Komedia i antyutopijny sztafaż

Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy istnieje coś takiego, jak parodia dystopii, czy też może raczej trzeba mówić o dystopii na wesoło. „Dystopia na wesoło” brzmi jednak dość heretycko dla obsesjonatki czystości gatunkowej (mowa — ma się rozumieć — o gatunkach literackich i filmowych, zapewniam, że gatunkizm jako taki jest mi zupełnie obcy), którą czasami — gdy wyłącza się we mnie filtr postmodernistycznego entuzjazmu dla wszelakich mieszadeł — bywam, zatem z bólem serca musiałam odstąpić od swojej pierwotnej intuicji, by po pewnym czasie z radosnym zdumieniem stuknąć się w głowę i krzyknąć za filozofem wyskakującym z kąpieli „eureka!”.  

Zafiksowana najwidoczniej nieco na punkcie nazwy swojego dwumiesięcznego blogowego dziecięcia dopiero teraz uświadomiłam sobie, że przecież absolutnie nie ma potrzeby tworzenia kolejnych teoretycznych hybryd, skoro jest pod ręką takie cudo, jak utopia satyryczna, czyli — za moim ulubionym Leksykonem polskiej literatury fantastycznonaukowej panów Smuszkiewicza i Niewiadomskiego — zwykła antyutopia po prostu. I wtedy w końcu wszystko wskoczyło na swoje miejsce. 

Chyba mało który/-a Polak/-ka Seksmisji (1984 — nomen omen) Juliusza Machulskiego nie zna. Weszła ona już na dobre do kanonu polskiego filmu, czyli tego, co po prostu trzeba obejrzeć, by móc w miarę sprawnie funkcjonować w rodzimej kulturze i/bądź popkulturze (tutaj moim zdaniem wątpliwości bywają uzasadnione). Przypomnę zatem tylko krótko: rzecz rozpoczyna się w 1991 r., kiedy to dwóch ochotników, Maks i Albert, decyduje się poddać hibernacji w ramach eksperymentu naukowego. Budzą się w 2044 r. w świecie, w którym nie ma mężczyzn. W międzyczasie wybuchła wojna nuklearna, znikła męska płeć, dzięki partenogenezie w tym świecie rodzą się wyłącznie dziewczynki, a same kobiety zeszły pod ziemię, gdzie stworzyły społeczeństwo oparte na kulcie kariery. Powrót rzeczywistości sprzed kilkudziesięciu lat — jedynej znanej odhibernowanym męskim nieszczęśnikom — niekoniecznie jest przez nie brany pod uwagę.

Ostrze antyutopii (zwracam uwagę na greckie –anty) skierowane jest przeciw utopii. Niekoniecznie przeciwko konkretnemu tekstowi kultury, tj. powieści czy innemu dziełu, choć i tak oczywiście się zdarza m.in. Huxley rozprawiał się z różowymi wizjami przyszłości opartymi na wierze w pozytywne skutki rozwoju cywilizacji, które prezentował Herbert George Wells w Wizjach przyszłości z 1901 r. czy Ludziach jak bogowie z 1923 r.). W przypadku Seksmisji, co chyba dla każdego jest oczywiste, wyszydzona zostaje koncepcja tworzenia rzeczywistości, gdzie wykluczeni są mężczyźni. Utopie feministyczne to całkiem nierzadki literacki motyw. Społeczność kobiet rozmnażających się dzięki partenogenezie pojawia się choćby w 1915 r. w powieści Herland autorstwa sufrażystki Charlotte Perkins Gilman, choć raczej nie sądzę, że Machulski bezpośrednio z tego dzieła czerpał inspirację. 

W antyutopiach szereg problemów, które w znanym nam świecie nierzadko nastręczają ludziom znanych trudności, jest rozwiązywanych poprzez centralne zarządzanie, pojawiające się w każdej tradycyjnej utopii. A zatem: państwowość wkracza w najintymniejsze sfery życia jednostki. Prokreacja jest sterowana odgórnie. W specyficznej rzeczywistości Seksmisji problem jest o tyle nieskomplikowany, że miłości w zasadzie nie ma, nie istnieje też pociąg seksualny. „Specjalna pigułka przeniosła popęd seksualny na pęd ku karierze” — informuje Maksa i Alberta Jej (a właściwie Jego) Ekscelencja. Magia pigułki pojawia się w wielu antyutopijnych, ale i dystopijnych światach. Wydaje mi się, że w tym kontekście można usłyszeć jeszcze subtelne nawiązanie do rewolucji obyczajowej i jednej z jej głównych bohaterek — pigułki antykoncepcyjnej. Seksmisyjna pigułka to poniekąd pigułka na odwrót: stosowana nie dla seksu bez konsekwencji, ale dla życia bez seksu w ogóle. Zachowania seksualne (w oczywistych względów homoseksualne) przejawiają jedynie członkinie zbuntowanej grupy zamieszkujące kopalnie, bezskutecznie tępione przez wierne funkcjonariuszki systemu.

Jak dowiadują się zniesmaczeni rozmrożeni bohaterowie, „partenogeneza jest to forma dzieworództwa. Polega na mechanicznym zapłodnieniu jaja macicy (…) inną komórką ciała kobiety”. Dziewczynki powstają w laboratoriach, do opiekowania się nimi są zatrudnione odpowiednie pracownice. Gdy podrosną, przejmuje je system edukacji, stanowiący — jak wszędzie — skuteczne narzędzie indoktrynacji. Dziewczynki, zwane Juniorkami, uczy się, jak powstają ludzie. Znajomo, i w związku z tym dość ciekawie, brzmią słowa bezmyślnie deklamującego definicję partenogenezy nagranego dziecka. Demonstrowanie efektów procesu wdrażania do niemyślenia chyba wszędzie brzmi tak samo.

Dla uskutecznienia założeń antyutopijnego świata istotny jest określony sztafaż. Tak tu, jak i gdzie indziej, numer jeden stanowi uniformizacja. Przedstawicielki określonych służb mają właściwy danej profesji ubiór. Na pierwszy rzut oka można odróżnić pracownice działu Archeo od Genetix. Uczennice też wyglądają tak samo. W świecie kariery ubiór stanowi część tożsamości, wizytówkę oraz świadectwo przynależności do systemu. Zbuntowane kobiety z kopalni rezygnują z tego na rzecz różnorodności, ale także braku sterylności charakterystycznej dla porzuconego porządku. Systemowy ład ma odbicie także w języku i komunikacji: należy wymienić choćby formalne sposoby powitania, z którym emocje i spontaniczność nie mają nic wspólnego. Seksmisyjna nowomowa koncentruje się natomiast na tym, czemu się przeciwstawia i czego na dobrą sprawę nie zna: a zatem na mężczyznach. „Osobniki rodzaju drugiego” oraz „naturalizacja samców” to chyba najbardziej charakterystyczne przykłady. Warto zaznaczyć, że władza rozumiana tu jako organizator obwiązującego systemu decyduje o życiu jednostki aż do jej śmierci. Charakterystyczne dla antyutopii jest zatem objęcie starszych kobiet ścisłą kontrolą — np. całkowity zakaz hodowli roślin — połączoną z medyczną oraz socjalną opieką w wydzielonych do tego specjalnych obszarach. W Seksmisji jest to Oddział staruszek, który odwiedza Lamia, która chce się dowiedzieć czegoś o swoich żywych archeologicznych eksponatach.

Świat Seksmisji to świat utopii na opak. Z zasady ludzie muszą być tam szczęśliwi. I rzeczywiście: jednostkom konformistycznym jest tam w pewien sposób dobrze. Jedna z bohaterek, Tekla z działu Genetix, mówi: „Żyjemy w świecie uregulowanym i spokojnym, bez głodu, wojen, chorób wenerycznych i innych męskich wynalazków”. Podobne twierdzenia wstępują w wielu antyutopiach. Odpowiedzialność za zło ponosi wyraźnie określony wróg: to mężczyzna, Inny. Tym bardziej inny, że nieznany. Mieszkańcom — w tym wypadku mieszkankom — antyutopijnego świata łatwo zaakceptować tę wersję i poddać się wyprowadzonym stąd wnioskom. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś postanawia się zbuntować. Jednak w antyutopii i na bunt jest miejsce. Żeby antyutopia mogła pełnić swą demaskatorską rolę, kontestatorzy są niezbędni. I często — tak jak w Seksmisji — pochodzą oni nie z wnętrza pozornie idealnego świata, ale spoza niego. Maks i Albert to przecież przybysze z innej rzeczywistości. To dzięki temu są w stanie zobaczyć i wskazać braki pozornie idealnego społeczeństwa, a także w konsekwencji pociągnąć za sobą innych.

Jak pisze Przemysław Czapliński w swym artykule Wątpliwe rozstanie z utopią — antyutopia to najczęściej półwysep. Rzeczywistość antyutopii można zatem opuścić. W przypadku dystopijnej wyspy odizolowanej od reszty świata byłoby to niemożliwe. Główni bohaterowie Seksmisji znajdują sposób, by odejść. Demaskują fasadowość rzeczywistości, z którą się zetknęli, oraz odkrywają, że kobiecą pseudoutopią rządzi tak naprawdę — o ironio — mężczyzna. To, że później decydują się — w zamian za tłukące się jajko oraz wygodną łazienkę — na pozostawienie okłamywanych kobiet w podziemnym świecie pozoru, to inna kwestia. To, że dwie wyzwolone z seksmisyjnych mroków kobiety zmieniają się w uległe, bezmyślne samice, też pominę milczeniem. Najwidoczniej nie tylko w obrębie systemu raj nie istnieje. Raju po prostu nie ma. 

Tekst dostępny także:
http://odystopiach.blogspot.com/2011/02/komedia-i-antyutopijny-sztafaz.html

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code