, ,

Gdzie diabeł nie może?

 

Nie ma wątpliwości, że Szatan istnieje, mamy o tym twarde świadectwa, czy to w Księdze Rodzaju (kuszenie Adama i Ewy) czy w Ewangeliach (kuszenie Jezusa na pustyni). Ma wiele imion: Zły, diabeł, kusiciel, wąż, Przeciwnik. Jest głęboko nieszczęśliwym stworzeniem (tak, stworzeniem, ponieważ został stworzony przez Boga jako duch czysty, później wypowiedział Mu posłuszeństwo), które zostało pokonane przez Boga raz na zawsze poprzez ofiarę i zmartwychwstanie Jezusa na krzyżu. To zwycięstwo Chrystusa stało się dla tych, którzy w Niego uwierzą, wyzwoleniem od śmierci. I to jest najważniejsza rzecz, którą musimy pamiętać, kiedy zaczynamy rozmawiać o ojcu kłamstwa. Nie wolno nam zapomnieć, że w Chrystusie zawsze możemy odnaleźć zwycięstwo nad grzechem, śmiercią i Szatanem. Dlaczego to jest tak ważne? Ponieważ ostatnio bardzo modne stało się straszenie diabłem i tropienie jego śladów wszędzie wokół. Niektóre środowiska katolickie wydają się bardziej zajmować diabłem niż Bogiem. Mnożą się ostrzeżenia czego należy się wystrzegać, co może być zagrożeniem duchowym, lub prowadzić do opętania przez złe moce. Okultyzm, ezoteryzm, amulety, wróżbiarstwo, Harry Potter, wampiry, wróżki, te i inne zagrożenie realne lub wydumane wciąż powiększają listy „demonologów”. A co faktycznie jest dla nas zagrożeniem, a co przewrażliwieniem? Jak odróżnić działanie diabła od sielankowej magii? Kryterium wydaje się być proste: powinniśmy unikać wszystkiego, co oddziela nas od Boga i prowadzi do grzechu.

Szatan działa w świecie i stara się oddzielić nas od zbawczej łaski Boga. Nie może jednak uczynić tego poprzez swoje działanie, nie ma takiej mocy. Jedyne co mu zostaje to skłonić człowieka, aby z tej łaski, którę ofiaruje mu Chrystus przez swoja śmierć i zmartwychwstanie, po prostu zrezygnował. Dlatego nie mogą być zagrożeniem duchowym przedmioty same w sobie. Przypadkowa, czy też nieświadoma styczność z przedmiotami uznanymi za związane z „działaniem” diabła jak okultyzm czy satanizm, nie mogą prowadzić do opętania lub szkody na duchu ludzkim. Gdyby tak było, to miałyby one moc magiczną, sprawczą same w sobie, a jak uczy św. Tomasz z Akwinu jedynym bytem, który jest przyczyną sam w sobie jest Bóg. To Bóg, nie Szatan, działa w porządku natury. Szatan działa poprzez słabość człowieka. Będąc duchem, może oddziaływać tylko na naszą duszę, czyli umysł i wolę. Mamiąc nas swoimi podszeptami zwodzi nas, abyśmy rezygnowali z czynienia dobra. I tu należy upatrywać prawdziwych zagrożeń duchowych. Nie to co jest na zewnątrz człowieka czyni go grzesznym i niegodnym miłości Boga, lecz to co pochodzi z jego wnętrza sprawia, że staje się on współpracownikiem Złego. Musimy pamiętać o słowach Jezusa, który ostro karci uczonych w Piśmie słowami: „Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym” (Mt 15,11). Moc Szatana nie tkwi w amuletach i horrorach, ale w naszym złym postępowaniu. Nie ten jest sługą Szatana, kto nosi pierścień Atlantów i pomaga bliźni, lecz ten co nosi różaniec i okrada współbraci.

Ostatnio stało się modne demonizowanie książek i filmów, których bohaterami są czarodzieje, wiedźmy, wampiry i inne różne fantastyczne stworzenia. W jednym z czasopism, specjalizujących się w tropieniu „zagrożeń” duchowych natknąłem się nawet na artykuł opisujący wyższość moralną „Opowieści z Narnii” nad „Harrym Potterem”. Bóg wyposażył człowieka w rozum i wolę, aby rozróżniał rzeczywistość od fikcji, bajkę od realnego świata. Ostrożny byłbym w sądach, że czytelnik „Harry’ego Pottera” jest bardziej narażony na działanie diabła niż praktykujący i czytający „Opowieści z Narnii” katolik. Jeśli zdarzyłoby się, że faktycznie ten pierwszy uwierzy, że świat dzieli się na mugoli i całą resztę to i tak bardziej świadczy to o jego głupocie niż opętaniu. Z kolei ten drugi po lekturze sagi C.S. Lewisa może dojść do przeświadczenia, że istnieje coś takiego jak wojna sprawiedliwa i zabijanie ludzi w określonych okolicznościach nie jest niczym złym.

Zawsze należy dążyć do umiaru, złotego środka. Nie możemy demonizować całej rzeczywistości, szukać śladów diabła w każdym filmie i bajce. Zwykle więcej w niej naiwności i bezdennej durnoty niż demoniczności. Jednak nie powinniśmy też bagatelizować treści, które są związane lub których nośnikami są przedmioty i zjawiska zaliczane do zagrożeń duchowych. Chociaż nie są one w stanie bezpośrednio działać na naszą duszę, to poprzez treść, którą z sobą niosą mogą oddziaływać na naszą psychikę. Ta zaś może nas prowadzić do zachowań i czynów, z których diabeł będzie się cieszyć. Jest on bardzo inteligentnym przeciwnikiem, wyrzucony przez drzwi wróci oknem. Nigdy nie ustanie w staraniach, aby uprzykrzyć życie człowieka i odwieść go od Boga, czyniąc nas w ten sposób tak samo nieszczęśliwymi jakim jest on sam.

 

Komentarze

  1. Halina

    Tam Harry pomoże 🙂

     Bóg wyposażył człowieka w rozum i wolę, aby rozróżniał rzeczywistość od fikcji, bajkę od realnego świata. 

    Dzieci mają z tym spory problem. Niemal każde dziecko chciałoby przejawiać nadzwyczajne moce i być super-bohaterem, a autorzy takich książek jak " Harry Potter"-sprytnie to wykorzystują. Niezależnie od tego, że " Harry Potter", to przeważnie fikcja, zawiera on również wiele odniesień do rzeczywistyości-prawdziwe historycznie postacie;  Nicolas Flamel, Aldabert Waffling  i miejsc ( Ameryka, Walia, Szkocja, Anglia,  Londyn i stacja metra na  King’s Cross ) oraz prawdziwych praktyk, którymi zajmują się niektórzy ludzie ;  rozmowy z duchami,  przepowiadanie przyszłości, czytanie w cudzych myślach,  chiromancja,  podróże poza ciałem i duchowy channeling. Rowling stale miesza te prawdziwe odniesienia z elementami absurdalnymi czy wymyslonymi czyniąc z tego mieszankę, wyglądającą na zabawną i niegrozną.

    Jeśli zdarzyłoby się, że faktycznie ten pierwszy uwierzy, że świat dzieli się na mugoli i całą resztę to i tak bardziej świadczy to o jego głupocie niż opętaniu.

    Albo o tym , że de facto przyjął prawdziwą czarnoksięską filozofię 🙂 Wg. niej-czarownicy i inne oświecone dusze, to atrakcyjni ludzie obdarzeni wielką  wyobraznią i mocą. Inne przeciętne-niemagiczne dusze, to ludzie mało interesujący i wsteczni.

     Chociaż nie są one w stanie bezpośrednio działać na naszą duszę, to poprzez treść, którą z sobą niosą mogą oddziaływać na naszą psychikę.Ta zaś może nas prowadzić do zachowań i czynów, z których diabeł będzie się cieszyć.

    Praktyki magiczne podtrzymują świadomość Harry’ego o  wyjątkowości własnej osoby .  W każdej z tych fascynujących powieści  Valdemort próbuje zabić Harry’ego, ale chłopcu-czarodziejowi za każdym razem udaje się uciec dzięki technikom, których nauczył się w szkole Howgard-rzucanie zaklęć przy pomocy ze strony duchów zmarłych rodziców. Po co więc cierpienie, które religia nakazuje znosić ze spokojem i godnością?  Bardzo blisko z tego punktu do pogardy psychicznej nad wszystkim co bezbronne i słabe. Znieczulanie młodego czytelnika na dobro, pragnienie zemsty, zatarta granica pomiędzy dobrem a złem, rzucanie  złych zaklęć jako coś zabawnego i ekscytującego, to chyba niezbyt dobra rozrywka dla młodego odbiorcy.

     
    Odpowiedz
  2. elik

    Jaka służba i misja?…..

    @ALL – może warto razem rozważyć i ustalić – kto jest naprawdę sługą szatana i jaką spełnia misję?….

    Czy właściwa i rzetelna odpowiedź winna być jedynie taka, że; Nie ten jest sługą Szatana, kto nosi pierścień Atlantów i pomaga bliźni, lecz ten co nosi różaniec i okrada współbraci.

    A może przede wszystkim ten, kto nadal usiłuje naśladować "tegoconieprzepuszczażadnejokazji" i stara się pozyskiwać zaufanie innych, oraz dezintegrować i  siać zwątpienie np.: pozornie głosząc prawdę i czyniąc dobro albo w sposób cyniczny, bądź inteligentny i wyrachowany pomaga innym, aby ostatecznie realizować zlecone  jemu zadania i cele, oraz czerpać zamierzone korzyści.

    To nie zawsze jest prawdziwe, że diabeł przewyższa człowieka inteligencją, czy innymi umiejętnościami, bądź przymiotami. Dlatego trzeba unikać stereotypów, a warto starać się dążyć, do poznawania całej prawdy, czy występujących zagrożeń, tendencji, czy zaistniałych faktów.

    Natomiast umiar jest jedynie jedną z pożądanych cnót, a lansowany tzw. złoty środek jest lub może być zachętą, czy wyrazem poprawności politycznej, czy nawet kompromisu między prawdą i dobrem, a fałszem i złem.

    Misja fałszywa tym się różni od prawdziwej, że w tej pierwszej korzyści płynące z uczestnictwa są pozorne, a w tej drugiej rzeczywiste, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się inaczej. Misje prawdziwe mogą wręcz odstraszać formułą celów i metod, które podjąć i wykorzystywać mają misjonarze. Jednak nie ma się co tym przejmować, trzeba po prostu policzyć korzyści; jakie płyną z uczestnictwa w takiej misji i podjąć decyzję. Niczego więcej się od nas nie wymaga.

    Ps. Pozdrawiam serdecznie wszystkich będących w jedności z Duchem Świętym, a jednocześnie w opozycji wobec złego Ducha – Zbigniew

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code