Jeśli czegoś nie przeżyłeś, to siedź cicho

Nieraz w różnych dyskusjach pojawia się znamienny argument, który ma dyskutantom “zamknąć usta”: “jeśli czegoś nie przeżyłeś, nie doświadczyłeś na własnej skórze, to nie powinieneś się wypowiadać na ten temat”.

Zastanawiam się, czy takie podejście jest słuszne. Bo oznaczałoby ono, że w naszym życiu wartość i wiarygodność ma tylko to, co jest przez nas doświadczane świadomie, empirycznie i refleksyjnie. Ale czy obszar ludzkiego doświadczenia można tak ograniczać? Wierzę, że możliwości ludzkiego poznania i rozumu są o wiele bardziej rozległe niż to, co możemy doświadczyć bezpośrednio. Nie do wszystkiego mamy dostęp bezpośredni, a jednak zajmujemy jakieś stanowisko. Oczywiście, trzeba tutaj rozróżnić rodzaje wiedzy. Jeśli ktoś nie jest fizykiem, to trudno żeby się kompetentnie wypowiadał na temat zasady nieoznaczoności Heisenberga czy budowy atomu. To dość oczywiste, bo tutaj mamy do czynienia z wiedzą i poznaniem, które trzeba nabyć własnym wysiłkiem.

Jednak są takie dziedziny życia, w których mamy pewne opinie, a nawet musimy je mieć, choćbyśmy nie studiowali tego czy tamtego. Nie trzeba być na wojnie, żeby coś powiedzieć na jej temat. Nie trzeba kraść, żeby zrozumieć, w czym tkwi szkodliwość kradzieży. A dlaczego mamy wyrobione zdanie na ten temat, nawet jeśli nie musimy doświadczyć wojny czy bycia złodziejem? Bo obserwujemy świat, zastanawiamy się, patrzymy na innych. Ale także dlatego, że nasz rozum sam w sobie nie jest zdeprawowany. Ma w sobie potencjał do wydawania trafnych osądów, do analizowania, oświetlania rzeczywistości. Rozum otwiera się także na światło z góry, wlane od Boga, bo nie sposób zgodzić się, że w naszych głowach mamy tylko to, co zarejestrujemy zmysłami. Jeśli człowiek jest stworzony na obraz Chrystusa, to musi w sobie nosić odblask Bożego rozumu. Od wieków o to kłócą się filozofowie. Może więc być tak, że ktoś, kto wiele doświadczył, może być o wiele głupszy w swych osądach niż ten, który nie ma podobnych doświadczeń. Jeśli mądrość jest darem, to nie może w całości zależeć od tego, co jesteśmy w stanie doświadczyć bezpośrednio. Mądrość jest darem z góry. I o tym często zapominamy.

Innymi słowy, człowiek doświadcza wiele nie będąc tego świadomym. Otwiera się bądź nie na tajemnicę, której przyjęcie tak naprawdę świadczy o mądrości. Przeciwieństwem mądrości jest cała masa sloganów, które się bez końca powiela i powtarza.I właśnie to arefleksyjne doświadczenie, które w gruncie rzeczy jest znakiem działania Boga, jest podstawą wielu sądów człowieka, nawet jeśli dziedzina, której one dotyczą, nie podlega jego doświadczeniu.

Bo gdybyśmy się zgodzili, że liczy się tylko to, co przeżyte i poparte bezpośrednim doświadczeniem ( np. o życiu seksualnym mogą się wypowiadać tylko ci, którzy współżyją) to bardzo okroilibyśmy człowieka, jego możliwości i głębię. Naturalnie, człowiek, który doświadczył np. obozu koncentracyjnego zasadniczo jest o wiele bardziej wiarygodny niż ktoś, kto tego nie przeżył. Ale czy to znaczy, że w ogóle nie wolno wypowiadać się na ten temat?

Po drugie, nasza wiedza i poznanie utkane jest także z doświadczeń innych. Spotkanie z człowiekiem też poszerza nasze horyzonty, wzbogaca nas. Co tu dużo mówić. Wiara chrześcijan bierze się stąd, że uwierzono w słowa świadków Zmartwychstałego. Nie trzeba było bezpośrednio spotkać Jezusa, aby w Niego uwierzyć. Okazuje się więc, że doświadczenie empiryczne jest wtórne. Pierwotne zakorzenia się w słowie, w świadectwie. Dlatego mogę się wypowiadać na temat dziedziny życia, w której bezpośrednio nie uczestniczę, bo ufam świadectwu innych.

Argument typu: “Najpierw coś przeżyj, a potem zabieraj się do dyskusji” jest słaby, bo zawęża ludzkie poznanie i doświadczenie do pewnego wycinka. To pewien rodzaj krótkowzroczności. Dzisiaj ufność w możliwości człowieka, a zwłaszcza jego rozumu są ograniczone. Bo cały człowiek jest nieco przytłoczony “technicznie”. Empiria i technika biorą górę nad innymi wymiarami poznania.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code