Prawda – zmagania trwają

Może sąsiedztwo tych kilku myśli, które poniżej przytoczę, wyda się niektórym jeśli nie przypadkowe to z pewnością niefortunne. Spieszę wyjaśnić, że złych zamiarów nie mam, a tylko szukam wspólnego mianownika.

Politkowska i Litwinienko – kłopotliwa wiedza

Aleksander Litwinienko, były oficer rosyjskiej służby bezpieczeństwa przebywał od sześciu lat w Londynie. Prowadził m.in. śledztwo w sprawie zamordowanej w Moskwie 7 pazdziernika dziennikarki Anny Politkowskiej. Podobnie jak ona bronił praw człowieka, krytykował zbrojne akcje w Czeczenii, krytykował politykę Putina. Wszystko wskazuje na to, że został celowo otruty. Za dużo wiedział i chciał wiedzeić.

Morderstwo Anny Politkowskiej było znacznym wstrząsem dla dziennikarskiego świata. W wydanym w związku z tym wydarzeniem oświadczeniu, dziennikarze pisali, że zginęła za swoje publikacje o tragedii w teatrze na Dubrowce, o Biesłanie i o dramatycznych losach ludzi w Czeczenii.
Czy i kiedy poznamy prawdę o tych wydarzeniach. A może, jak wiele spraw z podtekstami politycznymi, które w jakiś sposób dotykają tych, którzy mają być czyści jak łza, także i te dramaty pozostaną na długo zagadką?

Ks. Zaleski – kłopotliwy kanonik

Nie chcę dokładać do ognia, bo Tezeusz dość już długo gości u siebie rozmaite myśli dotyczące ks. Tadeusza Zaleskiego, jednak myslę, że te kilka zdań nie będzie z mej strony nadużyciem.

Z dzisiejszych doniesień Polskiej Agencji Prasowej wynika, że ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zrezygnował z tytułu honorowego kanonika. Tytuł ów nadał mu w 1997 r. Ks. kard. Franciszek Macharski. Fakt rezygnacji z tytułu (a taki list wystosował ks. Zaleski do kurii krakowskiej) ma związek z niepochlebnymi wypowiedziami podczas spotkania duchownych archidiecezji.
? Nie mogę wypowiadać się o lustracji, więc nie mogę się bronić argumentami. Tymczasem krytykuje się mnie pod moją nieobecność – mówił ks. Isakowicz-Zaleski (cyt. – PAP).

Obie sprawy, choć tak odległe mają jak sądzę jedną wspólną cechę. Bohaterowie tych historii występują w obronie prawdy, którą ktoś chce za wszelką cenę ukryć.
I nie będę tu zagłębiać się w rozważania: kto, dlaczego, ile lęku w tym a ile złej woli… Ocenią specjaliści, oceni historia, oceni Bóg.
Pozostawiam siebie i Ciebie z tym co zostało tu napisane, bez przypisów, bez metafor.
Zamykam drzwi.

 

6 Comments

  1. Anonim

    No jak juz niewiele

    No jak juz niewiele trzeba,aby Kosciil sam sie pograzyl w niebyt wlasna polityka.I nie zadnego tam odkrycia naukowe,badania biblijne tylko autodestrukcja Kosciola jako instancji moralnej sprowadzaja go na margines zycia.Ku uciesze elity lewicowo-liberalnej.

     
    Odpowiedz
  2. zofia

    kłopotliwy =

    kłopotliwy = konsekwentny?

    Ks. Zaleski oskarży biskupa?

    W ciągu 50 lat się nie zdarzyło, aby ksiądz pozwał do sądu księdza. Sprawy konfliktowe rozstrzygane są administracyjnie w rozmowie z biskupem. Gdyby ksiądz chciał wystąpić przeciwko biskupowi, musiałby zwrócić się do Roty Rzymskiej. Sprawy biskupów są rozstrzygane przez papieża.
    to fragment z portalu wiara.pl
    http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1164529745

    tak jak sugerują ostatnie słowa informacji też chciałabym mieć nadzieję, że kardynał Dziwisz doprowadzi do ugody – ale naprawdę coś oznaczającej…

     
    Odpowiedz
  3. Alicja

    Drodzy

    Drodzy “komentatorzy”!

    Ciekawe dlaczego akapit dotyczący ks. T. Zaleskiego sprowokował, lub delikatniej, wywołał więcej refleksji pisanej niż akapit poprzedni?

    Dlatego, że ludzie zapamiętują to, co na końcu tekstu? A może o Zaleskim głośniej, a Litwinienko i Politkowska gdzieś tam sobie przeszli i to nawet nie w Polsce? A może kościół wywołuje więcej emocji niż polityka zagraniczna?

    Pozdrawiam, dziękując za refleksje, zawsze to ciekawiej.

     
    Odpowiedz
  4. zofia

    Alicjo,

    czemu by

    Alicjo,

    czemu by pozostawiać Twoje pytanie bez odpowiedzi :)?

    sama zestawiłaś sprawy i bliskie i odległe i dosyć śmiała jesteś w próbach dotarcia do tego, co trafia do “komentatorów”…;
    o moim wpisie zdecydowało to, że mimo pewnej powściągliwości co do lustracji, sprawa ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego interesuje mnie z conajmniej dwóch powodów: jako samotna walka o prawdę i jako miernik postawy polskiego Kościoła;
    dodatkowo, choć na krótko, ks.Tadeusz stał się uczestnikiem tego portalu; i tyle mi wystarczy…
    czy z Tezeuszem, czy bez niego będę się starała śledzić losy Księdza;
    pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  5. Alicja

    Zosiu.

    Powrócę do wpisu.

    Zosiu.

    Powrócę do wpisu. Jak wspominasz w swoim ostatnim komentarzu, zestawiłam wydarzenia “bliskie i odległe”, co nie znaczy, że nawiązywać mamy o tych bliższych…

    Co trafia do komentatorów (lub jak kto woli prawidłowo i klasycznie – komentujących)? Nie mam pojęcia! Piszę, co widzę/czytam w komentarzach, to wszystko. W tej mojej “śmiałości” więcej serdeczności z przymróżeniem oka niż zaczepki.

    Postawa ks. Zaleskiego moje poparcie też zyskała, tak więc wszystkich podejrzliwych pragnę wyprowadzić z błędu: nie jestem przeciwko 😉
    Po prostu wydawało mi się i wydaje, że czasem zbyt często operujemy schematami. Pisząc tutaj cokolwiek o ks. Tadeuszu Zaleskim, bez względu na sąsiedztwo innych tematów, liczyć się trzeba z oczywistym nawiązaniem właśnie do jego sprawy. Czy to dobrze, czy to zle? Po prostu – schematycznie. Potwierdziło się.
    Pozdrawiam!

     
    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code