, ,

Wielka Sobota – zstąpienie do piekieł

Czym jest wiara w zstąpienie Chrystusa do piekieł, czy jest to tylko symbol czy rzeczywiste zejście do najciemniejszych pokładów ludzkiej egzystencji. Chciałabym w oparciu o trylogię paschalną Wacława Hryniewicza dokonać spojrzenia na ten dogmat.
„Śmierć Jezusa za ludzi wynika ze zbawczego planu Boga i jest manifestacją Jego synostwa Bożego”. Bóg posłał Go na świat aby odkupić człowieka. Odkupienia tego dokonał Chrystus przez ofiarę krzyżową z siebie samego. „Ryzyko ludzkiej wolności skłoniło Syna Bożego do dobrowolnego poniesienia śmierci krzyżowej, zstąpienia na samo dno ludzkiej egzystencji w jej wymiarze inferalnym, aby tam właśnie zaofiarować ludziom przebaczenie i dar zmartwychwstania, duchowego i cielesnego”. Chrystus wkroczył w świat podziemny, do piekieł i „zdobył go dla siebie” z całą wspólnotą umarłych, którzy tam przebywali. Pismo Święte nie mówi zbyt wiele o tym gdzie przebywał Chrystus między śmiercią a zmartwychwstaniem. Wzmianki na temat życia po śmierci są dość niezrozumiałe i niejasne. Ewangelie podchodzą z ogromnym szacunkiem i powściągliwością do tej tajemnicy. „Misterium życia pozagrobowego można jedynie przybliżać w kategoriach bliskości i oddalenia człowieka od Boga. W tym celu nowy Testament ukazuje zstąpienie Chrystusa do piekieł dla człowieka”.
Gdy mówimy zstąpił do piekieł nie chodzi tu o zejście do stanu potępienia, lecz do krainy zmarłych, którą po hebrajsku nazywa się szeol, a po grecku Hades.
Szeol oznacza świat podziemny, nieznany człowiekowi, miejsce gdzie przebywają wszyscy zmarli, dobrzy i źli, a człowiek istnieje tam jako cień. Miejsce to jest jak więzienie i tylko Bóg jest w stanie wyprowadzić stamtąd człowieka. „W ciągu trzech dni, które upłynęły pomiędzy momentem oddania ducha a zmartwychwstaniem, Jezus doświadczył stanu śmierci, to znaczy rozdziału duszy od ciała, zgodnie z tym co charakteryzuje stan i naturę wszystkich ludzi. O tym wszystkim mówią słowa zstąpił do otchłani”. Wzorem do opisu zstąpienia Chrystusa do piekieł była dla wczesnego chrześcijaństwa etiopska Księga Henocha, powstała około 37 r. przed Chrystusem. Chrystus jako nowy Henoch zanosi zmarłym dobrą nowinę o zmiłowaniu Boga. „Nauka o przepowiadaniu Chrystusa w hadesie wyraża zasadniczą myśl, że Sprawiedliwy umarł za niesprawiedliwych. Jego śmierć stała się ratunkiem dla zagubionych, którym odjęto wszelką nadzieję na zbawienie”.
Zstąpienie do piekieł jest wydarzeniem wielowymiarowym i kryje w sobie wiele znaczeń.
Zstąpienie Jezusa do szeolu oznacza, że umarł on naprawdę i przebywał między umarłymi w tzw. „krainie cieni”, „miejscu opuszczenia”. Podzielił więc los człowieka we wszystkim, łącznie ze śmiercią. „Jego solidarność z ludźmi za życia jest również solidarnością ze zmarłymi i umierającymi. Różnica jest tylko jedna: Chrystus wyszedł z otchłani, przełamał ludzki śmiertelny los i utorował dostęp do życia”. Solidarność ta jest aktywna i zbawcza. Jezus bowiem nie umiera w oderwaniu od losów ludzkich. „Śmierć wprowadza Go w niezmierzoną społeczność wszystkich zmarłych i wiąże z losem całej śmiertelnej ludzkości”. Ta śmierć jest rzeczywista i realna. Jezus przyjął stan szeolu i w ten sposób zsolidaryzował się ze wszystkimi którzy umarli przed Nim. Chrystus zatem nie umiera w samotności, ale we wspólnocie umarłych i jest z nimi solidarny poprzez swoja ludzką śmierć. Wkracza w świat ludzkości nie odkupionej, aby zanieść im to odkupienie, którym jest On sam. Wypełniając Swoją misję na ziemi Chrystus „zstępuje w otchłań wszelkiej tragiczności. Właśnie dlatego, że zaangażowanie Jego osoby jest absolutne, to znaczy boskie w tę bezdenną i ekstremalną tragiczność może dotrzeć promień łaski”.
Zstąpienie do piekieł jest zatem wydarzeniem zbawczym i oznacza, że moc krzyża złączona z Bożym zmiłowaniem dosięgają dna śmierci i opuszczenia. To zbawienie promieniuje na cały bezmiar zła. Mówi o zwycięstwie nad ciemnością i śmiercią. Chrystus, który zmartwychwstał nieustannie zstępuje do wnętrza zła i je zwycięża. Jego światło wyzwala i zbawia.
Artykuł wiary o zstąpieniu do piekieł odsłania także prawdę o ludzkim świecie współczesnym i o sytuacji człowieka przed Bogiem. W obecnych czasach coraz częściej ludzie doświadczają nieobecności Boga, „Jego zstąpienia w ciemność, ukrycia i milczenia”. Jednak „nikt głębiej nie zaświadczył o bliskości Boga wśród opuszczenia niż Chrystus w swojej ostatniej godzinie”. I to w tej godzinie Jezus zstępuje do piekieł, „Jego śmierć jest kresem uczestnictwa w losie człowieka”. Dla człowieka, więc śmierć jest czymś wrogim, kojarzy się z samotnością i opuszczeniem. Staje się jakby piekłem, w którym nie ma nikogo życzliwego. Człowiek zawsze sam przechodzi przez „bramę śmierci” i to napełnia go lękiem i trwogą. Jest to dla niego wejście w niewiadomą. Dopiero bowiem Chrystus przez swoje zejście do otchłani, „przechodzi przez bramę naszej ostatecznej i największej samotności. Przez swą mękę i śmierć zstąpił w otchłań naszego opuszczenia, lęku i ciemności. Nie dzieli Go od nas żadna przeszkoda. Dosięga nas nawet tam, gdzie jesteśmy najbardziej samotni i opuszczeni. Śmierć, która dotąd równała się piekłu, utraciła swą przerażającą grozę. Została zwyciężona przez Tego, który zstąpił w głębie otchłani. Odtąd w śmierci jest Jego życie i Jego obecność. Prawda o zstąpieniu do piekieł głosi, że Chrystus zwyciężył śmierć, sławi Jego zwycięską i zbawczą moc. Kiedy umieramy, On oczekuje nas w otchłani naszej śmierci”. W Swojej miłości Chrystus jako umarły jednoczy się z wszystkimi nie żyjącymi. „I właśnie przez to zakłóca absolutną samotność, do której dąży grzesznik: grzesznik, który chce być z dala od Boga, odgrodzony, w swojej samotności znów odnajduje Boga, ale Boga w absolutnej bezsile miłości, który nieprzewidzianie solidaryzuje się w nie-czasie z tymi, którzy siebie skazują na potępienie”.
Artykuł ten jest, więc pełen nadziei, pozwala nam wierzyć w to, że po śmierci jest nowe, lepsze życie w którym obecny jest Ten, który zbawia i wyzwala od więzów śmierci. Chrystus zstąpił do otchłani, po to, aby zwyciężyć to co zniewala człowieka. Pragnie nauczyć ludzi nadziei, nawet wtedy kiedy wydaje się, że Bóg milczy i jest nieobecny- w godzinie śmierci. On sam, „umierając oddaje się całkowicie Bogu, ufa wbrew nadziei i przezwycięża ‘piekło’ nieobecności Boga. Pozwala doznać na sobie tego milczenia, nie tracąc jednak nadziei”.
Dla człowieka zstąpienie do piekieł to sytuacja, w której doświadcza on samotności, groźby śmierci, sytuacja, w której pozornie nie widać nadziei i w której jednak nic oprócz tej nadziei człowiekowi nie pozostaje. Jest to nadzieja na to, że mimo wszystko Bóg jest mocniejszy niż śmierć, przezwycięży ją i wyjdzie naprzeciw ludzkiej bezradności. Tę nadzieje człowiek odkrywa dzięki Chrystusowi, który „uniżony, bezsilny, solidarny w śmierci (…) przezwycięża samotność ludzkiego piekła i pozwala na nowo odnaleźć Boga”.
Artykuł wiary o zstąpieniu do piekieł symbolizuje zatem tragizm losów wszystkich ludzi. Mówi o tym, że życie i śmierć Jezusa jest życiem i śmiercią człowieka. Należy jednak pamiętać, że wydarzenie to trzeba rozważać w świetle zmartwychwstania i zwycięstwa nad śmiercią. Chrystus bowiem zstąpiwszy do otchłani wyszedł stamtąd żywy i dlatego wszyscy ludzie noszą w sobie tę samą nadzieję. Jednak do momentu ostatecznego tryumfu nad śmiercią, „ludzkość nie przestaje ustawicznie zstępować do piekieł. A moc Chrystusa sprawia, że ustawicznie stamtąd wychodzi”. Chrystus włącza wszystkich ludzi w proces wyzwalania od śmierci i daje im nadzieję na definitywne zwycięstwo. „Zmartwychwstały jest Tym, który ma klucze do śmierci i hadesu. Jego mocą miejsce nieobecności Boga może stać się miejscem nawiedzenia”.
Zstąpienie do piekieł ukazuje zatem pełen sens odkupienia dokonanego przez Jezusa. Odkupienie to nie ma żadnych granic, nie ma miejsca, w którym zabrakło by Bożego zbawienia.
„Jest to zstąpienie zwycięskie, obalające wszelkie mury oddzielające człowieka od Boga i ludzi. Przez swoje dobrowolne uniżenie i śmierć Chrystus przezwyciężył zło świata oraz całe piekło upadłej egzystencji ludzkiej: ludzkie umieranie, oddzielenie, rozdarcie, nienawiść i niepokój, wrogość i zniewolenie. Stał się podobny nam we wszystkim oprócz grzechu, aby nawet nasze piekło i nasza śmierć napełniły się światłem, skoro tylko ludzka wolność pozwoli się pociągnąć ku Niemu. Chrystus wprowadził miłość silniejszą niż śmierć tam gdzie pycha, nienawiść i rozpacz rozprzestrzeniają panowanie zła”. Chrystus „zwyciężył więc piekło jako takie – piekło całego rodzaju ludzkiego w stanie upadku”.
Dzięki tej obecności w piekle, Chrystus towarzyszy człowiekowi nie tylko w momencie śmierci, ale także pomaga mu ją przejść, prowadząc do zmartwychwstania.

W artykule wykorzystano fragmenty z Trylogii Paschalnej ks. Wacława Hryniewicza, “Nadzieja zbawienia dla wszystkich”; “Dramat nadzieii zbawienia” tegoż samego autora, oraz katechezy JP II i “W pełni wiary” Hansa Urs von Balthasara.

 

11 Comments

  1. ahasver

    Zstąpienie do piekieł – świadectwo ciągłości boskiego planu.

    1.

    Przybądź do mnie, mój Panie i prześwietl ciemności swym światłem. Ojcu memu podaruj garść cienia, którego dzieła nie dokończył, zostawiając je mym poszarpanym skrzydłom. Panie…

     http://www.youtube.com/watch?v=gd1zMylQ2Jg&feature=related – cały mój dzisiejszy stan obnażają te proste dźwięki.

    Każde chrześcijańskie święto wywołuje we mnie tak nieprzenikniony smutek i żal. Wszystko odchodzi, za każdym razem swoją migotliwością i pięknem budząc tęsknotę. Zmartwychwstanie jest tak smutne, a Twoja twarz na zdjęciu tak olśniewająco piękna…

    Zaczynam wątpić w sens zwycięstwa wieczności, skoro tylko przemijanie obdarowuje swoimi nieuchwytnymi cząsteczkami – lśnieniami, skoro to, że Twoje piękno przeminie, każe mi je kochać, płakać i tęsknić…

    Nie rozumiem Boga, niepojęty dla mnie jest Jego plan. Jakże nieświęty i zbrukany jestem, zwierzę szamocące się w klatce swych występków…

    Jakże chciałbym, na dnie rozpostarty, aby i do mnie podszedł Wasz Zbawiciel i wyciągnął z tego tęsknego piekła – ku Obietnicy…

    ———————————————————————————————————————–

    2.

    Naprawdę, Justyno, wierzysz w to, że po śmierci czeka nas jakieś dziwaczne, amorficzne życie? Przecież ciało ulegnie rozkładowi, a prawo zachowania energii nie ma nic do rzeczy przy uwzględnieniu odmienności praw fizycznych panujących w nihilizującej wszystko czarnej dziurze, która wessie kiedyś całą przestrzeń, czas i rozpostarte w nim gwiazdy… Czy piękno nie polega na przemijalności? Czy aktu zmartwychwstania, który z resztą należy odczytywać symbolicznie, ponieważ zmartwychpowstał również Zaratustra i wielu innych, podobnych proroków, nie należy interpretować jako przezywciężenia sposobu myślenia o kruchości i skończoności życia jako napiętnowanego względem Boskiej doskonałości? Czy świat zbawiony z grzechu nie jest skończonością, pozbawioną interpretacyjnej przepaści dzielącej ją od równie alegorycznej wieczności? Czy zstąpienie do krainy umarłych nie jest czystą epifanią boskości, przenikającej właśnie śmierć? Zstąpienie do Otchłani – wniesienie w śmierć nadzieji życia. Pokonianie przepaści pomiędzy śmiercią i życiem. Czy w przezwyciężeniu śmierci przez Chrystusa należy dopatrywać się jej zniesienia, czy raczej przezwyciężenia jej grzesznego piętna jako negatywnego sposobu myślenia o śmierci? Czy wieczności nie możemy znależć w śmiertelności, pozbawionej przez Boga, dzięki ofierze Chrystusa, różnicy między skończonością a doskonałą, boską wiecznością? Czy "wieczności" boskiej nie należy odczytywać raczej jako doskonałości, a interpretacje tejże doskonałości jako przedłużonego w nieskończoność trwania życia odłożyć do pogańskich mniemań, będących rezultatem myślenia życzeniowego? Czy zmartwychpowstanie to realny akt, czy raczej akt będący przezyciężeniem pewnego, negatywnego i napiętnowanego lękiem (skutek grzechu) sposobu odnoszenia się do faktu życia? Jaka jest relacja pomiędzy przezwyciężeniem śmierci a przezyciężeniem grzechu? Czy nie chodziło Chrystusowi o zniesienie grzeszności śmierci, o pokonanie śmierci jako grzechu, a nie faktu? Diabelnie niepokoją mnie te pytania. Idę na spacer…

    Pozdrawiam i życzę Tobie pięknych świąt   

     

     
    Odpowiedz
  2. justika

    Niepojęty Bóg jest poza

    Niepojęty Bóg jest poza czasem i przestrzenią, a my osadzeni w tej rzeczywistości zmagamy się z przemijaniem, zadając pytania o wieczność. I dlatego z pomocą przychodzi nam Chrystus, który we wcieleniu spotyka się z czasem. Podlegając ludzkim prawom nadaje im nowy sens, bo wchodzi w życie każdego pojedynczego człowieka biorąc w nim realny udział. Przez Niego wieczność nawiedza nasz czas dając nam drogowskazy, dając nam Bożą obecność. Zmierzamy zatem do pełni życia, przechodząc w rezultacie ze śmierci do zmartwychwstania.
    Wierzę w realne zmartwychwstanie, będące ostatecznym zwycięstwem Chrystusa. Spójrzmy na to nie oczyma filozofa (bo zadaniem filozofa jest ciągłe zadawanie pytań o wszystko 🙂 a zwykłego człowieka postawionego wobec objawionej rzeczywistości. Zmartwychwstanie to fakt historyczny mający swój konkretny czas i miejsce. Zwycięża ono śmierć tą rzeczywistą, jak i śmierć jako grzech ? tu nie ma wątpliwości. Nie na wszystkie pytania trzeba poznać odpowiedź, na tym polega przecież wiara. Tam gdzie kończy się nasza moc poznawcza, wiara wymaga od nas chodzenia po wodzie, kroku w przepaść, czy go uczynisz??

    Błogosławionych Świąt

     
    Odpowiedz
  3. jadwiga

    Bartosz

    Naprawdę, Justyno, wierzysz w to, że po śmierci czeka nas jakieś dziwaczne, amorficzne życie? Przecież ciało ulegnie rozkładowi, a prawo zachowania energii nie ma nic do rzeczy przy uwzględnieniu odmienności praw fizycznych panujących w nihilizującej wszystko czarnej dziurze, która wessie kiedyś całą przestrzeń, czas i rozpostarte w nim gwiazdy… Czy piękno nie polega na przemijalności? (ciach)


    Przeczytałam dokładnie całosc Twoich pytan i musze przyznac ze moje pytania i watpliwosci sa prawie identyczne…..

    Piękno rzeczywiscie polega na przemijalnosci…

    W tym wszystkim intryguje mnie tylko jedna rzecz. Grób Jezusa był pusty. Znikneło ciało, bo Jezus Zmartwychwstał. Jego ziemskie czysto materialne ciało nie lezało w grobie.. Nawet w Całunie Turynskim doszukuja sie znaku wskrzeszenia Jego ciała. Ale…Jezus po Zmartwychwstaniu ukazuje sie uczniom. Znika, pojawia sie , przenika przez sciany.

    Wlasciwosci Jego Zmartwychwstałego ciała sa zatem zupełnie rozne od poprzedniego ziemskiego. Ktos mi wyjasnił ze Jezus ukazał sie w nowym duchowym ciele, ktore ma własnie te cechy i własciwosci. Zatem jezeli Jezus ukazywał sie w duchowym ciele CO SIE STAŁO z Jego ziemskim materialnym ciałem? W JAKIM CELU znikneło jezeli Jezus odrodził sie w innym ciele?

    A jezeli to wyjasnienie mi tej rzeczy było błedne – to dlaczego materialne, ziemskie ciało Jezusa po wskrzeszeniu nabrało innych niematerialnych cech jakby matetrialne nie było?

     
    Odpowiedz
  4. artur

    serce tego blogu

    Odczuwanie świata wyższego jest odbierane jak? A no czasem tak jak poniżej na zdjęciu.

    Poniższe zdjęcie "wykonanałem nad akacjami" których korzenie dotykają grobów na starym  Żydowskim cmentarzu.

     

    To dobre słowa, które znalazłem u Ciebie.

    O te które  cytuję poniżej:

    "aby nawet nasze piekło i nasza śmierć napełniły się światłem".

    Słowa te odczuwam jako serce tego blogu.

     

    Tak myślę jak czuję.

     

    a.

     

    PS.

    Czasami. 

     

     

     

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  5. letsplaycolors

    Bóg jest logiczny

    Zatem jezeli Jezus ukazywał sie w duchowym ciele CO SIE STAŁO z Jego ziemskim materialnym ciałem? W JAKIM CELU znikneło jezeli Jezus odrodził sie w innym ciele?

    Kobiety idące z wonnościami do grobu, nie zastały w nim ciała, ponieważ Bóg chciał nam obwieścić ustami tych kobiet, przemienienie w życie.

    Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome gdy wzeszło słońce po szabacie przyszły do grobu. Miłość mieszająca się z rozpaczą za ukochanym mistrzem niepozwalała im pogodzić się ze stratą.

    Postaw więc sobie pytanie czy pragnienia ponownego spotkania Jezusa, wyczerpanie po przeżyciach z drogi krzyżowej nie mogły być przyczyną halucynacji? Zgaduję że odpowiesz ‘pewnie tak’. Co bardziej więc może być przekonujące jak nie zmartwychwstanie Jezusa z całym Jego człowieczeństwem?

     
    Odpowiedz
  6. letsplaycolors

    Zdolność wiary

    Wiara jest także jednym z egzystencjałów człowieka i z tego samego powodu co myśl, piękno, miłość i działanie otwiera dostęp do świata i do prawdy. I nie bardziej niż miłość czy działanie, wiara nie musi nieustannie stawać przed trybunałem naukowego czy filozoficznego rozumu, który miałby wyłącznie prawo ją sądzić. Wiara ma swoje niepodważalne zdanie, swoją hermeneutykę prawdy, swoją fenomenologię rzeczywistości, zdolność docierania do "postulatów transcendencji", zamieszkujących naszą immanencję.

    Jeśli ‘idea’ wieczności nie należy do bezpośrednich danych świadomości, to czy nie dlatego, że należy do innego porządku niż porządek konieczności, w którym mylnie chcemy ją znaleźć i udowodnić? Życie wieczne miałoby należeć do tego wszystkiego, co Bóg darmo ofiarowuje, a do czego dostęp wynika z akceptacji i wyboru. Być może inicjatywa zbawienia może być pojmowana jedynie jako dar, którego człowiek nie może sprowokować, może go jedynie przyjąć.

    Powyższy tekst jest zapożyczony z książki leżącej na moim biurku.

     
    Odpowiedz
  7. ahasver

    Błędne koło.

    1. Jeśli wskazujemy na porządek wiary, stawiamy ją – chcąc nie chcąc – przed regulatywnym trybunałem rozumu, a główną konstytutywną funkcję przyjmuje wobec niej świadomość. 

    2. Logiczny może być tylko Bóg początku i końca: porządku przyczynowego – skutkowego, ustanawianego w transcendentalnej relacji podmiotowo – przedmiotowej. Jest to Bóg, którego obejmuje schematyzm świadomości, a nie wiary, a więc Bóg stworzony przez człowieka.

     
    Odpowiedz
  8. letsplaycolors

    Metaracjonalizm

    Bóg nie narzuca ludziom świadomości siebie, ale pozwala poznać się przez niewymuszoną odpowiedź jaką stanowi wiara. Filozoficzne dowody na istnienie Boga pojawiają się zazwyczaj, by wesprzeć i potwierdzić wiarę, ale nie by być jej źródłem. Mówiąc, że przyczyną tego, iż wierzący zamierza postępować w określony sposób, są dowody i argumenty, stawiamy wóz przed koniem; to właśnie zamiar postępowania konstytuuje przekonania religijne. Jednakże stwierdzenie, że "rzeczy wiary" nie należą do porządku dowodów, nie oznacza usuwania ich z kręgu zainteresowania rozumu. Właśnie Kant dał posłuch wierze, wsłuchał się w wiarę w racjonalny sobie sposób, ukazując że rozum uznaje swoje do tego prawo i swoją zdolność. Jednakże Bóg jako racjonalny postulat, niewystarczająco konstytuuje Boga wiary.

     
    Odpowiedz
  9. ahasver

    Metaracjonalizm jest racjonalny. Wiara jest sferą milczenia.

    Wiara – również według Kanta, stanowi ideę regulatywną praktycznego rozumu. W sferze czystego rozumu ideę regulatywną stanowi substancjalny noumenon. Idee naprzemienne "wyrażające" noumen to: 1) Człowiek, 2) Bóg, 3) Świat. O żadnej z tych idei nie możemy niczego orzec ze względów czysto logicznych. Wykraczaja poza swoją immanentno – transcendentną logiczność, a transcendentalnych warunków ich poznania, jak okazało się po gruntownej analizie dzieł Kanta np. przez Ingardena, nie da się poznać, ponieważ – jak to Quine wyraził – przypominałoby to przebudowę okrętu w trakcie rejsu. Do czasów Hegla i rozkwitu idealizmu niemieckiego, kantowski Rozum stanął przed trybunałem samego siebie. Rozdział na subiectum i obiectum okazał sie niemożliwy do ustalenia. Doszło więc do samoodniesienia przedmiotowego rozumu. Po czasach "szczytu subiektywności" logika europejska i amerykańska na równi z Husserlowską i po-husserlowską (ontologiczną) fenomenologią (choć postulaty tych szkół są do siebie nieredukowalne) dokonały analiz dualistycznego sposobu myślenia, których zwieńczeniem były dwie wersje sławnego linguistic turn. Heideggerowski (nietzscheański perspektywizm ontologiczny; wszystko jest interpretacją) i po-heideggerowski zwrot w kierunku semiotyki i semiologii (wszystko jest tekstem, patrz na Derridy badania nad teksturą tekstu) oraz analityczny (wszystko jest językiem – L. Wittgenstein) ostatecznie wykluczyły możliwość odnalezienia jasnego kryterium rozdziału pomiędzy zdaniami oznaczajacymi i postulatami. (U Nietzschego intuicja rozdziału na sollen i sein, tzn. roszczeniowego, ludzkiego "powinno być" a bezwzględnego, ontologicznego "jest"; dla Nietzschego zdanie się na Sein było jednym z kryteriów rzetelności intelektualnej. Wiara przynależy projekcyjnej sferze sollen, u której podstaw tkwi pomylenie moralności z orzekaniem ontologicznym.) Do tej pory kryterium tym była centryczna esencja, substancja. Relacja człowieka do substancji miała charakter epistemiczny.  Możliwości poznawcze wyznaczał transcendentalny schemat, który Kant zawdzięczał kartezjańskiemu przełomowi na res extensa i res cogitans. Genealogia filologiczna, analiza logiczna i fenomenologiczna redukcja dotarły do źródeł dualistycznego sposobu rozumowania. Okazało się, że tkwia one pośród trzech zasadniczych błędów myśowych: 1) Ekwiwokacji, 2) Ekstrapolacji, 3) Reifikacji. Ich synteza prowadzi do syndromu BSH ( http://www.filozoficznie.pl/3/29_I_Stepkowska_Czy_JOLA_moze_byc_lekarstwem.pdf )                       

    , którego wynikiem jest m.in. umieszczanie w wyabstahowanej substancji ostatecznego punktu odniesienia dla językowych konwencji myśli. Takie myśli wyrażają pryzmat człowieczy, nie próbując bezstronnie wyrazić treści świata. Tworzą ideologię. Jeśli wiara nie jest intucyjna i próbuje stworzyć system, zamienia się w niebezpieczną ideologię.  

     
    Odpowiedz
  10. letsplaycolors

    LNC (Large Noumena Collider) doesn’t bring contentment?

    Jeśli wiara nie jest intuicyjna i próbuje stworzyć system, zamienia się w niebezpieczną ideologię.

    Konkluzja – filozofia jest zapłonem dla tego co niewypowiadalne. Człowiek, który za pomocą chytrości rozumu przekonuje siebie, iż jest niewierzący nie może usprawiedliwiać swoich rozterek nieistnieniem Boga.

    Spojrzenie pani Izabeli na nauki społeczne, ciekawe. Eksplorując temat dotarłem do badań na temat nauki pana Klemensa Szaniawskiego. Jego zdaniem celem nauki jest stawianie i rozwiązywanie problemów. Uważa, że twórczość nie jest warunkiem zakwalifikowania działalności jako naukowej. Nauka jest przedsięwzięciem zbiorowym, w którym znaczenie ma również działalność wyzuta z twórczości – zestandaryzowana praca polegająca na: klasyfikacjach, pomiarach, zbieraniu i przetwarzaniu danych.

    Swoje komentarze zaliczyłbym jednak do wyrazu wolności chrześcijanina, którą Nowy Testament określa terminem parresia (http://www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/43/16.htm)

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code