W każdej rodzinie jest przemoc

I Poczytałem sobie "Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" i przyznaję, że krytycy tego dokumentu są zbyt łagodni.

Celem jego są bowiem represje wobec samców. Sama nazwa jest znacząca: skoro dotyczy przemocy wobec kobiet to znaczy, że nie dotyczy mężczyzn czyli przemoc wobec mężczyzn OK. Jest to rewanżyzm: samce represjonowały kobitki to teraz dla równowagi niech kobitki porepresjonują facetów. Interpretując ten dokument dla ułatwienia i przejrzystości zastosuję od razu klucz dialektyczno-neomarksistowski, wg niego są tworzone bowiem podobne dokumenty.

Ogólna pierwsza zasada jest bowiem niezmienna i wytłumaczę na przykładzie: Za cara gnębili Lenina i innych bolszewików, ci jednak dorwali się do koryta i urządzili o wiele większe rzezie, wskaźnik przemocy się zwiększył, dotknęła ona jednak kogo innego: cara, arystokratów, kupców, kułaków. Oczywiście do czasu jak Stalin wymordował bolszewików. Drugi przykład jest taki: katolicy w Anglii powołali się w sądzie na prawa chroniące mniejszości (są tam bowiem mniejszością) i coś tam ugrali. Jaki się podniósł kwik: są bowiem mniejszości słuszne i niesłuszne i dyskryminacja niesłucsznych jest słuszna. Akurat katolicy są niesłuszną, ale nie można napisać (na obecnym etapie) tego wprost, zachować trzeba pozory uniwersalizmu i egalitaryzmu. Właściwa interpretacja jest dokonywana na etapie tzw wykonu.

Dla przejrzystości lepiej by było, gdyby stosowne wyłączenia były w prawie dokonywane wprost: że rasizm niedobry ale przeciw białym dobry, że seksizm niedobry ale facetów można, że dyskryminacja niedobra ale katolików trzeba. Że narodowa też niedobra ale Polaków należy.

Logicznie rzecz biorąc to organizacja zwalczające dyskryminacje płciową powinny dostrzec choć jeden, (czy tam trzy) aspekty życia społecznego w których kobitki mają lepiej (np. zomowcy pałujący kobitki są postrzegani gorzej,  termin "damski bokser"), i w konkretnym elemencie zwalczać dyskryminacje mężczyzn. Jednak nie. Dlatego efektem podejmowanych działań może być ogólny wzrost zachowań dyskryminujących, a zmieni się jedynie wektor. I jest to napisane wprost:  Specjalne  środki,  niezbędne  do zapobiegania  przemocy  ze  względu  na  płeć i ochrony  kobiet  przed  taką  przemocą  nie  są  uznawane  za  dyskryminację  w  myśl zapisów niniejszej konwencji. (Art 4)

II No dobrze ale powie ktoś, że faktycznie kobiety są ofiarami przemocy o wiele częściej niż mężczyźni. A skąd to wiadomo? A może jest takie przyzwolenie społeczne dla przemocy przeciw mężczyznom, i taka akceptacja, i afirmacja wręcz, że nie jest wykrywane? Jak to sprawdzić a? Zresztą matryca przemocy jest dostosowana do kobiet i przemoc wobec mężczyzn nie jest wykrywana. Owszem, może kobieta zgłaszająca na Policji że ją mąż bije nie ma fantastycznie, ale jak facet pójdzie i powie, że go żona bije to przecież śmiechem go dobiją. I tu jest nierównowaga  i niech Amnesty International się weźmie za robotę i zwalcza stereotyp.

Jak to zadziała w praktyce? Popatrzcie sobie na Artykuł 1 punkt 1 podpunkt a:  (Niniejsza konwencja ma na celu:) ochronę  kobiet  przed  wszelkimi  formami  przemocy  oraz  zapobieganie, ściganie i eliminację przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. I teraz mamy sytuację taką, że kobitka i facet piorą się po pyskach. Obydwoje dopuszczają się przemocy domowej ale dodatkowo facet dopuszcza się przemocy wobec kobitki i przegrywa 1:2 i jest winny. Zawsze. Zawsze w wypadku konfliktu. I o to chodzi.

III Ale zadajmy pytanie,czy ta konwencja w ogóle dotyczy przemocy? Zastosuję tu nowatorska metodę poznawczą: zwykle patrzy się, czy dany przepis pomoże w konkretnym przypadku (facet bije żonę). Ja jednak spojrzę od drugiej strony: w jakich przypadkach przepis znajduje zastosowanie? Czy tylko w przypadku bicia czy nie? Powiedzmy analogicznie: zrzucenie bomby wodorowej na Warszawę zlikwiduje tam problem przemocy, sprawcy bowiem odparują. Ale ofiary również i nie o to chodzi (choć nie mam pewności). I tą konwencja jest podobnie:

Artykuł 3 punkt b definiuje: „przemoc  domowa”  oznacza  wszelkie  akty  fizycznej,  seksualnej, psychologicznej  lub  ekonomicznej  przemocy  występujące  w  rodzinie  lub  gospodarstwie domowym lub pomiędzy byłymi lub obecnymi małżonkami lub  partnerami,  niezależnie  od  tego,  czy  sprawca  i  ofiara  dzielą  miejsce   zamieszkania, czy też nie. Wygląda pięknie ale nie ma rodziny bez konfliktów. Powiedzmy same "ciche dni" zaliczyć należy do przemocy psychologicznej. A awantura? Jak facet się nawali i małżonka drze ryja to to nie przemoc jest? A molestowanie w celu wyniesienia śmieci? A nowe futro?

Powiedzmy sobie otwarcie: przemoc tak rozumiana jest w każdej rodzinie, bo ludzie się kłócą, awanturują, nawet naparzają. Przyjęte rozwiązania zlikwidują ten problem tak samo jak atomówka: poprzez likwidację rodziny. Mamy już doświadczenia ze zwalczaniem przemocy wobec dzieci: przepisy znajdują zastosowanie dla 5% dzieci dotkniętych przemocą i 95% dzieci nie dotkniętych przemocą.

IV Cała zabawa jest oparta na redefinicji takich terminów jak "równouprawnienie", które jest rozumiane jako dyskryminacja mężczyzn. Jeden człowiek wyciągnął artykuł z Amnesty International ekscytując się fragmentem:

1. Konwencja zobowiązuje państwa do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.

Że niby zaprzecza on rewanżyzmowi, choć potwierdza. Jakie to mają być zmiany nie napisali. Może faceci mają stać jak kołki a kobitki naparzać w nich bejzbolem? Jest to jak widać zgodne z literą,  a i z duchem inkryminowanego dokumentu. Wyższość kobiet nie jest tu w żaden sposób napiętnowana.

V. Co robić zatem w tej sytuacji? Mamy tu do czynienia bowiem z oszustwem: konwencja uczciwie powinna się nazywać "Konwencją o rozprzestrzenianiu przemocy wobec mężczyzn i zwalczaniu rodziny na rzecz niewiadomoczego". Taki jest jej wydźwięk i słuszna krytyka dotyczy rzeczywistego sensu. Sprytna marketingowa zagrywka pozwala jednak zaciemniać sytuację. Nie krytykujmy zatem, tylko wprowadźmy zmiany, dopisując wszędzie "i mężczyzn". Albo dla przejrzystości opracujmy druga konwencje o mężczyznach:

"Ochrona  mężczyzn  przed  wszelkimi  formami  przemocy  oraz  zapobieganie, 
ściganie i eliminację przemocy wobec mężczyzn i przemocy domowej"

I niech tamci kwiczą, uzasadniając, czemu facetów można.

PS: Żeby nie było: jest tam jeden artykuł sensowny, mianowicie 39. Zmuszenie kobiet do aborcji jest pewnym problemem u nas w kraju i cieszy się pewnym poparciem środowisk feministycznych. Amnesty jednak tego nie podkreśla.

PS2:
Text konwencji: http://amnesty.org.pl/uploads/media/konwencja_przemoc_wobec_kobiet.pdf
Artykuł Amnesty: http://amnesty.org.pl/no_cache/aktualnosci/strona/article/8057.html

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code