, ,

Pierwszy Wieczór Biblijny w Domu “Tezeusza”

W środę w Domu „Tezeusza” w Kasince Małej rozpoczęliśmy cotygodniowe Wieczory Biblijne, czyli dzielenie się Słowem Bożym. Z inicjatywy Małgorzaty, dzielenia są nagrywane, a następnie spisywane (większe fragmenty), by mogły też służyć innym.

Formuła Wieczorów Biblijnych jest prosta. Najpierw modlimy się o łaskę Ducha Świętego, by był wśród nas podczas dzielenia, uczył słuchania Słowa i poddawania się Jego mocy. Następnie czytany jest na głos fragment Ewangelii z dnia, po czym w ciągu 3-5 minut każdy sam czyta i rozważa tekst. Następnie rozpoczyna się właściwe dzielenie. Można wypowiedzieć się raz, lub dwa. Poszczególne dzielenia nie są komentowane, a uczestnicy są zapraszani do uważnego i życzliwego wsłuchiwania się w wypowiedzi innych. Po zakończeniu dzielenia, następuję modlitwa końcowa: dziękujemy Bogu za Jego Słowo i spotkanie. Staramy się, by miejsce dzielenia Słowem było wyciszone, pali się świeca, itd. Po właściwym spotkaniu, dzielimy się uwagami metodycznymi (przynajmniej po pierwszych spotkaniach), by ulepszyć różne aspekty spotkania.

Osobiście przywiązuję dużą wagę do osobistej medytacji i wspólnego dzielenia się Słowem Bożym, zwłaszcza w warunkach tzw. kościoła domowego. Dzięki tym spotkaniom Bóg w swoim Słowie obiektywizuje swoją obecność wśród Jego uczniów, pozwala przenikać duchem Ewangelii ich serca i codzienne życie. A praktyka wspólnego dzielenia Słowem pomaga bardzo w biblijnej modlitwie indywidualnej. Jest to też piękna, życiodajna modlitwa wspólnotowa, która buduje głębokie więzi oparte na Jezusie.

Poniżej zamieszczam środowy fragment Ewangelii i większą część modlitewnej refleksji. Staramy się oddać dość wiernie jej mówiony charakter, stąd pewna chropowatość tekstu.

*****

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. (Mt 18, 15 – 20)

Nasze dzielenie się Słowem Bożym rozpoczyna się od czegoś bardzo kameralnego: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje…” Nieprzypadkowo jest nam dane takie Słowo [na początek dzieleń]. Ten fragment dotyczy budowania Kościoła. W relację między wierzącymi w Chrystusa wchodzi trójjedyny Bóg, który stanowi zaczyn i fundament Kościoła. Najpierw jest mowa o rozeznaniu grzechu i poprawie grzesznika, a jeżeli grzesznik nie poprawia się, to Jezus każe odrzucić go ostatecznie od wspólnoty. W drugiej części chodzi o kapłańską władzę kluczy, bycia szafarzem sakramentów. W części trzeciej jest zawarta obietnica Jezusa o sile wspólnej modlitwy wierzących, Kościoła: dzięki niej wszystko może być wymodlone, możliwe. On jest w niej zawsze obecny.

Na początku jest mowa o tym, że grzesznik sam wyklucza siebie z Kościoła, żyjąc w grzechu, nie żyjąc w łasce. Jezus zaleca stopniowalność i różne formy zachęty do poprawy grzesznika. Jeśli jest to grzech zatwardziały i konsekwentny, dochodzi do ekskomuniki z Kościoła, czyli rozeznania, że ktoś nie żyje i nie chce żyć w żywej relacji z Bogiem, a tym samym nie może być członkiem Jego Ciała, czyli Kościoła. Następnie wcielony [w Kościele] Bóg użycza swojej Boskiej władzy wiązania i rozwiązywania, czyli dopuszczania do bliskości z Bogiem bądź stwierdzenia, że tej bliskości nie ma w sensie Boskim, czyli na wieki. Wreszcie zostaje ukazany akt jedności pozytywnej, będącej tajemnicą. Jezus chce, aby ludzie wspólnie o coś prosili, wspólnie się modlili. Zostaje podkreślony element komunii, wspólnoty, Kościoła, jedności. Całe czytanie kładzie nacisk na to, że im więcej ludzi trwa w dobrej jedności, tym bardziej Bóg udziela się w swojej mocy, i [ta jedność] stanowi to istotne kryterium prawdy i woli samego Boga.

Co jest tutaj trudne do przyjęcia? Jedność Kościoła czy jedność opinii w Kościele bywa używana instrumentalnie. Może zaistnieć zmowa w złu, zmowa w kłamstwie, fałszywa jedność, która jest oportunizmem, złą solidarnością, jak było w sprawie lustracji i księży molestujących dzieci czy młodzież. Tu należy uważać i wyraźnie podkreślić, że Jezus mówi o dobrej jedności, że trzeba użyć kolejnego kryterium – owocności tej jedności. Była przecież jedność starców [starotestamentalnych sędziów], którzy zamierzali wydać Zuzannę na ukamienowanie, bo nie chciała z nimi współżyć – i to była jedność w złej sprawie.

Chodzi więc o rzeczywistą jedność w Bogu, jedność w dobru, jedność w prawdzie. A jeżeli pojawia się jedność w kłamstwie, oportunizmie, bronieniu ziemskich interesów Kościoła, to na pewno ani Boga tam nie ma, ani nie jest to znakiem Bożej woli. Trzeba więc zawsze rozeznawać z jaką jednością w konkretnym wydarzeniu czy decyzji mamy do czynienia. I to jest nasze osobiste ryzyko, jako wierzących, ryzyko wolności w prawdzie. Ostatecznie to Kościół, mocą swej autorytatywnej władzy rozstrzyga, co jest prawdą, choć bywa, że jest to proces długi, pełen błędów, opóźnień, nieraz kilku wiekowych. [Trzeba] każdą, zwłaszcza soborową i magisterialną, decyzję Kościoła traktować jako relatywnie finalną.

Ostatnia obietnica jest ważna, daje nadzieję, że gdy oboje będziemy się modlić, a krąg modlitwy będzie się rozszerzał w „Tezeuszu”, w środowisku, w naszych sercach, to temu, co będzie dobre, co będzie Boże, Bóg będzie darzył tak, jak teraz darzy.

To [wszystko] jest wymodlone: Dom jest wymodlony, wszelkie dobro, które się dzieje, jest wymodlone na tej naszej kruchości, z tej naszej słabości. Jeżeli ten Dom, ta nasza skromna wspólnota będzie oparta na wspólnej modlitwie, autentycznej, głębokiej, czystej, w Duchu Świętym, to możemy być pewni, że na miarę łaski Bożej i na miarę naszej z nią współpracy znajdą się dobra materialne i duchowe, i ludzie, i różne sprawy będą się dobrze działy.

Andrzej Miszk – Pozostałe blogi i teksty

Wieczory Biblijne w Kasince Małej

Mój kanał filmowy w YouTube

 

Komentarze

  1. Anonim

    Benedykt XVI podczas

    Benedykt XVI podczas Spotkania z Młodzieżą, Sydney 19. 0 7. 08.:

    Jaka jest nasza odpowiedź, jako chrześcijańskich świadków, na ten podzielony i rozpadający się świat? Jak możemy ofiarować nadzieję pokoju, uzdrowienia i
    harmonii na te ?stacje? konfliktów, cierpienia i napięcia, dla których podjęliście ten wybór przejścia z Krzyżem Światowych Dni Młodzieży? Jedność i pojednanie nie mogą być osiągnięte jedynie za pomocą naszych wysiłków. Bóg stworzył nas jednych dla drugich (por. Rdz. 2,24) i tylko w Bogu i w Jego Kościele możemy znaleźć tę jedność, której szukamy. Jednakże, wobec niedoskonałości i rozczarowań tak indywidualnych jak i instytucjonalnych, jesteśmy kuszeni, aby czasami sztucznie budować wspólnotę ?doskonałą?. I nie jest to pokusa nowa. Histora Kościoła zawiera wiele przykładów takiego usiłowania ominięcia czy przejścia ponad ludzkimi
    słabościami czy upadkami, by stworzyć jakąś doskonałą jedność i duchową utopię. Takie próby stworzenia jedności w rzeczywistości ją podwa?ają. Oddzielić
    Ducha Świętego od Chrystusa obecnego w strukturze instytucjonalnej Kościoła podwa?yłoby jedność wspónoty chrześcijańskiej, która jest właśnie darem Ducha.
    Zdradziłoby to naturę Kościoła jako ?ywej świątyni Ducha Świętego (por. 1 Kor 3,16). To Duch Święty jest w istocie Tym, który kieruje Kościołem na drodze pełnej prawdy oraz jednoczy go w komunii i dziełach posługi (por. Lumen gentium, 4). Niestety pokusa, aby ?podą?ać naprzód samemu? trwa. Niektórzy mówią o ich wspólnocie
    lokalnej jak o czymś co jest oddzielone od tak zwanego Kościoła instytucjonalnego, opisując tę pierwszą jako elastyczną i otwartą na Ducha, a tę drugą jako surową i
    pozbawioną Ducha. Jedność przynależy do istoty Kościoła (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 813); jest darem, który powinniśmy poznać i docenić. Tego wieczoru módlmy się, aby naszym postanowiem było pielęgnowanie jedności: anga?owanie się w nią i pokonywanie wszelkich pokus odejścia od niej. To właśnie taką szeroką i rozległą
    wizję naszej wiary ? mocną i zarazem otwartą, trwałą i zarazem dynamiczną, prawdziwą i jednocześnie otwartą na jeszcze głębsze poznanie ? powinniśmy ofiarować naszemu światu.

     
    Odpowiedz
  2. ajendryczko

    Moje wspomnienie: Były to

    Moje wspomnienie: Były to lata sześćdziesiąte. Czytanie Biblii nie było popularne. Istniały wprawdzie już nowe nakłady polskich przekładów, ale księża nie organizowali wspólnych czytań, godzin biblijnych. Żyli jeszcze ludzie, którzy pamiętali, jak podczas kolędy ksiądz odbierał im Pismo Święte. W kościołach podczas mszy św najpierw czytano tekst łaciński, a potem tekst polski. I to już była nowość, bo dotychczas czytano ciągle tekst łaciński.
    W 1965 roku, wraz z moją dziewczyną, a obecnie żoną, poprosiliśmy znajomego księdza o nauczenie nas czytania Pisma Świętego. Potem Duszpasterstwo Akademickie niewiele wniosło w moją umiejętność czytania. Dopiero kilka lat temu, w portalach jezuickich, gdzie poznawałem duchowość ignacjańską, zrozumiałem, że jest to nie tyle opowieść historyczna, lecz pismo do mnie, Andrzeja J. I za ten okruch duchowości ignacjańskiej, dziękuję zarówno portalowi Tezeusz, jak i portalowi nowicjatu jezuitów w Gdyni.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code