W niej żyjemy, poruszamy się i jesteśmy

o 1. tomie Mitu maszyny Lewisa Mumforda

Niedawno, przy okazji lektury tekstu traktującego m.in. o stechnicyzowanej współczesności, zastanawiałam się, czy kiedykolwiek istniał czas niewinności maszyny. W kontekście Mitu maszyny Lewisa Mumforda ― amerykańskiego intelektualisty zajmującego się m.in. historią, socjologią i krytyką literacką ― sens tego pytania się zmienia, a być może traci ono nawet rację bytu. Owszem, u Mumforda maszyna to również pewien etap ewolucji narzędzia (autor określa łuk i strzały mianem „pierwszej prawdziwej maszyny”); jednak to nie rzeczy odgrywają w książce główną rolę. W opublikowanym przez Wydawnictwo Naukowe PWN pierwszym tomie Mitu maszyny z 1968 r., zatytułowanym Technika i rozwój człowieka, autor przedstawia dzieje cywilizacji i kształtowania się społeczeństwa. Spogląda na nie przez pryzmat megamaszyny (też: „niewidzialnej” maszyny) i jej dwóch odmian: społecznej maszyny roboczej i społecznej maszyny wojennej.

Swoista historiozofia Mumforda urzeka nie tylko obecnością maszyny społecznej, ale i jej nieobecnością: pierwsza część książki poświęcona jest życiu człowieka w czasach prehistorycznych. Autor pokazuje nam go jednak od innej strony, niż przywykliśmy; nie akcentuje wytworów ręki ludzkiej (uważa bowiem, że „człowiek nowoczesny tworzy osobliwie wypaczony obraz samego siebie, ujmując wczesne dzieje ludzkości przez pryzmat własnego zainteresowania budowaniem maszyn i podbijaniem przyrody”); ale skupia się na roli umysłu ― w tym języka. Przedstawienie kształtowania się przedhistorycznych mikrospołeczności bez władzy centralnej zawiera rzecz jasna wiele spekulacji, autor jednak uczciwie uprzedza o tym czytelniczki i czytelników ― nie bez racji twierdzi, że bez wyobraźni przedmioty materialne, którymi dysponujemy, mówią nam niewiele; a zaniechanie spekulacji ogłupia, gdyż „nadaje nowszym, utrwalonym dziejom człowieka pozór wyjątkowości i nagłości”.

Megamaszyna, którą przedstawia Mumford, to maszyna zbudowana z ludzi. Dzięki niej powstały egipskie piramidy, wielki mur chiński, budowle w Ameryce Południowej, a zapewne i posągi na Wyspie Wielkanocnej. Megamaszyna pojawia się wraz z władzą królewską i umacnia tę władzę. Powstała „za sprawą takiego systemu instytucjonalnych środków nadzoru i przymusu fizycznego, jaki nigdy przedtem nie istniał, a owe środki nadzoru opierały się na pewnej ideologii oraz pewnym micie (…). Główną siłą napędową całej tej przemiany była nowa instytucja władzy królewskiej. Mit maszyny i kult boskiej władzy króla wyłoniły się równolegle”. Megamaszyna, „kolosalna maszyna”, nie istnieje bez nadzoru i przymusu. Należy zaznaczyć, że przyjmuje ona dwie formy, służy do przeciwstawnych celów. Wszak to, co zostanie zbudowane za pomocą tytanicznego wysiłku współpracujących i nadzorowanych mróweczek, może też zostać ― zresztą znacznie szybciej ― przez współpracujące i nadzorowane mróweczki zniszczone.

Lewis Mumford wnikliwie analizuje sposób funkcjonowania, specyfikę, ekonomiczne i społeczne uwarunkowania megamaszyny. Jej istnienia nie wiąże bynajmniej jedynie z monumentalnymi budowlami czy armiami starożytnych. Według autora Mitu maszyny odpowiednikiem dawnego „boskiego władcy” jest współczesne „państwo suwerenne”, a co więcej: to odpowiednik nie tylko abstrakcyjny, ale i spotęgowany. Lewis Mumford wskazuje na to, że w społeczeństwach prymitywnych istniały dwie zbrodnie: złamanie tabu kazirodztwa  i morderstwo. Dopiero z nastaniem władzy królewskiej i przynależnym jej nowym systemem prawnym i administracyjnym „grzechem najcięższym [stało się] nieposłuszeństwo rozkazom przełożonego”. Co ciekawe, Mumford dostrzega megamaszynę także w Kościele katolickim. Wskazuje na jego zaczerpniętą od Rzymu biurokratyczną organizację administracji, na armię wystawianą niegdyś przez papiestwo i zaistnienie aparatu przymusu (inkwizycja). Społeczna maszyna kościelna nie bez racji zostaje nazwana: „wysubtelnioną megamaszyną pracującą ku chwale Boga i w imię zbawienia dusz”.

Nauce Świata Dysku Iana Stewarta, Terry’ego Pratchetta i Jacka Cohena możemy przeczytać rozsądne zdania: „Często trzeba oduczyć się tego, co wiemy, i zastąpić to czymś bardziej subtelnym. Proces ten jest kluczowy dla nauki i nigdy się nie kończy. Oznacza także, że czytelnik nie powinien traktować wszystkiego, co powiemy, jak prawd objawionych, ponieważ należymy do innej szacownej profesji: »kłamców dla czytelników«”. Dobrze o nich pamiętać w trakcie lektury Mitu maszyny, ponieważ Mumford nie waha się wstrząsnąć bezpiecznie ułożoną „szkolną” wiedzą czytelniczek i czytelników: ot, automatycznemu łączeniu protestantyzmu z duchem kapitalizmu za sprawą Maxa Webera autor przeciwstawia średniowiecznych „wojowniczo antykapitalistycznych” waldensów, lollardów, beginki, begardów, anabaptystów (jak widać, tutaj protestantyzmu nie rozpoczyna słynne 95 tez z 1517 r.).

Mit maszyny Lewisa Mumforda to ciekawa pozycja także dlatego, że autor nie zamyka się w obrębie zainteresowań badawczych. Jest uważnym obserwatorem swojej codzienności ― m.in. krytycznie odnosi się do wyścigu zbrojeń, budowy rakiet czy wojny w Wietnamie. Pisząc o społecznej maszynie wojennej, wskazuje na podobieństwa między imperiami różnych czasów: „te same chełpliwe słowa, te same brudne czyny, te same haniebne skutki, od pierwszej palety egipskiej po ostatnią amerykańską gazetę, w której właśnie w tej chwili czytam o potwornych zbrodniach popełnianych z zimną krwią (…) na bezbronnych wieśniakach wietnamskich”. Książka Mumforda uświadamia, że prehistoryczny człowiek, przy którym znaleziono błyskotki, miałby z nami więcej wspólnego, niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, a jaskiniowiec biegający z maczugą może należeć wyłącznie do legendy. A co najważniejsze: Mit maszyny wyrywa z otępienia spowodowanego przyzwyczajeniem i zmusza do postawienia sobie dwóch istotnych pytań na temat otaczającej nas rzeczywistości ― „czy tak być musi?” i „jak mogłaby wyglądać inna ścieżka?”.

autor: Lewis Mumford
tytuł: Mit maszyny (t. 1)
tłumacz: Michał Szczubiałka
wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
ISBN: 978-83-01-17034-9
rok wydania: 2012
liczba stron: 528

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code