Deklaracja Zasad Tolerancji

 Deklaracja Zasad Tolerancji

Ogłoszona i podpisana przez państwa członkowskie UNESCO
16 listopada 1995
Państwa członkowskie Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO), spotkanie w Paryżu na 28. sesji Konferencji Ogólnej, 25 października–6 listopada 1995
Preambuła
Mając w pamięci, że Karta Narodów Zjednoczonych stwierdza: „My, ludy Narodów Zjednoczonych, zdecydowane uchronić przyszłe pokolenia od klęski wojny (…), przywrócić wiarę w podstawowe prawa człowieka, godność i wartość jednostki (…) i w tym celu postępować tolerancyjnie i żyć ze sobą w pokoju jak dobrzy sąsiedzi”;
przypominając, że Preambuła do Konstytucji UNESCO, przyjętej 16 listopada 1945 roku, stwierdza: „Pokój, jeżeli nie mamy go stracić, musi być oparty na ludzkiej intelektualnej i moralnej solidarności”;
przypominającrównież, że według Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka „Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania” (Artykuł 18), „opinii i wyrażania jej” (Artykuł 19), a nauczanie „powinno krzewić zrozumienie, tolerancję i przyjaźń między wszystkimi narodami, grupami rasowymi lub religijnymi”;
biorąc pod uwagę istotne międzynarodowe akty, jak:
  • Międzynarodowa Konwencja Praw Cywilnych i Politycznych
  • Międzynarodowa Konwencja Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych
  • Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej
  • Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa
  • Konwencja Praw Dziecka
  • Konwencja w sprawie statusu uchodźców z 1951 roku oraz Protokół dodatkowy z 1967 roku i akty regionalne
  • Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet
  • Konwencja w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania
  • Deklaracji o likwidacji wszystkich form nietolerancji i dyskryminacji religijnej oraz wyznaniowej
  • Deklaracja o prawach osób należących do mniejszości narodowych lub etnicznych, religijnych i językowych
  • Deklarację w sprawie środków likwidacji międzynarodowego terroryzmu
  • Wiedeńska deklaracja i program działania Światowej Konferencji Praw Człowieka
  • Kopenhaska deklaracja i program działania przyjęte przez Światowy Szczyt na rzecz Rozwoju Społecznego·
  • Deklaracja UNESCO w sprawie ras i uprzedzeń rasowych
  • Konwencja i rekomendacja UNESCO przeciw dyskryminacji w edukacji
mając w pamięci cele Trzeciej Dekady Walki z Rasizmem i Dyskryminacją Rasową, Światowej Dekady Nauczania o Prawach Człowieka, Międzynarodowej Dekady Ludności Tubylczej na Świecie;
uwzględniając zalecenia regionalnych konferencji organizowanych w ramach Roku Tolerancji ONZ zgodnie z rezolucją 27. Konferencji Ogólnej UNESCO, 5.14, a także zalecenia i wnioski innych konferencji i spotkań, organizowanych przez państwa członkowskie w programie Roku Tolerancji ONZ;
zaniepokojeni obecnym wzrostem aktów nietolerancji, przemocy, terroryzmu, ksenofobii, agresywnego nacjonalizmu, rasizmu, antysemityzmu, wykluczenia, marginalizacji i dyskryminacji, skierowanych przeciwko narodowym, etnicznym, religijnym i językowym mniejszościom, uchodźcom, robotnikom sezonowym, imigrantom i narażonym na niebezpieczeństwo grupom społecznym; a także aktami przemocy i zastraszania, popełnianymi wobec jednostek zachowujących wolność opinii i wyrażania jej – tym wszystkim, co zagraża utrwalaniu pokoju i demokracji zarówno na płaszczyźnie narodowej, jak i międzynarodowej oraz stanowi przeszkody dla rozwoju;
podkreślając obowiązki państw członkowskich rozwijania i wzbudzania szacunku do praw człowieka oraz fundamentalnych swobód wszystkich bez różnicy co do rasy, płci, języka, pochodzenia narodowego, religii albo niepełnosprawności, a także w celu zwalczania nietolerancji
przyjmujemy i uroczyście ogłaszamy Deklarację Zasad Tolerancji
postanawiając podjąć wszelkie konkretne kroki konieczne, aby działać na rzecz tolerancji w naszych społeczeństwach, ponieważ tolerancja jest nie tylko cenną zasadą, ale także koniecznością dla pokoju oraz dla gospodarczego i społecznego postępu wszystkich ludzi;
deklarujemy, co następuje:
1. Znaczenie tolerancji
1.1. Tolerancja to szacunek, akceptacja i docenienie różnorodności naszych światowych kultur, naszych form wyrazu i sposobów bycia człowiekiem. Sprzyja jej wiedza, otwartość, komunikowanie oraz wolność myślenia, sumienia i przekonań. Tolerancja to harmonia w zróżnicowaniu. To nie tylko moralna powinność, ale także polityczny i prawny wymóg. Tolerancja – cnota, która umożliwia pokój – przyczynia się do zastępowania kultury wojny kulturą pokoju.
1.2. Tolerancja nie jest ustępstwem, protekcjonalnością ani pobłażaniem. Tolerancja jest nade wszystko aktywną postawą, do której prowadzi uznanie powszechnych praw człowieka i fundamentalnych swobód innych. W żadnych okolicznościach nie może być wykorzystywana, aby usprawiedliwiać naruszanie tych fundamentalnych wartości. Tolerancja powinna być praktykowana przez jednostki, grupy i państwa.
1.3. Tolerancja to odpowiedzialność, która stoi na straży praw człowieka, pluralizmu (w tym pluralizmu kulturowego), demokracji i rządów prawa. Wymaga odrzucenia dogmatyzmu i absolutyzmu oraz potwierdza standardy ustanowione w międzynarodowych aktach dotyczących praw człowieka.
1.4. Praktyka tolerancji, pozostająca w zgodzie z szacunkiem dla praw człowieka, nie oznacza tolerowania społecznej niesprawiedliwości czy porzucenia lub osłabienia czyichś przekonań. Oznacza ona, że ktoś może trzymać się własnych przekonań oraz godzić się, że inni trzymają się swoich. Oznacza pogodzenie się z faktem, że istoty ludzkie, różne z natury co do wyglądu, sytuacji życiowej, mowy, zachowania i wyznawanych wartości, mają prawo żyć w pokoju i być takie, jakie są. Oznacza  również, że nie powinno się narzucać innym swoich poglądów.
2. Poziom państwa
2.1. Tolerancja na poziomie państwa wymaga, aby prawodawstwo, egzekwowanie prawa oraz sądowe i administracyjne postępowanie były sprawiedliwe i bezstronne. Wymaga ona również, aby gospodarcze i społeczne możliwości udostępniono każdej osobie bez jakiejkolwiek dyskryminacji. Wykluczenie i marginalizacja mogą prowadzić do frustracji, wrogości i fanatyzmu.
2.2. Aby osiągnąć bardziej tolerancyjne społeczeństwo, państwa powinny ratyfikować istniejące międzynarodowe konwencje praw człowieka oraz zaprojektować nowe prawodawstwo, w którym musi być zapewniona równość traktowania i możliwości dla wszystkich grup i jednostek w społeczeństwie.
2.3. Zasadniczą sprawą dla międzynarodowej harmonii jest to, aby jednostki, społeczności i narody akceptowały i respektowały wielokulturowy charakter ludzkiej rodziny. Bez tolerancji nie może być pokoju, a bez pokoju nie może być rozwoju ani demokracji.
2.4. Nietolerancja może przybierać postać marginalizacji narażonych na niebezpieczeństwo grup oraz ich wykluczenia ze społecznego i politycznego uczestnictwa, a także skierowanej przeciwko nim przemocy i dyskryminacji. Deklaracja UNESCO w sprawie ras i uprzedzeń rasowych potwierdziła: „Wszystkie jednostki i grupy mają prawo do odmienności” (Artykuł 1.2).
3. Wymiary społeczne
3.1. W nowoczesnym świecie tolerancja jest bardziej istotna niż kiedykolwiek wcześniej. To wiek naznaczony globalizacją gospodarki oraz szybkim wzrostem mobilności, komunikacji, integracji i współzależności, migracją na wielką skalę i przemieszczaniem się ludności, urbanizacją i zmianą społecznych wzorców. Ponieważ każda część świata charakteryzuje się różnorodnością, nasilająca się nietolerancja i konflikty zagrażają potencjalnie każdemu regionowi. Nie ogranicza się to do jakiegoś kraju, lecz stanowi globalne niebezpieczeństwo.
3.2. Tolerancja jest konieczna między jednostkami oraz na poziomie rodziny i społeczności. Wspieranie tolerancji oraz kształtowanie postaw otwartości, wzajemnego wsłuchiwania się i solidarności powinno następować w szkołach, na uniwersytetach i poprzez nieformalne nauczanie, w domu i w miejscu pracy. Środki przekazu mogą odegrać konstruktywną rolę w ułatwianiu swobodnego, otwartego dialogu i dyskusji, rozpowszechnianiu tolerancyjnych wartości oraz naświetlaniu zagrożeń wynikających z obojętności wobec wzrostu liczby nietolerancyjnych grup i ideologii.
3.3. Zgodnie ze stwierdzeniem Deklaracji UNESCO w sprawie ras i uprzedzeń rasowych muszą zostać podjęte środki, aby zapewnić równą godność oraz równe prawa jednostkom i grupom, gdziekolwiek jest to konieczne. Z tego względu powinno się poświęcać szczególną uwagę narażonym na niebezpieczeństwo grupom, które są społecznie lub gospodarczo pokrzywdzone przez los tak, dawać im ochronę prawa i obowiązujących społecznych środków, ze szczególnym uwzględnieniem warunków mieszkaniowych, zatrudnienia i zdrowia, aby uszanować oryginalność ich kultury i wartości oraz aby ułatwić ich społeczny i zawodowy awans, szczególnie poprzez edukację.
3.4. Należy podjąć odpowiednie studia oraz nawiązywać sieci kontaktów, aby skoordynować odpowiedź międzynarodowych społeczności na to globalne wyzwanie, na którą składają się dokonywane przez nauki społeczne analizy pierwotnych przyczyn i skutecznych środków zaradczych, jak również badania i monitorowanie wspierające działanie państw członkowskich w zakresie politycznych decyzji i wprowadzania standardów.
4. Edukacja
4.1. Edukacja to najskuteczniejszy sposób zapobiegania nietolerancji. Pierwszy krok w edukacji dla tolerancji to nauczenie ludzi, czym są ich wspólne prawa i swobody, aby mogli być szanowani oraz szerzyć wolę chronienia cudzych praw i swobód.
4.2. Edukacja dla tolerancji powinna być traktowana jako nagląca konieczność. Właśnie dlatego należy propagować systematyczne i racjonalne metody nauczania tolerancji, które będą zajmowały się kulturowymi, społecznymi, gospodarczymi, politycznymi i religijnymi źródłami nietolerancji – głównymi przyczynami przemocy i wykluczenia. Edukacyjne strategie i programy powinny przyczyniać się do rozwoju zrozumienia, solidarności i tolerancji zarówno wśród jednostek, jak i grup etnicznych, społecznych, kulturowych, religijnych i językowych oraz całych narodów.
4.3. Edukacja dla tolerancji powinna mieć na celu przeciwstawienie się wpływom, które prowadzą do strachu i wykluczenia innych oraz powinna pomagać młodym ludziom w rozwijaniu zdolności niezależnego sądu, krytycznego myślenia i etycznego rozumowania.
4.4. Obiecujemy wspierać i wprowadzać programy badań w zakresie nauk społecznych oraz edukację dla tolerancji, praw człowieka i niestosowania przemocy. Oznacza to poświęcenie szczególnej uwagi ulepszeniu metod szkolenia nauczycieli, poprawie programów nauczania, treści podręczników i lekcji oraz innych edukacyjnych materiałów, w tym nowych edukacyjnych technik, mających na celu wykształcenie troskliwych i odpowiedzialnych obywateli, otwartych na inne kultury, zdolnych docenić wartość wolności, szanujących ludzką godność i różnice, zdolnych zapobiegać konfliktom albo rozwiązywać je bez stosowania przemocy.
5. Zobowiązanie do działania
Zobowiązujemy się do popierania tolerancji i niestosowania przemocy poprzez programy i instytucje w obszarach edukacji, nauki, kultury i komunikacji.
6. Międzynarodowy Dzień Tolerancji
W celu rozbudzenia obywatelskiej świadomości, uwypuklenia groźby nietolerancji oraz reagowania nowym zaangażowaniem i działaniem na rzecz popierania i nauczania tolerancji uroczyście ogłaszamy 16 listopada corocznym Międzynarodowym Dniem Tolerancji.
16 listopada 1995
Tekst w języku angielskim:

BIBLIOTEKA TOLERANCJI – zbiór nietłumaczonych dotychczas na język polski wybranych tekstów obcojęzycznych, które mają dostarczać dodatkowej wiedzy w odniesieniu do tematyki debat; każdej debacie będzie towarzyszył jeden nowy tekst.

 

20 Comments

  1. Andrzej

    Deklaracja UNESCO bliżej Ewangelii niż wiele katolickich głosów

     Wczytując się w dokument "Deklaracji Zasad Tolerancji" UNESCO, nietłumaczony od 15  lat dotąd na język polski (sic!), jestem pod wrażeniem szerokiego, głębokiego i pozytywnego ujęcia tolerancji, jakie funkcjonuje na szczytach globalnych organizacji międzynarodowych. Jest to ujęcie wieloaspektowe ujmujące całą rzeczywistość społeczno-kulturową człowieka. Tolerancja jest odpowiedzią na wszelkie przejawy dyskryminacji i wykluczenia, nierównych szans nie tylko na tle religijnym i światopoglądowym, czy odnośnie orientacji seksualnej, ale tez dyskryminacji ekonomicznej, politycznej, edukacyjnej, rasowej, zdrowotnej, kulturalnej.

    Na tym tle polskie myślenie o tolerancji, również obecne w poglądach elit opiniotwórczych i wielu wypowiedziach w I Debacie, wydaje się dość anachroniczne skupione na wąskiej problematyce religijnej, światopoglądowej, etnicznej, orientacyjno-seksualnej. Wydaje się też, że nas Polaków, nie bardzo interesowała jakaś racjonalność w ujmowaniu rzeczywistości, choćby poprzez namysł nad tolerancją jako sensowną odpowiedzią na wielkulturowość i szeroko rozumianą dyskryminację. Jesteśmy bardziej zainteresowani, i wychodzi to też w dyskusji i głosach wprowadzających, forsowaniem własnych partykularnych agend ideowych, instrumentalizujących tolerancję.

    Dlaczego mamy taki kłopot w Polsce z pozytywnym ujęciem tolerancji, zwłaszcza po stronie katolickiej? Nie przestaje mnie to zdumiewać. Realne zaangażowanie w tolerancję oznacza przede wszystkim osobistą przemianę serca: to rodzaj nawrócenia, które mówi do drugiego – "dobrze, że jesteś". Prawica katolicka w Polsce zdaje się mówić do oponentów: "Szkoda, że jesteś, a przez to, że jesteś czuję się zagrożony". Dlatego takim autorom jak Tomasz Terlikowski nie przychodzi do głowy powiązanie tolerancji z miłości bliźniego i znalezienia w niej źródła akceptacji innego.

    Myślenie generowane lękiem, nieufnością, poczuciem zagrożenia, a jednocześnie pragnieniem obrony własnej tożsamości i własnej niemodyfikowalnej wizji świata, nie pozwalają wejść w ryzyko pozytywnie rozumianej tolerancji. Zachować krytycyzm wobec zła, błędów, nawet zagrożenia, ale jednak dostrzec szansę w drugim człowieku, nawet, jeśli pragnie i czyni coś radykalnie innego. Ostatecznie nieufność wobec tolerancji u chrześcijan jest formą niewiary w łaskę Boga, która potrafi przemienić najtrudniejsze sytuacje i postawy. 

    Tekst Deklaracji daje zupełnie inną perspektywę myślenia o tolerancji, perspektywę bardzo potrzebną Polsce i Polakom. Jest to perspektywa zarówno humanistyczna, jak i głęboko chrześcijańska: to zasadniczo pozytywne myślenie o człowiek, któremu należy się szacunek i sprawiedliwość. To tekst wielkiej wrażliwości społecznej wobec słabszych, ubogich, dyskryminowanych, innych.

    Myślę też, że ten tekst zawiera dużo więcej chrześcijańskiej i ewangelicznej inspiracji, niż głosy katolickie głosy wobec tolerancji nieufne i niechętne. Paradoks? I tak i nie. Nierzadko w historii bywało, że Duch Boży, duch miłości, przebaczenia, współczucia objawiał się pełniej poza Kościołem i środowiskami chrześcijańskimi, niż pośród nich.

     
    Odpowiedz
  2. placownik

    Tolerancja made by katolicyzm

    Wbrew tytułowi, parę stwierdzeń natury pozytywnej. Przynajmniej na starcie.

    Tolerancja to stosunek do wszelkiej inności.W moim, podkreślam w moim, rozumieniu to życzliwe zainteresowanie innością. To postawa aktywna. Dla człowieka tolerancyjnego to punkt wyjścia w stosunkach z innymi ludźmi. Tak rozumiana tolerancja może z czasem przekształcać się w różne formy akceptacji, a w skrajnych przypadkach wręcz w afirmację. Może też w obojętność lub w nietolerancję (zainteresowanie nieżyczliwe) a w skrajnych przypadkach we wrogość, a nawet nienawiść. Świadomą wrogość lub nienawiść!

    Tak rozumiana tolerancja nie ma niczego wspólnego z chrześcijaństwem. Jest mu wręcz obca. Bliźni, którego zgodnie z nakazami cheśrześcijaństwa mamy kochać jak siebie samego, to abstrakcja. Abstrakcja, która równie dobrze mieści w sobie umierającego na AIDS homoseksualistę, narkomana, jak i gasnącego z głodu afrykańskiego dzieciaka. Paradoksalnie ten sam błąd – abstrakcyjne traktowanie człowieka – powiela za chrześcijaństwem marksizm.

    NIc dziwnego, że na tak rozumianą tolerancję nie ma miejsca w dyskursie prowadzonym z pozycji chrześcijańskich. Zaś życzliwe zainteresowanie innością wydaje się być szczególnie obce katolicyzmowi. W najlepszym wypadku jest to troska. Wszak nie ma zbawienia poza Kościołem! Katolickim Kościołem! Z tą "troską", zwłaszcza w Polsce, spotykamy się niestety na każdym kroku. Z tolerancją, taką jak ja to rozumiem, nie ma to niczego wspólnego 

    Pozdrawiam

     

     

     
    Odpowiedz
  3. neosceptycyzm

    @ Andrzeju

    Andrzeju,  jako jeden z uczestnikw tej debaty, proszę Cię o określenie jaką to agendę ideową rerezentuję, oraz o powiedzenie nam, czy szanowne Autorytety pisały teksty na debatę sobie a muzom. To znaczy, czy wezmą aktywniejszy udział w dyskusji? Czy ją przynajmniej śledzą? 

    Proszę Cię, nie baw się też w przeciwstawienie myślenia inspirowanego lękiem z myśleniem inspirowanego ciekawością. Tym sposobem zswyczajnie przemycasz własne wartościowania i psychologizujesz Tych, którzy w danej sytuacji nie myślą tak, jak sobie życzysz. Bardzo nie lubię pojęć worków – wydaje mi się, że je tu chwalisz. Ja Ci mogę powiedzieć, że twe myślenie jest odważne, ale naiwne. Wolę swoje może i ciasne pojęcie tolerancji, które wyłuszczyłem w dyskusji. Nie jest prawdą, że nie prowadzi ono do postulowania zmian społecznych. Tyle,  że ja jasno rozumiem i wim, że tolerancja jest pojęciem instrumentalnym i politycznym. Polityczność zaś dotyczy również tych, poza światopoglądowych kwesti, o których wspominasz.

     
    Odpowiedz
  4. smok.eustachy

    Placownik – stosujesz

    Placownik – stosujesz własną definicję tolerancji i się dziwisz, że się z nikim nie możesz porozumieć? Taka praktyka jest głęboko nietolerancyjna.

    Mylisz ową tolerancje z afirmacją Przejdz do konkretów i pokaż, jak ateiści życzliwie się interesują chrześcijaństwem, np, na forum ateisty.
     

    Mamy tu prosty algorytm:

    1. Masz pogląd.

    2. Sprawdź czy nie Twój.

    3. Jeśli tak to poszanowuj.

    Co do  samej Deklaracji – fakt, że jest nietłumaczona 15 lat świadczy, że toleracjonistom do niczego jest niepotrzebna. W Polsce. Zwracam uwagę, że obrońcy krzyża to tez mniejszość, więc automatycznie powinni chronić prawa mniejszości. Ale jakoś nie kwapią się.
    2. Co do opinii moderatora, Andrzeja Miszk to jest on wyraźnym zwolennikiem nic nie znaczących sloganów jakie znajdujemy u Magdaleny Środy czy w tej deklaracji, dlatego nie ma u niego żadnych odniesień do istniejących realnie problemów, jak chęć wprowadzenia antykatolickiego terroru. Ponieważ nie wiadomo, o co mu chodzi nie mogę się odnieść.
    3. Przypominam dlatego o czym mówimy:
          tolerancja
          1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
          2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»
          3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od jej wartości nominalnej»

    Faktycznie to niepodoba mi się ustawianie dyskusji poprzez argumenty ad personam, co do osób inaczej (normalnie) myślących. Kształtowanie opinii nie za pomocą argumentów, a za pomocą etykietek. Jak uważasz że coś nie tak piszę to konkretnie pisz co. Przeprowadziełeś kwerendę na forach ateisty i racjonalisty? Ja podałem empiryczne przykłady postaw.

    Sytuacja jest taka, że masz pogląd opowiadający się ze zniszczeniem krzyży, zburzeniem kościołów, ateo-indotkrynacją w szkołach itp. Jak ma wyglądać tolerowanie go w praktyce?

     

     

     

     
    Odpowiedz
  5. placownik

    Do Smoka

    Drogi Smoku, powiedz mi proszę, co Tobą kieruje, że imputujesz mi poglądy, których nie tylko nie głoszę w ramach tej dyskusji, ale do tego są mi kompletnie obce? Czy to nie przypadkiem owe abstrakcyjne traktowanie człowieka, w tym przypadku ateisty, którym jestem? Podejście tak charakterystyczne dla chrześcijaństwa?

    NIe jestem abstrakcją. Jestem konkretnym człowiekiem. Obawiam się, że tak długo, jak długo tego nie zakceptujesz, moja dyskusja z Tobą będzie czystą stratą czasu.

    Pozdrawiam

         

     
    Odpowiedz
  6. neosceptycyzm

    @ Placowniku

    Jeśli tolerancja jest stosunkiem do wszelkiej (możliwej?), (znanej?) inności, to nie istnieje coś takiego, jak dyskryminacja zinternalizowana. Pojęcie to jest bardzo ważne w kontekście ruchów emancypacyjnych. Zinternalizowana dyskryminacja jest rodzajem autocenzury, którą uznano za nie pożądaną. Uznano ją za taką w kontekście jakiejś wizji społeczeństwa, jakiejś wizji człowieka. Nie wystarczy tu powiedzieć enigmatycznie o wielokulturowości i zjawiskach nietolerancji, jak uczynił to moderator dyskusji. Powstaje wrażenie, że to owa wielokulturowość sama generuje ową nietolerancje. A bycie chrześcijaninem ma polegać na byciu psychologiem terapeutą i autoterapeutą.  

    Jak rozumiem, swoje rozumienie tolerancji opierasz na dość optymistycznej wizji człowieka, wzorem dla niego ma być racjonalny badacz lub zgoła naukowiec. Ale realia społeczne są inne nieprawdaż? Nie wszyscy mogą być naukowcami z różnych powodów. Jedni są niepełnosprawni, inni biedni, jeszcze inni muszą się zajmować tym, co sie po marksistowsku nazywa bazą. Scjentyzm, przepraszam, że do niego przeskakuję, ale zwyczajnie na podstawie twego nicka domyślam się, do kogo piszę, można i należy rozumieć jako wywyższenie wartości nauki i racjonalności naukowej w sensie nauk przyrodniczych. Wszyscy, którzy nie mogą w pełni uczestniczyć w tych wartościach, muszą polegać na pośrednikach. Problem mym zdaniem, polega na tym, że solidna metodologia etyki domaga się, aby takich pośredników nie było. Scjentyzm często zaś polega na oszukiwaniu się, że takowej elitarności tu nie ma.

    Jeśli idzie o chrześcijaństwo, to jasne, że tolerancję i zainteresowanie traktuje się tu jako środek np. do troski. Ale co w tym złego? To, że niewierzący nie chce owej troski, nie wynika z wzajemnej nieznajomości, przeciwnie z wzajemngo uwikłania we wzajemną niechęć, negację i opozycję. Czysta, bezinteresowna ciekawość kogoś, kto nie wie, że jest kimś a nie nikim, nie istnieje. Gdyby istniała, nigdy nie zmieniałaby się w obojętność, niechęć etc.

    W chrześćijaństwie nie ma takiej abstrakcyjności jak (u nie tyle Marksa, co Kanta), ponieważ istnieje pierwsze przykazanie, to zaś wiąże sie z daną wizją Boga. Oczywiście ceną za konkretność chrześcijańskiej postawy jest to, że wchodzi ona w konflikt z innymi. Analogicznie dzieje sie z każdą inną, w miarę konkretną postawą.

     
    Odpowiedz
  7. smok.eustachy

    Jeszcze raz:
    Definicja

    Jeszcze raz:

    Definicja słownikowa tolerancji:

    tolerancja
          1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
          2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»
          3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od jej wartości nominalnej»

    Wynika z niej algorytm:

    1. Weź pogląd.

    2. Sprawdź czy nie Twój.

    3. Jesli tak – poszanowuj.

    Twoja definicja jest niezgodna ze słownikiem dlatego nikt Cię tu nie rozumie. Wymaganie, żebysmy się przestawili na Twoją jest nietolerancyjne.

    Co tu jest niejasne?

    Dodatkowo, jeżeli możesz podaj przykłady, jak życzliwie się interesujesz innymi?

     
    Odpowiedz
  8. neosceptycyzm

    @ Placowniku

    Zauważ, że społeczeństwo składa się z iluś tam milionów osób. Każda z nich jest niewątpliwie indywidualnością i na pewno nie są one jednostronne. Myśląc o nich, jako o społeczeństwie musimy jednak ujmować je w jakieś schematy. Zawsze będą np. przypadki ateistów katolickich, albo muzułmańskich, czy ludzi przeżywających wiarę w sposób wielce mistyczny i uczuciowy, nie mniej można założyć i następnie empirycznie potwierdzić to, że takie postawy nie są repezentatywne dla ateistów i wierzących. Ponadto ateizm na mocy samych pojęć, jest negatywnym odniesieniem się do religii. I jeśli ateista odnosi się do religii pozytywnie, można mu przypisać łatkę niekonsekwentnego lub koniunkturalnego. Pomijam to, że internet jako medium wielce spłyca i ogranicza kontakty miedzyludzkie. 

     
    Odpowiedz
  9. Andrzej

    To, co mogę powiedzieć

     Neosceptycyzm, 

    dziękuję za pytania. Wybacz, ale racji swojego zadania jako moderatora Debat nie będę wprost odnosił się do konkretnych głosów dyskutantów pod tekstami i wiązał się nimi w wyraźne polemiki. Moje głosy w dyskusji mają albo charakter porządkowy i wyjaśniający, albo inspirująco-prowokujący, zwłaszcza pod tekstami mniej dyskutowanymi. Merytorycznie każdą Debatę podsumuję co tydzień.

    Odpowiem Ci tylko na jedno pytanie, natury techniczno-organizacyjnej: Autorzy i Autorki tekstów do Debaty, które jednocześnie stanowią jej istotną część, nie są zobowiązani umową do dodatkowych odniesień, czy pisania polemik, itd. Jestem też pewien, że gdyby mieli postawiony taki warunek obok napisania tekstów, nie podjęliby się zadania w ogóle: w zdecydowanej większości są to ludzie tak rozchwytywani i zajęci, że bronią dostępu do siebie w sposób zdeterminowany ( samo skuteczne dotarcie do niektórych osób zajmuje nieraz do 2 tyg.), a każde nowe zobowiązanie wymaga nowego kontraktu. Doceń więc ich obecność w Debacie poprzez mądre teksty: to wielki wkład.

    Nie uważam, że ich głosy – jak twierdzisz – są pisane sobie a muzom; są one wielogłosem integrowanym próbą odpowiedzi na tę samą przedstawianą im listę pytań. Mogą, jeśli zechcą przesłać swoje głosy polemiczne, czy wyjaśniające, to je opublikujemy. Czy śledzą Debaty? Przypuszczam, że niektórzy z nich tak, w Tezeuszu i innych mediach, w zależności od swoich przyzwyczajeń i inspiracji.

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Andrzej

     

     
    Odpowiedz
  10. neosceptycyzm

    @ Smoku

    Nie uprawiaj erystyki, dla mnie na przykład rozumienie Placownika jest w miarę zrozumiałe, w przeciwieństwie do tego słownikowego, które wręcz prosi się o ośmieszenie. Zdolność do rozumienia jako taka nie wynika ze znajomości słowników, przeciwnie, trzeba ją mieć, aby je rozumieć.

     
    Odpowiedz
  11. neosceptycyzm

    @ Andrzeju

    Rozumiem, że jako moderator i organizator dbasz o całe przedsiewzięcie i chwalisz Tych, co zechcieli przyłożyć do niego swe ręce. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli trochę pomarudzę. Internet nie jest papierową gazetą, gdzie interakcja z czytelnikiem (jeśli w ogóle sie pojawia) zachodzi po długim upływie czasu. Szkoda, że nie zostało to w debacie wykorzystane.

    Otóż, wydaje mi się, że szanowni autorzy nie tworzą harmonijnej wielogłosowości. Przeciwnie, każdy z nich przelał na papier, własną perspektywę, bez nawiązywania istotnego dialogu z innymi autorami. Czasem zaś zamiast daiogu pojawia sie dyskredytacja inaczej myślących.

    Z powodu wielości spraw na głowie, ich teksty nie są też szczytami intelektualnego wyrafinowania. Medialność rozmija się z merytorycznością (to powszechnie znana prawda). Myślę, że znalazłbyś całkiem spore grono autorów mniej znanych. bardziej skupionych na pracy intelektualnej, którzy napisaliby ciekawsze i merytorycznie lepsze teksty. Prawdopodobnie miałyby one więcej czasu i chęci do uczestniczenia w dyskusji. Myślę, że jak dotąd, najlepszy i najciekawszy tekst napisała jedna z czytelniczek (pomijam pewne niedociągnięcia stylistyczne). Mam nadzieję, że i on doczeka się z twej strony stosownego komentarza. 🙂 Sam też pewnie coś pod nim naskrobię.

    Serdecznie pozdrawiam.  

     
    Odpowiedz
  12. Andrzej

    Żyjemy w epoce mediów, niestety…

     Neosceptycyzm,

    częściowo zgadzam się z Tobą: mniej znani ludzie być może mogliby napisać lepsze i bardziej merytoryczne teksty. I my stwarzamy taką możliwość "tym mniej znanym" zapraszając ich do przesyłania swoich tekstów do Debat, zachęcania do pisania dobrych komentarzy, itp. Dla tych osób znaleźć się w znanym towarzystwie intelektualnym, to też duża szansa na zdobycie uwagi, a niekiedy wejście w szerszy obieg. Natomiast, w naszym przedsięwzięciu, jak w każdym, które chce mieć jakakolwiek publiczność, musimy brać pod uwagę medialność pomysłu i jego "aktorów".

    Fakt, że Rzepa, Tygodnik Powszechny, radiowa Jedynka, a od jutra TVP – Kraków zaangażowali się tak mocno medialnie w pilotowanie Debat i w same Debaty, i to regularnie przez 3 miesiące, wynika z tego, że otrzymali coś interesującego merytorycznie, ale też medialnie. Dzięki temu ważne merytorycznie tematy w Debatach, choćby niedoskonalne opracowane przez "gwiazdy" plus wartościowe materiały autorów mniej znanych, znajdą się w obiegu ok. 1000 razy większym i interaktywnie dynamicznym, niż gdyby Tezeusz robił to kierując się tylko względami merytorycznej doskonałości, ale bez uwzględniania wymiaru medialnego.

    Tak można robić, ale pisząc książkę, czy na seminarium na uczelni, czy na warsztatach tematycznych, ale nie w szerszymi obiegu medialnym, który chce włączyć do współmyślenia setki tysięcy ludzi i zainicjować próbę przemiany paradygmatu i ważnej zmiany społecznej. 

    Tyle tytułem wyjaśnienia. Pozdrawiam Cię serdecznie

    Andrzej

     
    Odpowiedz
  13. neosceptycyzm

    @ Andrzeju

    Rozumiem potrzebę medialności. Jednakże chyba, nie zrozumiałeś tego, co miałem na myśli. Z jednej strony mamy w tej debacie mniejsze i większe medialne gwiazdy, z drugiej bardzo anonimowych, sieciowych anonimów. Brakuje mi wypośrodkowania. Tytułem analogi, na mojej uczelni są studenci, doktornci, doktrorzy i medialni profesorowie (mniej lub bardziej znani). Ja Ci mówię, że brakuje mi tych drugich i trzecich, Ty mi na to, patrz jak dobrze, że są pierwsi i czwarci. Myślę, że można to uwzględnić w kontekście tych części debat, które nie zostały jeszcze organizacyjnie zaklepane. Myślę, że można poszerzyć grono autorów.  

    Serdecznie pozdrawiam.

     
    Odpowiedz
  14. placownik

    Smoku

     Nie oczekuję od Ciebie przeprosin. Nie sądzę, aby przeszły Ci przez gardło.

    Ale zadałem Ci pytanie, na które nawet nie spróbowałeś odpowiedzieć. Jak długo nie podejmiesz tego wysiłku, tak długo będę Cię w tej dyskusji po prostu ignorował. Powinieneś to chyba zrozumieć.

    Pozdrawiam

     

     
    Odpowiedz
  15. Andrzej

    Proszę o maila w tej sprawie

     Neosceptycyzm,

    jeśli masz jakieś konkretne pomysły, które mogłyby jeszcze polepszyć Debaty, proszę napisz mi na maila: taka forma wymiany wydaje mi się odpowiedniejsza dla tej sprawy. Ja jestem otwarty na każdy ulepszający pomysł, jeśli jest tylko realistyczny. Nie chciałbym natomiast przeciążać dyskusji merytorycznych kwestiami techniczno-organizacyjnymi. OK?

    Możemy też od przyszłego tygodnia uruchomić specjalny blog w Debatach, nieco z boku, na dyskusje ulepszające Debaty: z pomysłami, krytykami, uwagami Internautów. Może tam coś się będzie rodzić ciekawego? Co myślisz o tym?

    Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  16. neosceptycyzm

    Hm..

    Niestety nie mam nic konkretnego do zaoferowania. Pomysł z oddzelnym blogiem o debacie może wypalić. Warto też podać na nim, zbierać linki do miejsc, gdzie toczy sie dyskusja, która ponoć szeroko rozlała się po sieci.

     
    Odpowiedz
  17. placownik

    Neosceptycyzm – odpowiedź

    Według mnie, tolerancja jest jednym z możliwych sposobów ustosunkowania się do inności. Nie postuluję wcale jej powszechności. Wszak nie każda inność na tolerancję zasługuje. Natomiast godna polecenia wydaje mi się postawa tolerancyjna, zakładająca życzliwe zainteresowanie przy pierwszych kontaktach z innością.

    Niestety powszechnym wydaje się być stosunek obojętności. Jest on o tyle groźny, że niezwykle łatwo zamienia się w niechęć, nietolerancję, wrogość czy nawet nienawiść i to bez żadnych racjonalnych po temu przesłanek.

    Czy życzliwe zainteresowanie innym czlowiekiem musi być domeną racjonalnych badaczy, czy zgoła naukowców? Nie sądzę. Myślę, że stać na nie każdego.

    Co do scjentyzmu. Nie jestem jego zwolennikiem, a tym bardziej wyznawcą. Uznaję bowiem, że u podstaw każdego światopoglądu leży, świadomie bądź nie, pewna metafizyka. Metafizyka bedąca efektem świadomego (bądź nie) ale jednak wyboru. Wyboru i tylko wyboru, bo udowadnianie sluszności, czy prawdziwości metafizyki to zajęcie po pierwsze jałowe, a po drugie świadczące o niezrozumieniu treści tego pojęcia. Scjentyzm to neguje i odrzuca wszelką metafizykę.

    Przyznam na koniec, że passus w którym argumentujesz przeciw abstrakcyjności obrazu człowieka przyjmowanego przez chrześcijaństwo, odwołując się do pierwszego przykazania, jest dla mnie całkowicie niezrozumiały

    Pozdrawiam 

     
    Odpowiedz
  18. neosceptycyzm

    @ Placowniku

    Dalej zastanawiam się, czy to jest realistyczne. chociaż przyznaję, że do mnie to przemawia. Czyli jak, powiedzmy jadę przez jakąś obcą okolicę do odległego celu i zainteresowaniem zatrzymuję się przy każdym możliwym, jeszcze mi właściwie nie znanym, innym, nowym punkcie? Mam przecież dotrzeć do równie bliżej nie znanego celu. Wiem, że sprowadzam to trochę do absurdu… bo jak piszę jest mi to bliskie, chciałem tylko wskazać na praktyczną konieczność selekcji. Istotnie ludzie są najczęściej obojętni na inność z praktycznej konieczności. Myślę, że warto tu dla uściślenia wyróżnić dwa rodzaje obojętności. Pierwszy, niezauważalny i naturalny. Istnieje wiele inności, których z braku czasu i chęci jeszcze dogłębnie nie poznałem. Drugi rodzaj obojętności, demonstratywny i nader krzykliwy: to, tamto mnie nie interesuje, znowu się wtrącacie, wszystko zrobię byle nie mieć związku.. . Ten drugi, dość nietypowy rodzaj obojętności najczęściej występuje u tych, co się deklarują jako obojętni religijnie.

    Musiałem Cię źle zrozumieć, istotnie każdy powinien umieć otworzyć się na bliźniego. Ale każde takie otwarcie dokona się przy współudziale samorozumienia danej osoby. Jeśli ona będzie na przykład uważała, że ma mistyczną więź z Bogiem, który na przykład domaga się tego, aby homoseksualiści żyli w czystości i wyżeczeniu się swych skłonności (jak chce tego kościół katolicki), to w taki to w taki a nie inny sposóbm będzie się otwierać na wego homoseksualistę. Bo tak, jej nakazuje pierwsze, najważniejsze przykazanie z Ewangelii: będziesz miłował Pana Boga swego całą duszą, sercem i umysłem. (z świeckiej perspektywy owo miłowanie, oznacza mienie pewnej wizji Boga i tego, co on oczekuje.) Skoro odwołałeś się do drugiego przykazania, myślałem, że zorientujesz się o czym mówię. Jeśli dalej ten pasus jest niejasny, to trudno, popełniłem niezręczność.

    Skoro odrzucasz scjentyzm, jak zapatrujesz się na kwestię neutralności światopoglądowej państwa? Ja przyznaję, że nie miałbym nic przeciwko na przykład radykalnym zmianom w szkolnym programie religii, ale nie wiem, czy moje pomysły byłyby do przyjęcia dla zwolenników świeckości. Marzy mi się choćby to, aby "wpajano" na nich lekcjach intelektualne tradycje związane z chrześcijaństwem. To daje się egzekwować w sposób merytoryczny, tak jak daje się sprawdzić, czy ktoś przeczytał św. Augustyna. Sztukę samodzielnego myślenia można wykształcać na różne sposoby.

     

     

     

     
    Odpowiedz
  19. smok.eustachy

    Co do definicji tolerancji

    Co do definicji tolerancji to słownikowa:
    «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
    ma szereg zalet. Zwięzłość, spójność interpretacyjna. Wiele wypowiedzi w tej debacie wyraźnie do niej nawiązuje, nakładając jednakże różne kagańce. Inne są przejawem dryfu znaczeniowego: ponieważ pojmowanie właściwego znaczenia słabo idzie, przeto nadajemy temu terminowi znaczenia inne. Dlatego nie zgadzam się z zarzutem o erystykę.
    Takie pojmowanie tego pojęcia w naturze nie występuje jednak, więc napisze kilka zdań o tych wędzidłach. Nie przypadkiem odwołałem się do rzeczywistości PRL tworzącej nowomowę deformującą znaczenia w sposób absolutny (demokracja ludowa a demokracja). Tysiące jak i miliony ludzi brało w tym udział na wszelakich szczeblach prasowych, wiecowych, POPowych, gazetkowych i bolesny proces nawiązywania kontaktu z normalnością został załagodzony możliwością wywijania wywijasów pojęciowych przy okazji takich terminów jak "tolerancja".
    Jeśli się zgodzimy na jakiekolwiek ograniczenia stosowalności tego terminu to automatycznie tracimy jego sens. Doprowadzamy do sytuacji, w której szanujemy to co nam pasuje a tego co nie pasuje już nie. Doprowadzamy do sytuacji przepychanek przy prawie – każdy chce wstawić swoje.
    Nie może też tak być, że pewne poglądy uważamy za śmieszne i niegodne tolerancji, Wielce Czcigodny Kolego Neosceptycyzmie. Musi być tu automat:
    1. Pojawia się mniejszość.
    2. Bronimy jej praw.
    Inaczej zmierzamy prostą drogą do sytuacji w której Siwak toleruje Urbana, ten Rakowskiego a reszta niekonstruktywna. Do zamordyzmu. Rozumowanie ateistów właśnie idzie po tej linii: konstruktywne poglądy tolerujmy a ponieważ tylko ateizm jest konstruktywny to tylko on jest godzien tolerancji.
    A jak już ma być ten zamordyzm to niech moje będzie na górze a nie na dole.

    II
    Pewnym pomysłem, sprawdzonym w historii są układy bilateralne. Umawiamy się np. z Cerkwią że oni nie tłuką naszych a my ich. Tyle że z Cerkwią możemy podpisać a z ateistami nie możemy bo tam nie ma kto podpisać. Poza tym ateiści raczej zgodzą się na gnębienie ich u nas niż puszczenie naszych tam. 

     
    Odpowiedz
  20. neosceptycyzm

    Ona jest zbyt zwięzła i

    Ona jest zbyt zwięzła i właśnie dlatego niejasna interpretacyjnie, co widać właśnie "po naturze". Taka "bez dodatków" w naturze nie istnieje (co sam przyznajesz), zatem definicja nie jest właściwa i tyle. Dlatego zamiast uważać słownik za nowy rodzaj pisma świętego, rozejrzyj się wokół i ułóż definicje zgodne z tym, jak owo słowo jest faktycznie używane. Powinieneś też przeprosić Placownika, ponieważ istrotnie przypisałeś mu rozumienie tolerancji, którego nie głosił. Przeciwnie, zaproponował on utożsamienie jej z otwartą postawą na inność, która może doprowadzić (na drodze doświadczenia, uczenia się) do wniosków nietoleranycyjnych. Wydaje mi się to bliskie zarówno byciu w naturze, jak i nie relatywistyczne. Ty zaś zakładasz skrajny relatywizm, nie można "ufac" ludziom, jak się im pozwoli na dochodzenie do negatywnych wniosków o innych, wnet będziemy mieli całkowitą samowolkę i irracjonalną walkę wszystkich ze wszystkimi. Przyjmujesz ten relatywizm nie tylko subiektywnie, ale i obiektywnie – nie ma bowiem twym zdaniem procedur, które pozwalają na definitywne i obiektywne rozstrzygnięcie tego, co sporne.

    Nie zgadzam się też, na pejoratywne określanie zwykłej i naturalnej pracy myślowej jako tworzenia "kaganców", czy nowomowy. To są retoryczne chwyty poniżej pasa.

    Szanowny kolego Smoku, nie ma żadnego automatu, każdy z natury akceptuje pewne spektrum różnorodności począwszy od kuchni i sypialni, po śmietnik i toaletę. Mniejszość zaś nie jest tożsama z jej poglądami, w przypadku poglądów można bronić, co najwyżej skrajnje pojętej wolności wypowiedzi. Jeśli dana mniejszość jest tożsama z jej poglądami, nie mamy do czynienia z realnością, lecz ideologicznymi rojeniami. Nie chrońmy poglądów, chrońmy praktyki życiowe.

    A ateiści niech mi udowodnią, że ateizm nie jest poglądem destrukcyjnym dla religii i różnych wiar. Przeprowadzenie takiego dowodu, to marzenie ściętej głowy… . Religia nie jest (w oczywisty sposób) destrukcyjna, ponieważ ma "własną" aksjologię – negacja tejże nie wynika z ateizmu – patrzy przypadek Camusa. Ponadto religia może istnieć bez ateizmu, ona go właściwie nie widzi (stąd często wierzący utożsamiają ateizm z wiarą)… . A ateizm nie może istnieć bez religii. Potem możemy pogadać. Wydaje mi się też, że parę organizacji i partii politycznych jest np. w Hiszpanii. 🙂

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code