O potrzebie pokory

Podczas podróży Jezusa w kierunku Tyru i Sydonu pewna napotkana kobieta kananejską poprosiła Go o uleczenie swej córki ze złego ducha. On jednak pozornie zbył jej prośbę milczeniem i udał się w dalsza drogę. Jako że kobieta nie ustawała w swych prośbach, uczniowie poprosili Jezusa, by spełnił jej życzenie, ponieważ ona nadal woła do Niego. Jezus odpowiedział im na to, iż jest „posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 15, 24), a że kobieta jednak dalej błagała, powiedział jej: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom a rzucić psom” (Mt 15, 26). Na swe słowa usłyszał w odpowiedzi, iż nawet „szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają z ich stołów” (Mt 15, 27). Chrystus w tym momencie postanowił spełnić jej życzenie. „O, niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech się stanie, jak chcesz!” (Mt 15, 28).

Co sprawiło, że zmienił On swe zdanie? Przede wszystkim wiara i pokora kobiety kananejskiej, która nie wahała się błagać go o pomoc i uparcie podążać za nim dla dobra swej córki. Wierzyła w Niego, ale też przepełniona była pokorą nie tylko wobec Boga, lecz także wobec innych ludzi. Uznała bowiem, że to Judejczycy maja pierwszeństwo w zbawieniu i nie starała się wcale przekonywać Jezusa o wielkiej wyjątkowości swojej lub córki. To właśnie sprawiło, iż Jezus zmienił swą decyzję.

W dzisiejszych czasach, gdy staramy się coś od kogoś uzyskać, często staramy się przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. Mówimy, jacy to jesteśmy wyjątkowi i lepsi od innych. Zdarza nam sie chwalić siebie bez umiaru i każdy pewnie bez trudu może przytoczyć historie, w których ktoś starał się poprawić swój wizerunek poprzez porównanie swej osoby z inną, wykazując na przykład, że on lepiej pracuje od niej, często nie dostrzegając, że dąży do swego celu kosztem drugiej osoby i nie zawsze musi być tak jak mu się wydaje.

Ta nasza dziwna skłonność do przesadnej obserwacji drugiego człowieka i jego poczynań, aby następnie stwierdzić iż jesteśmy lepsi od niego, nie zawsze prowadzi do dobra. Bo czyż możemy powiedzieć, że czynimy dobrze, budując na gruzach cudzej reputacji swoją samoocenę i to, jak odbierają nas ludzie w naszym otoczeniu?

Wydawałoby się, że dzisiejsze czasy tego właśnie od nas wymagają – dążenia do sukcesu za wszelką cenę, asertywności i umiejętności „sprzedania siebie” bez względu na to, czy przy okazji nie skrzywdzimy kogoś innego. Znamy też wiele osób, o których możemy powiedzieć, że udało im się wykreować swój pozytywny wizerunek, zrobić z siebie autorytety w różnych dziedzinach za pomocą marketingowych sztuczek, a w rzeczywistości pod ich powłoczką z oszustw i kłamstw kryła się pustka. Nie tędy jednak droga.

Bądźmy przede wszystkim sobą, doskonalmy się, ale nie bójmy się też przyznać, iż ktoś może być w czymś lepszy od nas. Pamiętajmy o swoich grzechach i nie starajmy się ich wybielać poprzez porównanie z innymi, bowiem wcale nie oznacza to, że grzech przestanie być grzechem. Zdobądźmy się na pokorę kobiety kananejskiej i przyznajmy, iż inni mogą być pierwsi przed nami, a nasza postawa także zostanie doceniona.

Czyż dzisiejsza Ewangelia mówi nam, że wiara i zbawienie są dla wszystkich? Nie ma lepszych i gorszych, a wszystko zależy jedynie od nas samych. To my decydujemy o naszym życiu i o tym jak w nim postępujemy, a droga do zbawienia nie jest wcale „wyścigiem szczurów”, w którym wygrają najlepsi.

 

Komentarz

  1. ktoś

    Czy polscy hierarchowie, np Głodż, są wzorem pokory?np jego odpowiedz do dziennikarza w czasie ingresu bpa Jędraszewskiego – sp…
    Jego daniele, przepych ,pijaństwo
    Póki kościól będzie miał takich „przywódców”,pisanie o pokorze dla maluczkich,owszem, jak najbardziej wskazane,bo ufamy i wierzymy Chrystusowi a nie Głódziowi,ale możę być odebrane przez co poniektórych wiernych jako kpina

     
    Odpowiedz

Odpowiedz na „ktośAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code