Świat bez Boga

Jak wygląda świat bez Boga? Do czego prowadzi naszą cywilizację porzucenie świadomości obecności Transcendencji? Odpowiedzi na to pytanie nie trzeba szukać daleko. Wystarczy czytać uważnie media. A co jakiś czas przynoszą one informacje, które mrożą krew w żyłach. I tak właśnie jest z informacją, którą wyszperałem w BBC.

Bożonarodzeniowe przyjęcia, na których ostro się pije i imprezuje, i po których ludzie często decydują się na seks – mogły sprawić, że w Wielkiej Brytanii w styczniu 2007 roku odnotowano największą ilość aborcji, od momentu zalegalizowania zabijania nienarodzonych dzieci. Tylko w styczniu zamordowano tylko w dziewięciu klinikach Marie Stopes International 5.992 dzieci. Oznacza wzrost o 13 procent w porównaniu z rokiem 2005.

Powodem, zdaniem brytyjskich specjalistów, ma być mała dostępność środków antykoncepcyjnych. Stąd propozycja, by na wielkich bożonoradzeniowych imprezach montować automaty z prezerwatywami i pigułkami wczesnoporonnymi. – Przydałaby się akcja rządu, który właśnie w okresie świąt przypominałbym ludziom o konieczności stosowania środków antykoncepcyjnych – uważa Marie Stopes.

Innym powodem wzrostu ilości aborcji ma być, zdaniem specjalistów z MSI, fakt, że pod koniec grudnia wiele aptek jest zamkniętych, a w czasie świąt zamykane są także kliniki aborcyjne. W efekcie chętne do zabicia swojego dziecka kobiety muszą czekać aż do stycznia, i w efekcie dramatycznie zwiększa się ilość aborcji właśnie w tym miesiącu.

Boże Narodzenie, gdyby ktoś zapomniał, jest świętem, w którym chrześcijanie cieszą się, że w dalekim Betelejem ponad dwa tysiące lat temu narodził się maleńki chłopczyk, któremu nadano imię Jezus. Te dni są nie tylko wspominaniem narodzin Boga-człowieka, ale również ponownym dostrzeżeniem wielkiej tajemnicy narodzin człowieka, wielkiej tajemnicy przyjścia na świat nowego bytu. I ten aspekt świąt Bożego Narodzenia wydawałoby się dostrzec mogą również ludzie niewierzący, bo przecież tajemnica narodzenia jest wspólna nam wszystkim.

Mogliby, ale coraz częściej nie dostrzegają. Śmierć Boga pociąga bowiem ze sobą niemal nieuchronnie śmierć człowieka. I właśnie kolejną odsłonę tej prawdy dostrzegamy w informacji z Wielkiej Brytanii. Oto bowiem z okazji świąt Bożego Narodzenia dochodzi do erupcji hedonizmu, a po niej do zabijania tych, którzy mieli nieszczęście podczas niej się począć. Zamiast Bożego Narodzenia świecka, laicka kultura funduje nam zatem nieustającą rzeź niewiniątek, tym tragiczniejszą, że dokonywaną rękoma matek i lekarzy, a więc tych, którzy do chronienia życia są szczególnie powołani.

Jeśli Boga nie ma – wszystko nam wolno – wieszczył ponad wiek temu Fiodor Dostojewski. Bożonarodzeniowe mordy konkretyzują tamto zdanie: jeśli Boga nie ma, to nie ma też miłości matki do dziecka, troski o drugiego czy zwyczajnej litości. Jest ostre picie, po którym uprawia się seks, a poczęte w ten sposób dziecko po prostu się zabija. Tak wygląda nasza cywilizacja.

 

38 Comments

  1. Anonim

    cyt:” Jest ostre picie, po

    cyt:” Jest ostre picie, po którym uprawia się seks, a poczęte w ten sposób dziecko po prostu się zabija. Tak wygląda nasza cywilizacja.”

    rzeczywiscie , uprawia sie seks jak dyscypline sportowa, gdzie zajscie w ciaze jest wypadkiem podczas trenningu. Straszne to, ale tez nie nowe. Ludzi jest obecnie o kilka miliardow wiecej niz w czasach gdy wybuchla rewolucja seksualna.
    choroby przenoszone ta droga nie byly juz smiertelne, a AIDS nieznany.
    Nasza cywilizacja wyglada leniwie, wszytko idzie po najlatwiejszej linii.
    Wszystko wydaje sie latwe i oczywiste, tak leczenie jak i aborcja.
    Nie jestem jednak pewna czy tak “po prostu sie zabija”
    Trudne natomiast jest zalozenie rodziny, zajmowanie sie dziecmi i wychowanie ich do doroslosci.

    Nie zrozumialam czy wg Pana drTT bardziej naganne jest “ostre picie, imprezowanie czy uprawianie seksu”, czy tez aborcja sama w sobie.
    Hippisi, protestowali przeciw wojnie, palili trawke, brali LSD, robili dzieci, ( wszystkie dzieci sa nasze) a wiec nie zaslugiwali na nagane.

    Czy Pan dr TT ma na mysli brak odpowiedzialnosci i umiejetnosci ponoszenia konsekwencji, czy tez zbrodnie aborcji?

    To strach przed odpowiedzialnoscia popycha do aborcji.
    Mowia, ze w Boga nie wierza , zatem nie ma problemu.
    Nie mam nic przeciwko imprezowaniu, nie wspieram ostrego picia, palenia ani uprawiania seksu, ani to ogrod ani sport. Jednak nie polujmy na tych ludzi zagubionych i “niedojrzalych” , czyli bladzacych…. pietnowanie nie nie jest pomoca, tak jak poblazanie nie jest tez metoda,
    Zycia tych “wyskrobanych” dzieci nic i nikt juz nie przywroci.
    Kiedys do Boga sie zwroca, zaufaja, bo czlowiek chocby u schylku zycia to jednak wczesniej czy pozniej znajdzie swoja droge do Boga i do wiary.
    I co wowczas?

    PS. do dzis dnia, w tak wierzacych w bostwa Indiach morduje sie niemowleta, albowiem dziewczyna musi miec posag, a rodzicom juz brak srodkow, chlopcow pozostawia przy zyciu.

     
    Odpowiedz
  2. ddn

    Może to obok tematu, ale

    Może to obok tematu, ale Jezus nie urodził się 25 grudnia, choć większość chrześcijan obchodzi ten dzień jako Boże Narodzenie.
    http://www.nadzieja.pl/czytelnia/artykuly/nowe/25_grudnia.html

    Świat bez Boga jest tak samo prawdopodobny jak świat z Nim.
    Przede wszystkim to świat znamy z doświadczenia. Można wątpić w jego rzeczywistość, ale każdemu z nas jakoś się on przejawia. Doświadczamy go zmysłowo i próbujemy zrozumieć.

    Kto natomiast zna z doświadczenia Boga?
    W Boga można wierzyć, lub nie. Bóg może być realnym zjawiskiem, lub tylko wymysłem. Skoro tak jest, to możliwy jest również świat bez Boga i jest on taki jaki jest.
    Właśnie teraz.
    Spójrzcie tylko! Nie ma w nim żadnych braków.
    Do czego tu potrzebny jest jeszcze Bóg?

     
    Odpowiedz
  3. Anonim

    Panie Tomaszu Drogi,

    Panie Tomaszu Drogi, wszystko dobrze, ale to ostatnie zdanie, to hm… hm…. Bo tak wyglada ich cywilizacja. Nie nasza. Cywilizacja śmierci jest cywilizacją diabłów. Nie Pana i nie moją. Toteż zachowajmy spokój opłakując ofiary.
    Oraz róbmy co się da, by chronić najsłabszych biedaków, których te diabły poniewieraja. Bo oni już tak upadli, że z obawy o cios w szczękę nie atakują nas, póki co. Gdy się nieco zestarzejemy i zniedołężniejemy, to będą i nas usiłowali zabić, żeby zmniejszyć socjalistyczne koszty utrzymania rentierów (oficjalnie pod pozorem ulżenia naszym chorobowym cierpieniom). Tymczasem atakują najsłabszych biedaków którzy im się napatoczą.

     
    Odpowiedz
  4. Anonim

    “Oto bowiem z okazji świąt

    “Oto bowiem z okazji świąt Bożego Narodzenia dochodzi do erupcji hedonizmu, a po niej do zabijania tych, którzy mieli nieszczęście podczas niej się począć. Zamiast Bożego Narodzenia świecka, laicka kultura funduje nam zatem nieustającą rzeź niewiniątek, tym tragiczniejszą, że dokonywaną rękoma matek i lekarzy, a więc tych, którzy do chronienia życia są szczególnie powołani.”

    Nie bardzo to do mnie przemawia.Jakies pomieszanie pojęć.
    Rozumiem, ze jak ktos swietuje Boże Narodzenie to jest wierzący w przeciwnym razie po prostu nie świętuje.
    Czy Pan sugeruje ze to niewierzący – bez Boga – świętują i robią pozniej te okropności?
    Ateiści nie świetują, i jezeli maja robić okropności to zapewne je również robią i to bez okazji Bożego Narodzenia.Ci co okropności robią świetując Boże Narodzenie – są to wierzący.

    Do czego zmierzam.W kazdej religii, – w każdej populacji jest podobny procent ludzi nazwijmy to złych i również jakiś procent ludzi dobrych.Jak również w każdym zawodzie. I akurat to z wiarą nie ma nic wspólnego.Moga być wspaniali ateiści, jak i okropni,- jak i podli wierzący oraz również wspaniali.

    I jedynie co można wskazac – to dziwię się Kosciołowi jako Instytucji ze PRZYZWALA na komercjalizacę świat. Wystarczyłoby tylko przekazac wiernym ze wszelakie gadzety i inne dobra dotyczace Swiat rozprowadzane sa jedynie za posrednictwem koscioła danej religii i tylko w tym czasie Swiat, a nie by Boże MNarodzenie nam trwało od poczatku listopada do połowy stycznia.

    A wracając do aborcji to chyba jest troszke inny problem nie zwiazany akurat ze świetami.

    Nie chce tez byc cyniczna i zła – ale moze lepiej ze dzieci poczete w taki sposób przez właśnie takich rodziców jak w Pana artykule sie nie narodza.Bo ich geny byłyby przekazywane dalej i dalej i po jakims czasie na naszej planecie istnieli by ludzie tylko o takich genach, bo ci inni- lepsi – po prostu by sie mniej mnozyli.

     
    Odpowiedz
  5. Anonim

    Sympatyczny skądinąd post

    Sympatyczny skądinąd post Jadwigi jest dowodem świętej, a jakże, naiwności.
    I tak, zdaniem autorki:
    “Ateiści nie świętują”

    Oczywiście, o ile pod pojęciem “świętowania” uznać duchowe przeżycia związane ze Świętami, to istotnie nie. Ale o ile do “świętowania” możemy zaliczyć korzystanie we wiadomym okresie z postaci Świętego Mikołaja (w wersji Coca-colowej), obdarowywanie się prezentami, posiadanie choinki etc, itp, to większość europejskich ateistów nic innego nie robi, tylko świętuje. Obecnie jakieś tam obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia jest coraz bardziej popularne w Japonii, Chinach, nawet w Turcji (na przykład w Goreme w Kapadocji).

    “Dziwię się Kościołowi jako Instytucji ze PRZYZWALA na komercjalizację Świąt. Wystarczyłoby tylko przekazać wiernym że wszelakie gadżety i inne dobra dotyczące Świąt rozprowadzane są jedynie za pośrednictwem kościoła danej religii….”

    Ta fraza zawiera wiele wątków, potencjalnych miejsc walki.
    I tak po pierwsze, co zrobić z wiernymi, którzy nie posłuchaliby ww. wezwania i zaopatrywali się we wszelakie gadżety i inne dobra nie w zakrystii czy na plebanii, ale na miejskiej targowicy, hipemarkecie jakim czy zgoła przez internet? Klątwą ich obłożyć, rzucić na pastwę nowej Inkwizycji?
    A jakie są te świąteczne “wszelakie gadżety” i “inne dobra”? Choinki i ozdoby choinkowe też się do nich liczą?
    A karpie, mak i grzyby suszone?

    Jestem też pod wrażeniem tej uwagi o genach i konkluzji o ewentualnych konsekwencjach demograficznych. Tutaj trzeba by jakiegoś nowego księdza Mendla.

     
    Odpowiedz
  6. Anonim

    Pani Jadwigo, to nie ma

    Pani Jadwigo, to nie ma znaczenia ,w jaki sposób zostały poczęte te dzieci. Wszystkie mają prawo się narodzić, otrzymać staranne wychowanie i być kochanymi, tak zeby żadnemu z nich nigdy nie przyszło do głowy odmówić prawa do życia innym, właśnie poczętym dzieciom o niewłaściwych genach.
    To w ten sposób zwycięży dobro. I dobre geny.

    A co do odstępstwa od kupowania świątecznych dekoracji w parafialnych sklepikach, nalezałoby się z tego w jakiś sposób usprawiedliwiać? Może w czasie koledy?

     
    Odpowiedz
  7. Anonim

    do Inki
    Prosze mi

    do Inki
    Prosze mi powiedzieć w jaki to sposób te dzieci mają być kochane i otrzymać staranne wychowanie jeżeli ich rodzice ich nie chcą, a w państwowych sierocińcach wiadomo jak jest? Nikogo do miłości nie jesteśmy w stanie zmusić.

    A złe geny raczej na skutek wychowania się nie zmienią na geny dobre – wiadomo to z prac naukowych i wieloletnich doświadczeń i obserwacji dzieci z takich środowisk…
    Więc o diametralnej zmianie raczej nie ma mowy.
    Oczywiście mają prawo żyć, ale moje stwierdzenie prowadziło do nagromadzenia się w przyszłości takich zachowań, a nie potępiania kogokolwiek za to że sie taki a nie inny urodził..

    Zas co do kupowania swiatecznych dekoracji to zapytuje czy te dekoracje sa tak bardzo niezbedne aby przeżyc WŁAŚCIWIE Świeta i posłanie jakie Swięta niosą, ze musimy się przescigać w kupowaniu w najdroższych sklepach? Chyba nie…

    do Nemo


    Ale o ile do ?świętowania? możemy zaliczyć korzystanie we wiadomym okresie z postaci Świętego Mikołaja (w wersji Coca-colowej), obdarowywanie się prezentami, posiadanie choinki etc, itp, to większość europejskich ateistów nic innego nie robi, tylko świętuje”

    Jeszcze raz powtarzam ateisci nie świetują bo nie mają takiej potrzeby.Obdarowują się z innych powodów – imienin itp.Swietują jedynie ludzie, ktorzy TWIERDZĄ ze do danej religii należą.A czy należa “duchem”, czy tylko chca sie pokazac przed innymi jak to wierzą i świetują – to już inna sprawa.

     
    Odpowiedz
  8. ddn

    Inka:
    “Ja znam Boga z

    Inka:
    “Ja znam Boga z doświadczenia.”

    Czy można prosić o rozwinięcie tej wypowiedzi?
    Czy człowiek może widzieć Boga, lub może jakoś inaczej Go poznać, doświadczyć bezpośrednio?

     
    Odpowiedz
  9. ddn

    Inko, napisałaś coś, co

    Inko, napisałaś coś, co powinno być ekscytujące dla każdego prawdziwie poszukującego Boga, dla chrześcijan (w tym i katolików) też?
    A tu taka rewelacja jest zwyczajnie zignorowana.
    Czyżby to było oczywiste dla wszystkich, albo też nie nie wierzą w Twoje zapewnienia, a może nie obchodzą ich cudze doświadczenia religijne i starczy im własna pobożność?

    Piszesz: “Ja znam boga z doświadczenia”, niejako przecząc słowom Biblii, bo przecież On sam:
    ?…rzekł: Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu.?
    (Ks. Wyjścia 33:20)

    i jeszcze Jan(1;18)
    “Boga nikt nigdy nie widział…”
    i nie ma na to jakiejkolwiek reakcji.
    Nawet, że bluźnisz i przeczysz wierze?
    O śmierci Boga właśnie to mnie bardziej przekonuje, niż trudne kwestie poruszone w tekście pana T. Terlikowskiego.

     
    Odpowiedz
  10. Anonim

    Dominikdano,
    nie wiem, czy

    Dominikdano,
    nie wiem, czy ktoś, poza świętymi, naprawdę widział Boga.
    Jednak jestem pewna, że sposób jaki poznałam Boga, jest nieobcy wielu ludziom.
    Ja doświadczyłam Boga i wierzę, że to nie było złudzenie.
    Jednak są to przeżycia na tyle osobiste, ze nie chcę o tym opowiadać. A napewno nie na tym forum.
    Kiedy zaczyna się coś takiego wyjaśniać i opisywać, to w tej samej chwili pojawiają się komentarze i pseudofilozoficzna dyskusja.
    Pozdrowienia 🙂

     
    Odpowiedz
  11. ddn

    Inko,
    skoro tak

    Inko,
    skoro tak postanowiłaś, to niestety nie mogę na podstawie Twoich zapewnień uznać, że “znasz Boga z doświadczenia”.
    Wierzysz zaledwie, że Twoje przeżycie nie było złudzeniem. Najprawdopodobniej jednak było iluzją umysłu.

    Gdybyś “widziała” Boga, nie przeżyłabyś tego i wiedziałabyś to bez wątpienia.

    Masz jednak rację, że niektórzy Boga poznają bezpośrednio.
    Związane jest to rzeczywiście z pewnego rodzaju śmiercią.
    Mistykom od niepamiętnych czasów znana jestprzemiana – ?świadomości istnienia? w ?świadomość bycia?.
    Ślady tego można odnaleźć również w Biblii:

    ?Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTORY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was.?
    (Ks. Wyjścia 3:14)

    ?I znowu rzekł: Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu.?
    (Ks. Wyjścia 33:20)

    Niektórzy nazywają to “oświeceniem”, które jest rodzajem śmierci ?dawnego człowieka?, a może bardziej ?zjednoczeniem? się śmierci i zmartwychwstania ?człowieka nowego?.

    Pozdrawiam Ddn

     
    Odpowiedz
  12. Anonim

    Dominikdano,
    nie miałam

    Dominikdano,
    nie miałam zamiaru Cię przekonywać.
    W tym przypadku nie byłabym w stanie tego osiągnąć, Tobie także to się nie udało.
    🙂

     
    Odpowiedz
  13. ddn

    Inko,podobnie nie zamierzam

    Inko,podobnie nie zamierzam Cię przekonywać, że rónież doświadczanie Boga jest tylko iluzją. Wszelkie doznania czegoś nadprzyrodzonego, ponadnaturalnego nie są rzeczywistością, a tylko ułudą umysłu.
    Mistycy osiągający szczyty duchowości nie znajdują już nigdzie Boga.
    Poznali bowiem Prawdę o tym co jest rzeczywiste, a Ona ich wyzwoliła, również z tej fałszywej koncepcji.

    Natomiast autorowi tekstu o “świecie bez Boga” o tak wysublimowaną refleksję nie chodziło.
    Mimo, że napisał:
    “Jak wygląda świat bez Boga? Do czego prowadzi naszą cywilizację porzucenie świadomości obecności Transcendencji?”, to dokonuje oceny z poziomu świadomości przedracjonalnej – mitycznej, choć pozornie racjonalnie się wypowiada.

    Co więc takiego autor tekstu sugeruje pisząc o braku Boga oraz o “porzuceniu świadomości Transcendencji”?

    To mianowice, że dzisiejszym światem “świeckiej, laickiej” cywilizacji rządzi Szatan.
    Rządzi nim odkąd mityczny Bóg nie może być odpowiedzialny za zło panujące w świecie, którego przecież miałby być jedynym stwórcą.
    Oczywiście Szatan również jest tylko mityczną postacią, zwykłym wymysłem. On też nie istnieje, ale zdejmuje z Boga odium masowej zbrodni dokonanej na nienarodzonych dzieciach “rękami matek i lekarzy” (zwiedzionych przez tego upadłego Aniołą), zachowując ową Transcendencję w stanie nieskalanym.

    Czy wierzymy w to, czy nie, jest jednak bez większego znaczenia, ponieważ tego świata nie da się naprawić.
    Ze swej natury jest nienaprawialny.
    Dlatego też Jezus nie chciał go poprawiać, doskonalić i uszlachetniać. Jego anuka jest źródłem życia, a umarłym pozostawił grzebanie ich umarłych.
    Jego misją było doprowadzenie do zbawienia ludzi, którzy Mu zaufali, czyli wyzwolenia ich ze świata pełnego cierpień i bólu. To własnie stanowi serce Jego nauki dawniej i dziś, i do końca czasów.

     
    Odpowiedz
  14. Anonim

    Dominikdano,
    mam wrażenie,

    Dominikdano,
    mam wrażenie, ze Twoje wnoiski są wyciągane nieco pochopnie. Albo może tendencyjnie?
    W tekście TT nic nie wskazuje na to, że ‘światem laickim’ rządzi szatan. Raczej na to, że pewna liczba osób, tutaj akurat skonkretyzowana, pozostaje pod jego wpływem. Ja też jestem zdania, że normy etyczne naszej cywilizacji przezywają pewien regres.
    Jednym z powodów, z pewnością jest odwrócenie się od Boga. W przeciwieństwie do Ciebie, uważam, że to czy my/ja wierzymy w Boga ma zasadnicze znaczenie dla jakości naszego życia. Myślę tu zarówno o życiu wierzących, jak i ateistów.
    Bez znaczenia jest tylko to, czy
    świat da się naprawić. Świat zawsze daleki był od doskonałości, tak samo, jak ludzie, którzy na nim żyli.
    Pozdrowienia 🙂

     
    Odpowiedz
  15. ddn

    Inko,
    chrześcijański Bóg

    Inko,
    chrześcijański Bóg nie może się obejść bez Szatana. Ten mityczny dualizm, spadek po gnostykach, jest w kościele nieodzowny.
    Natomiast kościół niczego neutralnego, lub pośredniego między tymi biegunami jeszcze nie ustanowił.
    Rónież chrześcijańska idea Chrystusa – “zbawcy świata” bez Szatana nie ma sensu. Chrystus, syn Boga, w zwycięskiej walce z władcą tego świata – Szatanem, niczym antyczny heros wyzwala świat spod jego absolutnej diabelskiej i zbrodniczej władzy.
    Szatan stanowi w chrześcijaństwie nie tyle kontrapunkt dla Boga/Chrystusa, co głównie Go uzasadnia. Stanowi uosobienie zła w świecie, które każdy może zauważyć sam, którego doświadcza na własnej skórze.
    Szatana również dlatego łatwiej “dostrzec” niż Boga. Jeszcze kilka stuleci wstecz kościół zamęczał torturami i posyłał na stosy tysiące jego (Szatana) sług, ludzi oskarżonych o szkodliwe czary. Zamordowanych czarownic było dużo więcej niż unicestwionych czarowników. Około 80% zamordowanych stanowiły kobiety.
    I niczym reminiscencja tamtych zdarzeń pada oskarżenie:
    Zamiast Bożego Narodzenia świecka, laicka kultura funduje nam zatem nieustającą rzeź niewiniątek, tym tragiczniejszą, że dokonywaną rękoma matek i lekarzy, a więc tych, którzy do chronienia życia są szczególnie powołani.
    Znów kobieta jest tu opętana oraz niegodziwy, nikczemny ginekolog, spędzający płód, owoc sbatu polegającego na zbeszczeszczeniu misterium Świąt Bożego Narodzenia.

    Jak zwykle myśli ludzkie kursują w pętli, niezależnie od czasów i epoki.

    Pozdrawiam Ddn

     
    Odpowiedz
  16. Anonim

    W dalszym ciągu nie widzę

    W dalszym ciągu nie widzę tu synonimu słowa ‘rządzi’.
    Ma wpływ na ludzi, owszem, ale nie rządzi. Rządzenie, to przewaga, podporządkowanie sobie większości.
    Uwazasz, że jest aż tak źle?

    Mógłbyś rozwinąć myśl o krążeniu ludzkiego myślenia w pętli?
    🙂

     
    Odpowiedz
  17. ddn

    Inko,
    że Szatan rządzi tym

    Inko,
    że Szatan rządzi tym światem, to nie mój pogląd, a właśnie chrześcijańskich myślicieli i kaznodziei (patrz np.: Andre Frossard, Denis de Rougemont, Rene Laurentian, Billy Graham i zresztą wielu innych).

    Natomiast w kwestii zapętlonego ludzkiego myślenia dużo by trzeba pisać.
    Proponuję zajrzeć do tych tekstów:

    http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=20450

    http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=22055

     
    Odpowiedz
  18. Anonim

    do Inki i

    do Inki i Dominikdano

    Bardzo łatwo stwierdzić, że kims “rządzi” szatan, a nie, że to dana osoba jest zła. “Co złego to nie my” – to oni, a raczej on szatan

     
    Odpowiedz
  19. Anonim

    Do Jadwigi,
    człowiek jest

    Do Jadwigi,
    człowiek jest dobry z natury, ponieważ zło jest zupelnie nieekonomiczne. Człowiek ,jako doskonały egoista nie robiłby nic wbrew swoim interesom.
    Coś, nazywane rozmaicie przez ludzi o odmiennych światopoglądach, wpływa na człowieka powodując jego nieracjonalne zachowanie. Moim zdaniem to szatan.

     
    Odpowiedz
  20. Anonim

    Jest teoria, ktora głosi,

    Jest teoria, ktora głosi, że wszystkie czyny człowieka podyktowane sa przez egoizm. Nawet najbardziej ludzkie i empatyczne.No bo człowiwek pomaga innym, bo to sprawia JEMU przyjemnosc,że ktoś sie cieszy – jezeli nawet poświeca sie dla innego i siebie przy tym krzywdzi – to robi to dlatego ,ze gorsze dla niego byłoby życie z wyrzutami sumienia, ze tego nie zrobił. Lub, że chce “lepiej” wygladać w oczach innych.

    Nie mówię, ze jest to teoria całkiem prawdziwa lecz wiele jest w niej prawdy.
    Ostatnio czytałam artykuł naukowy pewnego biologa, ktory na skutek badań naukowycgh opisał jaka to walka NA POZIOMIE KOMÓRKOWYM rozgrywa się miedzy ciężarna a płodem-dzieckiem, że kazde z komórek “szarpie” wszystko dla swojego organizmu nie patrzac na ten drugi.

    Przykre ale prawdziwe.

     
    Odpowiedz
  21. ddn

    Jadwigo,
    uważam podobnie,

    Jadwigo,
    uważam podobnie, że nie ma nadludzkich, bosko-szatańskich mocy, którym ludzie ulegają. W samym człowieku jest źródło wszystkich jego czynów, dobrych i niedobrych. Tym źródłem jest świadomość siebie ? ?ja? i ?moje?, oderwanego i oddzielonego od tego co dla ?ja? jest ?obce?, ?inne?, ?odmienne?, ?nie moje?. To fałszywy podział, bo poczucie ?ja? jest iluzją. Z tego ?ja? pochodzą wszystkie pragnienia i chcenia oraz wszelkie niechęci i odrazy, dlatego Jezus nauczał, że poczucie ?ja? musi być koniecznie odrzucone, jeśli dąży się do celu jakim jest zbawienie. Mówił: …kto chce iść za mną niech zaprze samego siebie…

    Nie pochwalał również osądzania innych, wręcz przeciwnie ? zachęcał do odpuszczania win i wybaczania grzechów, kierowania się współczuciem i miłością wobec wszystkich bliźnich. Również wrogów, przeciwników, odmieńców, tych z którymi nam nie po drodze zalecał kochać. Taka postawa jest bardzo dobroczynna dla wszystkich, również dla samego współczującego i miłującego. Kiedy utrzymuje on taki stan umysłu pojawia się w nim uczucie szczęścia. Jest przepełniony radością, jakby obdarowany nią był za nic. Wydaje mu się, że spadła z nieba. Trudno wówczas się gniewać i złościć, lęki zanikają i odczuwana jest wielka ulga. A świat w tej samej chwili doznaje zbawienia.

     
    Odpowiedz
  22. Anonim

    do Dominikdano

    To czemu w

    do Dominikdano

    To czemu w szpitalach psychiatrycznych jest tyle osób, ktore własnie na skutek wychowania w dziecinstwie lub innych urazów odrzuciły swoje “ja” i wpadły przez to w ciezką psychoze lub nerwicę i aby sie wyleczyc poszukuja własnie własnego “ja” i własnych pragnień? I na tym właśnie, aby znależć własne “ja” polega ich leczenie?
    Fakty te przecza temu ze aby byc zbawionym trzeba odrzucuc własne “ja”.

    Dalej cytuję:
    “Kiedy utrzymuje on taki stan umysłu pojawia się w nim uczucie szczęścia. Jest przepełniony radością, jakby obdarowany nią był za nic.Wydaje mu się, że spadła z nieba. Trudno wówczas się gniewać i złościć, lęki zanikają i odczuwana jest wielka ulga”

    Poczucie szczescia i radości jest scisle zwiazane z hormonami tarczycy, nadnerczy i innych – oraz dopaminy w mózgu, chyba ze założymy ze Szatan siedzi w chemii mózgu, a co za tym idzie w genach.
    Jezeli ktoś ma tego typu zaburzenia to zadne postawy czy postepowanie miłości bliżniemu czy cokolwiek nie pozwoli na przezywanie szcześcia i radosci. Gdyby tak nie było nie byłoby również narkomanii, ktora zmienia chemie mózgu.

    Ale juz zboczyłam znacznie z tematu.
    Owszem, należy wybaczac ale pod warunkiem, ze krzywdziciel zmieni swoje postepowanie, jezeli ma krzywdzic dalej swoja ofiare ofiara ta winna zerwac z nim kontakt.

     
    Odpowiedz
  23. Anonim

    Drogi dominikdano, żal mi

    Drogi dominikdano, żal mi cię, widzę jak się męczysz. Czy zadałeś sobie kiedykolwiek pytanie – kim jesteś ? Kim jesteś, jako (zakładam) człowiek ?
    O Bogu mówisz że niewiadomo czy jest. Żądasz dowodu, ale tylko w takich kwestiach, w których trudno o dowód. Sam natomiast udowadniasz że Bóg jest, jesteś nim Ty. wszystko wiesz, wiesz co dobre lub złe, wiesz co to prawdziwa miłość i wiesz to co tylko Bóg może wiedzieć. Ale muszę Cię zmartwić – nie jesteś Bogiem, tak tylko Ci się wydaje, tylko “robisz za boga”. Chcesz dowodów, ja je widzę dookoła. Największe odkrycia nauki to przeciez to, co istnieje już od tysięcy, a moze nawet milionów lat. Cudem jest kiedy rodzi się człowiek, mały niezdarny a przecież niczego mu nie brakuje, ma w sobie wszystko co kiedyś będzie potrzebował. a przecież to tylko obraz Stwórcy. O takich jak TY Jezus mówił mają oczy a nie widzą, mają uszy a nie słyszą. Patrząc na piękny kwiat, krajoobraz, dzieło mistrza – obraz lub wiersz, bez wiary, bez ducha – nie zobaczysz nic. W obecnym stanie Twojego “ducha”, uważam – to w czym próbujesz zająć stanowisko,czym się próbujesz zajmować – jest dla Ciebie za trudne, możesz sobie zrobić krzywdę, możesz myśleć że jesteś bogiem i możesz w tym trwać – a to nie byłoby dobre dla Ciebie. Z poważaniem.

     
    Odpowiedz
  24. ddn

    Jadwigo
    osoby chore, o

    Jadwigo
    osoby chore, o których mówisz, nie wyzbyły się zupełnie swego “ja” i skoro swego “ja” poszukują, to znaczy, że nadal je zachowały w formie ?przetrwalnikowej?.

    Nie jest łatwe wyzbyć się ego-ja, nawet tym, którzy w tym celu podejmują odpowiednią praktykę medytacyjną, trwającą nieraz po kilkadziesiąt lat. Nawet i oni zachowują jakąś szczątkową jego postać. Zaparcie samego siebie – wykorzenienie ego-ja, to bardzo trudne zadanie, ale jest możliwe, o czym przekonują również inni chrześcijańscy mistycy (np. Mistrz Eckhart), a nie tylko sam Jezus.

    Masz rację, że uczucia i emocje, gdy pojawiają się w umyśle, to zawsze w towarzystwie różnych innych objawów: wydzielania hormonów i związków chemicznych, istotnej aktywności mózgu itd. Oczywiście, że można wywoływać niektóre uczucia w sposób sztuczny, np. zatruwający organizm chemią, ale to nie znaczy, że nie da się takich emocji uzyskać samodzielnie, świadomie działając na własny umysł.

    Natomiast wybaczanie jest znacznie korzystniejsze dla wybaczającego niż dla tego, komu się wybacza. Zachowując poczucie krzywdy, albo inny stan niechęci do ludzi, lub konkretnej osoby, sami skazujemy się na cierpienie. Ten autoegoizm kaleczy egoistę i nic nie zmienia w nim i poza nim.

     
    Odpowiedz
  25. ddn

    Drogi Jurku, dziękuję

    Drogi Jurku, dziękuję troskę, ale mam się znakomicie.

    Pytasz: kim jestem?
    Kiedyś zadawałem sobie to pytanie dość często. Do tej pory nie udało mi się znaleźć odpowiedzi.
    Nie wiem kim jestem. I nie martwi mnie to zbytnio.
    Czy czuję się Bogiem?
    Nie, Nim też nie jestem, ale to raczej mnie cieszy.

    Serdeczności

     
    Odpowiedz
  26. Anonim

    Do Jadwigi,
    nie wydaje mi

    Do Jadwigi,
    nie wydaje mi się, by stwierdzenie, czy za złem w człowieku stoi szatan, było łatwiejsze. My przede wszystkim spostrzegamy słabość człowieka, bo też tylko człowiek jest fizycznie doswiadczalny.
    Mam czasem wrazenie, że nawet nie wszyscy wierzący w Boga wierzą w istnienie szatana.

    Ad Jerzy,
    czy ktoś może z całkowitą pewnością powiedzieć, kim jest?

    Do dominikdano,
    dlaczego cieszy cię , ze nie jesteś Bogiem?
    Jedynym bytem koniecznym? Absolutem? Doskonałą miłością?:)

     
    Odpowiedz
  27. ddn

    Inko,
    gdybym potwierdził,

    Inko,
    gdybym potwierdził, że jestem Bogiem, to zaprzeczyłbym wcześniejszemu stwierdzeniu, że nie wiem kim jestem i że mnie to nie martwi. Cieszę się, że nie kłamię.
    Wszystko co mogę o sobie powiedzieć to to, że jestem który jestem. To wiem.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ddn

     
    Odpowiedz
  28. Anonim

    Dominiku,
    w “jestem który

    Dominiku,
    w “jestem który jestem”, jeśli je wypowiada człowiek o sobie, słychać monstrualną pychę.
    Mam rację?
    Każde określenie, którym się opisujemy świadczy o nas.
    Każde oprócz imienia, na którego wybranie nie mieliśmy wpływu.
    No więc, jednak w jakiś sposób, nawet nieświadomy, mówimy, co o sobie myślimy.
    Pozdrowienia 🙂

     
    Odpowiedz
  29. ddn

    Inko,
    Ja wcale nie słyszę

    Inko,
    Ja wcale nie słyszę w tym pychy.
    “Jestem” jest faktem, któremu nie mogę zaprzeczyć.
    “Jestem który jestem” właśnie w tej chwili i zawsze nowy, zawsze żywy i świadomy tego stanu.
    Tego który był poprzednio, czyli przed laty i wczoraj, i przed godziną, a nawet przed sekundą już nigdzie niema.
    Dlatego “jestem który jestem” oddaje to, co jest rzeczywiście, co się właśnie w tej chwili dzieje, nie tylko indywidualnie i osobiście (z ego-ja), ale totalnie – wszechświatowo.
    Jedno “jestem” wie o drugim “jestem”, bo niczym się już nie różnią.
    Czy rozumiesz?
    ——————————–
    Jeszcze i taka myśl:
    “Istota ludzka jest częścią całości, którą nazywamy wszechświatem, częścią ograniczoną przez czas i przestrzeń.
    Człowiek doświadcza samego siebie – swoich myśli i uczuć – jako czegoś oddzielonego od reszty zjawisk. Jest to rodzaj iluzji świadomości – złudzenie to jest dla nas pewnego rodzaju więzieniem, ograniczającym nas do osobistych pragnień i “przypisującym” nas do kilku najbliższych osób. Musimy wyzwolić się z tego więzienia, rozszerzając krąg naszego współczucia tak, by objął wszystkie żyjące istoty i całą naturę w jej pięknie.”

    /Albert Einstein/
    —————————

    Pozdrawiam
    Jestem

     
    Odpowiedz
  30. Anonim

    Dominikudano,
    “Odpowiedział

    Dominikudano,
    “Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: Jestem, który jestem”
    Wj 3:14
    To są słowa, którymi Bóg przedstawił się Mojżeszowi, nie wydaje Ci się, ani trochę pyszne przedstawienie się w ten sam sposób?
    Porównujesz się do Boga, a nawet utożsamiasz z nim nazywając siebie, tak jak On sam to zrobił.
    Każda religia zastrzega sobie pewne słowa i symbole, uzywanie ich w innych niż religijne celach jest przekroczeniem norm etycznych.
    Możesz powiedzieć o sobie “jestem człowiekiem, który TU jest W TEJ chwili”. To zgodne z prawdą, bo nie jesteś wieczny i wszędzieobecny. Jeżeli zabraknie któregokolwiek z tych okresleń, nie będziesz dokładnie opisany, a więc trudny do rozpoznania i odróżnienia od innych bytów niekoniecznych.
    Czy zwróciłeś uwagę, że w przytoczonym przez Ciebie cytacie Einstein mówi: istota LUDZKA jest częścią całości
    …….okresloną przez CZAS i PRZESTRZEŃ. Dla mnie to potwierdzenie tego, co wyżej napisałam.
    Jedno z twoich “jestem” nie różni się od drugiego?
    Jesteś taki sam jak przed sekundą, ułamkiem sekundy?
    Czy może chciałes powiedzieć, że Twoje “jestem” nie rózni się od mojego? Wszystkich ludzi?
    Pozdrawiam 🙂

     
    Odpowiedz
  31. ddn

    Inko,patrzysz na to

    Inko,patrzysz na to konwencjonalnie (umownie). Również religie są konwencją – umową. To instytucje i organizacje stworzone przez ludzi, którym się tylko wydaje, że w taki sposób mogą głosić prawdy otrzymane od Tych, których uznali za swych założycieli (np. Mojżesza, Jezusa). Nie pojęli jednak Ich nauki i swoim wymysłom przypisali rozmaite pojęcia, symbole, znaki, słowa i je sami uświęcili.
    Natomiast ja do nikogo się nie porównuję. To co napisałem, to wiem bez wątpienia, sam to poznałem, doświadczyłem. Wcześniej pisałaś, że znasz Boga z doświadczenia. Też można postawiać Ci zarzuty, podobne do tych, którymi mnie oceniasz.

    Mogę powiedzieć o sobie, że jestem człowiekiem, bo jestem synem człowieczym i znów mnie skarcisz za bluźnierstwo.

    Owszem to “jestem” jest uniwersalne, ale tylko nieliczni to pojęli. Jezus pragnął by wszyscy to “jestem” osiągnęli, by doświadczyli Jego “odwiecznego synostwa”.

    Co jednak z Jego życiodajnej nauki zrobiły religie?

    Zawłaszczyły sobie tylko same słowa i symbole, nie znając ich, nie rozumiejąc Jego przekazu i zablokowały skutecznie ludziom możliwość poznania głoszonej przez Jezusa Prawdy, która rzeczywiście wyzwala – zbawia z tego świata do prawdziwego życia.
    Ignorancja i niewiedza to najwiękrzy grzech kościoła, który bezcenną Naukę ubrał w obrzędy bez znaczenia.
    Oto choroba umysłowa, z której trzeba leczyć świat.

     
    Odpowiedz
  32. Anonim

    Dominikdano, powiedz mi w

    Dominikdano, powiedz mi w jaki sposób mielibyśmy poznać nauczanie Chrystusa, my – ludzie XXI wieku? Nie będąc świadkami Jego Objawienia.
    Co pozostałoby z Jego nauki po tylu wiekach?
    Prawda, której nauczał Jezus stałaby się legendą wciągu 2 tysiącleci zniekształcaną, dostosowywaną do ludzkich możliwości zrozumienia i zaakceptowania.
    Droga do Boga jest trudna, ilu z nas byłoby w stanie ją przyjąć, gdyby nie Jezus i Jego następcy?

    Co do znaczenia obrzędów i symboli – czy jesteś w stanie dopuscić myśl, że nie masz racji?
    Świat trzeba leczyć z braku miłości, ignorancja sama się zdegeneruje.

     
    Odpowiedz
  33. ddn

    Inko, nie wiem czy zajrzysz

    Inko, nie wiem czy zajrzysz tu jeszcze po zejściu tekstu z głównej, ale krótko odpowiem.
    Każda religia ma trzy poziomy:
    – doktrynalny – najniższy
    – świętośc (etyczno-moralny) – pośredni
    – mistyczny (duchowy) – najwyższy.
    Te poziomy stanowią komplet i przenikają się. Powinny być ze sobą w harmonii. W zleżności od poziomu świadomości konkretnych wyznawców każdy z nich (poziomów) jest potrzebny. Ludziom o niskiej świdomosci (dzieciom i słabo rozwiniętym duchowo) potrzebna jest codzienna pobożność,jaką znamy z kościoła. Ma to jednak podnosić ich na coraz to wyższe poziomy duchowe.
    Kościół zadbał o dwa najniższe z ww. – doktrynalny, jest przerośnięty i dominujący oraz świętości, który zarezerwowano głównie dla duchowieństwa, celibatariuszy itp. zasłużonych dla kościołą.
    Poziom najwyższy jest w kościele słabo rozwinięty, niemalże w zaniku, a właśnie od niego zależy siła duchowa religii.
    Mimo, że ten poziom jest bardzo słabo reprezentowany, bo był nawet przez kościół systematycznie zwalczany, to jednak jeszcze do dziś tu i tam przetrwał na marginesie marginesu. Na tym poziomie zachował się też najcenniejszy przekaz nauczania Jezusa. Jednak mistycy nie mają w kościele dobrej prasy i od 2000 lat są zdominowani przez teologów znających religię tylko na planie doktrynalnym i ewentualnie świętości.
    Prawda którą Jezus nauczał przetrwała przypadkiem w relacjach ewangelicznych. Są to słowa Nuczyciela, które w kościele nikt nie rozumiał i uznano je za “tajemnicę bożą” i/lub sacrum. Kolejni autorzy (przepisywacze i translatorzy) ewangelii uznali, że skoro oni tych słó nie pojmują, to nikt z ludzi tego już pojąć nie może. Jednak najwybitniejsi mistycy zgłębiając je długo, konsekwentnie i uparcie dotarli do zawartego w nich bezcennego przekazu.
    Dlatego kościół jeszcze trwa, bo ich siła duchowa jest nośnikiem Ducha danego wszystkim ludziom przez Jezusa. Oni właśnie są prawdziwymi następcami Mistrza.
    Kościół nie był w stanie tej siły zniszczyć, choć bardzo się o to starał.
    Jezus nie przyszedł po to by leczyć świat. Gdyby to było możliwe, to już dawno byłby zdrowy. On przyniósł Naukę o możliwości i sposobach zbawienia ludzi z tej chorobowej sytuacji.
    Jesli gdzieś czytam lub słyszę słowa, że “Bóg ma wobec nas jakiś niezwykły plan”, albo że mamy do czynienia z “niepojętą bożą ekonomią”, to natychmiast rezygnują z dalszej lektury, lub słuchania mówcy. To są zwyczajne brednie, które świadczą tylko o tym, że ich autor nie ma o niczym pojęcia .
    Jezus powiedział (uogólniając): zbawienie jest możliwe, każdy człowiek jeśli tylko podejmie odpowiedni trud i zastosuje się do Jego nauk i wskazówek dotrze do celu, uratuje się stąd,z tej niezadowalającej egzystencji, zmartwychwstanie jeszcze za żywota, bo to życie jest właśnie śmiercią.
    Urzeczywistnienie Prawdy, którą On głosił jest jednoznaczne z życiem przekraczającym granice egzystencji. Śmierć nie będzie mogła już saszkodzić tym, którzy tego dokonali.
    Natomiast zmarnowanie swego bieżącego życia, nawet formalnie bardzo pobożnego, lecz bez urzeczywistnienia Prawdy, przyniesie tylko ostateczną śmierć, bo jedynie żywy, świdomy człowiek ma wpływ na zminę sytuacji.
    Przypomina to grę, którą wygrywa ten kto ostatecznie opuszcza planszę. Jezus przekazał dobre reguły, by wygrać. Jednak ludzie wymyślili swoje i zawsze są daleko od zwycięstwa. Oni ciągle chcą leczyć ten nieuleczalnie chory świat.
    Ale to nie jest nauka Wielkiego Zbawiciela.

    Pozdrawiam Ddn

     
    Odpowiedz
  34. ddn

    U góry zbiły mi się trzy

    U góry zbiły mi się trzy poziomy religii w jeden ciąg, co w pewnym sensie jest prawdziwe, ale dla lepszego zrozumienia jaśniej je podzielę.
    —————————–
    Każda religia ma trzy poziomy:

    ? doktrynalny ? najniższy

    ? świętośc (etyczno-moralny) ? pośredni

    ? mistyczny (duchowy) ? najwyższy.

     
    Odpowiedz
  35. Anonim

    Dominkdano,
    Przynajmniej tym

    Dominkdano,
    Przynajmniej tym razem moge się z toba w wielu kwestiach zgodzić.
    Nie wydaje mi się jednak prawdą, że Kosciół zwalcza warstwę mistyczną.
    Co do ‘ Bożej ekonomii ‘- sam wiesz, że rozwój duchowy poszczególnych ludzi się różni, w różny sposób znoszą oni trudności i rozmaicie podchodzą do sukcesów.
    Trudno wytłumaczyć komuś, kto jest prztłoczony cierpieniem, jego sens. Dyskusja mogłaby wywołać niezłe zamieszanie albo pseudo filozoficzną wymianę zdań.
    Odwołanie się w takich przypadkach do tajemnicy, czegos niezbadanego daje możliwość najpierw przeczekania tej fazy życia a potem, rzeczywistego odkrycia znaczenia tych wydarzeń.
    Trudne rzeczy, które przezywamy naprawdę przynoszą wiele korzyści. Ja również należę do tych, którzy wierzą w Boży plan.
    Jednak co do Kościoła, to przyznaję Ci rację, popełnia on wiele błędów, tek jak ludzie , którzy go tworzą i nim kierują.
    Z drugiej strony, nie są to błędy powodujące jego zniszcenie, czy zagubienie nauczania Chrystusa.
    Nasze dążenie do Zbawienia jest drogą, którą każdy podąża na właściwy sobie sposób. Ja i Ty,wszyscy.
    Tu chyba cel jest istotny. Zresztą nie ‘chyba’, tylko na pewno.
    Myślę, wątek się wyczerpuje, a właściwie nasze zainteresowanie dyskusją. 🙂
    Pozdrowienia, Inka

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code