, , , , , ,

o przedstawieniach i symbolach…

Mysl pojawila sie dzis. W kosciele, wiec moze to bylo musniecie piorka z ogona Ducha Sw? kto wie?

trawilam przed oltarzem moj maly zgryz – pojawiajace sie w necie coraz ciekawsze plastycznie i coraz bezczelniejsze obrazki na bazie religijnych. Plastycznie – pierwsza klasa. merytorycznie – nie do zaakceptowania – np. przedstawienia Matki Boskiej z Kremitem na kolanach, albo inne drastyczniejsze.

Rozumiem mechanizm – artysta dzieki takim przedstawieniom ma szanse wydostac sie z blednego kregu ‘masy artystycznej’ i stac sie Artystą Rozpoznawalnym, przez co i sprzedaz wzrosnie, i wystawy beda… najpierw Matka Boska Obrazliwa, potem prawdziwa Sztuka z Natchnienia Weny…

i tak sobie dumajac nad tym zjawiskiem i moim do tego stosunkiem doszlam do wniosku, ze przeciez wszystko to ikona, symbol, przedstawienie. To nie to jest wazne. Ikony nie sa i nigdy nie powinny byc Istotą naszej wiary. Maja pomagac nam, maluczkim w dążeniu do Boga, ale nigdy przenigdy nie powinny nam Go przeslaniac.
Jednym z grzechow glownych jest gniew. Jesli widok obrazkow wzbudza w nas gniew, czy nie lepiej by bylo zrezygnować z uświęcania symboliki i przejsc w fazę ikonoklazmu? ostatecznie chrzescijanstwo wywodzi sie z ikonoklastycznego judaizmu… wrocilibysmy do korzeni…

tak, tyle ze w Kosciele juz kilka faz ikonoklazmu przerabiano i jakos to nie wyszlo. Okrucieństwo ktore urodzilo sie chocby z tepienia ikon w VIII w. do dziś budzi grozę…  ale z drugiej strony, moze juz wlasnie doroslismy do tej drogi?

 w ciagu ostatnich kilku lat termin ‘obraza uczuc religijnych’ ma kontekst jedynie medialny – wystawa z kukłą JP2 przygniecionego przez meteoryt, obrona krzyza przed ksiedzem, koncerty podrzędnych gwiazd popkultury

gdybysmy stali sie ikonoklastami – Zly stracilby sporo amunicji, o ile oczywiscie wolelibysmy sie pograzyc w modlitwie, a nie gorszyc innymi pretekstami

 

 

 

Komentarz

  1. wykeljol

    Jako komentarz proponuję

    Jako komentarz proponuję atrykuł o. Macieja.

    http://dominikanie.pl/blogi/maciej_biskup_op/wpis,1395,powszechny_charakter_ikony.html

    Choc rzecz godna jest zasatnowienia. To znaczy- czy doroślismy do bezobrazowej liturgii i pomocy obrazu w wierze i modlitwie? A może nie trzeba dorasrtać? Owszem rażą bluxniercze przeróbkli ikon, bola, ale czy pierwszą ikoną Boga, która doznała bluźnierczej poniewierki nie był Syn BożY? Jednoczesnie ludzkośc dostała wcielony w człowieka obraz Boga i natychmiast go zniewazyła. Więc moża po prost taka dola ikony?

    Jedni czczą a drudzy zneważają. Czy z powodu zniewag odpierać ikonę tym, co czczą?

    To tylko postawienie problemu. Rozumiem , że cogito boryka się z podobnymi dylematami. Pozdrowienia 

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code