Brama owiec

Rozważanie na IV Niedzielę Wielkanocną, rok A1
 
 

owce1.jpg

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną (Ps 23,4)

Czasami następuje w życiu taki moment, że nie wiemy jak postąpić, co zrobić, gdzie iść, jak dalej pokierować swoim życiem. I kiedy to się dzieje, to chcielibyśmy w takiej chwili mieć przy sobie kogoś, kto mógłby nam pokazać drogę wyjścia z trudnej sytuacji. Kto to mógłby być? Kto nam się kojarzy z osoba godną zaufania, pewną, solidną, taką która nam na pewno pomoże w tej trudnej chwili? Rodzice? Przyjaciel? Małżonek? Może ktoś inny?

Często zastanawiam się nad psalmem „Pan jest pasterzem moim, nie brak mi niczego, pozwala mi paść się na zielonych łąkach” itd. Znany psalm, jeden z najpiękniejszych. I to: „choćbym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Pan jest ze mną”. Zawsze mnie zastanawiało, co będzie moją ciemną doliną, w której spotkam zło i będę mogła zaśpiewać ten psalm: „się nie ulęknę”.

Czasami też jest tak, że przychodzi do nas ktoś, kto nam próbuje pomóc, podpowiada wyjście z trudnej drogi, pokazuje gdzie jest rozwiązanie. A my niestety nie potrafimy przyjąć tej pomocy, nie reagujemy, wydaje nam się, że nie tędy jednak droga, bo nam się wydaje, że inna być powinna.

Często też jest tak, że zamiast szukać wyjścia z sytuacji bez wyjścia, pozostajemy zamknięci w sobie, udajemy że nic się nie dzieje, że sami damy radę, trwamy w „bezrozwiązaniu”.

Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.

image.jpg

Zastanawiam się często nad tym, dlaczego ludzie czasów Jezusa nie uwierzyli w Jego naukę. Czekali tysiące lat na Niego i kiedy w końcu przyszedł, wciąż podważali Jego słowa, sprawdzali w nieskończoność zasadność Jego nauki w proroctwach, próbowali z Nim dyskutować, negocjować, a nawet kłócili się i obrażali. Jezus niejednokrotnie podawał proste przepisy na szczęście, no może nie proste w wykonaniu, ale bardzo proste do zrozumienia. Uczył trudnych rzeczy językiem przystępnych metafor, posługiwał się jasnymi obrazami, zakorzeniał swoje wypowiedzi w kontekście życia codziennego i kultury swoich słuchaczy. Starał się naprowadzić ich na trop prawdy tak jak uczy się dzieci – dostosowując poziom wypowiedzi do poziomu ich zrozumienia świata. Mimo to – ludzie chodzący za Jezusem, porwani mocą Jego słowa, nie do końca rozumieli, o co Mu tak naprawdę chodzi. Zresztą nie tylko słuchaczom Jezusa za Jego ziemskiego życia to się zdarzało. Nam – ludziom współczesnym też to się przytrafia nieustannie.

Kiedyś słuchałam zażartej dyskusji paru osób na temat treści niedzielnego kazania. Przerzucali się argumentami, podtykali sobie książki pod nos, powoływali się na ludzi mediów, sławne postacie wypowiadające się na ten temat, próbowali przekonywać się nawzajem do swoich racji, do swojego sposobu interpretacji kazania o Bogu. W końcu się pokłócili, o to, co tak naprawdę ksiądz (czy też sam Jezus?!) mieli na myśli. Jakoś nie miałam odwagi ich zapytać, co tak naprawdę to kazanie wniosło do ich życia osobistego, czy coś ze słów Jezusa dotarło do ich serca? Nagle moje niewyartykułowane pytanie wydało mi się zabawne…

Bo… kogo w sumie obchodzi, co Jezus chciał powiedzieć? A może to chodzi o to, co człowiekowi się wydaje, że usłyszał, o to, co potem może przekazać innym i skutecznie ich do tego przekonać? Komu potrzebne medytacje, rozważanie Słowa, modlitwa i wsłuchiwanie się w to, co mówi Duch Święty do nas osobiście i do nas we wspólnocie? Może wystarczy poczytać książkę z komentarzem do Biblii, posłuchać kazania, podyskutować z żoną, kolegą, księdzem, zajrzeć na portal „Tezeusza” i już? Bóg nie musi do nas mówić osobiście, gdzież tam, nam wystarczą nasze własne lub od biedy cudze komentarze do komentarzy, które ktoś napisał na podstawie innych komentarzy…

owce-_znak.jpg

Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia! (Dz 2,40)

W ciemnych dolinach naszej duchowości często brakuje rozsądku i opanowania. Dziś już się raczej nie używa słowa „przewrotny”, może warto przypomnieć, co ono oznacza.

Słownik PWN (http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2511655) podaje następującą definicję:

1. «zachowujący się, działający w sposób nacechowany fałszem, chytrością; też: świadczący o takich cechach»

2. «ukrywający prawdziwe cechy czegoś».

Synonimami tego wyrazu są: perfidny, wyrachowany, zdradliwy, cyniczny, obłudny, nieprawdziwy, mylący, zakłamany, zwodniczy, złudny, udawany. Zaś antonimy (czyli przeciwieństwa) słowa „przewrotny” to m.in.: szczery, prostolinijny, uczciwy, prawdziwy, nieudawany. (za http://megaslownik.pl/slownik/synonimy_antonimy/17690,przewrotny)

Św. Piotr woła przejmująco: „Ratujcie się!”, bo Jezus mówił wcześniej o sobie jako o prawdziwym przewodniku (pasterz staje na czele stada owiec), który wzbudza zaufanie (owce słuchają jego głosu), o takim, który prowadzi w dobrym kierunku (Ja jestem bramą owiec). W czasach wyrachowania, złości i perfidnych zagrań, w świecie proponującym kłamstwa i ułudę, cynizm i zakłamanie, kiedy co chwilę ręce opadają i nie wiadomo już gdzie prawda, a gdzie fałsz – okazuje się, że… mamy za Kim iść. I co najważniejsze – ten Ktoś jest naprawdę uczciwy i nie obiecuje przysłowiowych gruszek na wierzbie.

Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości. (J 10,10)

Nie ma co zwlekać, trzeba się ratować. Ale do tego potrzebne jest jeden mały odważny krok – ZAUFAĆ.

Dlaczego uwierzyć Jezusowi? Co może sprawić, że pójdziemy za Nim, bez obawy, że to kolejny sprawny polityk-kłamca, który powtarza swoje doskonałe bzdury tylko po to, by przedłużyć sobie kadencję?

Mnie przekonuje to, że poszedł na krzyż. Że odważył się cierpieć. Udowodnił wszystko, co mówił – swoim postępowaniem. Kiedy analizuję Jego postawę wobec prześladowców, Jego słowa podczas przesłuchania, Jego gesty i czyny podczas drogi krzyżowej i tuż przed śmiercią – mam dowody. Mógł tego uniknąć, znaleźć jakiś inny sposób na zbawienie. Przecież wskrzeszał zmarłych, uciszał burzę, rozmnażał chleb, zamieniał wodę w wino, potrafił nawrócić zatwardziałych grzeszników – mógł wybrnąć z całej tej awantury w jakiś cudowny, boski, powalający na kolana sposób.

Ale nie zrobił tego, nie ominął niczego, co zdarza się każdemu zwykłemu człowiekowi.

Razem z nami, ludźmi żył z pracy swoich rąk, jadł zwykły chleb i ryby, nosił wodę ze studni, zamiatał podłogę. Tak samo jak my bywał smutny, zmęczony i niewyspany. Razem z ludźmi uczył się pisać, czytać, studiował Pismo, przestrzegał zwyczajów swego narodu. Razem z nami płakał, pocił się, krwawił, chodził czasem głodny i bezdomny. I generalnie był zapracowany. Cierpiał, i wiedział czym jest ból jeszcze zanim wziął na siebie ciężar krzyża. Kiedy mu wymyślano, nie odwdzięczał się tym samym. A kiedy go krzyżowano, potrafił wybaczyć swoim katom. J_10_7_16_3.jpg

To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. (1 P,20-21)

Jan Paweł II mówił, że żyjemy w czasach próby wiary. Działanie zła staje się widoczne, przestaje być niewidzialne i anonimowe – zwłaszcza ludzie wierzący doświadczają tego osobowego zła na różne sposoby. Zachęcał do tego, by się nie bać, nie lękać. Ale szukać siły w modlitwie i w pogłębianiu relacji z Chrystusem. Poznawać Go i uczyć się jak trwać w wierze mimo trudności i przeszkód.

Dlaczego iść akurat za Chrystusem?

Ze wszystkich superbohaterów, jakich stworzyła ludzka wyobraźnia, On jest chyba najbardziej nieprawdopodobny. I najlepszy jako zwycięzca śmierci i pogromca zła. „Dobry pasterz” może brzmi naiwnie i dość nie na miejscu w XXI w. Ale to właśnie On ma do zaoferowania najcenniejszą nagrodę w konkursie zwanym życiem – Prawdę. Dla mnie to wystarczający powód, by dać się poprowadzić, choćby nawet pocierpieć przyszło na tej ścieżce.

Zatem do zobaczenia przy Bramie Owiec!

brama.jpg

Rozważania Niedzielne

 

56 Comments

  1. ahasver

    Nie lubię owiec.

    Mam z sobą problem.

    Całą ta chrześcijańska owczość od dzieciństwa napawała mnie zniechęceniem. Oczywiście czepiam się w tej chwili metafory, której sens być może jest mi bliski, niemniej z estetyką owczości mógł Jezus poradzić sobie lepiej, no nie wiem, wymyślić jakąś lepszą metaforę

    Kiedy byłem małym chłopcem, pierwszy raz poszedłem z tatą w góry. Na hali pasły się owce. Skojarzyły mi się od razu z tonami łajna i z jakąś taką nieporadnością i głupotą. Sam nie jestem jakiś specjalnie mądry, niemniej od razu przestałem lubić owce, choć np. dziś uwielbiam dźwięk dzwonków, kiedy schodzą z Hali Boraczej w kierunku Prusowa: Kojarzy mi się z dobrą, sielską tradycją, trochę z Tybetem. Latem owce przechodzą obok naszej chatki praktycznie codziennie.

    Nigdy nie chciałem być członkiem bezradnego bydła, kimś gorszym, ślepo posłusznym Pasterzowi i z nogami trzęsącymi się na myśl o wilkach. W stadzie jest cieplutko i bezpiecznie, nie trzeba za bardzo myśleć, ani się wysilać, bo w razie zagrożenia stado stratuje wszystko.

    Co roku w wakacje przed domem Świętej Pamięci Babci przechodziła pielgrzymka. Krzyczeli coś tam, fałszowali, snując się otępiale. Pielgrzymki powinny być samotne. Masowość oznacza kiepściznę. Strzelałem do tych ludzi karabinem maszynowym z drewna. Mieliśmy z kuzynami setny ubaw.

    Na myśl o tym, że ktokolwiek porówna mnie do owcy, włos jeży mi się na głowie, piana cieknie z ust, oczy zachodzą bielmem, a w sercu rwie się legion diabłów.

    W ogóle w ideałach wspólnotowości jest coś przeciwko zewowi serca rwącego ku wielkiej przestrzeni i samotności, ku żywiołowi, w którym można poczuć surowość, piękno i coś podniosłego, Boskiego.

    Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć metafory owiec, jest mi całkowicie obca, wręcz odstręczająca.

    Nie jestem istotą aspołeczną, niemniej zawsze wierzyłem, że Boga szuka się w samotności, nawet z dzieciakiem w nosidle na plecach

    Owce najlepiej smakują z dymem jałowca

    Niemniej tekst bardzo interesujący, Pani Jolu!

    http://www.youtube.com/watch?v=ggJJgKwNilo&feature=related

     

     

     

     
    Odpowiedz
  2. jadwiga

    och Bartoszu

    Tak mi przykro, ale bardzo podobne odczucia co do owiec i stada miałam ja – od najwczesniejszego dzieciństwa. Zupełnie nie rozumiałam tej metafory. Nie lubię wspólnot, źle się w nich czuję, zawsze wolałam sie modlic sama – nawet teraz na modlitwę szukam PUSTEGO kościoła ( co jest bardzo trudne bo w większości są pozamykane na "cztery spusty" aby ktoś przypadkiem Boga nie ukradł:) ). Czułam się w stadzie troszkę "czarna owcą", którą stado nie wiem czemu nie toleruje. Nie toleruje inności, a ja w jakis sposób jestem inna, chociaż wcale tego nie chcę. W stadzie nalezy robic wszystko tak jak inni, iśc w identycznym kierunku tak jakby wszyscy byli identycznymi  klonami , w stadzie nie ma miejsca na inność.

    Mnie to troszkę komuną trąci i identycznymi kombinezonami Mao.Coś jak na filmiku – stado – identyczne

    http://www.youtube.com/watch?v=WjMd2Vabcv8

     
    Odpowiedz
  3. jorlanda

    ja też nie lubię stada

    Cały czas odkąd wysłałam ten tekst do publikacji myślę o tym, że czegoś brak w tym rozważaniu. Cała ta owczość i posłuszeństwo Pasterzowi jakieś takie mi się opisało łatwe i łagodne – tak myślałam.

    Nie sądziłam, że tak wymagający czytelnicy jak Wy, Bartoszu i Jadwigo w ogóle coś tu znajdziecie dla siebie…

    Teraz wiem, czego nie napisałam. Pozwólcie że prześpię się z tym dzień czy dwa i napiszę posłowie 😉

    Tak na szybko tylko dodam, że mi się coraz trudniej żyje w stadzie owiec Pańskich. Nie dlatego, że mnie wątpliwości w wierze dopadają… ale niestety o tym innym razem. Stado wzywa… ;P

    J.

     
    Odpowiedz
  4. dorota.bialachowska

    Pani Jolanto, Pani nic nie zmienia.

     Może nowy tekst napisze. Pan Bartosz i Pani Jadwiga, lekko klepią Panią po ramieniu, i są tak "pobłażliwi". A ja podam taką anegdotę. Paul Cézanne siedział sobie kiedyś przy kawiarnianym stolikiu. Jakiś malarz przechodząc poklepał Cezanna i zapytał: "co tam kolego?". Cezanne spojrzał i odparł: "co, koledze też podagra dokucza?". Ja bym chciała być owieczką, w stadku świętych. Takich bez imienia, pokornych owieczek, tu na Ziemii. Bardzo, bardzo bym chciała! Być w stadku tych co umieją słuchać i tu są ostatnimi. Piękny tekst. Przepielgrzymować obok różnych domów, nawet jeśli z drewnianych karabinów by strzelali. Bo kto dziś o tym malarzu pamięta? Gdyby nie ta anegdota? 🙂

     
    Odpowiedz
  5. jadwiga

    napisałam tylko to

    co czułam od dzieciństwa. Chyba wolno mi mieć swoje odczucia. Pamiętam że jako 5-6 letnie dziecko bywałam na wakacjach na wsi. Pamietam, ze – w razie niebezpieczeństwa poświecano najsłabsza z owiec by ratować stado. I mi to tak własnie utkwiło w pamięci… 

     
    Odpowiedz
  6. jorlanda

    Pobłażliwie?

    Pani Doroto, akurat Bartosz i Jadwiga nie należą do osób pobłażliwie klepiących autora po ramieniu, a już zwłaszcza mnie hehe.

    Zainspirowali mnie do czegoś, do tego, aby coś dodać o dzikości w stadzie, i o tym, że nie jest łatwo być owcą Dobrego Pasterza.

     

     
    Odpowiedz
  7. ahasver

    Nie jestem pobłażliwy. Nie mam powodu "pobłażać"… Zwłaszcza, że Pani Jola jest aktywnym teologiem, a ja do takich ludzi mam ogromny respekt.

    Mam z resztą raczej niższą niż wyższą samoocenę. Szanuję zdanie innych ludzi, a mój problem nie jest wyssany z palca, skoro trapi mnie od wczesnego dzieciństwa; do dziś pośród ludzi czuję się źle i wolę spędzać czas w samotności, wolę pisać niż rozmawiać (nie cierpię rozmawiać z ludźmi), a jeśli ktoś zbliży się do mnie na odległość większą niż metr, od tego uciekam – lub atakuję.

    Od zawsze kochałem góry i przestrzeń, wilki i jakąś formę wysublimowanej agresji, waleczności, którą przekształcam w pracę fizyczną (ponieważ nie lubię krzywdzić).

    Po prostu nie rozumiem metafory owiec, nie jestem w stanie przyswoić jej na podstawowym, neuropsychicznym poziomie – ani pod kątem znaczeniowym, ani estetycznym. Czuję obrzydzenie do tej metafory, choć chrześcijaństwo fascynuje mnie tak jak żadna inna religia.

    Niech Pani nie próbuje czytać mi w myślach, Pani Doroto

     
    Odpowiedz
  8. gal

     No to i ja się

     

    No to i ja się podłączę do  owczych sceptyków. Koniec każdej owieczki jest znany, nikt jej nie trzyma dla niej samej, jak to bywa czasami z psem, kotem, papugą, rybkami. Owca jest TYLKO produktem hodowlanym. Pasterz ją wyprowadza na pastwiska, bo chce mieć  sery, wełnę, gdy przyjdzie jej czas poderżnie jej gardło. Poświęcenie dla stada, troska o nie,  to jedynie dbałość o interesy. ,,Pan jest moim pasterzem” brzmi okropnie, podobnie jak  Pan jest   moim hodowcą, Pan jest moim strażnikiem w obozie pracy, Pan jest moim rzeźnikiem  itp. Natomiast samo ,,stado’’ kojarzy mi się bardzo dobrze. Kilku milionów lat ewolucji nie da się przekreślić tylko dlatego, że singlom łatwiej  sprzedaje się gadżety. W normalnych warunkach stado rządzi się swoimi, bardzo czytelnymi  prawami, (na to by zostać alfą w stadzie trzeba ciężko zapracować, przywileje związane są z większą odpowiedzialnością).   Bywają też stada z mniejszą pozycją alfy, takie troszkę anarchizujące np. u Bonobo, które żyją razem, w sporej harmonii i na dodatek bez tresera,  hodowcy, pasterza.
     
    Odpowiedz
  9. dorota.bialachowska

    Jak to czytać?

    Może dzień miałam cięższy. Ewangelia kładzie nacisk na dobro stada. Dobro wielu, o które ktoś się stara. A tu, proszę, wprost czytam, że taki biskup to może pasie owieczki swe bo: "chce mieć  sery, wełnę, gdy przyjdzie jej czas poderżnie jej gardło", takiej owieczce. No, strach. Strach do Tezeusza zaglądać.

     

     
    Odpowiedz
  10. gal

    NIgdzie nie napisałem nic o

    NIgdzie nie napisałem nic o biskupach. Wierzę, że są ludzie troszczący się o wspólnotę, poświęcający dla niej czas, zdrowie, talenty. Prawdziwi pasterze, bacowie, juhasi, podobnie jak obsługa taboru kolejowego dba o to co ma pod opieką,  bo to ich praca, bo daje im to chleb.

     
    Odpowiedz
  11. dorota.bialachowska

    Kontekst wiadomy.

     Stado, owce, pasterz. To i o biskupach pomyślałam. Bo, to nie poradnik dla baców? No, może wierzacych, baców. Chrystus i owce. Następca Chrystusa? Kogo on zaś wyświęca? A taki proboszcz? Też ma swoją trzodkę. Takie biblijne skojarzenia. Ale, mało nowoczesne. Bioskup, raczej nie o chlebie ma mysleć? Jak ja już stara. Trzeba myśleć, że to biskupia praca, bo "bo daje im to chleb". 

     
    Odpowiedz
  12. misjonarz

    Może i ja bym swoje „dwa

    Może i ja bym swoje "dwa zdania na ten temat".

    Obserwuję dosyć często owce i pracę przy nich. Jest to praca czasem naprawdę ciężka i naprawdę trzeba dbać o te owce. Pasterz musi się znać na robocie. Ok. dokładnie nie znam się na niuansach tego, ale raz zaobserwowałem coś bardz ciekawego. Stado szło koło rzeki oczywiście razem ale jedna owca odłączyła się od stada i wpadła do rzeki. Owce umieją pływać – ta, która wpadła do rzeki poradziła sobie z nurtem rzeki a był on dosyć mocny. Dopłynęła do brzegu, ale w żaden sposób nie potrafiła wyjść na brzeg. Oczywiście próbowała ale bez skutku.  Pasterz to zaobserwował, tak więc zszedł do koryta i pomógł owcy. Co prawda zrobił to wydawałoby się w sposób dosyć drastyczny, ale w tych warunkach nie było innego wyjścia. Po prostu wziął ją za futro i pomógł wyjść.

    Ok. ale można również pomyśleć tak "dlaczego pasterz nie bał się, że inne się zgubią  wpadną do rzeki itp ?

    Nie bał się bo wiedział, że pozostałe będą trzymać się razem. Sam też nie bał się, że wpadnie do Dunajca.

    Był odważny i podjął szybką odpowiednią decyzję. No i przede wszystkim ZAlEŻAŁO MU RÓWNIEŻ NA TEJ JEDNEJ.

    Jaka z tego puenta ? Kościół jest wspólnotą ale pasterzowi zależy na każdym. Jeżeli człowiek odłączy się od wspólnoty kościoła to jest jego wybór, ale niech wie, że wtedy "STRACI  OPIEKĘ  DUSZPASTERSKĄ".

     
    Odpowiedz
  13. jorlanda

    odłączeni też są pod opieką

    drogi Misjonarzu…

    gdyby tak nie było, Jezus nie byłby Chrystusem (Mesjaszem), ale zwykłym Jezusem umierającym nie wiedzieć czemu i po co. Odłączeni od stada, niezależnie od tego z jakiego powodu są odłączeni, także są objęci opieką duszpasterską. Powiem więcej – bo może Szanowny Misjonarz się nie orientuje – należą (nie na zasadzie przywłaszczenia sobie prawa do nich, ale raczej na zasadzie prawa przynależności ewentualnej) do kręgu kościoła jako wspólnoty.

    Gdyby tak nie było nie byłoby modlitwy za grzeszników, niewiernych, niewierzących, odchodzących etc. itp. itd., nabożeństw pierwszopiątkowych i wezwań podczas KAŻDEJ mszy w intencji owiec żyjących poza stadem.

    Mnie osobiście bardzo przeszkadzają twierdzenia typu "pozbawiają się duszpasterstwa". Może niepotrzebnie mnie to irytuje, ale irytuje.

    Mnie się też zdarzyło raz czy dwa samodzielnie do rzeki wskoczyć i nawet pokąsać Pasterza. A to, że trwam w wierze to nie tylko moja zasługa… Jest jeszcze łaska.

    ale to w następnym odcinku.

    Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  14. ahasver

    Wilk też człowiek 🙂

    Zgodzę się z Panem Krzysztofem.

    Myślę, że Jezus mógł czasem ironizować; przecież sam udawał się kilka razy ku miejscom samotnym i przestrzennym, niczym zabłąkana… czarna… owca (?).

    W Prawosławiu wspólnota oznacza zunifikowany byt, a Kościół ma wymiar kosmiczny. Tego rodzaju uniwersalizacja czasu, przestrzeni / materii obejmuje wszystko: Owce, wilki, świętoszków i bandytów, zatem i ludzi bardziej prospołecznych, i odludków. Znajdzie się również miejsce dla szatana; Paul Evdokimov nieśmiało pisał o zbawieniu szatana w idei apokatastasis. Herezja? Raczej logika.

    Przekonująca jest metafora zstąpienia Chrystusa do otchłani; światło przenika wszystko. Taka właśnie intuicja światła pozwala mi aktualnie dążyć w kierunku jakiegoś szerszego zrozumienia i uwierzenia w PŚ. i bez obaw wyrażać niezgodę na niektóre pomysły podsunięte przez Jezusa bez lęku o utratę poczucia obecności Transcendencji.

    Owczości mówię stanowcze nie i już!

    Wilk też człowiek, nawet ten bieszczadzki!

    http://www.youtube.com/watch?v=lWgOLsNN8Yk

     

     

     
    Odpowiedz
  15. misjonarz

    Trochę źle wyraziłem się

    Trochę źle wyraziłem się bo nie chodziło mi  o to, że "już nikt nie będzie się modił się za tego, który opuścił lub opuszcza", ale o to, że "ten kto opuszcza wspólnotę naraża się na niebezpieczeństwo lub niebezpieczeństwa. Naprawdę tych niebezpieczeństw jest mnóstwo (sekty, nowe ruchy religijne), czy coś bardziej prozaicznego "zamknięcie się w sobie grożące np. depresją", jakieś błędy życiowe typu "rozwód i co dalej" ?

    Oczywiście uogólniam, bo przecież ludzie praktykujący też mają różne: udręki, pokusy i inne problemy.

    Moim zdaniem są jeszcze inne niebezpieczeństwa – są one takie szczególne bo wewnętrzne.

    Czyli np. ktoś przestaje praktykować no ale "dziecko chce ochrzcić, dopuścić do komunii, ślubu,". Czyli niebezpieczeństwo leży w traktowaniu wiary jako tylko pięknej tradycji.

    Nawiązując jeszcze do tej owcy i Dunajca. Być może można to jescze tak "obmyślać" ?

    Ktoś "ucieka odłącza się" i nagle chce wrócić (zaczyna płynąć) jednak nie zauważa przeszkody nie do pokonania (wysoki brzeg). Być może jest tak, że "gdy wyrasta mur nie do pokonania własnymi siłami) to wtedy powrót może być bolesny.

    Znam z autopsji osobę, która "wróciła", ale non stop "boli" i non stop są problemy. Tak więc powrót nie musi być "łatwy i przyjemny".

    Dlaczego tak jest ? Słyszałem opinię, że "każdy grzech pozostawia ranę w sercu", która ciężko i długo się goi.

     

    Ok. "dobrej nocki", ale z szybkim zaśnięciem "bez liczenia baranów"

     
    Odpowiedz
  16. jorlanda

    Grzech zostawia ranę

    To prawda, grzech zostawia ranę. Dlatego Chrystus musiał umrzeć, aby zniweczyć działanie grzechu, wyleczyć wszystkie rany.Nie musimy już tego nosić, możemy być wolni od skutków grzechu. Jeśli ktoś tego nie "odczuwa" (to nie to słowo ale nie mam teraz innego), może powinien bardziej zaufać, głębiej wejść w rzekę wybaczenia.

    Podoba mi się refleksja o przenikaniu światła nawet w otchłani. Zastanawiałam się kiedyś, co Jezus robił przez te trzy dni, kiedy nie żył tzn, Jego ciało leżało w grobie, a On zstąpił do piekeł zanim zmartwychwstał. Trzy dni w piekle, Stwórca świata w otchłani… Światło przenikające wszystko, nawet najgłębszą beznadzieję. To silna metafora. I na pewno bardziej atrakcyjna niż pasterski obrazek p.t. uratuj owcę

    Zastanawiałam się też nad tym słynnym nawróceniem szatana, czy to jest możliwe. Pośród różnych tekstów i dyskusji na ten temat znalazłam kiedyś omówienie, z którego dowiedziałam się, że w przypadku aniołów może to być jednak niemożliwe. Ze względu na to, że zostały stworzone jako istoty duchowe o doskonałej (pewnie mniej doskonałej niż Bóg, ale na pewno bardziej gruntownej niż człowiek) wiedzy na temat dobra i zła, plus do tego wolna wola, tak jak człowiek. Podjęły decyzję o tym czy są "za" czy "przeciw" Bogu na początku swego istnienia. Różnica między człowiekiem a aniołem jest wielka właśnie ze względu na poziom wiedzy i rodzaj istnienia w realnej duchowej rzeczywistośći. Anioł nie pyta, anioł wie. A człowiek ciągle szuka z kompasem (sumieniem). Kiedy anioł podejmuje decyzję moralną, skutki tej decyzji są bardziej trwałe, niż skutki decyzji człowieka. I anioł zmienia się potem permamentnie. "Nieodwołalny charakter wyboru dokonanego przez aniołów, a nie brak nieskończonego miłosierdzia Bożego sprawia, że ich grzech nie może być przebaczony" – czytamy w KKK 393. W skrócie – człowiek jest tak skonstruowany, że łatwiej mu się odwrócić od zła, bo jego wybory są odwracalne. Anioł podejmujący się zła, wybiera zło na zawsze.

    Polecam krótkie katechezy na ten temat: Zbawienie szatana , Dlaczego szatan nie może się nawrócić?

    Zawiłe to jak dla mnie, poza tym to "teoria oparta na teorii" istnienia istot wolnych od czasu i przestrzeni, nie mniej jednak skłoniła mnie do refleksji na temat granic łaski, miłosierdzia Bożego. Granice w świecie wieczności, granice tam gdzie nieskończoność i wszechmoc są zasadą… ciekawe…

     
    Odpowiedz
  17. jadwiga

    Misjonarzu

    Stado szło koło rzeki oczywiście razem ale jedna owca odłączyła się od stada i wpadła do rzeki. Owce umieją pływać – ta, która wpadła do rzeki poradziła sobie z nurtem rzeki a był on dosyć mocny. Dopłynęła do brzegu, ale w żaden sposób nie potrafiła wyjść na brzeg. Oczywiście próbowała ale bez skutku. Pasterz to zaobserwował, tak więc zszedł do koryta i pomógł owcy. Co prawda zrobił to wydawałoby się w sposób dosyć drastyczny, ale w tych warunkach nie było innego wyjścia. 

    A gdyby nie potrafiła dopłynac do brzegu? Byłaby pozostawiona sama sobie…Gdyz jakakolwiek pomoc jej narazałaby stado……Dla dobra stada zostałaby poświoecona…..

     
    Odpowiedz
  18. misjonarz

    Tak niestety działa tzw.

    Tak niestety działa tzw. "superego". Czyli świadomość zbiorowa, która jest moim zdaniem zupełnia inna od wspólnoty kościoła. Przecież to jest normalne doświadczenie społeczne – gdyby siły powietrzne USA wiedziały, że samoloty lecą na World state center a w środku siedzą zamachowcy to nie mieliby skrupułów aby zestrzelić je. Poświęciliby te pareset osób dla innych. Czy to oznacza, że "za wszelką cenę mamy unikać zbiorowości ?

    Jeszcze powrócę do owcy i Dunajca, bo tak naprawdę to nie wiem, czy ona sama wpadła do rzeki, czy coś jej się pomyliło i wybrała "drogę na skróty ? W tym miejscu jest kładka i te owce przechodziły wszystkie po kładce a ta jedna no to nie wiem, ale nagle znalazła się w wodzie. Być może "wybrała drogę na skróty" ?

    Do przynależności do kościoła katolickiego NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA.

    Ta wspólnota to jest mądrość bo wiemy czym kończą się wszelkiego rodzaju "samowole".

    Teraz uwaga a niech mi się "oberwie". Wydaje mi się, że taką "samowolę" próbuje robić Tezeusz.

    Na szczęście są jeszcze ludzie krytycznie podchodzący do niego.

     
    Odpowiedz
  19. gal

    Panie Misjonarzu, ja tam

    Panie Misjonarzu, ja tam wiem, że samowole kończa się raz tak raz siak. Samowola Jezusa, spowodowała powstanie chrześcijaństwa, samowola tysięcy naukowców, których nie obchodziło ,,że się nie da” lub ,,nie wolno”  spowodowała, że żyje nam się wygodniej. Samowola mojego sąsiada powoduje, że mam w stawie bakterie E. coli.

     
    Odpowiedz
  20. dorota.bialachowska

    Czytam: „Samowola Jezusa” ??

     Myślimy o Tej samej Osobie? Jezus z samowoli na krzyżu umarł? Z takiej samowoli, co sąsiad który fekalia do stawu wylewa? Ktoś mnie uszczypnie? Czytam co czytam??

     
    Odpowiedz
  21. gal

     ,,Samowola – postępowanie

     ,,Samowola – postępowanie wyłącznie według własnej woli, bez liczenia się z zakazami i obowiązującym prawem”. Samowola może budować i może niszczyć. Sama w sobie nie jest ani dobra ani zła.

     
    Odpowiedz
  22. dorota.bialachowska

    To się różnimy.

     Ja widzę samowolę i wolną wolę. Ale, może czasem to to samo? No, nie dla mnie. Źle korzystając z wolnej woli, postępujemy samowolnie. To tak. Samowola to złe użycie wolnej woli. Jaki by tu przykład znaleźć… Może to co w Raju się zdarzyło? Pan widzi teraz róznicę? Chrystus z wolnej woli poddał sie woli Ojca. Może ja "samowolnie" uznałam, że tu piszą ludzie rozumiejący Chrześcijaństwo??

     
    Odpowiedz
  23. gal

    Nie jestem dobry w

    Nie jestem dobry w semantyce. Poza tym, większość mojego życia przypada na PRL, gdzie bardzo wiele pożytecznych inicjatyw i postaw władza określała pejoratywnie mianem  ,,samowoli”.  A z wiekiem rozumiem coraz mniej, nie tylko Chrześcijaństwo. I na tym kończę.

    Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  24. jorlanda

    Samowola Tezeusza

    Teraz uwaga a niech mi się "oberwie". Wydaje mi się, że taką "samowolę" próbuje robić Tezeusz.

    Oooooooooooooo! To bardzo intrygujące, poproszę o rozwinięcie.

    Czyt. przyjmuję wyzwanie.

    ;P

     

     
    Odpowiedz
  25. misjonarz

    Ok. rozwinę, ale nie

    Ok. rozwinę, ale nie udowodnię. Mam wrażenie, że większość ludzi "u Tezeusza" to ludzie wyjątkowi tzn. poisadający osobowść antyspołeczną, czyli ludzie unikający wspólnot, zamykający się w swojej grupie wokół "samych siebie", "odizolowani do społeczeństwa i kościoła. Wydaje mi się, że jest to grupa zamknięta a wręcz sekta.  Mam wrażenie, że Ci ludzie unikają wspólnoty kościelnych a jeżeli tak to "unikający również mszy św". Ok. być może się mylę, ale jeżeli tak naprawdę jest to to jest naprawdę sekta, być może nawet tzw. "destrukcyjna".

    Ok. dość bo może przesadziłem, ale takie jest moje wrażenie.

     
    Odpowiedz
  26. jorlanda

    Sekta w labiryncie Tezeusza?

    No coraz bardziej intrygują mnie powyżej napisane zdania. A jako żem dociekliwa, poproszę o jakieś dowody – kto jest antyspołeczny, i daczego Tezeusz wydaje się zamknietą grupą? I skąd przeświadczenie, że może być czy też jest sektą destrukcyjną?

    To dość poważne oskarżenia. I zaczynam się czuć napiętnowana, mimo że sformułowanie "ludzie wyjątkowi" mile połechtało moją próżność

    Prowadzę blog w tym portalu od dłuższego już czasu, właśnie dlatego że jestem pewna – to nie tylko wrażenie – iż w "Tezeuszu" poznaję Kościół i jego trudne drogi. Że to właśnie tu mogę spotkać wyznawców Chrystusa, jak i błądzących czy też poszukujących Boga gdzieś w okolicach chrześcijaństwa, z którymi można doświadczać wspólnoty i jedności w wierze (nawet trudnej wierze). "Tezeusz" inspiruje do poszukiwania w głębi chrześcijaństwa, nie jest kółkiem modlitewnym czy szkołą katechezy, bo pełni inne funkcje w Kościele. Mimo że i modlitwy i sporo prawd wiary czy wręcz lekcji teologii tu można znaleźć. Jestem osobą praktykującą wiarę, nieustannie starającą się odnaleźć miejsce we wspólnocie Kościoła, czynnym teologiem (katecheza, wykłady, publikacje), członkiem wspólnot parafialnych. Korzystam z kierownictwa duchowego, zachwycam się duchowością ignacjańską i generalnie jestem dość zsocjalizowana mimo naturalnych skłonności do antyspołecznych zachowań, które – jak słusznie zauważasz, Misjonarzu – czasem mogą utrudniać funkcjonowanie w obrębie wspólnoty. Całe to moje teologiczne CV powinno mi wystarczyć, żeby osiągnąć zbawienie na jedynie słusznej drodze, prawda? Po co mi "Tezeusz"?

    Odnajduję w labiryntach Tezeusza coś, czego brak mi czasem w typowych wspólnotach chrześcijańskich – ODWAGI, oraz twórczego podejścia do kwestii religijnych – dogmatycznych i fundamentalnych w ramach nauczania Kościoła Katolickiego. Twórczego, ale nie destrukcyjnego czy wiodącego na manowce herezji.

    Przypomina mi to drogę pierwszych apostołów przez pogańskie kraje, kiedy to z duszą na ramieniu ale i z Duchem Świętym na chorągwiach głosili Słowo Boże i zbierali za to baty. Współczesność wymaga nowej ewangelizacji – o tym mówi wiele dokumentów Soboru Watykańskiego II. "Tezeusz" wpisuje się w metody głoszenia Słowa w trudnych czasach. A jakie czasy, takie metody… Nie wszystkim się to podoba, nie każdemu pasuje. Ale – Bóg będzie wiedział jak wykorzystać zasiane w ten sposób ziarna wiary.

    Moim marzeniem jest, aby użytkownicy Tezeusza wypowiedzieli się na ten temat – czy faktycznie Misjonarz ma słuszne wrażenie? Czy "Tezeusz" prowadzi do destrukcji? Czy może "Tezeusz" raczej pomaga, wspiera poszukiwanie Boga, promuje chrześcijaństwo w świecie antywartości, zaprasza do twórczego współprzeżywania Słowa ludzi z różnych stron, nawet tych, którym daleko do podpisania się pod deklaracją "jestem katolikiem i amen".

    No ja bardzo poproszę o rozwinięcie swoich tez, Szanowny Misjonarzu.

     
    Odpowiedz
  27. misjonarz

    Będzie św Ignacy i jego

    Będzie św Ignacy i jego tzw. "reguły o trzymaniu z kościołem". Nie będę wymieniał w których punktach portal sprzeciwia się tym regułom. Od siebie jeszcze raz powtórzę za Ignacym

    "Nie obfitość wiedzy ale wewnętrzne smakowanie nasyca duszę".

     

    [352] Do zachowania prawdziwej postawy, jaką powinniśmy przyjąć w Kościele wojującym należy przestrzegać następujących reguł

    [353] Reguła 1. Rezygnując z wszelkiego własnego sądu trzeba mieć umysł gotowy i skory do okazania posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, czyli naszej świętej Matce, Kościołowi hierarchicznemu.

    [354] Reguła 2. Pochwalać spowiedź przed kapłanem i przyjmowanie Najświętszego Sakramentu raz w roku, jeszcze bardziej w każdym miesiącu, a jeszcze lepiej każdego tygodnia, z zachowaniem wymaganych i należnych warunków.

    [355] Reguła 3. Chwalić częste słuchanie Mszy świętej, a także śpiewy, psalmy, długie modlitwy w kościele i poza nim. Podobnie godziny ustanowione w pewnych porach, przeznaczone na całe Boże oficjum i na wszelkie modlitwy i godziny kanoniczne.

    [356] Reguła 4. Wychwalać zakony, dziewictwo i wstrzemięźliwość, małżeństwo zaś nie tak jak to.

    [357] Reguła 5. Wychwalać śluby zakonne posłuszeństwa, ubóstwa i czystości i inne sposoby doskonałego wyrzeczenia się. Trzeba też zwrócić uwagę, że ponieważ śluby się wiążą z doskonałością ewangeliczną, nie powinno się czynić ślubu co do rzeczy, które od niej pddalają, na przykład, że ktoś będzie kupcem lub że zawrze związek małżeński.

    [358] Reguła 6. Wychwalać relikwie świętych, oddawać im cześć i modlić się do świętych. Chwalić trzeba odprawianie stacji, pielgrzymowanie, odpusty, jubileusze, krucjaty i zapalanie świec w świątyniach.

    [359] Reguła 7. Chwalić postanowienia o postach i o wstrzemięźliwości, na przykład podczas Wielkiego Postu, dni krzyżowych, wigilii, piątków i sobót. Podobnie pokuty nie tylko wewnętrzne, ale i zewnętrzne.

    [360] Reguła 8. Wychwalać ozdabianie i budowanie kościołów, podobnie jak obrazy – i oddawać im cześć odpowiednio do tego, co przedstawiają.

    [361] Reguła 9. Wreszcie wychwalać wszystkie przykazania kościelne i być wewnętrznie gotowym do wyszukiwania dowodów w ich obronie, a nigdy do ich zwalczania.

    [362] Reguła 10. Powinniśmy być gotowi do uznania i pochwalania zarówno dekretów i poleceń, jak i obyczajów naszych przełożonych. Chociaż bowiem czasami nie są one godne pochwały, to jednak występowanie przeciw nim czy to podczas publicznych przemówień, czy to w rozmowach z ludźmi prostymi zrodziłoby raczej szemranie i zgorszenie wśród ludzi – i to zarówno przeciw przełożonym świeckim jak duchownym. Toteż jak z jednej strony jest rzeczą szkodliwą mówić źle do ludzi pod nieobecność przełożonych, tak może być rzeczą pożyteczną, jeżeli się rozmawia o złych obyczajach z tymi, którzy mogą temu zaradzić.

    [363] Reguła 11. Wychwalać naukę [teologii] pozytywnej i scholastycznej. Jest bowiem raczej właściwością doktorów pozytywnych, na przykład świętego Hieronima, świętego Augustyna, świętego Grzegorza itd. wzbudzanie uczuć, żeby we wszystkim kochać Boga, naszego Pana, i służyć Mu, natomiast cechą teologów scholastycznych, na przykład świętego Tomasza, świętego Bonawentury i Mistrza Sentencji itd., jest raczej określanie lub wyjaśnianie dla naszych czasów rzeczy koniecznych do zbawienia wiecznego i do lepszego zwalczania i ujawniania wszelkich błędów i fałszów. Doktorzy scholastyczni bowiem, ponieważ są bardziej nowocześni, nie tylko opierają się na właściwym zrozumieniu Pisma świętego oraz na Doktorach świętych i pozytywnych, ale też oświeceni mocą Bożą, wspomagają się Soborami, kanonami i postanowieniami świętej naszej Matki, Kościoła.

    [364] Reguła 12. Powinniśmy się wystrzegać czynienia porównań między nami, którzy jeszcze żyjemy, a błogosławionymi, którzy żyli w dawnych czasach. Popełnia się bowiem niemały błąd, jeżeli się mówi, że ten więcej wie niż święty Augustyn, tamten, to drugi święty Franciszek, albo i lepszy od niego, a ów to drugi święty Paweł w dobroci i świętości itd.

    [365] Reguła 13. By we wszystkim utrafiać w sedno, powinniśmy być zawsze gotowi wierzyć iż białe, które widzę, jest czarne, jeżeli się tak wypowie Kościół hierarchiczny, w przekonaniu, że między Chrystusem, naszym Panem i Oblubieńcem, a Kościołem, Jego Oblubienicą, działa ten sam Duch, który nami kieruje i rządzi ku zbawieniu innych dusz. Świętą Matką naszą, Kościołem, rządzi bowiem i kieruje ten sam Duch i Pan nasz, który nam dał dziesięć przykazań.

    [366] Reguła 14. Chociaż jest pełną prawdą, że zbawić się może tylko człowiek przeznaczony i mający łaskę i wiarę, to jednak trzeba bardzo uważać na sposób rozmawiania i rozprawiania o tych wszystkich sprawach.

    [367] Reguła 15. Nie powinniśmy mieć zwyczaju wiele mówić o przeznaczeniu. Ale jeśli czasami w jakiś sposób się o tym mówi, trzeba tak mówić, żeby ludzi prostych nie wprowadzić w błąd jakiś, jak to się zwykło dziać, kiedy się mówi: już jest postanowione, czy mam być zbawiony czy potępiony – i czy będę dobrze postępował czy źle, nic się już nie zmieni. Przez to gnuśnieją i zaniedbują pełnienie uczynków, które prowadzą do zbawienia i postępu duchowego.

    [368] Reguła 16. Również trzeba zwrócić uwagę, że kiedy mówimy o wierze wiele i z naciskiem, a bez rozróżnień i objaśnień, by nie dawać ludziom sposobności do gnuśności i lenistwa w pełnieniu uczynków, i to równie dobrze przed tym, nim wiara zostanie ukształtowaną przez miłość, jak i później.

    [369] Reguła 17. Podobnie nie powinniśmy tak wiele mówić o łasce i kłaść na nią tak wielkiego nacisku, by to zrodziło truciznę, [błędu] znoszącą wolność woli. Tak więc można o wierze i o łasce mówić w miarę możliwości i za pomocą łaski Bożej ku większej chwale Jego Boskiego Majestatu, nie w taki jednak sposób – zwłaszcza w naszych tak niebezpiecznych czasach – że ucierpiałyby dobre uczynki i wolna wola albo by je lekceważono.

    [370] Reguła 18. Chociaż ponad wszystko należy cenić usilną służbę Bogu, naszemu Panu, z czystej miłości, to jednak powinniśmy wielce wychwalać bojaźń Jego Boskiego Majestatu. Bo nie tylko bojaźń synowska jest rzeczą pobożną i świętą, ale także bojaźń służebna pomaga w wydobyciu się z grzechu śmiertelnego, jeżeli się człowiek nie zdobędzie na coś innego, lepszego albo bardziej pożytecznego. A kiedy się z niego wydobędzie, łatwo dojdzie do bojaźni synowskiej, która w całości jest miła i przyjemna Bogu, naszemu Panu, jest bowiem tożsama z miłością Boga.

     

    To są reguły, ale będzie również tzw. fundment.

    Człowiek został stworzony, aby Boga, naszego Pana, wielbił, okazywał Mu cześć i służył Mu – i dzięki temu zbawił duszę swoją. Inne rzeczy na powierzchni ziemi stworzone zostały dla człowieka i po to, by mu służyć pomocą w zmierzaniu do celu, dla którego został stworzony.
     Wynika z tego, że człowiek powinien ich w takim stopniu używać, w jakim go wspomagają [w zmierzaniu] do jego celu, a w takim stopniu powinien się ich pozbywać, w jakim mu [w dążeniu] do celu przeszkadzają.
     Toteż musimy się stawać obojętnymi wobec wszystkich rzeczy stworzonych, jeżeli to zostało pozostawione całkowicie swobodnej decyzji naszej wolnej woli, a nie zostało zakazane. Tak więc chodzi o to, byśmy ze swojej strony nie pragnęli bardziej zdrowia niż choroby, bogactwa niż ubóstwa, szacunku niż pogardy, życia długiego niż krótkiego; i – co za tym idzie – byśmy spośród wszystkich pozostałych rzeczy pragnęli tylko tego i to tylko wybierali, co nas bardziej prowadzi do celu, dla którego zostaliśmy stworzeni.

     
    Odpowiedz
  28. misjonarz

    Jeszcze jedno. Co się

    Jeszcze jedno. Co się dzieje gdy ktoś zaczyna łamać powyższe zasady ? Prędzej czy później tworzy się:

    schizma, herezja, sekta, czy jakieś inne wyznanie. Tak więc może należy zmienić pewne podejście ?

    Z problematyki synkretyzmu i niepewnego ekumenizmu wejść na problematykę: "jak nie dopuszczać do rozpadu kościoła ?

     
    Odpowiedz
  29. jadwiga

    Misjonarzu

    Ludzie sa różni. Nie są swoimi klonami i odczuwają różnie. I to nie jest złe ani dobre. Po prostu jest.

    Bezwzględne posłuszeństwo – jak nas uczy historia – prowadzi jedynie do totalitaryzmu. 

     
    Odpowiedz
  30. misjonarz

    Totalitaryzm zasadza się

    Totalitaryzm zasadza się m.inn. na "charyzmatycznym przywódctwie", na ukrywaniu prawdziwych celów misji, na tzw. "rządzie dusz", na ateiźmie. Totalitarne są również pewne chwyty i króczki, a tak niestety robi Tezeusz "przywłaszcza sobie pewne rzeczy", a zwłaszcza wypowiedzi. Wczoraj to "wyczaiłem" – jakiś tam pkt.

    regulaminu "są własnością portalu Tezeusz". Totalitaryzm to jest również "kurczowe trzymanie się jakichś głupich przepisów", tak jakby nie można było zrobić wyjątku, zwłaszcza na wyraźną prośbę.

    Poza tym totalitaryzm "ma długofalowe misje, zupełnie nierozsądne". Poza tym mówienie "za kogoś", czyli w l. mnogiej MY, jest właśnie takim. Wczoraj znowóż coś wyczaiłem – powiedzenie w stylu "będziemy się rozwijać i tworzyć ośrodki dla celibatariuszy i całych rodzin" to jest właśnie typowa próba "rządzenia duszami".

    Jeszcze jedno, może należałoby coś zmienić ? Misjonarzem można stać się, ale jest pewien problem, misjonarze mają pod swym sztandarem Chrystusa i ZNAK  KRZYŻA, a właściwie krucyfiks. Dlaczego Tezeusz boi się owego ?

     
    Odpowiedz
  31. jadwiga

    Misjonarzu

    Totalitaryzm zasadza się m.inn. na "charyzmatycznym przywódctwie", na ukrywaniu prawdziwych celów misji, na tzw. "rządzie dusz", na ateiźmie .

    Czy jakakolwiek religia się na tym nie "zasadza"? A jezeli chodzi o ateizm – to hitleryzm nie powstał na bazie ateizmu.O ile wiem były serdeczne fotki Hitlera i Papieża.

    Totalitaryzm to jest również "kurczowe trzymanie się jakichś głupich przepisów", tak jakby nie można było zrobić wyjątku, zwłaszcza na wyraźną prośbę.

    Czy nie mozna tego powiedziec o jakiejkolwiek religii?

    Poza tym totalitaryzm "ma długofalowe misje, zupełnie nierozsądne". Poza tym mówienie "za kogoś", czyli w l. mnogiej MY, jest właśnie takim.

    Wszelkie zakony, zgromadzenia, wspólnoty…….

    Misjonarzem można stać się, ale jest pewien problem, misjonarze mają pod swym sztandarem Chrystusa i ZNAK KRZYŻA, a właściwie krucyfiks.

    Totalitaryzm miał hakenkreize czyli swastykę.Był tez sierp i młot…i wszystko to było w imię dobra człowieka…..Istnieja tacy co morduja się w imię Allaha, i byli tacy co mordowali w imię Chrystusa. Aby mordowac zawsze można znależc i symbol i imię.

     
    Odpowiedz
  32. misjonarz

    Hitleryzm powstał również

    Hitleryzm powstał również na bazie "dziwnych filozofii" – typu Nietsche, powstał na podstawie okultyzmu i dziwnej duchowości i pogaństwa i satanizmu (chociaż ukrytego) (sfastyka to pozostałość rzymska).

    Papież nie jest przywódcą – on jest pasterzem i to dobrym pasterzem. Ok. a mam coś zrobić ?

    Już to zrobiłem (chyba z dobrym skutkiem ?).

    W imieniu Jezusa Chrystusa zabraniam wam obrażać, wyśmiewać, (stawiać w złym świetle), wykpiwać święty kościół katolicki.

    Jeżeli nie posłuchacie to będę Was wprost "gnębić pewnymi modlitwami".

     

    pozdrawiam "wojujący Janusz – misjonarz i niegodny sługa Pana"

     

     
    Odpowiedz
  33. misjonarz

    Jeszcze jedno – ok. „wolno

    Jeszcze jedno – ok. "wolno Wam pisać co się podoba ale nie "jako wilk w owczej skórze", czyli

    wolno wam, ale "jeżeli Tezeusz uzna, że "JESTEŚMY POZA KOŚCIOŁEM KATOLICKIM".

    Najgorsze co można zrobić to "podszywać się pod kogoś aby uwieść, zwieść itp.".

     
    Odpowiedz
  34. Kazimierz

    Janusz

    Myślę, że pisząc że będziesz gnębił kogoś modlitwami, piszesz sam nie wiesz co. Co to znaczy, myślisz, że Bóg jest marionetką, albo pacynką na twoim palcu?

    Rany, już brak mi słów, znasz Słowo, które mówi, że Bóg chroni przed niesłusznym oskarżeniem, że błogosławieństwo spoczywa na tych, którzy się Go boją, a przekleństwo nie dotknie wierzącego.

    Nasłuchałeś się dziwności i wypisujesz jakieś nierozsądne rzeczy.

    Czy ty myslisz, że twoja modlitwa ma sama w sobie moc jakąś? To typowe New Age, gdzie ty jesteś ?

    KJ

     
    Odpowiedz
  35. misjonarz

    Tak. Uwaga – zacznę od

    Tak. Uwaga – zacznę od Ciebie Kazimierzu – powalczymy ?

    Świętym Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną, niech go Bóg pogromić raczy a Ty Książę zastępów anielskich szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich krążą po tym świecie (i wokół Ciebie) MOCĄ BOŻĄ, strąć do piekła AMEN.

    Potężna królowo Niebios i Pani nasza i orędowniczko – Maryjo,

    ścigaj złe duchy i odpędzaj je od ludzi Amen.

     

    W imieniu Jezusa Chrystusa duchu pychy i niezgody odstąp ode mnie i od Twojego byłego sługi Kazimierza.

    Odejdź od jego umysłu, uczuć i ciała.

    Jezu Chryste Ty zbawiłeś wszystkich i pragniesz wszystkich przygarnąć do siebie, pomóż nam powracać do Ciebie tak, jak Ty to zaleciłeś.

     

    Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać. Panno chwalebna i błogosławiona, o Pani nasza, orędowniczko nasz z synem swoim nas pojednaj, synowi swojemu nas polecaj, swojemu synowi nas oddawaj. Amen.

     

     

     
    Odpowiedz
  36. misjonarz

    Jeszcze jedno. W imieniu

    Jeszcze jedno. W imieniu Jezusa Chrystusa,

    Nie łzy żalu, skruchy popłyną szeroką rzeką z Twoich oczu, niech zabiorą Ci głos i powiedzą Twojej duszy to co mają powiedzieć. Amen.

     
    Odpowiedz
  37. Kazimierz

    Janusz

    Wiesz co, ja nie jestem byłym sługą Boga, ale jestem nim cały czas i twoje chore pomysły po prostu ignoruję, a tak swoją drogą, to mała nauka – Pan Jezus uczył, aby się modlić do Ojca w imieniu Jezusa Chrystusa. Aniołowie są duchami służebnymi wobec Boga i nic nie uczynią, jeśli ich Bóg nie pośle.

    Ostatnie twoje wpisy pokazują ciebie w bardzo niekorzystnym świetle, wręcz mógłbym zaryzykować, że masz  jakieś psychiczne problemy, no ale cóż gnęb – jak to napisałeś  modlitwami – jeśli musisz…

    KJ

     
    Odpowiedz
  38. misjonarz

    Zero dyskusji.
    Tajemica 1.

    Zero dyskusji.

    Tajemica 1. radosna Zwiastowanie Najświętszej Marii Pannie.

    Archanioł Gabriel zwiastował Najświętszej Marii Pannie, że zostanie matką Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Pan Bóg objawił swoją wolę Maryi przez Archanioła Gabriela. Bardzo często, Bóg objawia swoją wolę poprzez spotykanych przez nas ludzi lub bezpośrednio nam, poprzez różne wydarzenia.

     

    Zdrować Maryjo łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywotoa Twojego

    Jezus

    Święta Maryjo Matko Boża, módl sie za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej amen.

    Módl sie za nami święta Boża rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

    O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego i zaprowadź nas do żywota wiecznego Amen.

     

     

     
    Odpowiedz
  39. misjonarz

    Zaprowadź wszystkie dusze

    Zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.

     
    Odpowiedz
  40. quqzar

    Jest i plus

    Przynajmniej w tekstach modlitw nie ma już losowo umieszczanych cudzysłowów. Pozostałych błędów interpunkcyjnych też jakby mniej, więc jest jakaś dobra strona całej sytuacji.

    ***

    A propos rozpoznawania duchów – św. Jan od Krzyża przypuszcza, że oznaką fałszywego ducha modlitwy jest min. :

    (…) zbytnia pewność siebie i mała bojaźń, że [dusza] może błądzić wewnętrznie, bez której to bojaźni nigdy nie działa Duch Boży, by zachować duszę od złego, jak mówi Mędrzec

    oraz

    (…) chęć przekonania wszystkich, by wierzyli, że to, co otrzymuje, jest wielkim dobrem. Prawdziwy zaś duch nie ma w sobie tego, owszem, przeciwnie, pragnie, by go uważano za coś małego, gardzono nim i sam to czyni.

    ***

    Pozdrawiam i przepraszam za wpis nie na owczy temat


     

     
    Odpowiedz
  41. misjonarz

    Uwaga, wyciągnę jeszcze

    Uwaga, wyciągnę jeszcze grubszą "armatę", nie tyle do zwalczania, ale dla nauki pokory.

    Antyfona Nie pamiętaj, Panie win naszych ani win naszych rodziców i nie karz nas za nasze grzechy Ojcze nasz… I nie wódź nas na pokuszenie, Ale nas zbaw od Złego. Psalm 54 (53 ) Boże, zbaw mnie, w imię swoje, swoją mocą broń mojej sprawy! Boże słuchaj mojej modlitwy, nakłoń ucha na słowa ust moich! Bo powstają przeciwko mnie pyszni, a gwałtownicy czyhają na moje życie; nie mają Boga przed swymi oczyma. Oto Bóg mi dopomaga, Pan podtrzymuje me życie. Niechaj zło spadnie na moich przeciwników i przez wzgląd na swą wierność zniwecz ich! Będę Ci chętnie składać ofiarę, sławić Twe imię, bo ono jest dobre, bo wybawi mnie z wszelkiej udręki, a moje oko ogląda hańbę moich wrogów. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsz i na wieki wieków amen.

    -Zbaw swego sługę
    -Boże mój, ponieważ nadzieję pokłada w Tobie.
    -Bądź dla niego , Panie, wieżą warowną.
    -Wobec nieprzyjaciela.
    -Niech nieprzyjaciel nie będzie mógł nic mu  uczynić.
    -A syn nikczemności niech nie będzie mógł mu  zaszkodzić.
    -Wyślij, Panie, Twoją pomoc, ze świętego miejsca.
    -I z Syjonu przyslij mu obronę.
    -Panie, wysłuchaj moją modlitwę.
    -A moje wołanie niech do Ciebie przyjdzie.
    -Pan z wami
    -I z duchem twoim.
    Módlmy się.
    Boże, u którego jest zawsze miłosierdzie i przebaczenie: Wysłuchaj naszą modlitwę; ażeby ten Twój sługa Kazimierz , związany łańcuchem grzechów, otrzymał łaskawe przebaczenie Twojej miłosiernej miłości. Święty Panie, Ojcze wszechmogący, Boże przedwieczny, Ojcze naszego Pana Jezusa Chrystusa, który skazałeś tego tyrana odstępcę na wieczną gehennę i przysłałeś na ten świat Twojego Jednorodzonego Syna, aby pokonał tą ryczącą istotę: przybądź szybko, przyśpiesz swoje nadejście, aby wyrwać mu człowieka, którego stworzyłeś na swój obraz i podobieństwo, ocalając go od zniszczenia i od złego ducha. O Panie, napełnij strachem przed Tobą tą bestię, która sieje zniszczenie w Twojej winnicy. Udziel Twoim sługom ufności, aby mogli z całych sił walczyć przeciwko najgorszemu smokowi, tak aby on nie gardził tymi, którzy ufają Tobie i nie mógł powiedzieć tego, Co już kiedyś faraon powiedział Mojżeszowi: "Nie znam Boga i nie uwolnię Izraela i nie pozwolę mu odejść". Niech zmusi go Twoja potężna prawica do wyjścia z twojego sługi ażeby nie sądził, że może trzymać jako więźnia, tego , którego Ty raczyłeś Stworzyć na Twój obraz i którego  Ty odkupiłeś przez Twojego Syna. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, na wieki wieków. -Amen.


    Słowa Ewangelii według św. Marka (Mk 16,15-18) Jezus rzekł do swoich uczniów: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, ten będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, ten będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nic nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie".

    Słowa Ewangelii według św. Łukasza (Łk 10,17-20) Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: "Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: "Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".

    Słowa Ewangelii według św. Łukasza (Łk 11,14-22) [Jezus] raz wyrzucał złego ducha u tego, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: "Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy". Inni zaż, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: "Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jesli ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swojego domu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda".

     

    -Panie, wysłuchaj modlitwę moją.
    -A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
    -Pan z wami.
    – I z duchem twoim.
    Módlmy się.
    Panie Wszechmogący, Słowo Boga Ojca, Jezu Chryste, Boże i Stwórco każdego stworzenia: Ty, który dałeś świętym Apostołom władzę stąpania po wężach i skorpionach; Ty, który wśród wielu Twoich nadzwyczajnych przykazań raczyłeś powiedzieć: "Wyrzucajcie złe duchy", dzięki czemu szatan, zwyciężony Twoją mocą, został strącony z nieba jak błyskawica; oto z lękiem i drżeniem wzywam, błagając, Twojego świętego imienia, abyś, po udzieleniu mi przebaczenia wszystkich moich grzechów, raczył dać mi, Twojemu niegodnemu słudze, niewzruszoną wiarę i siłę do zaatakowania, z pewnością i wiernością Twojemu poleceniu, tego okrutnego złego ducha i abyś pozwolił mi odczuć wspierającą mnie siłę Twojego ramienia. Proszę o to w Twoje imię, Jezu Chryste, nasz Panie i Boże, który przyjdziesz sądzić ogniem żywych i umarłych i wszystkie czasy. -Amen.

     
    Odpowiedz
  42. jadwiga

    modlitwy

    Boże, kimkolwiek jesteś – jakiekolwiek jest Twoje imię, Jahwe, Jehowa, Allah, Bóg Ojciec, Jezus – prowadz nas drogą prawdy i zbawienia. Naucz nas dobroci i sprawiedliwosci, abysmy się wyzbyli nienawisci i pychy. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…  

     
    Odpowiedz
  43. Kazimierz

    Janusz

    Dziekuję, że tak gorliwe modlitwy  wznosisz za mnie i że je publikujesz, lecz są one po niewczasie.

    Moje grzechy zostały odpuszczone 18 lat temu, wówczas krew Chrystusa Pana mnie oczyściła, a teraz  zawsze przychodze do Niego i On mnie oczyszcza i uzdrawia. Może to ci umkneło, ale Chrystus Pan jest moim Panem i umarł za moje grzechu na krzyżu Golgoty. Jego łaska mnie osłania a Duch Święty prowadzi po Jego drogach sprawiedliwości. Mój Pan Jezus Chrystus objawia mi swoją wolę wobec Niego i ja ją realizuję pod baczym okiem Ducha Świętego. Wyrzucam demony w imieniu Pańskim, prorokuję w Jego Duchu, modlę się o uzdrowienie i ludzie bywają uzdrawiani, zwiatuję Jego Słowo, które działa w ludziach opornych, którzy nawracają się do Niego – Pana Wszechświata.Prowadzę Wspólnotę rokochanych w Jezusie ludzi, których ciągle przybywa i staram się byc dobrym duszpasterzem.

    Więc jeśli chcesz to módl się o mnie modlitwy nigdy dość, ale wydaje mi się, że jest wielu takich ludzi, którzy bardziej jej potrzebują, bo nie znają Boga.

    KJ

     
    Odpowiedz
  44. jorlanda

    Odnośnie reguł ignacjańskich, Misjonarzu

    No ale to co wyżej to tak na marginesie.

    Przytoczyłeś kilka reguł ignacjańskich jako dowód na to, że Tezeusz poełnia jakieś błędy. No nie wiem, dlaczego przytaczasz akurat te reguły, bo z tego co wiem, to "Tezeusz" nie jest zakonem jezuickim – to raz, po drugie – katolicy nie są zobowiązani do przestrzegania reguł ignacjańskich. A już na pewno nie są do nich zobowiązani i przekonani wszyscy użytkownicy "Tezeusza".

    Nie wiem, czy się orientujesz, ale to Ignacy Loyola (założyciel zakonu jezuitów) powiedział zdanie: Jest czymś wielce niebezpiecznym chcieć wszystkich prowadzić tą samą drogą do doskonałości; taki człowiek nie rozumie, jak różne i jak liczne są dary Ducha Świętego.

    Napisał też w Konstytucji Zakonu:
    Niech się wszyscy starają mieć czystą intencję nie tylko co do stanu swego życia, ale także co do wszystkich poszczególnych spraw, zawsze to w nich mając szczerze na oku, aby służyć i podobać się Dobroci Bożej raczej dla Niej Samej oraz dla miłości i niezrównanych dobrodziejstw, którymi nas uprzedziła, niż dla bojaźni kar lub nadziei nagrody, choć i tymi pobudkami wspierać się powinni. Trzeba ich też często zachęcać, aby we wszystkim szukali Boga, uwalniając się w miarę możności z miłości wszelkich stworzeń, tak by całą miłość przenieść na ich Stwórcę, Jego miłując we wszystkich stworzeniach, a wszystkie stworzenia w Nim według najświętszej i Boskiej Jego woli (Konstytucje [288] 26).
     

    Mimo, że fascynuje mnie jakaś droga duchowa w obrębie katolicyzmu, nie czuję sie w obowiązku nawracać na nią całą resztę świata. Nawet Jezus nie używał siły do przekonywania ludzi, by za Nim szli.

    Jan Paweł II wiele razy powtarzał, że dzisiaj świat potrzebuje chrześcijańskiego świadectwa – o tym, czym jest miłość i braterstwo, czym jest jedność w Kościele.

    Jeśli uważasz się za chrześcijanina, ucznia Jezusa, Dobrego Pasterza, zatrzymaj się może w tym biegu na siostry i braci z mieczem i ogniem. I pomyśl jakie bogactwo możesz do nas przynieść i jakie od nas wynieść. W miejsce nienawiści i strachu połóż miłość i odwagę. Myśl samodzielnie, Jezus Ci pomoże, w końcu jest Światłem, Mądrością.

    Pozdrawiam w duchu Prawdy, z modlitwą za Ciebie

     
    Odpowiedz
  45. misjonarz

    Miałem podyskutować , ale

    Miałem podyskutować , ale odechciało się mi, będzie: (specjalnie – modlitwa).

    Tajemnica I bolesna Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu.  

    Panie Jezu, Ty czuwałeś w Ogrójcu, przed swoją męką i chciałeś nauczyć uczniów modlitwy wewnętrznej, która jest trwaniem z Tobą, jak sam mówiłeś przynajmniej 1 h. Naucz nas trwania w modlitwie, również tej trudnej, abyśmy umieli pokonywać swoje słabości

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego   Jezus

    Święta Maryjo Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej amen.

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna ………………………………….

    Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków amen.

    O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia.

     
    Odpowiedz
  46. jorlanda

    Misjonarzu błądzisz błądzeniem wielkim…

    Wczoraj wieczorem niestety nie miałam juz siły zmierzyć się z regułami ignacjańskimi, które wytoczyłeś jako oręż przeciwko ludziom tutaj zebranym. Pomyślałam –

    jutro rano będę wyspana, przemodlę to, rozeznam – w końcu on też na ignacjańskich nartach jedzie… Znam te metody, poważam je i czasem stosuję. I dziś rano pijąc kawę w pogodnym nastawieniu na przyjcielską acz zaczepną dyskusję z Tobą trafiam na powyższą dyskusję…

    Jest mi przykro. To co piszesz to jakaś żenada. Jak możesz – Ty chrześcijanin postępować w ten sposób? Modlisz się – ok, bardzo dobrze, za braci się modlić trzeba. Ale Ty się modlisz PRZECIWKO braciom. Nie jesteś jeszcze misjonarzem, zastanów się nad tym. Jeśli chcesz skutecznie głosić Słowo wśród pogan (tak chyba traktujesz społeczność Tezeusza) powinieneś zajrzeć do instrukcji Soboru Watykańskiego II i dokształcić się w zakresie dokumentów Kościoła na teamt sposobu prowadzenia misji w ramach nowej ewangelizacji.

    Zajrzałam do Pisma, przed chwilą, kiedy przeczytałam Twoje słowa – wiesz co znalazłam? Ano Apokalipsę. (Ap 12,10-12a)

    I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy!

    Widzisz Misjonarzu, jesteś raczej oskarżycielem niż bratem naszym… a to co piszesz jest tak najeżone błędami teologicznymi, że nie wiem w ogóle od czego zacząć wytykani Ci ich. Ale nie to jest najsmutniejsze, że posługujesz się nauką czy też fragmentami nauki Kościoła po to, by denerwować, dręczyć czy wręcz niszczyć ludzi. To, co piszesz godzi w metodologię misyjną Kościoła Katolickiego. Nie wiem, kto Ci doradza, ale to chyba nie jest Duch Święty…

    Pozwól, że posłużę się w tym miejscu słowami ludzi mądrzejszych ode mnie. To jest historia opowiedziana przez profesora teologii. Nazywa się Władysław Kowalak, misjonarz i wykładowca teologii, u którego zdawałam kilka egzaminów z zakresu misjologii oraz przedmiotu p.t. sekty i nowe ruchy religijne. Wszystkie zdałam na przynajmniej 4+, większość na 5, więc chyba mogę czuć się przynajmniej równa Tobie w posługiwaniu się wiedzą na ten temat.
    Profesor Kowalak mówiąc o zasadach inkulturowania i o błędach jakie popełniają czasem gorliwi misjonarze opowiedział taką oto historię zaczerpnietą ze swego życia (prowadził misje w Papui Nowej Gwinei).

    Kiedyś na misje przyjechał młody ksiądz misjonarz, który byl pełen zapału i energii. W wiosce, w której zakładał misje istniał zwyczaj pogański, który bardzo go irytował. Po wiosce chodziły ptaki, coś w rodzaju kur czy pawi, które bezkarnie mogły robić co chciały. Tubylcy uważali, że są to ptaki święte i nie wolno ich krzywdzić, bo inaczej wioskę spotka nieprzychylność bóstw i spadnie na ludzi nieszczęście. Było to związane z mitologią tego plemienia. Misjonarz uparł się, żeby zwyczaj wyplenić. Tlumaczył, rozmawiał, krzyczał, ale nic nie wskórał. Ludzie nawróceni na chrześcijaństwo nadal czcili święte ptaki. Pewnego dnia misjonarz postanowił radykalniej wziąć sprawy w swoje ręcę. Wziął strzelbę i z okrzykiem w stylu: ja wam pokażę potęgę bóstw i Boga Jedynego! – w imię Chrystusa zaczął strzelać do świętych ptaków. Traf chciał, a może i Opatrzność, kto wie, że następnego dnia przez wioskę przeszła straszliwa burza. Misjonarz niestety nie miał już czego tam wiecej szukać. Placówka padła, a Kościół musiał na jakiś czas odpuścić misje w tamtym miejscu.

    Inteligencji Ci chyba nie brakuje, wnioski wysnuj sam, Bracie Misjonarzu…

     
    Odpowiedz
  47. jorlanda

    Pytanie

    Misjonarzu, a możesz napisać coś o sobie? Czy jesteś księdzem, klerykiem, czy może narzeczonym, albo juz mężem? Masz dzieci, co robisz w życiu zawodowym? Jak masz naprawdę na imię?

    Modlisz się, bo się boisz, czy dlatego, że brak Ci argumentów? Pogadaj ze mną, pomodlimy się później.

    Prezencik dla Ciebie:

     

     
    Odpowiedz
  48. misjonarz

    Nie pogadam , powiem

    Nie pogadam , powiem jedynie, że "misjonarz" to nick, ale jestem świeckim misjonarzem internetowym (mam nawet oficjalną nominację).

    Modlę się bo po prostu chcę i już i jeszcze czemuś, ale nie powiem.

    Jeszcze co do mojego rozumowania. Ono jest logiczne (chociaż czasem więcej filozoficzne i dlatego trudne).

    Podam przykład:

    napisałem kiedyś na forum, że Maryja to szczególna oblubienica Ducha Świętego. Wysnułem to z pewnego przemyślenia – stwierdziłem, że Maryja była w sposób szczególny umiłowania przez niego i dlatego Duch Święty spowodował, że "poczęła". Poczęcie to jest po prostu zapłodnienie, tak więc moje rozumowanie, że: "plemniki w jej łonie znalazły się w sposób wyjątkowy i CUDOWNY" jest całkiem uzasadnione.

    Oczywiście mógł być też inny przypadek "cały zarodek w sposób cudowny został stworzony w jej łonie". Tak mogło być ale wtedy nie byłaby Ona matką jego.

    Tak więc moje rozumowanie jest logiczne, lecz "błędne językowo", bo oczywiście nikt nie będzie w obecnych czasach zmieniał ( i dobrze) określenia z "poczęła", na "została zapłodniona".

    Poza tym kościół nie może  nagle zmienić określenia bo "ludzie nagle dostali by zgorszenia" i zaczęli pewnie "wymyślać coś w stylu "miała męża"".

    Bo kościół jest mądry (chociaż i w nim zdarzają się pewne błędy – więcej ludzkie niż doktrynalne).

     

    Ok. pozdrawiam – Janusz

     
    Odpowiedz
  49. misjonarz

    Jeszcze  o jednym

    Jeszcze  o jednym pogadam.

    Zauważyłem, że jest na tym portalu dużo krytyki tzw. "dewocji" i napewno mniej lub więcej ukrytej krytyki takich mediów, jak radio Maryja.

    Ok. nie dyskutuję bo napewno istnieje tzw. "dewocja", tylko kto zastanawia się nad przyczynami i jak temu zaradzić ?

    Moim zdaniem dewocja jest porównywalna określeniu SKRUPUŁY (św Ignacy ma nawet tzw. "reguły o skrupułach).

    Kto w tym portalu mówi co to jest i co z tym robić ?

    Domyślam się, dlaczego  tak jest ? – o wiele łatwiej "krytykować niż leczyć".

    Istnieją jeszcze inne określenia – strichte teologiczne, które mają ludzie a są nimi:

    "fałszywa pokora" i "próżna chwała".

    Dlaczego Tezeusz "nie porusza takich problemów" ? – myślę, że dlatego, że to "się nie sprzeda" – bo to trzeba strasznie mocno nad tym myśleć.

    Jeszcze jedno – będzie filozoficznie i kontrowersyjnie "filozofowanie na temat byle czego nie wymaga myślenia".

     
    Odpowiedz
  50. misjonarz

    Jeszcze raz . Będzie

    Jeszcze raz . Będzie krytyka myślenia.

    Konstytucje – św Ignacy napisał dla zakonu Jezuitów.

    Ćwiczenia Duchowne są "dla wszystkich wierzących" – wyjaśnię ten cudzysłów – wszystkich bo wszyscy mogą je odprawiać a nie wszystkich bo nie wszyscy są w stanie je ukończyć ( i na nie dostać).

     

     
    Odpowiedz
  51. Malgorzata

    @Misjonarz

     Drogi Januszu!

    Miło nam mieć w portalu misjonarza internetowego, oficjalnie nominowanego. To naprawdę duży zaszczyt. Jak sądzę, zdajesz sobie jednak sprawę, że taka nominacja to również poważne zobowiązanie. Czy na pewno wypełniasz je prawidłowo?

    Osobiście radziłabym Ci w imię możliwie najlepszego wykonywania zobowiązań, jakich się podjąłeś, skonsultować się jednak ze swoimi mocodawcami lub z kierownikiem duchowym i poprosić o rzetelną ocenę Twoich działań oraz ewentualne wskazówki na przyszłość.

    Pozwolę sobie zwrócić Ci uwagę na parę spraw wartych przemyślenia i ewentualnego przedyskutowania z osobami, którym ufasz:

    – Czy dawanie chrześcijańskiego świadectwa anonimowo, bez podania swojego prawdziwego imienia i nazwiska to najlepsza droga – zwłaszcza w portalu Tezeusz, który personalizację wypowiedzi przyjmuje jako jedną z podstawowych zasad?

    – Czy przekopiowując teksty modlitw, zamiast podjąć rzeczową dyskusję, nie naruszasz przypadkiem drugiego przykazania?

    – Czy wydając bez jakiekokolwiek poważnego uzasadnienia negatywne oceny ludzi i ich działań, nie grzeszysz wydawaniem fałszywego świadectwa o bliźnich?

     – Czy to, co robisz (np. w portalu Tezeusz), nie narusza ogólnie znanych zasady internetowej etykiety i czy przypadkiem nie ma wyraźnych znamion trollingu; do takich podejrzeń skłania zwłaszcza ilość, agresywność i wspomniana anonimowość Twoich tekstów?

    Z uwag porządkowych dodam, że Tezeusz nie zajmuje się magią, okultyzmem itp. Redakcja nie popiera też tego rodzaju praktyk, a taki charakter – niestety – ma to, co ty określasz jako swoją modlitwę. Przeklejasz fragment jakiejś skądinąd pięknej modlitwy i chcesz, żeby to zmieniło rzeczywistość.

    Dla osób, które poszukują odpowiednich dla siebie tekstów modlitw, naprawdę istnieją dobre – wyspecjalizowane w tym kierunku bardziej niż Tezeusz – strony internetowe. Polecam zwłaszcza:

    http://www.mbkp.info/modlitwy.html

    http://adonai.pl/modlitwy/

    Pozdrawiam

    Małgorzata Frankiewicz

    PS. Wkrótce redakcja Tezeusza przygotuje odrębny tekst, w którym przypomnimy m.in., jakie są założenia i cele portalu oraz wyjaśnimy, jak rozumiemy swoją rolę katolików działających na rzecz dobra Kościoła katolickiego i jedności wszystkich chrześcijan.  

     

     
    Odpowiedz
  52. jorlanda

    Propozycja

    Misjonarzu, masz tu blog. Może skoro brakuje Ci tu jakiejs treści czegoś o dewocji czy krytyce (nie rozumiem tego, o co Ci chodzi ale OK Ty wiesz o co chodzi) – napisz o tym.

    Mnie te tematy nie zajmują, bo na co dzień stawiam im czoła nieustannie. Czasem zdarza mi się je opisać w ramach blogowania. I w niektórych innych blogach czy artykułach, które poleca Tezeusz również możesz odnaleźć takie treści, jakich tu podobno nie ma. Warto rzetelniej przejrzeć materię portalu, zanim się ją skrytykuje.

    Piszesz śmiałe słowa: Ćwiczenia Duchowne są "dla wszystkich wierzących" – wyjaśnię ten cudzysłów – wszystkich bo wszyscy mogą je odprawiać a nie wszystkich bo nie wszyscy są w stanie je ukończyć ( i na nie dostać).

    To się kwalifikuje do pychy, to co piszesz. Proponuję Ci powtórzyć Fundament. I przypomnieć sobie, że każdy, kto zechce może wejść na drogę Ćwiczeń. Są trudne i wymagające, ale nie możesz tych, którzy nie idą tą drogą uważać za "wierzących drugiej czy nawet trzeciej kategorii". Mnie wielokrotnie zapraszano i zachęcano do odbycia Fundamentu i wejścia na tę drogę. Nie zdecydowałam się. Nie dlatego, że za trudno. Ale dlatego, że moją droga nie wiedzie tamtędy. I nikt z moich przyjaciół czynnie zaangażowanych w duchowość ignacjańską nie uważa mnie za nieposłuszną czy mającą skłonności do sekciarstwa. Czasami korzystam z Ćwiczeń, wracam do nich jak do najlepszego przyjaciela. I m.in. dzięki nim wiem, że Duch Św. działa na różne sposoby i wybiera nam drogi odpowiednie do poziomu naszych możliwości i zadań, jakie podejmujemy w ramach powołania. Zastanów się nad rozeznawaniem, nad tym, co św. Ignacy pisał o poruszeniach Ducha.

    Gratuluję nominacji na misje w labiryncie Tezeusza, życzę odwagi i sprytu, by unikać Minotaura.

    Polecam się Twojej modlitwie, teologom świeckim jest ona nie mniej potrzebna niż kapłanom.

     

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code