Dwa światy

Rozważanie na XIII Niedzielę Zwykłą, rok A1
 
 
„Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”.

Co to znaczy: kochać bardziej? Kochać bardziej to przedkładać tych bardziej nad tych mniej.
Czy Jezus w dzisiejszej Ewangelii ostrzega przed kochaniem bliskich osób? Niezupełnie, w tym kontekście ważne są słowa: bardziej niż Mnie. Można powiedzieć, że te słowa są esencją  przykazania o kochaniu Boga i bliźniego. Jeżeli w mojej hierarchii Bóg jest na pierwszym miejscu, a bliźni na kolejnych, to wszystko jest we właściwym porządku.

Bóg jest moim punktem odniesienia, jest strumieniem prawdy, która oświetlając rzeczywistość pokazuje, co jest, a co nie jest. Jeżeli kogoś postawię nad Bogiem, to tak, jakbym na nim oparła wszystko. A przecież człowiek błądzi, myli się, upada. Jeżeli na kimś niedoskonałym oprę swój świat, pewnego dnia może okazać się, że jest postawiony na piasku, który się rozsypał i nie mam nic. Żaden człowiek, choćby najbliższy, nie jest w stanie zastąpić Stwórcy. Są przestrzenie w naszym wnętrzu, które tylko Bóg może wypełnić w taki sposób, że człowiek osiąga spełnienie, pokój, szczęście. Człowiek nie jest samowystarczalny i nie zastąpi sobie i innym Boga. Ta droga coraz powszechniej afirmowana i propagowana wiedzie do cywilizacji śmierci. 

Jezus jest skałą, na której mogę budować. Nie zmienia zdania, słowo raz wypowiedziane jest zawsze aktualne. Jeżeli mówi, że kocha, to niezależnie od mojego postępowania, poglądów i wyborów.

„Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.”

Kłopot z odczytaniem tych słów jest taki, że opisują dwa światy: materialny i duchowy. Słowa o życiu są tylko pozornie paradoksalne. Jeżeli weźmiemy tu i teraz, to co oznacza znaleźć swe życie? Oznacza żyć jak najpełniej, najciekawiej, najlepiej. Żyć tak, aby wszystko mi się udawało, wszystko, czego zapragnę, spełniało się. Słowem znaleźć swoje życie w świecie materialnym to znaleźć je jak najłatwiejszym, najprzyjemniejszym, najciekawszym, bez bólu i cierpienia. I podążanie w kierunku takiego życia za wszelką cenę oznacza utratę swojego życia wiecznego. A tracenie możliwości tego życia na rzecz szukania łączności z Bogiem oznacza pozyskanie życia wiecznego.

Podążanie za Jezusem wymaga podjęcia krzyża, wyrzeczenia się cennych dla tego świata wartości, jeżeli w pakiecie z nimi muszę zgodzić się na grzech. Droga do szczęścia, spełnienia – tak, ale pod warunkiem nieprzekraczania Bożych Przykazań. Natomiast wtedy, gdy moje dążenie do szczęścia wymaga wkroczenia na drogę zła, to mówię „nie” i szukam innej drogi. Jest to w pewnym sensie zaparcie się siebie samego. Obietnica Boga jest taka: będziesz miał życie i będziesz miał je w obfitości, tylko zaufaj i pójdź za Mną. Nie szukaj na ziemi swego szczęścia za wszelką cenę, szukaj go w niebie.

Podsumowanie

Pamiętaj, twój Bóg jest na pierwszym miejscu, w Nim i tylko w Nim jest pełnia prawdy i życia – twoja nadzieja i ocalenie.

Nie mieszaj miłości do Boga z miłością do ludzi. Kochaj bliskie osoby jak siebie samego, bądź dla nich wyrozumiały gdy upadają, ale też i wymagający, aby mogły wznosić się wyżej.

Kochaj innych ludzi mądrze, to znaczy miłością, która jest nie tylko łatwa i przyjemna, ale też czasami bywa trudna i boli.

Odrzucaj pozornie wspaniałe propozycje tego świata. To, co „łatwe”, może okazać się bardzo kosztowne.

Zdjęcie pochodzi ze strony:

http://facet.interia.pl/obyczaje/nauka/news/dlaczego-ludzie-wierza-w-boga,1516803

ludzie.jpg

Rozważania Niedzielne

 

Komentarze

  1. elik

    Miłość, a droga do cywilizacji śmierci.

    Prawdziwa i dojrzała (odpowiedzialna) miłość człowieka jest najważniejszą cnotą, czyli mozolnie wypracowywaną postawą wobec Pana Boga, także świata, wspólnoty Kościoła tj. bliźnich i innych ludzi.

    Miłość wg. św. Pawła to służba – całkowite samooddanie, dlatego dla osoby naprawdę (bezwarunkowo, bezinteresownie i szczerze) kochającej, zawsze więcej znaczy drugi człowiek, niż sprawy własnej egzystencji.

    Wówczas kochająca(y) pragnie innym oszczędzić skutków i następstw wszelkiego zła tj. potencjalnych zagrożeń i krzywd, także trosk, ran i cierpień, które przysparzają im złoczyńcy lub własne błędne wybory i decyzje, także popełnione grzechy, w tym zaniedbania albo tragiczne doświadczenia, czy traumatyczne przeżycia i doznania, jakie powoduje i niesie ze sobą współczesny świat.

    Ponadto kochająca(y) mimo, że nie jest samowystarczalny, ani doskonały, czy święty chroni drugiego, jeśli to konieczne, nawet wbrew niemu samemu. Modli się i walczy za niego, wspiera, osłania go, kiedy jest w potrzebie, a poczętym dzieciom zapewnia godziwe życie, także wychowuje, daje dobry przykład, zapewnia właściwą formację i wewnętrzny (duchowy) rozwój.

    Natomiast rozważając m.in. te Pani słowa: "Człowiek nie jest samowystarczalny i nie zastąpi sobie i innym Boga. Ta droga coraz powszechniej afirmowana i propagowana wiedzie do cywilizacji śmierci."

    Zastanawiam się, kto, gdzie i w jaki sposób wytycza, afirmuje i propaguje w świecie, także w RP drogę do cywilizacji śmierci?….

    Pozdrawiam Panią serdecznie – Zbigniew

    Szczęść Boże!

     

     
    Odpowiedz
  2. elik

    Jak to jest?…..

    Drogi Aharonie

    Domyślam się, że Twój wpis jest świadomą zachętą, a być może prowokacją, do ewentualnej dalszej dyskusji. Ponieważ zapewne doskonale orientujesz się,  że również w tym przypadku istotą nie są umiejętności, ani dowolne uwarunkowania, lecz  człowieka  osobowość (podmiotowość), a ściślej stan jego duszy, także rozumu, serca i wolnej woli. A zatem nie urojenie, lecz rzeczywiste chcenie, pragnienie, a nieraz konieczna determinacja, aby być serdecznym, miłującym, bądź życzliwym i zdolnym współczuć komukolwiek.

    Czyli nie trzeba grzeszyć, choć nieraz wydaje się to barrrrrdzo atrakcyjne. Wystarczy być człowiekiem, a nie s……..em,  a przynajmniej możliwie często świadomie i dobrowolnie powstawać, nawracać, czy usilnie starać się nie grzeszyć i bezwarunkowo, bezinteresownie kochać Boga i wszystkich bliźnich, także grzeszników  tj. dokładnie znać, oraz  szanować, uznawać i wypełniać Jego wolę.

    Ps. Wiem, że to wszystko zwykle nie jest łatwe w realizacji, ani przyjemne i proste, lecz zawsze możliwe z pomocą Boga Miłosiernego.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź aaharon Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code