Kościół naszym domem

 
Rozważanie na Wielka Sobota, B2
 

Małgorzata Madej: Współcześnie zmienia się rola Kościoła w naszym kraju. Jakie jest miejsce Instytucji Kościoła w Polsce i jakie Twoim zdaniem stoją przed Nim zadania ?

Agata Woźniczek: Ciężko w kilku zdaniach odpowiedzieć na pytanie o miejsce Kościoła we współczesnej Polsce, ponieważ zahacza to o skomplikowany temat relacji państwo – Kościół, który jest przedmiotem dyskusji wybitnych teologów i polityków na całym świecie. Trudno więc jednoznacznie zawyrokować, jaki model byłby teraz dla Polski najlepszy. Widać bowiem, że z jednej strony panuje silna tendencja, aby angażować Kościół jako instytucję w sprawy polityczno-społeczne, z drugiej zaś strony rośnie też wobec tego coraz silniejszy opór ze strony młodego pokolenia.

Myślę, że czas pokaże, jaka część młodego pokolenia Polaków faktycznie w pełni utożsamia się z modelem proponowanym przez Ruch Palikota. Wydaje mi się jednak, że pewne wycofanie się Kościoła z walki o swoją pozycję i wizerunek w państwie w zamian za skoncentrowanie się na poprawie jakości przekazu Ewangelii oraz faktyczne zaangażowanie w rozwiązywanie problemów społecznych byłoby z wielką korzyścią dla tej instytucji.

Uważam, że Kościół powinien postawić obecnie przede wszystkim na: reformę we własnych szkołach, czyli w seminariach duchownych. Jest to szeroki temat, więc nie będę go rozwijać. Powinien także poważnie zastanowić się na tym, w jaki sposób przekazywać współczesnemu człowiekowi przesłanie Ewangelii, aby faktycznie powodowało ono przemianę serc i postaw. Za mało mówi się w Kościele o miłości Boga do człowieka, za dużo nadal o prawie i jego przestrzeganiu.

Kościół powinien nadal pracować nad dotarciem do młodzieży oraz inteligencji, ludzi biznesu, co wymaga właśnie koncentracji na przekazie Ewangelii i jego dobrej interpretacji.

Wskazane byłoby bardziej dogłębne studiowanie Pisma Św. i jego świeże, nowe odczytanie oraz przekazanie młodym ludziom tak, aby stało się przyczyną ich faktycznej przemiany.

Jeżeli pojawiają się żądania usunięcia krzyża z parlamentu czy instytucji państwowych i społecznych, to może warto się zastanowić, dlaczego ten znak przestał być czytelny?

To znaczy, że przesłanie Ewangelii i ofiara Jezusa jest dla wielu współczesnych niezrozumiała. Powinno to skłonić Kościół nie do potępiania ludzi, ale do uczynienia przesłania Ewangelii zrozumiałym dla ludzi.

Dobrze byłoby także rozwinąć sieć bezpłatnych poradni psychologicznych, rozwinąć sieć placówek pomagającym samotnym matkom z dziećmi, pomyśleć nad bardziej nowoczesną organizacją kościelnej pomocy społecznej – nie tylko poprzez Caritas i domy zakonne! Za dużo ciągle jeszcze w Kościele potępiania, za mało koncentracji na przemianie własnej instytucji tak, aby była wyrazem miłości Boga do świata, aby wskazywała na dobroć Boga.

MM: Czy Kościół powinien realizować swoją misję ewangelizacji wobec niewierzących, którzy jej sobie nie życzą? W jaki sposób ma on prowadzić dialog ze światem i czy taki dialog jest możliwy?

Agata Woźniczek: Z sympatią odnoszę się do zainicjowanego przez Watykan projektu „Dziedziniec pogan”, którego celem jest wejście w szeroko rozumiany dialog z niewierzącymi. Dialog ze światem jest konieczny, ponieważ Kościół jest w świecie, czerpie też ze wszystkiego, co jest w świecie dobre. Jednak ewangelizacja powinna wyrażać się nie tylko w głoszeniu Słowa i dialogu z niewierzącymi, ale przede wszystkim w działaniu, które jest owocem faktycznej przemiany serca.

Głoszenie Ewangelii całemu światu będzie nadal aktualne, jednak nie może ono być autentyczne w momencie, kiedy Kościół nie popiera jej swoją dobrą postawą moralną oraz faktycznym zaangażowaniem w rozwiązywanie problemów istniejących we współczesnym świecie. Dla mnie większym świadectwem obecnie jest Kościół protestancki Hillsong, którego działania w walce z ubóstwem w krajach takich jak Afryka, walka z handlem dziećmi i kobietami są prowadzone z większym entuzjazmem i poświęceniem. Odpowiada on także z większym zaangażowaniem na problemy współczesnej młodzieży nie poprzez napominanie i moralizowanie, ale poprzez organizowanie różnego typu inicjatyw.

MM: Na świecie Kościół jest w obiektywnie trudnej sytuacji, związanej z licznymi aferami seksualnymi, które osłabiają Jego autorytet. W jaki sposób Kościół może się zrehabilitować przed człowiekiem?

Agata Woźniczek: Problem licznych afer seksualnych poważnie osłabił autorytet i wizerunek Kościoła (bardziej jednak jego obecnej hierarchii niż świeckich) w świecie i ciężko to będzie szybko odbudować. Ciężko tu dywagować nad tym problemem, ponieważ zahacza on zarówno o trudną kwestię celibatu, jak i organizacji seminariów duchownych, pomocy psychologicznej dla kapłanów, organizacji parafii i szkół katolickich. Przede wszystkim jest to problem zastanowienia się poważnie nad kwestią życia w celibacie – jeśli nadal jest on dla Kościoła wartością, to trzeba zastanowić się nad tym, jak pomóc osobom w nim żyjącym dobrze go przeżywać. Jeśli nie – to może warto zacząć szukać innych rozwiązań. Warto też zastanowić się nad przejrzystością Kościoła w kwestii jego strukturalnej organizacji, która dopuszcza do ukrywania przestępstw seksualnych. Potrzebna byłaby ciągle odkładana lub bagatelizowana przez ludzi rządzących Kościołem reforma strukturalna, która umożliwiałaby szybkie wykrywanie takich przestępstw oraz gwarantująca pomoc dla poszkodowanych. Ważne byłoby też poważne, ale także świeże podejście do kwestii celibatu oraz warunków jego przeżywania we współczesnym Kościele.

MM: Jakie są powody odejść z Kościoła, także w Polsce ? Współcześnie mówi się o odchodzeniu kobiet z Kościoła. Jakie są tego powody Twoim zdaniem ?

Agata Woźniczek: Powody odejść z Kościoła są tak różne, że ciężko wydać tu jednoznaczną opinię. W przypadku odchodzenia księży istnieje już na ten temat literatura, wypowiadają się też na łamach prasy i czasopism (także katolickich) byli księża. W przypadku odchodzenia zakonnic jest to nadal temat tabu, podobnie jak przemilczanie lub bagatelizowanie problemu dużego spadku powołań do zgromadzeń żeńskich w Polsce.

Pomimo tego, że dokumenty II Soboru Watykańskiego jasno i precyzyjnie wypowiadają się na rzecz większego zaangażowania kobiet w działalność Kościoła na różnych szczeblach (nie tylko na najniższych), nadal istnieje za mało przestrzeni do twórczego i bardziej aktywnego zaangażowania kobiet w działalność na wyższych szczeblach zarządzania zarówno w zgromadzeniach zakonnych, w instytucjach kościelnych jak i w zwykłym życiu parafii. Najgorzej sytuacja wygląda na wydziałach teologicznych, gdzie kobiety są wręcz – trzeba to jasno napisać – dyskryminowane. Jeśli kobiecie uda się nawet napisać bardzo dobry doktorat z teologii, to o habilitacji może zapomnieć. Kobiety nie zajmują też wyższych stanowisk w kuriach. Kobiety przyzwyczajone od lat do tego, że Kościołem zarządzają mężczyźni, nie są też przyzwyczajone do brania za niego większej odpowiedzialności. Brakuje też chyba wybitnych i kreatywnych oraz energicznych kobiet (takich jak np. Małgorzata Chmielewska – ale właśnie niekoniecznie zakonnic), które poprzez swoją charyzmę oraz większe zaangażowanie mogłyby pociągnąć swoim przykładem inne kobiety.

Kobiety w Polsce są skupione na życiu zawodowym i rodzinnym, a bardzo niewiele z nich znajduje czas i chęć na angażowanie się w coś więcej w sferze szeroko rozumianej działalności przykościelnej.

Uważam, że kobiety, które mają do tego faktyczne predyspozycje i talent powinny także zdobywać wyższe tytuły naukowe w dziedzinie teologii, posiadać nie tyle prawo (bo je mają!), ale właśnie możliwości do realnego decydowania o różnych ważnych sprawach w Kościele na wyższych, a nie tylko niższych stanowiskach. Kobiety mogłyby także rozbudować sieć dobrych poradni psychologicznych, różnego rodzaju placówek pomocy społecznej, mogłyby zarządzać majątkiem kościelnym tak, aby nie był on trwoniony na obiekty, które stoją potem puste lub w których odbywają się raz na pół roku konferencje, niewnoszące żadnych nowatorskich rozwiązań. Kościół powinien pozwolić także kobietom na wygłaszanie konferencji oraz na głoszenie Ewangelii w większym stopniu niż to ma miejsce obecnie.

MM: Czy życie we wspólnocie Kościoła jest wartością ?

Agata Woźniczek: Życie we wspólnocie jest dla mnie wartością ze względu na możliwość wspólnego przeżywania wiary, wspierania się duchowo i materialnie w codziennych zmaganiach, dzielenia się swoimi doświadczeniami. Bycie we wspólnocie daje możliwość czerpania z doświadczeń innych, ale także dawania z siebie tego, co najlepsze. Uważam jednak, że nadal istnieje pewien dystans pomiędzy duchownymi i świeckimi. Nie wszyscy traktują swoje powołanie jak służbę, nie wszyscy chcą też dawać realną, a nie tylko werbalną przestrzeń dla większego zaangażowania świeckich.

MM: Czy Kościół jest dzisiaj naszym domem ? Jaka jest rola wiernych świeckich we współczesnym Kościele kobiet, mężczyzn ? Czy rozumiemy czym jest powołanie do kapłaństwa powszechnego?

Agata Woźniczek: Rola świeckich powinna być taka, jak ją sformułowały dokumenty II Soboru Watykańskiego, podkreślające uczestnictwo każdej osoby ochrzczonej w kapłaństwie Jezusa Chrystusa. Każdy jednak sam decyduje o tym, w jakim stopniu angażuje się w życie Kościoła, uwzględniając swoją specyficzną sytuację życiową, swoje powołanie w sferze zawodowej i rodzinnej. Nie uważam, że każdy powinien w równym stopniu być aktywny, ponieważ nie jest to możliwe. Jednak osoby, które ze względu na swoją sytuację życiową dysponują większą ilością wolnego czasu, które czują, że bardziej niż życiu zawodowemu chciałyby się poświęcić szeroko rozumianemu zaangażowaniu w życie Kościoła, powinny mieć ku temu więcej możliwości.

dr Agata Woźniczek – studiowała historię i germanistkę na Uniwersytecie Wrocławskim, obroniła z wyróżnieniem doktorat "Dyskusje wokół kryzysu małżeństwa i rodziny w Polsce w latach 1929-1935", recenzent niemieckojęzycznych książek oraz współorganizatorka Dominikańskiej Szkoły Wiary we Wrocławiu.

Adoracja.jpg

Rekolekcje Wielkopostne 2012

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code