Chodzenie w przebaczeniu

 Chodzenie w przebaczeniu.

 
1. Mat. 6.9-15 – „ Ojcze nasz, któryś jest w niebie, Święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, tak w niebie jak i naziemni. Chleba naszego powszedniego daj nam dziś. I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom (…) Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych. To kluczowy fragment, na którym osadzona jest potrzeba przebaczania.
 
2.  C.S. Lewis w książce „Listy starego diabła do młodego diabła” pisze m.in. – diabeł mówiąc nam, nigdy jej/jemu nie przebaczę zagospodarowuje nam przyszłość i wiąże nas brakiem wolności – życiem w niewoli. Przebaczenie oznacza życie i miłość w teraźniejszości, pozbycie się cienia przeszłości.
 
3. Przebaczenie jest nieustannym procesem, a nie czymś, czego dokonujemy raz, dwa czy trzy razy. Przebaczenie jest najkrótszą drogą do Boga. Wybaczenie innym, jest pierwszym krokiem do wybaczenia sobie. Przebaczenie uwalnia nas od bolesnej przeszłości. Przebaczenie tworzy świat, w którym nikomu nie odmawiamy swojej miłości. Nie wybaczać, to wybrać cierpienie.
Chcesz być szczęśliwym przez chwilę, zemścij się, chcesz być szczęśliwy na zawsze – Przebacz . Nie byłoby na świecie miłości, gdyby obdarowywała sobą tylko tych, którzy na nią zasługują. ———- to są myśli o przebaczeniu!
 
4. Przebaczenie to temat nie tylko dla filozofów i etyków. Są ludzie, którym poczucie krzywdy i chęć odwetu zabierają wiele lat życia. Bywa i tak, że zdolność do wybaczania pojawia się nagle, nieoczekiwanie, nie wiadomo skąd.

     Krzywda, psychiczny ból, zranione uczucia, są nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Nawet pomiędzy ludźmi, którzy się kochają, całkowite wyeliminowanie trudnych i bolesnych sytuacji jest niemożliwe, podobnie jak nie da się zapobiec infekcjom wirusowym. I podobnie, jak na wirusy mamy odpowiednie leki i szczepionki, tak też na poczucie krzywdy jest skuteczne lekarstwo – przebaczenie. Żeby je jednak owocnie zastosować, trzeba najpierw rozpoznać źródło bólu i przyczynę zranienia.

 
   Rani to wszystko, co nie jest zgodne z miłością i z niej nie wypływa. Rani tym bardziej, im większa jest i powinna być miłość(gdy mamy wielką nadzieję na nią). Jakakolwiek niesprawiedliwość, nadużycie zaufania, kłamstwo, lekceważące zachowanie, manipulacja, przemoc, ograniczanie wolności, brak szacunku ze strony kochanej osoby, boli tysiąckroć bardziej, niż podobne zachowanie osoby nam obojętnej. Bardziej bolą nas działania celowo podejmowane, z premedytacją i zamiarem, by nas zranić, niż przypadkowe i nieumyślne postępowanie o takim samym skutku końcowym. To stwarza aż nadto wiele różnych sytuacji i okazji, w których cierpimy z powodu postępowania innych osób. Wszystko to nawarstwia się na siebie i sprawia, że jesteśmy obolali. Co prawda czas leczy rany, ale trwa to powoli, znacznie wolniej, niż przyrost nowych krzywd.

    Dlatego tak ważne jest przebaczenie: dzięki niemu człowiek regeneruje się duchowo i uwalnia od niszczącego ciężaru poczucia krzywdy. Przebaczenie najbardziej potrzebne jest nam, którzy zostaliśmy skrzywdzeni, a dopiero potem tym, którzy nas skrzywdzili. Stąd przebaczenie ma dwa wymiary: osobisty, wewnętrzny, coś na wzór autoterapii; oraz międzyosobowy, zewnętrzny, zwrócony na osobę krzywdziciela.

Uwolnienie od urazy
   Wszystkie wzmianki ewangeliczne na temat przebaczenia sugerują, że inicjatywa powinna należeć do osoby skrzywdzonej. Ale Jezusowi chodzi o coś innego: jeśli zostałem skrzywdzony, to dla własnego dobra powinienem się bronić przed dalszym niszczącym działaniem tej krzywdy. Albowiem poczucie krzywdy, a jeszcze bardziej pragnienie odwetu, wewnętrznie zatruwa człowieka, odbiera nam pokój, wzbudza uczucia agresji albo też rodzi lęk i kompleksy.. Ma ono na celu wyłącznie chronienie mojej osoby – psychiki i uczuć – i dotyczy tylko mnie samego. Jest to pierwszy etap procesu przebaczenia i pojednania – uwolnienie się od urazy.

Uznanie winy
 Potrzebny jest dialog. Ma on na celu uświadomienie tej drugiej osobie, jak bardzo mnie skrzywdziła, jak zostały zranione moje uczucia, jaki jestem teraz obolały. Bywa bowiem, że ktoś nie zdaje sobie sprawy, że jego postępowanie przysparza nam bólu. Jego bezmyślność, beztroska i gruboskórność, zaślepiają go na uczucia innych osób. Potrzebna jest zatem interwencja moja lub innych, by dotarło do niego, że jest krzywdzicielem, że rani.
    
   Przebaczenie nie jest tylko zachowaniem czysto ludzkim, działaniem o charakterze psychologicznym, lecz także aktem nadprzyrodzonym. Ostatecznie ma ono swoje źródło w Bogu i Jego miłosierdziu, skłonnym do wielokrotnego, radykalnego przebaczania naszych win. Dlatego nasze przebaczenie powinno dokonywać się zawsze w atmosferze modlitwy. „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, to nieustanne wezwanie i zobowiązanie do przebaczania. I gwarancja, że z Bożą pomocą uda nam się temu sprostać.


Jezus podczas swojej  męki prosił Ojca o przebaczenie dla swoich oprawców a na samym krzyżu przebaczył z miłością łotrowi i obiecał mu raj.

Jeśli my przebaczymy sami sobie popełnione przewinienia i On nam je przebaczy. Wiemy, że człowiek będąc jednak słabym i kruchym stworzeniem, nie zawsze potrafi walczyć z pokusami, złem i grzechem. Bóg o tym wie i dlatego przez Swojego Syna objawia nieskończoną wielkość, dobroć, miłość i hojność Ojcowskiego Serca wobec człowieka. Bóg znosi wszelkie granice dla miłosierdzia, przebaczenia i pojednania. Bezwarunkowo odpuszcza grzechy, a "jeśli sami dręczymy się własnymi słabościami to nie, dlatego, że Bóg z trudem nam je przebacza, ale tylko, dlatego, ponieważ sami nie umiemy uwierzyć w hojność Jego przebaczenia" (Św. Augustyn).

Jezus podaje bardzo wymowny przykład mówiący, w jaki sposób mamy przebaczać sobie nawzajem. I tak na pytanie Piotra: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. – Przypowieść o dłużnikach (Mt 18,21-35).

Sługę nazywa  niegodziwym nie dlatego, że trwonił pieniądze, ale dlatego, że nie darował małego długu swemu współsłudze, podczas gdy pan darował mu dług nieporównywalnie większy… W Liście św. Jakuba czytamy, że Bóg przygotował "sąd nieubłagany dla tego, który nie czyni miłosierdzia" (2,13)
Echo tych słów Jezusa odnajdujemy w Pierwszym Liście św. Piotra: "przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów" (1 P 4,8) – Noe i historia Chama

 
Wielokrotnie z kart Ewangelii przekonujemy się, że dla Jezusa najbardziej liczy się serce, głębokie postanowienie poprawy, zmiany grzesznego stylu życia. Bardzo głęboko przemawia do nas przypowieść zapisana przez św. Jana (8,8-14): "pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus rzekł do niej: Kobieto nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! – I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz". "Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przytrafiło" .
 
 Żyjemy nadzieją głębokiej prawdy, o której mówi św. Paweł: "gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska". Aby jednak łaska mogła dokonać swego dzieła, musi ujawnić nasz grzech w celu nawrócenia naszego serca i udzielenia nam "sprawiedliwości wiodącej do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego" (Rz 5, 20-21).
 
Dziś możemy cieszyć się tymi słowami, ponieważ podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus podnosząc kielich powiedział "to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów" (Mt 26,25-31)
Niejednokrotnie wielkość Bożej  łaski wywołuje w nas niewypowiedziane zmiany, podobnie jak Zacheusz głęboko oczarowany postawą Jezusa natychmiast zmienił taktykę swego nieuczciwego postępowania i chcąc uczynić zadość w czwórnasób wynagradza wszystkim zranionym przez siebie ludziom: " A jeśli kogo, w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie" (Łk 19, 8). Dopiero w tym momencie miłość Boża osiąga swój cel i dokonuje się zbawienie: "Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu " (Łk 19, 9) 

Humoreska: 

Pewnego razu do konfesjonału św. Jana Bosco, gdy spowiadał, przyszedł młody człowiek i powiedział, że rozumie i zna dobrze naukę Kościoła:
– Wiem, że trzeba przebaczać urazy i winy różnym osobom, rozumiem, że nie można nikomu życzyć źle, że nie można się gniewać, ale ja nie mogę zrozumieć swego ojca, jemu nie mogę wybaczyć w żaden sposób, bo mój ojciec to zwierz, a nie człowiek. Jest to najpodlejszy osobnik pod słońcem i ja nie mogę mu przebaczyć!
Jan Bosko mu odparł:
– Mój synu, rozumiem, że masz wielki żal do swego ojca, ale rozgrzeszenia nie możesz teraz otrzymać, lecz dopiero za rok. Przez ten czas będziesz codziennie odmawiał "Ojcze nasz", ale w nieco zmienionej formie. Zamiast słów: "…i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…" bedziesz mówił: "… nie odpuść mi moich grzechów, bo i ja nie chcę przebaczyć grzechów mojemu ojcu…"

Po trzech dniach przyszedł młodzieniec do św. księdza Bosco i powiedział: – Ojcze, kto by mógł wytrzymać dłużej i odmawiać tak starszną modlitwę?! Jak ja mogę modlić się, żeby mi Bóg nie przebaczył moich grzechów? Nie mogę się tak modlić. Już wszystko zrozumiałem, wiem, że muszę przebaczyć i dlatego przebaczam mojemu ojcu. Ze swego serca wyrzucam wszystkie swoje żale, bo chcę, żeby i mnie Bóg przebaczył wszystkie grzechy.

 

 

Komentarze

  1. zibik

    Kto przebacza, a kto usprawiedliwia i odpuszcza nam winy !

    Panie Kazimierzu to, co przeczytałem jestem skłonny zrozumieć, przyjąć i uznać, bez zastrzeżeń, ale akurat ten fragment absolutnie nie – "Jeśli my przebaczamy sami sobie popenione przewinienia i On nam przebaczy".

    Przecież wyraźnie jest ukazane, że jedynie Bóg odpuszcza winy nam, a my mamy starać się nie grzeszyć, także innych nie potępiać, a będąc w stanie zniewolenia wyznać grzechy, błagać o przebaczenie i odpuszczać winy naszym winowajcom, a nie sami sobie – życie doczesne to chyba nie jest sklep samoobsługowy ?…..

    Syn Człowieczy -Jezus Chrystus jest naszym najlepszym przyjacielem i wzorem, nie tylko prosił Boga Ojca o przebaczenie, ale również znajduje ostatnie usprawiedliwienie, dla tych którzy GO skazali i ukrzyżowali.

    Łotrów było dwóch, ale chyba tylko jeden dostąpił za wstawiennictwem Jezusa Chrystusa u Boga Ojca łaski odpuszczenia, usprawiedliwienia i przebaczenia popełnionych win ?…….

    Z poważaniem Z.R.Kamiński

     

     
    Odpowiedz
  2. Halina

    Pan Zibik

    Właśnie Judasz jest przykładem człowieka , który sam sobie nie wybaczył…Czegoś zabrakło Judaszowi-wiary, że Jezus może mu darować nawet to, ze go zabił. Grzech, który przekreślił życie tego człowieka, to grzech nieprzebaczenia. Nieprzebaczenia samemu sobie. Judasz uciekł od Tego, który mógł mu darować winę. Nie wrócił, nie stanął pod krzyżem-owszem żałował, wykazał skruchę-" przelałem krew niewinną", ale uznał, że jego wina jest większa niż Boże przebaczenie. Wmówił sobie to samo ,co Kain po zabiciu Abla-" moja wina jest większa niż Twoje przebaczenie". Judasz, to nie tylko zdrajca Chrystusa, ale również zdrajca samego siebie. Największym dramatem nie jest jednak to, że człowiek nie może sobie wybaczyć, ale to, że niektórzy nie czują nawet wyrzutów sumienia.

     
    Odpowiedz
  3. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Myślę, że Halina dobrze zrozumiała moje przesłanie. Ma Pan rację, człowiek sam sobie nie odpuści grzechów, tylko Bóg może to uczynić, ale tu nie chodzi o grzech ale o przebaczenie. Zapewne zna Pan też wiele osób żyjących w poczuciu winy, w samooskarżeniu, często niezawinionym, wmówionym (np. żona tyrana, alkoholika, sadysdty) tak działa na przykład syndrom DDA, kiedy człowiek czuje się winny za wszystko. Umieć sobie wybaczyć, to często znaczy nie zgodzić się na wykorzystywanie przez ludzi, wykazać asertywność broniąc własnych granic. Odrzucić samopotępienie np. ze względu na śmierć bliskiej osoby (a mogłem przecież coś więcej zrobić), ze względu na wypadek drogowy itp.

    Dopiero doświadczenie wybaczenia sobie otwiera nam oczy i serce na wybaczanie innym. Ale jak powtarzam jeszcze raz , nie jest to odpuszczenie sobie grzechów, które tylko Bóg może odpuścić.

    KJ

     

     
    Odpowiedz
  4. zibik

    @Halina&Kazimierz

    Sz.Państwo dziękuję za wspólnie podjęte próby wyjaśnienia Pana Kazimierza niezbyt fortunnego sformulowania i zanegowania moich zastrzeżeń.

    Proszę jednak rozważyć, że mnie zaintrygowało, a nawet zbulwersowało to, że my mamy przebaczać sami sobie popełnione winy, a nie jakieś tam wydumane grzechy, bądź pozorne przewinienia.

    Judasz, ani łotr, także żaden inny człowiek (grzesznik) nie jest w stanie sam sobie przebaczać popełnione winy.

    Powtarzam – będąc w stanie grzechu jedynie możemy prosić, błagać Boga Ojca o przebaczenie i odpuszczenie, a Jego Syna o usprawiedliwienie naszych win.

    Oczywiście możemy również próbować usprawiedliwiać nasze winy, a raczej oszukiwać samych siebie i tak często czynimy, wmawiając sobie, że to drobiazg, rzecz bez znaczenia lub wszystko jest OK. 

    Sumienie wrażliwe nakazuje nam przebaczać bliźnim, a nie wrogom (Judaszom, łotrom, faryzeuszom etc.) i błagać Boga o przebaczenie, usprawiedliwienie i odpuszczenie naszych win.

    Amen

     
    Odpowiedz
  5. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Po pierwsze sumienie wrażliwe może i nam nakazuje "przebaczać bliźnim, a nie wrogom" , ale Jezus idzie dalej i mówi Mat. 5.43-48 – "Słyszeliście , że powiedziano : Będziesz miłował blixniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują…….." A jak można miłować, kochac, jeśli się żyje w nieprzebaczeniu, nie jest to łatwe, jest trudne, ale do tego zachęca nas Jezus.

    Po drugie proszę zauważyć , że w przykazaniach miłości Jezusa, jest powiedziane aby miłować, kochać bliźniego, jak siebie samego. Cóż to znaczy? Czy jeśli siebie nie kocham, nie akceptuję w związku ze swoimi słabościami, potknięciami, zranieniami, które wyznaliśmy Jezusowi i On nas oczyścił swoją Świętą Krwią, mamy dalej tkwić w samo potępieniu? Wówczas nie jesteśmy w stanie siebie akceptować, a co dopiero kochać (nie mam na myśli miłości narcystycznej), kiedy mamy dobry stosunek do siebie, żyjemy w przebaczeniu, jesteśmy ludźmi niosącymi przebaczenie, miłość, akceptację i radość.

    To na razie tyle, pozdrawiam serdecznie KJ

     

     
    Odpowiedz
  6. zibik

    My nie możemy zastępować lub wyręczać Pana Boga !

    Jezus Chrystus powiada, aby "miłować nieprzyjaciół i modlić się za prześladowców", ale to nie ma nic wspólnego z przebaczaniem samemu sobie popełnionych win, a tym bardziej  naszym wrogom, czy prześladowcom. My nie możemy zastępować lub wyręczać Pana Boga !

    Rzeczywiście miłować i kochać ludzi jest trudno, nawet siebie, kiedy uporczywie trwa sie w grzechu, błędzie.

    Ale na to jest b. skuteczny sposób, wystarczy zaufać Bogu, uważnie słuchać Jezusa, przemyśleć, zastanowić się – zamiast publicznie przeinaczać Jego nauczanie.

    Proponuję nie żonglować pojęciami, sformułowaniami, a tym bardziej nie stosować nadinterpretacji, manipulacji etc. – słowami Jezusa Chrystusa.

    Czym innym jest nasze samopotępienie, a czym innym przebaczanie samemu sobie albo bliżnim, a jeszcze zupełnie czym innym Boga przebaczenie, usprawiedliwienie i odpuszczenie win.

    Sz.Panie to takie proste – wyznać, że w tym galimatiasie słów i pojęć pomyliłem się, nieco przedobrzyłem, przeholowałem etc.

    Pana upór, w tym przypadku może być zupełnie inaczej rozumiany, ale mam nadzieję, że tak nie jest.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  7. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Powiem szczerze, że nie wiem o co Panu chodzi, zdaje się, że wszystko co chciałem powiedzieć powiedziałem i nie wiem co mógłbym jeszcze wyjaśniać. Proszę zapytać wprost, jeśli ma Pan jakieś pyatnia, chętnie odpowiem.

    Pozdrawiam KJ

     
    Odpowiedz
  8. Halina

    Bez przebaczenia nie ma chrześcijaństwa

    Panie Zibik- myli  Pan pojęcia boskiego rozgrzeszenia i przebaczenia. Rozgrzesza człowieka faktycznie tylko Bóg. Niektórzy z Bożego przebaczenia uczynili legalistyczną instytucję zasług i opłat,wnoszonych według własnych reguł. Wybaczenie samemu sobie nie ma nic wspólnego z rozgrzeszaniem i usprawiedliwianiem swoich uczynków. Wręcz przeciwnie -tylko człowiek , który jest w stanie wybaczyć sobie i innym-tylko taki człowiek przyjdzie naprawdę w pokorze do Chrystusa- po Jego wybaczenie. Wybaczenie samemu sobie jest przede wszystkim sprawą osiągnięcia pewnego stanu ducha i rozwinięcia w sobie uniwersalnego,wybaczającego podejścia do życia. A jeśli chodzi o wybaczanie innym, to nie tak nauczał Jezus jak- Pan to przedstawia. "Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"-nad czym tu medytować? Czy mamy czekac ze swoim wybaczeniem,aż winowajcy będą tego warci? albo nas przeproszą? A jeśli nigdy nie uświadomią sobie krzywd jakich się dopuścili-to z powodu ich zatwardziałych serc ja mam żyć wbrew temu co nauczał Jezus? Chrześcijanin bez umiejętności wybaczenia?. Ludzie, którzy nie potrafią przebaczyć ani sobie, losowi życiowej niesprawiedliwości, innym popełnionych win-nie mają nawet szansy na błogosławione życie. Gniew sprawia, że taki człowiek nie wybacza nikomu i szuka obiektu  swojej zemsty. Przebaczenie występuje w sferze duchowej. Gotowość by wybaczać wymaga "przestawienia umysłu" na tory bardziej medytacyjne. Głębokie przebaczenie, to znacznie więcej niż jego sam akt. Przebaczanie, to nie tylko akt woli i czynność. Nie chodzi o to by zawsze znaleźć winnego, wytknąć mu jego winę, a następnie ją odpuścić. Najważniejsze jest osiągnięcie takiego stanu ducha, w którym przebaczenie staje się możliwe-to jest uniwersalny wybaczający stan umysłu. Uczucie przebaczenia rodzi się w ludziach, którzy na wzór Jezusa potrafią wyjść poza swój egoizm,poza swoje cierpienia,  krzywdy, żal ,ból i  tak jak Jezus powiedzieć-" Boże wybacz im , bo nie wiedzą co czynią", ale żeby tak powiedzieć-trzeba umieć wybaczać… Bóg ma wybaczenie dla każdego człowieka, niezależnie od zła jakiego się dopuścił, jak straszny był czyn lub zamysł. Ale przebaczeniu towarzyszy wezwanie: ale odtąd już nie grzesz. Gdyby Judasz i jemu podobni nie dokonali na sobie sądu nieprzebaczenia-mogliby skorzystac z wybaczającej łaski Jezusa.-mogliby chodzić w przebaczeniu sobie i innym.

     
    Odpowiedz
  9. zibik

    Nad czym tu medytować ?

    Dziękuję za szczerość, rzeczywiście napisał Pan akurat to, co chciał, a w omawianym fragmencie, według mnie nie całkiem  to, co powinien

    Wielu czytelników być może ochoczo skorzysta z Pana sugestii i wyjaśnień, będzie  sobie samemu wybaczać popełnione winy, zamiast prosić Boga o przebaczenie.

    Ponadto jest Pan skłonny  jeszcze wyjaśniać i odpowiadać na pytania. A więc chyba najlepiej czuje się Pan, w roli mentora, a nie współpartnera w dialogu.

    Proszę wybaczyć, też będę szczery, ale nieco inaczej.  Doskonale wiem co mógłbym do Pana jeszcze napisać, bo już wiem o co Panu chodzi, ale daruję sobie, bo to narazie nie jest konieczne, ani na temat.

    Pani Halina słusznie zauważyła : – nad czym tu medytować ?……

    Ps. Proszę wybaczyć mi ewentualne moje uchybienia lub winy, bo ja sam ich sobie mimo Pana sugestii – nie mogę przebaczać.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  10. zibik

    Co rzeczywiście nauczał Jezus ?……

    Pani Halino dziękuję za dalsze usilne starania, aby mnie przekabacić. Być może jakieś pojecia mylę, ale nie usiłuję nikogo przekonywać, że może sobie sam przebaczyć popełnione winy.

    Co niektórzy uczynili i nadal czynią z nauki Jezusa Chrystusa, czy z woli Boga to mam jako takie pojęcie.

    Ponadto wiem, że przeświadczenie  o tym, że mogę sobie sam przebaczać popełnione winy jest b, wygodne, atrakcyjne, trendy i bardzo niebezpieczne.

    To jest pokusa złego ducha – po co masz Boga prosić, czy błagać o przebaczenie, czy nawet osobę bliską ?….. …on doskonale wie, że my nie lubimy prosić, a tym bardziej błagać.

    To takie proste, przecież sam możesz sobie wybaczyć i będzie OK.

    Zgoda, aby osiągnąć wymagany stan ducha  – trzeba m.in. wybaczyć bliźnim (nie wrogom) i ukorzyć się, przed Bogiem.

    Prosić, a nawet błagać o przebaczenie, a nie chełpić się, że ja już sobie wybaczyłem, a Ty Panie Boże to zatwierdź i odfajkuj w Swoich kartotekach.

    Odnośnie naszych wrogów, winowajców, a nie bliźnich – zamiast czekać, a tym bardziej przebaczać, czy nie wystarczy, że będziemy ich miłować i za nich modlić się ?………musimy wyręczać Pana Boga i również im przebaczać, nie znając ich grzechów.

    Oczywiście mamy ich miłować nie tak, jak babcia, czy dziadek miłuje wnuczka, któremu wszystko wybaczają, tolerują jego wybryki i przewinienia, a później rodzice łapią się za głowę, co za czorta mają w domu ?….

    Ps. Proszę nie przeceniać znaczenia przebaczania, zdecydowanie ważniejsza jest miłość i modlitwa.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  11. Halina

    Czy Pan Zbigniew czyta, to co ja piszę?

    Oczywiście, że musi Pan wybaczyć sobie swoje winy( uznać swój grzeszny stan), a później z pokorą udać się po ratunek i oczyszczającą łaskę do Zbawiciela. To są nauki również KK-nie wie Pan o tym?  Swoimi uproszczeniami nadaje Pan zupełnie inny sens mojej wypowiedzi. Przebaczenie sobie, wiąże się z nabraniem dystansu do siebie, że jestem grzesznikiem, popełniam błedy, mam ich świadomość, wyciągam wnioski na przyszłosć i udaje się po pomoc do Jezusa. Mnie Pan nie uwierzy, choćbym prawdy katolickie podawała:) wiec załaczę artykuł, gdzie ksiądz Sł. Brodak mówi na ten temat. A pisze on tak:

    Przebaczenie dokonuje się na trzech płaszczyznach.

    1. Przebaczenie drugiemu człowiekowi-wszystkim, którzy nas skrzywdzili bez wyjątku: rodzicom, rodzeństwu, znajomym, obcym, mordercom, gwałcicielom-i co pan na to?

    2.Przebaczenie sobie-muszę wybaczyć sobie, że krzywdziłem innych, a także siebie swoją głupotą, słabości, grzechy-wszystko co uczyniłem, przeciwko swojemu dobru-i co Pan na to?:)

    3.Przebaczyć Bogu(..), za wszystko co nas spotkało-krzywdy nam uczynione, choroby etc. Przebaczając uzdrawiamy rany swego serca.

    http://siedlce.odnowa.org/katechezy/przebaczenie

    A miłować bliźniego bez przebaczenia-nie jest to możliwe, bo przebaczenie jest wyrazem Miłości.

     
    Odpowiedz
  12. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Panie Zbigniewie, jest Pan szczegółowym człowiekiem (zwraca Pan dużą uwagę na szczegóły) a zatem rozumiem, że nie dokońca Pan rozumie moje intencje.

    Spróbuję zatem przedstawić Panu istotę, z którą zdaje się Pan się nie zgadza (zawsze jest dobrze wyjaśniać sobie nieścisłości językowe i wcale nie trzeba pretendować na mentora Tezeusza).

    1. Grzechy, winy, złe czyny wyrządzone wobec bliźniego – Biblia naucza, aby takie wyznawać sobie na wzajem i aby prosić o przebaczenie i aby zadośćuczyniać krzywdom wyrządzonym bliźniemu, bratu siostrze – Rz. 13.8-10; I Kor. 13.; Mat. 18.21-22; Mat. 22.37-39; Łuk. 9.51-56; Łuk. 15.11-32; i tym podobne

    2. Grzechy, winy, złe czyny należy wyznać Bogu i prosić o przebaczenie – Iz. 1. 18-18; Iz. 43.25; Mat. 6.12;  i wiele innych, ale chciałbym się skupić na 1J. 1.9 – "Jeśli wyznajemy grzechy swoje wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości" – warunkiem odpuszczenia grzechów, win itp. jest wyznanie Bogu, i jak czytamy w tym wersecie Bóg nas oczyszcza i odpuszcza nam.

    3. To oczyszczenie i odpuszczenie człowiek powinien przyjąć, czyli uwierzyć, że Bóg to uczynił i w tym momencie częstokroć ludzie mają problem z przyjęciem Bożego odpuszczenia, oczyszczenia i w tym kontekście należy rozumieć przebaczenie sobie, które jest poprzedzone wyznaniem bratu, siostrze w Panu lub bliźniemu popełnionych wobec niego win, wyznanie Bogu grzechów i przyjęcie przebaczenia od Boga, czyli wybaczenie sobie.

    Mam nadzieję, że teraz jasno napisałem – pozdrawiam serdecznie KJ

     
    Odpowiedz
  13. zofia

    Kazimierzu – przykładów mi trzeba

     

    Kazimierzu,
     
    ciekawy i ważny tekst o przebaczeniu, jego aspektach religijnych i terapeutycznych; wiadomo, że różne mamy pomysły na przedstawienie tematu, różne skróty myślowe stosujemy, różnych słów używamy; i na to musimy  brać poprawkę; przyznam, że w czasie lektury kilka miejsc w Twojej wypowiedzi też mnie zastanowiło:
     
    1.       „Wszystkie wzmianki ewangeliczne na temat przebaczenia sugerują, że inicjatywa powinna należeć do osoby skrzywdzonej. Ale Jezusowi chodzi o coś innego”
    ooo!!! to mój komentarz do odważnego, drugiego zdania; co do pierwszego to podaj jakieś przykłady – bo pierwszy jaki mi się nasuwa to, że jeżeli brat prosi mnie o wybaczenie, to mam mu wybaczać nie 7 ale 77 razy…
     
    2.       „Wybaczenie innym, jest pierwszym krokiem do wybaczenia sobie”.
    myślałam i chyba dalej myślę, że jest odwrotnie – kochaj bliźniego jak siebie samego, czyli co potrafię zrobić dla siebie, powinnam potrafić zrobić dla drugiego…
     
    3.       „Jeśli my przebaczymy sami sobie popełnione przewinienia i On nam je przebaczy”
    a tym zdaniem to już p. Zbigniew się zajął i podzielam jego racje;
     
    Twoje dopowiedzenie /komentarz 12/ – tu jesteśmy zgodni (pkt 3), że wybaczenie pochodzić może tylko od Boga; naszym ma być stanięcie w prawdzie, wobec Boga i ludzi, Ojcze zgrzeszyłem… i wiara, że On jest większy od każdego naszego grzechu; tak – potem konieczna jest wiara, że On nam wybaczył, przyjęcie wybaczenia;
    ale zrobiłeś jeszcze trudne dla mnie rozróżnienie na to, co wyznać mamy Bogu a co bliźniemu (pkt 1 i 2); czy dobrze zrozumiałam? możesz podać jakieś przykłady?
     
    pozdrawiam!
     
    Odpowiedz
  14. zibik

    Witam Sz. Pana !
    Dziękuję

    Witam Sz. Pana !

    Dziękuję za uporządkowanie pojęć i precyzyjniejsze wyrażenie swoich intencji. Akceptuję ową zależność -"przyjęcie przebaczenia od Boga, jako wybaczenie sobie". Moją intencją było i jest należne eksponowanie, także uszanowanie i uznanie woli Boga.

    Mam świadomość, jakie znaczenie ma stan umysłu, ducha (psyche) człowieka w procesie leczenia ciała i duszy.

    "Panie (proszę, błagam wybacz, odpuść moje winy) rzeknij jedno słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja"

    Najczęściej trudno samemu określić się, jakim jestem ?………, jeszcze zbyt mało się znamy, abym w lot odczytywał Pana intencje.

    Obserwując istniejące tendencje w świecie i wśród bliźnich, oraz mając na względzie zakusy, podszepty, starania złego ducha – występujące nagminnie również w mediach.

    Staram się być orędownikiem Prawdy, prawdziwości, rzetelności, jednocześnie może jestem zbyt drobiazgowy, krytyczny i przeczulony na wszelkie próby manipulacji, zakłamywania, przeinaczania rzeczywistości.

    Czytając  uważnie zwykle dostrzegam, wyjaśniam i komentuję  ukazujące się w publikacjach, tekstach – nawet dwuznaczności, czy symptomy kłamstwa, oszustwa, a zatem zła i zagrożenia.

    Szczęść Boże !

    Pozdrawiam równie serdecznie 

     
    Odpowiedz
  15. Halina

    Jezus Najlepszym Terapeutą i Lekarzem

    Zofio, myslę, że ta książka powinna Cię zainteresować-cytujesz czasami ojca A. Gruna

    https://www.opoka.org.pl/zycie_kosciola/kultura/recenzja_opis.php?id_rec=201&id=1056110657

    Przebaczanie, to klucz do wewnetrznego pokoju. Jezus wiedział o tym najlepiej. Im więcej miłosierdzia okażesz wobec drugiego człowieka, tym więcej miłosierdzia od Boga dostaniesz-taki jest sens modlitwy "Ojcze Nasz". Tylko przebaczeniem można pokonać przestrzeń międzyludzką, to uniwersalny klucz w naszym ręku.

    " Panie kiedy powrócisz w swojej chwale, nie pamiętaj tylko ludzi dobrej woli. Wspomnij również ludzi złej woli. Ale nie pamiętaj ich okrucieństwa, brutalności i gwałtowności. Wspomnij tutaj o cierpliwości jednych, o odwadze drugich, o koleżeńskości, o wielkości ducha, którą w nas objawiłeś. Spraw Panie, aby owoce, które przynieśliśmy dzięki nim, były któregoś dnia ich zbawieniem"-ks.Stanisław Wawrzyszkiewicz ( Oświęcim).-czy potrzeba szczegółowych przykładów na przebaczanie?

     
    Odpowiedz
  16. Halina

    Tylko,że ja dokładnie piszę to co i Kazimierz

    Panie Zbigniewie-pan musi mieć jakiegoś wroga-albo Kazimierza, albo mnie-błogosławionego adwentu życzę i polecam modlitwę. Warto zapoznać się z nauczaniem JP II o przebaczaniu sobie, innym i Bogu.

    Szczęść Boże!!

    http://www.klaudka.alleluja.pl/tekst.php?numer=12816

    http://www.ksj.pl/sklep/product_info.php?products_id=1046&osCsid=3bb0768ba977931

    http://www.petlaczasu.pl/o/przebaczeniu/b7916

     
    Odpowiedz
  17. zibik

    Pani Halino!

    Zapewniam, że narazie z uwagą czytam i staram się odnosić do większości Pani argumentów, które mnie wydają się interesujące lub mało precyzyjne, czy wątpliwe.

    Pani wybaczy, ale dla mnie "uznać swój grzeszny stan" nie jest tożsame z "wybaczaniem sobie swoich win", ani tak oczywiste, jak dla Pani

    Proszę łaskawie zauważyć, że przebaczanie źle pojęte i przyjęte, tak łatwo zamienić na pobłażliwość, czy tolerancję zła, a nawet bezkarność !!!

    Czy potrafi Pani sobie wyobrazić, ilu jest takich potencjalnych zwolenników  uznania kwestionowanej tezy, oraz  winowajców, co wybaczają sobie swoje winy i ani myślą "udać się po ratunek……..", a nawet nie odczuwają potrzeby, aby przeprosić Boga, czy osobę pokrzywdzoną – bo po co?……

    Oczywiście, że Pani nie wierzę, bo jest Pani  nie całkiem wiarygodna, także zupełnie niepotrzebnie uparta i uszczypliwa.

    Prawdy proszę Pani są Boże, a nie katolickie, czy inne – Bóg wie jakie ?…….

    Nie wiem dokładnie, w jakim celu akurat w dyskusji ze mną  rozszerza Pani zagadnienie przebaczania ?……….., kiedy moje zastrzeżenie dotyczyło jedynie, niezbyt fortunnego sformułowania Pana KJ.

    Proszę wybaczyć, tym razem nie skomentuję dalszej części Pani tekstu, bo wspólnie z Panem KJ uzyskaliśmy wielce pożądany kompromis i konsensus.

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze inni uczestnicy forum odniosą się, do Pani wpisu i argumentów.

     
    Odpowiedz
  18. zibik

    Ponieważ jestem nazbyt

    Ponieważ jestem nazbyt drobiazgowy, pozwolę się nie całkiem zgodzić z Pani stwierdzeniem że : "… ja dokładnie piszę to co i Kazimierz".

    Owszem Państwa przekonania i poglądy są często zbieżne, nawet bardzo podobne, ale nie koniecznie zawsze tożsame.

    Osoby wobec siebie wrogo usposobione nie konwersują, dyskutują, ale najczęściej kłócą się lub pyskują, wzajemnie obrażają etc.

    Mam na dzieję, że moje poglądy, przekonania i zastrzeżenia prezentowane podczas dyskusji jest Pani skłonna również dokładnie poznać, rozważyć, pojąć i uznać.

    Rzeczywiście wrogów musimy mieć, a przyjaciół jedynie możemy………

     

    "...tam, gdzie jest grzech, istnieje zawsze możliwość Bożego przebaczenia " – JP II

    Ps. Jestem skłonny wybaczać, ale nigdy akceptować, pobłażać, tolerować, nawet tzw. mniejsze zło !

    Dziękuję i odwzajemniam pobożne życzenia, także polecenie modlitwy, oraz wartościowej i godnej lektury.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  19. ahasver

    Make LOVE, Panie Zbigniewie!

    "(…) Wrogów musimy mieć, a przyjaciół jedynie możemy…"

    Niczego nie musimy. A możliwość jest wszystkim.

    Ja mam samych przyjaciół. W każdym bądź razie o wrogach nic mi nie wiadomo. Kurde, ale to dziwne, że niektórzy ludzie mają wrogów… Jak to? Po co? Nie szkoda nerwów? Tyle pupeczek ślicznych na świecie, cycuszki, oczka, czółka pachnące, mhhhhhhh… i tylu ładnych kolegów , samochody tak pięknie burczą i błyszczą i szumią, sałatka z oliwkami i z serem feta taka pyszna, choć niedroga, kawa poobiednia intensywnie pachnie i jest słodka, kot mruczy, a Lilith siedzi mi na kolanach i chce zamknąć mi laptopa, mhhhh…, no już idę, no już… 

    Żadnych wrogów, Panie Zbigniewie. Wrogość nie ma najmniejszego sensu i do niczego nie prowadzi. Oczywiście gdyby ktoś n p. zamiast mnie za chwilkę napastował Lilith, wówczas poszedłbym do więzienia za mord, niemniej to tylko z zazdrości, nie z wrogości. I dla przyjemności  – Fajnie czasem komuś dać w ryja na ulicy. Albo samemu dostać. Generalnie, polecam wszystkim, aby czasem się bili – powstrzymuje to przed gorszymi przejawami wrogości. Żartuję. Make LOVE, Panie Zbigniewie!   

     
    Odpowiedz
  20. zofia

    przebaczenie – konfesjonał czy/i kozetka

     

    Halino,

    przebaczenie to bardzo szeroki temat, wieloaspektowy; to o czym teraz piszesz jest już mi zdecydowanie bliższe – wcześniej dyskusja skupiać się zaczęła na bardzo "praktycznych" symptomach przebaczenia i miałam wrażenie, że było to przypisywane nauce Jezusa;

    inaczej – moim zdaniem trzeba jednak rozgraniczyć to co obrazowo wyrażają "konfesjonał" i "kozetka"; ale też się cieszę, że są ludzie tacy jak Anselm Grun, czyli – "dwa w jednym"!

    cieszę się także, że powołując się na naukę KK sięgasz po co raz lepsze nazwiska; bo powoływanie się na stronki Oazy czy Odnowy, jest dosyć ryzykowne…

    pozdrawiam serdecznie!

     
    Odpowiedz
  21. zibik

    Radość i smutek !

    Panie Bartoszu – jestem pełen podziwu, szacunku i uznania, m.in. za to, że ma Pan wyjątkowe poczucie humoru, beztroskie i wesołe usposobienie, oraz wielu przyjaciół.

    Natomiast zasmuca mnie to, że o naczelnym wrogu i jego kamratach nic Pan nie wie, a raczej nie chce wiedzieć. Ich istnienie i szkodliwe działanie stanowi istotne zagrożenie i znaczący element świata.

    Sorry – no chyba, że Pan jeszcze nie chce żyć w realu ?……..

    Wrogość rzeczywiście nie jest nam potrzebna i pożądana, ale zazdrość to ludzka rzecz.  Zwykle aktywizuje niskie instynkty m.in. złość i wrogość, a występuje szczególnie, gdy  ktoś nie doświadcza obecności i bliskości pięknej Lilith .

    Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Panu, oraz wszystkim forumowiczom i sobie też.

    Oby Pana pobożne życzenia się spełniły – "żadnych wrogów" i jak najwięcej przyjaciół, także wszelakiej dobroci, która od Boga pochodzi.

    Z poważaniem Z.R.Kamiński

     
    Odpowiedz
  22. Halina

    Panie Zibik

    Nie pisałam nigdzie o akceptowaniu, tolerowaniu zła czy grzechu( to są pana domysły-wynikające z jakichś obaw)-pisałam tylko o wybaczaniu, tak jak nauczał Jezus,a pan nie chciał się z tym zgodzić. Oczywiście, że ja piszę innym językiem, Kazimierz jako pastor wypowiada się też inaczej, ale jeżeli chodzi o wybaczanie-myślę, że nie ma rozbieżności w nauczaniu Kościoła Ewangelicjkiego i Zielonoświatkowego?  Myślę, że KK tez tak naucza z tego co pamiętam.Chodzimy w wybaczeniu-tak jak nauczał nas Pan Jezus. Nigdzie nie namawiam na " luzowanie sobie", jedynie przestrzegłam przed swoistym samosądem , który dokonuje często człowiek na własnym sumieniu( Judasz, Kain) i odchodzi od Boga, nie wierząc w możliwośc przebaczenia.  Nie mam wątpliwości, że dobrze argumentuję swoje wypowiedzi i nie szukam zaczepki. Pisząc "nauka katolicka"-miałam na myśli nauka powszechnego kościoła.i podałam odpowiednią stronę. Miałam nadzieję, że będziemy dzielić się raczej trudnościami jakie stanowi trudny procec wybaczania,a nie "łapac się za słówka" Ważne panie Zbigniewie aby nie być niczyim wrogiem-wrogowie,nich sobie są -jak mają w tym przyjemność.Nie nauczyli się wybaczać. Prosze przeczytac szczególnie te pozycje o wybaczaniu sobie, bo to pana zbulwerowało i poruszyło , a temat jest przepiękny i budujący. Chwała Bogu za Jezusa.

    Cieszę się, że już jest pan skłonny wybaczać- sobie, wrogom też? czy tylko bliźnim? 🙂  tylko o to chodziło. Przebaczenie Jezusa z Krzyża jest obrazem i zasadą przebaczenia, które Chrystus chce niesc całej ludzkości przez swoją Ofiarę. Jezus heroicznie ofiarował siebie za całą ludzkośc. Wszyscy więc ludzie, kazdy człowiek w konkrecie swego "ja"-tego co w nim dobre, i tego co złe jest potencjalnie objęty  a nawet rzec można intencjonalnie  objety prośbą skierowaną przez Jezusa do Ojca-" przebacz im"-to słowa Jana Pawła II z  orędzia  XXXV Światowy Dzień Pokoju.

    Od siebie dodam, że najpiękniejszy dar, to przebaczenie. Tam, gdzie niechce się wybaczyć, od razu powstaje mur,a od muru zaczyna się więzienie. Jeszcze te pozycje panyu polecam-sama oczywiście, że je  rownież przeczytałam. pozdrawiam.

    http://www.gandalf.com.pl/b/o-ulotnosci-zycia/

     

    http://www.bookmaster.pl/ksiazka/55517.xhtml

     

     

     

     
    Odpowiedz
  23. Halina

    Przebaczenie pochodzi od Jezusa

    ani konfesjonał, ani kozetka-nigdzie tam  go nie znajdziesz. Słowo Boże i Jezus-tak piszę od początku  Jesli powoływanie się na stronę Odnowy w Duchu jest ryzykowne-no, no. A czy ja mogę powołac się na swoje autorytety duchownych protestanckich etc- bo tez je mam. Ty się cieszysz Zosiu z połączenia""konfensjonału z kozetką". A ja ciesze się z nauk Jezusa, które tak pięknie kształtują osobowość i dchowość człowieka-licząc na to, że kozetki już niedługo przestaną być ludziom potrzebne.;) A przebaczać faktycznie należy w bardzo praktyczny sposób i w tym potrafię być skuteczna   jako chrześcijanka i z pomocą Bożą ulżyć w ludzkim cierpieniu. Niektorzy są praktykami , a kto działa- nie tylko rozważa, ma nieco inne przemyślenia i doświadczenia  w pewnych życiowych sprawach, bo styka się z  tym prawie na codzień.

    pozdrawiam serdecznie

    acha-mam plusa-powołałam się na JPII 🙂

     
    Odpowiedz
  24. zofia

    praktyk praktykowi

    Halino,

    1. pisząc obrazowo – miałam oczywiście na myśli przebaczenie płynące od Boga i pomoc jaką naszej pogmatwanej psychice mogą nieść lekarze-specjaliści; tak – uważam, że często współdziałanie jest niezbędne!

    2. dobrze, że jesteś praktykiem – w takim razie powinnaś uznać i racje innego praktyka, kogoś, kto z autopsji zna, doświadcza jak Jezus leczy, uzdrawia przez posługę kapłana, ci ludzie potrafią pomóc i nie zasłaniać Tego, który działa;

    3. a… Anselm Grun został protestantem???

    4. bardzo chętnie poznam Twoje autorytety!

     
    Odpowiedz
  25. Halina

    Zofio

    Zosiu interesuje Cię rozmowa na temat przebaczenia? To o czym piszesz mało wniesie do dyskusji.

    1. Jakie tu ma znaczenie posługa kapłana w temacie przebaczenie? Oczywiście współpracuję z kapłanami-nie przeszkadzamy sobie i nikt nikogo nie zasłania. Doceniam szczere powołania kapłańskie-szczególnie wśród nieuleczalnie chorych.

    2. A skąd masz takie info, że A. Grun został protestantem?-ja nic nie wiem na ten temat.

    3. W tym temacie poznałas mój Najwyższy autorytet Jezusa Chrystusa i nie  jest potrzebny tu nikt inny, aby Go zasłaniać w roli  miłosiernego i przebaczającego Syna Bożego.

    Coś jeszcze Zosiu? bo nie mam zbytnio czasu.-serdeczności-adwentowe -przesyłam.

     
    Odpowiedz
  26. zofia

    protestanckie autorytety

    Halino,

    1. to Ty napisałaś, że w konfesjonale Boga nie znajdę;

    2. to Ty przyznałaś sobie punkty za JPII, mimo, że wśród innych (sensownych :)) linków były i takie do pozycji A. Gruna; to tylko mój żart; podobnie jak negowanie przeze mnie stronek katolickich oazy czy odnowy – bo użyłaś przypadkowego artykułu o przebaczeniu przedstawiając go jako naukę KK, myslałam, że może tego księdza chociaż znasz, zetknełaś się z nim – ale przekręciłaś nazwisko więc to był przypadek (bo przecież nie manipulacja…)

    3. też już kończę – autorytetów dalej jestem ciekawa – więc jeżeli tylko czas Ci pozwoli – poproszę najlepiej o linki; odwzajemniam pozdrowienia!

     
    Odpowiedz
  27. Halina

    Miła Zosiu

    1.A w konfensjonale siedzi Bóg?

    2. Co do punktu drugiego, to myslę, że sama nie bardzo wiesz o co Ci chodzi:)

    3. Wpisz sobie w google " duchowni i teolodzy protestanccy"-i zaspokoisz swoją ciekawość. Raczej moge Ci cytowac książki, niż załaczac linki-co innego katolickie pozycje -mało już tego mam w domu, ale z tego co czytam , to chyba więcej niż inni:)

    4. Zosiu-czy Ty czujesz się zasłaniana? Czy jakis inny problem jest?

     
    Odpowiedz
  28. zibik

    @Pani Halina

    Sz.Pani z przykrością stwierdzam, że wielością słów mnie, oraz inne nie koniecznie światłe osoby – Pani nie przekona, do swoich wątpliwych racji, a tym bardziej przeinaczaniem lub powtarzaniem wcześniej zapisanych sformułowań.

    Zdecydowanie jestem większym zwolennikiem, orędownikiem wartości, jakości, autentyczności i prawdziwości, niż ilości pozyskiwanych informacji, wiadomości tzn. dowolnej wiedzy.

    Ponieważ nie wyraża Pani ochoty, do poszukiwania racjonalnego kompromisu, poprzez uważne czytanie tekstu adwersarza i ścisłego odnoszenie się, do jego zapisów,  ani chęci poznania i zrozumienia jego intencji, czy racjonalnej argumentacji. A jedynie feruje swoje wyobrażenia, interpretacje lub nadinterpretacje nauki Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła – uważam nasz dyskurs za mało wartościowy i użyteczny.

    Sugeruję Pani zaniechać czytania dowolnych, przypadkowych lektur i publikacji, a tym bardziej polecanie ich innym. Natomiast proponuję raczej przypomnieć sobie, co nauczał Jezus i aktualnie naucza Jego Kościół.

    Doceniam Pani dobre intencje, okazywane zaangażowanie w dyskusji i jestem przekonany, że poznanie i zrozumienie Prawdy, oraz skorygowanie swojej wiedzy nie przysporzy Pani wiele trudności.

    Szczęść Boże !

    Pozdrawiam  

     

     

     

     
    Odpowiedz
  29. Halina

    Jezud Prawdą i Drogą

    Poznanie Prawdy Jezusowej-nigdy nie przysparza człowiekowi trudności-chyba, że się uwikła w ludzkie nauki, tradycje i uzna je jako święte i niepodwarzalne. Czas panie Zbigniewie-czas pokarze, czy może być ktoś nieomylny oprócz Boga. Bóg się pysznym sprzeciwia. Piszecie o tej pokorze, tolerancji, miłości-jako boski, jedynozbawczy, nieomylny Kościół. Na forum protestanckim katolicy są traktowani jako specjalni goście, a głównym moderatorem jest KATOLIK  i agnostyk. Od pewnego czasu przeprowadza się tu na forum swoistą " krucjatę na protestantów". Można kpić z Boga-byle tylko nie znac nauk Jezusa i prawdy o Krk. To, że pisze teraz tu więcej katolików-to trzeba aż tak? Wystarczy podziękować za współpracę i wszystko. Dogmaty ważniejsze niż ludzie? To znaczy, żeby się panu  i innym przypodobac mam zostac katoliczką? Dziękuję- nie skorzystam. To co pan pisze-to zwykły przerost formy nad treścią . To wszystko. Ale pisać będę jako protestantka.

    pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  30. zibik

    Poznanie, zrozumienie, uznanie i realizacja !

    Ma Pani absolutną rację – poznanie (np: zwiedzanie, oglądanie) jest bardzo łatwe, niekiedy banalne i przyjemne, natomiast gorzej bywa ze zrozumieniem, uznaniem i realizacją – czegokolwiek !

    Według mnie to nie czas jest naszą wyrocznią, ale Bóg – Sz. Pani

    Bóg i jego wierni wyznawcy sprzeciwiają się złu, w każdej postaci m.in. głupocie, lenistwu i wszyskim ich pochodnym zjawiskom i następstwom.

    Czyżby nawyki z przeszłości ?……….."Piszecie o tej……………." tzn. wiecie, rozumiecie towarzysze 

    Wyjaśniam uprzejmie, że mam pełną świadomość, w jakim środowisku przebywam – wcale nie przypadkowo.

    Pani odczucia i wyobrażenia bywają wielce przesadzone, to nie jest krucjata, a jedynie próba porozumienia się z bliźnimi, ewentualnie wspólne, a nawet zgodne wysiłki i starania ukazania istotnych różnic.

    Proszę wybaczyć, ale niekiedy trzeba nie tylko "aż tak", ale jeszcze mocniej, dosadniej, dobitniej, aby …….

    Zniechęcenie, rezygnacja, frustracja etc. to bardzo źli doradcy, zdecydowanie wolę i polecam optymizm i radość życia, ponadto wiarę i nadzieję.

    W Kościele Chrystusa ludzie zawsze byli i nadal są najważniejsi, a dogmaty, apostolat, nauczanie i inne sprawy i rzeczy są conajmniej konieczne, potrzebne i użyteczne.

    Sugeruję Pani bardziej podobać się Bogu, a ludziom raczej według osobistego uznania.

    Proszę absolutnie za wcześnie nie dziękować, a tym bardziej publicznie nie rezygnować, czy deklarować, zarzekać się i zawsze pamiętać, że Bóg jest cierpliwy, nierychliwy, ale również sprawiedliwy, a nawet miłosierny.

    To co zwykle myślę i piszę rzeczywiście jest kiepskie, mierne, ale staram się, a systematyczne ćwiczenie czyni z nas mistrza 

    Wspaniale, że będzie Pani nadal pisać, do mnie też

    Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku.

     
    Odpowiedz
  31. Kazimierz

    Zofio, wreszcie

    Zofio, wreszcie mam na tyle czasu, aby zastanowić się nad twoimi pytaniami i spróbować odpowiedzieć na nie.

    Co do 1 pytania – wiele tych wzmianek nie ma, ale popatrz chocby na Mat. 18.15-18 tam inicjatywa należy do osoby skrzywdzonej, która idzie i napomina, może oczywiście też pójśc w sprawie innej osoby, czy grzechu, który powoduje, że wspólnota jest narażona na pośmiewisko, ale zauważ w kazdym przypadku idzie on, a nie czeka kiedy przyjdzie winowajca i przeprosi. W przypadkach takich jak jawnogrzesznica, kobieta uzdrowiona w sabat, jak wdowa i niesprawiedliwy sędzia – ludzie ci albo przychodzili do Boga ze swoimi problemami, albo prosili Jezusa, albo jak wdowa naprzykszała się sędziemu. Miały one inicjatywę, nie ma co czekać na to aż winowajca zmusi się, albo dojrzeje do przerosin, czy zadośćuczynienia, dla własnego zdrowia należy taką sprawaę załatwić szybko , póki jeszcze nie zrobiła spustoszenia wnaszym życiu.

    Co do 2. – Myslę, że trzeba tu patrzeć na sprawę przemiennie, jesteśmy różnymi ludźmi, Hipokrates podzielił ludzkie osobowości na sangwinika, choleryka, melancholika i flegmatyka, dla potrzeb mojej pracy oraz życia ten podział najbardziej mi odpowiada i widzę, że nie wszystkie osoby są zdolne wpierw wybaczyć sobie, ale muszą wybaczyć innym, pojednać się i przyjąć przebaczenie dogłębnie w ciszy i spokoju, aby poukładać sobie relację z Panem Boiem , bliźnim i sobą samym na nowo.

    Co do 3. – myślę, że w moich postach wytłumaczyłem tę kwestię.

    Tak , zaiste rozróżnienie jest pomiędzy wyznaniem Bogu, a człowiekowi. Pracuję często z trudnymi ludźmi (zawodowo) i wielokrotnie rozmawiamy o duchowości, Bogu, potrzebie wybaczania. I spróbuj np. doradzić człowiekowi, który przeżywa nawócenie do Boga w sytuacji, kiedy np. zdradzał swoją żonę z jakąś kobietą 15 lat temu i ma potrzebę doznania przebaczenia od Boga i ludzi.

    O ile żona jego, może to zrozumieć a Pan Bóg wybaczyć grzeszne postępowanie, o tyle raczej go nie zachęcimy, aby do kobiety, z którą miał romas poszedł i prosił o wybaczenie z powodu romansu, zakładając, że tamta ma męża, dzieci itp. Jak mogłyby się potoczyć jej losy , gdyby o tym dowiedział się mąż? Niekiedy nie trzeba być nadgorliwym w niesieniu przebaczenia, bo osoby, które już dawno się z tym uporały, mogą mieć niezwykłe problemy z tego powodu. Weźmy np. czasy komuny, gdy wiele osób "kombinowało", grzesznik zdjęty skruchą chiałby może wyznać policji swoje niecne postępowanie i razem z sobą oddac w ręce władzy swoich kolegów , z którymi np. rzucali kamieniami w jadące pociągi, nikomu nic by to nie dało, a mogłoby wprowadzić wiele zamieszania.

    Bogu należy wszystko wyznawać, wraz z grzesznymi myślami, zamiarami, czy czynami, przychodzić do Niego po oczyszczenie Jego Świętą Krwią, ale spróbuj mężowi (o ile go masz) powiedzieć o swoich grzesznych myślach, może cię nie zrozumieć i będzie trudna sytuacja. A więc reasumując Ojciec nasz w niebiosach jest doskonały i miłosierny, lecz ludzie nie bo są tylko ludźmi.

    Pozdrawiam KJ, gdybyś miała jeszcze jakieś pytania zachęcam.

     
    Odpowiedz
  32. zofia

    Kazimierzu

     

    Kazimierzu,
     
    dziękuję bardzo za odpowiedź, tzw „zwłoką” się nie przejmuj, jak najbardziej Cię rozumiem; sama gonię między obowiązkami zawodowymi, rekolekcjami w parafii i początkami kulinarnych przygotowań do Świąt;
     
    odniosę się do kilku rzeczy:
     
    1.       "inicjatywa powinna należeć do osoby skrzywdzonej" – powołałeś się na Mt 18, 15-18 tłumaczyłeś najpierw jako obronę skrzywdzonego przed poczuciem krzywdy, pragnienia odwetu, wzbudzaniem lęku, kompleksów – moim zdaniem to cytat o walce o brata, o „jakość” wspólnoty… zresztą tu chyba zbliżamy się do porozumienia bo w dopowiedzeniu też piszesz o wspólnocie „narażonej na pośmiewisko”
    2.       co do Twojej kolejnej wypowiedzi cytuję: „Grzechy, winy, złe czyny wyrządzone wobec bliźniego – Biblia naucza, aby takie wyznawać sobie na wzajem i aby prosić o przebaczenie i aby zadośćuczyniać krzywdom wyrządzonym bliźniemu, bratu siostrze – Rz. 13.8-10; I Kor. 13.; Mat. 18.21-22; Mat. 22.37-39; Łuk. 9.51-56; Łuk. 15.11-32; i tym podobne”
    zaskoczył mnie dobór cytatów Rz 13, 8-10 to „nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością”, I Kor 13 to „hymn o miłości”, Mt 18, 21-22 to odpowiedź Jezusa na pytanie Piotra ile razy ma przebaczać; Mt 22, 37-39 to odpowiedź Jezusa na pytanie które przykazanie jest największe; Łk 9, 51-56 to opowieść o niegościnnych Samarytanach i ostatni cytat, ten mnie nie zaskoczył – Łk 15, 11-32 – bo to o synu marnotrawnym;
     
    reasumując – Kazimierzu – moim zdaniem, za dużo konkretnych treści przypisujesz cytatom na które się powołujesz… i to budzi mój, myślę uzasadniony, sprzeciw;
     
    rozumiem, że za tym stoi Twoja chęć i praktyka pomocy ludziom, konkretne doświadczenie z sytuacjami trudnymi, obserwacja spustoszeń, krzywdy, destrukcji jaka jest udziałem ludzi, o których wspominasz… rozpatrywanie przypadków o których piszesz – zdrady, kombinowania za czasów komuny, czy kolejności przebiegu przebaczenia u ludzi różnych psychotypów i różnej historii życia wymaga indywidualnego rozpatrywania, taktu, życzliwości – i w tym wszystkim szczęść Ci Boże!
     
     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code