Patrząc w miskę z brudną wodą…, czyli przepraszam za moje kapłaństwo!

 
Rozważanie na Wielki Czwartek, rok A2

Rekol__Wielk__2014.jpg

Wielkie wydarzenia dokonują się, gdy zmęczony całodziennym trudem świat układa się do snu. Wielkie wydarzenia naszej wiary dokonują się nocą. Ostatnia wieczerza i pierwsza zarazem Eucharystia, wielka noc Zmartwychwstania, nawet na moment śmierci świat ogarnęły ciemności…

Często także te osobiste spotkania z Nim dokonują się nocą. Zapewne i ty byłeś nieraz Nikodemem, gdy pozbawiony sił, zdruzgotany, być może zalany łzami szukałeś nocą Jego oblicza. Nie ma co ukrywać, że nocą wychodzą też nasze wewnętrzne demony i potwory, i stajemy się wreszcie tymi, kim naprawdę jesteśmy…

Nie wiem, czy doświadczyłeś kiedyś w czasie długiej podróży, gdy zapadał zmrok, a byłeś jeszcze daleko bez zapewnionego noclegu, poczucia niepewności przerażające się w lęk…

Pod osłoną nocy szalony Bóg gromadzi swoich, aby z nimi być i dzielić Chleb, który staje się Nim samym. Zaiste szaleniec, bo któż na chwilę przed śmiercią urządza ucztę, jedząc nawet ze swoim sprzedawczykiem i zdrajcą? Normalnemu człowiekowi nic by przez gardło nie przeszło…

Trzej Ewangeliści dość szczegółowo opisują moment ustanowienia Eucharystii, musieli zatem zrozumieć powagę tej Uczty. Jedynie Jan, którego myśl o Słowie unosi się wysoko niczym górujący na niebie orzeł, pomija moment ustanowienia Eucharystii. Przeoczenie? Nie wydaje się, przecież to On spoczywał na piersi Pana, wsłuchując się w bicie Jego serca. Uznał to wydarzenie za nieistotne? Nie wydaje się, gdyż szczegółowo zapamiętał słowa Wcielonego Słowa…

Inni Ewangeliści opisują Eucharystię, podczas gdy Jan wyjaśnia jej prawdziwy sens. Tym, co nas zbawia, jest to, co robimy po wyjściu ze Mszy Świętej, gdyż jest ona punktem wyjścia, a nie dojścia. Tutaj wszystko się jedynie zaczyna, a prawdziwą drogą jest nasza codzienność. Eucharystia jest pokarmem spożywanym, aby wyruszyć w drogę.

Do czego powinna prowadzić dobrze przeżywana pobożność eucharystyczna?

Popatrz na Chrystusa. Wstał i złożył szaty. Wstał od stołu… Niektórzy bibliści tłumaczą greckie słowo wstał tym samym określeniem, co zmartwychwstanie. Rozebrany Bóg myje zmęczone nogi wędrujących ku Niemu… Za chwilę zmęczni ludzie rozbiorą Boga i przybiją do drewnianej belki …

Przepasał się prześcieradłem Bóg w stroju sługi… Za chwilę Jego martwe ciało owiną w prześcieradło…

I mył im nogi… Zwróć uwagę na czas, gdyż czynność ta nie została zakończona…

Scena umycia nóg wyraża całe chrześcijaństwo i całego Chrystusa, który klęka przed każdym człowiekiem, aby obmyć mu nogi. Czynność mycia nóg to coś poniżającego.

Wykonywali ją służący albo co najwyżej kobiety… Myjąc komuś nogi, trzeba się nachylić i popatrzeć w górę. Tak patrzy Bóg. Dlatego nie wysilaj się, aby udawać kogoś, kim nie jesteś, bo Pan patrzy od dołu, od tego, co najniższe, brudne, śmierdzące… On niczym się w Tobie nie gorszy ani nie przeraża, pochyla się jedynie, aby Cię obmyć i ucałować. On, szalony Bóg…

Jeden z was mnie zdradzi… Ale Jezus nie wypowiada imienia, nie wytyka palcem, nie wygania z uczty… Oto spowiedź – rana musi być odkryta i nazwana. Spowiedź to moment, w którym rozpoznaję i nazywam z radością swoje zagubienie, i doświadczam zbawienia Bożego. Spowiedź to miejsce, gdzie wyrzucam z siebie całe zło, aby cieszyć się życiem Bożym. Paradoksalnie, w zdradzie może być moje zbawienie: jestem zbawiony, bo zgubiony…

Wielki Czwartek to dzień Eucharystii, którą Chrystus złączył z sakramentem kapłaństwa. Trzeba dzisiaj nam, kapłanom, zaczerwienić się i zawstydzić… że do Chrystusa ciągle jeszcze nie dorastamy.

Przepraszam Cię za moje kapłaństwo! Tak, wcale się nie pomyliłem i nie jest to kościelna nowomowa albo prałatowa kokieteria… Przepraszam właśnie dlatego, że czynię je moim, zamiast patrzeć w oczy Mistrza. Nie dorastam do Ewangelii i jestem w chrześcijaństwie zawsze na początku drogi. Nie traktuję serio Jezusa, a o myciu nóg nawet nie myślę… Ty dla mnie będziesz nogi mył? Nie godzę się na słabość we mnie ani nawet na słabego Boga, klęczącego przed moim brudem… Przepraszam, bo tak jak Ty nie umiem i tak bardzo mi do Ciebie daleko.

W ten wyjątkowy dzień słowo przepraszam powinien wypowiedzieć każdy chrześcijanin dodając, że nie dorasta do bycia uczniem Chrystusa i nie rozumie tajemnicy Kościoła. Zatem przeprośmy się wzajemnie, przekazując sobie znak pokoju… Oby nie był to pocałunek Judasza, ale miłosny odpoczynek przy Chrystusie… Usłyszmy bicie Bożego serca, usłyszmy je w Kościele!

Mycie_nogAWINSKI.jpg

Rozważania Rekolekcyjne

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code