przedwyborczy festiwal tv CiKi-2014

 

FESTIWAL

                                         Znana jest już więc oficjalna nazwa tej imprezy. Nnooo ładna! Prawda? Warto zapamiętać, bo to może być impreza powtarzalna.  Stan umysłów audytorium nie pozwala wykluczyć, że impreza będzie miała charakter cykliczny. Ach … właśnie; CiKI, to skrót od pełnej nazwy, która brzmi: Cyrk i Kabaret Informacyjny. Nieprawdą jest więc, że (jak niektórzy twierdzą)  nazwa ta ma coś wspólnego z tezą, takim, powiedzmy … założeniem programów informacyjnych telewizji mainstreamowych, które miałoby się wyrażać w haśle; „ kij ci w oko”, vide; „ Ci Ki (j) w oko”. Zaprzeczam. Fakt, wiele już jest a jeszcze więcej będzie „ w oko”, publiczności festiwalowej, ale informacje o kiju będziemy oglądali tylko w ściśle określonym kontekście. Bo właśnie konteksty będą odgrywały w tym festiwalu znaczenie szczególne. Główni reżyserzy tegorocznego festiwalu to mistrzowie kontekstów, prawdziwe demony kontekstów. Potwierdzeniem tego jest już jeden z pierwszych festiwalowych numerów jakim były zwalające z nóg WIADOMOŚCI TVP o g. 19.3o z dnia wczorajszego, artystycznie prowadzone przez niepowtarzalną, jak zwykle zalotnie, ba … niemalże zmysłowo, szepczącą i szczebioczącą i modulującą Beatę. Już w tej audycji proszę państwa (a to przecież dopiero początek festiwalu) dało się zauważyć mistrzowskie, makiaweliczne wręcz operowanie kontekstem przez reżysera tego ( zapewniam państwa) i cyrkowego i kabaretowego ale także i mrożącego krew w żyłach widowiska. Otóż przyjęta przez reżysera koncepcja jest genialna w swojej prostocie. Najpierw podaje się łgarstwa, dosyć dużo, tak, żeby było w sam raz. W tym przypadku były to łgarstwa, że jedna z partii politycznych wychodzi ze skóry, robi wszystko co możliwe i niemożliwe, żeby znaleźć sobie wrogów, bo partia ta rzekomo nie może żyć bez wrogów. Tworzy się więc, świadomie, fałszywie i bezczelnie, posługując się podłymi środkami, taki obraz przeciwnika politycznego, żeby on u festiwalowej publiczności wywoływał niepokój, niechęć a nawet wrogość. Otóż rzeczoną partię przedstawia się fałszywie jako partię pieniaczy i warchołów szukających wrogów, niemalże zagrażających normalnemu społeczeństwu i z taką właśnie wrogością idącą do wyborów. No, ale to jeszcze nie wszystko. Bo dodatkowa manipulacja (prawdziwe draństwo) przejawia się w nadaniu kontekstu dla takich właśnie fałszywych wiadomości. W ich zestawieniu z kolejną porcją wiadomości. Tyle tylko , że tym razem są to wiadomości rzeczywiście prawdziwe i takie które dla Polaków mają szczególne znaczenie. Mianowicie wiadomości o rozpoczęciu procesu kanonizacyjnego Księdza Popiełuszki. Zabieg „festiwalowego reżysera” jest więc prosty, prymitywny ale i skuteczny. Kłamliwe wiadomości obliczone na wywołanie emocji i efektu niechęci do wyraźnie wskazywanego przeciwnika politycznego (oficjalnie rządzących), okrasza się , albo też „uzdatnia się” (żeby wywołać określony manipulacyjny efekt psychologiczny) kolejnymi wiadomościami, niewątpliwie prawdziwymi i niewątpliwie oddziaływającymi emocjonalnie na widzów. A wszystko to szczebioczącym, szepczącym i profesjonalnie modulowanym głosem przy jeszcze bardziej profesjonalnym trzepotaniu powłóczystymi rzęsami.

Szanowna festiwalowa publiczności – te WIADOMOSCI , to był zwiastun, to zapowiedź tego co w trakcie tego festiwalu będzie prezentowane. To będą owe profesjonalne mixy, cięcia, konteksty, wygłuszenia, wywoływanie tematów zastępczych, itd. itd. Czekają nas prawdziwe świństwa, prawdziwe draństwa. Wycyzelowane, wyreżyserowane, festiwalowe, ar-tys-ty-czne. Oj będzie się działo.

I po co to wszystko?! I dla kogo?! NO DLA PAŃSTWA, DLA PAŃSTWA, droga publiczności.

Czego się nie robi dla państwa.

Wasz niewyspany sprawozdawca festiwalowy.

 

 

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code