Gdy wiara dzieli

Rozważanie na XX Niedzielę Zwykłą, rok C1
 

Polskich wierzących można podzielić na grupy i podgrupy. Mówi się, że jesteśmy państwem katolickim, a ja bym powiedziała, że jesteśmy państwem chrześcijańskich kontrastów, gdzie w kościele, obok głęboko wierzących spotykają się ci, którzy wpadają do proboszcza tylko po to, by załatwić sprawy papierkowe i ustalić termin ślubu czy szczegóły pogrzebu.

Najbardziej w oczy (zwłaszcza mediów) rzucają się zwolennicy Radia Maryja skupieni wokół ojca Rydzyka. Kojarzeni stereotypowo jako masa, a nie jednostki, fatalnie wpływają na wizerunek Kościoła i osób wierzących. Wyśmiewani, krytykowani, są inspiracją dla satyryków. Kreują specyficzny obraz osób wierzących jako tych, co klepią pacierze i łatwo dają się manipulować.

Sporo osób wierzących dba o swój duchowy rozwój we wspólnotach – przy każdej parafii funkcjonuje ich chociaż kilka. O tych chrześcijanach mówi się rzadko – widoczni są podczas dużych, medialnych imprez, na przykład takich jak czuwanie w Lednicy. Wierni ci spotykają się, by razem się modlić i czytać Pismo Święte. Ich wiara jest żywa, pulsująca, cały czas pogłębiana.

Liczną grupę polskich chrześcijan tworzą ci, którzy wierzą, bo taka jest tradycja. Chadzają do kościoła, przyjmują sakramenty, ale ich wiara jest powierzchowna, oparta na przeświadczeniu, że „tak trzeba”. Niedzielna msza jest przyzwyczajeniem, tak jak rodzinny obiad spożywany tuż po niej.

Są też i tacy, którzy właściwie nie wierzą, ale są ochrzczeni i domagają się kościelnych ślubów oraz zaświadczeń. Świątynia w tym wypadku traktowana jest jak gustowne tło, a ksiądz jako efektowny (bo odpowiednio dostojny) mistrz ceremonii.

Takich przykładów „stylów wiary” można mnożyć wiele – zarówno wśród polskich katolików, jak i ogólnie rzecz biorąc – chrześcijan. Poglądów i teorii mają mnóstwo, chociaż wszystko pozornie opiera się przecież na jednym gruncie – na dziesięciu przykazaniach i Chrystusie.

Wiara dzieli? W Polsce – na pewno. Bo wyobraźmy sobie, że pod jednym dachem żyje radiomaryjna babcia, ojciec – ateista, matka, która chadza do kościoła z przyzwyczajenia, zaangażowana we wspólnotę córka i syn – buntownik, który przypomina sobie o wierze tylko podczas ważnych uroczystości. Wystarczy, że któreś z nich rozpocznie poważną dyskusję i konflikt gotowy. A wiadomo, że Polacy najbardziej kłócą się podczas rozmów o polityce i religii, toteż w niektórych kręgach poruszanie tych tematów w towarzystwie uważa się za niestosowne.

„Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej” – mówi Chrystus w dzisiejszej ewangelii, a ja obserwując, co się dzieje w Kościele, mogę się pokusić o stwierdzenie, że te konflikty dotyczące wiary wykroczyły już, niestety, poza wspólnoty rodzinne. Dzisiaj także księża, przykładając okular wiary do spraw i tematów kontrowersyjnych, często widzą zupełnie co innego i w innej perspektywie.

Wiara dzieli, bo dotyka w nas najdelikatniejszej struny. Bo stale nas porusza. Często obserwuje się ateistów, którzy „toczą boje” w teologicznych dysputach. Gdyby sprawa nie miała znaczenia dla ich serc i sumień, nie poświęcaliby jej swojego czasu. Gdyby ogień nie płonął, nie szukalibyśmy odpowiedzi, a tym samym nie wzrastalibyśmy duchowo i stalibyśmy w miejscu, zamiast konsekwentnie podążać do nieba. Jak mawiał jeden z moich profesorów – także ateizm jest drogą do Boga, bo każda postawa i wyznawany pogląd zmusza nas do zgłębiania nawet negowanego tematu.

Droga_przez_zycie.jpg

Rozważania Niedzielne

 

Komentarze

  1. elik

    Wiara, czy pseudowiara?……

    Sz. Pani to nie wiara dzieli, lecz przede wszystkim jej karykatury, także usiłują dzielić złoczyńcy nie tylko rodziny, lecz również wspólnoty, a nawet narody tzw. specjaliści, czy profesjonaliści. Znani są najczęściej tylko najemnicy i recydywiści np: zadaniowani ideolodzy, propagandziści, prowokatorzy itp. i różni lewacy tj. osoby uporczywie trwające w błędzie i grzechu, także ten , który nie przepuszcza żadnej okazji.

    W dowolnej atomizacji, czy laicyzacji i dezintegracji społeczeństwa, także w sferze religijnej, czy wyznaniowej – specjalizują się i lubują szczególnie ci, co są zagubieni i odłączeni tj. spadkobiercami lub kontynatorami i jednocześnie ofiarami wcześniej dokonanych podziałów i rozłamów w Kościele.

    Ponadto wszyscy letni w wierze, czy uprzedzeni i wrogo usposobieni, do Jezusa Chrystusa i wspólnoty Kościoła RK, którzy nie potrafią podopiecznych, podwładnych integrować, ani dostatecznie motywować i satysfakcjonować – zapewniać im dobrobyt (dobrostan), a stanowią struktury władzy i usiłują rządzić w państwie, czy w powierzonej im grupie, czy wspólnocie.

    Czy ukazywany w Ewangelii Łk. 12 49-53 rozłam, rozdwojenie w jednym domu są nieodzowne, bądź konieczne?….

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  2. Jadzia

    to nie wiara dzieli

    Wiara nigdy nie dzieli. Dzieli interpretacja wiary przez ludzi. Dzieli nietolerancyjnosć. Dzieli to, ze kazdy chce miec racje co do swojej interpretacji. 

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code