LGBT Catholics: Owning Our Faith

W listopadzie 2014 roku grupa kilka osób ze społeczności LGBT, związanych z kościołem św. Pawła Apostoła w Nowym Jorku rozpoczęła projekt dotyczący relacji między Kościołem Katolickim i ludźmi należącymi do mniejszości seksualnych i płciowych LGBT Catholics: Owning Our Faith www.owningourfaith.com/. Celem tego projektu jest wspieranie dialogu i zachęcanie do większej integracji i akceptacji osób LGBT w Kościele.

W październiku 2014 roku papież Franciszek zwołał synod biskupów w celu omówienia wyzwań, przed którymi stoi rodzina w naszych czasach. Na synodzie poruszano także temat homoseksualności. Papież zachęcił do podjęcia rozmów na te tematy, w ramach przygotowań do Synodu Zwyczajnego o Rodzinie, który odbędzie się w pażdzierniku tego roku. Projekt jest odpowiedzią na sugestię Franciszka.

Twórcy projektu mówią:

Chcemy, aby nasze historie byłyczęścią dyskusji, ponieważ osoby LGBT posiadają wyjątkowe dary, które mogą zostać ofiarowane Kościołowi. Mamy nadzieję, że Kościół uzna, że Bóg działa poprzez nasze historie życia. Chcemy inspirować zmiany, które wzmocnią rodziny, zachęcać do akceptacji osób LGBT, wspierać inkluzję społeczną i promować otwarty, akceptujący dialog wśród katolików na całym świecie. Przede wszystkim chcemy, żeby wszyscy wiedzieli, że są kochani, a nie sami.

Katolicy z Owning Our Faith starają się otworzyć serca i przypomnieć nam wszystkim, że Bóg działa przez miłość. W tym celu nagrali 14-minutowy film.  Ten krótki film przedstawia zmagania, z którymi katolicy LGBT mierzą się codziennie. Poprzez przedstawienie osobistych historii katolików LGBT, ich rodziców, dziadków i przyjaciół twórcy projektu mają nadzieję na to, że ich działalność sprowokuje dyskusję na temat położenia osób LGBT w Kościele i zachęci do większej integracji i akceptacji tych osób w Kościele. 

Film odbił się już szerokim echem w mediach LGBT i wzbudził skrajne oceny. Bycie osobą LGBT i jednocześnie bycie katolikiem to dla wielu osób połączenie niezrozumiałe. Zwłaszcza dla tych, którzy z jakichś powodów od Kościoła odeszli dawno temu i są niechętni lub wrogo nastawieni do religii. Przedstawienie osobistych doświadczeń katolików LGBT, powiedzenie że wiara jest ważną kwestią ich  życia skłania do refleksji i zmiany stereotypowego myślenia.

 

 

 

40 Comments

  1. januszek73

    Miłość, czy co tam jeszcze ?

    Widziałbym sprawę inaczej, a przede wszystkim zadałbym pytanie co to jest ta "miłość" ?

    Będzie przykład, bardzo świeży :-). W piątek byłem u spowiedzi u o. Stanisława S.J. i ojciec mnie zaskoczył , tzn. wysłuchał mojej spowiedzi, dał mi wskazówki, rozgrzeszenie a na koniec – no właśnie – przytulił, mocno :-). Hmm. powiem szczerze, że uwielbiam gdy robi to z taką troska i miłością (nadmieniam, że jestem heterosexualny), ale naprawdę uwielbiam, gdy raz na rok mnie przytuli :-). Wystarczy 🙂 i to wcale nie oznacza, że muszę tego pragnąć, jeżeli to uwielbiam :-). No właśnie, bo ja kocham o. Stanisława nie za niego samego (chociaż w jakimś sensie też), ale za to, że daje mi Miłosierdzie Chrystusa :-). Po prostu o.S to "alter Christus" 🙂 i to dla mnie jest piękne a nie jakaś tam uroda tego Jezuity. Ano właśnie, miłość między mężczyznami może być zdrowa, ale musi się opierać na miłości a nie na sexalności. Chrystus kochał swoich uczniów i innych niesexualnie i wiedział, jak to robić a grzechu nietolerował, chociaż kochał grzesznika. Gdy między ludźmi jest grzech to nie może być miłości. No tak- powiedz to osobom LBTQ – oni nie widzą w nieuprawnionej miłości (a właściwie w expresji sexualności) grzechu "to nie grzech to miłość". Hmm a dlaczego grzech wypędza miłość ? Pytam tak sobie, ale znam ten mechanizm, bo osobiście przez grzech "wypędzam miłość" i niszczę miłość. Na szczęście Miłosierdzie Boże jest większe niż mój grzech. No właśnie, poniżej będą 2 moje miłości 🙂 (naprawdę prawdziwe 🙂 ).

     
    Odpowiedz
  2. zk-atolik

    Osoba w Kościele RK, a jej myśli i czyny.

    W wspólnocie Kościoła RK bycie bliźnim tj. osobą grzeszną i katolikiem, oraz jej szanowanie, akceptacja, czy konieczna i bezinteresowna pomoc, życzliwe traktowanie, a nawet serdeczność, przyjaźń, braterstwo tj. wzajemne miłowanie – nie jest czymś nadzwyczajnym, ani incydentalnym lub gorszącym.

    A tym bardziej zasługującym na potępienie i wykluczenie, czy tworzenie, wspieranie i finansowanie specjalnych projektów albo podejmowanie innych podobnych inicjatyw lub przedsięwzięć.

    Natomiast zupełnie czym innym są postulowane oczekiwania i żądania wobec wspólnoty Kościoła RK, przez liderów i wielu członków różnych mniejszości m.in. LGTB

    Opacznie pojmowana Jego Miłość, oraz zasadnicza postawa chrześcijańka wobec świata, w tym autentyczna i w pełni dojrzała miłośćegzystencja kochająca. Ponadto uznawanie i afirmacja praktyk seksualnych wśród członków mniejszości LGTB. 

    W żadnej mierze w/w pojmowanie i praktyki nie obligują, ani uprawniają pasterzy Kościoła RK, do spotkań i dialogu z przywódcami mniejszości LGTB, czy jakichkolwiek wobec nich kompromisów, ustępstw, ani tolerancji, czy pobłażliwości wobec ich nagannych i grzesznych czynów.

    Nie projekty, czy inne ludzkie wymysły, lecz bezwarunkowe zaufanie Bogu i dobrowolne uznanie Jego miłości – może być początkiem pożądanego opamiętania, nawrócenia i koniecznej przemiany w sercu istot ludzkich.

    Szczęść Boże! 

     

     
    Odpowiedz
  3. arturah

    Dobrze? źle ? Kto to wie

    Był sobie Król który skaleczył się w palec na polowaniu. Na dworze któla był  lekarz, więc król poprosił by on obejrzał mu skaleczony palec.
    Lekarz obejrzał palec i założył opatrunek. Król zapytał: " i to wszystko? już będzie dobrze?" Lekarz odpowiedział :
    "dobrze, źle – kto to wie? Król nie był zadowolony i kiedy wrócił do pałacu po polowaniu , jego palec był czerwony bo wdała się infekcja. Król zaraz zawołał lekarza i rzekł: "zobacz, z tym moim palcem jest coś nie tak!" Lekarz zdjął bandarz , obejrzał palec , posmarował maścią i założył nowy opatrunek. Król zapytał ponownie czy teraz będzie już wszystko wporządku z moim palcem? Lekarz odpowiedział :
    "dobrze, źle – kto to wie?
    Królowi nie podobała się taka odpowiedź ale pozwolił lekarzowi odejść . Po kilku dniach palec wyglądał już bardzo źle. Lekarz amputował palec.
    Król wtrącił lekarza do lochu pod pałacem krzycząc: " ty głupcze zobacz co się stało z moim palcem i to przez Ciebie , przez to twoje dobrze , źle kto to wie" Co teraz powiesz!?"
    Na co lekarz odpowiedział: "dobrze, źle – kto to wie?"
    Król stwierdził że lekarz to wariat i zostawił go żeby w lochu  lekarz zmarł.
    Po kilku tygodniach , kiedy palec już się zagoił , król wrócił do swojego ulubionego zajęcia – rozrywki , do polowania.
    Tym razem zapędził się w pogoń za jakąś zwierzyną , zgubił swoją świtę i nie wiedział jak wrócić z lasu.
    Gdy błakał sie po lesie złapali go ludzie którzy tam mieszkali . Nie wiedzieli że jest królem . Akurata obchodzili jakieś święto więc zabrali go do swojego szamana aby złozył go w ofierze ich bustwu. Kiedy szaman zaczął odprawiać rytuał i wyjął nóż do składania ofiar którym miał poderżnąć królowi gardło , zauważył że król nie ma jednego palca . Kazał więc przerwać rytuał. Powiedział: "jeśli składamy ofiarę bogom to tylko doskonałą , nie może być ktoś niedoskonały – z obciętym palcem" Kazał więc uwolnić króla i wypuścić . Król po uwolnieniu stwierdził w sobie że lekarz był mądry . Doszedł do wniosku że gdyby miał dziesięć palców to już by nie żył.
    Kiedy wrócił do pałacu zaraz udał się do lochu by uwolnić lekarza . Otworzył drzwi i powiedział : "jesteś wolny" , zaczął też przepraszać lekarza i mówił że miał rację . Opowiedział też lekarzowi co mu się przytrafiło w lesie.
    Król poprosił lekarza o przebaczenie : źle zrobiłem "wtrącając cię do lochu ". Lekarz na to : " jak to źle zrobiłeś?" Dobrze , że siedziałem w lochu . Bo  gdybym nie był w więzieniu , byłbym na tym polowaniu , też zostałbym złapany , a ja mam dziesięć palców " 🙂

    Coś przytrafiło ci się w przeszłości , ktoś cię obraził , albo kogoś obraziłeś , obwiniasz się za coś , albo złościsz na kogoś , ktoś Cię nie rozumie w kościele albo nie akceptuje  ? – dobrze, źle – kto to wie?
    Co by się stało gdybyś poszedł inną ścieżką? Co by się stało gdyby ktoś cię nie obraził ?

     
    Odpowiedz
  4. zk-atolik

    Człowiek prawy i rozumny

    Kto to wie?…..

    Człowiek prawy i rozumny, bo jest zdolny poznawać i rozpoznawać rzeczywistość, oraz Pana Boga, siebie i innych kochać, a dzięki Duchowi Świętemu potrafi rozróżniać prawdę i dobro, od fałszu i zła.

    Natomiast kiedy ulegnie pokusie szatana i popełni znaczący błąd, czy ciężki grzech – doświadcza ich skutki i następstwa. Wówczas potrafi zreflektować się i……..

    Dlatego pamiętając o tym – stara się roztropnie bytować i postępować tj. właściwie żyć, w tym wybierać dobro i podejmować  słuszne decyzje, oraz raczej nie posługiwać się, ani zadawalać stwierdzeniami, czy określeniami typu: coś……., ktoś……., kogoś………  

    Ps. No zobacz nawet brak palca, może uczynić człowieka mniej wartościowym –  Zbigniew

    Szczęść Boże!

     

     
    Odpowiedz
  5. jorlanda

    Litości…

    (…) osoby LGBT posiadają wyjątkowe dary, które mogą zostać ofiarowane Kościołowi. (…) Chcemy inspirować zmiany, które wzmocnią rodziny, zachęcać do akceptacji osób LGBT, wspierać inkluzję społeczną i promować otwarty, akceptujący dialog wśród katolików na całym świecie.

    Mam kilka pytań do @Zefira.

    Jakie to wyjątkowe dobra mają do zaofiarowania katolicy LGBT Kościołowi? Co to znaczy "wspierać inkluzję społeczną" w tym kontekście ? I o jakie chodzi zmiany, które mają wzmocnić rodziny?

    Promowanie otwartego akceptującego dialogu wg mnie już istnieje wśród katolików. Więc co jest między wierszami?

    Liczę na konkretne rzeczowe odpowiedzi, proszę wziąć pod uwagę, że jestem dość wymagającym rozmówcą i nie zadowolę się byle czym 🙂

    Pozdrawiam

    J.

     

     
    Odpowiedz
  6. zefir

    litościwie odpowiadam

    Uważam, że mają te same wyjątkowe dary co osoby heteroseksualne, ale podkreślane jest to dlatego, że niejako  w praktyce odmawia się uznania tych osób w taki sposób w jaki uznaje się osoby heteroseksualne. Jeśli ktoś się dowiaduje, że ma doczynienia z gejem, to od razu pojawia się skrót myślowy związany z najgorszymi patologiami i patrzeniem na tego geja tylko przez pryzmat wyzudanej seksualności. Nie ma równości, jest dyskryminacja choć wiem, że to słowo dla wielu katolików jest już mało znaczącym wytrychem. Powiązane jest to oczywiście z sytuacją jakiej doświadczają osoby LGBT w KK, jak się w nim czują i zostało to po krótce omówione w filmie. Pisałem o tym już także  wiele razy na blogu. Ostatnimy czasy Kościół w sposób formalny zmienił swoje działanie skierowane wobec otwartych osób LGBT. Polega to na nie przyjmowaniu osób homoseksualnych do seminariów , blokowaniu pełnienia oficjalnych funkcji we wspólnotach i organizacjach katolickich, zwalnianiu homoseksualnych nauczycieli z katolickich szkół, deprecjonowaniu przyznających się do swojej homoseksualności teologów itp.

    Jeśli chodzi o zmiany wzmacniające rodziny to na przykład zmiana języka jakim Kościoł operuje w nauczaniu o homoseksualności, w swoich dokumentach i niedzielnych kazaniach. Jestem przekonany, że ten język i ludzie którzy się nim posługują wpływa na określone postawy, prowadzi do przemocy i wykluczenia i rozbił już niejedną rodzinę w której obecni są lub byli geje i lesbijki. Może się pani oczywiście ze mną nie zgadzać tak jak nie zgadza się Magisterium ale jak do końca swoich dni będę powtarzał, że to nie homoseksualiści niszczą rodziny, tylko brak akceptacji i miłości je niszczy.

    Co do dialogu otwartego. Powiem o poskim podwórku. Tu nie ma żadnego dialogu, nawet otwartego! Z wierzącymi gejami i lesbijkami przedstawiciele Kościoła Katolikiego nie rozmawiają. Biskupi na nasze listy nie odpisują. Ich odpowiedzią jest podła ignorancja. I nie boję się o tym pisać, bo sam, tego doświadczyłem. Doświadczyli też moi znajomi. Nie biorą oni także udziału w spotkaniach oragnizowanych przez katolików LGBT. Więc pytam gdzie ten dialog?

    Po dość długim okresie kopania się koniem zaczynam zmieniać moje podejście i twierdzę, że nie zawsze i nie z każdym trzeba rozmawiać.  Czuje się zmęczony.

    Jestem już też zmęczony nieustannym, udowadnianiem każdemu z osobna, że osoby homoseksualne mogę kochać prawdziwą miością. I podjąłem decyzję, że wcale już tego robić nie będę. Nie będę pisał tuzina argumentów na udowodnienie tej tezy. To jest dla mnie zwyczajnie poniżające.

    Pozdrawiam.

    p.s. Nie wiem co może dokładnie oznaczać inkulzja społeczna, dlatego przekazałem pani pytanie  twórcom projektu. Gdy dostanę odpowiedź, zacytuję ją w komentarzu.

     
    Odpowiedz
  7. jorlanda

    Homoseksualizm jako błąd i grzech

    @Zefirze, rozumiem Twoj punkt widzenia i rozumiem zmęczenie. Widzisz, ja też bywam zmęczona powtarzaniem caly czas tych samych treści. Ale niestety takie życie na tym świecie "ograniczonym" prawem Boga i prawem istnienia granic pojmowania dla ludzkiego rozumu. W ramach tematu, jaki podjąłeś nie wymyślimy już nic innego. Możemy jedynie utwierdzać się w uprzedzeniach lub wytrwale przekonywać się nawzajem do tego, co i tak już wiadomo. Tak naprawdę to nie o argumenty logiczne chodzi, tylko o decyzje moralne. Dlatego rozważ pytania osobiste, które zamieszczam poniżej.

    Czy promując teksty środowisk LGBT zastanawiasz się czasem, czy to co piszesz to naprawdę Twoje własne zdanie, Twoje własne odkrycie oświetlone światłem Prawdy którą jest Jezus, Bóg Żywy? Czy jesteś pewien, że to co napisałeś w litościwej odpowiedzi na moje pytania, na pewno jest czymś co jest szczere, prawdziwe i słuszne w kontekście Prawa Bożego? Czy świat powinien narzucać Kościołowi, papieżowi i biskupom zmiany w prawie moralnym wypisanym w duszach przez Boga, skoro większość jest nieprzekonana do mniejszości, która postanowiła błąd i grzech uczynić normą w imię postępu i walki ze skostniałą tradycją?

    Wiele razy zastanawiam się, co napisać w temacie homoseksualnych osób pragnących pozostać katolikami praktykującymi wiarę. Studiowałam wiele tekstów Kościoła, tekstów środowisk LGBT. Wierz mi było mi ciężko o czytać, bo wiele tekstów przeczy zasadom zdroworązsądkowego myślenia, ale czytałałam i czytam ze zrozumieniem. I nadal widzę więcej argumentów logicznych i merytorycznych po stronie Boga i Kościoła. Argumenty, jakie próbujesz kopiować z tego, co i tak już wiele razy skopiowano, nie są niczym nowym.

    Homoseksualizm wykreślono z listy chorób psychicznych za pomocą głosowania, przesądziło kilkanaście podniesionych rąk. Czytanie tej historii zawsze przypomina mi, iż ludzie manipulują prawdą tworząc dokumenty, konstytucje, ustawy, które mają zabezpieczyc raz wprowadzone kłamstwo przed usunięciem go z prawa. By mieć czas na programowe działania w zmianie świadomości i w społecznym czy prawnym interpretowaniu i odbiorze danego zjawiska. To samo stało się z konwencją przemocową w Polsce. Pod prestekstem obrony słabych biednych kobiet (idea jak najbardziej słuszna) wprowadza się zgodę na aborcję, zgodę na nowe definicje rodziny i możliwości legalnego zawierania związków jednopłciowych. Stąd droga prosta do innych głosowań, które sprawią że za 20 lat nikt już nie odważy się napisać tego co ja teraz, bo pójdzie za to pod sąd za dyskryminowanie np. ze względu na płeć.

    To nie solidne badania naukowe sprawiają, że patologiczne zachowania seksualne stają się ogólnie przyjętą tolerowaną normą na marginesie zachowań ludzkich. To z premedytacją podjęte działania światowego już w tej chwili lobby LGBT, działania za którymi idzie pieniądz, władza i niestety wielkie wielkie kłamstwo.

    To kłamstwo znane od czasów raju Zefirze. "Bóg kłamie, na pewno nie umrzecie, gdy zerwiecie owoc zakazany". To nie głos rozsądku mówi ludziom o miłości homoseksualnej czy innej niż heteroseksualnej. To nie jest głos Boga.

    Nie zastanawiało Cię nigdy, że w Biblii nigdy i nidzie nie ma ani cienia dla akceptacji homoseksualizmu i innych rozwiązłości seksualnych? Chrześcijan poznawano w czasach apostolskich m.in. po tym, iż sprzeciwiali się takim praktykom.
    Nie zastanawiało Cię, że Jezus nie dyskutował na ten temat, tylko mówił: nawróćcie się i odwróćcie się od grzechu. Nawet kiedy przyprowadzono do Niego kobietę cudzołożną – nie potępił jej, ale powiedział wyraźnie: idź i nie grzesz więcej. NIE GRZESZ WIĘCEJ! Do Greków, do mędrców, do pogan, do Żydów zawsze mówił to samo: odwróćcie się od grzechu. I to samo robi teraz Kościół. Znanych jest wiele inicjatyw takich jak duszpasterstwo osób homoseksualnych, czy chrześcijańskie ośrodki terapeutyczne niosące pomoc osobom mającym problemy z orientacją seksualną. W odpowiedzi na znaki czasów napisano oficjalne dokumenty, nad którymi latami pochylają sie ludzie wielkiego formatu intelektualnego i moralnego, dokumenty poświęcone tylko i wyłącznie zjawiskom takim jak homoseksualizm. A Ty piszesz, że Kościół robi za mało… Czego jeszcze chcesz więcej? Aby Kościół zaakceptował grzech jako cnotę? Uznał, iż jest to droga do zbawienia?

    Zadaniem Kościoła jest wspomagać wiernych w utwierdzaniu się w wierze, w szukaniu drogi nawróceniago, wedlug wytycznych Boga. Zadaniem Kościoła jest ewangelizacja, a nie konstruowanie rozwiązań typu: jakby tu obejść procedury i przymknąć oko na grzeszne skłonności Bożej trzódki, no nie dają rady więc trzeba im jakoś ułatwić…

    W dzisiejszych czasach nie jest trudniej niż 2000 lat temu. Więc dlaczego Kościół ma się przychylić do zmiany definicji rodziny, do zmiany w komunikacji z osobami LGBT (określam zbiorczo)? Wg mnie i tak sporo się zmieniło na lepsze w tej komunikacji.

    Rozumiem, że rozpoznawanie swej seksualności i potrzeb w tym zakresie czasem prowadzi człowieka do decyzji o pokochaniu osoby tej samej płci. Też mam doświadczenie mocnych więzi z kobietami, ale czy to od razu musi zmienić się w miłość lesbijską? Zawsze odmawiałam takim propozycjom. Bo wiedziałam dzięki modlitwie i rozeznawaniu, że prawdziwa miłość osób wierzących w Jezusa Chrystusa najpierw pyta o Boga i Jego wolę. Dla mnie to zawsze było w kategorii pokusy. Nigdy – orientacji seksualnej. Wg mnie to ogromna szkoda dla społeczności ludzkiej, że uczyniono językową normą tego typu relacje seksualne. Bo to nie są związki platniczne przecież… Nie o miłość platnoczną walczą środowiska LGBT – ale o możliwość wprowadzenia praktycznych zachowań seksualnych jako normę otoczoną prawnym murem. Najgorsze, że chcą też nazwać rodziną związki jednopłciowe, i tego typu związki adoptujące dzieci. Ostatnio czytałam gdzieś, że niektóre rządy finansują z podatków procedury in vitro adresowane konkretnie dla par jednopłciowych. To nie jest prawo Boga, przykro mi. To prawo, które doprowadza świat na skraj zagłady.

    Czym zatem nie sądzisz, że apele środowisk LGBT o jakich piszesz to kolejna prowokacja, działanie zasłaniające prawdę o miłości i o rodzinie?

    Można o tym pisać i pisać. Pytanie – jaką podejmiemy decyzję w swoim sumieniu. A jeśli podejmiemy decyzję, że chcemy realizować miłość w sposób inny niż Bóg to urządził – nie miejmy pretensji do całego świata chrześcijańskiego (katolickiego), że nie znajdujemy zrozumienia i akceptacji dla utwierdzania się w grzechu i błędzie.

    To trudne słowa wiem…

    Pozdrawiam życząc jak najlepiej, czyli Prawdy

    J.

     

     

     

     
    Odpowiedz
  8. arturah

    Myśl na dziś

    "Ludzie stale przychodzą do Mesjasza bo wiedzą , że oto jest ktoś,  kto przeszedł całą drogę stąd do nieba i kto ją doskonale zna"

     
    Odpowiedz
  9. eskulap

    @Jolanta

    Pani Jolanto,

    całe szczęście Pani osobiste stanowisko nie ma nic wspólnego ze stanowiskiem KRK.

    Piszę o tym, bowiem uważam, że należy bronić prawdy (często Pani się do niej odwołuje) o nauce Kościoła przed Pani insynuacjami. I wyraźnie oddzielić te drugie od stanowiska Kościoła.

    Otóż, kłamie Pani, należy bowiem wyraźnie pokreślić, że KRK nie uznaje orientacji homoseksualnej za chorobę psychiczną.

    Z faktu, że podziela Pani poglądy nadpapieża Tomasza Terlikowskiego nie wynika bynajmniej, że wyraża Pani stanowisko Kościoła.

    Ponadto w Pani tekście jest groch z kapustą, wymieszane są kategorię medyczne (psychiatria i choroby psychiczne), obyczajowe (zgorszenie), teologiczne (grzech) i moralne/agatologiczne(zło).

    Zaś nauka Kościoła wyraźnie, starannie i głęboko porządkuje i wyraża relacje między tymi kategoriami w kwestii orientacji homoseksualnej. Może zamiast ferować opinie przeczytane we „Frondzie” jako „kościelne”, warto sięgnąć do źródeł i odnaleźć co o homoseksualizmie mówi papież Franciszek.

    pozdrawiam,
    Eskulap

     
    Odpowiedz
  10. jorlanda

    Kłamstwo powielane staje się definicją prawdy?

    Eskulapie, nic dziwnego że piszesz do mnie takie słowa. Nie są łatwe do przyjęcia historie o tym jak było naprawdę w sytuacji, gdy już przyklepnięto jako normę coś, co normą nie powinno się stać.

    Nie identyfikuję się ze środowiskami, które wymieniasz. Czasem czytuję Pana Terlikowskiego, czasem zaglądam na Frondę, nawet mam tam blog. Ale to nie znaczy, że możesz mnie szufladkować, postawić obok każdego z kim Ci się kojarzy moja wypowiedź. Akurat tu sie mylisz. Ale masz prawo, oczywiście…

    Nie identyfikuję sie też ze wszystkim co się dzieje w portalu Tezeusz. Wiele osób z mojego najbliższego otoczenia nie rozumie, dlaczego tu jestem.

    Ale to nie znaczy, że nie cenię sobie różnych nawet nie do przyjęcia dla mnie tekstów, choćby nawet takich jak Zefira, mimo że krew mi sie burzy, gdy czytam o pochodzie kłamstwa w sam środek ludzkiego rozsądku.

    Piszę tu bo uważam, iż warto rozmawiać z ludźmi. Wymieniać słowa i zdania, dzielić się wiarą. Ćwiczyć się w rozumieniu świata i w pozostawaniu wiernym Kościołowi, w szukaniu woli Boga w tym bałaganie ludzkich poglądów.

    Skoro oskarżasz mnie o to, że piszę nieprawdę – oświeć mnie zatem na temat nauki Kościoła dotyczącej osób ze środowisk LGBT. Może czegoś nie wiem, może coś mi umknęło. Wymieńmy się wiedzą.

    Gdzie piszę coś niezgodnego z nauką Kościoła? Gdzie mieszam pojęcia?

    To że uznanie homoseksualizmu za chorobę psychiczną odeszło w niepamięć, nie znaczy że przestała to być jednak psychiczna skaza. Cała "prawda" i wypowiedzi budowane na tym kłamstwie powielane od lat doprowadziły do tego, że jak ktoś to przypomni od razu jest oskarżany o niekompetencję i brak wiedzy. Jeszcze 10 lat temu te informacje były w komplecie powszechnie dostępne w inernecie. Teraz trzeba się nieźle naszukać, żeby to odnaleźć. Są zmienione, pocięte, okrojone. Nie dziwi Cię to?

    Kiedy wykazuje się logicznie i sesownie tragiczne skutki społeczne dla powszechnej akceptacji nowych definicji rodziny ze względu na istnienie w populacji mniejszości seksualnych – dlaczego od razu ocenia się to jako brak tolerancji, brak wiedzy?

    Jeszcze raz powtarzam, że bazą dla wszelkich kłamstw na ten temat jest przede wszystkim brak rzetelnych badań nad tym, dlaczego marginalny procent ludzkiej populacji wykazuje skłonności homoseksualne, albo nad tym czy należy to leczyć czy może zostawić. Nie znajdziesz takich badań zakrojonych na szeroką skalę. Jedne co sie dzieje w ramach "pseudonauki" to wprowadzanie ośmieszajacych ludzki rozum teorii typu gender.

    Zjawisko jest badane sporadycznie od niecałych 100 lat… To trochę mało jak na tysiące lat historii człowieka, setki lat badań antropologicznych, biologicznych, humanistycznych.

    Nawet środowiska LGBT to wiedzą. Dlaczego nie organizują solidnych badań? Tylko propagandę, konferencje, manifesty… może dlatego, że skończyły się merytoryczne argumenty i to już dawno.

    Eskulapie, wydaje mi się że jesteś czowiekiem myślącym. Spróbuj naprawdę sie wczytać w teoretyczne teksty środowisk LGBT. I porównać je z tekstami Kościoła na podobne tematy. Wnioski narzucają się same.

    A wracając do wiary i relacji osób LGBT z Bogiem… nie sposób nie łączyć wątków kondycji psychicznej tych osób z moralnością i etyką w Kościele, do którego chcemy wsyscy należeć. Tylko Bóg może nas ocenić, i pewnie o to Ci chodzi w tej gniewnej odpowiedzi. Żebym nie robiła tego za Niego… Nie robię. Tylko kojarzę fakty. I szukam wniosków.

    Pozdrawiam

    J.

     

     

     
    Odpowiedz
  11. zefir

    odp

    Po pierwsze nigdy nie czułem się chory z powodu mojej homoseksualności.

    Jeśli chodzi o aktualne stanowisko nauki (bo to nauka określa co jest chore a nie nauka Kościoła) to przeczy ono obiegowym opiniom, stwierdzając, że homoseksualizm nie jest chorobą czy zaburzeniem psychicznym. Sam w sobie, nie wiąże się z zaburzeniami psychicznymi lub emocjonalnymi czy społecznymi problemami. Homoseksualność niegdyś była uważana za chorobę, ponieważ specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym i społeczeństwo, dysponowali nierzetelnymi, opartymi na uprzedzeniach, informacjami.

    A co do wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób – to bardzo się cieszę, że się to dokonało podobno w wyniku działań jak głoszą legendy "wszechpotężnego lobby gejowskiego". Pisząc o lobby gejowskim, niech Pani nie zapomina o drugim lobby – antygejowskim, dzięki kóremu homoseksualizm na listę chorób został wpisany  (bo nie od początku za chorobę był uważany) i złu jakie to wyrządziło homoseksualistom. Jak to z głosowaniem naprawdę było opisał autor bloga… (autor jest natyklerykałem, ale dobrze takich też poczytać, bo nie cenzurują niewygodnych dla siebie kwestii).

    Za leczenie homoseksualistów przeprosiło już wielu sławnych profesorów seksuologii, także tych którzy do niedawna byli uznawani za guru terapeutycznych grup katolickich, których celem było leczenie homeseksualizmu. Na takie nawrócenie, też warto uwagę zwrócić.

    slwstr.net/blog2/2013/3/12/gosowanie

    Piszę to co uważam za sprawiedliwe. Choć trzeba przyznać, że to co uważam za sprawiedliwe nie pokrywa się tradycją Kościoła. Jak widać czasem to co istnieje dwa tysiące lat a nawet dłużej, w mojej ocenie nie zawsze jest moralne i dobre.

    Jeśli chodzi o temat miłość homoseksualną to ja się przed Bogiem nie mam czego wstydzić. Zapewniam panią, że gdy umrę z godnością stanę przed Bogiem i będę Mu dziękował za tę Miłość której doświadczyłem, za to że zechciał mi podarować ją za tego życia. Każda Miłość jest darem Bożym. Niech się wstydzą ci, którzy uporczywie i nachalnie włażą z butami w tak intymną sferę jaką jest uczucie i relacja dwojga osób albo odmawiają prawa do takiej relacji.

    A co do tego jak jest zamierzenie Boga odnośnie osób homoseksualnych, to proszę się tak stanowczo nie wypowiedać, bo nie posiada pani wglądu w umysł Boży tylko wyraża pani opinię na podstawię interpretacji Biblii, która absolutnie nie stanowi kompendium wiedzy na temat homoseksualizmu. Prawda jest dużo obszerniejsza i bardziej skomplikowana niż się ludziom zwykle wydaje. Ja poświeciłem 15 lat na zgłębianie wiedzy o sobie i homoseksualności.  A pani?

     Pozdrawiam.

     
    Odpowiedz
  12. zefir

    re ciekawe

    Ciekawe jest to, że również mogą napisać list dzieci  wychowywane przez pary homoseksualne które nie cierpią a są szczęśliwe. Który list będzie ważniejszy?

    A jeśli już o adopcję chodzi lub  in-vitro czy małżeństwa homoseksualne to moje zdanie jest niezmienne od samego początku. Nie pochwalam tego. Sam nigdy się na adopcję nie zdecyduję ani na małżeństwo. Popieram jednak takie rozwiązanie jak cywilne związki homoseksualne.

     
    Odpowiedz
  13. januszek73

    nie psychiczne to jakie ?

    To troszkę zdenerwuję przyjaciela :-), bo mówi, że "kocha Boga i chce żyć w kościele". Nie twierdze, że nie, naprawdę :-), uważam, że osoby "homo" mogą kochać Jezusa więcej niż zwykli ludzie, ale przeszkodą jest grzech. No ta ja się pytam

    – czy wyrzekasz się grzechu aby żyć w wolności dziecka Bożego

    – czy wyrzekasz się wszystkiego co prowadzi do zła aby Cię grzech nie opanował ?

    – czy wyrzekasz się szatana, który jest głównym sprawcą grzechu ?

    Te pytanie nie są retoryczne – można a nawet trzeba na nie i to głośno odpwowiedzieć.

     
    Odpowiedz
  14. eskulap

    @Jolanta

    >>„Skoro oskarżasz mnie o to, że piszę nieprawdę – oświeć mnie zatem na temat nauki Kościoła dotyczącej osób ze środowisk LGBT. Może czegoś nie wiem, może coś mi umknęło. Wymieńmy się wiedzą.”

    Wydawało mi się, że napisałem jednoznacznie, ale powtórzę:

    Kościół Rzymsko-Katolicki, w przeciwieństwie do Pani, nie uważa orientacji homoseksualnej za chorobę psychiczną.

    Nie wnikam w to czy zbieżność Pani poglądu z tym co twierdzi Pan Terlikowski jest przypadkowa czy opiera się o jakiś szerszy, wspólny z nim światopoląd i ideologię.

    Bezspornym faktem jest jednak, że gdy wyraża Pani swoje poglądy w tej kwestii odwołuje się Pani do autorytetu KRK. I na tym właśnie polega … delikatnie mówiąc … manipulacja i rozmijanie się z prawdą.

    pozdrawiam,
    Eskulap

    Co do Pani argumentu, że coś jest bezwartościowe bo ustalone zostało przez głosowanie …. nie znajduję go zbyt dojrzałym. Bowiem tak jak organizacje lekarzy podobnie też przez głosowanie kardynałowie wybierają Papieża.
    Rozumiem jednak, że w takiej formie – kolektywnego podejmowania decyzji w oparciu o głos sumienia – Pani oraz Pan Terlikowski nie gustujecie.
    Pan Bóg jednak jak dotąd nie zdecydował się przysyłać listów ze swą decyzją takim gremiom jak Konklawe czy WHO, na swych posłańców oznajmiajacych jego wolę wybierajac Pana Terlikowskiego
    Chociaż ten ostatni sprawia wrażenie jakby czuł się nominowany, powołany i namaszczony.

     
    Odpowiedz
  15. Kazimierz

    Każda Miłość jest darem Bożym

     Ja tylko w sprawie tego cytatu, niczego innego – niestety takie stwierdzenie nie ma oparcia w Słowie Bożym, Bibloia uczy ze On jest miłością – J, 4 –

     Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, 

    ponieważ miłość jest z Boga, 
    a każdy, kto miłuje, 
    narodził się z Boga i zna Boga. 
    Kto nie miłuje, nie zna Boga, 
    bo Bóg jest miłością. 
    W tym objawiła się miłość Boga ku nam, 
    że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat3
    abyśmy życie mieli dzięki Niemu. 
    10 W tym przejawia się miłość, 
    że nie my umiłowaliśmy Boga, 
    ale że On sam nas umiłował 
    i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy4
    11 Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, 
    to i my winniśmy się wzajemnie miłować. 
    12 Nikt nigdy Boga nie oglądał.

    13 Jeżeli miłujemy się wzajemnie, 
    Bóg trwa w nas 
    i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. 

    Choćby tylko na podstawie tych słów proszę rozważyć, co oznacza – narodzić się z Boga?

    W czym objawiła się miłość Boga?

    Kto jest miłością?

    Czy kazda miłość ludzka jest darem Boga?

    Czy jeśli jedne wersety mówią wprost o grzechu, a inne o miłości, to czy mozna odrzucić wersety potępiające pewne grzechy, a manipulowac innymi wypowiedziami biblijnymi, aby udowodnić swoje racje?

    Niestety tak jest od wieków, ale chyba raczej warto zyć w prawdzie. 

    KJ   

     
    Odpowiedz
  16. arturah

    Kazimierz. Miłość

    Kazimierzu . Czegoś nie rozumiem. Czy to znaczy że miłość ludzka może nie być Boża?

    Czym wobec tego jest miłość? Czy miłość zależna jest od osoby?

    "jeśli ktoś zamieszkuje daną przestrzeń, to zostawia w niej niezatarty ślad, a potem odchodzi, ale ślad w przestrzeni zostaje. Ktoś wchodzi w przestrzeń twojego życia – przyjaciel, ojciec, matka – i nawet jeśli później znikają, to ślad, który zostawili, nigdy nie znika. Czy o to chodzi  kiedy mówimy  o miłości?: zmiana w przestrzeni nie jest zależna od obecności osoby; jest od niej niezależna. Być może ta osoba roznieca miłość, jak drewno, albo podsyca jak oliwa – ale oliwa nie jest ogniem, a człowiek nie jest miłością. Miłość jest czymś, co ten człowiek może wzbudzić, ale też czymś, co istnieje osobno. Istnieje niezależnie.

    Kiedy zaczniemy patrzeć na miłość w ten sposób, zrozumiemy, że człowiek może odejść, ale miłość zostaje. Człowiek może umrzeć, a miłość nie znika i nie zostaje zastąpiona przez żałobę, jakby coś nam skradziono – człowiek odchodzi, ale nie szczęście, nie miłość, nie piękno. One są wieczne. Jeśli np ktoś miał żonę i ją kochał to kiedy się z nią rozstaje i bierze sobie inną kobietę w której się zakochuje to co?

    Co się stało z tamtą miłością? Czy miłość jest zjawiskiem które pojawia się w naszym świecie i znika z chwilą gdy odchodzi od nas jakiś człowiek?

    "Nauczyłem" się jakiś czas temu  niechwytającej  miłości; bez uosabiania jej. Kiedy otrzymujemy miłość, czasami się do niej przywiązujemy. Dlaczego bycie kochanym sprawia nam przyjemność? Dlaczego ludzie szukają miłości? To między innymi dlatego, że miłość daje nam poczucie wartości. Wreszcie ktoś nas szanuje. Ktoś nas kocha, więc widać jesteśmy w porządku. Poszukujemy znaczenia i poczucia własnej wartości, i jeśli nie możemy go dostać od większości ludzi, to może przynajmniej da go nam jedna osoba. To dlatego miłość matki jest taka piękna: jeśli mieliście szczęście jej doświadczyć, to wiecie, że matka będzie was kochać niezależnie od tego, kim jesteście.

    Poniżej zacytuję coś o miłości . Być może i Ty Kaziu skorzystasz

    Czasem ludzie są w związku – hetero- albo homoseksualnym, nieważne – i docierają do punktu, gdzie mogą powiedzieć: „kochanie, moje serce jest dla ciebie otwarte, nieważne co zrobisz. Kocham cię bezwarunkowo”. Widziałem kilka takich sytuacji, to było piękne. Przypomina mi się historia pewnego mężczyzny, który był zaprzyjaźniony z klasztorem, do którego często przychodził.  W którymś momencie stwierdził, że chce się rozwieść z żoną, bo znalazł sobie inną kobietę, o wiele młodszą. Wziął rozwód i zamieszkał z tą drugą kobietą. Jego żona była zrozpaczona. Ale po kilku latach rozszedł się też z drugą żoną. W tym samym czasie jego pierwsza żona poważnie się rozchorowała, więc poszedł odwiedzić ją w szpitalu. Trzymał ją za rękę kiedy umierała. Powiedziała mu: „mimo, że mnie zostawiłeś, nigdy nie przestałam cię kochać, George. Zawsze bym ci wybaczyła.” To naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. On jej wtedy odpowiedział: „źle zrobiłem, że od ciebie odszedłem. Byłem głupi. Nie rozumiałem, jak piękna była twoja miłość. Kochałaś mnie bezwarunkowo, mimo, że zraniłem cię i po czterdziestu latach małżeństwa postanowiłem odejść do kogoś innego”.

    Znam jego drugą żonę, to dobra kobieta. Ale ta pierwsza żona naprawdę rozumiała, czym jest miłość. Że powinna być bezwarunkowa i wybaczająca. Czy wy potraficie tak kochać swoich partnerów? Jeśli tak, to weszliście na poziom prawdziwej miłości. Rodzice potrafią tak kochać dzieci, i dzieci rodziców, ale można z tym pójść jeszcze dalej. Dlaczego obdarzamy bezwarunkową miłością tylko pojedyncze osoby, albo rodzinę? Dlaczego nie czuć tej miłości nie wiążąc ją z nikim konkretnym? Dlaczego nie mieć w sobie miłości, która po prostu jest? Która może być dla każdego, kto znajduje się w zasięgu twojego wzroku. Dla wszystkich ludzi, których spotykasz. To miłość nie tylko bezwarunkowa, ale też na nic nie nakierowana, rozproszona. To coś zupełnie innego.

    Wiesz, że masz w sobie taką miłość, kiedy ludzie, którzy byli blisko, odchodzą. Już ich przy tobie nie ma. Ale miłość pozostaje. Nasz problem polega na tym, że nakierowujemy miłość na pojedyncze osoby. To jak ogień, który płonie jeśli jest podsycany paliwem, zamiast być od niego niezależny. Miłość, która nie wybiera pojedynczej osoby, ale która po prostu jest, dla każdego, kto przed tobą stanie.

    Jest jeszcze coś co pragnę tu zacytować a co pewnie przyda się Pastorom i Kapłanom

    Chodzi o to, żeby miłość była uniezależniona od tych, których nią obdarzamy. Po prostu daj ją temu, z kim akurat rozmawiasz. Co to znaczy? Na to odpowiada trzecie pytanie cesarza: najważniejszą czynnością jest troska o innych. Troska – co to znaczy? To znaczy, że obdarzasz innych szacunkiem, są dla ciebie ważni i nie próbujesz ich zmienić. Po prostu otaczasz ich troską.

    Żeby zilustrować to, co mam na myśli przytoczę inną starą historię, jedną z moich najbardziej znanych; pewien lekarz – dziś akurat go tu nie ma – stracił pierwszego pacjenta w pierwszym roku praktyki, po czym przyszedł tutaj mówiąc, że rezygnuje, bo nie chce już być lekarzem. Dlaczego? Bo musiał powiedzieć temu młodemu mężczyźnie, że kobieta, którą tak kochał nie żyje. A ich dzieci nie mają już matki. Widziałem jak bardzo ten młody człowiek to przeżywał. Przyszedł tu prosto ze szpitala, tuż po tym jak powiedział tamtemu człowiekowi, że właśnie stracił żonę, a ich dzieci matkę. To go strasznie zraniło. Wyobrażacie sobie, że musicie zrobić coś takiego? Powiedział, że nie może tego dalej robić; nie może być lekarzem. Bo umrze kolejny pacjent, a on nie jest w stanie znowu przekazać komuś tak smutnych wiadomości. Powiedziałem: „Chyba nie zrozumiałeś, na czym polega bycie lekarzem. Jeśli myślisz, że lekarz ma ratować wszystkich pacjentów, to będziesz przeżywał porażkę za porażką. I ciągle będziesz przechodzić przez to samo. Nie rozumiesz na czym polega rola lekarza. Rolą lekarza jest nie uzdrawianie, ale troska.”

    Troska o pacjentów. Nie uzdrawianie. Bo jeśli głównym zadaniem lekarza jest uzdrawianie, to tak jak w wielu współczesnych szpitalach, nastawiasz się na leczenie za wszelką cenę. Kogo obchodzi troska. Jeśli ktoś cierpi, to nic, trzeba przedłużać życie, nawet jeśli nie ma to sensu. To właśnie jest nastawienie na wyleczenie. Troska polega na zupełnie czym innym. Jeśli masz w sobie troskę o pacjenta, to potrafisz pozwolić mu odejść. Wystarczy już zabiegów. Jakość jego chwili obecnej jest ważniejsza niż utrzymywanie go przy życiu. Powiedziałem tamtemu chłopakowi: „jeśli twoim zadaniem jest troska, to nigdy nie poniesiesz porażki. Troskę możesz okazywać zawsze, mimo, że nie zawsze możesz ich wyleczyć. W ten sposób odnosisz sukces jako lekarz. Stracisz wielu pacjentów. Ale będziesz mógł powiedzieć ich rodzinom, że byli otoczeni najwyższą troską. Rodzina będzie w żałobie, ale będzie czuć, że lekarze zrobili wszystko, co było w ich mocy i że ich krewny umarł otoczony miłością i troską.”

    Ten przykład wyjaśnia, co to znaczy, że najważniejsza jest osoba, która jest przed nami i że najważniejszą czynnością jest troska. Przestańcie uzdrawiać ludzi. Przestańcie zmieniać swoje dzieci, żony, mężów. Nie uzdrawiajcie ludzi – zamiast tego, otoczcie ich troską. To zupełnie inna historia.
    Teraz możecie zrozumieć, czym jest to piękne zjawisko, które nazywamy miłością"

    koniec cytatu.

     

    Polecam dla zainteresowanych

    arthei.blogspot.com/2015/03/dlaczego-tu-jestes.html

     
    Odpowiedz
  17. Kazimierz

    ARTUR

     Widzisz weszliśmy na grunt, który może być na wiele sposobów opowiadany, opisywany czy interpretowany. Jednak pytanie jest mimo pięknych opowieści ciągle to samo, czy każda miłość jest darem od Boga?

    Aby to pojąć należy zapytać czym jest miłość? 

    Wiemy dobrze, że dziś mamy do czynienia i przez wieki z tzw. miłością, np. kiedy młoda  kobieta zakocha się w mężczyźnie, i mówi ja go kocham, a za rok para ta się rozwodzi, czy to była miłość?

    Kiedy małżonkowie zakładaja intercyzę w czasie ślubu, zakładająć, że im może nie wyjść, czy jest to miłość?

    Kiedy młoda para zamieszkuje na próbę ze sobą, czy to jest miłość? 

    Mógłbym pytać i pytać i tak zobaczylibyśmy, że to co często człowiek nazywa nie jest nią. Biblia daje mam obraz miłości – hymn z 13 rozdziału 1 Kor. widzimy doskonałą miłość do nas w Chrystusie, który zaparł się samego siebie i oddał swoje życie za nasze grzechy. Widzimy miłość Ojca do nas, gdy dawał Jezusa za nas J 3,16. 

    Ale też mamy przykłady zauroczenia, które jednak Bóg użył w historii ludzkości i zbawienia, jak  zauroczenie Dawida do Batszeby, Samsona do Dalidy czy inne. 

    Musimy też pamiętać o rozróznieniu jakie Biblia czyni co do miłości – agape, eros, fileo, caritas. Każda ma inne zadanie, ja widzę w twojej wypowiedzi i innych zainteresowanie głównie miłością ludzką, eros, mężczyzny i kobiety – bo tego dotyczy ta miłość. I jak widać jest ona często płytka, ba nawet często nigdy ta miłością nie była, bo czym jest miłość między ludxmi?

    DECYZJĄ.

    Tak, takm, decyzją, decydujemy się kochać drugiego człowieka, z jego wadami, ułomnościami ale powiedzenie, że jest to dar od Boga, to już jest inna sprawa. Nie tak dawno kaznodzieja w naszej wspólnocie zadał pytanie, dlaczego ludzie pragna mieć dzieci, niby takie proste pytanie, a skłoniło do myślenia o to co pierwotne. No więc, odpowiedź prozaicznie prosta – aby kochać. Własnie kochać, bez pamięci, ofirarna miłościa, która daje, bo jesteśmy stworzeni tak, że pokłady ogromnej miłości czekaja w nas gotowe do wdrożenia, zobacz jak cierpią ci, którzy chcą a nie mogą mieć dzieci. 

    Bóg jako dawca miłości określił wobec człowieka, jaka miłośc jest dobra, w jaki rodzaj miłości warto i trzeba się angażować, a w jaki nie. Nie jesteśmy Bogiem, aby to wiedzieć, czasami namiętności nami targają. Dlatego Biblia, dlatego Duch Święty. 

    Czy pedofilska miłość do dzieci jest dobra, a przecież pedofil powie, ja kocham małe dzieci, takie niewinne, piękne. Czy zoofil ma rację wspóżyjąc ze zwierzętami, albo nekrofil z nieboszczykami? Przecież nazwie to też miłością, bo wiąże się ta czynność z erotyzmem. 

    Dlatego też jak wszystko miłość ludzka, z powodu  grzeszności człowieka ma swoje uwarunkowania, Bóg je nam dał i powiedział co jest złe, oczywiście,   mozemy to złe czynić, ale ponosimy wówczas konsekwencje swoich wyborów poprzez choćby niechęć społeczną. 

    Powiedzmy sobie jasno, nie, nie każda "miłość " jest darem od Boga. Ta, która jest Jego darem jest opisana w Biblii i to jest piękne, że nie musimy być ślepi, ale mamy list od Boga, gdybyśmy czasami się pogubili. 

    Kazik

     
    Odpowiedz
  18. januszek73

    miłość 🙂

    Czym jest ta miłość ? Żeby wyjaśnić, musiałbym przytaczać te moje ulubione "kontemplacje" od św. Ignacego, ale on mówi wpierw, iż "miłość bardziej zasadza się na czynach" a później dodaje, że "Bóg udziela nam z tego co Sam posiada abyśmy i my Jemu dawali z tego co posiadamy. Ponieważ nasze ręce są puste, to nie możemy dać Bogu coś, ale możemy Jemu dać siebie 🙂 a wygląda to tak: (cyt. z pamięci)

    "zabierz Panie i przyjmij całą wolność moją, pamięć, rozum i wolę mą całą, Ty mi to wszystko dałeś, Tobie to Panie oddaję, rozporządzaj tym w/g Twojej woli, daj mi jedynie miłość Twą i łaskę a to mi wystarczy"

    No i to jest meritum "uzyskania miłości", ale jak ją osiągnąć w praktyce ? Osobiście stosuje coś takiego:

    ach Jezu, no widzisz, że jestem taki słaby a nawet nędzny, ale Ty wiesz, że Cię kocham, kocham Cię i już :-).

    Albo inaczej :-), np. tak: "nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja". Po czymś takim mówię: przepraszam Jezu – pragnę Cię przyjąć, choćby duchowo- amen :-). Takie prośby bywają wysłuchiwane :-), ale ponieważ jest mi nieswojo, gdy Jezus przychodzi, to mówię również tak 🙂 – "już dość Jezu, idź już sobie, bo nie wytrzymam" :-). No i Jezus mnie wysłuchuje :-), zaczyna się w moim życiu "ukrywać" :-). No i dobrze !!!. On się ukrywa a ja Jego ukrywam w sercu :-), wtedy nikt mi Go już nie odbierze :-), nawet: ciemności, pokusy, przeszkody, przeciwności i utrapienia, nikt i nic mnie nie odłączy od miłości Jezusowej, nawet w chwili śmierci :-).

     
    Odpowiedz
  19. arturah

    Mam pytanie do Pastora Kazimierza

    Czy to co napisałeś Kazimierzu oznacza że miłość par homoseksualnych nie jest miłością która jest Boża?

    Nie wiem czy dobrze odczytałem Twój wpis . Czy uważasz, że np  Geje nie są zdolni  kochać innych ludzi miłością Bożą? Czy Bóg nie udziela tej miłości parom  homoseksualnym? chodzi mi o miłość agape .

     
    Odpowiedz
  20. arturah

    Januszu dziękuję

    Januszu dziękuję Ci za to że dzielisz się  spostrzeżeniami na temat miłości.

     

    Pragnę napisać coś co niedawno znalazłem i podzielić się tym . Moze i Ty skorzystasz .

    "Później usłyszałem od kogoś pewną opowieść – już dawno się z wami nią nie dzieliłem – to jedna z tych historii przekazywanych z ust do ust, do których ludzie czasem dodają albo odejmują. Wszyscy ludzie mają kolce, które wyrastają z naszych ciał. Są niewidzialne. Niektórzy mają bardzo długie, ostre kolce. Są niewidoczne. Nie możesz wejść do tego samego pomieszczenia co oni, bo cię podrapią. Czasem ktoś wchodzi, i od razu czujemy, że coś jest nie tak, bo ta osoba ma w sobie dużo złości albo agresji i chcemy od niej uciekać. To ci z długimi, ostrymi kolcami. Zwykli ludzie mają kolce przeciętnej długości i podrapią cię, jeśli podejdziesz za blisko, skrytykujesz ich albo będziesz z nich żartować. Są też ludzie – to pewnie ci, z którymi żyjesz – którzy mają bardzo krótkie kolce. Podrapią cię jeśli podejdziesz za blisko. Ale są też ludzie, którzy w ogóle nie mają kolców. Ani jednego. Można podejść tak blisko jak się chce i nigdy cię nie podrapią. To bardzo rzadkie przypadki. I Jan Paweł II  do nich należał. Czuło się, że po prostu nie ma takiej opcji jak drapanie. To było wspaniałe. Wtedy pomyślałem: dlaczego ja nie mógłbym robić tego samego? Pozbyć się swoich kolców, swojego szukającego wad i krytykującego umysłu, swojego nielubienia ludzi za coś, co zrobili, narzekania, że ktoś mnie krytykuje, i chęci odegrania się. Takie rzeczy są kolczaste. A możemy żyć lepiej, w bezwarunkowej miłości i akceptacji. Jesteś najważniejszą osobą, bo stoisz przede mną. Otoczę cię troską, nieważne kim jesteś"

     

     
    Odpowiedz
  21. jorlanda

    @Esculap

    Nigdzie w powyższych refleksjach odpowiadającym na tekst Zefira nie napisałam, że Kościół uznaje homoseksualizm za chorobę. Zatem dlaczego uważasz że tak napisałam? Ja napisałam, że to ja tak uważam i nie cytowałam dokumentów Kościoła pisząc to.

    To co sądzisz o moim zdaniu na ten temat o komentarz do mojego komentarza 😉 Ale mniejsza o to.

    W tekstach Kościoła i w wypowiedziach papieży funkcjonuje terminologia, która została ogólnie przyjęta dla lepszej komunikacji i dyplomacji. A także ze względu na zasady inkulturacji – mówmy do nawracanych delikatnie i posługując się ich językiem, nie rozdrażniajmy, nie mówmy twardą mową.

    I tu mogę się zgodzić z Zefirem i z Tobą Esculapie, że ton moich wypowiedzi nie jest zgodny z delikatnością i miłosierdziem, które zaleca Kościół. Ewentualnie za to mogę Was przeprosić, skoro poczuliście się dotknięci. Ale to wszystko, co można mi zarzucić. Nadal uważam, iż nawet jeśli nieco ostrzejszym tonem niż ton papieża Franciszka – nie powiedziałam nic czego Kościół by nie potwierdził (no może poza moim wszetecznym powtarzaniem że się nie zgadzam na terminologie zaciemniące temat ale dobra niech Wam będzie).

    Natomiast jakiś czas temu popełniłam nieco bardziej merytoryczny tekst o tym, co Kościół mówi na temat homoseksualnych osób w swoich szeregach. Tutaj jest link – możecie to potraktować jako bardziej profesjonalną odpowiedź.

    Katolik wobec homoseksualizmu

    Wymaga ona dopowiedzeń i uzupełnień. Mam nadzieję, ze kiedyś znajdę czas na zrobienie tego.

    Co do wypowiedzi Papieża Franciszka – przejrzałam je dokładnie ostatnio raz jeszcze, skoro poleciłeś mi ich lekturę @Esculapie. Zauwazyłam, że nie powiedział nic nowego niż do tej pory mówili Jan Paweł II i Benedykt XVI. Pytanie tylko pozostaje, dlaczego na takie same wypowiedzi Benedykta XVI media reagowały w stylu "co za brak miłosierdzia", a na słowa Jana Pawła II tego samego kolorytu gazety pisały "Polska brnie ku zagładzie i zacofaniu". Zaś kiedy Papież Franciszek powie coś na ten temat, to od razu sie okazuje, że owiera w Kościele jakąś nową stronę i akceptuje związki jednopłciowe (mimo że nigdzie tak nie mówił)… Może to kwestia innych mediów obecnie promowanych i kwestia słuchania i czytania ze zrozumieniem, tego co mówi Papież i Kościół do osób LGBT.

    Ale to temat na osobne dywagacje…

    Tymczasem pozdrawiam i odezwę się jeszcze

     

     
    Odpowiedz
  22. jorlanda

    @Kazimierz

    Bardzo cenne są Twoje wypowiedzi okołobiblijne na ten temat. I nieco mniej kategoryczny ton niż mój.

    Właśnie o to chyba chodzi, że nie każda miłość jest darem Boga. Nie można było tego lepiej ująć.

    Pozdrawiam serdecznie

    J.

     
    Odpowiedz
  23. eskulap

    @Pani Jolanto

    >>”Nigdzie w powyższych refleksjach odpowiadającym na tekst Zefira nie napisałam, że Kościół uznaje homoseksualizm za chorobę. Zatem dlaczego uważasz że tak napisałam? „

    w Pani pierwszym tekście było gładkie przejście od tego, że pisze Pani: „studiowałam wiele tekstów Kościoła” by kilka linijek niżej twierdzić, że homoseksualizm usunięto z listy chorób psychicznych na skutek spisku jakiegoś lobby …. Rozwija Pani tę teorię głębiej, jednak nie zaznacza, że nie jest to stanowisko kościoła, co może sugerować kontekst Pani wypowiedzi
    Ale rzeczywiście nie napisała Pani, że Kościół tak uważa. Fakt.

    >>”Ja napisałam, że to ja tak uważam i nie cytowałam dokumentów Kościoła pisząc to.

    Tak, teraz jest to uczciwe postawienie sprawy.

    Cóż rzec …. jeśli jest to Pani zdanie … moge jedynie zwrocić uwagę, że etykietki choroby psychicznej (nie tylko wobec ludzi o orientacji homoseksualnej) używały zbrodnicze totalitarne reżimy. I podejrzewam że raczej nie chciałaby się Pani wpisywać w ich ideologie, zwlaszcza że i Kościół i medycyna odcinają się od takich zapatrywań. Może przemyśli Pani swoje poglądy w tej kwestii.

    pozdrawiam,
    Eskulap

     
    Odpowiedz
  24. januszek73

    @aharon

    No cóż ? :-). Zgadzam się, że JP II był "słodki’, czyli "do rany przyłóż", ale nie zawsze :-), poniżej dowód i tak sobie pomyślałem – nasz święty woła z nieba :-).

     

     
    Odpowiedz
  25. zk-atolik

    Wymagająca miłość i…..

    Arturze pięknie, że pragniesz dzielić się tym, co uznajesz m.in. za dobre, wartościowe, prawdziwe i pożyteczne.

    Opowieść o różnych osobowościach tj. ludziach, relacjach między nimi i kolcach jest nie tylko bardzo sugestywna, ale również refleksyjna i pouczająca. Jednak nie zawsze to, co wielu uznaje za złe tj. zbędne, szkodliwe, wręcz pejoratywne – kolczaste, takim rzeczywiście jest.

    A to choćby dlatego, że wszyscy grzeszymy i błędy popełniamy, ale nie wszyscy chcą znać i uznawać, a tym bardziej odwzajemniać, czy oferować innym wymagającą miłość, czy przyjaźń lub inne wyższe uczucie, które w uzasadnionych przypadkach uprawniają m.in., do stosownej uwagi, czy oceny krytycznej, także troski i upomnienia, a nawet nakazuwięcej nie grzesz.

    Owszem źródłem kolców jest uprzedzenie i wrogie usposobienie, także są kolczaste np: zawiść i inne niskie instynkty albo krytykanctwo, czy fałszywe wnioski lub pozorne dobro, zniesławianie, bezpodstawne oskarżenia itp.

    • Czy wymagająca miłość też jest lub może być źródłem owych kolców?…..

    Szczęść Boże!

     

     
    Odpowiedz
  26. zk-atolik

    Nic dodać, ani ująć

    @Januszek73 – serdeczne dzięki za przypomnienie, bo zbyt wielu Polaków już nie chce pamiętać, a tym bardziej uważnie słuchać lub czytać encykliki i inne publikacje naszego świętego Jana Pawła II.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  27. arturah

    Janusz

    Świetnie to wyłowiłeś Januszu. Jestem pełen podziwu dla Twoich umiejętności odnajdywania wypowiedzi ludzi Bogu oddanych.

    Tak . Słusznie zauważyłeś , że troska nie zawsze oznacza przykładanie opatrunku (głaskania) , ale czasami również wymaga podniesienia głosu – ciętego głosu. Jednak pragnę zauważyć i chyba słusznie że zawsze wypowiedzi Jana Pawła II były wypowiedziami, które swój korzeń miały w trosce nie tyle o ziemię jako taką co o ludzi którzy tą ziemię zamieszkują. Z pewnością nie było mu miło gdy ludzie w Polsce toczyli ze sobą spory które nie służyły naszej Matce .

    Czym jest Troska prawdziwa ? Co to znaczy troszczyć się o kogoś, kto nie jest taki jak my ?

    łatwo się gniewać na kogoś kto jest inny od nas a jakże trudno troszczyć się o tego kto się od nas różni. To myślę jest wielka sztuka której Jan Paweł II nauczył się w swoim życiu choć nigdy się tym nie chwalił . Zastanawia mnie jednak to , co czuł Jan Paweł II gdy szorstko potrafił wypowiadać się o LGBT. Chodzi mi o to jego wewnętrzne usposobienie o tę Ojcowską troskę ,  która z jednej strony widziała Prawo Boże a z drugiej strony to, że każdy człowiek to dziecko Boże które miłuje Bóg .

     

    W swojej książce z 2005 roku „Pamięć i Tożsamość” papież Jan Paweł II negatywnie wypowiedział się na temat osób walczących o równość małżeńską pisząc:

    „Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu [w przypadku próby uznania związków homoseksualnych jako formy rodziny] nie działa również jakaś inna jeszcze „ideologia zła”, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie.”

    Jan Paweł II pytał . Kto pyta nie zna jeszcze odpowiedzi.

    A czy my ją znamy?

     

    Tymczasem tyle . Pozdrawiam Cię Janusz .

    artur (aharon*)

     

     

     
    Odpowiedz
  28. jorlanda

    @Esculapie @Zefirze

    Wow! Panie Esculapie! Od porównywania mnie z Panem Terlikowskim gładko Pan przeszedł do wpisania mojego poglądu w cykl p.t. "reżim totalitarny"… cóż za powalająca logika, tyle że moja jest nieco skromniejszego formatu i nie widzę związku.

    A co Pan sądzi o pedofilii? To orientacja seksualna czy choroba psychiczna?

    Polecam tekst: http://www.prawy.pl/wiara/3316-zachodnioeuropejska-lewica-od-lat-reprezentantem-pedofilow-i-zoofilow

    Mnie właśnie to niepokoi w postulatach dotyczących "legalizacji" związków homoseksualnych – tak się otwiera furtki do legalizacji chorobliwych, patologicznych zachowań i uznawania ich jako normę wśród innych norm.

    Może warto przejrzeć historię tworzenia dokumentów w różnych krajach, tych dokumentów które wprowadzają nowe definicje rodziny, akceptację dla związków jednopłciowych i tego, co za tym idzie (np. adopcja dzieci, małżeństwa).

    Być może uzna Pan teraz i Zefir również, iż nie widać związku… I że już w ogóle mi odbiło. Ale wierzcie mi, ja naprawdę wysilam i wysilam swój umysł od kilku ładnych lat próbując zrozumieć po co i komu jest homoseksualizm… no wyjaśnijcie mi to po ludzku. Bo dlaczego Kościół nadal (mimo że taktownie) nie uznaje związków homoseksualnych – to rozumiem.

    Ale dlaczego ludzie brną w takie pragnienia i związki to wybaczcie mi, ale pojąć nie potrafię. Dlatego wciąż pytam. I niestety samo pytanie o to uznawane jest za nietolerancję i brak szacunku.

    Bardzo podoba mi się przypomniany wyżej cytat z Jana Pawła II, który nie raz nazywał homoseksualim "nieładem moralnym".

    Polecam też tekst znanego zapewne ojca Józefa Augustyna, w ktorym to tekście jest kilka cennych myśli na interesujący nas temat.

    http://www.miesiecznik.znak.com.pl/9665/calosc/homoseksualizm-w-oczach-kosciola

    Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  29. arturah

    Myśl na dziś

     

    " zawsze wyobrażałem sobie, jakby to było spojrzeć przez teleskop z drugiej strony, i zobaczyć kto patrzy po drugiej stronie.  Nauka polega na patrzeniu przez teleskop gdzieś daleko; religia, duchowość, mają polegać na patrzeniu w drugą stronę, na tego, kto patrzy przez teleskop. I na zrozumieniu tego, bo w ten sposób uczymy się dowiadywać, kto słucha tej mowy. Kto ma trudności z zaufaniem innym ludziom? Kto jest zraniony? Kto nie umie kochać? Tego się dowiadujemy"

     
    Odpowiedz
  30. zk-atolik

    Nauka, filozofia i teologia

    Arturze – dziękuję za udostępniony wpis, który mnie zainspirował, aby posłużyć się innym myślicielem i jego obrazową wypowiedzią nt. nauki, filozofii i teologii.

    Uczony francuski jezuita ks. Piotr Teilhard de Chardin kiedyś powiedział:

    "Jak południki na kuli ziemskiej zbiegają się w jednym punkcie na biegunie ziemskim, tak nauka, filozofia i teologia zbiegają się razem w pobliżu Całości".

    Też tak uważam, że wiedza naukowa, filozoficzna i teologiczna integrują się w Tym, który jest Całością, czyli w Bogu. Od Niego one pochodzą, stąd nie mogą istnieć osobno, ani być sprzeczne między sobą.  

    • Jeśli Ty również uznajesz, że nauka od Niego pochodzi – to, czy ona może polegać na patrzeniu przez teleskop gdzieś daleko?….

    Ps. Wiem, że Twoja wyobraźnia jest artystyczna, a więc inna, niż moja, a intencją jest uszanowanie myśli przewodniej tekstu autora – dlatego przepraszam wszystkich za być może zbędną moją dygresję.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  31. zk-atolik

    Szacunek, troska, pomoc, czy wrogość, sarkazm i…..

    Bartoszu – sądzę, że nie tylko ja doskonale Ciebie rozumiem i dobrze, że nadal starasz się być szczery i artykułować nie tylko swoje myśli, lecz również doświadczenia i odczucia.

    Jednak to stanowczo za mało, aby na forum Tezeusza zyskać oprócz zrozumienia, również pożądaną aprobatę i uznanie, a szczególnie u nowicjuszy. Ponieważ Twój wpis nie jest wyrazem troski o drugiego człowieka, ani należnego Tobie i wszystkim innym osobom szacunku, oraz krzepiący i budujący wobec adresata, lecz jest prostacką prowokacją i przesycony sarkazmem m.in. do mojej osoby.

    Natomiast ciekaw jestem, czy Ciebie rozumie również Zefir, Tomek i nowi czytelnicy Tezeusza?….

    O tym również Ty wiesz, że patriotyzm i inne podobne pojęcia łatwo zdefiniować i nie wymagają dodatkowych przymiotników, choć są lub mogą być ściśle związane z chrześcijaństwem.

    Dlatego jeśli chcesz zjednywać interlokutorów i czytelników – staraj się uwolnić, od uprzedzeń i nadmiaru zbędnych emocji, oraz owego sarkazmu, także siebie nie kompromitować, ale być coraz bardziej opanowanym, odpowiedzialnym, a przez to w dyskusji wiarygodnym i przekonywującym.

    W tym portalu, jak wiesz sprawą kluczową nie jest wzajemne zniesławianie i znieważanie, lecz przekazywanie nauczania Jezusa Chrystusa, oraz troska o drugiego człowieka i pomoc bliźnim, szczególnie w przezwyciężaniu ludzkich słabości, wad, oraz złych nawyków i skłonności.

    Pozdrawiam Ciebie, Zefira i wszystkich patriotów – Zbigniew

     
    Odpowiedz
  32. zk-atolik

    Czyżby acedia?…..

    Bartoszu – jeśli z mojego powodu straciłeś ochotę…. i zamierzasz podjąć akurat taką decyzję, to nie będzie mi to obojętne.

    Przecież w takiej sytuacji zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zreflektować się i starać się korygować, czy weryfikować lub naprawiać……., niż ulegać pokusie ducha rozczarowanego życiem i poddawać się, kapitulować, rezygnować i kasować ……

    Zgoda to miejsce – środowisko nie jest najlepsze (całkiem przyjazne, czy wygodne) nie tylko, dla Ciebie.

    Ale to nie jest wystarczający powód, ani racjonalny agument, żeby ignorować wszystkich uczestników dyskusji i czytelników, oraz ustępować i dostarczać satysfakcji szczególnie tym, którzy usiłują w nim aspirować, do roli nie tylko liderów, czy przywódców ideologicznych.

    A więc usiłują mieć nad innymi władzę, czy na forum dominować, brylować i nie tylko zniechęcać, lecz również rugować, np: blokować konta oponentów, czy potencjalnych konkurentów.

    Ps. Mniejszym złem jednak jest to, że Ty kasujesz jedynie własne, a nie cudze teksty, czy wpisy…..

    Dlatego jest szansa, że rozważysz całość sprawy i zmienisz zamiar, oraz będziesz starał się bardziej rozważnie z innymi współtworzyć portal "Tezeusz".

    Pozdrawiam – Zbigniew

     
    Odpowiedz

Odpowiedz na „arturahAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code