Poznaj moc, która jest w tobie, Luise L.Hay

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Ucząc ludzi miłości do samych siebie, stwarzam im warunki, by mogli dowiedzieć się, jacy są wspaniali. […] Jestem osobą, która motywuje ludzi, pomaga im objąć kontrolę nad własnym życiem, odkryć istniejącą w nich moc, wewnętrzną mądrość i siłę. Pomaga im usunąć z drogi wszelkie przeszkody i bariery, tak by mogli kochać siebie bez względu na okoliczności. Nie oznacza to, że nigdy nie będziemy mieli problemów; zmieni się jednak zasadniczo nasza reakcja na nie. […]

W istocie tylko jedna rzecz może rozwiązać każdy problem; miłość do samej siebie. Gdy ludzie zaczynają z każdym dniem coraz bardziej kochać samych siebie, w zdumiewający sposób zmienia się na lepsze ich życie. Poprawia się ich samopoczucie. […] Dobre związki z innymi ludźmi stają się jeszcze lepsze, a złe rozpadają się, ustępując miejsca nowym. To bardzo prosta zasada: kochać siebie. (s.11)

 

Dla mnie miłość to głęboka akceptacja. Przez kochanie samej siebie rozumiem akceptację tego, jaka jestem. Akceptujemy w sobie wszystko – nasze dziwactwa, to, co wprawia nas w zakłopotanie, rzeczy, których nie wykonujemy zbyt dobrze, a także nasze zalety. Akceptujemy to z miłością i bezwarunkowo.  (por. s.12)

 

Jeżeli już dzisiaj nie jesteś gotowa, by pokochać siebie, nie pokochasz siebie także jutro, ponieważ to, co przeszkadza ci dziś, jutro również będzie istniało. […] Dzisiaj jest dniem, w którym możesz pokochać siebie całkowicie, nie żądając nic w zamian. […]

 

Nie możemy tak naprawdę pokochać drugiej osoby, dopóki w nas samych nie narodzi się miłość. Miłość do siebie jest najpiękniejszym darem, jaki możemy sobie ofiarować. Jeżeli bowiem kocham siebie, taką jaką jestem, nie skrzywdzę ani siebie ani nikogo innego. […] Pokój, zrozumienie, współczucie, przebaczenie, a nade wszystko miłość. Istnieje w nas siła zdolna wprowadzić to w życie. (por.s.13)

 

Uważam, że przez swoje wzorce myślowe i uczuciowe przyczyniamy się do wszystkiego, co zdarza się w naszym życiu, zarówno dobrego, jak i złego. Myśli tworzą uczucia, a my zaczynamy żyć zgodnie z naszymi uczuciami i przekonaniami. Nie chodzi o to, by obarczać się winą za wszystkie nasze życiowe niepowodzenia. Istnieje różnica pomiędzy odpowiedzialnością a obwinianiem siebie lub innych. (s.18)

 

Dzieci często reagują na atmosferę stwarzaną przez otaczających je dorosłych. Wcześnie więc dowiedziałam się, co to strach i przemoc, i następnie odtwarzałam te doświadczenia, gdy dorosłam. Nie rozumiałam oczywiście, że była we mnie moc, która mogła to wszystko zmienić. Bardzo surowo oceniałam siebie, gdyż sądziłam, że brak miłości i uczucia wokół mnie wynika z tego, że jestem złym człowiekiem.

 

Wszystko, co przydarzyło Ci się do chwili obecnej, ma swoje źródło w Twoich myślach i przekonaniach, pochodzących z przeszłości. Nie patrzymy wstecz na nasze życie ze wstydem. Traktujemy przeszłość jako część naszego bogactwa i pełni istnienia. Bez tego bogactwa i pełni nie byłoby nas tutaj. Nie ma powodu do obwiniania się za to, że nie radziłaś sobie lepiej. Zrobiłaś wszystko, co mogłaś. Uwolnij się z miłością od przeszłości i bądź wdzięczna, że doprowadziła Cię do nowej świadomości.  Przeszłość istnieje jedynie w naszym umyśle i to my decydujemy, jak na nią patrzeć. Teraz jest momentem, w którym żyjemy. Teraz jest momentem, który odczuwamy. Teraz jest momentem, którego doświadczamy. To, co robimy w chwili obecnej, zadecyduje o przyszłości. Teraz więc jest momentem do podjęcia decyzji. Nie możemy zrobić niczego jutro, nie możemy także wczoraj. Możemy zrobić jedynie dzisiaj. Ważne jest to, co postanawiamy myśleć i mówić, i w co postanawiamy wierzyć teraz. Gdy zaczynamy świadomie kontrolować nasze myśli i słowa, zyskujemy narzędzia, z których możemy zrobić użytek. […]

 

Możesz zaniechać dotychczasowego sposobu myślenia. Niech Twój umysł obejmie kontrolę, gdy powraca myśl: „Ciężko jest się zmienić”. Powiedz do swojego umysłu: „Postanowiłam uwierzyć, że teraz łatwo się zmienić”. Możesz tak zwracać się do swego umysłu nawet kilkanaście razy, zanim uzna on, że to Ty sprawujesz teraz kontrolę i że rzeczywiście traktujesz poważnie to, co mówisz. […]

 

Ludzie często mówią do mnie: „Nie mogę przestać myśleć w pewien sposób”. Zawsze im odpowiadam: „Ależ możesz”. Przypomnij sobie, jak często unikałaś pozytywnego myślenia. Musisz po prostu uświadomić swojemu umysłowi, że jest to coś, co masz zamiar zrobić. Musisz przestać negatywnie myśleć. Nie rozumiem przez to, że masz walczyć ze swoimi myślami, gdy będziesz chciała coś zmienić. Kiedy negatywne myśli napłyną, po prostu powiedz im: „Dziękuję za troskę”. W ten sposób nie zaprzeczasz temu, co jest w Tobie, a także nie kierujesz swojej mocy na negatywne myśli. Powiedz sobie, że nie zamierzasz nigdy więcej gromadzić w sobie negatywnych odczuć. Chcesz myśleć w inny sposób. Jeszcze raz powtarzam, że nie musisz walczyć ze swoimi myślami. Przyjmij je do wiadomości i wyjdź poza nie. (s.20-22)

 

Pomóż sobie, podejmując decyzje, które są dla Ciebie korzystne. Gdy masz wątpliwości, zapytaj siebie: „Czy jest to decyzja pełna miłości? Czy jest właściwa dla mnie w tym momencie?” Jutro, za tydzień lub miesiąc podejmiesz być może inną decyzję. Zawsze jednak zadawaj sobie te pytania. (s.23)

 

Kiedy nasz rozwój nie idzie w pożądanym kierunku, trzeba do końca pozbyć się negatywnych odczuć powstałych w dzieciństwie. Trzeba nawiązać kontakt z dzieckiem wewnątrz siebie, które ciągle cierpi i potrzebuje pomocy.  (por.s.29)

Codziennie ćwicz przed lustrem wypowiadanie następującej afirmacji:

„Kocham Cię.

Naprawdę Cię kocham”.

Przed zaśnięciem zapewniaj samą siebie, że Twoje ciało będzie dochodziło do zdrowia podczas snu i że rano będziesz się czuć wspaniale wypoczęta i odświeżona. Każdego dnia potwierdzaj w sobie chęć rozwoju, nauki i zmiany, i niespostrzegania siebie w negatywnym świetle. (por.s.30-1)

 

Im bardziej wybaczałam moim rodzicom, tym bardziej byłam skłonna wybaczyć sobie. Wybaczenie sobie jest niezwykle istotne. Wielu z nas czyni taką samą krzywdę znajdującemu się w nas dziecku, jaką nam wyrządzali rodzice. Po prostu kontynuujemy przemoc i jest to bardzo smutne. Gdy byliśmy źle traktowane jako dziewczynki, nie miałyśmy zbyt wielkiego wyboru, jednak gdy dorosłyśmy i ciągle stosujemy przemoc wobec znajdującej się w nas dziewczynki, skutki są katastrofalne.

 

W miarę jak wybaczałam sobie, zaczęłam sobie ufać. Przekonałam się, że przyczyną braku zaufania do życia lub do innych ludzi jest to, że nie ufamy sobie.  Gdy mówimy: „Nigdy się już nie zakocham, ponieważ nie chcę cierpieć” lub „Nigdy więcej na to nie pozwolę”, oznacza to że naprawdę mówimy do siebie: „Nie wierzę, że zaopiekujesz się mną, więc nie mam zamiaru się w nic angażować”. 

 

Po jakimś czasie ufałam już sobie na tyle, żeby zaopiekować się sobą; odkryłam, że jest mi coraz łatwiej kochać siebie, od kiedy zaczęłam sobie ufać. Moje ciało i moje serce dochodziły do zdrowia. Potrzebujesz wsparcia ze strony samej siebie, jeżeli chcesz, żeby sytuacja się poprawiała. (por. s.31-3)

 

Nie nauczono mnie w szkole, że dobór słów może mieć cokolwiek wspólnego z tym, czego doświadczam w życiu. Nikt mi nie powiedział, że myśli są twórcze i mogą bezpośrednio kształtować moje życie. […] Nie nauczono mnie, że jestem warta miłości i zasługuję na dobro. Nie nauczono mnie, że jako dzieci często nazywałyśmy swoich rówieśników słowami, które miały zranić i poniżyć. Dlaczego jednak tak postępowałyśmy? Gdzie nauczyłyśmy się takiego zachowania? Zastanówmy się nad tym, czego nas uczono. Wielu z nas rodzice nieustannie powtarzali, że jesteśmy głupie, tępe czy leniwe. Stanowiłyśmy utrapienie i nigdy nie mogłyśmy ich zadowolić. Czasami słyszałyśmy, jak nasi rodzice mówią, że woleliby, żebyśmy nigdy się nie urodziły. Być może przyjmowałyśmy te słowa z pokorą, nie zdając sobie sprawy, jak głęboko w nas zapadają i jak wiele bólu przysporzą nam w przyszłości.

 

Zmiana prowadzenia naszego wewnętrznego dialogu

Zbyt często akceptujemy w dzieciństwie polecenia wydawane przez rodziców. Słyszymy: „zjedz szpinak”, „posprzątaj pokój”, „pościel łóżko”. Robimy to wszystko, żeby nas kochano. Utrwalamy w sobie przekonanie, że możemy być akceptowane jedynie wtedy, gdy wykonujemy pewne rzeczy – akceptacja i miłość są uwarunkowane. Jednak hierarchia tego, co ważne, jest w takim przypadku określona przez poglądy innej osoby i nie ma nic wspólnego z istniejącym głęboko w nas wewnętrznym poczuciem wartości. Jesteśmy przekonane, że możemy istnieć jedynie wówczas, gdy zachowujemy się w sposób zadawalający innych; w przeciwnym wypadku nie mamy nawet prawa do egzystencji.

 

Te wczesne uwarunkowania kształtują to, co nazywam wewnętrznym dialogiem – czyli jak same ze sobą rozmawiamy. Jest on naprawdę ważny, ponieważ staje się podstawą słów, które wypowiadamy głośno. […] Jeżeli będziemy siebie poniżać, życie będzie dla nas miało niewielką wartość. Jeżeli natomiast będziemy siebie kochać i cenić, życie stanie się cudownym, przynoszącym radość darem. (s.37)

 

Możemy także usunąć wyrażenie „muszę” z naszego słownictwa i naszych myśli. Gdy to uczynimy, uwolnimy się od olbrzymiej presji, którą same stwarzamy, mówiąc do siebie np.: „Muszę iść do pracy; muszę zrobić to lub tamto, muszę…” Zamiast tego zacznijmy używać słowa postanawiam. „Postanawiam iść do pracy, ponieważ zarobione pieniądze pozwalają mi zapłacić czynsz”. Słowo postanawiam pozwala nam spojrzeć na nasze życie z całkiem innej perspektywy. Wszystko, co robimy, jest efektem naszego wyboru, chociaż może nam się wydawać, że jest inaczej. […]

 

Innym wyrażeniem, którego użycia powinnyśmy być świadome, jest „nie zapomnij”. Jakże często mówimy: „Nie zapomnij tego czy owego”. I co się dzieje? Zapominamy. Naprawdę chciałybyśmy pamiętać, a tymczasem zapominamy. Zacznijmy więc używać sformułowania pamiętaj, proszę zamiast nie zapomnij. […]

 

Jakie są Twoje ostatnie myśli przed zaśnięciem? Czy mają one moc uzdrawiającą, czy też są użalaniem się nad swoją biedą? […] Dotyczy ono negatywnego sposobu myślenia o wszystkim, co dotyczy Twojego życia – wszystkim, co się nie układa. Czy martwisz się tym, co będzie jutro? Zazwyczaj przed snem czytam coś pokrzepiającego na duchu. Zdaję sobie bowiem sprawę, że podczas snu zachodzi proces oczyszczania, który przygotowuje mnie do następnego dnia. Bardzo pomocne może być przeniesienie w fazę snu naszych problemów i pytań. Wiem, że sen pomoże mi uporać się ze wszystkim, co spotyka mnie w życiu. […]

 

To my wybieramy nasze myśli, które są podstawą wewnętrznego dialogu. Gdy doświadczyłam, jak te procesy zaczęły działać w moim życiu, stało się ono bardziej zgodne z tym, czego nauczałam. Czuwałam nad słowami i myślami i nieustannie wybaczałam sobie to, że nie jestem doskonała. Pozwalałam sobie stać się bardziej sobą niż kimś, kto dąży do zdobycia akceptacji w oczach innych. (s.38-40)

 

Możesz, jeśli tylko zechcesz, wyzwolić się ze swojej negatywnej koncepcji życia.

Zacznij zapewniać siebie,

że jesteś osobą wartą miłości,

że zasługujesz na to, aby być zdrową,

i że w sferze fizycznej zrobisz wszystko, czego potrzebujesz, żeby wyzdrowieć. Bądź głęboko przekonana, że chcesz wyzdrowieć i że jest to dla Ciebie bezpieczne/dobre. (s.43)

 

Przekonałam się, że wiele kobiet […] nie potrafi powiedzieć „nie”. Troszczą się o wszystkich z wyjątkiem siebie. Radzę im przede wszystkim, żeby koniecznie nauczyły się mówić:

Nie, nie chcę tego zrobić!”

Dwa lub trzy miesiące mówienia „nie” i świat dookoła zacznie się zmieniać. Kobiety takie powinny zatroszczyć się o siebie mówiąc:

Jest to coś, co ja chcę zrobić,

a nie, co ty chcesz, aby zrobiła.

 

Miłość do siebie samej jest najważniejszą rzeczą, którą możesz osiągnąć, ponieważ jeżeli kochasz siebie, to nie skrzywdzisz ani siebie, ani żadnej innej istoty.  (s.44-5)

 

Odkryłam, że jeżeli czegoś rzeczywiście w życiu nienawidzimy, najlepszym sposobem uwolnienia się od tego jest pobłogosławienie tego z miłością.

 

Błogosławię cię z miłością, uwalniam cię i pozwalam ci odejść.

 

Ta metoda działa w stosunku do ludzi, sytuacji, przedmiotów i pomieszczeń. Można także sprawdzić, jak działa w przypadku pozbywania się niepożądanych przyzwyczajeń. Pamiętam mężczyznę, który mówił do każdego wypalanego papierosa:

Błogosławię cię z miłością i usuwam z mojego życia.

Po kilku dniach jego chęć palenia znacznie się zmniejszyła, a po kilku tygodniach w ogóle zerwał z nałogiem.

 

ZASŁUGUJESZ NA DOBRO

Zastanów się przez chwilę, czego w tej chwili obecnej pragniesz najbardziej. […] Często przychodzą do mnie ludzie i mówią: „Luizo, afirmacje nie działają”. W istocie jednak nie ma to nic wspólnego z afirmacjami. Przyczyną jest to, że nie wierzymy, iż zasługujemy na dobro. Kiedy chcemy się przekonać, czy wierzymy, że coś się nam należy, wypowiedzmy słowa afirmacji i śledźmy myśli, które się potem pojawią. Zapisz te myśli, gdyż dopiero gdy zobaczy jest wypisane na papierze, staną się zrozumiałe. Jedyną rzeczą, która powstrzymuje Cię od przekonania, że zasługujesz na dobro i miłość, jest czyjaś opinia, którą zaakceptowałaś jako prawdę. […]

 

Musimy zacząć wierzyć, że zasługujemy na całe dobro, które życie ma nam do zaoferowania. Oto kilka myśli, które mogą być pomocne:

 

  • Jestem wiele warta
  • Zasługuję na dobro
  • Kocham siebie
  • Moje życie będzie spełnione

 

Te stwierdzenia tworzą podstawę wiary i na nich możesz budować. Zastosuje je jako afirmacje, a pomogą Ci zdobyć to, czego pragniesz. (s.48-9)

 

Jeżeli ciągle masz jakiś nawyk, którego chcesz się pozbyć, zapytaj siebie, do czego jest Ci potrzebny, jakie masz z niego korzyści. Jeżeli nie potrafisz na to odpowiedzieć, zadaj sobie inne pytanie: „Co się stanie, jeżeli zrezygnuję z tego przyzwyczajenia?” Bardzo często odpowiedź brzmi: „Moje życie stanie się lepsze”. Uleganie nawykom ma swoje źródło w przekonaniu, że nie zasługujemy na lepsze życie. (s.50)

 

Afirmacje formułuj w czasie teraźniejszym. […] Można powiedzieć:

„Jestem teraz kochana przez wspaniałego mężczyznę, który…” i wymień wszystko, czego oczekujesz od takiego związku. (por. s. 51)

 

Nie myśl więc, że nie jesteś wystarczająco dobra, ponieważ coś, od czego chciałaś się uwolnić, pojawia się ponownie. Gdy odkryłam, że nie jestem złym człowiekiem tylko dlatego, że muszę jeszcze raz zmagać się ze starymi problemami, cały proces stał się o wiele łatwiejszy. Nauczyłam się mówić do siebie: „Radzisz sobie wspaniale. Spójrz jak daleko zaszłaś. Potrzebujesz jedynie więcej praktyki. Kocham Cię.” (s.53-4)

 

Jestem osobą,

która kocha

która zasługuje na miłość

która jest kochana.

 

Chcę się zmieniać i rozwijać.

 

Rano, w południe i wieczorem poświęcam sporo czasu na pozytywny dialog wewnętrzny. Źródłem i domena miłości jest serce i z serca staram się kochać siebie i innych tak bardzo, jak tylko to możliwe. […] Wybieram więc wiarę, że wszystko, co mnie dotyczy, jest wspaniałe. (s.55)

 

Jeżeli podczas medytacji nachodzą Cię nieustannie negatywne myśli, może to oznaczać, że istnieje taka potrzeba i gdy siebie wyciszasz, myśli te wydostają się na powierzchnię. Po prostu obserwuj wówczas, jak wszystko, co negatywne, opuszcza Cię. Nie próbuj z tym walczyć. Pozwól myślom pojawiać się tak długo, jak długo będzie to potrzebuje. Może się zdarzyć, że podczas medytacji zaśniesz. Pozwól ciału robić to, czego potrzebuje. (s.56)

 

Afirmuj siebie:  Jestem wspaniała i kocham siebie. To Ja jestem autorytetem w moim życiu.

 

Nie pozwól, by wyobrażenia innych ludzi na temat dobra i zła wywierały na Ciebie wpływ. Inni mogą mieć władzę nad Tobą tylko wtedy, jeśli się na to zgodzisz. Całe grupy ludzi poddają się władzy innych. […] Nie należy także tracić siły pod wpływem tego, co się czyta. […] To Ty jesteś autorytetem w swoim życiu, nie myśl więc, że wszystko, co jest napisane, musi być prawdą.

Therry Cole-Whittaker: What you think of me, is none of my business (to nie moja sprawa, co o mnie myślisz). (por.s.59)

 

Jeżeli ciągle jeszcze mówimy: “Nie mogę tego zrobić, ponieważ moja matka powiedziała… mój ojciec powiedział…” to znaczy, że wciąż nie dorosłyśmy. Teraz chcesz przezwyciężyć w Tobie bariery i być może nauczyć się czegoś nowego, o czym do tej pory nie wiedziałaś.  […]

 

Jeżeli będziesz wykorzystywała swoją energię na zdobywanie wiedzy o sobie, po pewnym czasie zrozumiesz, jakie problemy i zagadnienia wymagają rozwiązania.

 

Jeżeli zastanowiłybyśmy się przez moment nad własnymi uwarunkowaniami, problemami i tym wszystkim, co nas wiąże, do jakiej kategorii należałoby to zaliczyć:

– krytycyzm

– strach

– poczucie winy

– uraza

Te cztery kategorie nazywam Wielką Czwórką. Która z nich kieruje Tobą? Może to strach zawsze się uwidacznia, czy też poczucie winy? Czy jesteś osobą pełną krytycyzmu lub przechowującą urazy? Chciałabym tu zaznaczyć, że uraza zepchnięta do wnętrza to gniew. Jeżeli więc wierzysz, że nie wolno Ci  okazywać gniewu, oznacza to, że chowasz w sobie wiele urazy. Nie możemy wyprzeć się naszych uczuć. Nie możemy dla wygody ignorować ich.   (s.64-6)

 

W istocie nie ma znaczenia, co ci kiedyś zrobiono lub czego nauczono Cię w przeszłości. Dzisiaj jest nowy dzień. To TY teraz rządzisz. „Teraz” jest momentem, w którym tworzysz przyszłość i swój świat. […] Tylko TY potrafisz zmienić sposób myślenia, odczuwania i działania. […] Możesz sobie przypomnieć, że w dzieciństwie kochałaś siebie taką, jaką byłaś. […] Gdy dziecko jest zadowolone, wiemy o tym, a gdy jest złe, wiedzą o tym wszyscy sąsiedzi. Nigdy nie obawia się pokazywać ludziom, co czuje. Żyje teraźniejszością. My też kiedyś byliśmy tacy. W procesie dorastania słuchamy otaczających nas ludzi i od nich uczymy się strachu, poczucia winy i krytycyzmu. Jeżeli wzrastałaś w rodzinie, gdzie krytyka była na porządku dziennym, będziesz także krytyczna jako osoba dorosła. Jeżeli wychowywałaś się w rodzinie, gdzie nie wolno Ci było okazywać gniewu, będziesz prawdopodobnie bała się wybuchu gniewu i konfrontacji; zepchniesz je w głąb siebie i pozwolisz tam przebywać. Jeżeli w Twojej rodzinie wszyscy kierowali się poczuciem winy, przeniesiesz ten wzorzec w swoje dorosłe życie. Będziesz prawdopodobnie osobą, która bezustannie mówi „przepraszam”, i nigdy bezpośrednio o nic nie poprosi. Będziesz uważała, że aby otrzymać to, na czym Ci zależy, musisz w pewnym stopniu pozwolić na manipulowanie sobą. Gdy dojrzewamy, przyswajamy sobie te błędne idee i tracimy kontakt z naszą wewnętrzną mądrością. Musimy więc uwolnić się od tych przekonań i powrócić do stanu czystości duchowej, w którym naprawdę siebie kochałyśmy. Musimy przywrócić cudowną niewinność życia i stopniowo odzyskać radość istnienia, tę samą radość, którą czuje dziecko w stanie zachwytu i zadziwienia. 

Chcesz, aby coś stało się dla Ciebie prawdą. Wyraź to w formie nie negatywnej, lecz pozytywnej afirmacji. Podejdź teraz do lustra i powtórz swoją afirmację. Zastanów się nad tym, co Ci przeszkadza. Gdy rozpoczniesz wypowiadać afirmacje w rodzaju: „KOCHAM SIEBIE  I APROBUJĘ”, zwracaj uwagę na pojawiające się negatywne myśli; jeżeli je zidentyfikujesz, staną się kluczem otwierającym drzwi do wolności. Zazwyczaj myśli te należą do jednej z wymienionych poprzednio kategorii – krytycyzmu, strachu, poczucia winy lub urazy, i najprawdopodobniej przyswoiłaś je sobie od ludzi, z którymi miałaś do czynienia w przeszłości. Niektórzy z nas stawiali sobie w życiu trudne do wykonania zadania, ja jednak wierzę, że w istocie znajdujemy się tu po to, żeby kochać siebie, bez względu na to, co oni mówią lub robią. Zawsze możemy wykroczyć poza ograniczenia stawiane przez rodziców lub przyjaciół. Jeżeli byłaś dobrym dzieckiem, to przyswoiłaś sobie wszelkie ograniczenia swoich rodziców w sposobie patrzenia na świat. Nie jesteś zła, jesteś idealnym dzieckiem, dokładnie takim, jakim chcieli widzieć Cię rodzice. (s.66-7)

Można także doświadczyć uczucia rozpaczy. Często, gdy patrzymy w lustro i mówimy: „Kocham Cię”, małe dziecko wewnątrz nas pyta” „Gdzie byłaś cały ten czas? Czekałam, żebyś mnie zauważyła.” Pojawiają się fale smutku spowodowane tym, że tak długo odrzucałyśmy ukryte dziecko w nas. […]

Żeby uwolnić się od problemu musimy najpierw go poznać, a dopiero potem możemy go pokonać. Dla tych, którzy byli ofiarami kazirodztwa, bardzo ważną sprawą jest terapia. Potrzebują oni bezpiecznego miejsca, gdzie mogliby uporać się z urazami. Gdy pozbędziemy się gniewu, urazy i wstydu, możemy znaleźć się w momencie, od którego zaczniemy kochać siebie. Bez względu na to, nad czym pracujemy, musimy pamiętać, że pojawiające się uczucia są jedynie uczuciami. Nie jest to już bezpośrednie doświadczenie. Musimy pracować nad tym, żeby dziecko wewnątrz nas czuło się bezpiecznie. Musimy sobie podziękować, że miałyśmy odwagę i siłę przejść przez to doświadczenie. Czasem, gdy mamy do czynienia z takimi problemami, jak kazirodztwo, ciężko nam przyjąć, że osoba czyniąca nam krzywdę, postępowała w jedyny możliwy dla niej wówczas sposób, zgodnie z jej pojmowaniem świata, jej świadomością i wiedzą. Przemoc zawsze stosowana jest przez ludzi, którzy osobiście jej doświadczyli. Wszyscy potrzebujemy uzdrowienia. (s.68)

 

Gdy nauczymy się kochać siebie i dbać o siebie, bez względu na to, jacy jesteśmy, nigdy więcej nikogo nie skrzywdzimy.[…]

W wielu wypadkach nie chcemy zaakceptować jakiejś części tego, kim jesteśmy. Zadajemy sobie gwałt za pomocą alkoholu, narkotyków, papierosów, przejadania się itp. Istnieje wiele sposobów karania siebie za niedoskonałość. Dla kogo jednak mamy być doskonali? Czyje wymagania i oczekiwania staramy się ciągle spełniać? Postarajmy się zaniechać takiego postępowania. Po prostu bądź, a odkryjesz, że jesteś wspaniała właśnie taka, jaka jesteś teraz.

 

Jeśli zawsze patrzyłaś na siebie i świat krytycznie, wykształcenie w sobie postawy pełnej miłości i akceptacji będzie wymagało czasu. Nauczysz się cierpliwości w stosunku do siebie, w miarę jak zaczniesz pozbywać się krytycyzmu, który jest jedynie przyzwyczajeniem, a nie integralną częścią Twojego życia. Czy możesz sobie wyobrazić, jak cudowny byłby świat, gdyby nigdy nikt Cię nie krytykował? Czułabyś zupełny spokój i komfort psychiczny. Każdy ranek byłby początkiem wspaniałego, nowego dnia, ponieważ każdy kochałby Cię i akceptował, nikt by Cię nie krytykował i nie poniżał. Możesz osiągnąć ten stan szczęścia, stając się człowiekiem, który akceptuje w większym stopniu to, co jest w nim wyjątkowego i specjalnego. Życie z sobą może być najwspanialszym z możliwych do wyobrażenia doświadczeń. Możesz budzić się rano i czuć radość, że spędzisz ze sobą jeszcze jeden dzień.

 

Gdy kochasz siebie taka, jaką jesteś, automatycznie powodujesz ujawnienie się tego, co jest w Tobie najlepsze. […]

 

Wielokrotnie ludzie przekazują Ci negatywne informacje na Twój temat, gdyż jest to najłatwiejszy sposób manipulowania Tobą. Jeżeli ktoś chce, żebyś czuła się winna, zapytaj siebie: „Czego on/ona chce? Dlaczego to robi?”. Zadaj te pytania, zamiast zgadzać się w duchu: „Tak, jestem winna. Muszę zrobić to, co mówią”.

 

Wielu rodziców manipuluje dziećmi za pomocą poczucia winy, gdyż sami byli wychowywani w taki sposób. Opowiadają swoim dzieciom kłamstwa, żeby czuły się gorsze. Niektórzy ludzie są ciągle manipulowani przez krewnych lub przyjaciół, nawet jako dorośli. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nie szanują siebie; w przeciwnym  wypadku nigdy by na to nie pozwolili. Drugim powodem jest to, że z samej natury dają się ciągle manipulować.

 

Wiele z nas przytłacza poczucie winy. Nieustannie czujemy, że nie mamy racji, jesteśmy przekonane, że nie robimy tego, co należy, ciągle kogoś za coś przepraszamy. Nie potrafimy darować sobie czegoś, co zrobiłyśmy w przeszłości. Ganimy siebie za wiele wydarzeń zachodzących w naszym życiu. Zrzućcie z siebie brzemię winy. Nie powinniście żyć dłużej w ten sposób.

 

Te, które czują się winne, mogą teraz nauczyć się mówić nie na nonsensy wypowiadane przez ludzi. Nie namawiam tu do kłótni z nikim, ale jedynie do wyłączenia się z prowadzonej gry. Jeżeli słowo „nie” jest dla Ciebie nowe, wypowiedz je w bardzo prosty sposób” „Nie. Nie mogę tego zrobić”. Nie usprawiedliwiaj się, gdyż w ten sposób dajesz osobie, próbującej Tobą manipulować, broń do ręki i wówczas łatwiej jej będzie zmienić Twoją decyzję. Ludzie zaprzestaną prób manipulowania Tobą, gdy zorientują się, że są one nieskuteczne. Mogą oni mieć na Ciebie wpływ, dopóki im na to pozwalasz. Mówiąc „nie” po raz pierwszy, możesz czuć się winna; po kilku następnych razach staje się to jednak łatwiejsze. […]

 

Jeżeli robisz coś, co obciąża Cię poczuciem winy, przestań to robić. Jeżeli w przeszłości zrobiłaś coś, co sprawia, że czujesz się winna, wybacz sobie. Gdy możesz naprawić krzywdę, uczyć to i nie postępuje tak w przyszłości. Za każdym razem, gdy w Twoim życiu pojawia się poczucie winy, zapytaj: „Co myślę na swój temat?”, „Kogo staram się zadowolić”. Zwróć uwagę na przekonania pochodzące z dzieciństwa, które wtedy mogą się ujawnić. […]

 

Kobieta wstydziła się, że syn jest właśnie taki, i było jej bardzo przykro, że nie potrafiła go właściwie wychować. Taki sposób myślenia jest marnowaniem energii, ponieważ jej poczucie winy nie pomoże synowi i w oczywisty sposób nie pomoże jej. Wina staje się wielkim ciężarem i zmniejsza poczucie własnej wartości. Poradziłam jej, żeby za każdym razem, gdy ogarnia ją poczucie winy, mówiła coś w rodzaju: „Nie, nie chcę już tego więcej czuć. Pragnę nauczyć się kochać siebie. Akceptuję syna takiego, jaki jest”. […]

 

Nawet, jeżeli nie wiemy, jak siebie kochać, fakt, że chcemy tego, już zmienia sytuację. Po prostu nie ma sensu przywiązywanie się do swoich uwarunkowań. Rada zawsze brzmi:

Kochaj siebie.

Radą dla niej było nie uzdrowienie jej syna, lecz pokochanie samej siebie. On zjawił się w tym życiu, żeby kochać siebie. Ona nie mogła zrobić tego za niego, a on nie mógł zrobić tego za nią. (s.69-72)

 

Gdy tłumisz swoje emocje lub je ukrywasz, powodują one wewnątrz Ciebie spustoszenie. Kochaj siebie na tyle, żeby pozwolić sobie na odczuwanie emocji. Pozwól swoim uczuciom wydostać się na powierzchnię. Może to spowodować, że będziesz całymi dniami płakała lub odczuwała ogromną złość. Być może będziesz musiała uporać się z wieloma starymi emocjami. Radzę, żebyś wypowiadała afirmacje, które spowodują, że przejście tego procesu będzie łatwiejsze, mniej bolesne i spokojniejsze:

Z łatwością uwalniam się teraz ze wszystkich starych negatywnych sposobów myślenia.

Zmiana jest dla mnie korzystna.

Moja droga jest teraz prosta.

Uwolniłam się od przeszłości.

 

Do swoich uczuć nie dodawaj osądu. To jedynie spycha je jeszcze głębiej. Jeżeli masz poważny dylemat lub przechodzisz kryzys, zapewnij siebie, że jesteś bezpieczna i tak chcesz się czuć. Afirmowanie pozytywnych uczuć przyniesie ze sobą korzystne zmiany. (s.73-74)

 

Z gniewem jest podobnie ja z krytycyzmem – wywołują go zazwyczaj powtarzające się przyczyny. Gdy jesteśmy złe na kogoś i czujemy, że nie mamy prawa tego wyrazić, stłumiony gniew powoduje urazy, gorycz lub depresję. Dobrze więc jest kontrolować gniew, gdy się pojawi. Istnieje kilkanaście pozytywnych sposobów radzenia sobie z gniewem. Jednym z najlepszych jest szczera rozmowa z osobą, która wywołuje gniew, i rozładowanie emocji. Można powiedzieć: „Jestem na Ciebie zła z powodu…”. Gdy czujemy, że chcemy na kogoś krzyczeć, oznacza to, że gniew narastał od dłuższego czasu. Często dzieje się tak, ponieważ czujemy, że nie możemy rozmawiać z drugą osobą. Dlatego też innym sposobem wyładowania gniewu jest mówienie do tej osoby, gdy jednocześnie patrzy się w lustro.

Znajdź miejsce, w którym będziesz czuła się bezpiecznie i gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Patrz w swoje oczy w lustrze. Jeżeli stwierdzić, że nie możesz tego zrobić, skoncentruje się na ustach lub nosie. Ujrzyj siebie i(lub) osobę, która, jak wierzysz, zrobiła Ci krzywdę. Pamiętaj o chwili, w której poczułaś gniew, i pozwól, żeby Cię ogarnął na nowo. Zacznij mówić tej osobie, dlaczego odczuwasz gniew. Okaż całą złość, którą czujesz. Możesz mówić coś w rodzaju:

 

Jestem na ciebie zła, ponieważ….

Zraniłeś mnie tym, co zrobiłeś, ponieważ…

Boję się, ponieważ ty…

 

Wyraź wszystkie swoje uczucia.[…] Nie powinnaś czuć się winna czy zawstydzona. Pamiętaj, że nasze uczucia to nasze myśli objawiające się w działaniu. Mają one jakiś cel i gdy oczyścisz z nich umysł i ciało, powstanie miejsce dla bardziej pozytywnych doświadczeń. Gdy skończyłaś wyrażać swój gniew, zrób, co możesz, żeby wybaczyć. Przebaczenie jest dla Ciebie  aktem wolności, ponieważ to Ty jesteś osobą, która odniesie z niego korzyść. Jeżeli nie jesteś zdolna do przebaczenia, ćwiczenie jest jedynie negatywną afirmacją i nie przyniesie Ci uzdrowienia. Istnieje różnica pomiędzy uwalnianiem się od a przeżywaniem na nowo starego gniewu. Stojąc przed lustrem, możesz na przykład powiedzieć:

 

W porządku, zapomnijmy o tym. Teraz to jedynie przeszłość… Nie aprobuję tego, co zrobiłeś, zdaję sobie jednak sprawę, że tylko to mogłeś zrobić, mając ówczesną wiedzę i zrozumienie. Skończyłam z tym. Uwalniam cię i pozwalam ci odejść. Ty i ja jesteśmy wolni.

 

Być może będziesz musiała wykonać to ćwiczenie kilkanaście razy, zanim nie poczujesz, że naprawdę pozbyłaś się swojego gniewu. Możesz jednocześnie pracować nad jednym źródłem gniewu lub kilkoma. Rób to, o uważasz za najlepsze dla Ciebie. (s.75-7)

 

Może jesteś osobą, która czuła złość przez większą część swojego życia. Cechuje Cię to, co nazywam gniewem z przyzwyczajenia. Coś się dzieje i wpadasz w gniew. Potem zdarza się coś innego i ponownie się złościsz, lecz nie wykraczasz poza to uczucie. Gniew z przyzwyczajenia jest dziecinny – zawsze chcesz postawić na swoim. W takim przypadku, może pomóc zadanie sobie następujących pytań:

 

Dlaczego bez przerwy się złoszczę?

Dlaczego stwarzam zawsze sytuacje, które wprawiają mnie w gniew?

Czy jedynie w taki sposób potrafię reagować na życie?

Czy tego właśnie chcę?

Kogo ciągle karzę i kogo kocham?

Dlaczego chcę znajdować się w takim stanie?

Co według mnie jest źródłem tych frustracji?

Co w moim zachowaniu wywołuje u innych chęć irytowania mnie?

 

Innymi słowy, można zadać pytanie, dlaczego wierzysz, że aby dopiąć swego, musisz się złościć? Oczywiście wiem, że istnieje niesprawiedliwość i zdarzają się sytuacje, w których masz prawo czuć gniew. Gniew z przyzwyczajenia nie jest jednak korzystny dla Twojego ciała, ponieważ się tam kumuluje.

 

Zastanów się, na co w większości czasu zwracasz uwagę. Usiądź przed lustrem i przez dziesięć minut wpatruj się w siebie. Zapytaj:

Kim jesteś?

Czego pragniesz?

Co Cię uszczęśliwia?

Co mogę zrobić, żeby Cię uszczęśliwić?

(s.78-9)

 

Tłumienie uczuć prowadzi do depresji. Depresja jest gniewem skierowanym do wewnątrz. Jest to gniew, którego według siebie,  nie masz prawa odczuwać. Na przykład możesz myśleć, że nie powinnaś odczuwać gniewu w stosunku do jednego z rodziców, współmałżonka, pracodawcy lub najlepszego przyjaciela. (s.83)

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

 

Jedną z najlepszych metod leczenia depresji jest udzielenie sobie pozwolenia na wyrażanie pewnej części gniewu, co pomoże go zmniejszyć. (s.84)

 

Kochaj siebie tak, żebyś mogła się sobą opiekować. […] Inni ludzie mają przyzwyczajenia emocjonalne. Można być przyzwyczajonym do obwiniania ludzi. […] Przyzwyczajeniem może także stać się to, że wszyscy Cię odtrącają. Gdziekolwiek pójdziesz, spotkasz osoby, które Cię odrzucą. Sama je znajdujesz. Jednak to zewnętrzne odrzucenie jest jedynie odbiciem Twojego własnego odrzucenia siebie. Jeżeli sama siebie nie odepchniesz, nikt tego nie zrobi, a jeśli nawet, nie będzie to miało dla Ciebie żadnego znaczenia. Zapytaj: „Czego w sobie nie akceptuję?”[…]

Jeżeli  musimy mieć jakieś przyzwyczajenia, dlaczego nie może to być miłość do siebie samej? Można przyzwyczaić się do wypowiadania pozytywnych afirmacji lub do robienia czegoś, co daje nam wsparcie duchowe. (s.88-9)

 

Przejadanie się zawsze oznaczało potrzebę opieki. Gdy nie czujemy się bezpieczne lub jesteśmy przestraszone, otaczamy się powłoką ochronną. Waga nie ma nic wspólnego z pożywieniem. […] Powinnaś uświadomić sobie, że w Twoim życiu jest coś, co powoduje, że czujesz się zagrożona. […] Jeżeli masz problem z nadwagą, przestań zwracać uwagę na sposób odżywiania się, lecz pracuj nad następującym wzorcem: „Potrzebuję opieki, ponieważ czuję się zagrożona”. […] Gdy minie potrzeba opieki lub gdy poczujesz się bezpiecznie, nadwaga zniknie. (s.90)

 

Wychowując się w rodzinie rozbitej lub takiej, gdzie występują liczne kłopoty, uczymy się unikać konfliktów. Rezultatem tego jest wyparcie się naszych uczuć. Często nie wierzymy, że ktoś mógłby udzielić nam pomocy, więc nawet o nią nie prosimy. Jesteśmy przekonani, że musimy być na tyle silni, aby radzić sobie ze wszystkim sami. Efektem tego jest utrata kontaktu z własnymi uczuciami. Tymczasem uczucia są pomostem pomiędzy nami a stosunkiem, który mamy do siebie, stosunkiem do innych ludzi i otaczającego nas świata. Są wskaźnikiem tego, co się sprawdza, a co nie w naszym życiu. […] Żeby coś uleczyć trzeba to czuć. Jeżeli nie pozwalamy sobie na odczuwanie tego, co się dzieje wewnątrz nas, nie wiadomo, co należy leczyć. (s.92)

 

Ból śmierci

Gdy umiera ktoś, kogo kochamy, żałoba trwa przynajmniej rok. Dajmy sobie ten czas. […] Naturalne jest także, jeżeli wpadamy w złość i histerię, gdy ktoś umrze. Nie można udawać, że to nie boli. Uczucia powinny znaleźć ujście. Nie powstrzymuj się od płaczu. Patrz w lustro i krzyczy: „To nie w porządku”, lub cokolwiek innego. Jeszcze raz podkreślam, że uczucia muszą znaleźć ujście, w przeciwnym wypadku Twoje ciało będzie miało problemy. Opiekuj się sobą najlepiej, jak tylko możesz a wiem, że nie jest to łatwe. […]

 

Rozpacz może trwać bardzo długo. Podobnie jak rozpacz w czasie wojny. System nerwowy otrzymuje więcej ciosów, niż może udźwignąć. […]

 

Czas żałoby wykorzystaj do pracy nad sobą, do pozbycia się niektórych własnych problemów. Bardzo wiele smutku pojawia się po śmierci ukochanej osoby. Pozwól sobie na jego odczuwanie. Należy dotrzeć do punktu, w którym czujemy się na tyle bezpieczni, żeby pozwolić, by ujawnił się cały nasz ból. Jeżeli będziesz dwa lub trzy dni płakać, wiele bólu i poczucie winy zniknie.  […] Możesz wypowiadać afirmacje w rodzaju:

„Kocham cię, i uwalniam. Ty i ja jesteśmy wolni”. (s.93-5)

 

Zrozumienie naszego bólu

Ból przychodzi do nas w wielu postaciach. Zadrapanie. Uderzenie. Stłuczenie. Nie-moc. Niespokojny sen. Zagrożenie. Skurcze żołądka. Drętwienie ręki lub nogi. […] W większości przypadków chce nam coś powiedzieć. Czasem przesłanie jest oczywiste. Pieczenie w żołądku wyłącznie podczas dni roboczych może oznaczać potrzebę zmiany pracy. […]

Ból jest jednym z „ostatecznych” środków, za pomocą których ciało mówi nam, że coś jest nie w porządku w naszym życiu, że w którymś miejscu zboczyliśmy z drogi. Ciało zawsze pragnie być zdrowe, bez względu na to, co byśmy z nim wyczyniali. […] Wsłuchaj się w swoje ciało, gdyż ono naprawdę chce być zdrowe. Twoje ciało chce być zdrowe, a Ty możesz mu w tym pomóc. (s.96-7)

 

 CDN, jeszcze czytam…

 

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code