Rzecz o pokusie

 Rzecz o pokusie

 

Czym jest pokusa? Jak można jej się oprzeć? Do czego prowadzi pokusa?

Oto pytanie, które ważne są dla człowieka, zwłaszcza osoby, która uważa się za ucznia Jezusa Chrystusa.

 1 Kor. 10,13 – „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie, lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszenia da i wyjście , abyście mogli je znieść” Biblia Warszawska

 1 Kor. 10,13 –  „Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać.” Tysiąclatka

 

Pokusę zawsze rozważać należy w kontekście grzechu, gdyż ona nie zwyciężona, czy nie odrzucona prowadzi do złamania Bożego prawa, do popełnienia niegodziwości, do skalania. Patrz – http://nowy.tezeusz.pl/blog/202712.html

 Zastanawiając się nad pokusą możemy natrafić na sprzeczności, czytając modlitwę Pańska odszukujemy słowa – „…i nie wódź nas na pokuszenie…” które odnoszą się do Boga. To tłumaczenie bardzo niefortunne, powtarzamy w modlitwie Pańskiej, choć  wcześniejszy przekład Tysiąclatki tłumaczy, ten fragment inaczej i słuszniej – 

 

Biblia Tysiąclecia (1965-71)
Łk 11:4 „i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.”

Przekład interlinarny  – „…uratuj nas od próby…”
Mt 6:13 „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!”

 

To tłumaczenie koresponduje z fragmentami z 1 Kor. 10,13 oraz z listem Jakuba 1:12-15 12 Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują.13 Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. 14 To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. 15 Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. 16 Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! 

 Pokusa nie jest grzechem, lecz prowadzi do grzechu, jeśli jej ulegniemy. Oto i cała prawda. Bóg nas nie kusi do niczego, bo to jest wbrew Jego naturze. Bóg może nas stawiać na próbę, ale to już całkiem inna sprawa.

 Źródłami pokusy mogą być trzy – nasza cielesność, diabeł i świat. O cielesności już wspominałem, czyli nasze pożądliwości, diabeł, to sprawa oczywista, kusi on człowieka różnymi cukiereczkami opakowanymi w przepiękne pazłotka, ale w środku znajduje się trucizna, która nas ukąsi – Uciekaj od grzechu jak na widok węża, jeśli bowiem podejdziesz, ukąsi cię” (Syr 21, 2)

 Świat zaś nęci nas swoimi błyskotkami i rozwiązłością – 1 J. 2,17 I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.

 

Powróćmy jednak do kluczowego wersetu naszego rozważania z 1 Kor. 10,13, gdyż tam znajduje się klucz do zwyciężenia pokusy!

 

Odnajdujemy tu trzy ważne prawdy:

 

  1. Pokuszenie, które nas dotyka niezależnie czy z cielesnej natury naszej, czy ze świata, czy od diabła jest do zniesienia, nie przekracza ono naszych sił, jest skrojone na miarę człowieka. Poważna informacja, która komunikuje nam, że każde pokuszenie możemy znieść. Że nie istnie nic, co mogłoby nas doprowadzić do grzechu.
  2. Bóg stoi na straży, aby pokuszenie nie było większe niż nasze możliwości zniesienia go.
  3. Bóg zawsze daje wyjście z pokusy, zawsze są drzwi którymi możemy opuścić miejsce pokusy.

 

Co to wszystko znaczy dla nas?

 Zastanówmy się nad tym w kontekście dwóch fragmentów z 1 Jana – 1, 6 – 9 Gdybyśmy powiedzieli, że mamy z Nim związek, a [nadal] żylibyśmy w ciemności — kłamiemy i nie czynimy prawdy.

Jeśli zaś żyjemy w Świetle, tak jak On sam jest w Świetle, mamy związek ze sobą nawzajem, a krew Jezusa Chrystusa, Jego Syna, [nieprzerwanie] oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.

Gdybyśmy powiedzieli, że nie mamy grzechu — zwodzimy samych siebie i prawdy w nas nie ma.

Jeśli przyznajemy się do naszych grzechów, [On] jest wierny i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej niesprawiedliwości.

 

Fragmenty z 1 J. z 3 rozdziału są jeszcze ciekawsze, gdyż mówią one o tym, że kto z Boga się narodził nie grzeszy ! w. 9, jak to rozumieć?

 Sprawa jest prosta, gdy rozumiemy kwestię zbawiania człowieka, swoją drogą zachęcam do lektury 1 listu Jana, pomocnym narzędziem może tu być nowoczesny przekład interlinarny Nowego Testamentu – wspaniałe narzędzie J http://biblia.oblubienica.eu/ 

 Gdy więc nie znamy Boga, nigdy na nowo się nie narodziliśmy z Ducha Bożego Ew. Jana 3 rozdział  i przede wszystkim 1. 13, to wówczas grzech panuje w naszym życiu i nie mamy mocy sprzeciwić się pokusie, ale nęci ona nas a my chętnie jej ulegamy. Jesteśmy dziećmi gniewu i buntu w mocy diabła.

 Lecz jeżeli ulegniemy Duchowi Świętemu, który przekonuje nas o grzechu , sprawiedliwości i sądzie – J. 16 8-11 – A On, gdy przyjdzie, przedstawi światu dowody w sprawie grzechu, słuszności i sądu; w sprawie grzechu, gdyż nie wierzą we Mnie; w sprawie słuszności, gdyż odchodzę do Ojca mojego i już Mnie nie zobaczycie; a w sprawie sądu, gdyż na władcę tego świata już zapadł wyrok.

To wówczas, doznajemy zbawienia, przez krew Chrystusa, kiedy oddajemy nasze serce, nasze życie w kochające ręce Chrystusa. Rodzimy się na nowo i grzech nad nami nie panuje. Natomiast nasza relacja z Ojcem jest ze względu na ukrycie nas w Chrystusie – intymna i pełna Ojcowskiej miłości. Bóg jako Ojciec wówczas wychowuje nas i prowadzi. W życiu odrodzonym, zgadzamy się z Bogiem, gdy nawalimy, że On ma rację i że musimy uczyć się jak żyć z nim.

To tak, jak Ojciec wychowuje dziecko, to że coś zmajstruje nie dyskwalifikuje dziecka i Ojciec nie odrzuca go i nie mówi, już nie jesteś moją córką, bo nie posprzątałaś swojego pokoju.

 Nie – tak nie jest, bo ten pokój w domu Ojca, to jej dziedzictwo, to jej miejsce schronienia, to jej miejsce bezpieczeństwa. Grzech wobec Ojca nie dyskwalifikuje dziecka, chyba, że dziecko odrzuciłoby Ojca i podeptało świadomie i z premedytacją więź z Ojcem i zaparłoby się całego swojego życia i znienawidziło Ojca. Ale i wówczas myślę, że serce Ojca bardzo by cierpiało, jak serce Boga, który przechodził to z Izraelem – Jer. 14,17 –

 

 "Oznajmisz im to słowo: 
Oczy moje wylewają łzy 
dzień i noc bez przerwy, 
bo wielki upadek dotknie 
Dziewicę, Córę mojego ludu, 
klęska bardzo wielka.”

Dziecko Boże, nieposłuszne, traci błogosławieństwo, buduje mur przed Bogiem, który go umiłował. Ulega pokusom, zaprzeczając Słowu, że Bóg go chroni, że nie pozwoli, żeby pokusa go pokonała, ale sam wchodzi w grzech. Nie osiąga takie dziecko nigdy tego, do czego Bóg go przeznaczył, woli świat niż Boga L

 

Nie ulegajmy pokusom, ale ufajmy Bogu, który chce nas wyzwolić z każdego grzechu. Mamy zwycięstwo z Nim, gdyż On pokonał grzech, szatana, świat. My w Nim mamy moc, aby w Duchu Świętym sprzeciwić się złu.

 

Nie mówmy, jestem słabym człowiekiem i grzesznym, gdyż grzechy nasze zostały przybite do Krzyża Golgoty – a nasza stara natura wraz z nimi.

 

 

 

7 Comments

  1. aaharonart

    Temat na czasie Kaziu

    Kaziku
    Ciekawy temat poruszyłeś/
    Z tymi pokusami to niestety różnie bywa. Myślę że o wiele łatwiej oprzeć się pokusie gdy się jest z kimś . Mam na myśli wspólnotę wiary . Tak jakoś z doświadczenia wiem że gdy człowiek jest samotny to łatwiej ulega pokusom i upada . Kiedy jednak ma się braci i siostry z którymi stanowi się Zbór Boży to łatwiej jest się oprzeć złu. Myślę że dziś jest wielu samotnych chrześcijan na świecie . Pozamykanie w swoich domkach zupełnie się nie znają i co najwyżej na niedzielę odwiedzają świątynie. Oczywiście jest również wielu chrześcijan którzy mają wspólnotę między sobą – więzi . Znają swoje problemy i nawet mogą ze sobą porozmawiać . Napewno w Zborze do którego należysz Kaziu są tacy ludzie którzy stanowią dla siebie wsparcie duchowe i nie czujecie się tam samotni , prawda?
    Oczywiście ktoś powie że pierwszy kosciół zaczyna się w domu , jednak ja myślę że bez Kościoła tzn więzi z braćmi z parafii czy Zboru , nie może być mowy o pewności że się kiedyś nie upadnie w pokuszenie. Myślę że ma to jakiś związek ze sobą . Chciałbym jeszcze zwrócić uwage na to że modlitwa Pańska jest zawsze nastawiona na MY albo na NAS a nie na JA albo MNIE. Tam chodzi o chleb powszedni dla Zboru . o wolność od pokus we wspólnocie . Myślę że w CHrześcijaństwie chodzi właśnie o to by ludzie którzy wyznają Chrystusa stanowili dla siebie wsparcie Braterskie.

    Chciałbym pokazać ważność braterstwa w słowach jakie kieruje do ludzi Apostoł Paweł , oto one :
    „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i
    pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i
    cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i
    największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej
    natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą
    pożądliwość. I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli
    je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego,
    abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa
    Chrystusa. Kto zaś ich nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych swoich grzechów. Dlatego,
    bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie
    umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie. W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.”. (2P 1,3-11)

    Zwrócić chcę uwagę na WAGĘ BRATERSTWA , które jest w wyżej wymienionych słowach ukazane .

    (Sanktuarium Maryjne w Rokitnie) . Foto aharon * 
     

    pozdrawiam 
    Twój przyjaciel
    artur* który wiele razy ulegał pokusie być może właśnie dlatego///

     

    Trzymaj się . Tymczasem tyle . Ależ ja sadzę błędy ortograficzne :):):)

     
    Odpowiedz
  2. Halina

    Zgorszenia, pokusa, grzech..

     

    Pokusę zawsze rozważać należy w kontekście grzechu, gdyż ona nie zwyciężona, czy nie odrzucona prowadzi do złamania Bożego prawa, do popełnienia niegodziwości, do skalania.

    Myślę, że z pokusą i grzechem ścisle wiążą się zgorszenia.

                     „Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18,7). „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie” (Łk 17,1n). Zgorszenie, odpycha dobro, usiłując jednocześnie je skazić, zatruć, pognębić.

    To jest zgorszenie: efekt kontaktu z nieprawością, która stawia na swoim. Można się pocieszać, że to tylko do czasu, że przyjdzie dzień, gdy to się odwróci. Ale oczekiwanie bardzo się dłuży. Zgorszenie może rosnąć i doprowadzić do rezygnacji z nadziei. Wtedy nieprawość tryumfuje po raz drugi.
    Gorszenie ludzi jest formą antyświadectwa. Bóg chce, abyśmy pomagali doświadczać dobra. Gorszyciel czyni rzecz odwrotną. 
    Kontakt z podłością, z bezczelną, jawną niegodziwością, będącą jakoby przejawem „realizmu”, też powoduje wstrząs. Doznawali go już psalmiści, pytający Boga „Czemu tryumfują bezbożni?”. W cynizmie tkwi pokusa. Ale groźniejsza jest chyba obłuda.

     

    Świat staje się zły głównie drogą zgorszenia. A gorszyciele zawsze znajdą swoich pomocników. Wystarczy im tylko nie przeszkadzać. Zgorszenie czasem działa na zasadzie szoku, częściej jednak na zasadzie trucizny muchomora sromotnika. Gdy się go spożywa, człowiek o tym nie wie, ale po pewnym czasie jego działanie jest już śmiercionośne. Chrystus w trosce o dobro gorszyciela powiada: „Byłoby lepiej uwiązać kamień młyński. ..”. Rzecz jasna chodzi tu o to, by nie dopuścić do zgorszenia. Jezus nie wzywa do mordowania gorszycieli. Nie tak należy rozumieć Jego słowa. Jezus wzywa, by do zgorszenia nie dopuścić, nawet za cenę pewnej krzywdy wyrządzonej potencjalnemu gorszycielowi.. tzw. zło ,miejsze.

    Słowa Jezusa o kamieniu młyńskim uwiązanym u szyi winny z racji swej przerażającej ostrości dotrzeć do świadomości każdego człowieka( chrześcijanina)  i sparaliżować każdy ruch, gest, obraz  słowo, które może uczynić gorszym drugiego człowieka. Lepiej zawsze zapobiegać niż leczyć. 

     

     

    Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie 32 Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, 33 podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. 

     

     

     
    Odpowiedz
  3. aaharonart

    Kazimierzu drogi:) i obraz dla Joli

    Bardzo Ci dziękuję za to co polecasz w swoim ostatnim wpisie do mnie.  Tam na tej stronie którą mi poleciłeś jest takie zdjęcie które pozwolę sobie tu zamieścić aby podzielić się czymś niezwykłym !

    Otóż

    na zdjęciu z tego linku który mi poleciłeś  poniżej widać  w prawym dolnym rogu obrazek który stał się podstawą moich prac ostatnio zamieszczonych na Tezeuszu. "Eurydyka i Dokąd zmierzasz " 

    Będąc kiedyś w Synagodze pod Białym Bocianem dane mi było otrzymać taką książeczke która na poniższym zdjęciu leży na stole .Zamieszczam do porównania mój obraz który wysłałem ostatnio do Joli na Tezeusza. Widać na nim podłogę która jest wykonana właśnie z tej książeczki która leży na stoliku w prawym dolnym rogu fotografii z Twojego  linka. Bardzo mnie to zastanowiło ! Wyłowiłeś bowiem coś niezwykłego Kaziu. Ciekawe czy to zbieg okoliczności i tylko przypadek? Być moze jest w tej całej sztuce jakaś niewidzialna nić której nie potrafię dostrzec.Bo przecież to jest niezwykłe . Podajesz link a ja w nim znajduję część obrazu który ostatnio zamieszczam na Tezeuszu. Synagoga pod Białym Bocianem jest miejscem dla mnie niezywkłym . To tam doświadczyłem bowiem sacrum i profanum . Jednak to już moja tajemnica.

    hm …chciałoby się powiedzieć , że w pewien sposób tym linkiem do mnie przekonujesz mnie do tego że jesteś pod darem prorockim…no chyba że to tylko zbieg okoliczności…

    Wielkie dzięki mój przyjacielu.

    art*

    To jest Kabała ! Być może uda mi się w niedługim czasie coś jeszcze  pokazać ..Tymczasem tyle .

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  4. aaharonart

    Kaziemierzu !

    Dziś otworzyłem swoją skrzynkę pocztową i wiesz co znalazłem?

    Autentycznie. W liście od przyjaciela który nigdy Cię nie znał , bo nigdy o Tobie z nim nie rozmawiałem napisał takie oto słowa :

    A’propos galerii-jedź do Kazimierza. Tam jest mnóstwo galerii. Zobaczysz jakie jest zainteresowanie sztuką. 

    OCzywiście miał na myśli miasto Kaziemierz nad Wisłą i poradę dla mnie na nowy plener fotograficzny . Jednak ja odrazu pomyślałem sobie o Tobie 🙂 Widzisz tak to mniejwięcej czytam swoje życie i to co się wokół mnie dzieje . Taka jest moja sztuka. Szukam głosu między głosami .

    pa art

     
    Odpowiedz
  5. Kazimierz

    Artur

     No tak, coś w tym jest, a skoro jest to chciałbym cię zainteresować jeszcze jedną kwestią, bo nie mam z kim jej podjąć.

    Wyobraź sobie czytałem polecano bardzo książkę "niebo istnieje na prawdę"   http://merlin.pl/Niebo-istnieje-Naprawde_Todd-Burpo/browse/product/1,954372.html?gclid=CI6SopHA-7UCFVG7zAodhVEAaw

    I tam doczytałem o twórczości pewnej młodej rosjanki – Akiane Kramarik – nie wiem czy znasz. Ma swoją galerię – http://www.akiane.com/store/ 

    I tam wspaniały obraz namalowany , gdy miała ę pokoju – 

    Zainteresowało mnie to gdyż dzieciak z e tak wygląda Jezus. Potem obejrzałem najnowsze badania z całunu turyńskiego i przyjrzałem się tym dwum postaciom, które  są podobne.  

    http://www.youtube.com/watch?v=i2Ggxvgcx88&list=PL92F17FD59692C2C3&index=7

    Sam zobacz, daleko mi do ekscytacji, czy czegoś tam. Ale zadziwiająca zgodność wizji chłopca z obrazem dziewczynki i w końcu zestawione z całunem. Ciekawostka 🙂

    Kazik

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  6. aaharonart

     Drogi Kazimierzu.”Der

     Drogi Kazimierzu.

    "Der Kindr Freund" –  Heinrich Hofmann – malarz niemiecki  

    ( aharonek jest ten na kucakach :):):)

    Bardzo Ci dziekuję za podzielenie się twórczością Akiane Kramarik . Niestety nie znałem wcześniej.

    Jeśli chodzi o twarz Mesjasza i jego współczesne czy wcześniejsze "obrazowanie" …to …
    jak wiadomo po zmartwychwstaniu Jego oblicze dość się zmieniło skoro Apostołowie mieli problem z rozpoznaniem Go…
    Cało uwielbione mogło się różnć fizycznym wyglądem od tego ciała,  na które Apostołowie patrzyli przed Zmartywchwstaniem . Trzeba pamiętać,  że poznanie Zmartwychwstałego to zawsze łaska i dar.

    Człowiek nie może postanowić sobie Go rozpoznać, nawet jeśli , to jest coś tak niesłychanego jak Całun Turyński . To musi być spotkanie dobrej woli człowieka z łaską Bożą. Taka jest Boża pedagogia. Człowiek dociera do Jezusa dlatego, iż Jezus pozwala mu się rozpoznać niejako poprzez "obrazowanie wielospektralne" – nie tylko przez powierzchnię obrazu.

    Mówiąc prościej …
    W sztuce stosuje się obrazowanie wielospektralne które jest niezastąpionym narzędziem nieinwazyjnego badania autentyczności oraz ukrytej treści dzieła. Dzięki obrazowaniu wielospektralnemu uzyskano na przykład informacje dotyczące historii powstawania i kolejnych retuszów obrazu Madonna z dzieciątkiem autorstwa Carlo Crivelliego:). Oczywiście to tylko taka przenośnia . Chodzi o to by nie zatrzymywać się na pięknych oczach Chrystusa wymalowanego ,  ale wnikać w głąb obrazu , w Jego przekaz . 

     Klasycznym przykładem są uczniowie idący do Emaus. Rozpoznają Go dopiero przy łamaniu chleba. Dlaczego zatem nie poznali Go od  razu jako  Mesjasza Jezusa którego wcześniej znali? 
    Należy podkreślić dwie sprawy.

    Pierwsza to ciało uwielbione, które być może jakoś różniło się od ciała pierwszego, w jakim uczniowie znali Mistrza. Coś się z tym poprzednim ciałem przeciez stało. Ono zmartwych wstało .

    Druga to …
    – Dlaczego Pan Jezus powiedział do Marii Magdaleny: "nie zatrzymuj Mnie"?

    – Najczęściej tłumaczy się to: naucz się teraz przeżywać inaczej Moją obecność – mój obraz. Nie pozwala pozostać Marii w przywiązaniu do siebie w ciele – do Jego wizerunkku , bo od tej pory będzie musiała, owszem, przeżywać Jego obecność, ale obecność inną- niewidzialną.

    Rozłąka . 

    Jednak mając pragnienie "obrazowania" kogoś kogo się miłuje , artyści starają się niejako przywołać twarz Chrystusa w obrazie.
    Jeśli chodzi o mnie . Jak dotąd , najbardziej trafiają do mnie obrazy Heinricha Hoffmana. Na obrazie Chrystus i bogaty młodzieniec (1889) . Chrystusa możemy zobaczyć w obrazach tylko wtedy gdy On nam na to pozwoli i jeśli takie widzienie jest nam do czegoś naprawdę  potrzebne…
     

    Tak myśle …

    W całun Turyński osobiście nie wierzę . Może dlatego że nie jest to forma w której On – Mesjasz chce mi się objawić.

    Polecam ten obraz .


    Chrystus i bogaty młodzieniec (1889)

    commons.wikimedia.org/wiki/

     
    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Halina Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code