Zbroja Boża cz. 1

 

Zbroja Boża część 1
 
Dlaczego taki temat?
 
Myślę sobie, że żyjemy w kraju, gdzie znajomość Biblii jest szczątkowa, a rozumienie i wprowadzanie do życia prawd Biblijnych jest pewnie udziałem jedynie garstki ludzi. Często możemy oglądać fascynację filmami w których roi się od upiorów, demonów i tym podobnych stworzeń, uczłowieczanych, mających romanse jak w ostatnich filmach o wampirach. Dziś już się nawet im współczuje, i chętnie może nawet dałoby się im nieco krwi lub z nimi zaromansowało. Tak oto spełniają się słowa Biblii na naszych oczach – grzech i śmierć, rozkosze i pogarda, nienawiść i pycha są wyrazem naszych czasów.
 
Chrześcijanin wydawać się by mogło, że jest bezsilny w takiej sytuacji, ale Bóg nie pozostawił nas bezbronnych, ale przyobleczeni w Chrystusa mamy za przewodnika Odwiecznego Parakletosa – Ducha Świętego, wielkiego Pedagoga, nauczyciela, pocieszyciela – Boga, którego pieczęcią jesteśmy oznaczeni i usynowieni. Jednak w naszym codziennym życiu potrzebujemy jeszcze czegoś, co uczyłoby nas zaufania do Boga, co uczyłoby nas jak walczyć z pokusami, demonami itp. Chrystus Pan dał nam taką ochronę jest to Jego Zbroja, o której możemy przeczytać w Liście do Efezjan 6. 10-20.
 
Chciałbym kilka wpisów poświęcić tej tematyce, tak aby uświadomić nam, kim jesteśmy w Chrystusie i jaki oręż posiadamy oraz jak mamy go używać.
 
Zatem zaglądnijmy do tekstu – dziś wstęp – „W końcu bracia moi, umacniajcie się w Panu i potężnej mocy Jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władcami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i dokonawszy wszystkiego ostać się…”
 
Może mały wtręt z you tube –

 

 Tak więc jakie wnioski z tekstu możemy zastosować w swoim życiu:

 
1. To w Bogu jest potężna moc, która może nas ochronić przed diabłem i jego armią, a tak na marginesie kim on jest w kontekście walki z człowiekiem?
 W 1 Krn 21, 1 Szatan po raz pierwszy pojawia się poza kontekstem dworu Bożego i kusi Dawida, aby dokonał spisu ludności (wcześniejszy tekst przypisuje ten sam czyn gniewowi Jahwe – 2 Sm 24, 1). W świetle Za i Hi można się domyślać, ze Szatan prowokuje do grzechu, aby później mieć podstawę do oskarżenia człowieka przed Bogiem.
 
Chrystus zmaga się z Szatanem na pustyni, gdzie Diabeł kusi Go, aby wykorzystał swoją moc do zaspokojenia ludzkich pragnień i potrzeb (Mt 4,1-11, Mk 1, 13; Łk 4, 1-13). Szatan uważa samego siebie "za władcę tego świata" (J 12, 31; 14, 30;16, 11;2 Kor4, 4), lecz jego pozorne zwycięstwo staje się dla niego dniem sądu. Jan stwierdza, ze Szatan był od początku zabójcą (J8, 44) oraz inspiratorem wszystkich zabójstw (1J 3, 12). Złowroga działalność Szatana zmierza do wyrwania słowa Bożego z serc ludzkich (Mk 4, 15), "aby nie uwierzyli i nie byli zbawieni". Szatan zasiewa kąkol, czyli zło na świecie (Mt 13, 39) oraz jest ojcem grzeszników (J8, 38.41.44). Szatan pragnie również odkryć słabość uczniów i oskarżyć ich przed Bogiem, Jezus jednak wstawia się za nimi, aby nie ustała ich wiara (Łk 22, 31).
 
Ukryci w Bożej mocy, w Chrystusie możemy być bezpieczni, gdyż Jezus zwyciężył diabła. Jednak co to znaczy być ukryty w Chrystusie? Powiem za Janem 3,7, każdy człowiek musi się na nowo narodzić z Ducha Bożego – J.1.12-13. Jak już drogi czytelniku to stało się w twoim życiu i nosisz w sercu świadectwo odrodzenia duchowego i Jezus Chrystus jest nr 1 dla ciebie w każdej sytuacji i Jego Duch Święty prowadzi cię w życiu, to możesz przyjrzeć się dalej Słowu – po co nam zbroja? Aby ostać się przed zasadzkami diabelskimi – wow, a więc nasze życie będzie pełne zasadzek, w które diabeł chce nas złapać, po co? Aby nas zniszczyć, zabić, unieszkodliwić.
 
Andrzeja poznałem 15 lat temu, w średnim wieku bardzo ruchliwy, wszędzie go było pełno. Kazik a tam przyjechała grupa z Norwegii, ten kaznodzieja to na prawdę gość, nie to co nasz pastor. A w Warszawie to dopiero jest uwielbienie, nie tak jak u nas. Bóg wyrwał go swego czasu z alkoholizmu, ale on nie chciał budować swojego charakteru, ale gonił za nowościami, za czymś ulotnym, za budyniem zamiast systematycznie jadać strawę duchową w otoczeniu miłości, po niedługim czasie zaczął problem z jego piciem wracać – to pastor nie może mnie uwolnić, nie ma mocy… Chciałoby by się zacytować, wrócił pies do wymiocin swoich i to tak mocno, że za dwa tygodnie odprowadzaliśmy go na cmentarz, bo pijany stoczył się ze skarpy do rzeki i utonął. Diabeł tylko czekał, aby się nim zająć, był bezbronny, krytykując, uciekając, wracając do nałogu.
 
Mirka poznałem 12 lat temu, młody chłopak wówczas był i modlił się tak gorliwie i przychodził na spotkania i zapowiadało się, że pójdzie za Bogiem, no ale przyszedł czas dorastania i Miruś zaczął szukać rozrywki w świecie. Poznał dziewczynę, o Bogu i Kościele zapomniał, stał się religijnym (czytaj odświętnym) katolikiem, takim zresztą jak jego panna. Bardzo szybko postarali się o ciążę i on może miał 20 lat został tatą, ślub a jak, tylko jakby rozum nie ten. Mirek z płaczem przyszedł aby się o niego modlić, bo mu się małżeństwo rozpada, ma nieustanne problemy z praca. Modliliśmy się, płakał jak małe dziecko, dostał pracę, żona wycofała pozew, Bóg wysłuchał modlitwy, a Miru co? Miruś wrócił do życia jakie prowadził wcześniej – spłodził kolejne dziecko, ale niezaradność go nie opuściła, o Bogu zapomniał i myślał, że Pan Bóg to dobra wróżka. Dziś już po rozwodzie, miota się strasznie w życiu, ale do Boga czy Kościoła wrócić nie chce, lepiej jest żerować na innych, palić trawkę , lenić się całymi dniami. Zegar tyka, niezapłacone alimenty rosną.
 
To takie dwa antyświadectwa, oczywiście pozamieniałem to i owo w nich, ale sens jest zachowany. Diabelskie pułapki tylko czekają, aby nas pochłonąć – czasami rycząc jak lew – 1 Piotr 5.8-9.
 
2.     Teraz zobaczmy, kto jest naszym przeciwnikiem – a więc nie jest to człowiek, bo nie toczymy boju z ciałem i krwią (człowiekiem) ale z kim? Nadziemscy władcy, władcy tego świata ciemności, złe duchy na okręgach niebieskich. Zaryzykuję, że działanie złe człowieka jest często inspirowane przez złego ducha, a nawet przez niego sterowane. Jeżeli należymy do światłości, to ciemność chce przemóc światłość i od natężenia naszej światłości zależy, czy ją przemoże. Czyli od bliskości naszej z Panem zależy, czy damy, pozwolimy zwieść się diabłu.
 
Są cztery niezachwiane filary chroniące nas przed ciemnością –
 
1 – Czytanie i stosowanie Słowa Bożego w naszym życiu;
 
2 – Modlitwa, która jest rozmową z Bogiem (nie monologiem, albo mantrą) Duch Święty chce rozmawiać z nami, osobiście do naszego serca, ducha, poprzez proroctwa, poprzez Słowo Boże;
 
3 – Wspólnota – Boża rodzina, dzieci Bożych, którzy są rozkochani w Panu – Ekklesia (Kościół), jako wspólnota ludzi odrodzonych z Ducha Świętego;
 
4 – Świadectwo – a więc najpierw przeżyte spotkanie z Bogiem w Chrystusie Panu, a potem opowiadane i rozwijane. Wskazywanie na Jezusa, dostrzeganie Jego śladów miłości w każdym dniu naszego życia.
 
Duchy złe jak widzimy są w jakieś hierarchii na okręgach, nad ziemią i w świecie ciemności. To mogłoby sugerować na demony odpowiedzialne za narody, za miasta i za ludzi. Niektórzy ewangeliści posługujący w uwalnianiu z demonów uważają, że większość uzależnień ma podłoże demoniczne, że większość    gwałtów i aborcji są inspirowane przez złe duchy i te duchy przechodzą na te kobiety, dręcząc je. Ostatnio właśnie miałem okazję modlić się o kobietę, która dokonała aborcji i to, czego potrzebowała nade wszystko to właśnie uwolnienie od demona zranienia, mąż zmusił ją do aborcji wbrew jej woli i ona cierpiała bardzo przez wiele lat z tego powodu, dlatego też, że bała się komukolwiek o tym powiedzieć (diabeł knebluje nam usta). Jednak Bóg objawił ten grzech w czasie modlitwy i wówczas już miała odwagę przyznać się do niego. Po wyznaniu grzechu i modlitwie uwalniającej, stała się jakby innym człowiekiem, po wielu latach wreszcie mogła normalnie spać w nocy, skończyły się koszmary, skończyły się lęki. Można by tu wymieniać wiele demonicznych opresji, czy chorób wywołanych działaniem diabła, ale nie czas teraz na to.
 
  1. Ciekawe w tym tekście jest również fakt, że Słowo nie mówi zróbcie sobie zbroję, kupcie ją , albo co innego, ale przywdziejcie. Dla mnie oznacza to, że jest ona gotowa dla każdego i każdej z nas, że mamy ją wziąć z rąk Boga, który ją przygotował i to jest wspaniałe. Poszczególne składniki tej zbroi będziemy omawiać w ciągu dalszych rozważań, a teraz jeszcze konkluzja – pod okiem Jezusa możemy ćwiczyć walkę z demonami wiedząc, że On nas zawsze wyratuje, jednak myślę, że nie chodzi tu jedynie o walkę z diabłem w naszym życiu, ale o moc do uwalniania innych ludzi z pułapek diabelskich.
 
Jeszcze na koniec powiem o jednej szczególnej pułapce – religii – diabeł za wszelką cenę jeśli nie może nas zatrzymać, to nas będzie popychał tak, abyśmy się rozminęli z wolą Boga. Najlepszym jego narzędziem, gdy tak patrzę na nasz świat to religia, dla niej ludzie się zabijają, prześladują, poniżają, wywyższają. Religia stała się środkiem zbawienia tak mocno, że zabijając drugiego oczekuje się od boga miejsca w raju, że poniżając innych myśli się, że czyni dobre uczynki, które się bogu podobają. Diabłu zależy, abyśmy nie mieli żywej relacji z Chrystusem Panem – Zwycięzcą, Panem Wszechświata, Królem nieba i ziemi i wpycha nas w ramiona różnych bóstw, świętych bardziej lub mniej, talizmanów, horoskopów, medalików odpustowych, aby tylko nie spotkać się z Panem życia. Nie pozwólmy mu na to, zbliżmy się do Chrystusa, On jest drogą prawdą i życiem, On jest zmartwychwstaniem i życiem wiecznym, On jest wszystkim we wszystkim (Kol. 1.15-23) .
 
(15) On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia, (16) ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone. (17) On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane, (18) On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy, (19) ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości (20) i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego. (21) I was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe były, (22) teraz pojednał w jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim jako świętych i niepokalanych, i nienagannych, (23) jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na ewangelii, którą usłyszeliście, która jest zwiastowana wszelkiemu stworzeniu pod niebem, a której ja, Paweł, zostałem sługą.
 
On żyje i działa – zobaczcie chociaż to – http://www.beta.dobra-telewizja.pl/  (proszę wybrać zakładke – znaki i cuda).
 
KJ
 

6 Comments

  1. misjonarz

    No to “przerzuciłem się

    No to "przerzuciłem się tutaj".

    Jak zwykle będzie "kontrowersyjnie" :-). Będę chciał udowodnić, że Jezusowi nie chodzi o to byśmy mieli "wielką wiarę".  Jemu chodzi o to abyśmy mieli "wiarę maleńką".  Moim zdaniem jemu chodzi o to byśmy

    WIELCE ZAUFALI, co nie jest jednoznaczne z wiarą bo można wielce wierzyć ale nie ufać i na odwrót "wielce ufać a nie za bardzo  wierzyć.

    Poruszyłem ten temat bo okazuje się, że w naszym życiu jesteśmy "z prawa i lewa bombardowani pewnymi sloganami" typu :

    "uwierz a Ci się powiedzie", "wierz a spełni się to i to", "wiara czyni cuda", "uwierz mi" itp.

    Ja znam w ewangelii 2 przypadki gdzie Jezus mówi, że nasza wiara ma być "malutka" – to jest przypowieść o ziarnku gorczycy i spotaknie Jezusa z Syrofenicjanką "Jezus powiedział do niej, że wielka jest jej wiara w momencie gdy zapragnęła "choćby jej okruszyn".

    Ok a co ma to wspólnego z tą "zbroją Bożą" ? Moim zdaniem "rozzarzone pociski złego można zgasić wyłącznie "niewiele wierząc (czytaj skupiając się na powodzeniu) i wyłącznie "wielkim zaufaniem do Boga".

    Co to jest to "zaufanie" ? To jest coś w stylu "cociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną".

    Będą przykłady (oczywiście kontrowersyjne i pewnie wprowadzające pewną konsternację).

    W życiu człowieka Bogobojnego pojawiają się tzw. "noce ciemne i noce ducha", w czasie tych nocy mogą przytrafiać się "napaści diabelskie" – są one różne – głównie są to różne "potworne wyobrażenia, które pojawiają się ni z tąd, ni z owąd", ale zdarzają się również tzw. "nękania zewnętrzne", czyli osoba może być jakoś "maltretowana fizycznie przez złe duchy" – przypadek św o Pio. W przypadku św s Faustyny były to "jakieś dziwne zewnętrzne niepokojące zjawiska – typu "ogień, który nagle coś spalał", w przypadku św Ignacego nawet "coś takiego, jak bicie przez złe duchy".

    Ok. przykłady można dawać w "nieskończoność". Jest tylko pytanie zasadnicze "czy takie osoby miały zbroję Bożą", czyli czy mogły sobie z tymi napaściami radzić ?  Moim zdaniem miały – przykład :

    "s Faustyna w przypadku jednej z manifestacji uświadomiła sobie, że jest to "manifestacja złego ducha", co zrobiła ?, ano najpierw "nie zlękła się" a później ?, no później zrobiła to co my wszyscy robimy katolicy (chociaż bardzo często byle jak i nieudolnie), zrobiła znak krzyża świętego na swoim ciele. Co robili inni święci z takimi napaściami ano robili to co się robi "standardowo" – kropili złego wodą święconą. Innym razem św Faustyna po prostu "chwyciła krzyżyk".

    Ok. takich przykładów mógłbym wyszukać jeszcze mnóstwo (ale zajęło by mi to mnóstwo czasu".

    Pytanie – co mieli ci ludzie, że odpędzali złe duchy ? "wiarę, czy ufność" ? i czy to była ich zbroja ?

    Piszesz Kaziku, że wiesz kim jest zły ?, oj coś mi się zdaje, że nie chciałbyś wiedzieć, jak on naprawdę się zachowuje i jak reaguje na tzw  "SACRUM" – dam Ci przykład ekstremalny – są osoby, które w wyniku opętania reagują na wodę święconą, jak woda na kwas, po prostu woda święcona odpryskuje się od nich.

    Pytanie – dzieje się tak ponieważ Ci ludzie są Boży ?, czy w wyniku ich pewnego nieuporządkowanego życia, które spowodowało cierpienie ? W wyniku działania sacrum mogą pojawiać się również inne "bardzo dziwne zjawiska", jak np. "mówienie obcymi nieznanymi językami, znajomość tzw rzeczy ukrytych i nadludzka siła, coś podobnego do tej, którą prezentowała opętany z Gerazy.

    Takie manifestacje pojawiają się w wyniku odprawiania tzw. "egzorcyzmu wielkiego". Tak się dzieje ponieważ "diabeł nieznosi sacrum" (czyli reaguje na to co jest poświęcone) i tutaj oczywiście Cię zbulwersuję – np. na tzw. "cudowny medalik", szkaplerz itp.  Oczywiście to nie jest "zasada", bo zły może się ukrywać i wcale nie reagować na to.

    Ok. bo "teraz wywołałem pewnie wojnę". Zadam Ci pytanie – dosyć ciekawe

    "czy wypędzanie złych duchów jest zarezerwowane tylko dla tzw. charyzmatyków" ?, czy nie mogą tego robić księża katoliccy a głównie tzw. egzorcyści ?

     
    Odpowiedz
  2. misjonarz

    Jeszcze nadmienię coś.

    Jeszcze nadmienię coś. Proszę nie mów mi tylko, że osoby opętane są chore psychicznie. Obecnie stosowana jest zasada, ze najpierw trzeba aby osoba zniewolona była poddana badaniu psychiatrycznemu (przez wykwalifikowanego psychiatrę) a później dopiero można podejmować egzorcyzm wielki. Jest jeszcze pewna zasada, że "psychiatra powinien stwierdzić, iż leki podawane pacjentowi" nie wywołują porządanych efektów.

    Tak więc osoba taka zreguły leczy się psychiatrycznie ale bez skutków. Skuteczne dopiero są egzorcyzmy z ew. późniejszymi konsultacjiami psychologicznymi. Tak więc "cały proceder rozeznawania i uwalniania" w kościele katolickim jest również w pewien sposób naukowy.

     
    Odpowiedz
  3. Kazimierz

    Mariusz

    Myślę, że wypędzać demony ma każdy odrodzony chrzescijanin, to jest domena uczniów Pana.

    Jednak aby to robic, trzeba wpierw wierzyć i wiedzieć, że tak jest. Dziś wielu chrześcijan  liberalnych zaprzecza nawet istnieniu żła osobowego. Zaprzecza istnieniu piekła, sądu Bożego. Natomiast aby zmierzyc się z demonem trzeba najpierw byc zanurzony w Chrystusa. Nie wierzę w kjakąś moc medalików, wody bardziej lub mniej święconej, wszak to tylko ludzkie wytwory i nie mają duchowej mocy, bo jej mieć nie mogą. To my im przypisujemy jakąs moc, a diabeł smieje się nam w twarz.

    Ostatnio (w ciągu 3 m-cy) miałem trzy takie sytuacje, gdzie manifestowały się złe duchy. Pierwszy skutkowął padaczką, ślinieniem się i bełkotem. Co dziwne po wygłoszeniu zwiastowania ewangelizacyjnego jedynie złapałem za rękę tę osobę, a demon zaczął się wyrywać, oczywiście nie przede mną, ale przed namaszczeniem Ducha Świętego, które było w pomieszczeniu i na mnie. Druga natomiast w innym miejscu, zaczęła się trząść i w końcy krzyczeć, ale i tu wszystko było w otoczeniu modlitwy i miłości, po kilku chwilach osoba była wolna. Trzeci przypadek to kobieta, która cierpiała na ukryty grzech, tu właściwie była tylko pokuta bez manifestacji, duch zły odszedł szybko i sprawnie.

    Niebawem jadę na ewangelizację do 200 osób, które wyobraź sobie słuchają Słowa od roku i przychodzą na spotkania i do tej pory nikt z nich (pastor poznaje po owocach) tak na prawde nie nawrócił się do Boga. Myslę, że to sprawa demoniczna i jadę tam rozprawic się z tym. Co prawda już teraz w moim życiu dzieją się burze i przechodzę trudne chwile, ataki z różnych stron, ale wiem , że w Chrystusie jestem zwycięzcą. Diabeł będzie się puszył, ale Chrystus już dawno go pokonał a my w Nim jesteśmy również zwycięzcami.

    Ten artykuł to na razie wstęp, będziemy powoli omawiać pas prawdy, pancerz sprawiedliwości i dalej i dalej. te dwa gadżety Boże już w mojej wspólnocie omówiłem, teraz tylko na Tezeusza to przerobic. Zobaczysz będzie ciekawie 🙂

    Pozdrawiam serdecznie Kazik

     
    Odpowiedz
  4. misjonarz

    Tutaj jest “właśnie pewien

    Tutaj jest "właśnie pewien pies pogrzebany".

    No właśnie nie wszyscy mogą wypędzać, czemu ?, ano temu, że istniej mnóstwo tzw. "odczyniaczy zła – uroków i tzw świeckich egzorcystów". W wyniku takiego działania dzieje się coś takiego, że zły "odchodzi na chwilę lub się ukrywa" a stan poszkodowanego jest gorszy niż poprzednio.

    Ok. będzie teraz bardzo kontrowersyjnie – spróbój Kaziku "wypędzić złego ducha z osoby, która w dużym prawdopodobieństwie jest opętana – satanisty, lub jakiegoś wróżbity, szamana itp" – no mógłbyś ale dopiero z tego zły duch by się śmiał.

    Mówisz, że "po modlitwie już było lepiej" – no właśnie znów pewna zasada w teorii mówiąca, że egzorcyzm nie wyrzuca złych duchów. Z reguły jest tak, że egzorcyzmować trzeba osobę opętaną wiele razy, chyba, że jest lekkie opętanie (czasem zdarza się takie w przypadku dzieci).

    No to pytanie – "czy egzorcysta katolicki również może wyrzucać złe duchy" ?

     

     
    Odpowiedz
  5. Kazimierz

    Januszu

    Przeczytałem twojego bloga i uzmysłowiłem sobie, że nadałem ci inne imie, bvo podpisałeś się Janusz, no więc Januszu – odpowiedź na twoje pytanie. Oczywiście, że katoliccy księżą, świeccy i inni moga a nawet powinni wypędzać demony. Jedynym warunkiem jest to, czy należą do Chrystusa, czy narodzili się na nowo i to nie przez chrzest niemowlaka, ale tak na prawdę z Ducha Bożego i czy chodzą z Panem.

    Jeśli jest inaczej, to tylko imitacje, o których zresztą wspominałeś.

    Pozdrawiam Kazik

     
    Odpowiedz
  6. misjonarz

    egzorcyzm i skutki

    Tak, mogą wypędzać i to robią, lecz to nie jest takie proste.

    Najpierw nie jest proste, bo trzeba rozróżnić czy to jest "działanie diabelskie, czy choroba psychiczna".

    Dobry egzorcysta wie ( a sprawdza się to prawie w 100 % ), że osoba, która zgłasza się z problemem i mówi

    "zły duch mnie opętał, czy jakoś prześladuje" jest chora psychicznie, natomiast osoba opętana "boi się przyznać, że to diabeł", używa raczej słów "mam problem, dolega mi to i to".

    Tak więc to jest bardzo dobry wskaźnik, ale podstawowym wskaźnikiem jest to o czym mówiłem "reakcja na tzw sacrum" a zwłaszcza na modlitwę egzorcyzmu.  Dobry egzorcysta ( specjalnie tak napisałem bo są równierz niedoświadczenie lub mało doświadczeni) jeżeli podejrzewa działanie złych duchów podejmuje modlitwę tzw.

    rozeznającą.  Modlitwę tą wypowiada wyłącznie w myśli i dodatkowo po łacinie. Modli się i obserwuje, gdy zauważy jakieś reakcje wtedy przechodzi do modlitw głośnych.

    Tak więc uwalnianie w kościele katolickim jest procesem i to procesem długim. Takie uwalnianie (pojedyncze) trwa czasem długo – kilka godzin. Ono jest takie i takie jest skuteczne. Przynosi ulgę, ale nie musi przynieść całkowitego uwolnienia a dodatkowo powoduje jeszcze inne "komplikacje". Gdy zły duch się ujawnia to dopiero wtedy osoba zaczyna mieć "wstręt" do sacrum, dopiero wtedy zaczyna mieć problemy z modlitwą, z chodzeniem do kościoła, nie mówiąc o takich podstawowych rzeczach, jak nabożeństwa a zwłaszcza Msza Święta. Tak się dzieje i dlatego potrzeba "ponownych modlitw", przypadki są różne, słyszałem, że istnieją osoby, który były uwalniane latami.

    Ok. mnie interesuje jedna sprawa "dlaczego osoba czuje wstręt do sacrum" ?, czyli samo wejście do kościoła może powodować w niej mdłości lub jakieś omdlenia.

    Czuje ten wstręt "bo sacrum jest oszustwem" ?, czy czuje go bo "diabeł boi sie sacrum" ?

    Nie byłem nigdy na takiej modlitwie, znam z opisów a wierzę, bo prawie każda osoba ma takie przypadłości.

    Natomiast z osobistego doświadczenia znam pewien przypadek – rozmawiałem (co prawda tylko przez sms) z pewnym satanistą, chciał się zgodzić na "modlitwę o uwolnienie. Przyznam się, że troszkę się przeraziłem i odpsiałem mu, że ok. ale na takiej modlitwie będzie pewien ksiądz. Gdy on to usłyszał to znowóż on zaprotestował i dodatkowo zaczał wypisywać, czy (wręcz chwalić się) w stylu "te wasze egzorcyzmy to nic nie dają, nigdy nie wyrzucicie złego ducha".

    Ok. nie interpretuję, ale "miał on rację" ? a może po prostu nagle się przeraził, że "jego stan zostanie rozpoznany" ? Myślę, że przeraził się, bo złe duchy się ukrywają a gdy się je rozpoznaje to "wpadają w panikę". Tak było np. gdy Jezus wyrzucał je "to nawet prosiły aby je posłał choć w świnie". Tak też było, gdy krzyczały "odejdź od nas bo nas dręczysz". Tak było gdy epileptyk "upadł na posadzkę i zaczął się tarzać".

    Marek 9 14-27.

    Jeszcze na temat tego sacrum. Osoba czuje wstręt do sacrum "bo jest czysta i wolna", czy może temu, że zły się ukrył i zaczyna dawać o sobie znać w pewnych momentach ? Można założyć, że tak jest ale wtedy trzeba by przyznać, że "próba uwolnienia przez pierwszy egzorcyzm jest skuteczna", czyli ksiądz "wyrzucił złego ducha, lub złe duchy". No tak "wyrzucił", tylko pytanie czemu trzeba modlitwy o uwolnienie (czy egzorcyzm wielki ponawiać ? ).

    Specjalnie tak pytam bo pytanie dotyczy sprawy "czy Pan Bóg jest obecny i działa w przypadku modlitwy egzorcyzmu wielkiego podejmowanego przez uprawnionego specjalistę – egzorcystę" ?

     

     

     

     
    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Kazimierz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code