Życie

 

Życie.

W nim było życie, a życie było światłością ludzi J. 1, 4

Czym jest życie?

„Życie to opowieść idioty, pełna wrzasku i wściekłości, lecz nic nie znacząca”. Autorem tej sentencji jest William Shakespeare. Anglik urodzony w kwietniu 1564 roku.

Życie przepełnia ziemię od najmniejszych żyjątek po ogromne zwierzęta typu humbaki czy orki. Najlepiej widzimy to na wiosnę, kiedy to życie udziela się, pomnaża. Cała przyroda i zwierzęta odczuwają ogromne pragnienie potomstwa. Oh jak bardzo lubimy małe kotki, pieski, ptaszki. Wiosna zatacza krąg nad całą ziemią i zawsze możemy ją spotkać, jak i każdą inną porę roku, choć nieco odmienną w USA, inną w Australii a inną w Afryce. Może się też inaczej nazywać, np. pora deszczowa, albo pora suszy. Nasza ziemia jest tak wspaniale skonstruowana, że aby poznać ją nie starczy życia. Mnie cieszą programy przyrodnicze, gdzie można oglądać te wspaniałe dzieła Boga, na ziemi, pod wodą, w górach i w podziemiach.

To kwilące życie ma coś magicznego w sobie, powoduje, że chce się i nam żyć, że pragniemy słońca, ciepła i przestrzeni. Miliony ludzi wychodzi ze swoich domków i mieszkań, aby szukać oznak wiosny. Mnóstwo ludzi na spacerach, zwłaszcza w miastach zachwyca się najmniejszym kwiatkiem spotkanym w parku, czy też wiewiórką chcącą jeść orzeszki z ręki dziecka. Przy naszym domu jest teren zalesiony i w dole małe jeziorko, a wokoło bloki mieszkalne. Z tego miejsca, zwłaszcza wiosną dochodzą do nas symfonie ptasich śpiewów, kiedy tylko wyjrzy słonko, można usłyszeć wiele gatunków ptaków. Serce rośnie, że i my jesteśmy częścią tegoż świata przyrody, że stanowimy niezbędny element łańcucha życia.

Shakespeare być może się mylił, określając w taki dziwny sposób życie, osadził swoją wypowiedź w czasie, kiedy tworzył Romeo i Julię. Kiedy oderwiemy się od widoku wiosny i przyrody, spoglądamy na człowieka, który już nie cieszy się stworzeniem ani Stworzycielem, ale jest zadręczony rzeczywistością. Zadręczony ludzkimi zwyczajami, tradycjami, uprzedzeniami i złością. Czy człowiek osadzony przez Boga na tak wspaniałej ziemi  aby zasłużył na to, wydawać by się mogło, że jest jedynie niszczycielem. Jednak Bóg stawia nas  jako koronę swojego stworzenia i daje we władanie swoje dzieło.  Jako stworzeni na Jego podobieństwo i mogący mieć z Nim relację możemy uczyć się od Niego i czynić ziemię miejscem dobroci i dostatku, jednak tak nie jest.

Cóż skłoniło poetę do takiego wyznania, czy nie aby doświadczenie, przeżycia, rozczarowanie?

Co my możemy powiedzieć o swoim życiu? Czy ma ono sens, czy raczej jest nudnym serialem? Ktoś lub coś wyrywa nas z objęć snu o poranku i każe nam robić rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty, iść do pracy, albo do szkoły czy na uczelnię. Potem powrót, próbujemy umilić sobie czas na różne sposoby i tak mija dzień za dniem. Staramy się unikać trudnych spraw, odpychać je od siebie i je wypierać, bo jutro będzie lepiej, ale nie chce być. Czasami bywa jeszcze gorzej.

W księdze Ozeasza znajdujemy piękny fragment na nasze dylematy – Oz. 6,1 – Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana; że go znajdziemy, pewne jest jak zorza poranna, i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię!

Zorza poranna, kiedy budzi się dzień i życie, tak Pan przychodzi, kiedy pragniemy Go poznawać. Nasza akceptacja Boga jako Stworzyciela, prowadzi nas ku tragicznej prawdzie, że poprzez złość człowieka i jego egoizm, zbrodnie, złe życie, musiał przyjść ten, który Jest życiem, aby na nowo dać życie, które będzie wieczne i które odłączy człowieka od tej ziemi, a skieruje jego wzrok ku górze, skąd nadchodzi pomoc. Nie stworzenie potrzebowało nowego życia, bo ono je ma i chroni, ale właśnie człowiek, zbuntowany twór, który zamiast uwielbić Boga, odrzuca Go i wierzy w swoich bogów i swoje wyobrażenie o Bogu. A przecież , że Go znajdziemy pewne  jest mówi Ozeasz.

Może być też tak, że tak nauczyliśmy się boga, ale to nie jest ten Bóg. Że ktoś nas tak wychował, że dziś nie mamy pragnienia, nie mamy potrzeby, bo lubimy sami i lubimy nasze problemy i nasz świat, który jest tak zawężony, że nie ma miejsca dla Żywego Boga, który mógłby powywracać nasze klocki i poprowadzić nas tam, gdzie nie chcielibyśmy, jak trudno zaufać. Jak trudno trwać w wierze i otwarciu na nowe, które On przynosi. „Noś zawsze białe szaty, a na twojej głowie niech nigdy nie braknie olejku” (Księga Kaznodziei Salomona 9:8). Już ten starożytny mędrzec wiedział, że chodzenie w czystości i namaszczeniu Bożym jest tym najcenniejszym w naszym życiu skarbem.


Ciemność i światłość przeplatają się w naszym życiu, pragniemy dobrze, ale wcale tak nie wychodzi, idziemy za Bogiem, ale też często musimy usiąść w popiele razem z Hiobem, nie wiedząc właściwie dlaczego.

Czasami radujemy się jak Izraelici ze zdobycia Jeryha, aby potem usiąść bez nadziei i wołać Boże zabierz już życie moje, jak strapiony Eliasz. Czasami cieszymy się z narodzin dziecka jak Maria i Józef, aby za chwilę uciekać z nim ze swojego kraju, bo ktoś chce Go zabić.

Ciemność i światłość, życie i śmierć oto nieodłączne elementy ludzkiego życia. Jak to określił Salomon marnego w marności pod słońcem.

Czy jest nadzieja?

W Nim (Jezusie) jest życie i światłość, On otworzył drzwi i jest drogą do innego świata, do Królestwa Bożego, którego możemy już tu doświadczać. On jest celem naszego życia. To w Nim odnajdujemy życie, nie to Szekspirowskie, ale to, które spowodowało, że zaistnieliśmy. W Bogu od zawsze był zamiar aby ciebie i mnie obdarzyć życiem, nie tylko tu, tym czasami żałosnym pod słońcem, ale nade wszystko tym, które jest doświadczalne już tu na ziemi w Panu, ale w pełni tam, gdzie nasza Ojczyzna niebieska.

Tak więc żyjąc tu, a poprzez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa i my możemy wierząc Mu i doświadczając śmierci i zmartwychwstania każdego dnia, żyć nadzieją i tu wypełniać Jego zamiary. Bo już za chwilę, za moment zawoła nas i powie wejdź do radości mojej, moja córko, mój synu. Jeśli tylko w nas jest Jego życie.

Wasz w panu Kazik J.

 

 

Komentarz

  1. maciej-markisz

    Bardzo mi się podobał

    Bardzo mi się podobał ładny fragment zwiększonego pobudzania do życia na wiosnę. Ale również szalenie interesujące i mądre jest to:

    (cyt.) ,,Co my możemy powiedzieć o swoim życiu? Czy ma ono sens, czy raczej jest nudnym serialem? Ktoś lub coś wyrywa nas z objęć snu o poranku i każe nam robić rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty, iść do pracy, albo do szkoły czy na uczelnię. Potem powrót, próbujemy umilić sobie czas na różne sposoby i tak mija dzień za dniem. Staramy się unikać trudnych spraw, odpychać je od siebie i je wypierać, bo jutro będzie lepiej, ale nie chce być. Czasami bywa jeszcze gorzej.”

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code