Cud Ciała Bożego

 

 

 

 Rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii:

KKK 1374 :

W Najświętszym Sakramencie Eucharystii "są zawarte prawdziwie rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus". " Ta obecność nazywa się<<rzeczywistą>> nie z racji wyłączności, tak jakby inne nie były <<rzeczywiste>>, ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek.

Jak to możliwe że chleb i wino podczas wypowiadania słów Chrystusa substancjalnie zmienia się podczas gdy smak i wygląd nie zmieniają się. Jest to najczęstszy powód występowania wątpliwości w śród chrześcijan jak i sporów, a brak wiary w słowa Chrystusa powoduje wymyślanie różnych pozbawionych sensu wytłumaczeń. Chciałbym podzielić się moim poglądem na tą sprawę, dlaczego wierze w tą rzeczywistą obecność Boga w Eucharystii. Podkreślam że wierzę w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa tak jak podaje katechizm kk a nie tylko duchową czy symboliczną. Żeby wytłumaczyć się z mojej wiary użyję porównania, myślę że to porównanie zobrazuje jak to jest możliwe i dlaczego Bóg wybrał właśnie taką formę kontaktu z człowiekiem. Niczego jednak nie będę udowadniał ponieważ nie da się udowodnić czegoś w co Bóg każe wierzyć. Zacznę więc od początku; Kim jest Jezus Chrystus? Bogiem czy człowiekiem? Zanim Chrystus ustanowił Eucharystię ludzie „wierzący”mieli inny problem, trwał zaciekły spór o to kim jest Jezus, co to za człowiek? Prości ludzie bez trudu rozpoznawali w Jezusie zapowiedzianego mesjasza, uczeni i faryzeusze z kolei mieli z tym problem, wydawało by się że powinno być odwrotnie – uczeni w piśmie i faryzeusze przecież czytali o Nim, wiedzieli o mesjaszu wszystko, praktycznie żyli oczekiwaniem na mesjasza, dlaczego więc ci, którzy powinni pierwsi wskazać obiecanego mesjasza nawet Go nie poznali, mało tego agresywnie Go osunęli. Faryzeusze i uczeni w piśmie karmieni Słowem Bożym byli ślepi i głupi, tymczasem prości biedacy uważani za głupców i prostaków potrafili poznać Boga bez problemu. Co zgubiło uczonych i faryzeuszy? Odpowiedź jest prosta – zawiodły ich zmysły, patrzyli na człowieka, który twierdził że jest Bogiem, nie wierzyli Bogu ani Jego Słowu i nie mogli w to uwierzyć że Bóg, stwórca wszechświata, Król królów i Pan panów przyjdzie w ciele człowieka urodzonego z kobiety, to ciało Jezusa stało się przeszkodą nie do pokonania to właśnie postać pokornego Jezusa budziła wątpliwości nawet w śród Jego uczniów. Co budzi najwięcej wątpliwości Boga obecnego w Eucharystii? Postać chleba oczywiście – człowiek przyjmuje Ciało i czuje smak opłatka, pije Krew a czuje smak wina i gdy przedłoży wiarę zmysłom nad wiarę Bogu wtedy przegrywa. Czy moje zmysły są bardziej wiarygodne niż słowa Chrystusa? Wyobraźmy sobie ostatnią wieczerzę, Jezus podaje uczniom Chleb i mówi to jest Ciało moje – czy ktoś dyskutował? Czy Piotr wstał i powiedział? – nie! to jest chleb, czuje smak chleba.

Dużo chrześcijan twierdzi że obecność Chrystusa w Eucharystii jest symboliczna, dlatego uważają że wieczerza jest tylko wspomnieniem golgoty a chleb i wino zaledwie symbolicznym posiłkiem, nie mogę jednak zrozumieć sensu tego symbolicznego posiłku, czemu miał by on służyć? Święty Paweł w liście do Koryntian potępił takie podejście do Eucharystii, ponieważ już wtedy niektórzy mylili Ciało i Krew ze zwykłym posiłkiem. Spożywanie Wieczerzy Pańskiej to nie zjadanie kolacji!

1Kor. 11

20 Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. 21 Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. 22 Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę.

 Dalej apostoł Paweł podkreśla wyraźnie czym jest prawdziwa wieczerza ustanowiona przez Pana Jezusa Chrystusa

23 Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb 24 i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę! 25 Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę! 26 Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.

Następnie św. Paweł ostrzega tych, którzy są nieświadomi prawdziwej obecności Chrystusa w Eucharystii i podkreśla wyraźnie co znaczy – niegodnie spożywać, znaczy to – nie rozróżniać Ciała Pańskiego czyli prostym językiem – nie odróżniać zwykłego chleba od konsekrowanego, ważne by zwrócić uwagę iż niegodne spożywanie powoduje winę wobec Ciała i Krwi a nie opłatka czy chleba i wina

27 Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. 28 Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tegokielicha. 29 Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. 30 Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło. 31 Jeżeli zaś sami siebie osądzimy, nie będziemy sądzeni. 32 Lecz gdy jesteśmy sądzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem. 33 Tak więc, bracia moi, gdy zbieracie się by spożywać [wieczerzę], poczekajcie jedni na drugich! 34 Jeżeli ktoś jest głodny, niech zaspokoi głód u siebie w domu, abyście się nie zbierali kupotępieniu [waszemu]. Co do reszty, zarządzę, gdy do was przybędę.

Jak widać św. Paweł nie miał wątpliwości czym w rzeczywistości jest Eucharystia i czym grozi traktowanie Jej jako zwykłego połknięcia mieszanki chleba z winem, Zaleca by zważać na fakt iż ten Chleb to już Ciało i ten kielich to Krew.

Wiemy już że w Eucharystii nie chodzi tylko o samo wspominanie śmierci Chrystusa, ale o godne spożywanie Wieczerzy. Powinniśmy pamiętać że w czasie Eucharystii ofiara Chrystusa uobecnia się i w tym momencie karmimy się Ciałem i Krwią Baranka, mamy wielką łaskę spożywania Ciała doskonałej ofiary, dlatego nie jest to tylko chleb, chleb to postać, którą wprowadzamy przez usta do naszego wnętrza, która kryje w sobie samego Boga.  Dlatego rodzi się pytanie – czy obecność Boga w Jezusie  była prawdziwa czy symboliczna? Ciało Jezusa nie było tylko zwykłym ciałem, było uświęcone przez naturę Boga i choć Chrystus dobrowolnie zrezygnował z przymiotu Boga to nigdy nie przestał Nim być, tak samo jest z tym chlebem choć postać jest opłatka to jednak natura Boga. Gdy wierzymy Jezusowi wierzymy także Bogu, tek samo gdy przyjmujemy ten opłatek przyjmujemy również Chrystusa. Jeżeli w tym chlebie ukryty jest prawdziwy Jezus Chrystus tak jak w Jezusie Chrystusie Bóg to czemu ma to służyć? dlaczego Bóg najpierw ukrył się pod postacią człowieka a teraz chleba? Ponieważ postać człowieka jest dla nas najbardziej przyjazna oraz zrozumiała no i wymagająca od nas wiary i zaufania w Jego Słowo. Tak samo postać chleba jest dla naszego ciała przyjazna . Gdyby Bóg przyszedł do nas w postaci Boga zamiast nas zbawić to by nas pozabijał (co działo się na górze Synaj gdy Bóg tylko przemawiał zakryty obłokiem?), wyobraźmy sobie że całe bóstwo Chrystusa wyszło by poza Chleb, kto by był w stanie podejść do ołtarza i w takiej postaci przyjąć, spożyć Boga, Jego Ciało? Bóg przyjął najbardziej dostępne dla nas postacie i może dlatego wydaje nam się to takie niemożliwe. św. siostra Faustyna napisała na początku czwartego zeszytu swojego dzienniczka „… O Hostio święta, zdroju Bożej słodyczy, Ty dajesz duszy mojej moc. O, Tyś wszechmocny, któryś przybrał ciało z Dziewicy, Przychodzisz do serca mego utajony. I nie dosięga Cię zmysłów moc…” Jezus w tej postaci przychodzi ukryty przed zmysłami i tylko nowo narodzony człowiek może go rozpoznać w tym ukryciu, tylko dla człowieka zrodzonego z Ducha Świętego żadna postać Boga nie będzie stanowiła przeszkody, dla cielesnego człowieka wiarygodne będzie tylko to co zmysły zidentyfikują. Dla prostego Piotra Jezus był synem Bożym, dla faryzeuszy synem cieśli, tak samo dla narodzonych z Boga chrześcijan Eucharystia jest Ciałem i Krwią Pańską a dla cielesnych chrześcijan jest to tylko chleb i wino. Bóg przybiera wątpliwe postacie by wyłuszczyć z człowieka wiarę, człowiek ma uwierzyć Bogu choćby wydawało mu się że słyszy największą niedorzeczność, jak Bóg ćwiczył wiarę człowieka od początku? – obiecał Abrahamowi syna ze starej babci, Abraham pomylił się, spojrzał na Sarę i pomyślał że pewnie Bogu chodziło o niego bo on o dziwo był jeszcze zdolny a Sara niestety jałowa i stara, zabrał się zatem za młodą służkę i spłodził problem. Ostatecznie Bóg wypełnił obietnicę i dał Abrahamowi syna z Sary, ale błąd Abrahama odczuwalny jest po dzień dzisiejszy. Tak samo jest z tymi, którzy patrząc z niedowierzaniem na chleb przekręcają słowa Jezusa i płodzą organizacje skupiające ludzi wokół liderów zamiast Chrystusa i chodź Bóg ich nie przekreślił to jednak przez swoje niedowiarstwo kaleczą i rozrywają Ciało Pańskie (kościół)

Ew. Jana 6;

49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli.50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze.51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciałoza życie świata.52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? 53 Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam:Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. 59 To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Przeistoczenie jest faktem, tak samo jak każde słowo Jezusa Chrystusa. , Chciałbym zachęcić chrześcijan do wiary w ten największy z cudów, ponieważ bez przeistoczenia, bez prawdziwego Ciała i prawdziwej Krwi Chrystusa możemy tylko bawić się w kościół, bez Eucharystii zamiast Ciała Chrystusa możemy budować jedynie organizacje lepiej lub gorzej zorganizowane. Bez Chrystusa Eucharystycznego kościół pozostaje tylko instytucją, zbiorem ludzi wyznających swoje przekonania takie czy inne. Bóg zawsze był źródłem życia, Chrystus jest źródłem zasilania kościoła, Jego Słowo służy ku zbudowaniu wiary, a Słowo wcielone jest tym pokarmem, który przemienia nas od wewnątrz i choć zmysł wzroku rejestruje starzejące się ciało to jednak ten wewnętrzny człowiek odżywiany Ciałem i Krwią Pańską przemienia się i upodabnia do Chrystusa z każdym dniem. Musimy mieć świadomość że przeciwnik za wszelką cenę będzie próbował nas odciąć od źródła życia stosując prastarą sztuczkę zasiewania wątpliwości w Słowo Boże, ale ostatecznie decyzja należy do nas, czy poddamy się mocy zmysłów karmionych wątpliwościami, czy podejmiemy bój wiary zasilanej ufnością w prawdziwą obecność naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

 

 

6 Comments

  1. jantadeusz

    i jeszcze nie raz przeczytam …

    Przeczytałem ten tekst i chyba jeszcze nie raz przeczytam. Uważam, że to jest ważny tekst – dotyka istoty naszej chrześcijańskiej wiary. Wiary w żywą obecność Pana naszego Jezusa Chrystusa w sakramencie Eucharystii. Wiary zdecydowanej, bo przecież nie daje się wierzyć, tylko na niby, tylko trochę, tylko po części …

    Pozdrawiam serdecznie Ostatni, i Ciebie i Twoją rodzinę. Cieszę się, że jest tak, jak napisałeś (nawiązuję do Twojego komentarza).

     
    Odpowiedz
  2. ostatni

    zgadzam się ….

     …Janie, zgadzam się że nie można wierzyć tylko po części, trochę czy na niby, ale warto docenić jakiej my tak naprawdę łaski doznajemy przez Eucharystię, to jak Bóg ciągle uniża się z miłości do nas i jak bardzo zależy Mu na obcowaniu z nami, przybiera postacie kruche i bezbronne, takie do, których każdy ma dostęp, jedyne tak naprawdę czego nam trzeba w tym obcowaniu to ufności w Jego Słowo i pokornego uznania bezsilności naszych zmysłów wobec Jego majestatu. Dziękuje za pozdrowienia i również pozdrawiam…..

     
    Odpowiedz
  3. arturah

    Artur do Ostatniego

    Cześć Ostatni.

    To ja Artur (dawniej aharon)

    Wiesz?

    Zastanawiałem się co do Ciebie napisać ale się rozmyśliłem. Skoro jednak się już zalogowałem to napiszę Ci że zaciekawiły mnie słowa Siostry Faustyny którą cytujesz w swoim wpisie  O Hostio święta, zdroju Bożej słodyczy, Ty dajesz duszy mojej moc. O, Tyś wszechmocny, któryś przybrał ciało z Dziewicy, Przychodzisz do serca mego utajony. I nie dosięga Cię zmysłów moc..

    Zaciekawiło mnie w tym zdaniu to, że  przyjęcie  chleba eucharystycznego odbywa się nie poprzez zmysłów moc…  Chciałby podkreślić  te słowa Faustyny że "nie dosięga Boga zmysłów moc". To bardzo głębokie słowa .

     

    *

    Staram się od jakiegoś czasu żyć w wycofaniu  . Dostrzegłem w sobie potrzebę zresetowania się . Czasami człowiek poprostu tak ma, że czuje się  zmęczony i zastanawia się co tak naprawdę w życiu jest ważne . Zaczynam dostrzegać   w życiu pewne etapy, które tak naprawdę nic nie wniosły w moje życie oprócz wewnętrznego zamętu. Nie wiem, ale mam jakieś takie spotkanie w sobie z przeszłością. Taka narada się we mnie odbywa w której mogę się spotkać twarzą w twarz ze złudzeniami . Hm …

    Bardzo podoba mi się to zdanie w którym Faustyna mówi że Bóg przychodzi do serca utajony. Utajony Bóg. W tym utajeniu jest myślę coś w czym chciałbym odpoczywać. Zatopić się . Zniknąć. Rozpłynąć.

    Nie chciałbym myśleć o czymś czegoś czego On  wpier  nie pomyślał

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  4. ostatni

    Artur..

    … zgadza się Arturze że nasze zmysły mają wielką moc – władania nami, tylko wiara człowieka może stawić czoła w walce z hegemonią zmysłów. One są nam potrzebne, ale tylko gdy nam służą, fajnie Arturze że się odezwałeś, przyznam uczciwie że brak tu twoich opinii, mam nadzieję że twoja debata zakończy się pomyślnie, i myślę że nie ma w życiu etapów, które nic nie wnoszą, nawet jeżeli ostatnie etapy twojego życia nie zadowalają Ciebie to przyniosły Ci wycofanie, którego wszyscy potrzebujemy – wybacz że tak -no wiesz…, miło Cię słyszeć – Sebastian – a … wiem że pewne zdania zawarte w „ Cudzie Ciała Bożego” są prowokujące, robię to specjalnie, to są takie przesadzone obrazy, ale niegroźne, są wyraziste, ale bez negatywnych emocji.

     
    Odpowiedz
  5. arturah

    Zamyśliłem się Sebastian

    Sebastianie .Napisałeś że tylko wiara człowieka może to uczynić , czyli stawić czoła hegemonii zmysłów.

    Zastanawiam się o jaką wiarę Ci chodzi gdy mówisz tylko wiara ?

    Wiara to znaczy co ? O jaki rodzaj wiar Ci chodzi ?

    Lubię słowo wgląd i myślę o wierze jako o czymś co jest następstwem wglądu w istotę Bożego słowa a dokładniej w istotę przekazu z jakim to co jest stara się do nas przebić .

     

    Innymi słowy ślepa wiara jest dla mnie nie do przyjęcia . Natomiast wiara oparta na wgladzie w istotę przekazu – "poznawanie warunków panujących w  bożym słowie  " jest dla mnie stanem w którym mógłbym odpocząć .

    To tak jakby mnie  ktoś zabrał do miejsca w którym słowo boże przechadzajac się stwarza atmosferę w której mogę doświadczyć jego istoty . Czyli doświadczasz  jakby całej gamy osobowości Boga  .  I ten właśnie wgląd w osobowość Boga –  wgląd w  warunki w Nim panujące, pozwala mi na rozwinięcie pojęcia wieczności poprzez kontemplacje nietrwałości . Wgląd w idee szczęścia, które panują w Bogu, udostępniają   mi   poprzez kontemplację cierpienia osiągnąć stan, w którym powstaje zatęsknienie za środowiskiem Bozym.

    Wiara jest więc dla mnie owocem wglądu z którym Bóg przychodzi do człowieka . Jezus np przychodzi na ziemię i daje ludziom wgląd w siebie tj w istotę Boga. Otwiera niejako drzwi i mówi "chodźcie i jedzcie z tego wszyscy to jest bowiem życie moje" .

    Następuje wielkie otwarcie Boga . Bóg otwiera siebie na człowieka . Otwiera "atmosferę" w której litery bożego tchnienia układają się w taki sposób, że stają się one formą przekazu życia bożego , przepływa przez nas strumień życia który jest w Bogu. W ten sposób człowiek staje się wierzącym nawet wtedy gdy zgaśnie światło w tym pokoju. Środkiem więc do życia w Bogu nie jest dla mnie ślepa wiara ale ta której mógłbym doświadczyć poprzez spotkanie z osobą Boga który chce się ze mną podzielić sobą. Swoim życiem, swoim jak by to ująć "Watykanem"

    🙂

     

     
    Odpowiedz
  6. ostatni

    nic nie wymyśliłem Artur..

     mało casu kruca bomba, wiesz? Tak sobie myślę że trudne kwestie tu poruszyłeś, nie wiem czy moja wiara jest ślepa czy nie, na pewno nie jest idealna, ani wystarczająca, ale z pewnością uczciwa, wywalczona. Nie podchodzę do tego tematu tak filozoficznie jak ty Arturze, dla mnie wiara Bogu jest kwestią decyzji rozumowej, staram się nie bazować na uczuciach czy emocjach, ponieważ uczucia i emocje nie są stabilne, często zmienne i wymagające – co zrobić w sytuacji gdy nic nie czuję? Jak by Boga nie było, a wszystko wydaję się bez sensu, kiedy to spotkanie z Nim nie jest takie jak bym chciał, może wtedy ta moja wiara jest ślepa gdy walczę ze sobą by ją zachować, może ta moja ufność w Jego Słowo rodzi ślepą wiarę?, tak naprawdę to nie wiem co masz na myśli pytając mnie o ślepą wiarę. Ale na pewno możesz sam ocenić czy w twoim mniemaniu moja wiara jest ślepa czy jakaś inna, trudno w dzisiejszym świecie w ogóle o wiarę, cieszę się że mam choć taką, która pozwala mi liczyć na Jego miłosierdzie i kwestionować władzę zmysłów, naprawdę nie wiem jak mam Ci odpowiedzieć Arturze, zresztą sam oceń – jaka może być nasza wiara skoro wiara wielkości ziarnka gorczycy góry przenosi.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code