Pokora – »czas« na wielkość

 

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}

W czasie kiedy dążenie do sukcesu dla samego sukcesu, konkurencyjność, sztuka prezentowania własnych walorów i formowanie przekonania o bardzo wysokiej wartości – nie zawsze w oparciu o istniejące zalety i umiejętności, w czasie dążenia do panowania nad innymi i na bycie ponad innych, pokora może wydawać się czymś archaicznym, co gorsza wpychającym człowieka w małość, i nieporadność.

W cenie jest dobra autoreklama i postawa zdobywcy, który nierzadko rości sobie prawo do posiadania i nadużywania władzy nawet daleko poza obszarami własnych kompetencji. Zresztą tak na pewno było też w innych czasach od starożytności poczynając.

Autor Psalmu 8, pełen zdumienia stawia samemu Bogu pytanie: „Kim jest człowiek, że Ty o nim pamiętasz? (…) złożyłeś wszystko pod jego stopy.”

Człowiek jest więc kimś niezwykle ważnym w oczach Bożych. Jest kimś wielkim – gdyż jest stworzony na Jego obraz. Jednak człowiek  czasami bardzo chętnie zamienia godność i wielkość – daną przez Boga na wyniosłość, gdyż jest bardziej efektowna nawet wizualnie. Przekonanie o własnej wartości, dążenie do celu i sięganie po nowe, coraz lepsze możliwości we wszystkich dziedzinach i aspektach życia samo w sobie nie jest przecież czymś złym. Więcej – człowiek jest wręcz zobowiązany do tego aby dążyć coraz wyżej i jest to całkowicie zgodne z Bożym zamiarem względem człowieka.

Ale nie jest możliwe, aby człowiek żył bez pokory. Nie będzie to nigdy życie pełnią człowieczeństwa.

Człowiek pokorny nie będzie orzekał o czyjejś wartości, oceniał ani traktował nikogo z pozycji wyższości. Do tych postaw może prowadzić jedynie lęk, który z reguły wynika z poczucia niższej wartości, albo z przekonania o zagrożeniu ze strony innych, którym coś udaje się lepiej. Tymczasem każdy ma swoja drogę życia. Postawa nacechowana tego rodzaju lękiem ma swoje początki właśnie toksycznych źródłach pychy, a ta nigdy nie jest wyborem świadomym i odpowiedzialnym.

Prawdziwa pokora nie nakazuje też człowiekowi pomniejszania swojej wartości ani nie wymaga zgody na poniżanie przez innych. Postawa pokory ujmowana w obraz człowieka ze spuszczoną głową, godzącego się na wszystko, czego wymagają inni nawet jeśli to wpływa na jego szkodę – jest fałszywym wyobrażeniem pokory. Człowiek pokorny to nie taki, który milczy i twierdzi, że „da sobie radę, bo „ma nadzieję w Bogu, bo Pan jest wielki”.  Taką postawę trzeba byłoby nazwać obłudą, gdyż wiadomo, że akceptacja takiego stanu rzeczy jak poniżanie przez innych zdecydowanie odbiega od natury człowieka. Człowiek pokorny – jak najbardziej – zawsze ma nadzieję w Bogu, ale nie ujmuje tej decyzji i postawy zaufania Wszechmocnemu jako narzędzia rekompensaty na płaszczyźnie duchowej za swoje duchowe i intelektualne lenistwo, gdzie Bóg ma niejako „nadrobić” coś za człowieka i z tytułu tego zaufania wynieść go ponad innych. To dopiero niebezpieczny rodzaj pychy i zazwyczaj szczelnie skrywany pod pretekstem krystalicznej pobożności, całkowite zniekształcenie relacji z Bogiem. Zaufanie Bogu jest autentyczne, jeśli zostaje poparte konkretnym postępowaniem i decyzjami.

Pokora nigdy nie popycha człowieka do szukania odpowiedzi na pytanie: „Kto jest najważniejszy?” itp. gdy przychodzi do rozstrzygających kwestii  w relacjach z innymi ludźmi. W pokorze nie ma miejsca na porównywanie, ani na umniejszanie innych poprzez podważanie ich umiejętności, kompetencji czy wręcz zaprzeczanie autentyczności ich pozytywnych cech czy osiągnięć. Pokora nie posuwa się do tupetu w walce o uznanie w społeczeństwie – za wszelką cenę, czyli za cenę niszczenia innych. Akceptuje innych ludzi, ich drogę życia – gdyż nie skupia się na wyszukiwaniu grzechów w innych, ani na krytykanctwie ale motywuje człowieka do doskonalenia samego siebie. Wtedy nie ma miejsca na tuszowanie własnych braków i niedoskonałości ani na wymaganie od innych małości i podporządkowania tej opinii. Pokora nigdy nie odłącza się od prawdy i nie wymaga od innych akceptowania zafałszowanego nieistniejącymi cnotami i walorami obrazu konkretnego człowieka. Dąży do ukazania rzeczywistości zgodnie z prawdą. Pokora nie jest cechą zdobytą raz na zawsze. Jest dynamicznym wskaźnikiem umiejętności uczciwego życia wśród innych. Może się też doskonale sprawdzić jako wskaźnik prawdziwej własnej wartości, gdyż doskonale sprzyja poznaniu samego siebie i  pomaga »promować się« w prawdzie. Nawet więcej, pozwala na stały i regularny proces dążenia coraz wyżej – bez lęku, bez nerwów, że kłamstwo zostanie odkryte, bez fałszywej skromności.

 

7 Comments

  1. misjonarz

    Zgadzam się całkowcie, bo

    Zgadzam się całkowcie, bo pokora jest tym czego oczekuje od nas Bóg. Właściwie to nie powinienem tego komentować, gdyż sam zmagam się czasem z brakiem pokory. Sprawy jednak nie widziałbym w tak prosty sposób. Zacytuję, jak zwykle moich ulubionych świętych. Faustyna pisała:

    "szatan tylko pysznych i tchórzliwych zwycięża, bo pokorni mają moc".

    Czyli pokora w/g Faustyny ma jakąś moc, która jest orężem w walce duchowej.

    Ok. jednak istnieje druga strona medalu, ponieważ szatan lubi wszystko podrabiać i lubi posługiwać się tzw.

    "fałszywą pokorą."  Co to jest ? – ano właśnie. Ignacy mówi, że to jest pewien rodzaju strach przed zwróceniem uwagi gdy ktoś popełnia błędy. Ignacy pisał:

    CD 351  Uwaga 6. Jeżeli taka dobra dusza chce coś powiedzieć lub czynić w Kościele i według myśli naszych przełożonych, a co byłoby ku chwale Boga, naszego Pana i jeżeli nachodzi ją myśl lub pokusa z zewnątrz, żeby tego nie powiedziała ani nie czyniła podsuwając pozorne racje o próżnej chwale lub innej rzeczy itd. – wtedy powinna wznieść umysł do swego Stwórcy i Pana i jeżeli dojdzie do wniosku, że z tego wyniknie większa Jego służba, a przynajmniej nic przeciw niej, powinna postępować wręcz przeciwnie w stosunku do tej pokusy, według tego co powiedział święty Bernard: "Nie z twego powodu zacząłem i nie z twego powodu skończę".

     

    Tekst jest trochę zawiły ale można wysnuć z niego wniosek, że istnieją myśli i uczucia, które "mowią człowiekowi"

    "siedź cicho, nie odzywaj się, lepiej nie drażnić nikogo".

    Jednak w tej regule o. Ignacego występuje coś ciekawego "niech wzniesie umysł". Ano właśnie (sam z tym zresztą zmagam się), czyli "chcesz coś powiedzieć to POWIEDZ, ale najpierw pomódl się – "wznieś umysł do Boga".

    Jest w człowieku coś takiego – sam tego doświadczyłem, że np. zacząłem coś mówic lub pisać i nagle przerwałem bo stwierdziłem, że "to bez sensu". Jakże to było "kompatybyline z tym co pisał Ignacy. Jeżeli zaczynasz coś mówić a to jest dobre to na 100 % zły zacznie w tym Ci przeszkadzać, bo będzie Ci wmawiał, że "jesteś próżny". Ignacy mówił aby działać "agere contra". Tak trzeba robić ale najpierw trzeba się tego nauczyć a nauka może trwać jakiś czas.

     

     
    Odpowiedz
  2. elik

    Syna Człowieczego droga życia.

    Sz.Pani Ewelino

    Owszem "każdy ma swoją drogę życia", także usiłuje dokonywać mniej lub bardziej świadomie różne wybory i podejmować brzemienne w skutkach decyzje życiowe, lecz  tylko Syna Człowieczego droga życia – postawa, świadectwa, nauki, przykazania etc. wyznaczają innym właściwy kierunek i gwarantują wszystkim ludziom na świecie najlepszą i bezpieczną drogę, oraz osiągnięcie celu ostatecznego tj. zbawienia i życia wiecznego.

    Dlatego wg. mnie powszechnie znane wybory i decyzje Jezusa Chrystusa są najlepsze i jedyne, a postawy i drogi życia pokornych, wiernych i oddanych Jego naśladowców, w tym osób błogosławionych i świętych w wspólnocie Kościoła katolickiego są nie tylko ponadczasowe, chwalebne i miłe Bogu, lecz również doskonałym wzorem, przykładem, także  zasługują na szczególne uznanie i pełną akceptację.

    A zatem: Czy rzeczywiście wzorowy katolik, czy chrześcijanin – człowiek dobrej woli, kochający, prawy i cnotliwy, w tym roztropny i pokorny zawsze winien tolerować, pobłażać, a tym bardziej bezkrytycznie "akceptować drogę życia innych ludzi"?……. 

    Pozdrawiam Panią serdecznie – Zbigniew

    Szczęść Boże!

     

     

     
    Odpowiedz
  3. ewelinamo

    akceptacja

    Oczywiście, że w życiu chrześcijanina nie może mieć miejsca akceptacja dla zła! Akceptacja innej drogi, to akceptacja odmiennych zadań, predyspozycji, celów, powołania, całego bogactwa darów pochodzących od Boga, w które wyposażył każdego człowieka odmiennie – powołując go do życia .

    Gdybyśmy w pojęcie akceptacji dla drogi innych wpisali też pobłażanie dla zła i odwracanie się od praw Bożych, które określają też bardzo dokładnie relacje do innych ludzi i do siebie samego i w jakikolwek sposób godzili się na podeptanie ich, byłoby to przekreślenie samego Boga i Jego Słowa a więc równoznaczne z ateizmem. Bóg jednak stworzył każdego człowieka z miłości i każdemu wyznaczył drogę życia i to człowiek jest zobowiązany w dialogu ze Stwórcą rozpoznawać na każdym kroku swoje zadania wpisane we własne powołanie.

     

     
    Odpowiedz
  4. aaharon

    Ach ta pokora …

    hm…

    Po przeczytaniu tego blogu upewniłem się w tym jak słabo siebie znam …jak to co wiem o sobie i czego jestem pewien o sobie  jest chwiejne , niepewne , zmienne. Przydała by się stałość w tej pokorze , to znaczy coś co by mnie przy niej trzymało bezustannie… Nie wiem co to morze być, ale chciałbym znaleźć takie antidotum na moją niepokrę które uszczęśliwiło by innych a przy tym i mnie samego. 

    Myślę że z pokory można czerpać przyjemność i jeśli się nią prawdziwie żyje i zgadza się na nią to ona zrobi to co do niej należy   by się przez nas przelewało prawdziwe braterstwo.

    hm…

    bardzo dobra jest ta pokora,  ale zanim ona na dobre zagości we mnie  to się człowiek musi nacierpieć , bo jak wiem po sobie nie łatwo jest pogodzić się z ostatnim miejscem w synagodze…

    Bywa tak że chciało by się być na świeczniku i świecić innym , pouczać ich jak wielebny Ojciec albo Matka przełożona.  A to niestety nie takie proste. Trudne . Czasami nawet niemożliwe dla niektórych . Myślę że łatwiej przejść wilbłądowi przez ucho igielne niż wejść bez pokory w sercu   do królestwa bożego 🙂

    Stawiam na serce i to by ono było wypełnione mieszkaniami dla wielu . By było w nim miejsce dla innych .

     

     

    J 14:1-3

    W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział…  A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem…

     

    Ps. Blog jak najbardziej na czasie Pani Ewelino:)

    aharon*

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  5. elik

    Inna droga.

    Inna droga życiowa, a szczególnie odmienny jej kierunek i różne wyznaczane cele, czy inaczej modyfikowane, ustalane i uznawane preferencje, także inne wartości, wyobrażenia, wyznania, ideologie, mniemania itp. wielu współczesnych ludzi to chyba nie tylko skutek ich geniuszu, wyjątkowości, inności,  odmienności, czy następstwo wzorowych lub ewidentnie nagannych postaw i zachowań, lecz również, a nawet przede wszystkim konsekwencja fatalnych wyborów i decyzji życiowych.

    Ponadto następstwo, skutek braku nie wiedzy, czy inteligencji, lecz koniecznych cnót i uzdolnień np: pożądanej świadomości (mentalności), miłości, pokory i roztropności, czyli zbyt często świadomego i celowego, oraz dyskretnego, zakamuflowanego lenistwa albo nadużywania wolnej woli, czy zaufania innych i powierzonej władzy.

    A zatem akceptacja innej drogi życiowej wg. mnie nie zawsze, a nawet przeważnie nie jest konieczna, potrzebna, pożądana i usprawiedliwiona. Wręcz może być postrzegana i rozumiana, jako zgoda na wynaturzenia, odstępstwa, sprzeniewierzenia albo kwestionowanie, czy podważanie, deprecjonowanie jednoznacznie wytyczonej drogi życiowej, przez Syna Człowieczego i powszechnie uznawanej, przez  wspólnotę Jego Kościóła.

    Owszem Pan Bóg stworzył człowieka z miłości i pierwszy go umiłował, także posłał na świat Syna Człowieczego – Jezusa Chrystusa, a każdą istotę ludzką powołaną, do życia doczesnego (rodzinnego, wspólnotowego, narodowego) i wiecznego z miłości, a nawet wspaniałomyślności wyposaża w konieczne atrybuty m.in. duszę, sumienie, rozum i wolną wolę.

    Dlatego wielu katolikom i chrześcijanom, także zapewne ludziom prawym, roztropnym i dobrej woli trudno uznać, czy zaakceptować inne drogi życiowe, czyli inne doczesne bytowanie tj. wegetowanie, bezmyślne trwonienie danego czasu (życia), czy uporczywe trwanie w błędzie albo ignorowanie, czy lekceważenie dziedzictwa wielu pokoleń, w tym cywilizacji łacińskiej – kultury i tradycji chrześcijańskiej, także w/w fatalne wybory i decyzje życiowe, czy bezpodstawne uprzedzenia i irracjonalną wrogość wobec katolików, czy chrześcijan, a szczególnie wobec osób duchownych wspólnot Kościoła katolickiego.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  6. jadwiga

    wszystko zgoda…ale

     W pokorze nie ma miejsca na porównywanie, ani na umniejszanie innych poprzez podważanie ich umiejętności, kompetencji czy wręcz zaprzeczanie autentyczności ich pozytywnych cech czy osiągnięć. 

    Już od przedszkola dziecko uczy się porównywania z innymi. Ba…nawet grubo wcześniej – jeszcze przez rodziców. Jest to konieczne aby wyłapać odstępstwa od normy. Tylko dzięki porównaniom udaje się je wychwycić. Podobnie w szkole. Wszedzie jest PORÓWNYWANIE inaczej życie w społeczeństwie nie byłoby możliwe – muszą istnieć jakieś wzorce. Chyba, ze stworzymy szkoły i uczelnie bez ocen. Nikt nic nie stworzy, nikt nic nie sprzeda, nie będzie porównania wszystko będzie w jakis sposób identyczne. I wszyscy. Do tego zresztą dażyła komuna zabijając indywidualność. A indywidualnosć moze rozkwitnąć tylko przez porównania.

    Ktoś musi oceniać czy dana umiejętnosć czy kompetencje są autentyczne. A wiadomo – każda ocena jest troszkę subiektywna…

    Człowiek pokorny nie będzie orzekał o czyjejś wartości, oceniał ani traktował nikogo z pozycji wyższości.

    Owszem, nie traktował z pozycji wyższosci – ale musi isniec ktos kto ocenia. Moze nie wartość ale umiejętnosci. Bez tego społeczeństwo by nie funkcjonowało.

     

     

     
    Odpowiedz
  7. ewelinamo

    porównywanie

    Porównywanie ludzi ma też różne aspekty. Jeśli ma prowadzić do konstruktywnej krytyki, motywującej do rozwoju w szerokim tego słowa znaczeniu, to ma sens i jak to zostało ujęte w Pani wypowiedzi – względem istniejącego i ogólnie przyjętego wzorca – a dla chrześcijania ten wzorzec został konkretnie okreslony przez Słowo Boże.

    Nie można jednak porównywać predyspozycji, różnorodności powołań i  celów człowieka itd. stanowiących właśnie o indywidualności i formować wszystkich i wszystkiego w tym samym kierunku. Na formowanie i osobowość człowieka składa się mnóstwo aspektów i nie mozna w jednym zdaniu orzec, czy porównywać, czy nie. Pisząc o tym, że pokora nie dąży do porównywania ujęłam to w konkretnym aspekcie – otóż nie może w życiu chrześcijanina istnieć porównywanie ludzi pod kątem dopasowania czyjejś drogi życia do własnych, małostkowych interesów, ani takiego, które dąży do pomniejszania wartości drugiego człowieka.

    Ocena innych również jest potrzebna, ale tylko gdy dokonuje się to w pokorze: trzeba sobie uświadomić, czy dana osoba ma odpowiednie kompetencje, o ile będzie chodziło np. o płaszczyznę zawodową, a także o to czym sie kieruje ktoś, kto wydaje swój osąd o innych i na jakiej podstawie tego dokonuje. Bardzo często ludzie mylą ocenę danej osoby ze zwykłym krtykanctwem co prowadzi do chorej rywalizacji i wlaśnie tej przekłamanej "reklamy" samego siebie. W świetle rozważań o pokorze, która ma pomagać człowiekowi rozpoznawanie i podążanie drogą określoną przez Boga trzeba rozrózniać takie oceny czy są potrzebne ludziom raczej dla sztucznego podbudowywania własnej wartości nieproporcjonalnie do rzeczywistości, albo najzwyczajniej do uśpienia sumienia i szukania usprawiedliwienia dla własnych nie zgodnych z wolą Bożą decyzji, czy do dostrzegania dobra i dawania chrześcijańskiego świadectwa własnym życiem i postępowaniem.

    Konstruktywna ocena innych, dokonująca się w pokorze nie jest możliwa, kiedy traktuje się innych z pozycji wyższości, wtedy pownno dminować raczej poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka i poczucie działania w zgodzie z własnym sumieniem.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code