje: "ból i łzy" – są to wtedy łzy bardzo ciężkie (przypadek Magdaleny i Św Piotra). Sam doświadczałem takich stanów w swoim życiu.

    Jeżeli natomiast nie otwiera się na Boga to "trwa w swoich przyjemnostkach" – Ignacy mówił, że zły duch wtedy "umacnia aby jeszcze bardziej utwierdzić w grzechach i wadach.

                 Sprawa jest odwrotna natomiast w przypadku ludzi, którzy "USILNIE OCZYSZCZAJĄ SIĘ Z GRZECHÓW. Wtedy to zły duch będzie:

    – niepokoił fałszywymi racjami (myślami), bedzie gryzł sumienie

    – dobry duch natomiast będzie: "dodawał sił, odwagi, natchnień i łez"

    Wtedy to te łzy są "bardzo delikatne" – Ignacy pisał:  "jak woda spadająca na gąbkę".

    Zły duch w takim stanie może wywoływać

    "łzy ciężkie", może wywoływać smutek i przygnębienie.

    Oczywiście trochę uogólniam bo u różnych ludzi może to wyglądać trochę inaczej, ale rzeczywiściae itnieją pocieszenia, które umacniają i smutki, które niszczą.

    W "mądrość Syracha" jest taki fragment aby "nie wydawać swej duszy smutkowi, bo smutek zgubił wielu".

    Jest to prawda ale nie do końca – z przyczyn, które opisałem wyżej, bo można trwać w grzechu ciężkim a wyjściem z takiej sytuacji jest spowiedź świąta, lub tzw. "ŻAL DOSKONAŁY". Taki żal sam w sobie gładzi wszystkie grzechy.

    Aby odróżnić lub odróżniać swoje stany ducha to trzeba "często wchodzić w siebie" i "badać siebie". Nie jest to sprawa prosta bo trzeba czynić refleksję i rachunek sumienia.

    W KK istnieją pewne narzędzia i sposoby aby "wchodzić  w siebie" i przez refleksję rozróżniać swoje stany : "pocieszenia" ale też stany "strapienia duchowego". Można to robić i można też wtedy podejmować odpowiednie działania aby: "coraz więcej służy Jego Boskiemu majestatowi i zbawić swoją duszę".

    No i właśnie, znów temat "rzeka", bo pytanie "kto i jak zbawia" ? Oczywiście zbawiciel jest jeden, ale Bóg nie czyni nas "marionetkami" i chce abyśmy "współpracowali z nim w zbawieniu siebie i innych ludzi".

     

    Ok, narazie to tyle ale jeszcze kiedyś o tym napiszę, no bo naprawdę istnieją np. "pocieszeni "z" i "bez" przyczyny i istnieją tzw. "strapienia duchowe", które są: "za" i "nie" zawionione.

     

     
    Odpowiedz
  13. 3adwersarz

    Misjonarzu !!!
    Zło na Ziemi

    Misjonarzu !!!

    Zło na Ziemi to domena szatana.

    Jak zidentyfikować szatana, który wchodzi na drogi naszego życia?

    Często chwasty są podobne do roślin uprawnych i nie możemy ich odróżnić.

    Tak więc pielęgnując te rośliny mimo woli pielegnujemy też chwasty.

    My chrześcijanie nie posiedliśmy umiejetności identyfikacji szatana

     a także radzenia sobie z nim.

    Szatan ma coraz większe mozliwości działania.Sprzyja mu modny pluralizm

    oraz liczne pola, na których może się pojawiać np internet.

     

     
    Odpowiedz
  14. misjonarz

    Da się rozróżniać duchy,

    Da się rozróżniać duchy, problem w tym, że trzeba się tego uczyć. Nauka polega też na "obserwacji", wymaga też przyjęcia "metody", no a przede wszystkim trzeba obserwować swoje stany strapienia i pocieszenia. Wymaga to też niejedokrotnie pomocy tzw. "kierownika duchowego", jeżeli go nie ma to można wręcz, jak św s Faustyna "sam Jezus był mi kierownikiem", jenak modliła się ona o  takiego i takiego wkrótce otrzymała.

    Ja też modliłem się o kierownika duchowego i Pan Bóg wysłuchał moich próśb. Kierownik to taki "przewodnik" albo ujmując to trafniej "towarzysz duchowy" – w sensie "ten który słucha". Kierownictwo duchowe to osobny problem, więc nie będę go opisywał.

    Jeszcze co do złych duchów, to w pewnym sensie prawda, Jezus mówił o tym, że "szatan i świat są jakoś tożsame", lecz "moc złych nie jest nieograniczona", bo istnieją metody tzw. "walki duchowej", św Ignacy np. zalecał aby "przedłużać modlitwę" bo wtedy powali się przeciwnika na ziemię. Osobna sprawa to jest "sposób tego przedłużania i sposób modlitwy". To znowóż dosyć długi wątek, więc zostawię go w spokoju.

     
    Odpowiedz
  15. 3adwersarz

    misjonarzu – bądż przewodnikiem

    Bóg zapłać Misjonarzu za cenne rady. Przydałby mi się też ziemski przewodnik zyciowy, który pomógł by mi w trakcie mojej wędrówki życiowej. Twoje słowa są jak drogowskazy na drodze do Ziemi Obiecanej.Ja na tej drodze utknąłem na pustyni.Wiem, iz pod pokładami piasku są źródła wody. Ale nie wiem jak do nich dotrzeć.Chyba nie tylko ja mam takie problemy. Każdy w swoim życiu przechodzi przez pustynię, ale często zamiast kopać studnie pozwalające dotrzeć do źródeł ulega mirażom. Ale to z braku pzewodników. Warto żebyś zorganizowałem wirtualny kurs dla ludzi poszukujących Boga.

    Szczęść Boże

     
    Odpowiedz
  16. misjonarz

    Nie wiem, czy “do końca

    Nie wiem, czy "do końca jestem kompetentny" ? . Kiedyś O.S (mój spowiednik i kierownik duchowy), powiedział, że "musiałbym ukończyć specjalny kurs duchowości" , no ale jemu chodziło o tzw. "dawanie ćwiczeń".

    Dawać ćwiczenia wirtualnie można, natomiast tzw. "rozmowy duchowe" to jest sprawa o wiele głębsza i wymagająca realu. To wymaga spotkania w 4 oczy gdyż "w towarzyszeniu duchowym" wszystko jest ważne – nawet mimika twarzy, czy gesty (po prostu jest ważna tzw. mowa niewerbalna). Ciekawe, że w tym względzie O.S potrafi w 100 % oceniać mnie. Wystarczy, że spojrzy i "już wie" , no ale gość jest naprawdę doświadczony. Ja takiego doświadczenia jeszcze nie mam, chociaż przyznam się, że potrafię rozmawiać na temat spraw duchowych (musiałbym jedynie jeszcze nauczyć się słuchać a to czasem nie jest łatwe). Uogólniając, można próbować wirtualnie, ale raczej tylko tzw. "wprowadzenia do modlitwy" i wyjaśnienie metody, natomiast efekty (które wychodzą dopiero przy rozmowach) to mogą być uzyskiwane raczej tylko w realu. Także jest pewien problem, no ale "problemy trzeba rozwiązywać". Ze swojej strony to mogę jedynie polecać spróbować w jakimś domu rekolekcyjnym – np. Jezuitów – w Polsce jest parę – ja znam:

    Gdynia, Częstochowa, Czechowice – Dziedzice, Zakopane.

    Jeszcze co do tego "wirtualu" no to jedyne wyjście "przez email, czy może to być skuteczne ? Nie wiem.

    O przypomniało się mi , bo O Pio dużo korespondował ze swoimi "córkami duchowymi".

    Ok, nic narazie nie obiecuję, polecam sprawę Bogu.

     
    Odpowiedz
  17. jorlanda

    Misjonarzu, mam prośbę

    Poruszasz ciekawe wątki z zakresu teologii duchowości. Może napisałbyś w swoim blogu coś, co rozwinie m.in. to co powyżej? Kwestia kierownictwa duchowego i rozeznawania duchów jest niezmiernie ważna dzisiaj. Od tego wiele zależy w "meteorologii ducha".

    Mnie też cągle ludzie pytają o to i też proszą o rady, kierowanie itd. A ja sama – podobnie jak Ty – nie czuję się kompetentna, sam przecież muszę korzystać z przewodnictwa. Ale mogę robić coś innego – opowiadać o tym, czego doświadczam. Dzielenie sie swoim doświadczeniem wiary, czy owocami systematycznego ćwiczenia mogą być dla kogoś niezwykłą inspiracją. Dlatego czasem wracam do Twoich wpisów.

    Nie ze wszystkim się bezkrytycznie zgadzam, bo nie do końca jesteśmy z tej samej gliny ale faktem jest, że inspirujesz refleksje i motywujesz do pogłębiania niektórych kwestii z zakresu pracy nad sobą.

    Powodzenia w dzieleniu się wiarą, Misjonarzu.

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code