Piszę list …

 

 Piszę list do s. Grażyny OCD. Żona na drugiej stronie stołu coś szyje. Pijemy kawę. Jakieś słodycze na talerzykach. Obok ostatnie listy, w których szukam wątków do odpowiedzi. Albo, jak ostatnio, piszę kilkanaście zdań na kartce na poczcie spiesząc się, żeby przesyłka zdążyła dotrzeć przed jej wyjazdem do sanatorium. Przesyłka zawiera numery „Tygodnika Powszechnego”, niekiedy, gdy zbyt długo zwlekam z odpowiedzią, nawet kilkanaście egzemplarzy, niemal nigdy, jak ostatnio tylko dwa numery plus dodatki, częste w krakowskim piśmie. Czasami wysyłam jakieś moje teksty. Tak się najczęściej zdarza, że jej odpowiedzi przychodzą, gdy jestem w pracy. Żona wtedy w rozmowie telefonicznej informuje: Dostałeś list od s. Grażyny.

W lutym miną cztery lata, jak się poznaliśmy. Jechałem do brata. Wsiadłem na stacji Toruń Główny do pociągu relacji Gdynia – Katowice. Wysiadłem w Sosnowcu z klasztornej celi. Szukając miejsca w wagonie zdecydowałem się dosiąść do przedziału, w którym w rogu przy oknie siedziała zakonnica. Czytała „Tygodnik Powszechny”. Czy, gdyby miała inne czasopismo, odważyłbym się w okolicach Łodzi zapytać: Czy mogę siostrze trochę poprzeszkadzać? Tego już nie będę wiedział, ale wiem, że krakowskie pismo okazało się ciekawym tematem rozmowy. Nie jedynym. Pierwszy numer „Tygodnika” dał jej katecheta mówiąc: Będziesz go czytała do końca życia. Na początek powiedziałem fraszkę, którą pomyślałem wchodząc do przedziału: I w habicie / Fajne życie. W plecaku jak zawsze miałem sporą bibliotekę. Były w nim także „Piórka prawie wszystkie” Jana Izydora Sztaudyngera, prezent od brata na moje 51 urodziny. Od dzieci na pięćdziesiątkę dostałem „Myśli nieuczesane wszystkie” Jerzego Stanisława Leca. Znali moje zamiłowanie do form najkrótszych. Nie trafiłem z rozpoznaniem zgromadzenia po habicie. Okazała się karmelitanką. Jej współsiostry żartowały, że dla zachowania klauzuli powinna wziąść do pociągu durszlak. W rozmowie splatały się informacje o nas z lekturami, z których niektóre okazały się wspólne. Miałem ze sobą numery „Gościa Niedzielnego” z esejami ks. Jerzego Szymika o poezji s. Marii Złotkowskiej OCD. Były z jednego karmelu. S. Maria zginęła w wypadku samochodowym. Pozostał po niej zbiór wierszy, który otrzymałem wraz z jednym z listów od siostry Grażyny. W nim przepiękna niejedna fraza. Oto jedna z nich: Miłość zakwitła na krzyżu. Fragmenty tekstów ks. Szymika są wstępem do tej książki. Mówiąc o ks. Szymiku przypomniałem wiersz: „Dziewczynka w żółtych rajstopkach w śląskim kościele”. Powiedziała: Znam go, to piękny wiersz. Kolejną postacią w naszej rozmowie była Edyta Stein. Znała autorkę książki „Błogosławiona Edyta Stein” s. Janinę Immakulatę Adamską OCD, która przybliżyła mi postać świętej. Inspirująca jest droga od filozofii do wiary i karmelitańskiego habitu oraz wypełnienie „wiedzy krzyża” w Auschwitz. Siostra Grażyna poleciła mi, żebym zainteresował się postacią św. Rafała Kalinowskiego. Zadanie wykonałem dopiero, gdy mi przysłała swoją książkę o nim „Chrześcijański żeń-szeń”. W trakcie rozmowy „przedstawiłem” jej swoją rodzinę. Jeszcze wtedy nie miałem w portfelu zdjęć moich najbliższych. Okazało się, że studiowała, jak moja starsza, córka na Uniwersytecie Śląskim. Opowiada się łatwiej, niż żyje. Zapisałem adres mailowy do klasztoru.

W tej podróży sprawdziła się moja odpowiedź na pytanie: Po co czytać? Czytam, żebym miał o czym rozmawiać. Oczywiście, lektury mają ogromne znaczenie także, gdy chce się pisać. Za każdym napisanym zdaniem, musi stać wiele przeczytanych. Zresztą, pisanie to także jest rozmowa. Uważam, że wszystko jest rozmową, ale to temat na osobny tekst. Niedawno doszedłem do wniosku, że moja duchowość wspierana jest przez dwa śląskie filary: ks. Jerzego Szymika i s. Grażynę, która modli się za mnie i moją rodzinę w karmelu. Są takie wydarzenia, które się nie kończą. Mówię tak o najdłuższym spływie kajakowym, na którym rozpoczęła się moja i żony wspólna droga. Podróż sprzed lat z Torunia do Sosnowca też jeszcze trwa. Piszę list do s. Grażyny…

 

 

 

Komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code