Chrzest niemowląt

 

Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia duchowego i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania. Chrzest jest prawidłowo i słusznie określany jako sakrament odrodzenia przez wodę i w słowie. – K.K.K. Artykuł pierwszy – Sakrament Chrztu

 

 

 

Zapraszam do przeczytania pięknego wyjaśnienia podanego przez Cypriana z Kartaginy – dlaczego powinno się chrzcić dzieci:

 

 

 

 

kartagina (jesień 253)2: o chrzcie dzieci6.

 

 

 

cyprian z kartaginy, List 64

 

 

 

(tłum. Władysław Szołdrski, uwspółcześnienie Adam Bandura)

 

 

 

Cyprian i inni koledzy, zebrani w liczbie 66 na synodzie, pozdrawiają brata Fido. Przeczytaliśmy, najdroższy bracie, twój list z doniesieniem o pewnym prezbiterze, Wiktorze, któremu Terapiuszc, nasz kolega, lekkomyślnie, przedwcześnie, z nazbyt wielkim pośpiechem udzielił pokoju, mimo że nie odbył on całkowitej pokuty i nie zadośćuczynił Panu Bogu za swą winę. Bardzo wstrząsnęło to nami, że zlekceważono powagę naszej uchwały, aby bez należytego i pełnego czasu zadośćuczynienia, bez prośby i wiedzy ludu, poza chorobą lub koniecznością, nie udzielać pokoju. Po długiej naradzie ograniczyliśmy się do udzielenia Terapiuszowi, naszemu koledze, surowej nagany za jego lekkomyślne postępowanie i pouczyliśmy go, aby w przyszłości tak nie czynił. Sądziliśmy jednak, że pokoju, którego w jakikolwiek sposób kapłan Boga raz udzielił, cofać nie należy i pozwoliliśmy, aby Wiktor korzystał z udzielonej mu wspólnoty.

 

 

 

 

Co się tyczy chrztu dzieci, to powiedziałeś, że w drugim lub w trzecim dniu po ich urodzeniu chrzcić ich nie należy i że trzeba uwzględnić dawne prawo obrzezania i dlatego przed ósmym dniem chrzcić i uświęcać się nie powinno. Nasz synod co do tego był całkowicie innego zdania. Na twój pogląd nikt się nie zgodził, lecz raczej wszyscy sądziliśmy, że żadnemu urodzonemu dziecku nie można odmawiać miłosierdzia Boga i łaski. Pan przecież mówi w swej Ewangelii: „Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzi, lecz zbawiać", i o ile to jest w naszej mocy, powinniśmy się starać, aby nie zginęła żadna dusza ludzka. Cóż bowiem brakuje temu, kto raz w łonie matki został utworzony rękami Boga? Tylko w naszych oczach z biegiem dni rosną ci, którzy się urodzili. Wszystko jednak, co Bóg stworzył, jest doskonałe, dzięki majestatowi i działalności Boga Stworzyciela. Wszyscy wreszcie, czy to dzieci, czy dorośli w darach Bożych mają równy udział. Potwierdza to świadectwo Pisma Bożego. Elizeusz na zmarłym synu wdowy, tak się położył, modląc się do Boga, że swą głową i twarzą dotykał jego głowy i twarzy, a innymi członkami poszczególnych członków chłopca, tak że z jego nogami łączyły się nogi dziecka4. Gdybyśmy to zdarzenie chcieli sobie przedstawić według warunków naszego urodzenia i ciała, to oczywiście nie można porównać dziecka z dorosłym i będącym już w późnym latach, a jego małe członki nie odpowiadałyby członkom tamtego. Tam jednak została wyrażona równość Boża i duchowa, mianowicie, że wszyscy ludzie skoro raz zostali stworzeni przez Boga, są sobie równi i jednakowi. W oczach świata z biegiem czasu wzrastamy co do ciała, jednakże wobec Boga wiek nie stanowi różnicy. Sama bowiem łaska, jaką otrzymują ochrzczeni, gdyby od wieku przyjmującego zależała, musiałaby być mniejszą lub większą; tymczasem Duch Święty udziela łaski nie według jakiejś wyznaczonej miary, lecz w swej dobroci i ojcowskiej łaskawości wszystkim jednakowo. Jak Bóg nie zwraca uwagi na osobę, tak też na jej wiek, lecz wszystkim, udzielając łaski w równej mierze, okazuje się ojcem. Chociaż powiedziałeś, że dziecię w pierwszych dniach po swym urodzeniu nie jest jeszcze czyste i każdy z nas brzydzi się je pocałować, to jednak nie sądzimy, aby to było dla niego przeszkodą do otrzymania łaski niebios. Napisane jest bowiem: „Czystym wszystko jest czyste"2. Nikt z nas nie powinien się tym brzydzić, co Bóg raczył uczynić; chociaż bowiem dziecię jest nowo narodzone, nie jest jednak takie, aby nie można je było ucałować przy udzielaniu mu łaski i pokoju. Każdy z nas, kierując się duchem pobożności, winien myśleć o świeżym jeszcze działaniu rąk Boga, które w człowieku dopiero co utworzonym i nowo narodzonym niejako całujemy. Wtedy właśnie obejmujemy to, co Bóg stworzył. Chociaż u Żydów obrzezania dopełniano ósmego dnia, to jednak było to tajemnicą, w figurze zapowiedzianą, która przez przyjście Chrystusa została dopełniona. Ponieważ ósmy dzień, to jest pierwszy po szabacie, miał w przyszłości być dniem,
w którym Pan zmartwychwstał i życie nam przywrócił i udzielił nam duchowego obrzezania, toteż ten ósmy dzień, pierwszy po szabacie, będąc figurą dnia Pańskiego, go poprzedził. Ta figura zniknęła, skoro nastała prawda i gdy duchowe obrzezanie zostało nam udzielone. Dlatego sądzimy, że na podstawie już ustanowionego prawa, że nikomu nie należy przeszkadzać w otrzymywaniu łaski i cielesne obrzezanie
nie może czynić trudności duchowemu, dlatego wszystkich bez wyjątku powinno się dopuszczać do łaski Chrystusa. Piotr bowiem mówi w Dziejach Apostolskich: „Bóg powiedział mi, abym nikogo z ludzi nie nazywał pospolitym lub nieczystym"7. Zresztą gdyby coś miało przeszkadzać ludziom do otrzymania łaski, to raczej dorosłym, starszym i starym, którym na przeszkodzie stoją ciężkie grzechy. Jeśli jednak tym, którzy dopuścili się najcięższych win i wiele poprzednio przeciw Bogu popełnili grzechów, o ile potem uwierzyli, nie odmawia się chrztu i łaski, to o ileż bardziej nie należy w tym przeszkadzać nowo narodzonemu dziecięciu, które nie popełniło żadnego grzechu, lecz tylko przy pierwszym swym narodzeniu zostało dotknięte zarazą dawnej śmierci, ponieważ jak Adam, zostało urodzone w ciele. Z tego powodu łatwiej może otrzymać przebaczenie grzechów, że obciążają je nie własne, lecz cudze grzechy. Toteż, najdroższy bracie, postanowiliśmy na naszym synodzie, że nie można nikomu odmawiać chrztu i łaski Boga, który dla wszystkich jest miłosierny, dobry i łaskawy. Jeśli względem wszystkich należy to zachowywać i tego się trzymać, to tym bardziej, jak sądzimy, odnośnie dzieci i noworodków, które bardziej zasługują na naszą pomoc i miłosierdzie Boga, ponieważ przy swym urodzeniu nic innego nie czynią, tylko proszą kwileniem i płaczem.

 

 

 

Miej się zawsze dobrze najdroższy bracie.

 

 

 

 

16 Comments

  1. ostatni

    Artur wracając do chrztu

    Dziękuje Arturze za pomysł nawet nie pomyślałem że tak można, przepraszam cię i wszystkich, którzy zdążyli to przeczytać, to było złe i gorszące. wróćmy do tematu:

    Arturze czym dla Ciebie jest chrzest?, jak rozumiesz znaczenie chrztu? Jak byś wytłumaczył komuś kto nie jest chrześcijaninem co to jest chrzest i po co się chrzcić?

     

     
    Odpowiedz
  2. arturah

    Chrzest

    Cieszę się Sebastianie że zresetowałeś to co było .

    Jeśli chodzi o Twoje pytanie odnośnie chrztu to najpierw napiszę Ci że nie jestem teologiem więc przepraszam jeśli coś napiszę nie tak . To co napiszę jest moim osobistym wyrazem. Jestem raczej człowiekiem który patrzy na świat poprzez obrazy więc słowa podobno nie najlepiej mi wychodzą 🙂

    Pytasz Sebastianie czym dla mnie jest Chrzest ? Jak ja rozumiem to rzekłbym działanie?

    – Kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś trupem wtedy zgadzasz się na złożenie siebie do trumny z której zostajesz wyciągnięty jako nowo narodzony z Ducha Bożego człowiek .

    Chrzest  jest w moim rozumieniu  "pogrzebem starej natury", pogrzebem na który wyrażam zgodę . Poprostu wyrażam zgodę na to, aby mnie pogrzebano, ponieważ tak naprawdę to. co grzeszne umarło z Chrystusem około 2000 lat temu  na Krzyżu.
    Tak  rozumiem Chrzest .

    Chrzest jest  złożeniem mnie do trumny , albo inaczej jest zatopieniem tego co złe  w wodach Potopu . Innymi słowy chrzest  jest to dobrowolny akt pogrzebania mnie człowieka, który  umarł w Chrystusie około 2000 lat temu.

    Człowiek który dziś żyje , człowiek współczesny, ten ktory ogląda telewizję , robi biznes , jeździ na wczasy . Taki  człowiek myśli że to jest życie ale to życiem nie jest . Życie zaczyna się tak naprawdę w chwili śmierci 🙂

    Ludzie dzisiaj myślą, że żyja a tak naprawdę  są umarli . Tak zresztą nawet mówi gdzieś Apokalipsa …

    Niestety wielu ludzi umiera z namiastką tego co czym jest życie prawdziwe.

    Niezdają sobie sprawy z tego że to co cielesne , tak naprawdę należy zakopać albo zanużyć w wodach potopu .

    Myślę że na to działanie – chrzest – patrzy przedewszystkim Bóg. Dlatego jeśli o mnie chodzi to pytanie o Chrzest postawił bym inaczej a mianowicie:

    Czym dla Boga jest  mój Chrzest , czyli to moje zanużenie w wodzie ?

    Zapewne Chrzest wiąże się z tym aktem który odbył się około 2000 lat temu na Golgocie . Trzeba by się przebić poprzez wszystkie zasłony aby odkryć w Osobie Chrystusa Jezusa swoją obecność . Myślę że to jest fakt że każdy z nas tam był. To uważam jest niezwykłe w Chrześcijaństwie że tak naprawdę wszystko dokonało się za sprawą tego Jednego Jezusa z Nazaretu . Nam tak naprawdę pozostawiono jedynie wybór czy chcemy . Czy chcemy ten fakt przyjąć czy też odrzucić .

    O jaki fakt chodzi ?

    Fakt że w Chrystusie umarłeś , że w nim zostałeś pogrzebany , że w nim Zmartwychwzbudzony zostałeś bo On zmartwych wstał , że w nim do nieba wstąpiłeś , i że w nim będziesz żył bo On jest Życiem .

    To są fakty. Ten  kto te fakty zobaczy oczami wiary i wyrazi zgodę na to,  by życie Jezusa przeniknęło do jego krwiobiegu , ten doświadczy być może już w tym życiu , osobowości Chrystusa w sobie , a więc tego  czym jest zjawisko nowego narodzenia się z Ducha świętego, który jest Boży.

    Człowiek który daje się Ochrzcić zdaje sobie sprawę z tego że nie ma sensu trupa prowadzić po tym świecie, bo tak naprawdę było by to głupie . Jak można pokładać nadzieję w czymś co jest martwe? Ludzie którzy pokładają nadzieję w tym świecie są tak naprawdę martwi za życia. Żyją a są już umarłymi. Nie jest przeciez tajemnicą dla nikogo fakt , że to słońce które świeci nad nami kiedyś się wypali a ziemia wyczerpie swoje żywotne zasoby. Co wtedy ? Czy zdaje sobie dzisiaj człowiek sprawę z tego że tak naprawdę już jest martwy?

    Na co się trudzić skoro to wszystko prędzej czy później ulegnie , zostanie zniszczone i obróci się w nicość?

    To właśnie pokazał nam Jezus . Pan Jezus.

    Na Krzyżu , gdybyśmy mogli się przebić przez warstwy , ukazane zostały fakty historyczne które mają rożny wymiar . Historia przyszłości jest w Krzyżu ale również historia przeszłości.

    Krzyż dla mnie , w moim rozumieniu jest wyrazem końca pewnej epoki , wyrazem końca zła.

    Jaką wartość dla człowieka ma krzyż ? Jaką wartość ma fakt że z nim zostałem złożony do Grobu? Jaką wartość ma moje działanie jako zgoda na to by mnie pochować bo z Nim umarłem ?

    W chwili gdy Chrystus umierał , umierało moje indywidualistyczne życie, moja samowystarczalność, moja fikcyjna niezależność od Całej Bożej rzeczywistości.

    To tak jak umieranie siły i niezależności Biblijnej postaci Jakuba który został złamany u brodu Jabok.

    W Bożym postępowaniu , w każdym z nas przychodzi dzień w którym duszy naszej zostaje zadana obezwładniająca rana , tak że od tej chwili jesteśmy świadomi tego że jesteśmy martwi i że tak naprawdę kiedyś zobaczymy "trumienne wieko nad sobą".

    "Strać TEGO" ! Krzyczał tłum około 2000 lat temu w Jerozolimie . Oni nawet nie wiedzieli wtedy że krzyczą o sobie 🙂 oraz o tych którzy po nich przyjdą . Oni nawet wtedy nie wiedzieli że wydawali wyrok na samych siebie oraz na dzieci swoje , na pokolenia ludzkie które po nich przyjmą fakt śmierci w Krzyżu Chrystusowym.

    A*

    "Strać Tego! " Powiedzieli a mówiąc te słowa nieświadomie jakby echem powtarzali Boży wyrok wydany na mojego starego człowieka . I ten wyrok który został wydany przeciwko mnie został wykonany na mnie w Nim.

    Jesli to jest prawda i jeśli to jest fakt to nalezy tego trupa którym jestem umieścić w trumnie aby mógł zmartwychwstać . Następstwem bowiem śmierci w CHrystusie jest zmartwych wstanie do życia /

     

     

     

     
    Odpowiedz
  3. ostatni

    Chrzest cd.

    ….ja też nie jestem teologiem, nie musimy być teologami żeby zrozumieć pewne sprawy, nie odgrywamy tu roli nauczycieli i nie budujemy teologii, tylko rozważamy to co już zostało ustalone przez naszych starszych braci w Chrystusie, tym razem postaram się mniej tłumaczyć a więcej pytać i słuchać.

    dlatego chciałbym zadać Ci jeszcze kilka pytań odnośnie tego co napisałeś:

    skąd wzięła się ta „ stara natura”?

    W, którym momencie życia ludzie otrzymują „starą naturę” ?

    kiedy jest jej początek?

    Od, którego momentu jesteśmy trupami?

    Czy chrzest robi coś więcej niż zamienia trupa w żywego człowieka?

     

    a i jeszcze jedno, dziś udało mi się zrobić zdięcie dziwnej kaczki,

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  4. arturah

    Sebastianie 🙂

    :):)

    Ty nie jesteś teologiem Sebastian , ja nie jestem teologiem . Jeśl więc ślepy ślepego prowadzi to obaj w duł wpadną :):):)

    Żartuję ale coś w tym jest 🙂

    Cieszę się żę traktujesz to nasze pisanie z przymróżeniem oka . Zawsze chciałem aby ludzie pisali do siebie nie czując się przy tym jak nauczyciele .

    Co do nowych pytań to nie wiem jak na nie odpowiedzić, ale jesli  nosisz się z tymi pytaniami i szukasz na nie odpowiedzi to może skorzystaj z rady Księdza albo kogoś kto w tym temacie ma o wiele więcej do powiedzenia niż ja . Nie chciałbym swoimi odpowiedziami coś namieszać 🙂

    Jednak aby zupełnie nie pozostawiać Cię bez odpowiedzi to znalazłem coś co może Ci się przyda:

    Początkowo natura ludzka była doskonała z faktu, że pochodziła od Boga. Biblia naucza, że ludzie zostali stworzeni jako coś dobrego, przez kochającego Boga (1 Księga Mojżeszowa 1.31), ale ta doskonała natura została skażona, gdy Adam i Ewa zgrzeszyli. W konsekwencji cała ludzkość została skażona tą grzesznością. Dobra nowina dotyczy tego, że z chwilą gdy jakaś osoba zaufa Chrystusowi w kwestii swojego zbawienia (ratunku), staje się nowym stworzeniem. 2 Koryntian 5.17 mówi nam, że „…jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.” Uświęcenie jest procesem w którym Bóg rozwija w nas charakter tego nowego stworzenia, sprawiając, że z upływem czasu wzrastamy w uświęceniu. To jest ciągły proces, zarówno z wieloma zwycięstwami jak i porażkami, gdy staczamy bój z naszym ciałem- „namiotem” (2 Koryntian 5.4)- w którym jest nasz stary człowiek, nasza stara natura, nasza cielesność. Aż do momentu ostatecznego uwielbienia w niebie, podczas którego nasza nowa natura zostanie w pełni uwolniona do życia w wieczności z Bogiem, na którego obraz jesteśmy stworzeni.

     

    Więcej doczytasz na stronie którą Ci polecam

    http://www.gotquestions.org/Polski/definicja-grzechu.html

     

    Tam można wpisać w wyszukiwanie interesujący Cię temat np co to jest Chrzest itd . Czasami korzystam z tej strony gdy czegoś nie wiem a chcę się dowiedzieć co na temat  uczą ludzie którzy chyba lepiej odemnie znają słowo Boże biblię .

    PS.

    Chcę Ci podziękować za te fotografie którymi się ze mną dzielisz Sebastianie . Widziałem te Twoje statki które wykonałeś , te modele okrętów – żaglowców . To wymagało wiele cierpliwości aby takie dzieła wykonać . Podziwiam Cię za to . Kiedyś próbowałem , jak byłem młody sklejać z kartonu taki statek który nazywał się Tobruk . Nawet mi wyszedł . Jednak wiem że nie było łatwo i że cierpliwość w tym jest potrzebna.

    Te kaczuszki które pokazujesz są super . A wiesz że ja dzisiaj też takie kaczki pokazałem na mojej  stronie ?

    Jeśli znajdziesz chwilę to zaglądnij

    arthei.blogspot.com/2014/09/stylici.html

     

    pozdrawiam Cię i życzę odnalezienia odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytania .

    Odziedziczony grzech, przypisany grzech i osobisty grzech – całkowicie zostały ukrzyżowane nakrzyżu Jezusa i teraz „W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski” ( List św. Pawła do Efezjan 1: 7).

     

     
     
    Odpowiedz
  5. ostatni

    Artur pytań cd. no i zdjęć

    Arturze coś znalazłem w tym tekście dla siebie, ale…..

    Przez Adama, odziedziczona skłonność do grzechu dotknęła rodzaj ludzki i ludzie stali się grzesznikami z natury. Kiedy Adam zgrzeszył, jego wewnętrzna natura została zmieniona przez jego bunt, przynosząc mu duchową śmierć i zepsucie, co zostało przekazane wszystkim, którzy przyszli po nim. Ludzie stali się grzesznikami nie dlatego, że zgrzeszyli, oni zgrzeszyli, ponieważ byli grzesznikami. To jest słabość ludzi znana jako grzech dziedziczny. Tak jak dziedziczymy fizyczne cechy naszych rodziców, dziedziczymy również naszą grzeszną naturę od Adama. Król Dawid opłakiwał stan upadłej ludzkiej natury w Psalmie 51: 5: „Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną”.

     

    .. chyba zaszło nieporozumienie, ja nie oczekuję odpowiedzi na te pytania, ja chciałem tylko byś odpowiedział jak ty to rozumiesz, nie jak to jest, nie chce wiedzieć co inni o tym myślą, chciałbym jeżeli to możliwe byś mi napisał co ty o tym myślisz. Chodzi mi o to że wykazujesz pewnego rodzaju przekonanie iż chrzest niemowląt jest -”nie biblijny” lub bez sensu, lub bez znaczenia, dlatego jak sądzę powinieneś mieć ku temu jakieś podstawy. Coś jednak przekonało Cię że chrzest dorosłych ma sens a chrzest niemowląt nie, chciałbym dowiedzieć się co to takiego jest, ale nie według nauki kogoś tylko według tego jak ty tą czyjąś naukę rozumiesz i dlaczego ją przyjmujesz.

    Myślę że odpowiedzi na te pytania, które zadałem wcześniej pozwolą nam ustalić pewne fakty, w kwestii zrozumienia chrztu są to kluczowe pytania, na jedno z nich znajdujemy odpowiedź w poleconym przez Ciebie linku – czyli to że starą naturę dziedziczymy po Adamie pierwszym człowieku czyli tak jak w psalmie 51……- w grzechu poczęła mnie matka moja –

    wszyscy jesteśmy poczęci w grzechu, ale nie dlatego że stosunek seksualny jest grzechem, ale dlatego że już od samego poczęcia nosimy w sobie skazę grzechu dziedziczonego. Od razu mamy odpowiedź na kolejne pytania – okazuje się że niemowlęta są grzesznikami od samego początku, rodzą się grzeszne choć jeszcze nawet o tym nie wiedzą, nawet nie wiedzą że żyją, a już są trupami. Tak ja to rozumiem na podstawie poleconego przez Ciebie linku. Czy w tej kwestii zgadzasz się ze mną?

    Potrzebujemy jeszcze odpowiedzi na pytanie – co robi chrzest w takim razie?

    Wiemy już że niezależnie od tego czy człowiek jest stary, młody czy malutki, zawsze jest grzesznikiem, nie ma chwili w życiu fizycznym człowieka by nie był grzesznikiem, dziedziczymy tą „starą naturę” czy jesteśmy tego świadomi czy nie, po prostu z powodu Adama ją dostaliśmy, dlatego dla Boga nie ma znaczenia nasz wzrost czy wiek On patrząc na nas po prostu widzi trupy już od samego poczęcia.

    Wiemy też na podstawie przytoczonych przez Ciebie fragmentów biblii że w Chrystusie przestajemy być trupami i wtedy Bóg nie widzi już w nas trupa, ale swojego Syna –  Zostało nam zatem ustalić jakie znaczenie ma chrzest w tym wszystkim – pomiędzy trupem, a byciem w Chrystusie.

    Jeżeli możesz, czy chcesz, ale nie musisz – to napisz mi jak ty myślisz – po co nam ten chrzest?

    Wiemy już o grzechu, starej naturze, i o nowym życiu w Chrystusie zostało nam tylko ustalić – po co chrzcić. Jak wytłumaczyć muzułmaninowi, który uwierzy w Chrystusa że powinien się ochrzcić?

     

    .teraz wracając do fotek, wyobraź sobie że ten statek z pierwszego zdjęcia zrobiłem praktycznie ze wszystkiego, miał ponad 1,5m długości, komin zrobiłem z rurki do kanalizy, a balustrady z firanek, w tym statku było wszystko – papier, gips, żywica epoksydowa, drewno, modelina itp. ten statek był wyjątkowy, wszystkie detale wykonałem sam, zrobiłem go na podstawie szkiców i różnych materiałów(rysunków zdjęć) z internetu, L’Ocean jest historycznym okrętem wojennym, choć wiem że model, który wykonałem trochę odbiegał od rzeczywistości.niestety musiałem go sprzedać, kupił go ode mnie jakiś gościu do baru w Pruszczu gdańskim, ale potem widziałem że wystawił go na allegro,

     

    Zrobiłem jeszcze zdjęcia rybom, też dziś:

    "ryba mówi"

    to zdjęcie nazwałbym -" ryba patrzy" albo po prostu – "ryba"

     
    Odpowiedz
  6. Kazimierz

    A i S

     Takna marginesie, gdyż nie chcę się angazować w rozmowy nie-teologów o teologii. 

    Osoby nieswiadome grzechu, nie są grzesznikami co prawda stara natura jest w nich, ale dopiero świadomość grzechu powoduje jej aktywację. Dlatego tez dzieci, chorzy psychicznie oraz inne osoby nieświadome grzechu, tegoz grzechu nie posiadają. W chwili śmierci w takim stanie nalezą one do Chrystusa – "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, gdyz do takich nalezy Królestwo Niebios". Łk. 18,16

    Zachęcam do tekstów – Jk. 1,13-15; Rz. 3,1-20; Warto również zastanowić się nad wiarą Abrahama, który żył przed zakonem i dlaczego został usprawiedliwiony. To zakon powoduje, ze łamiemy Boze prawo, bez łamania zakonu, czy to tego wewnętrznego czy pisanego, nie ma grzechu. Zachęcam do lektury całego listu do Rzymian oraz listu do Galacjan. Tam są wszystkie odpowiedzi, których szukacie a pro pos starej natury.

    KJ

    Oprócz tego proponuję książki dogmatyczne: 

    Najnowasza ksiązka dr Czajko – Nasza wiara – http://naszawiara.com/?product=ksiazka-nasza-wiara  – w dogmatyce chrześcijańskiej nie ma wielkiej róznicy pomiędzy wyznaniami.

    KJ

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  7. arturah

    Kazimierz:)

    Kazimierzu .

    Dzięki za podzielenie się wiedzą na temat chrztu i przypomnienie że ludzie chorzy umysłowo itd dostępują łaski zbawienia w Chrystusie który poniósł na krzyż odzedziczony grzech , przypisany grzech i osobisty grzech każdego z nas .

     

    Odziedziczony grzech, przypisany grzech i osobisty grzech – całkowicie zostały ukrzyżowane nakrzyżu Jezusa i teraz „W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski” ( List św. Pawła do Efezjan 1: 7).

    Dziękuję Kazimierzu za podsunięcie książki o wierze dr Czajko.

    Zawsze warto spojżeć na zagadnienia wiary z różnych stron .

    pozdrawiam i życzę udanego tygodnia

    artur*

     
    Odpowiedz
  8. Kazimierz

    Artur

     Proponuję tez pozycję, którą mam juz od wielu lat i jest mi bardzo p[omocna, a która teraz jest za darmo w formie PDF – Podstawy teologii

    https://docs.google.com/file/d/0Bx99GID8eVQhbmpwY0tlVmQzWE0/edit?pli=1

    Książki moje kolezanki dr Elzbiety Bednarz – Przewodnik metodyczny dla nauczycieli katechetów, Warszawskie Seminarium Teologiczne, Warszawa 2011

    http://pedagogika.chat.edu.pl/kadra/elzbieta-bednarz/

    i tu kilka pozycji, które można sobie ściągnąć za darmo 

    http://www.kz-odnowa.pl/ksiazki-on-line

    Pozdrawiam serdecznie Kazik

     
    Odpowiedz
  9. arturah

    Ha!

    A to się uśmiałem 🙂

    ryby są super .!

    uwielbiam bywać nad wodą Sebastianie i przyglądać się wszelkim stworzeniom które tam mieszkają . Woda daje mi jakieś takie poczucie wolności a jednocześnie jest chyba wołaniem Ducha . Bo przecież Duch boży unosił się nad wodami …

    Wybacz. ale nie wiem czy moje tłumaczenia co do Chrzu miały by jakikolwiek sens. Nie chciałbym tutaj zanudzać i wprowadzać kogoś w błąd . Myślę że nauka o chrztach jest ważna dla wielu ludzi a jeśli coś jest ważne to należy o tym pisać z powagą i pewnością że to co się pisze jest Boże a nie moje .

    *

     

    Był taki czas kiedy ludzie chrzcili się jak najpóźniej bo uważali że jeśli przyjmą chrzest przed śmiercią to nie zdążą zgrzeszyć :):):)

    Byli też tacy którzy jak najszybciej zanużali niemowlaka a raczej polewali wodą bo uważali że bez chrztu Bóg nie przyjmie do nieba niemowlaka .

    Szczerze mówiąć ani jedna ani druga opcja mi nie odpowiada 🙂

    Prawda leży zawsze gdzieś po środku i chyba rację miał ten kto powiedział że

    "Pokój nadchodzi dopiero wtedy, gdy przestajemy walczyć z przeciwieństwami"

     

    Zamieściłem film o pustelniku na mojej stronie poniżej tekstu i foto . zaglądnij  i zobacz 🙂

    arthei.blogspot.com/2014/09/stylici.html

    poleca wszystkim którzy po chrzcie dostąpią pokuszenia :):::):)

    art

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  10. arturah

    Kazimierzu

    Wielkie dzięki .

    Zaraz poszukam i w najbliższym wolnym czasie poczytam .

    Zawsze warto .

    Dzięki raz jeszcze

     

     

    Z ostatniej chwili

    O!

    zaglądnąłem na to co poleciłeś Kazimierzu i zobaczyłem tytuł książki którą właśnie czytam ! Niesamowite jak nie raz się zdarzają przypadki

     Właśnie czytam książkę pt David PAWSON – Normalne narodziny chrześcijanina

    był podobny tytuł innego autora którego czytałem . Normalne życie chrześcijańskie . Wathmana Nee. bardzo mi sie tamta książka podobała bo miała w sobie taką łagodność i wogóle biło z książki Watchmana Nee taki coś …

    Dobra jest tak myślę równiez książka "Życie w Chrystusie" autorstwa W. Nee.  oraz "Normalne życie Kościoła" . Wszystko kiedyś czytałem i muszę powiedzieć że te książki zostawiły we  mnie najwięcej jak dotąd z tego co czytałem …

    to na razie tyle

    trzymajmy się wszyscy razem

     

     
    Odpowiedz
  11. arturah

    Sebastianie . Coś o Fotografii dla zainteresowanych Tezeuszem

    Te Ryby choć mówić nie umią  szeptają mi na ucho że jednym z narzędzi pomocnych przy interpretacji intencji fotografującego jest empatia, postawienie się w wyobraźni w roli autora zdjęcia, wczucie w jego sytuację, pozycję społeczną, perspektywę, z jakiej fotografuje. Nieuchronnym problemem,  jaki napotykamy w tym punkcie, jest fakt, że sami jesteśmy subiektywnymi
    podmiotami, ze swoimi intencjami, motywacjami, zasobem wiedzy, przesądów,
    stereotypów, resentymentów, doświadczeń biograficznych.

    Każdy kto czyta wypowiedzi na Tezeuszu , różnych autorów zapewne mógłby na chwilę wczuć się w rolę piszącego , w rolę kogoś kto tworzy dany wpis albo blog . To naprawdę łatwe .

     Całkowicie uwolnić się od stereotypów , resentymentów itd  oczywiście nie sposób, ale warunkiem empatii jest świadomy, krytyczny wysiłek zawieszenia, ujęcia w nawias naszych uprzedzeń. Mówi się tu czasami o konieczności „podwójnej hermeneutyki": hermeneutyki tego, co interpretowane,
    i hermeneutyki interpretatora.

    Niekiedy ułatwienie interpretacji przynosi podpis pod zdjęciem czy dłuższy
    komentarz odautorski dołączony do obrazu. „Wydaje się, że dzisiaj, w sferze masowej komunikacji, przesłanie lingwistyczne jest w istocie obecne w każdym obrazie: jako tytuł, podpis, towarzyszący artykuł prasowy, dialog filmowy, »dymek« z tekstem w komiksie". Tekst taki może pełnić dwojakie funkcje. Barthes (taki gość od fotografii)  określa pierwszą z nich jako „kotwicę", drugą jako „łącznik". W obrazie fotograficznym, zawsze z natury wieloznacznym (polisemicznym), tekst pozwala „zakotwiczyć" znaczenie, wskazując, na co należy zwrócić uwagę. Gdy mamy do czynienia z serią zdjęć, reportażem, fotoesejem, tekst działa jako łącznik, wiąże pojedyncze zdjęcia w narrację, anegdotę . W przypadku fotoeseju rola tekstu i obrazu jest równorzędna, żaden nie może wystąpić osobno. Myślę więc że te fotografie które ukazujesz Sebastianie są nie tyle obok tekstu który się tworzy ale należą do całości dzieła .

    Obrazy w działaniu. Dobrym przykładem obszernego fotoeseju jest album Andrzeja
    Flisa i Beaty Kowalskiej Zapomniani bracia Pomiędzy rokiem 1998 oraz 2000 profesor Flis wraz ze współpracownikami (głównie z doktor Beatą Kowalską) postanowili przeprowadzić cykl wypraw badawczych w rejony Bliskiego Wschodu i odnaleźć małe (to znaczy teraz już małe) wspólnoty chrześcijańskie rozrzucone po całym rejonie.

    Egzotycznie brzmiące nazwy: Nestorianie, Mandejczycy, Chaldejczycy.. To szereg wspólnot chrześcijańskich, których tradycje sięgają pierwszych wieków naszej ery. Wiele z nich to „tradycje zatrzymane w czasie” i dzisiaj z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że podobnie wyglądała liturgia pierwszych chrześcijan. Dla niektórych z tych wspólnot wspólnot językiem obrzędowym nadal jest aramejski – język Jezusa.

    Książka przenosi nas w pierwsze wieki chrześcijaństwa, do czasów zażartych i płomiennych doktrynalnych sporów o naturę Chrystusa (w które angażowały się całe społeczności, całe Cesarstwa), do czasów, kiedy Rzym był jeszcze dziurą jeśli chodzi o chrześcijaństwo, zaś na mapie błyszczały dumnie inne miasta przodujące w rozwoju doktryny chrześcijańskiej: Aleksandrii, Edessy, Antiochii. Do czasów, kiedy jeden z kościołów, kościół nestoriański, rozprzestrzenił się od Azji Mniejszej aż po Chiny. Do czasów pierwszych klasztorów czy słynnych pustelników (na przykład Szymona Słupnika, który jak można zgadnąć, większość swojego życia spędził na słupie).
    o książce
    http://www.youtube.com/watch

    Fotografia rodzi w nas związki a raczej odnawia w nas to co zapomnieliśmy o sobie .

    Możemy dotrzeć do autora zdjęcia i przeprowadzić wywiad pozwalający ujawnić jego punkt widzenia. Jest to na przykład konieczny element tej ciekawej strategii kolaboracyjnej, albo inaczej partnerskiej,
    ,która polega na celowym inspirowaniu zdjęć poprzez rozdawanie prostych aparatów badanym i zamawianie u nich spontanicznych fotografii na ważne dla nich tematy. Dyskusja wokół wykonanych zdjęć, wnikająca w powody wyboru takich a nie innych tematów czy takich a nie innych ujęć, przeprowadzona indywidualnie z autorami czy zbiorowo w grupie zogniskowanej, pozwala rozszyfrować wiele ważnych kwestii subiektywnych. Jednak we wszystkich tych przypadkach musimy pamiętać, że komentarze czy relacje autorów nie mogą być nigdy traktowane jako prawda ostateczna, lecz wymagają dalszej wnikliwej i krytycznej weryfikacji. Autorów zdjęć łączy bowiem z wszystkimi innymi ludźmi to, że po pierwsze, nie zawsze i nie w pełni świadomi są własnych motywacji, a po drugie, że niekiedy je ukrywają, fałszują lub celowo konfabulują.
    Autor to postać bezpośrednio niewidoczna, znajdująca się niejako w tle, za
    kulisami obrazu fotograficznego. Ale na samym obrazie, przynajmniej takim, jaki
    interesuje socjologa, przeważnie też znajdziemy ludzi jako centralne obiekty zdjęcia.
    Oni też wykonują jakieś działania podmiotowe, subiektywnie znaczące. A zatem
    przedmiotem interpretacji uczynić możemy te właśnie subiektywne znaczenia,
    jakie nimi kierują. Hermeneutyka obrazu może się więc odnosić nie tylko do autora,
    ale i odzwierciedlonych na obrazie ludzi. Oni też stanowią zagadkę, dla której
    rozwikłania stawiać można takie na przykład pytania: Kim oni są? W jakiej relacji
    pozostają do autora zdjęcia? Jakie są ich społeczne pozycje czy role? Co robią? Na
    co patrzą? Jakie są ich intencje i motywacje? Czy są świadomi obecności fotografa
    i faktu, że są fotografowani? Czy zachowują się naturalnie, czy pozują? Co chcą
    nam o sobie ujawnić, a co chcą ukryć?

    Tym, co widzimy na zdjęciu, są oczywiście tylko zewnętrzne, obserwowalne
    cechy ludzi czy ich zachowań. Zakładamy jednak, że stanowią one znaki, symptomy
    ukrytych stanów subiektywnych i interpretacja polega na rozszyfrowaniu tych
    znaków, odkryciu tego, co oznaczają. Wiele powie nam wyraz twarzy, fizjonomia,
    mimika, postawa, język ciała, układ rąk Popularne są obszerne podręczniki zawierające uogólnienia potocznych obserwacji zachowania innych ludzi. Tutaj również przydatna będzie empatia, gdyż w naszym doświadczeniu sami zachowujemy się w pewnym stopniu podobnie do innych ludzi, jako egzemplarzy gatunku, a w pewnym stopniu podobnie do
    członków naszej wspólnoty, jako uczestnicy jednej kultury. Szczególne możliwości
    otwierają się przed fotografią partnerską, czyli wtedy gdy fotografujący wchodzi
    w bezpośredni kontakt z fotografowanym, np. nawiązując z nim rozmowę i mogąc
    wprost pytać o jego intencje, motywacje i inne stany psychiczne. Oczywiście w tym
    przypadku napotykamy te same trudności, co przy każdym wywiadzie socjologicznym:
    po pierwsze, osoba fotografowana może wskazać nam intencje fałszywe lub
    zataić prawdziwe, a po drugie, może sama nie być świadoma swoich rzeczywistych
    motywacji. Objaśnienia do zdjęcia muszą więc także być przedmiotem wnikliwej,
    krytycznej interpretacji.

    Myślę że ryby na Twoich fotografiach Sebastianie mówią nam bardzo wiele o nas obecnych na Tezeuszu 🙂

    Tadam:):):)

     

     
    Odpowiedz
  12. okopirma

    chrzest

    Tak sobie dumam…W moim postrzeganiu naszej duchowej rzeczywistości (jestem zupełnym ignorantem teologicznym) nie ma czegoś takiego jak grzech pierworodny. Jest nasza specyficzna zwierzęco-duchowa kondycja, którą trzeba zrozumieć, trzeba sobie z jej uwarunkowań zdać sprawę. Zostawiając raj – czyli czas gdy byliśmy tylko zwierzętami, gdzie nie mieliśmy wątpliwości, pytań wychodzących poza obszary ,,zasoby, bezpieczeństwo, prokreacja” weszliśmy na nową drogę, gdzie do świata instynktów doszedł duch, i zaczęły się napięcia. Skończyło się stare, zaczęło się nowe. Ta zmiana jest faktem ale poradzenie sobie z tym to proces. Chrzest, mógłby być manifestacją przebudzenia, otworzenia, zrozumienia. Najpierw zachodzi przemiana, potem dajemy świadectwo poprzez rytuał. Chrzest niemowląt jest więc czymś co być może pomaga instytucji (manifestuje poszerzanie wspólnoty(?) kościoła), natomiast nie widzę zupełnie żadnego z niego pożytku (nie mam łaski wiary) w jego moc duchową. Oczywiście w niczym on nie przeszkadza tym katolikom, którzy w jakimś momencie swojej drogi osiągną stan ,otwarcia, zrozumienia.

     
    Odpowiedz
  13. arturah

    Krzysztofie 🙂

     

    Ja równiez zastanawiam się często nad tą zwierzęco duchową kondycją mojej istoty

     

    Czy analizując zachowanie naszych przodków i protoplastów jesteśmy w stanie dostrzec próg lub progi po przekroczeniu, których staliśmy się ludźmi? A może analiza doprowadzi nas do wniosku, że ludźmi stajemy sie tak naprawdę dopiero po chrzcie zanużającym nas w Tym, który jest prawdziwie nowym człowiekiem ?

    Być może okaże się po głębszej analizie, że tak naprawdę jesteśmy wciąż  jedynie bardzo inteligentnymi zwierzętami , kierującymi się tymi samymi motywami zachowań co wszystkie inne zwierzęta? 🙂 Być może…tak.

    Być może wielu z nas tak naprawdę jeszcze nie narodziło się na nowo w tej prawdziwie ludzkiej naturze naszego mózgu,   który w nas jest i  czeka na swe przeznaczenie , na swe przebudzenie do stanu który wielu nazwało by stanem bożego człowieka .

    John Stainback powiedział :"Uważam za rzecz wskazaną zrozumieć innego człowieka jako zwierze , zanim gotów jestem poznać go jako istotę ludzką"

    Ogniwo pośrednie między zwierzęciem a prawdziwie ludzkim człowiekiem – to właśnie my.
    Konrad Lorenz

    Kto wie może należało by poszperać w Inteligencji  makiawelicznej 🙂

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  14. ostatni

    pan Krzysztof i Artur

     

    panowie,… mam kolegę w pracy, praktycznie od ponad roku wykonujemy razem usługi budowlane w naszym regionie, dużo rozmawiamy, on – napisałbym delikatnie nie darzy sympatią chrześcijan, ta inkwizycja siedzi w nim i siedzi, ale nie przeszkadza nam to ani w pracy ani w relacji koleżeńskiej. Pewnego razu przypadła nam praca na wysokościach, od jakiegoś czasu z uwagi na wykonywany zawód przyzwyczajam się do prac na wysokich drabinach, ale ta praca w jednym momencie była zbyt stresująca dla mnie, powiedziałem więc koledze że nie dam rady tam wejść niestety, on mi na to odpowiedział bez wahania – nie przejmuj się ja tam wejdę i to zrobię, pochodzę od małpy więc dla mnie nie ma problemu – zażartował sobie ze mnie bo wie że ja nie akceptuje koncepcji człowieka jako zwierzęcia – oczywiście człowiek mimo że nigdy nie był i nie jest zwierzęciem to jednak jak chce może zachowywać się jak zwierze – tu bym nie dyskutował. Chrzest jest pogrzebaniem człowieka zrodzonego w grzechu (ps.51) każdy się taki rodzi, dlatego zanurzamy człowieka, który znika z powierzchni ziemi i powstaje nowy człowiek na wzór Chrystusa, ten symbol czy rytuał nie ma widzialnego efektu dla naszych cielesnych oczu, ale na pewno w wymiarze duchowym ma znaczenie, bo chodzi o ducha, a ciało i tak idzie do piachu. Chrzest jest początkiem nowego człowieka w, którym trzeba wytrwać do końca, najpierw pomagają nam w tym nasi rodzice(powinni bynajmniej) potem gdy osiągamy wiek dojrzały czy świadomy (każdy w innym czasie) powinniśmy sami sprawować swoje zbawienie czyli umierać dla grzechu oraz powstawać do życia każdego dnia, w chrzcie żyjemy ciągle a ten symbol rytuał jest tego początkiem, dlatego nie widzę tu sensu by odbierać dzieciom możliwość bycia nowym stworzeniem. Świadome podejmowanie chrztu nic nie zmienia i tak każdego dnia trzeba podejmować walkę o trwanie w śmierci i zmartwychwstaniu, różnica jest taka że odwlekanie chrztu może mieć znaczenie w wymiarze duchowym, a tego pewni do końca nie możemy być, bo jeżeli ktoś jest „psychiczny” to nigdy nie uzyska świadomości do tego by podjąć decyzję o chrzcie a Jezus powiedział – Jan. 3:5 5. Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.

    (BW)

    narodzenie z wody jest równie ważne jak narodzenie z ducha, może właśnie ze względu na brak świadomości niemowląt jak i ludzi z zaburzeniami psychicznymi mamy chrzest z wody. Może dlatego apostołowie odebrali nakaz : Mat. 28:19 19. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,

    (BW)

     

     

     
    Odpowiedz
  15. arturah

    Sebastian

    Sebastian.

    Nie każdy myśli tak jak Ty. Ludzie miewają wątpliwości. To co piszesz o chrzcie jest dla Ciebie ważne i tego się trzymasz , odpoczywasz w tym . I to jest dla ciebie dobre. Jesteś szczęśliwy  z tego wyznania .

    Jednak jest wielu ludzi którzy odpoczywają w Chrystusie w inny sposób niż Ty. Zaczynają swoje życie duchowe od wiary w Boga a później dają się chrzcić .

    Mam pytanie do Ciebie .

    Dlaczego dałeś się ochrzcić w kościele zielonoświątkowym jako dorosły człowiek ?

    Czego ci brakowało w Katolicyzmie że poszłeś za zielonoswiątkowcami ?

    ..

    🙂

     

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code