Ekskomunika za in vitro

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}

Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi (Łk 13,22-30).

Powyżej fragment Ewangelii przewidziany w dzisiejszej (27 X) Liturgii Słowa.  Mówi o tym, że zdziwimy się kiedyś, jak będziemy próbowali wejść do nieba. Skojarzyłem ten fragment z szumem wywołanym przez media po słowach arcybiskupa Henryka Hosera, który powiedział, że posłowie głosujący za dopuszczalnością metody in vitro, mrożeniem i selekcją zarodków zostaną ekskomunikowani. Postawę przewodniczącego Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych odczytuję w kontekście dwóch kolejnych fragmentów. Pierwszy – J 16, 8 – mówi o Duchu Świętym, który przekona świat o grzechu. Drugi – J 3,17 – pokazuje sedno misji Chrystusa przychodzącego zbawiać a nie potępiać.

Słusznie, moim zdaniem, zauważył na swoim blogu Przemysław Babiarz, że Kościół ma prawo do publicznego głoszenia swojej nauki. A wierni tego Kościoła, nie ważne czy są politykami, krawcami, potencjalnymi rodzicami czy staruszkami, winni tę naukę przyjąć i realizować w swoim życiu. Zwłaszcza, że Kościół naucza w trosce o zbawienie człowieka.

Czy zatem arcybiskup Henryk Hoser przesadził?

   Ankieta_ID=201871#

W mediach pojawiły się liczne komentarze m.in. moralistów i kanonistów, którzy różnie do tych kwestii podchodzili. Dla jednych ekskomunika latae sententiae (następująca w skutek czynu) jest tu oczywista, dla innych – niezupełnie. W ogóle sprawa wykluczania ze wspólnoty jest bardzo delikatna. Każdej towarzyszy szereg okoliczności. Czy ktoś z zewnątrz jest w stanie z niepodważalną pewnością orzec, że dana osoba zaciągnęła ekskomunikę?

Z tego też powodu znaczna część komentatorów odwoływała się do sumienia posłów. Ale czy możemy kwestie tak bardzo istotne, w których rozstrzygane są losy ludzkiego życia zostawić wyłącznie sumieniu konkretnego człowieka? Zwłaszcza, że gdy Kościół poleca rozważenie danego problemu we własnym sumieniu odnosi się do sumienia prawego. Kościół wypowiadając się jasno i konkretnie, czasami bardzo stanowczo i dosadnie troszczy się o ludzi o sumieniach szerokich, błędnych, faryzejskich, powikłanych, etc.

Prosta definicja sumienia mówi, że jest to „moje myślenie na temat moich czynów”. Różni ludzie o podobnych działaniach mogą myśleć inaczej. Każdy może inaczej rozpoznawać dobro i zło. Wierzący, katolik powinien zadać sobie dodatkowo pytanie, czy to co robi podoba się Panu Bogu.

Nie dam tu odpowiedzi na pytanie czy słuszniej jest straszyć ekskomuniką, czy oddawać pod osąd sumienia. Jednak ta sprawa, ten spór pokazują specyfikę polskiego Kościoła. Reaguje on ciągle na atak. Jest w permanentnej defensywie. Biskup Andrzej Czaja w wywiadzie dla WIĘZI (październik 2010) podkreśla, że Kościołowi brakuje pozytywnego programu. Ciągle słyszymy, że in vitro jest złe, że za in vitro zaciągamy ekskomunikę. Ale co w tej sprawie Kościół mówi pozytywnego? Co proponuje małżeństwom, które nie mogą mieć dzieci? Czy tylko media są winne temu, że słyszymy wyłącznie o krytyce Kościoła wobec in vitro?

 

20 Comments

  1. jadwiga

    to jest tak…

    Ciągle mam takie wrażenie, ze i władze Kościoła i ludzie podchodza do spraw in vitro w ten sposób, że jak będzie dozwolone, to natychmiast wszyscy będą się sztucznie zapładniać. A to przeciez nie jest tak!!

    In vitro dotyczy maleńkiego procenta małżeństw, w których kobieta ma uszkodzone nieodwracalnie jajowody ( np na skutek wcześniejszych ciaż pozamacicznych) i nie ma możliwości naturalnego zapłodnienia. Rozumiem, co muszą czuc te kobiety kiedy biskupi i księża wmawiaję im metode naprotechnologii…

    Tak naprawdę z in vitro korzysta niewielki procent niepłodnych małżeństw.

    Mam jeszcze takie wrażenie – od jakiegos czasu in vitro jest stosowane, zarodki mrożone i nikt się przez ten czas o nie nie upomniał. Nikogo nie interesowały, ani polityków, ani księży. Natomiast teraz, kiedy są inne sprawy – katastrofa smoleńska, powodzie, drożyzna – to akurat teraz wywołuje się awanturę o in vitro o której wcześniej się milczało.

    Po trzecie. Oczywiście można straszyc ekskomunika. Ale wiedzmy, że prawo ustanawia sie dla każdego wyznania, dla ateistów także. jezeli będzie dozwolone, to wcale nie znaczy , że ci którzy tę metodę potępiają- będa zmuszeni z niej korzystac. Nie muszą korzystac…Nikt ich nie zmusi.

    Po czwarte. Zarodki zamrożone są.I należy przede wszystkim zdecydować co dalej z nimi zrobic. Nie sądze, aby jakakolwiek para małżeńska zdecydowała adoptowac zarodek z nie swoim materiałem genetycznym i jeszcze nie wiadomo – w jakim stanie uszkodzenia. I tutaj jest zasadniczy problem.

     
    Odpowiedz
  2. Kazimierz

    In vitro

    Ostatnio bardzo dużo mówi się, pisze o różnych nowinkach medycznych. A to wszczepiono coś w kolano po raz pierwszy, a to serce, a to nerkę, a to kawałek wątroby itp. itd.

    Nauki medyczne rozwinęły się do takiego stopnia, że człowiek czuje się coraz bezpieczniej , że jak zachoruje, ktoś przedłuży jego życie jednak.

    Jednak w tym wszystkim, śmierć i tak jest nieuchronna 🙁

    Wiele tez, które stawia się w debacie o in vitro dla mnie z gruntu są fałszywe i niesprawiedliwe. W kraju, gdzie mówi się, że lwia część mieszkańców Polski, to katolicy, no właśnie katolicy… czy aby na pewno?

    Według prawa kanonicznego myślę, że jednak gdyby przyjżeć się życiu tych katolików, zdaje się, że większość musiałaby zostać ekskomunikowana, za co? Wymieniać? Z mojego podwórka może (nie jakoby inni byli wolni od takich grzechów) – kradzież, cudzołóstwo, wszeteczeństwo, odstępstwo, życie sprzeczne z wytycznymi KK, kłamstwo, świętokradztwo, wróżbiarstwo, herezje, aborcja, łapówkarstwo, antykoncepcja (ta zabroniona), chciwość, lenistwo, zdrady małżeńskie. (podpowiadali mi odrodzeni katolicy :))

    Przy tym wszystkim in vitro, to malutki komarek, przy którym dławią się oficjele, a wielbłoda połykają ze smakiem.

    Kościół katolicki w defensywie, no a jak może być inaczej, kiedy Ewangelia, która powinna być sztandarem stała się w nim czym, no właśnie… Kościół chcący nakazywać politykom – dlaczego? Rodzi się wiele pytań, czy są na nie odpowiedzi?

    W mojej ocenie, którą już wielokrotnie przedstawiałem, sednem sprawy jest eklezjologia, postrzeganie ludzi, których ochrzciło się za niemowlaka za wierzących, a KK jako tej arki powiedzmy Noego, w której jest ratunek . Czy jednak tego uczą Ewangelie? W mojej ocenie nie – najdobitniejszym wersetem na moje króciutkie wywody niech będzie cytat z Jana Ewangelisty 3 rozdział – (3) Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. (4) Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? (5) Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. (6) Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. (7) Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić.

    KJ

     

     
    Odpowiedz
  3. ahasver

    Grzech i zbawienie człowieka poczętego metodą In Vitro

    1. Poznanie grzechu a zbawienie

    – Grzech i jego poznanie (Duch Święty symbolizowany przez białego gołębia stanowi znak oświecenia) nie oznaczają potępienia. Znajomość ciemnej względem emanującego ośrodka iluminacji, jaką stanowi ludzka natura, odległa (upadła) od Światłości stanowi warunek konieczny rozpoczęcia świadomej (lub po prostu gorliwej) transcendencji – jest bowiem konstytuantą otwarcia mrocznej i pełnej lęku duszy na światło zbawienia. Homo religiosus – zaznaczał prof. J. Tischner, cytując Mistrza Eckharta w swoich popularnych wykładach radiowych – tym różni się od moralisty, że przyjmuje grzesznego człowieka wraz z jego swoistą rebelią po prostu jako Innego, a naśladując Chrystusa – pośredniczy w zbawczym Akcie, przebaczając bliźniemu – Innemu. Tym samym potwierdza akceptację inności bliźniego jako epifanii bogactwa Jednego. Specifica potwierdza mistyczną unię wszechstworzenia. Naśladowca Boga zatem zbawia, podczas gdy moralista – zwany również etycznym homo sociale – często zamyka się w egologii imperatywów kategorycznych i nie uznając odstępstwa od nich – odrzuca bliźniego – grzesznika. Takowe odrzucenie oznacza sądzenie. Ten, który poznaje, a nie sądzi, a zbawiając – sam wchodzi w świat grzechu – będzie pierwszy wobec moralnego sędziego, z braku pokory i ignorancji przypisującemu sobie bezmyślnie nie tyle tożsamosć z Bogiem, która jest w wiecznej drodze, ile bycie na miejscu Boga – na miejscu opuszczonym przez Boga. 

    2. Ekskomunika jako sądzenie 

    – Wampiry energetyczne roszczące sobie pretensję do szafowania przepływem energeia świata przez symboliczne stłamszenie innego człowieka i czerpanie satysfakcji z jego upadku jako potwierdzenia mocy własnej egologii oddziałującej za fasadą uprawomocnioną bezpiecznym ad autoritatem zwanym bluźnierczo "Stolicą Piotrową" za pomocą magicznej ekskomunika latae sententiae zakładają nierozłączność skutku i grzechu. Tymczasem podobny skutek mogą mieć czyny, których intencja była niezamierzona. Struktura takiego wampiryzmu przypomina pogański rytuał kozła ofiarnego; separacja człowieka (jego istotowości) od społecznej sfery praxis zawartej całkowicie w schemacie udzielania bliźniemu pomocy i wyrządzania mu krzywdy oznacza redukcję człowieka do dziedziny etycznej praktyki. Homo religiosus z możliwością transcendencji jest tutaj zniwelowane na rzecz reproduktora schematu socjalnego, a zatem do roli narzędzia potwierdzajacego społeczną konwencję. Ekskomunika oznacza koniecznosć założenia, że przypowieść o dobrych i złych owocach nie wnika w głąb istoty grzechu i pozostawia niepoznanym – niczym kantowski noumen – naturę drzewa, rodzącego owoce. Tymczasem powszechnie wiadomo, że prawdą jest, iż dobre drzewo na dobrej glebie i w dobrych warunkach rodzi dobre owoce, a im lepsze drzewo, tym gorsze znosi warunki, aby rodzić coraz lepsze owoce. Ekskomunika nie wnika w rdzeń postępowania i całkowicie zaprzecza zbawieniu jako poznawczemu otwarciu człowieka na transcendentne oświecenie, izolując człowieka wyklętego od kanonicznie przyjętego a’priori i redukując jego naturę do sfery konwencji; nieznane są bowiem wyroki boskie, a ludzie jak gdyby próbują nimi szafować w pysze swych autorytarnych instytucji. Ekskomunika oznacza zatem sądzenie.   

    3. In Vitro jako narodziny. Narodziny – szansa dla każdej żyjącej istoty

    Jeśli In Vitro zostaje traktowane jako wniknięcie przez człowieka w nienaruszalną ingerencję Boskiej Natury, wówczas dochodzi do założenia jej znajomości. Skutkiem tego jest redukcja Absolutu do postawy antropocentrycznej, zatem zaprzeczenie jego absolutności. Z drugiej strony – prowadzi to do innej skrajności, a mianowicie – do panteizacji Boga jako bóstwa, wyobrażonego na kształt nieskończonej przestrzennie i jakościowo naturalnej supermocy, niedostępnej potępionemu człowiekowi; jest to wyrzeczenie się paradoksu Bogoczłowieczeństwa i zbawienia, a zarazem odrzucenie obecności Boga i przyjęcie niemożlliwości zbawczego oddziaływania światłości na materię. Odrzucenie In Vitro jako szansy na rozpowszechniania życia oznacza założenie, że ludzka natura jest redukowalna do schematu jej powstawania przez naturalną determinację i nieistotny jest dalszy rozwój duchowości danego człowieka – choćby poczętego In Vitro poprzez przekształcenia we własnym życiu dokonywane za pomocą kształtującej się dopiero w trakcie egzystencji wolnej woli. Oznacza to potępienie człowieka jako istoty wolnej i zbawionej przez Chrystusa, to znaczy zdolnej do oddziaływania na własną naturę i rozkazującemu własnej istocie jako zawsze przynależnej Bogu. Lęk przed In Vitro jest pogańską herezją.

    http://www.youtube.com/watch?v=bcvKDrDTcp0

     

     
    Odpowiedz
  4. quqzar

    Natura ludzka

    @Bartosz Bednarczyk

    To najlepsza analiza problematyki in vitro, jaką kiedykolwiek w życiu widziałem. Piszę to nie tylko z uwagi na Pańską imponującą erudycję – ostatecznie każdy może wkleić sobie do wypowiedzi jakiś cytat z Kanta – ale przede wszystkim z uwagi na oślepiającą jasność rozumowania. O ile lektura Pańskiego ostatniego wpisu ("Curriculum Vitae") mocno mnie przybnębiła, o tyle ten komentarz zostawia mnie pogrążonego w zadumie i mniej spokojnego na duszy niż przedtem. Ale to akurat bardzo dobrze – dziękuję więc Panu za wzbudzenie we mnie niepokoju.

    Zastanawiam się nad Pańskim opisem in vitro jako nowej szansy dla człowieka. Jest rzeczą jasną, że przeciętny twardogłowy moralista dokonuje bezprawnej antropomorfizacji Absolutu, kreując sobie Bóstwo na obraz i podobieństwo człowieka. Stąd pełne pychy wypowiedzi wielu duchownych oraz świeckich, uzurpujących sobie prawo do ostatecznego rozstrzygania między dobrem i złem. Ale pojawia się tutaj poważna wątpliwość – nikt z nas tak naprawdę nie wie, na czym właściwie miałaby polegać "ludzka natura". Moraliści przyjmują – oczywiście bezpodstawnie – założenie, że in vitro miałoby być działaniem wbrew takiej "ludzkiej naturze". Ale czy założenie odwrotne – tzn. teza, że in vitro nie jest w żaden sposób szkodliwe dla człowieka w jego wymiarze etycznym – nie jest również tak samo bezpodstawne ? Czy bliżej nieznana nam na razie "natura ludzka" nie mogłaby być w jakiś sposób faktycznie niezgodna z postulatami sztucznej ingerencji w życie ? Nie wiemy tego.

    Czyżby więc postawa moralistów była bardziej uzasadniona ? W sytuacji, w której istnieją szeroko rozpowszechnione wątpliwości co do konsekwencji etycznych naszego czynu, zalecają oni powstrzymanie się od działania. Sytuacja in vitro jest bowiem inna niż sytuacja większości innych symptomów panowania człowieka nad materią. Tamte symptomy (telewizja, komputery, chirurgia, statki kosmiczne itp.) nie budzą szerokiego sprzeciwu moralnego w społeczeństwie. In vitro owszem. Czy nie jest to wystarczający powód, aby obserwować tą problematykę ze szczególną uwagą ? Wierzę, że tak. Wierzę również, że ostatecznie uda nam się znaleźć zadowalające rozwiązanie. W końcu Bóg nie po to dał nam wolne umysły, żeby miał je paraliżować strach przed ekskomuniką. Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  5. elik

    Naprotechnologia, czy in vitro?……

    W dotychczasowych Państwa dywagacjach nt. ekskomuniki za in vitro brakuje jakiejkolwiek wzmianki o naprotechnologii – zupełnie  innej metodzie, która nie jest kotrowersyjna, ani wymagająca ekskomuniki.

    Ponadto jest z coraz większym powodzeniem stosowana w świecie medycznym i o wiele skuteczniejsza.

    In vitro przede wszystkim nie leczy przyczyny bezpłodności, tylko "wyręcza" rodziców w prokreacji, czyniąc przy tym istotne dysfunkcje (zmiany)  w organizmie kobiety.

    W naprotechnologii kobieta zostaje dokładnie zdiagnozowana, a leczona staje się płodna i może rodzić dzieci, nie tylko jedno, ale także kolejne.

    Dzięki naprotechnologii obecnie w ciążę zachodzi nawet 80 proc. leczących się małżeństw. W przypadku in vitro odsetek ten wynosi tylko 30 proc.

    Pomijam szereg innych powszechnie znanych, lecz istotnych spraw, które powodują, że są to dwie zupełnie (diametralnie) różne metody podejścia, do życia człowieka i niepłodności.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  6. jadwiga

    Eliku

    W naprotechnologii kobieta zostaje dokładnie zdiagnozowana, a leczona staje się płodna i może rodzić dzieci, nie tylko jedno, ale także kolejne.

    Dzięki naprotechnologii obecnie w ciążę zachodzi nawet 80 proc. leczących się małżeństw. W przypadku in vitro odsetek ten wynosi tylko 30 proc.

     

    Eliku, mówimy tutaj o in vitro stosowanym tylko i wyłacznie w przypadku cięzkiego uszkodzenia jajowodów – np po ciąży pozamacicznej – kiedy to ZADNA INNA METODA nie pomoze, bo tychze jajowodów do transportu jajeczka po prostu nie ma.

    Byc moze w innych przypadkach naprotechnologia pomaga, natomiast w tych przypadkach nie pomoze. I ja rozumiem, że in vitro jest tylko i wyłacznie dla tych kobiet.

     
    Odpowiedz
  7. Halina

    Czy Hoser przesadził…

     Jeżeli osoba, będąc lekarzem, porównuje metodę in vitro, do najgorszych nazistowskich praktyk, nazywając -"młodszą siostrą eugeniki", z tego tylko powodu, że w procesie tym ‘są zabijane" inne embriony, (a de facto nie są zabijane, tylko giną , tak jak w procesie naturalnej prokreacji).-to chyba słowo "przesadził" jest najmniej odpowiednim.  Może lepiej niech Episkopat nie śpieszy się ze swoimi opiniami, przecież całkiem niedawno walczył z prawem do transplantacji, transfuzji krwi, sekcji zwłok, a nawet szczepień..O Galileuszu i Koperniku nie wspomnę. To prawda, że nauka rozwija się szybciej niż refleksja moralna. Moralne rozterki pojawiają się wtedy, gdy ludzie chcą używać lub używają  pewnych metod czy terapii-do czegoś, co  mieści się " poza zachowanie zdrowia i leczenia chorób". W Polsce od ponad 20 lat,  ta metoda jest stosowana z powodzeniem, a na  świecie od 50 .Dzięki in vitro przyszło na świat ok. 4 mln zdrowych, oczekiwanych dzieci. Metoda ta jest jedyną szansą na macierzyństwo dla kobiet po chemio i radio terapii. Wiele młodych kobiet, po rozpoznaniu u siebie choroby nowotworowej, jeszcze przed chemią decyduje się na zamrożenie własnych komórek jajowych. Dzięki temu, po pokonaniu choroby , której zazwyczaj następstwem jest utrata jajeczkowania, mogą zostać matkami. Szczególnie jest to istotne dla tych kobiet, które nie zdążyły urodzić dziecka. Dotyczy to również mężczyzn, cierpiących na raka jąder.

    W państwie demokratycznym-nie do pomyślenia jest wymuszanie na posłach klerykalnych zachowań, piętnowanie i straszenie. W kościelnych-jak najbardziej. Prawo nie może być stanowione z motywów religijnych Jak można dziwić się, że większość ma już naprawdę dość  wszechobecnej religii katolickiej. Skoro katechizuje się wiernych już od przedszkola, to chyba  nie trzeba wpływać na polityków, ale na postawy swoich wiernych, by nie poddawali in vitro. Cały szum,ze strony władz kościelnych zaczął się w momencie, kiedy minister zdrowia Ewa Kopacz, zapowiedziała możliwość refundowania zabiegów ze strony rządu, wtedy odezwali się biskupi z jednostronnym potępieniem-zastanawiające…. W krajach demokratycznych problem in vitro nie istnieje, ponieważ żadna religia, nie może rościć sobie monopolu na kontrolę władzy politycznej

     
    Odpowiedz
  8. elik

    Piąte przykazanie !

    Droga Jadziu !

    O ile mnie wiadomo stosowanie metody In vitro wywołuje szereg już znanych, zweryfikowanych i udokumentowanych szkodliwych zjawisk i niepożądanych skutków, a również stanowi potencjalne inne zagrożenia, dla matek i noworodków jeszcze niezbyt dobrze przebadanych, rozpoznanych i ustalonych.

    W tej sytuacji cel pozyskiwania dochodów i wyręczania rodziców w prokreacji nie może usprawiedliwiać dokonywanej w laboratoriach zbrodni na poczętym życiu osób, czy choćby już rozpoznanych zagrożeń, czy innych przewidywanych następstw i konsekwencji.

    W tej, czy innej dyskusji zwykle brakuje argumentów medycznych, etycznych, także racjonalnych na rzecz celowości i konieczności stosowania metody In vitro.

    A piąte przykazanie jest jednym z fundamentów katolicyzmu, czyli przypomnienie osoby duchownej o tym, że posłowie-katolicy lub inni katolicy mogą być ekskomunikowani i znaleźć się poza wspólnotą Kościoła katolickiego, nie jest "straszeniem" kogokolwiek, ani w rozumieniu katolika przesadą, czy wymysłem, bądź nieuprawnionym ostrzeżeniem lub pouczeniem.

    Zastanawiające i wielce wymowne jest chyba to, że metoda In vitro znajduje najwięcej zwolenników, także uznanie i akceptację, przede wszystkim u określonej grupy osób m.in. ludzi małej wiary i oddalonych, od Pana Boga i Jego Kościoła.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  9. Halina

    Zbrodnia w laboratorium…

    Brzmi jak kryminał mrożący w żyłach krew . Mógłby Pan coś więcej napisać o tej zbrodni? Niech fakty ujrzą światło dzienne…A prawda jest taka, że posługując się takim  nazewnictwem hierarchowie kościelni  przekroczyli wszelkie granice przyzwoitości. Dzieci z próbówki mają się dobrze, prowadzone są systematyczne badania. Może warto zwrócić uwagę na takie głosy w Kościele?

    http://wyborcza.pl/1,75515,6280193,Dziecko_z_probowki_tez_jest_darem_bozym.html

    Niepłodność jest uznaną przez WHO chorobą społeczną, a obowiązkiem lekarzy jest skutecznie leczyć pacjentów. I temu własnie służy metoda in vitro. Zdumiewająca bywa ta troskliwość Krk o los zarodków, a przecież gdyby nadal sprzeciwiał się sekcji zwłok, do dziś nikt nie wiedziałby nic na temat ich budowy. In vitro to kwestia medyczna. Kościół ma prawa do wypowiadanie się w jakiejkolwiek sprawie, ale nie jest on akurat w tej dziedzinie autorytetem. Kościół zwyczajnie walczy z demokracją. Inne Kościoły wypowiedziały swoje opinie i nie wywierają wpływu na władze. I nie jest to prawdą, że metoda ta znajduje zwolenników u ludzi małej wiary. Znajduje ona zwolenników u chrześcijan, którzy wiedzą czym jest miłość, współczucie i dobro ludzkie, bo trzymają się nauk Jezusa, a nie dogmatów papieskich. Czasami żałosne bywa to polityczne chrześcijaństwo w wydaniu katolickim. Zupełny brak empatii i jakichkolwiek logicznych i etycznych argumentów w tej kwestii. Taki radykalizm nie budzi ani szacunku, ani nawet trudno go usprawiedliwić po chrześcijańsku.

    I tak Kościół  Luterański nie jest przeciwny in vitro jeśli metoda ta ma pomóc bezdzietnym parom małżeńskim mieć własne dzieci.

    http://www.luteranie.pl/pl/?D=2676

    Natomiast Kościół Prawosławny jest w stanie zgodzić się na metodę in vitro w konkretnych przypadkach. Prawosławie jest również przeciwnikiem szykanowania osób decydujących się na in vitro.

    Chrześcijanie potrafią tak jak i Jezus pochylić się nad nieszczęściem rodziny.

     
    Odpowiedz
  10. elik

    Jeśli nie zbrodnia to, co?…..

    Czym wg. Pani są takie sformułowania, argumenty i praktyki?…..

    Moment zapłodnienia stanowi początek ludzkiego życia, gdyż wtedy jest obecny cały genetyczny program. A więc ludzkie życie zaczyna się z chwilą poczęcia. Stwierdzenie i powszechna akceptacja tego faktu jest niezmiernie ważna teoretycznie i praktycznie. Współczesna biologia nie mówi nic o istnieniu przedludzkiej formy w poczętym życiu człowieka.

    Możliwość zapłodnienia metodą in vitro i niszczenia embrionów (zarodków) nadprogramowych, tj. unicestwiania poczętego życia człowieka. Obniża znacznie koszt metody, ponieważ nie ma konieczności zamrażania i przechowywania, tj. zachowywania, podtrzymywania już poczętego życia.

    Do jednej próby in vitro przygotowuje się bowiem od 6 do 8 embrionów (zarodków). Są one obserwowane i selekcjonowane. Ostatecznie kobiecie wszczepia się dwa zarodki (tym samym o 25% wzrasta prawdopodobieństwo ciąży bliźniaczej). Pozostałe zarodki są niszczone (jeśli są uznane za słaby materiał) albo zamrażane w celu przyszłego wykorzystania w procedurze in vitro.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  11. jadwiga

    Eliku

    O ile mnie wiadomo stosowanie metody In vitro wywołuje szereg już znanych, zweryfikowanych i udokumentowanych szkodliwych zjawisk i niepożądanych skutków, a również stanowi potencjalne inne zagrożenia, dla matek i noworodków jeszcze niezbyt dobrze przebadanych, rozpoznanych i ustalonych.

     

    O ile mnie wiadomo caluteńkie życie niesie mnostwo zagrożen. I to dla poczetych normalna droga dzieci równiez. Wystarczy, ze cieżarne matki nawdychaja sie pyłów jeszcze niedawno wypuszczanych przez kominy kombinatu w Nowej Hucie – w których tak naprawdę nie wiadomo jaka chemia się znajduje. Czy to nie gorsze niz in vitro?

     

    A piąte przykazanie jest jednym z fundamentów katolicyzmu,

    Katolicyzmu. Zas prawo ma być dla róznych wyznan. Kazde wyznanie ma swojego Boga, którego uwaza za jedynego prawdziwego i jego prawa za jedyne prawdziwe. Katolika nikt siła nie zmusza do in vitro – jezeli byłoby dozwolone.

    A poza tym "nie zabijaj". Dobrze. Identyczna dyskusja toczyła się iles tam lat temu jezeli chodzi o transplantacje. Do dzis nie jestesmy pewni czy nie zabijamy człowieka gdy pobieramy narządy – smierc mózgowa nie jest zbyt precyzyjna i dokładnie poznana.A Koscioł popiera transplantację.

    Jezeli zas twierdzimy, że człowiek zyje dopoki zyje jego mózg o rdzen kregowy, a potem juz te narzady mozna spokojnie pobrac – nalezałoby wiec równoczesnie przyjąć, ze zycie równiez zaczyna się gdy jest tenze mózg i rdzen kregowy. Nieprawdaz? Czyli u zarodka nie.

     

    W tej sytuacji cel pozyskiwania dochodów i wyręczania rodziców w prokreacji nie może usprawiedliwiać dokonywanej w laboratoriach zbrodni na poczętym życiu osób, czy choćby już rozpoznanych zagrożeń, czy innych przewidywanych następstw i konsekwencji.

     

    I tu się muszę zgodzic. Wiadomo, ze czesc zarodków będzie uszkodzona. Co z nimi zrobic? Wszczepic nic nie wiedzącej o tym  kobiecie aby i tak poroniła lub urodziła pewne uszkodzone dziecko? Trzymać zamrożone w nieskonczoność? Kto za to będzie płacić? Czy kiedyś w przyszłosci komuś nie wpadnie do głowy pomysł, aby te uszkodzone zarodki wykorzystac i stworzyc "podludzi"?

     
    Odpowiedz
  12. elik

    Kto przejmuje się losem matek i ich dzieci “ze szkła”?….

    Jadziu – to jest oczywiste, że tzw. zdobycze i osiągnięcia  współczesnego świata, czyli wybrane skutki i następstwa cywilizacyjne, w tym nadmierna emisja związków chemicznych. Stanowią coraz większe, bądź ewidentne zagrożenie, dla matek, dzieci – istot żywych, a nawet całego ekosystemu.

    Trudno mnie, w tym przypadku na forum bardziej zwięźle i jednoznacznie określić – co jest większym złem?…..

    Natomiast o wiele łatwiej jest wykazać, że zalegalizowanie, usankcjonowanie prawem stanowionym, przez ludzi – stosowania i rozpowszechniania obecnie opracowanej metody  in vitro nie jest dobrem, czy dobrodziejstwem.

    • to nie jest terapia mająca na celu leczenie bezpłodności… tylko metoda powoływania do życia istnienia ludzkie, jak by nie patrzeć udoskonalona, czy nie – jest moralnie nie do zaakceptowania…
    •  przeforsowanie in-vitro to następny wyłom…jakich ostatnimi czasy byliśmy niejednokrotnie świadkami…( choćby kwestia homoseksualizmu) co im zabroni w następnej kolejności experymentować na embrionie w celu jego udoskonalenia…
    •  to furtka do klonowania … czy chcemy czy nie tworzymy GOLEMA… ożywiamy go przyklejajac kartkę z imieniem BOGA… ( i o tą kartę teraz idzie gra)
    •  fakt cierpienia nie jest usprawiedliwieniem, a zadaniem, bądź wyzwaniem, dla dotkniętego nim…
    • można by tak bardzo długo, ale napisane jest… nie ty dajesz życie i nie ty je odbierasz..

    Więc nikomu nie wolno stawiać się w miejsce Boga i uzurpować sobie Jego prawa… fakt wolności nie uprawnia nas, do takiego postępowania… wspominałem wcześniej jest wiele nowoczesnych i skutecznych metod leczenia bezpłodności, a jakoś się ich nie nagłaśnia ( poza mediami kościelnymi), nie promuje, ani nie dofinansowuje… .

    Wg. mnie nie wolno rozdzielać, odrywać, czy redukować omawianych kwestii i relatywizować ich znaczenie, bo nam się tak widzi, czy podoba…
    Apeluję do czytelników "Tezeusza" – ludzi dobrej woli zadbajmy bardziej o już powołanych do życia – ludzi istniejących, egzystujących, a często wegetujących…

    Zanim się z tym uporamy to wybitni naukowcy i wspaniali lekarze zapewne odkryją i rozwiążą szereg nowych zagadnień i nie będziemy zmuszeni, do łamania sumień i dokonywania selekcji, bądź unicestwiania poczętego życia..

    A kwintesencja chyba tkwi w tym, że chodzi tu przede wszystkim o ordynarne wyłudzanie fortun, ogromnych pieniądzy, nikt z orędowników metody in vitro nie przejmuje się zbytnio losem dzieci "ze szkła".

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  13. jadwiga

    przejmuja sie losem “dzieci ze szkła”

    Jak pisałam metoda in vitro jest przede wszystkim dla kobiet z uszkodzonymi trwale jajowodami. Np na skutek ciąży pozamacicznej usytuowanej w jajowodzie, którą to natychmiast trzeba usunąc razem z cześcia jajowodu.

    Otóz przejmujac sie losem tak trwale okaleczanych kobiet – znaleziono nowa. metodę usuniecia ciaży pozamacicznej bez uszkodzenia jajowodu. Nie jestem lekarzem wiec szczegółow nie znam. Polega ona na – powolnym rozpuszczaniu i usmiercaniu zarodka ulokowanego w jajowodzie – tak by rozpuscic zarodek i nie tknać jajowodu.

    tyle, ze ten zarodek jest czasem zdrowiuteńki. I powolutku sie go usmierca.Przez iles tam dni zastrzyków.Aby jajowód pozostał, kobieta mogła zajsc normalnie w ciaże bez in vitro.

    Co lepsze? Cos za cos. Wybacz za cynizm.

     
    Odpowiedz
  14. Halina

    Zbrodnią jest czyn zabroniony

     ..zagrożony karą pozbawienia wolności art 7& 2 kodeksu karnego. Póki co in vitro jest metodą dopuszczalną i legalną w świetle prawa, więc używanie takich pejoratywnych określeń, ma na celu dyskryminację rodziców, dzieci poczętych in vitro, lekarzy i wszystkich zwolenników?  Już panu pisałam, że niepłodność jest chorobą, a in vitro jest jedyną tak skuteczną metodą leczenia niepłodności. Taka jest decyzja WHO i należy, to brać przynajmniej pod uwagę. Tak sobie myślę, że to panie Eliku  za " mocne wino na nasze głowy":). Jestem za tym by takie sprawy rozstrzygane były w gronie ludzi, którzy dysponują większą wiedzą w tym temacie. Pewnie, że każdy z nas ma prawo mieć własne zdanie i przekonanie, co nie powinno oznaczać, że trzeba "zamrozić" wszystkich inaczej myślących. Ostatecznie, nikt nikogo zmuszał do takich zabiegów nie będzie. Z tego co wiem, nikt jeszcze w Polsce nie niszczył czy zabijał zarodków ( jak kto woli), ale dojdzie do tego w sytuacji, gdy skrajnie prawicowe ugrupowania przeforsują swój program. Ciekawe czyimi rękami będą wtedy unicestwiane te zamrożone zarodki? Przedstawiciele Episkopatu wezmą to na siebie?. Chyba nikt nie wierzy w akcję adopcyjną zamrożonych zarodków, która od strony etycznej może również budzić zastrzeżenia. Poza tym należy dostrzec różnicę pomiędzy obumieraniem zarodków, a ich unicestwianiem. Umieszczonych w macicy zarodków nikt nie zabija, niektóre  rozwijają się dalej, inne obumierają. W naturalnym rozrodzie tylko 30 % zarodków zagnieżdża się i rozwija dalej, pozostałe również obumierają. I jakoś nikt nie twierdzi, że narodziny jednego dziecka są również okupione śmiercią innych. Selekcja zaś polega na tym, że rodzicom wszczepiane są te zarodki, które mają szansę na rozwój i nie są nosicielami wadliwych genów. Eliminuje się więc tylko zarodki triploidalne, z których i tak życie rozwinąć się nie może. Problem więc nie w tym, że zarodki są niszczone, tylko tak jak pisze Jadwiga-coś trzeba będzie z nimi zrobić, a jest w Polsce ok. 50 tysięcy zamrożonych zarodków. Można je wykorzystać  np.w celach terapeutycznych, tak jak i przechowywane organy.

    Kościół uważa, że zapłodnienie stanowi nie tylko początek ludzkiego życia, ale embrion posiada duszę od samego początku. Co prawda ten teologiczny pogląd ulega zmianie na przestrzeni dziejów. Św. Tomasz z Akwinu pisał, że zarodek męski staje się człowiekiem po 40 dniach, a żeński po 80. Obecnie obowiązuje dogmat, że zarodek staje się istotą ludzką od samego poczęcia. Nawet obecnie niektórzy teolodzy uważają, że godność osobowa przynależna jest zarodkowi od 14 dnia . Pewnie takie dyskusje metafizyczne nie będą miały nigdy końca. Kościół zakłada, że embrion jest uduchowiony od samego początku; czyli jest duszą ucieleśnioną. Takie spojrzenie nastręcza sporo kłopotów w przypadku blizniąt, kiedy to embrion dzieli się pózniej , a przecież dusza stanowi integralną, nierozerwalną całość z człowiekiem. W tym przypadku embrion jest bytem ludzkim, a nie człowiekiem? Różne są poglądy na to, kiedy zarodek staje się człowiekiem, i czym w ogóle jest człowieczeństwo. Jeszcze rok temu KK nie zajmował tak radykalnego stanowiska, coś musiało się wydarzyć, że głos hierarchów zabrzmiał tonem z czasów średniowiecza.

    http://www.rp.pl/artykul/9133,410035_Holowka__Kiedy_czlowiek_staje_sie__czlowiekiem_.html

     

    Mnie osobiście podoba się metoda stosowana w Niemczech, zamrażane są tam bowiem wyłącznie komórki jajowe, do których wniknęły plemniki, ale nie doszło jeszcze do spotkania materiałów genetycznych rodziców. Takiego tworu Niemcy nie uważają za zarodki i dlatego jest pełna zgoda na ich mrożenie. Jednak Kościół nie bierze żadnych możliwości pod uwagę. Posłowie podali 6 projektów, i tylko zupełny zakaz  mógłby usatysfakcjonować  Kościół, no ale tak jak już pisałam, kiedy taka ustawa wejdzie w życie ku uciesze Episkopatu, ktoś tej " zbrodni" w laboratorium będzie musiał dokonać. No chyba nie kto inny, tylko sami pomysłodawcy.

    Szczęść Boże

     
    Odpowiedz
  15. herman

     Pani Halino,Zpłodnienie

     

    Pani Halino,
    Zpłodnienie in vitro jest obecnie procesem rutynowym, stosujacym co najmniej od 20 lat ten sam algorytm. W tym względzie medycyna prawdopodobnie ma już niewiele do powiedzenia ( może jakieś usprawnienia technologiczne). Na zachodzie dokonuje sie go w prywatnych klinikach o średnim standarcie. Dlatego myli sie pani twierdząc, że jest to sprawa należaca do sfery medycyny. W głównej mierze jest to problem etyczny, w którym należy sobie odpowiedzieć na pytanie gdzie zaczyna się życie, podobnie jak w dyskusji nad eutanazją należy odpowiedzieć na pytanie w którym momencie się ono kończy. Jeszcze do niedawna śmierć definiowano jako zatrzymanie akcji serca i oddychania, obecnie obowiazujacą definicją śmierci jest ustanie czynności mózgu.
     W którym momencie życie się zaczyna? Na przestrzeni wieków było wiele pomysłów na ten temat, byli tacy co twierdzili, że dusza wchodzi w ciało człowieka w 40 dniu życia płodowego, byli i tacy co twierdzili że dopiero z pierwszym oddechem. Aby uniknac tego typu arogancji i głupoty dlaczego by nie wykroczyć poza uzasadnione wątpliwości i nie przyjąć że życie rozpoczyna sie wraz z połączeniem gamety męskiej i żeńskiej, rozciągnać ‘safety net’ do punktu granicznego, tak na wszelki wypadek, żeby nikomu nie wyrządzić krzywdy.
    Pomijając wyżej wspomniany nadrzędny aspekt, metoda in vitro niesie wiele innych problemów społecznych i nadużyć jak np. komercjalizacja, gdzie ludzie z tak zwaną kasą w podeszłym wieku np. 70 lat nagle odczuwają przypływ uczuć ojcowskich czy macierzynskich.
    Wspomina pani kobiety chore na raka które decydują się na zamrożenie komórek jajowych aby po chemioterapii poddać się zapłodnieniu in vitro. Czy wie pani jakie są rokowania względem przeżywalności osób wyleczonych z choroby nowotworowej? Statystycznie 45% ma szanse na przeżycie 10 lat, istnieje więc duże prawdopodobieństwo że dziecko poczęte w tej sytuacji zostanie osierocone przed upływem 11 roku życia.
    Na zakończenie chciałbym zauważyć że myli sie pani również co do historii medycyny i wpływu KK na jej rozwój. Prawdą jest że kościół katolicki zabraniał sekcji zwłok, prawdą jest również że fakultety medyczne kształciły lekarzy w oparciu o kanon Hipokratesa, który uważały za wystarczający ( oczywiście błednie ) aby uzyskać odpowiednią wiedzę (między innymi anatomiczna) i kwalifikacje do leczenia ludzi. Ówcześni lekarze z pewnymi wyjątkami wcale nie palili się do przeprowadzania sekcji zwłok, uważali ją wręcz za uwłaczającą zawodowi Zresztą chirurdzy którzy głównie bazowali na wiedzy anatomicznej zaliczali się do cechu balwierzy i cyrulików.
    Tutaj naprawdę nie należy kierować się jakimiś personalnymi uprzedzeniami aby za wszelką cenę przyłożyć KK iż jest nie tolerancyjny i małoduszny, problem jest znacznie głębszy i poważny, egzystencjalny.
    Pozdrowienia.
     
     
     
    Odpowiedz
  16. Halina

    Czy to Pan się nie myli?

    Znowu się mogę logować, więc odpowiem panu, ponieważ bardzo mylnie zinterpretowane zostało, to co napisałam. Ja rozumiem, że pana ten problem nie dotyczy i może trudno wczuć się w sytuacje innych. Pan miał inne pretensje i obawy-nawet strach przed całym narodem. A jak pan myśli, co czują takie dzieci " ze szkła" i ich szykanowani rodzice- zwani Herodami? Mnie ten problem nie dotyczy, mam syna, poczętego " prawidłowo", ale znam kilka rodzin, które ten fakt skrzętnie ukrywają, nawet przed najbliższymi. Wydaje mi się, że przeczytał pan moje wpisy życzeniowo. Nie kieruję się personalnymi uprzedzeniami, to nie moja natura-niewiele ich we mnie jest, ale mówię tak jak myślę, i nie zmieniam zdania co kilka dni. Owszem, czasami się mylę i zawsze dla mnie jest to przykre uczucie, ale ludzkie. Za wszelką cenę przyłożyć KK-to chyba" najlepsze" z tego, co pan napisał. Nie zgadzam się z kategorycznym stanowiskiem KK i probuję to uzasadnić.

    Nie mylę się twierdząc,że sprawa należy do sfery medycyny, ostatecznie Nobla za in vitro przyznano w dziedzinie fizjologii i medycyny, a nie teologii .

    Nie mylę się , co do historii medycyny, bo nigdzie jej nie opisuję. Napisałam tylko, że Kościół nie zawsze nadążał za postępem nauki i potem musiał to odwoływać, więc lepiej powstrzymać się z tak kategorycznymi ocenami-z czym pan się o dziwo zgadza. 

    Każda odmienność niesie wiele problemów społecznych, a nawet nadużyć, ale trzeba sobie jakoś z tym radzić. Od tego jest państwo prawa i Konstytucja. Nie znam jednak przypadków nadużyć w Polsce. Kilka lat temu we Włoszech ekscentryczny ginekolog opisywał na łamach prasy, że zapłodnił in vitro 70- latkę, za co został potępiony przez świat nauki i medycyny. Dziwne rzeczy pan pisze. Nikt w Polsce nie pobierze materiału genetycznego od kobiety po 40 tym roku życia. A jeżeli chodzi o szansę dla chorych osób, o których wspomniałam, to proszę Pana -decyzja nie należy tylko do rodziców. O tym jakie są rokowania orzeka  cały zespół ekspertów; onkolodzy, ginekolodzy, psycholodzy etc. współpracujący z ośrodkami i klinikami. Nikt nie będzie pobierał materiału od osoby w II czy III stadium choroby. Dotyczy to młodych osób z mało zaawansowaną chorobą. Poza tym dziecko nie zostanie sierotą -posiada dwoje kochających rodziców. Te dane o przeżywalności we wczesne stadium choroby nowotworowej są na szczęście nieprawdziwe. I to bardzo. A jaką gwarancję ma matka chora na serce,nadciśnienie, cukrzyce etc, że przeżyje i nie osieroci przedwcześnie dziecka? Co za czarnowidztwo. Tak myśląc nikt nie powinien być rodzicem, bo przecież śmierć jest wpisana w nasze życie.

    powodzenia

     
    Odpowiedz
  17. herman

     Pani Halino, proszę nie

     

    Pani Halino, proszę nie przypisywać mi jakichś cech narodowo nacjonalistycznych (tak przynajmniej zrozumiałem to co pani napisała o moich rzekomych obawach czy strachu przed narodem). Polsko – polskie wojenki przestały mnie interesowac już dawno temu a jedyny strach jaki czuję to przed Panem Bogiem i własnym sumieniem.
    Bardzo głęboko współczuję tym wszystkim którzy nie mogą posiadać własnego potomstwa i zdecydowanie uważam, że jakiekolwiek szykany czy niegodne zachowania wobec dzieci poczętych in vitro lub ich rodziców to zwykła podłość. Daleki jestem również od ekskomunikowania ludzi za odmienne poglądy.
    Proszę potraktować moje wystąpienie nie jako obronę KK a raczej jako wyraz mojej własnej opini na temat in vitro która akurat jest zbieżna ze stanowiskiem kościoła. Może wtedy łatwiej będzie odrzucić resentyment i zastanowić się nad kluczowym i zasadniczym pytaniem w całej tej kwestii, a mianowicie : Kiedy człowiek tak naprawdę staje się człowiekiem ? Cała reszta jest mniej istotnym w zasadzie bezowocnym potykaniem się na argumenty, mogącym trwać bez końca.
    Uważam że medycyna której pierwszą i podstawową normą etyczną jest ‘’primum non nocere’’ poprzez in vitro wkracza na teren etycznie niejednoznaczny, dlatego budzi tyle emocji i kontrowersji, zreszta nie tylko w Polsce. Mówiac że in vitro nie należy do sfery medycyny starałem się powiedzieć że problemy związane z tą procedurą sa natury etyczno moralnej a nie medycznej. Jeżeli chodzi o aspekt medyczny wszystko w tej dziedzinie zostało już dawno powiedziane i nie budzi żadnych wątpliwości. Dlatego argument że Nobel za in vitro był przyznany w dziedzinie medycyny a nie teologii jest zabawną retoryką.
    Jeszcze na zakończenie, to co pani określa moim czarnowidztwem inaczej nazywa sie myśleniem indukcyjnym, gdzie przy użyciu logiki i zdrowego rozsądku można z dużą dozą prawdopodobieństwa prognozować na przyszłość.
     Pozdrawiam Tomasz.

     

     
    Odpowiedz
  18. Halina

    Panie Tomaszu

    Niczego Panu nie przypisuję- przypomniałam tylko tytuł pańskiego bloga " strach przed narodem", w którym pisał pan o swoich lękach, obawach , a nawet utracie godności, kiedy mieszkał pan jeszcze tu, gdzie ja obecnie mieszkam -w Polsce. Mniejsza o to.

    Nie zgadzam się z panem, że teraz, kiedy od 20 lat  z sukcesem bywa stosowany zabieg in vitro-nadszedł czas na metafizyczne dywagacje, które miałby mieć w tym wszystkim kluczową rolę Kontrowersje wokół statusu ontycznego zawsze były , są, i będą.. Owszem-mogą mieć dla Pana ,czy wielu innych,  kluczowe znaczenie, ale nawet ludzie, którzy kochają Boga, nie mają takich obiekcji jak Pan. To właśnie teologiczne dysputy  nie będą miały końca. A teraz nadszedł czas na rzeczową debatę-co dalej . Ponieważ in vitro należy do sfery medycznej, w Polsce potrzebne są grupy ekspertów; lekarzy, prawników i etyków-na pewno nie ideologów. W zasadzie ja już chyba się powtarzam. Każdy ma prawo do własnej oceny moralnej-może, lecz nie musi skorzystać z pewnych terapii proponowanych przez medycynę. I w czym problem. To, że medycyna nie po raz pierwszy wkracza na teren nie dla wszystkich jednoznaczny, nie należy do nowości-pisaliśmy już o transplantacji , sekcja zwłok budziła podobne emocje. Czy akurat wszystko od strony medycznej, w tej dziedzinie już dawno zostało powiedziane, nigdy tak twierdzić nie można. Metoda in vitro jest jedną z przełomowych w medycynie naszego wieku. Ten przełom ,jak każdy ma swoje pozytywne, jak i negatywne konsekwencje, których pewnie sam prof. Edwars nie był w stanie przewidzieć. Przed embriologią kliniczną otworzyły się nowe horyzonty badawcze, a przed medycyną nowa, skuteczna  metoda leczenia choroby- jaką jest bezpłodność. Czas znalezć odpowiednie rozwiązania regulowane przez prawo i pragmatykę. Nie wiem ,co w tym zabawnego, że przypomniałam o nagrodzie Nobla. Odświeżenie tej tematyki, może być okazją na rzeczową-bez uprzedzeń i nienawiści dyskusję,której celem byłoby zawarcie jakiegoś konsensusu. Bo fakty są takie, a nie inne-dzieci poczęte in vitro żyją na świecie. Warto sobie uświadomić, że wszyscy, którzy tak bezpardonowo, atakują metodę in vitro, domagając się jej zakazu, stają właściwie w obronie życia nieistniejącego, a wyrządzają krzywdę dzieciom, które już dzięki in vitro są na tym świecie. Ostatnie badania CBOS wykazały, że 67% społeczeństwa popiera zapłodnienie drogą in vitro. Metoda in vitro może być kontrowersyjna z punktu widzenia światopoglądowego, nie medycznego-dlatego przydatność jej powinna być rozważana w kwestii przede wszystkim medycznej, nie ideologicznej. W debacie potrzebny jest język medycznych faktów, a nie ideologicznych haseł.

    "Primum non nocere" etyka-jak najbardziej. Ta klasyczna Hipokratesa, choć aktualna, wymaga pewnych uzupełnień, które można wyczytać w Kodeksie Lekarskim. Jako, że czas jej powstania to IV w.p.n.e, wiele sytuacji z którymi borykają się współcześni lekarze nie istniało, wobec czego nie można orzekać o dylematach moralnych. W Etyce lekarskiej jest wiele dylematów. Nową płaszczyzną etyczną dla lekarzy były przeszczepy, wielkim problemem stała się zmiana definicji śmierci, definicji zdrowia, a teraz in vitro

    Pierwszą zasadą Etyki Lekarskiej jest:

    -służyć życiu i dobru ludzkiemu, według najlepszej wiedzy, zapobiegać chorobom i leczyć skutecznie, stale poszerzając wiedzę lekarską, wprowadzając w życie wszystko, co chorym może nieść pomoc .

    Nie ma chyba wątpliwości,że skoro WHO uznało in vitro za chorobę, kim byłby lekarz, gdyby nie wiedział kto jest chory: zarodek czy kobieta.

    Największym nakazem jest dobro chorego-wszelkie naciski światopoglądowe czy polityczne nie zwalniają lekarza z tej zasady.

    Wg. KK grzechu dopuszcza się lekarz, rodzice, dziecko, zwolennicy -czyli cała ta "szarlataneria" podlega potępieniu.

     

    Zgadzam się, że nawet trzeba z dużą dozą rozsądku prognozować na przyszłość. A wygląda to tak:

    W grupie chorych bez cech nowotworowego zajęcia węzłów chłonnych, z dobrym rokowaniem-ocena tzw. histologicznej złośliwości raka lub komórek nowotworowych pozwala na dalsze klasyfikowanie. Wyróżnia się 3 grupy prognostyczne ( nie będę szczegółowo opisywać), ale pierwsza z nich , to grupa o dobrym rokowaniu z oczekiwanym czasem przeżycia zbliżonym dla danej grupy wiekowej !

    Druga wypada już nieco gorzej, ale prognozuje się w 30 % nawrót choroby- w pozostałych nie. Szansa na przeżycie spada do 75%

    Pozostałych nie będę opisywała, czyli nie jest tak zle jak to Pan opisał. Poza tym, nawet z dużym zagrożeniem nawrotu choroby nowotworowej, ludzie żyją ku zdziwieniu lekarzy i otoczenia. Nie ma reguł w tych przypadkach-tak jak i w całym naszym ludzkim życiu.

    pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  19. herman

     Pani Halino, mam wrażenie

     

    Pani Halino, mam wrażenie że pomyliła pani moją skromną osobę z sympatycznym panem Tomaszem Szóstkiem ktory psiada blog w Tezeuszu. Poza takim samym imieniem i pierwszą literą nazwiska nie mamy ze sobą nic wspólnego. Swojego blogu w Tezeuszu nie piszę natomiast sporadycznie zamieszczam komentarze.
    Pozdrawiam Tomasz S.
     
    Odpowiedz
  20. Halina

    Panie Tomaszu

     A to dobre.., faktycznie, nie znałam tu  innego Tomasza S,  ale Pan też jest sympatycznym Tomaszem:)

    pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ciekawą dyskusję.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code