Robotnicy winnicy – najemnicy i ubodzy Jahwe

 
 
Rozważanie na XXV Niedzielę Okresu Zwykłego, rok A

Dzisiejsze czytania

O czym są czytania dzisiejszej niedzieli (Iz 55,6-9; Ps 145,2-3.8-9.17-18; Flp 1,20c-24.27a; Dz 16,14b; Mt 20,1-16a)? O szukaniu Pana, o Jego bliskości, łagodności i miłosierdziu, o konieczności nawracania się, rozbieżności naszej i Bożej logiki, o naszej pracy dla Niego.

Zdecydowanie najbardziej obrazowa jest Ewangelia – o gospodarzu, który już od wczesnego ranka szuka robotników do swej winnicy, oferując stawkę dzienną jednego denara. Znajduje ich, ale nabór powtarza jeszcze kilkakrotnie w kolejnych porach dnia, bezczynnym daje zajęcie i oferuje „to, co będzie słuszne”. Nadchodzi jednak moment największej konfrontacji, moment wypłaty. Ci, którzy pracowali jedną godzinę, otrzymują wypłatę jako pierwsi i to w wysokości należnej tym pracującym od świtu. Jakie musi być zaskoczenie tych ostatnich, jakie niezadowolenie tych pierwszych? Jak bardzo stracił w oczach najdłużej pracujących denar, o którego się przecież umówili, który jeszcze rano był taki cenny i zupełnie wystarczający? A jak bardzo stracił w ich oczach gospodarz?

W dobie rynku pracy uporządkowanego w umowy, zlecenia, kontrakty, stawki, system z dzisiejszej Ewangelii woła o pomstę do nieba 😉 Po płacy spodziewamy się przecież, że będzie sprawiedliwa, a nie wyznaczana bliżej nieokreślonymi zasadami przez właściciela przedsiębiorstwa. W realiach, w jakich przychodzi nam żyć i pracować, przypomina mi się głos z jakiegoś forum – że przecież można było mieć ich… za pół denara, a wszystkich wdzięcznych i zadowolonych. No cóż, można i tak na tą sytuację popatrzeć.

Czy dzisiejsza Ewangelia jest jednak pogadanką dla gospodarzy albo lekcją zarządzania winnicami? Przecież nie. Jest o szukaniu Boga i Jego Królestwa, o napięciu między sprawiedliwością a miłosierdziem, o nas, naszej logice i ułomności. O często zgubnym porównywaniu się z innymi.

Kilka słów o pracownikach, którzy zatrudnieni zostali jako pierwsi i o niebezpieczeństwie kontraktu. Umówili się o stawkę i są przekonani, że ona im się należy. Ich dyspozycyjność, nakład pracy to ich wartość. Problem powstaje, gdy zaczynają rościć sobie prawo do oceny innych. Gdy nie zastanowią się, nie zapytają: „Zostałem powołany – czyż nie było lepszych?” (1). Gdy poddadzą się tylko sprawiedliwości i Bóg sędzia im wystarczy, więc popadają w pułapkę własnej niemocy: „Nauczycielu, co mam czynić?” (Mk 10). Obok spojrzenia z miłością otrzymają miażdżącą wskazówkę – jednego ci trzeba…. Gdy na wieść o powracającym marnotrawnym współbracie zareagują gniewem: „Nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi ( Łk 15). Gdy w końcu dadzą sobie  „prawo” do wywyższania się nad innych: „Dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie (Łk 18). Przy całym swoim wysiłku ci ludzie nie są wolni, są najemnikami skupionymi na samych sobie, starającymi się sprostać sprawiedliwości Boga. W konfrontacji z innymi okazują się już nie idealni, a jedynie rozżaleni, „znoszący ciężar dnia i spiekoty”.

Z wyznawanej religii też można uczynić kontrakt. Modlitwa, msza św., post, jałmużna może być traktowana jako wkład we własne zbawienie. W czasach Jezusa faryzeusze byli tu zdecydowanie bezkonkurencyjni i w nich przecież wymierzona była dzisiejsza przypowieść…

Ubodzy Jahwe. Dziwne, że nie mówi nic Ewangelia o konflikcie, niezadowoleniu między pozostałymi pracownikami. Tylko ci pierwsi nie godzą się ze sposobem wynagradzania zastosowanym przez gospodarza. Pozostali nie mają umowy, ustalonego wynagrodzenia. Mają w sobie wdzięczność za zatrudnienie i ufność, że to, co będzie słuszne, otrzymają. W tej grupie znajdzie się i celnik, który  stał z daleka i nawet oczu nie śmiał wznieść ku niebu (Łk 18); Piotr, gdy mówił: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5); syn marnotrawny, który miał odwagę sięgnąć po wolność, a potem wrócić do ojca (Łk 15), „dobry” łotr na krzyżu (Łk 23).

Boża Łaska ma to do siebie, że upokarza sprawiedliwych i wyniosłych, ostrzega zadowolonych z siebie i bezwzględnych, ale podnosi na duchu pokutujących grzeszników i daje nadzieję wątpiącym.

Na koniec jeszcze coś o Gospodarzu:

Cóż to za niezwykły pan. Jest nie tyle panem winnicy, co panem własnej hojności. Przez cały dzień wychodzi na ulicę. Wzywa wszystkich. Wszystkim składa swoją propozycję. Nie patrzy zbytnio na szczegóły, nie przeprowadza testów sprawności. Jedynym warunkiem jest to, aby odpowiedziano na jego wezwanie. Nie patrzy nawet na zegarek. Dla niego nigdy nie jest za późno. Nie patrzy na referencje: celnicy, grzesznicy, przestępcy, ludzie, którzy nic nie znaczą – wszyscy mogą się stać „idealnymi” robotnikami w jego winnicy.

Kiedy Pan Bóg ma do czynienia z własnymi dziećmi, nie potrafi liczyć (A. Pronzato)

Odnośnik w tekście:

(1) Homilia Biskupa Piotra Libery podczas święceń prezbiteratu, Katedra Płocka, 7 czerwca 2014 r.

http://www.diecezjaplocka.pl/biskup/homilie/homilia-biskupa-piotra-podczas-swiecen-prezbiteratu,-katedra-plocka,-7-czerwca-2014-r

 

 

Rozważania Niedzielne

 

Komentarze

  1. januszek73

    trochę sarkazmu nie zaszkodzi

    Proszę pastora 🙂 (jak zwykle uśmiecham się, ale to jest nawet w jakimś sensie poważne), proszę uważać, bo jeszcze istnieje instytucja, która nazywa się ZAiKS :-). Dlaczego tak pytam ? Już wyjaśniam, bo istnieje zasadnicza różnica między zdaniem oznajmującym a pytającym. Zdanie oznajmujące to:

    "pozwól, że wykorzystam", natomiast pytające – "czy mógłbym za Twoją zgodą wykorzystać ?"

    Widać wyraźnie, że jest różnica między tymi typami zdań. No tak, tylko istnieją pewne ale……………….:-), ale o nich na razie nie będę wspominał :-).

     
    Odpowiedz
  2. zofia

    Kaziu,

    dziękuję i oczywiście ucieszy mnie jeśli uda Ci się skorzystać z mojego tekstu; może trzeba było mi choc wspomnieć o św. Pawle, robotniku z wyższej półki 🙂 Może kiedyś… Pozdrawiam serdecznie ZJ

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code